poniedziałek, 25 maja 2026

Co powiedział Jezus - Wiktor Sawieliew

 https://www.youtube.com/watch?v=GXMogY2f0xw

Cześć wszystkim - witajcie ludzie

- Dzień dobry panie Wiktorze - no nareszcie!

- prawda, dawno się nie widzieliśmy. (śmiech)

 Przyjrzyjmy się dziś cytatowi z Ewangelii świętego Mateusza: Wtedy Jezus rzekł do niego: „Pójdź za mną, a umarli niech grzebią umarłych swoich" - o co tu chodzi?

- Już zapisuję: „Pójdź za mną, a umarli niech grzebią umarłych swoich". Tu chodzi o bezużyteczność. Martwy człowiek bezużyteczny. Woland w powieści "Mistrz i Małgorzata" powiedział w scenie na skwerze w Moskwie:

 "cóż, człowiek jest śmiertelny, ale najważniejsze jest to, że ta śmierć spotyka go nagle". Oto człowiek coś tam sobie planował i nagle zobaczyli go w takiej drewnianej skrzyni i zdali sobie sprawę, że nikt go nie potrzebuje, i rzucili się, żeby go tam pochować. 

 Mowa tu o tym, że nikt cię nie potrzebuje. Ty sam siebie nie  potrzebujesz siebie, nie jesteś potrzebny Bogu - nikt cię nie potrzebuje. Po prostu wszystko, co robisz  się wyzeruje. Marnujesz swój czas, marnujesz cenny zasób czasu. 

  Oglądałem kiedyś taki film science fiction, a oni tam wynaleźli wehikuł czasu, i mówili o najważniejszych zasobach: o ropie naftowej jako zasobie, potem o czymś takim, jakimś elektryczności, potem o jakichś cennych minerałach, a na koniec doszli do wniosku, że najważniejszym zasobem jest czas. 

 I ten człowiek, który wynalazł wehikuł czasu i mógł zrobić coś na swoją korzyść, zaczął rządzić światem. No i wtedy to koniec, nasza strona wygrała, jak to mówią we wszystkich filmach - wszystko było w porządku, równowaga została przywrócona, bo natury nie da się oszukać.  

Natura jest żywa, jest rozumna, ona ma znaczenie. A człowiek stracił ten sens, stracił to znaczenie i żyje po prostu po to, żeby służyć temu cielesnemu instrumentowi - bo to nie jestem ja, ciało to tylko narzędzie.  Nasze "ja" jest gdzieś w środku, takie maleńkie, mówią, że ono ma rozmiar dziesięciotysięcznej części czubka włosa, nasza dusza jest taka maleńka.

   I ja myślę sobie, że tak oto właśnie wyglądam i myślę sobie, że potrzebuję większych bicepsów, lepszej pamięci, albo większych wpływów zewnętrznych. 

 A tu nie o to chodzi, bo każda struktura - infrastruktura czy jakikolwiek poziom struktury, ma swoje potrzeby. Ciało może faktycznie potrzebować jakichś tam zasobów ale dusza tak naprawdę tego nie potrzebuje.

 I mówią, jaki ma sens, jeśli podbijesz cały świat, ale zaszkodzisz swojej duszy? I ludzie podbijają świat, jak tylko daleko sięgają ich ręce. A dusza w tym czasie głoduje. 

 To wyraża się w tym, że człowiek potem zaczyna rozumieć, że wszystko to jest daremne, że wszystko to są boleśnie zmarnowane lata. To są właśnie ci umarli: „Pójdź za mną” – mówi Jezus i pokazuje: „Ja jestem drogą, prawdą i bramą". Jezus wyjaśnia co tak naprawdę jest potrzebne. A co jest potrzebne? Jak pani myśli? [śmiech]  

- Nie wiem. 

 - No cóż, musimy korzystać z tego zasobu życia.

   Tego nam potrzeba. A jeśli spojrzeć tak w szerszej perspektywie, to jest tu jakiś sens, nawet da się on przełożyć na logikę i jakoś zrozumieć. Chociaż uważa się, że takie rzeczy transcendentalne nie dadzą się pojąć umysłem, ale da się to zrozumieć.  

 Przybyliśmy tutaj z jakiejś duchowej rzeczywistości, posiedliśmy tutaj to ciało materialne i ono nam jest potrzebne aby się doskonalić. Ono ostatecznie i tak się rozpadnie prawda? Wszystko co tu zbudowaliśmy ulegnie zniszczeniu i wszystko jest śmiertelne, wszystko zniknie, po prostu zostanie wyczyszczone.

Spójrzcie jak długo stoją piramidy, ale ona także zostaną zniszczone. Granice państw z nikną, państwa oddychają jak żywe istoty, pokolenia się zmieniają. Ludzie, którzy byli wspaniali i znani, o nich też już zapomnieliśmy. 

 Ta sama stara historia  powtarzana jest w kółko. Na przykład w tej chwili Rosja toczy wojnę z jakimś zbiorowym Zachodem, powiedzmy, że z Ameryką, a ktoś tam inny walczy z Izraelem, i z Ameryką. I to trwa od wieków. 

 Syria dawniej także odgrywała rolę tylko że to było w innym miejscu i w innym czasie. Ale ci sami ludzie walczą z tymi samymi ludźmi. Są tacy jedni, których trudno nazwać narodem - oni najpierw zostali wygnani z międzyrzecza, a przez kogo? Przez Persów czyli przez dzisiejszy Iran. Teraz oni robią to samo. Nic się nie zmienia. To są te same stare zatargi. 

 Oni potem przybyli w inne miejsce i stamtąd ich wypędzili kniaziowie dawnej Rusi. A teraz dzieje się dokładnie to samo. A my mówimy, że: „chodzi o jakieś zasoby, chodzi o ropę naftową, o jakieś strefy wpływów”. 

Dzieje się ciągle to samo.  A dlaczego to się dzieje? Abyśmy my coś zrobili z naszymi duszami, abyśmy coś zrozumieli, jakoś  przeorientowali się, abyśmy w nowej roli mogli powrócić do świata duchowego - właśnie dlatego to wszystko. 

A tutaj to wydaje się bez sensu. I ci, którzy oglądają te wszystkie wiadomości i się emocjonują: "och! teraz ci wygrali, a teraz tamci wygrali, ale oni mają niezbyt wiele dużo zasobów" - ci właśnie popadający w emocje są ludźmi martwymi.

 Ale chcę powiedzieć, że są ludzie, którzy dopiero co przybyli ze świata zwierząt i to jest dla nich ważne ponieważ przetrwanie jest esencją świata zwierząt. Tam też istnieje jakiś rodzaj życiowych lekcji. Tam też są dusze i dla tych dusz są to pożyteczne lekcje.

 Ale potem trzeba jakoś przejść do ludzkiego sposobu myślenia - nie do jakichś idei patriotycznych, nie do narodowych ale do ludzkich. Ma nastąpić pewna transformacja.

 A kiedy przechodzi się do ludzkiego myślenia, to wtedy tacy pójdą za Nim, pójdą za Jezusem. On mówił: „Pójdź za mną. I niech ci inni grzebią swoich zmarłych". A oni ich będą grzebać i  grzebać i będą się z czegoś cieszyć. Ale to wszystko jest bezużyteczne - to wszystko jest daremne.

Ale zauważcie, on nie chciał ich  ratować. Jezus nie chciał ratować tych konduktów pogrzebowych. Niektórzy mówią: „religia prowadzi do Boga, do zbawienia duszy”. Ale ci najmądrzejsi religijni działacze, którzy faktycznie coś osiągnęli mówią: „Nie ma nic gorszego niż religia, bo może zatrzymać ducha człowieka”. 

