oryginał: https://youtu.be/-VTO-acqr_k
Witajcie drodzy ludzie. Wreszcie udało mi sie dojechać. W przeciwnym razie wszystko musiałoby się odbyć zaoczne. [śmiech]
Dzień dobry. Proponuję więc analizę pewnego fragmentu z Ewangelii Mateusza: "Według wiary waszej niech wam się stanie". To są słowa Jezusa .
Dobrze, zapisze sobie: "według waszej wiary... bardzo dobrze.
Na przykład znajduję się w epicentrum działań wojennych i uważam, że nic mi się nie stanie a drugi znów lamentuje mówiąc, że wszystko idzie w złym kierunku, że wszystko zostanie zniszczone.
Kluczowe słowo w tym cytacie z Biblii to "stanie się". Bo jeśli wierzyć temu co mówili święci ojcowie kościoła to wiara jest taką łyżką za pomocą której czerpiemy ze świata niewidzialnego.
Istnieje świat widzialny - ktoś w nim w coś wierzył, to wpadło tutaj i zmaterializowało się. Tam ma miejsce cały proces tego materializowania się. Wygłosiłem kiedyś wykład pod tytułem "Boski kwadrylion" wyjaśniając jak to się materializuje. Tam następują cztery etapy jeden za drugim - a teraz widzimy to, nie musisz wierzyć, możesz tego dotknąć, powąchać, zjeść, coś z tym zrobić.
A to dlatego, że ktoś już w tym uczestniczył. Wiara nie jest do tego potrzebna. Ale to, co wciąż trwa, i ciągle na nas spada będzie nadal spadać. Czy chcemy w to wierzyć, czy nie - to i tak to będzie spadać.
Ale kiedy mam na myśli wiarę, oznacza to przede wszystkim wiarę w Boga, wiarę, że wszystko będzie dobrze - bo wiara to nie jest przecież coś negatywnego. Negatywnym analogiem wiary jest strach. To jest absolutna wiara, że wszystko będzie źle.
A przecież nie wiem, co się stanie. Wiara też nie wie, co się stanie - ona po prostu wie, że wszystko będzie dobrze. A jak będzie? Będzie tak jak się nawet nie spodziewam, bo Bóg zawsze stwarza tylko nowe rzeczy - a jak wygląda to nowe nie mam pojęcia. Będzie jakieś polepszenie.
Bo jeśli coś tam spada z nieba na ludzi którzy w nic nie wierzą - a oni się czegoś boją to wtedy ta rzeczywistość zaczyna się wypaczać, jak w horrorze, i pojawiają się złe wydarzenia, albo źli ludzie - ci przestraszeni ludzie tworzą te sytuacje, oni sami je kształtują. To właśnie czyni strach.
I to nie jest nic nowego, bo oni opierają się na tym w co wierzą, oni boją się. Bo strach to też wiara, prawda? Boją się, bo coś się gdzieś wydarzyło, coś usłyszeli, może ktoś im to narysował, może przeczytali książkę, albo dotarła do nich jakaś informacja.
A nawet jeśli uwierzą w dobrą przeszłość, a dobra przeszłość to trup, to martwe zwłoki. No i to coś świeżego upada, to ludzie wtedy naciągają na to tego trupa, no i to coś wcale nie ma zapachu fiołków, to zaczyna strasznie śmierdzieć.
A my wtedy mówimy: „Jak to możliwe? Kiedyś było dobrze, ale teraz takie coś?" Nic starego nie wraca. Owszem, nie ma nic nowego pod słońcem, ale wszystko jest jak w kalejdoskopie.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że ten, kto nie żałuje utraty Związku Radzieckiego, nie ma serca. Ale ten, kto wierzy, że on powróci, nie ma mózgu. Jakiś jego analog powróci, ale to nie będzie już jak Związek Radziecki, to będzie czymś innym. Nic się nie powtarza.