 Po prostu pojawiają się jak piana na powierzchni, takie różne religijne grzechotki. Ale każda z tych religii nie mówi o sobie, że jest religią. Oni mówią: "wszystkie inne są religiami, a my jesteśmy ruchem". Oni wola takiej nazwy używać ponieważ słowo religia zostało splamione.

 Ja mówię im: „Wy wcale nie jesteście żadnym ruchem”. Oni mi na to "u nas postępuje pewien proces", a tak naprawdę to procesja - to idzie kondukt pogrzebowy na cmentarzu  religijnych grzechotek. Bo jeśli popatrzycie na to, co tam się dzieje i czego tam uczą, to nie jest to z pożytkiem dla duszy.

Tam uczą czystego podporządkowania. Na przykład, niedawno rozmawiałem z kimś i ktoś powiedział mi: „Najważniejsze to wziąć odpowiedzialność za swoje życie". Ja nawiązuję tu do tych słów: "pójdź za mną" a martwi głoszą "bądź odpowiedzialny za swoje życie".

   Ale ja myślę, że musisz wziąć odpowiedzialność nie za swoje życie, ale za życie ludzi wokół ciebie - a i to tylko wtedy jeśli poproszą. Jezus nigdy nie odrzucił nikogo, kto się do niego zwrócił, ale nie spieszył się, żeby uzdrawiać wszystkich tak jak leci, uzdrawiać wszystkich pod rząd. Pamiętacie to prawda? On nie spieszył się, bo oni muszą dojrzeć. Muszą dojrzeć do swojego pytania, bo wolna wola jest nienaruszalna. 

  I tak, w każdej religii, w którą się zagłębiłem -  a zapoznałem się z kilkoma z nich  i potrafię fachowo wyjaśnić i zacytować. I jest tam napisane: „Musisz wziąć odpowiedzialność za swoje życie”. I ktoś mi mówi: „Musisz wziąć odpowiedzialność”. Odpowiadam: „Nie, to najbardziej faszystowska interpretacja tego duchowego przesłania". Kiedy słyszę, że muszę wziąć odpowiedzialność za swoje życie - ale co z wolną wolą? Jeśli chcę, to wezmę odpowiedzialność za swoje życie a jeśli nie, to nie wezmę. 

  I mówię temu człowiekowi: „Podaj mi choćby jeden werset z Pisma Świętego, gdzie to jest napisane”. On mówi: „owszem - jest taki" i powiedział mi coś co zaraz wam zacytuję. 

Przypomniałem sobie - to jest trzecia mantra mówiąca o zabójcy duszy. Czytam więc trzecią mantrę. I rzeczywiście jest tam takie pierwsze zdanie napisane, ale trzeba czytać uważnie. Chwila, chwila, zaraz znajdę - te strony są bardzo cienkie. O! - mam, mantra trzecia. W komentarzu mamy: „Życie ludzkie różni się od życia zwierzęcia tym, że nakłada na istotę żywą ogromną odpowiedzialność". Nakłada - czy wiecie, co to znaczy? 

 Nakłada, czyli że ​​się urodziłem i to wszystko, już mam tę odpowiedzialność, nikt nie może mi nakazać jej nieść, ani nie mogą jej ze mnie zdjąć, nie mogę się jej pozbyć.

 Tutaj ja sam decyduję, czy jestem człowiekiem, czy zwierzęciem - tak właśnie nakłada, bo komu wiele dano, od tego wiele będzie się oczekiwać. Ludziom dano wiele. Ludzie mają mózg, intelektualne myślenie, mają krytyczne myślenie, mają racjonalne myślenie, irracjonalne myślenie. Naliczyłem 10 rodzajów myślenia, które mają ludzie, a których zwierzęta w pełni nie posiadają.

Dlatego też człowiek jest w stanie wyprzedzić inne istoty - on jest w stanie korzystać z jakichś zasobów przyrody, ale trzeba z nich korzystać odpowiedzialnie. 

A co mamy na myśli mówiąc nieodpowiedzialnie? Kiedy religia mówi: „Musimy wziąć odpowiedzialność za nasze życie i pozwolić umarłym grzebać umarłych", to w zorganizowanej religii mają na myśli, że zaangażuję się w praktykę duchową, a jak umrę to wzniosę się do jakiegoś dobrego miejsca. 

Nie, to nieodpowiedzialna myśl. To nie jest branie odpowiedzialności za swoje życie. Moje życie musi być do czegoś wykorzystane. Ono jest narzędziem i już jest doskonałe. Ono nie musi być udoskonalane. Ludzkie ciało jest doskonałe. Nawet człowiek, jeśli jest jednoręki, albo może bez nogi, nieważne, jest już dla siebie absolutną doskonałością. 

Nie na tym polega jego doskonałość. Takie doskonalenie kiedy kulturyści się prezentują na podium czy chodzą dumni po ulicach - to zachowanie zwierzęce, doskonałość nie na tym polega.

Doskonałość człowieka tkwi w miłości. Doskonałość tkwi w zrozumieniu procesów, które zachodzą. A kiedy człowiek zrozumie te procesy, to wtedy zacznie nimi zarządzać, zacznie kierować nimi. I wtedy stanie się nie tylko świątynią ducha, ale tym awatarem. 

  A martwi walczą o zasoby. No i prawidłowo - to jest ich poziom świadomości i nie należy im nic wyjaśniać tak jak powiedział Jezus.

 Słyszę wiele takich nawoływań, że potrzebujemy, żeby ludzie się obudzili, musimy to rozpowszechnić i podobne hasła - nie ma takiej potrzeby, nic nie trzeba. Po prostu to sam Bóg kieruje tym procesem. Jeśli masz coś do powiedzenia, to ktoś do ciebie przyjdzie i sam o coś zapyta.

   Jeśli masz jakieś pytanie to obok ciebie na pewno będzie przechodził jakiś nauczyciel duchowy.  Ale jeśli nam się wydaje, że to my kontrolujemy ten proces, to zupełnie nie możemy. 

Przywołując raz jeszcze te słowa Wolanda z powieści -on tam powiedział: „No cóż, jeśli chcesz kierować swoim życiem to proszę bardzo - próbuj". Nie jesteś w stanie niczym kierować ponieważ twoje życie jest zbyt krótkie, ty nawet nie pamiętasz, że wszystko to co się tobie teraz przytrafia już kiedyś było, kiedyś już się wydarzyło.

Dawniej też Iran był w stanie wojny z Izraelem. Było już to samo tylko oni nazywali się inaczej. Ci nazywali się Persami a ci drudzy mieszkańcy Jordanu nazywali się tak jak dziś. Tak samo dawniej toczyły się wojny na Rusi.

 Teraz pojawiło się coś nowego. My nie walczymy z jakimiś krajami, nie z jakimiś narodowościami, ale ta wojna, która się teraz toczy jest prowadzona przeciwko tej koalicji Epsteina. 

 Oni mają inne wartości. Nie będę już szczegółowo tego nazywał bo stanę się taki sam jak ci martwi ludzie, którzy zaczynają liczyć. Czy wiecie, co to znaczy być martwym? Oni nie mają empatii. Dla nich zbombardowanie przedszkola z dziećmi nie stanowi żadnego problemu. Oni są martwi, oni nie rozumieją, po co w ogóle dano im życie. Oni potrafią łatwo kłamać i dlatego się boją, ponieważ istnieją istoty Boskie i istnieją bezbożnicy.

Potwierdza to pismo Shrima Bhagavad - tam jest mowa, że wszystkie żywe istoty dzielą się na demony i boskie natury. Jest tam cały rozdział o boskich, demonicznych naturach. 

  I to co teraz widzimy to podział naszej planety na dwie części - na boskie i demoniczne natury. Co więcej, każda z nich uważa sama siebie za boską. Jak więc określić, które są boskie? 

 Te, które mniej kłamią i biorą pod uwagę żeby okaleczyć jak najmniej istnień ludzkich - ci są boscy. A ci, którzy twierdzą: "nasze interesy są na pierwszym miejscu a co tam się stanie z resztą - nieważne".

Przyjrzyjcie się Ameryce, napadli na prezydenta innego państwa i go wywieźli, albo nie pytając nikogo wjechali sobie na Grenlandię, aha - Iran ma ropę, no to go tak po prostu zbombardowali, i wszystko sobie obliczyli -

a dodatkowo stało się to podczas negocjacji, prawda? No więc, o czym tu mówić? No cóż, to jest to kłamstwo, o którym mówię. Dlatego pójdźcie za mną i zostawcie umarłym grzebać umarłych. Umarli nie mają empatii, a kłamstwa wynikają z braku empatii. Ale chcę powiedzieć, że po obu stronach są zarówno boskie, jak i demoniczne natury. 

Przy czym te demoniczne znajdują: "O, patrz! ty też to masz. Porównajmy zatem na aptecznej wadze relacje procentowe, motywacje i tak dalej. Porównajmy to i wszystko od razu będzie jasne".

 Albo na przykład co było napisane na koszulce naszego wspaniałego prezydenta? Nie pamiętacie? "Przejdźcie na stronę ciemności". [śmiech] W tej chwili jest czas apokalipsy - jest objawienie i wszystko się objawia. Nie zakładają masek - wszyscy je zdejmują. Zatem zdecydujcie się , określcie się czy "pójdźcie za mną", jak mówi Jezus, albo pójdźcie sobie tam i grzebcie swoich zmarłych.

A więc angażujcie się w te wszystkie różne rzeczy. Dawajcie się wciągać w te wszystkie iPhone'y i przewijajcie sobie na zdrowie od rana do wieczora. A tutaj wydarzenia nabierają tempa. Dawniej było tak, że czegoś się tam dowiedziałeś a potem przez cały tydzień mogłeś chodzić i wszystkim o tym opowiadać. A teraz jest tak, że rano jest jedno a wieczorem już coś innego - wszystko się zupełnie zmieniło.

Natomiast Boskie natury po prostu zajmują się swoimi sprawami - one wykonują swoje zadania. Oczywiście one jak najbardziej również biorą udział w polityce.

  Polityka dla nich jest po to żeby ratować dusze. Oni nie czynią tego dla terytorium czy z podobnych powodów. Działają w polityce po to żeby nastała taka sytuacja aby ludzka forma życia nie była przeznaczona do niewolnictwa - nie dla dominacji jednych i niewolnictwa drugich, ale do rozwoju naszego duchowego potencjału.

 Żeby nikt nie myślał o wojnie. Żeby istniała jakaś kultura - żeby uczono szacunku dla starszych i podobnych rzeczy o które prosi dusza - a na wojnie tego nie ma. 

  Wojna to po prostu oczyszczenie. I to surowe oczyszczenie - dusza w jednej wojnie może oczyścić się z brudu wielu karmicznych wcieleń. Ona jest po to żeby doświadczyć takich rzeczy, że wszyscy twoi krewni zginęli, żeby twój dom spłonął, nie masz ręki. Albo wszędzie cię obrażają, bo potem wracasz do ojczyzny jako bohater a ludzie na ciebie plują. 

 To jest oczyszczenie. I to oczyszczenie nie przebiega tak, że wracasz a ciebie delikatnie, ostrożnie czyszczą jakąś tam małą szczoteczką. To się dzieje gwałtownie i ostro ponieważ jakiś rodzaj brudu wrósł tak głęboko w naszą świadomość i jest to z nas odrywane dosłownie z kawałkami ciała. 

  Cóż, takie rzeczy są konieczne. To się zdarza okresowo. No tak to jest. Dlatego czas wybrać: pójdźcie za mną, albo możesz zostać pośród martwych i niech umarli grzebią umarłych. 

O ile wcześniej można było jeszcze sobie siedzieć na piecu i porozmyślać czy iść, czy nie, to teraz musimy już wstać i iść. [śmiech] Teraz musimy ostatecznie wybrać. Wybieramy żyjących, prawda? I kierujemy się w stronę światła. Dziękuję za uwagę. 

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=lWz8HYfAdgk

Duchowość i ezoteryka - Wiktor Sawieliew

oryginał: https://youtu.be/LDGIHr4YV6o

Witajcie ludzie!

Dzień dobry Wiktorze. Interesuje mnie takie oto pytanie. Przyjrzyjmy się różnicom między duchowością a ezoteryką skoro obie są skierowane do Boga. 

Duchowość i ezoteryka.  A co was bardziej interesuje? 

Teraz dużo mówi się o energiach. 

Aha, rozumiem. Ezoteryczny. Ezoteryka. Zapiszę sobie jak zawsze.

 No cóż, o ile to są dwa różne słowa, to są w pewnym sensie podobne. A w czym są podobne? Są podobne, bo dotyczą czegoś nie przyziemnego, czegoś subtelnego i prawdopodobnie niewidzialnego.

  Ezoteryka to taka nauka ogólnie o wszystkim. Można powiedzieć następująco:  ezoteryczna wiedza to takie radzenie sobie bez Boga. To też są pewne zasady, ale one są bardziej subtelne i dlatego nie są od razu widoczne. One nie są oczywiste, ale jest to jakaś praktyka, która coś pokazuje - na przykład psychosomatyka. 

Jeśli na przykład często się chwalisz, to dostajesz czymś w głowę, aż do wstrząsu mózgu. No i w zależności od tego, jak bardzo lubisz się chwalić, (śmiech) tak, mocno może cię boleć głowa, lub coś w tym stylu. No i tak dalej. 

  Istnieją pewne statystyki dla każdego organu. I te statystyki są stabilne, one są niezależne od płci, wieku, narodowości, koloru skóry. To oznacza, że  prawdopodobnie istnieje takie prawo. 

  Ale od dzieciństwa uczymy się prostych praw, takich jak chodzenie, skakanie. Uczymy się co znaczy zimno, co gorąco. No i ezoteryka, ogólnie rzecz biorąc, to nauka o związkach, o relacjach z otaczającym światem. O współdziałaniu z otoczeniem. 

  Na przykład mówią ludzie, że nie można dmuchać w ogień. To jakiś nonsens, prawda? Wiecie, jakie tu jest niebezpieczeństwo? Możesz stracić wzrok. [śmiech] Czyli, że to jest postrzegane jako zbezczeszczenie. Oznacza to, że nie szanuję tego żywiołu. 

Oni w ogóle uważają, że żywioły - ogień, woda i inne to są żywe istoty. Pitagoras podobno mówił, że natura całego świata jest jednorodna i nie ma w tym świecie martwej substancji, a wszystkie żywioły są żywe. 

 Znam nawet pewnego człowieka tu przy naszej górze Chortycy. Przybyły tam trzy rodziny. To było przed tymi wszystkimi wydarzeniami. No więc postanowili stworzyć jakąś kolonię. Mnóstwo ludzi się tam zapisało. Ostatecznie przyjechały trzy rodziny, hodują tam krowy i przejęli sobie ten teren. Nikogo nie pytali i nikt ich tam nie wygania. Zbudowali sobie małe domki, nikt tam nie chodzi. 

Oni tam postanowili założyć gospodarstwa rolne na własne potrzeby, takie jak w tych opowiadaniach dzwoniące cedry Rosji, Anastazja tam też mówi o tych rodowych osadach. Oni tam czczą Pieruna i innych słowiańskich bogów. 

 No i pewnego razu wrócił brudny z pracy - trzeba się jakoś umyć, idzie na brzeg Dniepru a tam burza, wiatr i fale.   