Konflikty się nie powtarzają, ale dobre rzeczy też się nie powtarzają. Cóż, w zależności od poziomu świadomości przychodzą do nas inne próby - inne sprawdziany.
Zatem powtórzę nasz temat: "stanie się wam zgodnie z waszą wiarą". Nasz fundament jest następujący: jest świat widoczny, który już upadł. Karma już dojrzała - ma miejsce reakcja karmiczna. Istnieje również świat niewidzialny i możemy na niego wpływać, gdy się zbliża. On jeszcze nie upadł i możemy wpływać tą naszą wiarą.
Jak go ukształtować? Nie jesteśmy w stanie tego czynić i nie jest to konieczne. A jak na niego wpływać? No cóż, poczytajmy co mówili apostołowie: „Nie wiemy jak to jest, ale cudowne są Twoje dzieła, Panie”. Nie rozumiemy jak.
Dlaczego? Cóż, Są tam dwie rzeczy. Po pierwsze, ponieważ to pochodzi od Boga, a On nie jest związany prawem przyczyny i skutku. Dlatego nie możemy tego zrozumieć.
Po drugie dlatego, że to jest nowe. Nie mieliśmy dotąd tego doświadczenia. Słyszeliście pewnie taką mądrość: "nic nowego pod słońcem". Jeden człowiek ma taki los, inny ma inny los, ale dla nich to jest nowe.
Czyli, że Bóg nie przewidział dla mnie niczego takiego co już kiedyś miałem, ponieważ On potrzebuje jakiejś nowej reakcji z mojej strony.
Ostatecznie On potrzebuje reakcji, która jest uniwersalna na wszystko. To jest ten rodzaj miłości, takiej miłości i całkowitego zaufania - pełnej wiary. I wtedy nie boję się niczego, wszystko jest w porządku.
A kiedy się boimy, to stajemy się szaleni. Wtedy zaczynamy bać się własnego cienia. Kiedyś się mawiało: "Bój się Boga!" - ta tak zwana bojaźń Boża to sumienie człowieka. Mawiało się też "bogobojność". Powiadało się: "ten kto nie boi się Boga będzie bał się własnego cienia".
Natomiast ten kto ma tę bojaźń Bożą, komu sumienie podpowiedziało - ten to wykona pomimo tego, że jest to niewygodne, nawet jeśli może to być niebezpieczne, ale boję się tego zepsuć. Wtedy jestem nieustraszony we wszystkim innym. Nieustraszony we wszystkim poza tym moim konkretnym zadaniem. I wtedy wszystko jest ze mną w porządku. Ponieważ to właśnie sumienie jest tym połączeniem.
Mamy więc konkretną wiarę. Tak więc księga Shri Upanishad mówi, że ompurnam. To znaczy, że skoro już się tu wcieliłem, to mam jakieś zadanie, mam zadanie do własnego przekwalifikowania, mam zadanie do zrobienia czegoś. I do tego otrzymuję wszystko - wszelkie składniki, że tak to ujmę a więc ciało, zdrowie, wszystko, co jest dane, wszelkie narzędzia.
Ale jest to dane w dwóch wersjach - w dwóch pakietach społecznych. Jeden pakiet, który już tu jest nazywa się to dziedzictwem. To jest dziedzictwo czyli przyjaciel mi coś dał, dali mi rodzice. Wygląda to tak, że ja tu przybyłem, a ktoś już zbudował dom. Nie ja go zbudowałem.
A druga rzecz to to, co jest w drodze. I to jest ważniejsze, bo komuś to już się wysłużyło, ktoś to przyciągnął i w jakiś sposób wykorzystał. Ja jestem już jak baza. A mój cel, moje przeznaczenie tutaj jest ściśle związany nie z dziedzictwem, ale z tym, co przychodzi - z tym co przyciąga moja wiara i co się tu materializuje.