 Mówi więc: „Ojczulku Dnieprze, pozwól mi się w końcu umyć”. A potem nagle jak mówił tuż przed nim utworzył się idealny kwadrat, woda jak to lustro, kompletna cisza a wszędzie wokół fale. To tak jak mówili Żydzi, kiedy przechodzili, morze się tam rozstąpiło, oni zobaczyli coś takiego podobnego. 

No i ten mój znajomy opowiadał: „W ogóle się tego nie spodziewałem. Po prostu powiedziałem to tak od serca i woda się tak uspokoiła”. To jest zwykły człowiek, żaden tam święty, to tylko prosty robotnik.  

 Ale on zwrócił się tak jakby rozmawiał z kimś żywym. Gdybyśmy my traktowali wszystko tak jakby to było żywe, jakże byłoby nam łatwej, prawda?  I na tym właśnie polega ezoteryka. Wszystko żyje. 

Istnieje też takie słowo, panteizm. W Panteizmie nic nie mówi się o Bogu. Mówi, że wszystko po prostu żyje, i tyle. Zwróć się do niego. A jeśli coś żyje, to czegoś chce, porozumiewaj się. Wszystko będzie dobrze. Nikt nikomu niczego złego nie życzy. 

Natomiast duchowość to nie do końca tak samo. Istnieją ludzie cieleśni, to ci co mają tylko ciało - w dzisiejszych czasach powszechnie nazywa się ich też botami. W nich oczywiście jest coś co porusza ten "worek" mięsa i kości.

 Gdyby nie było tam duszy, to by to nie działało. Gdyby nie było w tym ducha, to by ten robot nie mógł się poruszać ani mówić. Istnieją więc ludzie cieleśni, duszewni  czyli tacy z duszą i duchowi. Ciało, dusza i duch. Tych co są tylko ciałem można w zasadzie przyrównać do zwierząt. 

Tam są wyłącznie czyste instynkty. Okazuje się, że ciało może żyć własnym życiem. Dlatego są różne horrory w rodzaju powrót jakichś tam zmarłych ludzi czy coś w tym stylu. Wiemy, że włosy zmarłego mogą tam rosnąć, że ciało może żyć jeszcze przez jakiś czas. A jeśli ktoś się tam do tego ciała wprowadzi, to w ogóle jakiś horror.

I tutaj oczywiście ezoteryka pomoże, żebyśmy nie uważali się wyłącznie za to materialne ciało. Nie tylko ty tutaj żyjesz - inni też mają jakieś swoje pragnienia i trzeba brać je pod uwagę. Oczywiście nie do tego stopnia, żeby się posiekać na kawałki ze słowami: "proszę bardzo - zjedz mnie". Ty masz swoje cele ale w jakiś sposób się porozumiewasz z innymi - ezoteryka w tym jest bardzo pomocna. 

 Ci ludzie duszy nic nie rozumieją, oni nie potrafią osądzać. Im powiedziano: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. 

Ci duszewni ludzie są ograniczeni do jakiegoś swojego klanu. Oni kochają siebie, kochają swoją rodzinę, no, może są jakimiś tam patriotami, i na tym koniec. A wszystko inne jest im w jakiś sposób obce i muszą z tym konkurować, oni boją się tego: "och! Nie daj Boże!" i żyją w takim strachu. Cóż, to są ci ludzie duszy, dlatego oni nie mogą niczego osądzać i nie są w stanie niczego zrozumieć.

   Ale są też ludzie duchowi. Istnieją 3 składniki i duch to najważniejsza rzecz w człowieku. Człowiek składa się z ciała, duszy i Boga. Bóg, w swojej pełni, jest obecny nie tylko w każdym człowieku, ale także w każdej żywej istocie. 

A on jest jeden dla wszystkich, ale również znajduje się w każdym z nas i dlatego  on oczywiście, wie, czego każdy potrzebuje. To jest niejako taki uniwersalny, Wszechświatowy internet. On wie wszystko o każdym człowieku, i wie co jest najlepsze dla każdego. 

Duchowość to nie do końca miłość - to nie jest to samo co miłość. Porozmawiamy o tym trochę później. 

  I tu jest pewien paradoks, bo wydaje się, że ludzie duchowni, ci ludzie ducha wydają się tacy fajniejsi  - prawda?

Powiem wam tak: człowiek duszewny nie powinien iść na wojnę a duchowy jak najbardziej tak. Jeśli duszewny pójdzie na wojnę to popełni grzech, a duchowny może iść i nie grzeszy. A to dlatego, że "duszewny" nie jest w stanie wybrać ani jednej, ani drugiej strony.

 Prawa w epoce Kalijugi są tak skonstruowane, że, po prostu je zniekształcono, przekłamano je i dlatego ktokolwiek przestrzega praw w Kalijudze, ten automatycznie staje po stronie zła.

 Poprzez zasady prawa można ogłupić, oszukać ludzi, ponieważ tam są zupełne przeciwieństwa. Na przykład gdzie jest moja wolność osobista? Państwo ma inne potrzeby i tu następuje konflikt.

 Innym konfliktem jest, że musimy rozwijać technologię, ale ekologia jakoś nie chce, żebyśmy rozwijali technologię, ponieważ nasza technologia w jakiś sposób wpływa na tę ekologię. 

 Z jednej strony trzeba wydobyć ropę naftową, a z drugiej są głosy, że w jakiś sposób ingerujemy w naturę. Na krótką metę wydaje się, że to jest jakiś zysk, ale potem okazuje się, że nie powinniśmy byli tego zaczynać; że wtedy byłoby lepiej.

  No więc, ci duszewni ludzie, patrzą tylko na krótką metę, oni nie są w stanie ujrzeć dalekosiężnej perspektywy - dlatego też dają się oszukiwać, i oni muszą rozumieć, że nie należy niczego zabijać.  

 Natomiast  ludzie duchowi stoją ponad tym. Oni rozumieją, że nie ma czegoś takiego jak śmierć. Oni po prostu stają po stronie dobra. Oni wiedzą, gdzie jest dobro. 

A gdzie jest dobro?  to osobny temat. Nie będę o tym teraz mówił, ponieważ nauka duchowa mówi o dharmie.Istnieją 2 rodzaje dharmy czyli postępowania: jeden rodzaj dharmy dotyczy warunków pokojowych a drugi warunków wojennych.

  Jeśli naruszysz dharmę obowiązującą w czasie pokoju, to po prostu poczujesz się niekomfortowo i będzie ci ciężko żyć. Ale jeśli naruszysz dharmę w czasie wojny, to twoja linia rodowa po prostu przestanie istnieć. Wyginie cały twój ród - nie będzie ani dzieci ani wnuków. Wojna ma zasady, których nie można łamać i są one tam wymienione. To się nazywa apatdharma. Ludzie duchowi znają te prawa.

 A zatem, o ile DUSZEWNOŚĆ jest podobna do człowieczeństwa, to duchowość z punktu widzenia ludzi "duszewnych" może być uważana za brak ludzkich cech. Duszewni powiedzą: „Ty nie masz sumienia, jesteś jak zimny głaz, jak kawałek  żelaza, czy ty głupi że tu jest cierpienie..” Tacy DUSZEWNI ludzie są praktycznie jak zwierzęta, bo oni nie są w stanie myśleć zbyt daleko naprzód.

Owszem, oni też mają w sobie Boski składnik, ale nie zwracają na niego zbytniej uwagi. Czy to oznacza, że ​​należy ich potępiać?  Wiemy, że w tej obserwowalnej przestrzeni wokół każdego z nas, istnieją zarówno ludzie duchowi, duszewni a także te istoty cielesne, wszelkiego rodzaju boty. Ci cieleśni jeśli im zapłacono, to zrobią co im się poleci i nie będą czuli najmniejszego ukłucia, sumienia, ale wobec swoich dzieci będą wykazywać nawet przesadną troskę.

 Tacy mogą nad innymi się nawet znęcać, kopać, zadawać ból. Tacy to są ludzie - to są ci cieleśni. 

Musimy to zrozumieć, człowiek duchowy rozumie zachowanie tego i tamtego, i dopóki nie zrozumiemy zachowania tych różnych typów ludzi to nie będzie szczęścia. 

 Po prostu otwieramy smartfon, czytamy jakieś paskudne wiadomości i pół dnia mamy zmarnowane, nasz nastrój się psuje bo po po prostu źle przeżyliśmy ten dzień. I nie tylko źle go przeżyliśmy, ale jakieś piekielne istoty zwyczajnie podłączyły rurociąg i przez te pół dnia wypompowują z nas energię.

 Musimy zrozumieć, że prawdziwa wiedza jest radosna. To jest zapisane w Bagawadgicie. Ta wiedza, najświętsza wiedza -  mówię tu o duchowości - święta wiedza jest praktyczna. Nie jest tylko jakaś tam wiedza medytacyjna, ale i praktyczna, a jej osiągnięcia są radosne. 

 Jeśli ktoś powie ci coś nieistotnego, a ty będziesz się czuł przygnębiony, to napluj mu w twarz (śmiech) i powiedz: „Apage Satana". Idź precz szatanie - ja sam sobie z tym poradzę bez ciebie”. To znaczy, że to nie jest wiedza, to informacja, i to nieodpowiednia informacja. Nie bez powodu mówi się, że wielkim przestępstwem mędrców jest to, że przekazują wiedzę nie temu komu trzeba, nie takiej wiedzy jakiej on potrzebuje, albo w niewłaściwym czasie, w niewłaściwym momencie. 

  Ta wiedza może całkowicie zgasić serce i tyle. Wtedy ten człowiek nie wyjdzie z tego. Dlatego trzeba to wszystko bardzo dokładnie filtrować. To tak jak z jedzeniem - przecież nie jemy niczego co brzydko pachnie, prawda? A dlaczego tak zachłannie pochłaniamy te zepsute informacje, które potem przyprawiają nas o taki ból głowy?No dlaczego? Co to za ludzie? Czy oni oszaleli?

 Dzieje się tak, bo myślimy, że to jest prawda. Ale prawdziwa wiedza mówi, że to nieprawda. A oni na to mówią: „proszę bardzo! oto fakty, tu jest przecież nagrany film, itd”. Owszem, te fakty mogą być poprawne, ale jak wy je interpretujecie? W jakim celu? 

 Krótko mówiąc, była kiedyś bitwa pod Kurukszetrą. Były tam dwie strony, jedna z nich chciała pokoju, a druga wojny. Ot i cała różnica.Ci pokojowi czynili wszystko, żeby tych drugich uspokoić, a tamci wychodzili z żądaniami: "dajcie nam 5 wsi, żeby nas uspokoić, przecież macie we władaniu tak wielki obszar. 

Ci mówią: "nie - nie oddamy". Było jedno podejście, drugie, trzecie i rozgorzała wojna. Tamci wojny nie chcieli a ci parli do wojny bo chcieli zawłaszczyć wszystko.

  Całkowita kontrola, taka dominacja nad światem, tego im było trzeba. A kiedy okazało się, że są spadkobiercy - ci książęta Pandawowie, i że oni też mają do tego prawo, to ten Duryodhana odpowiedział: "Nie - to wszystko należy do mnie". Jego niewidomy ojciec był taki sam jak on.

On był również duchowo ślepy, nie tylko fizycznie. No i koniec.

 A potem oni walczą, i nie wiadomo, kto kogo. Obie strony zabijają - ale jaka tu była prahistoria tych wydarzeń?

  Ogólnie rzecz ujmując ludzie duchowi dobrze wiedzą po której stronie stanąć, nie da się ich w żaden sposób przekabacić. A czym jest duchowość?

Bo widzicie -Ezoteryka nie wszędzie jest pomocna. Ezoteryka to taki rodzaj tolerancyjnej duchowości. Ona mówi: „Tak jest dla każdego”. Natomiast duchowość mówi krótko: „ty idź w lewo, a ty idź w prawo”. Ona mówi każdemu indywidualnie.

  Duchowość to wtedy, gdy duch mówi ci osobiście, co masz czynić. Natomiast ezoteryka tworzy pewnego rodzaju ogólne szyny. 

ale nie wyznacza nic indywidualnie. Ona może być dobra jako przygotowanie. Ezoteryka to po prostu coś w rodzaju podstawowego programu edukacyjnego, to taka likwidacja analfabetyzmu - ona uczy gdzie żyjesz i że wokół ciebie są również inni, że nie jesteś tu sam.

 A duchowość mówi konkretnie co należy czynić. W zasadzie to nie jest zły pomysł, żeby najpierw poznać miejsce, w którym żyjesz i dowiedzieć się, co robisz.  

Możesz też to uczynić w odwrotnej kolejności - najpierw poznać się z tym tam na górze, On tobie wyjaśni kim jesteś, a potem podczas tej życiowej podróży Bies tobie opowie kto ciebie otacza i co z tym zrobić. 

dziękuję za uwagę.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=wsSEBNozKRo

 

niedziela, 17 maja 2026

Jak odróżnić intuicję od strachu - Wiktor Sawieliew

oryginał: https://youtu.be/9CtKsPZ0-Uc

cześć, witajcie

Witamy Wiktorze

  Co tam mamy na dziś? 

 Proponuję temat: jak odróżnić głos intuicji od głosu strachu. Jak więc go rozróżnić?  Moja intuicja może mi mówić, że tam nie powinnam chodzić, albo może po prostu się boję? Intuicja mówi mi: „Nie idź tam bo tam są bombardowania” - a może to po prostu mój umysł się tego boi? Jak więc rozgryźć taki problem? 

 Zapisuję. No więc, widzicie, po pierwsze, skąd się bierze strach? Czy wiecie, skąd się bierze? Nie. Poprzez uczucie strachu to Bóg tobie mówi, że masz jakiś dług wobec tego świata. Nie wypełniasz zadań, nie radzisz sobie ze swoją funkcją, i że w wyniku tego zostaną nałożone jakieś kary.  

 Ty nie wiesz, skąd te kary się wezmą i boisz się nawet gdy mysz zaszeleści, boisz się, że coś wyskoczy zza każdego krzaka, i już drżysz, bo wiesz na pewno.

Strach nie wynika z tego, że jesteś tchórzem, tylko z tego, że byłeś gdzieś tam przez długi czas leniuchem, a w związku z tym w obecnym czasie nazbierało się różnych spraw. 

W dzisiejszych czasach pojawiło się wiele urządzeń gospodarstwa domowego, które piorą i gotują za nas.  Dzięki temu można popracować troszkę w jakiejś tam specjalistycznej dziedzinie, a ty sam już potem niewiele musisz.

  Dobrze, jeśli kobieta i mężczyzna mają dwie prawe ręce i wiele potrafią. Tacy zawsze sobie dadzą radę, oni mają swego rodzaju niezależność i już tak się nie boją.

Natomiast tacy, którzy są w pełni zależni od wszystkiego wokół mają już gorzej. Po prostu ten czas, który zyskuje się dzięki wszelkim cywilizacyjnym udogodnieniom - dzięki sprzętom domowym, przez to, że mamy gaz, prąd należy przekierować na coś związane z rozwojem duchowym. Dziś wystarczy wcisnąć przycisk w jakiejś maszynie - praktycznie nie trzeba się ruszać.

. A czym jest rozwój duchowy? Myślicie, że to czytanie książek? Nie. To jest pomaganie komuś, spacer gdzieś, rozmowa z kimś o wieczności. To jest rozwój duchowy. Ale zamiast tego ludzie gapią się telewizor a tam nie mówią nam wcale o rozwoju duchowym, ale raczej kierują nas w stronę czegoś innego. 