To na przykład nowa muzyka, nowe formuły, to może być jakaś rewolucja, która się gdzieś wydarzyła - dokonałeś czegoś, co sprawiło, że cały świat cię zauważył.
No bo czy widzieliście kiedyś aby człowiek zasłynął z tego, że jest zbieraczem złomu czy nawet antykwariuszem? On na przykład coś zebrał - nawet jeśli to jest jakiś numizmatyk i skompletował jakąś tam kolekcję to czy ludzie znają powszechnie jego nazwisko? Sławni są ci, którzy to stworzyli.
Na przykład Leonardo da Vinci. Przecież nie znamy dyrektora tego muzeum, w którym te dzieła wiszą, ale wiemy kim był Leonardo da Vinci. To właśnie sprawia przeznaczenie - ono jest związane z tym, co niewidzialne, i ogólnie rzecz biorąc bez wiary jest to nieosiągalne.
A wiara musi rosnąć, wciąż rosnąć. My posiadamy tę wiarę w zalążku. Nasza wiara jest taka krótkoterminowa - na przykład poszedłem na przystanek i mam wiarę, że niedługo przyjedzie autobus. Spoglądam na te kratki wiszącego tam rozkładu jazdy i wierzę w to. Autobus czasami przyjeżdża a czasami nie ale ja nie jestem zaskoczony. Gdybym nie miał wiary to nie jeździłbym autobusem tylko chodził pieszo, prawda?
Mam taką wiarę. A ta wiara jest poparta jakimiś autorytatywnymi źródłami, bo mówili o tym w gazecie, mówili o tym w telewizji i wierzę im. Albo powiedział to osobiście sąsiad.
Ale praktyka pokazuje, że wszystkie te źródła mogą się pewnego dnia pomylić i popełnić błąd z przyczyn od nich niezależnych. Ale istnieje jedno źródło wewnątrz nas, Duch Święty lub inaczej Paramatma, który nigdy nie może się pomylić.
Te zewnętrzne źródła są również niezbędne do komunikacji, ale musimy przejść do tego, co wewnętrzne. Te zewnętrzne źródła służą do tego, co już tu upadło i już istnieje, one dotyczą tego dziedzictwa. Nawet to, że mieszkam w mieście, to również moje dziedzictwo. Nikt mi go nie podarował, ale ja się po nim przemieszczam.
To jest dziedzictwo, prawda? A ty co tutaj czynisz? I w tym wspólnym dziedzictwie żyją wszelkiego rodzaju ludzie. Ci, którzy wciąż czerpią z niewidzialnego świata, żyją dobrze. Natomiast ci, którzy żyją wyłącznie w dziedzictwie, żyją źle, ponieważ brakuje im tego zasilania - ich to nie interesuje. Ich charakter się pogarsza. I tak dalej, i tak dalej.
A to dlatego, że kiedy bierzemy coś ze świata niewidzialnego, to te rzeczy, są jak podarunki od Boga, one są przesiąknięte, a nasza świadomość się zmienia.
Czy wiecie dlaczego, na przykład pigułki na niektórych ludzi działają, a na innych już nie? Bo nastał czas, żeby przenieśli się na nowy poziom świadomości. Przychodzą na przykład do jakiejś staruszki, a ona macha im przed twarzą nożem albo na przykład jakimś wrzecionem i człowiek jest wyleczony.
I to też nie jest jeszcze Bóg - nie, to może być jakiś przesąd, może to być jakiś tam szamanizm. Ale ponieważ człowiek wierzy, że istnieje coś więcej niż to, czego może dotknąć rękami, to dzięki temu zostaje uzdrowiony.
Ale nadchodzi czas, kiedy nawet taka staruszka nie może mu pomóc. I w ten sposób go popychają w tym kierunku, nakierowują tam gdzie może działać wyłącznie wiara w prawdziwe cuda. I właśnie tam zaczyna się prawdziwe życie.
Dziękuję.
wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=2uvAdZtkIdA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.