 I mówią nam, jak to jest dobre, że to jest prawdziwa wolność, wolność Zachodu i że to jest właściwy, prawidłowy rodzaj wolności. A to, co wy sobie tu wymyśliliście, to,  jesteście po prostu przegranymi, jesteście nieudacznikami.

 I kiedy nagromadzi się taka ilość tych różnych spraw  - tu wam jeszcze dopowiem, że gdy tylko pojawiła się telewizja, to pamiętam pierwszych Świadków Jehowy czy - oni żegnali się, spluwali i mówili: „to od Szatana”. 

 Wszyscy mówili: „O co chodzi z tym Szatanem? Przecież tam były raptem dwa programy,  pamiętam, były dwa programy i wiedzieliśmy o której godzinie będzie określona audycja - na tym koniec.

Wtedy nie było internetu, kiedy można wejść do sieci i zamówić dowolny program, o dowolnej porze.

Jest taka prawdziwa historia. - dlaczego ludzie się boją?  Bo zamiast normalnego życia, żyją wirtualnym życiem. Wtedy martwią się o postacie w filmach - żyją życiem tych ekranowych bohaterów. 

A w obecnej chwili dzięki sztucznej inteligencji możliwe jest dużo więcej. Pewien mężczyzna podszedł do pastora i powiedział: „Potrzebuję egzorcyzmów, potrzebuję uwolnienia. Czy możesz mi to jakoś zorganizować?”. Pastor powiedział: „A co się stało? Ten mówi: " Podoba mi się pewna dziewczyna”. Pastor mu odpowiada: „No skoro się tobie spodobała to się ożeń." A ten mężczyzna dalej wyjaśnia: "pastor mnie nie rozumie - to jest dziewczyna wirtualna". 

   Pastor się dziwi: "co? Jak to się stało? Wyjaśnij szczegółowo" No i ten zaczyna opowiadać: „ jest taka aplikacja w internecie, gdzie tworzysz sobie dziewczynę, dajesz jej głos, modelujesz jej ciało, jakie tylko chcesz, i tak dalej, a ona mówi do ciebie i ty mówisz do niej - toczy się rozmowa. Ona tam ciebie chwali, a ty ją naprawdę kochasz”. 

Pastor mówi: "no to weź to wyłącz". Ten wyjaśnia dalej: "to nie wszystko. Tak naprawdę jak kocham inną kobietę, ona jest żywa, ma ciało ale ona jest mężatką. Ma dwoje dzieci”. 

 Mówi mu na to pastor: „więc zrezygnuj z tego. Czy ona dawała ci jakieś znaki, jakieś nadzieje? Ten mówi: „Nie, ale ja ją kocham. Wziąłem jej obraz, wgrałem tam do tego telefonu, dodałem jej głos, wszystkie nawyki, ruchy i teraz nie mogę się oderwać. A ona tam robi wszystko, czego ja chcę. Może się rozebrać, może to i tamto."

Pastor się za głowę łapie: „O mój Boże”. I mówi: „A co w taki razie robią dzieci?” To pokolenie po pięćdziesiątce nigdy nawet nie spotkało się z czymś takim, a dzieci już dawno się o tym dowiedziały i mają wirtualnie żony, mężów, tam dzieją się takie rzeczy. 

 A teraz przypomnę skąd bierze się strach - było coś co robiliśmy, nie skończyliśmy tego, albo zrobiliśmy i sumienie mi mówi, że coś jest nie tak. Powiedzmy, że był jakiś cudzołożnik. Poszedł tam gdzieś i w jakimś lesie grzeszyli. A Jezus mówi: „Nie - wystarczy, że zrobiłeś to w swoim sercu, swoimi oczami, jeśli puściłeś wodze fantazji to już wtedy zgrzeszyłeś. To jest odpowiednik. 

 A teraz już nawet nie potrzebujesz tego w swoim sercu. Teraz otwierasz aplikację i grzeszysz, jak chcesz. Co więcej, spójrzcie, jak daleko to zaszło - ona jest mężatka, a on dosłownie grzeszy z nią. Ta perwersja sięgnęła tego poziomu i staje się coraz większa i większa. I powstał cały osobny wszechświat, jest tam cały program, żeby ludzie tam wchodzili i byli szczęśliwi. No i jak myślicie - potem kiedy ci ludzie wyjdą z tej wirtualnej rzeczywistości, to jak myślicie? Czy będą się bać tego wszystkiego? Oczywiście, że będą. 

I będzie powód dla którego oni się tak boją. Pobawię się tu w proroka: wojny stają się coraz brutalne, będą coraz mocniejsze trzęsienia ziemi, powodzie, pożary. A dlaczego? Bo jakoś trzeba za to zapłacić - po prostu przysyłają wam rachunek bo wy tam ciągle siedzicie w tej wirtualnej rzeczywistości. Dziś umiera wiele dzieci.

  Pewien człowiek mi opowiedział, że w jego okolicy podczas bombardowania zginął nastolatek. Dopytywano potem ludzi, którzy go znali i wszystko co oni mogli na temat tego chłopaka powiedzieć to, że dobrze grał w gry komputerowe. 

Nic więcej nie dało się o nim powiedzieć. Dobrze grał w gry komputerowe. To znaczy, że ludzie są po prostu usuwani w wyniku tych działań. A wtedy Szatan ma prawo ich po prostu zabierać. 

 Ale mówiąc dokładniej te gry komputerowe w zasadzie nie ponoszą tu winy. Nikt ich tam do tego nie zmusza, prawda? Więc rodzice powinni pilnować swoich dzieci,  ograniczać je. Uwieść i zepsuć dziecko jest bardzo łatwo. 

No cóż, w każdym razie, ten strach dyktuje mi coś... A co dyktuje strach? Dyktuje biernie reaktywne zachowanie. Ja wtedy się potencjalnie boję tego i tamtego...

Pamiętajmy, że strach to wiara ale ze znakiem minus. To wiara. Strach to mój aparat czyli, że praktycznie sam sobie wybieram karę. Okazuje się, że gdzieś zrobiłem coś złego i zaczynam się czegoś bać - a to czego się boję to się mi przytrafia.

W pewnej książce przeczytałem takie zdanie: "nie bój się zawczasu dopóki nie pojawi się problem, jeśli w tej chwili stoisz twardo na gruncie i myślisz o tym problemie, to go tworzysz - przyciągasz ten problem, a potem musisz się z tego rozliczyć - potem spłacasz to.

To taki wygodny system wzajemnych rozliczeń. W zasadzie jest to nasz rodzaj oczyszczenia, ale nie lubimy go. Zasadniczo wszystko, co dyktuje strach... a strach nie prowadzi nas ścieżką naszego przeznaczenia. Zupełnie nie. Strach to uruchomienie zasady: "uciekaj żeby przeżyć". Wolę uciec niż zostać, żeby mnie nie okradziono, żeby coś mi się nie stało ze zdrowiem. I tak dalej według listy.

 A zatem to nie jest przeznaczenie - w strachu biegamy jak szaleńcy. To nie jest intuicja. Strach to bierne, reaktywne zachowanie. Coś zobaczyłem albo usłyszałem że ktoś tam coś chlapnął na jakimś wykładzie i to wszystko - i ludzie tam pobiegli. 

 A intuicja jest wtedy gdy u mnie wszystko jest w porządku i moje działanie jest aktywnym zapobieganiem - po prostu czynię to spokojnie, bez strachu. Mogę się na coś przygotować, mogę zaopatrzyć się w wodę, w drewno na opał, może to być jedzenie. Jeśli wykonuję to bez strachu, to można to nazwać intuicją. 

  Samo działanie jest podobne, ale jeśli jesteś pod działaniem strach to jesteś pod jurysdykcją Szatana. Jeśli nie ma strachu....Strach ucieka przed obliczem Boga. Wtedy to może być intuicja. Bo jeśli działasz pod wpływem strachu to jesteś szalony. W tym tkwi różnica. 

 Dziękuję za uwagę. 

 Dziękujęmy

  Nie bójcie się niczego. To najważniejsze przykazanie ze wszystkich pism świętych.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=zJWRF57otac

środa, 13 maja 2026

Sprzedawanie duchowej wiedzy - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=hmB6I35Tq4w

 Cześć wszystkim. Witajcie ludzie

- Dzień dobry Wiktorze.

  Czym tam się dziś zajmiemy?

Jest prośba o temat wymiana energii. 

  Wymiana energii!? 

Pytanie brzmi: czy można sprzedawać wiedzę duchową za pieniądze? Czy warto iść taką drogą? Jest teraz oferowanych wiele kursów o tym jak dotrzeć do Boga? Czy trzeba płacić, żeby dostąpić oświecenia, czy też być może ta wiedza powinna być za darmo? 

Zapisuję: Sprzedaż wiedzy duchowej. Tak?

- Tak, to bardzo popularny temat. Niektórzy ludzie mówią: „No cóż, trzeba płacić, bo życie cię gdzieś zabierze i zapłacisz za to albo zdrowiem, albo czymś innym”. 

 aha

   Ktoś inny twierdzi, że wiedza przychodzi do ciebie również w pewnym sensie za darmo, że trzeba pomagać ludziom. 

 No tak, musimy pomagać innym. Tak więc znakiem szczególnym Szatana jest korupcja, sprzedajność. W tym świecie nie trzeba niczego sprzedawać. Ale wiemy, że klasa społeczna "wajsza" czyli handlarze lub kupcy... tak nawiasem mówiąc złodzieje należą do tej samej kategorii - no więc ludzie tego poziomu społecznego coś sprzedają. 

Pewien biznesmen wyjaśniał Braphupadzie: "ja nikogo nie okradłem, wziąłem  piasek, przetworzyłem go w fabryce i sprzedaję go w fabryce jako szkło". A Braphupada go zapytał: "a czyj to piasek?” Ten odpowiedział: „No czyj? On należy do Stwórcy”. A dlaczego nie zapłaciłeś Stwórcy? Nie wziąłeś go za darmo? Wziąłeś go za darmo, i na tym zarabiasz, prawda? Więc jesteś złodziejem.

Ten mówi: „No cóż, chyba trochę tak".  Złodzieje i handlarze. Nie należy niczego sprzedawać - zwłaszcza wiedzy duchowej.  Im subtelniejsza jest wiedza, tym poważniejsze konsekwencje z jej sprzedaży. 

  A dlaczego poważniejsze? Bo są niezauważalne. Jeśli od razu dostaniesz po rękach to nie zabrniesz w to zbyt daleko. Ale kiedy masz do czynienia z tymi subtelnymi rzeczami, to materializują się one dopiero po pewnym czasie i zbyt późno odkrywasz, że posunąłeś się za daleko i wtedy zabierają ci wszystko.

Miałem na przykład taki przypadek, to dotyczyło mnie i jeszcze jednego człowieka - to był czas pieriestrojki, można było na przykład kupić fabrykę i dostaliśmy w podarunku fabrykę sklejki - to jest 130 km jazdy stąd. Proszę bardzo chłopaki - zwróci się wam koszt jazdy. I tam dosłownie za symboliczną cenę dwóch maszyn stolarskich sprzedawali całą cenną fabryczkę. A tam takich maszyn było znacznie więcej i jeszcze zapas drewna na placu.

  Tam bywały przerwy w dostawie prądu i zdecydowaliśmy się kupić mocny silnik wysokoprężny, elektro-generator,  który w razie czego napędzałby te maszyny.  Potrzebowaliśmy zasobów, których nie mieliśmy. A ten facet który był moim wspólnikiem powiedział: „Poprośmy Boga żeby nam to dał". A ja powiedziałem: „No dobrze - poprośmy”. 

 A on miał obsesję na punkcie pentakli, zaczął robić koła i wstawiać świece w pięć rogów. Powiedziałem na to: „Nie, nie... posprzątaj to wszystko. Po prostu się pomódlmy bez żadnych rytuałów". Mówię więc: „Boże, potrzebujemy tyle a tyle pieniędzy w takim a takim czasie".

Mówię mu więc: "idź i kup jakiś los na loterię". On kupił los na loterię. Ten los wygrał tyle co potrzeba, a nawet więcej. No, niewiele ale więcej, ale wystarczyło nam na kupno tego generatora prądu. Ale ten mężczyzna powiedział o tym swojej żonie i swojej teściowej. Mówiłem mu wcześniej: „Jak wygramy, to nie mów nikomu, że mamy tyle pieniędzy”. Nie mów o tym ani swoim krewnym, ani najbliższym, bo to jest nasza relacja z Bogiem”. 

A on powiedział, a jego żona zajęła stanowisko i powiedziała: „no ładnie, a jak długo ja ciebie proszę żebyś mi kupił futro? Od dwóch lat cię o to proszę - prawda? A ty mi odmawiasz, że jeszcze nie teraz". 

 Tutaj taka wielka suma! Cena tego futra to była kropla w morzu. A teściowa też coś tam potrzebowała nowego, bo żyła z emerytury.

 No i poszło troszkę tu, troszkę tam - z robotnikami się rozliczył dając im jakąś tam premię. W rezultacie tego wszystkiego nastąpił ogromny krach. Ten człowiek z którym pracowałem, miał tu na początku Zaporoża ten parking, było na nim 500 samochodów Żiguli, i były jego własnością. Wyobrażacie to sobie? Więc nie chodziło o pieniądze, które dziś są, jutro ich nie ma. 

 No i cały ten parking mu zabrali - prawnie go stracił.  I potem dosłownie rok później zbierał butelki w drodze na górę Chortyca i był szczęśliwy, kupił małą daczę i nadal tam mieszka. Bo istnieje takie pojęcie jak: "zmiana kierunku darowizny" bo nie można tym handlować. Dostałeś prezent, a on zaczął za coś płacić. Dostałeś prezent, musisz go przyjąć. To nie jest dozwolone - chodzi mi o sprzedawanie tych subtelnych rzeczy. 

  I dlatego mówi się, że istnieje aktywność bramaniczna. Do tego rodzaju aktywności bramanicznej należą wszyscy lekarze, którzy naprawiają to ciało stworzone na obraz i podobieństwo Boże. Okazuje się, że oni nie powinni otrzymywać pieniędzy. 

  W Chinach w pewnym okresie istniała zasada, że ​​jeśli nikt nie zachorował, to lekarzowi płacono. Jeśli ktoś zachorował, to po prostu lekarza zabijano. A jeśli sam lekarz chorował, to jakie masz prawo się tym zajmować? To dotyczyło zdrowia fizycznego.

  A po drugie za zdrowie psychiczne też nie wolno brać pieniędzy. A my dziś wiemy, że bycie psychologiem jest najbardziej opłacalną częścią tych rzeczy. Leczenie u psychologa jest drogie - teraz są takie czasy, i do tego nie wiadomo, czy oni komuś pomagają, czy nie. 

  A trzecim punktem są instytucje religijne tam albo ludzie przyniosą pieniądze albo nie. To się nazywa działalność bramińska. I mówi się w pismach, że bramin, czyli każdy kapłan, każdy pop czy duchowny, musi żyć w dobrowolnym ubóstwie, nawet jeśli pozwalają na to jego środki, to nie wolno mu żyć w luksusie. 

A oni chodzą w tych jakiś tam złotych czapkach, prawda? Wszystko u nich tam jest pokryte złotem. Czy Jezus chodził tak ubrany? [śmiech] Nie, chodził w jakichś łachmanach, a oni tam chodzą w tych złotych rzeczach. A Wedy mówią o dobrowolnym ubóstwie. I oni powinni sami się utrzymywać. Wiecie, grządka w ogrodzie, kilka rzodkiewek, pielenie. ....

Jeśli coś mu ludzie dali to dobrze. Jeśli dali więcej, niż zje dzisiaj to mówi, że to jest nadmiar. Rozdaj to biednym. Ale nie! - oni zgarniają do siebie, wszyscy tam tacy są. To jest sprzedawanie wiedzy duchowej. Nie można sprzedawać wiedzy duchowej, bo sprzedawanie to rzecz szatana.

   Sprzedaż to profanacja tego boskiego zasobu we wszystkich jego formach - czy to jest woda, czy powietrze, ktoś tam coś takiego uczynił używając Boskich talentów. I nie można tego sprzedawać. Można to rozdać, można wymienić. Ale co obecnie widzimy? Pieniądze rządzą światem to znaczy, że tam rządzi szatan. To nie pieniądze rządzą, ale szatan. A pieniądze są bronią szatana. 

  A wiecie kto wynalazł pieniądze? I gdzie je wynaleziono? Zostały wynalezione w pewnym międzyrzeczu. Był tam taki lud, mieszkańcy Doliny Jordanu i mieli złe nawyki. Czego oni tam nie robili, żeby podrażnić tę żyzną dolinę. W tym międzyrzeczu była prostu obfitość wszystkiego. 

 Ale oni robili tam złe rzeczy i do dziś się tym zajmują. To są ci od Epstein -a, pamiętacie? Było niedawno głośno o aktach Epsteina. Oni już wtedy to robili i nadal to robią. To są jacyś kanibale. A potem przyszli Persowie i ich stamtąd wygnali. Przenieśli się tu na te ziemie, a potem przyszli Słowianie i też ich stąd wypędzili. 

  Potem przybyli do Wenecji i zaczęli otwierać tam banki w całym basenie Morza Śródziemnego. Można wpłacać pieniądze tutaj i wypłacać je gdzieś tam na drugim końcu. Wygodnie, prawda? Wygodnie, ale będziesz miał naliczone odsetki. Żaden naród nie ma prawa naliczać procentu a oni mogą.

 No więc to oni wymyślili pieniądze. Kiedyś pieniądze były ze złota, srebra. Wymyślili jakieś znaki, jakieś pieczęcie na skórze. A potem wymyślili znaki wodne, takie jak teraz, teraz maszyna je drukuje. 

  Ale pierwsze pieniądze już istniały, nawet w Mezopotamii - tam je już produkowali. Wzięli i zdigitalizowali dary Boże. To znaczy, mówili: „To jest warte tyle, to jest warte więcej". A to są równie bezcenne rzeczy. Na przykład ile jest wart łyk wody na pustyni, gdy umierasz z pragnienia? Jest wart życie, prawda? 

  Zatem jest to nieprawidłowo postawiona kwestia. Wiemy, że pieniądze są różne, kurs wymiany się waha. To sugeruje, że to jest czymś nienormalnym. No ale dobrze, skoro istnieje możliwość wymiany, jeśli to jest wygodne i daje jakieś ułatwienie. Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, prawda? Oddajcie Bogu to, co należy do Boga. 

 A co należy do Boga? To twoje nieuporządkowane ciało, należy do Boga. Ta twoja głowa w której jest chaos, cała ta wiedza też należy do Boga. Mówienie o Bogu należy do Boga zatem ten bramin nie powinien handlować wiedzą. Jeśli handlujesz wiedzą i relikwiami, jeśli sprzedałeś jakąś relikwię, bo teraz sprzedaje się ikony, prawda? Wtedy ją profanujesz.

 Już kiedyś wspominałem o pewnym człowieku z Energodaru, ... zapomniałem teraz jego nazwisko. On publikował książki tego rodzaju jaką trzymam w rękach. Ja kiedyś zajrzałem do Energodaru - oni wydrukowali te książki i zmusili do nauczania w szkołach, wyobrażacie to sobie? 

Ten człowiek wynalazł też auroskop. Wzięliśmy cztery takie cukierki, takie słodkości, które sami zrobiliśmy w domu. Dwa z nich zostały poświęcone a dwa nie. Bardzo często o tym opowiada. Krótko mówiąc, gdy przeskanowano je auroskopem, to okazało się, że ta słodka kulka, która nie była poświęcona i została sprzedana za pieniądze, miała jakąś taką określoną aurę. Natomiast ta kulka, która została poświęcona i sprzedana za pieniądze, miał mniejszą aurę. Okazuje się, że wyceniając dzieło Boże, obniżasz jego jakość. 

 To jakby ultradźwięk czy jakieś tam promieniowanie - wtedy jej znaczenie energetyczne się znacznie zmniejsza. Nie można sprzedawać. Ten przyrząd, ten auroskop pokazał, że największą aurę miał ten cukierek, który był poświęcony i podarowany a najmniejszą aurę miała ta kulka poświęcona i sprzedana za pieniądze.  

Oznacza to wyraźnie, że sprzedaż zmniejsza znaczenie, czyli coś upraszcza. A czasami próba upraszczania czegoś -  spróbujcie na przykład uprościć Pismo Święte. Co wtedy będzie? Być może coś tam zrozumiesz, ale wyraźnie widać, że jest to zbezczeszczenie.

  Krótko mówiąc: tam gdzie handlują książkami,  gdzie sprzedają ci wiedzę, czy to o Bogu, czy też opowiadają ci o rytuałach, albo gdzie leczą za pieniądze - tam nie znajdziesz niczego dobrego. Szukajcie ludzi, którzy zrobią to dla was bezpłatnie. Oni mogą nie być tak wykwalifikowani, ale z nimi jest Bóg, on im towarzyszy i wszystko się uda.

Ta nasza przestrzeń, ta nasza świątynia -  pewnego dnia przyszedł człowiek i przyniósł te kulki, o których mówiłem, i powiedział: „Każda kosztuje jedną hrywnę, bo jestem tu brahmaczarinem, muszę jakoś żyć - one są tak naprawdę, po kosztach własnych". Sprzedawali te mniej smaczne i mniejsze za wyższą cenę. Ja go wyrzuciłem. Powiedziałem: „Wynoś się stąd, to nie jest sklep”. 

W tym miejscu dwie rzeczy są zakazane.  Darowizny oczywiście są możliwe. Jeśli coś przyniosłeś to proszę bardzo, ale już rozmowy o darowiznach, że coś jesteś winien w zamian za to co tu usłyszałeś - tego być nie może. Ja zakazałem tego.

 A w kościołach ta kwestia jest na pierwszym miejscu. Tam twierdzą, że jeśli przekazujesz darowiznę to łatwo ci będzie przebić się do duchowości. A ten kto nie zapłacił przepustki nic nie dostanie. Czyli, że trzeba wykupić bilet. Idź tam, zarób coś i przynieś tutaj a wtedy coś ci powiemy.

No i ponadto szacunek. A szacunek to ta sama waluta. Skoro jestem takim dobrym człowiekiem, siedzę tu sobie, a ludzie przynoszą mi pieniądze i kłaniają się przede mną, to czego jeszcze potrzebuję do szczęścia? Niczego mi nie potrzeba. Jestem tu najważniejszy. I Czy jest tu miejsce dla Boga? Nie, nie ma. 

 Prawdziwy szacunek to taka naturalna rzecz. Jeśli miałeś chęć coś podarować to dobrze. Chciałeś okazać szacunek to okazałeś. Nie chciałeś komuś okazać szacunku to nie okazałeś - bo to Bóg w sercu mówi, że tego trzeba szanować a tamtego nie. Wtedy wszystko dobrze się kończy, bo Bóg nie kłamie.  

  A kiedy z tej świątyni zostały usunięte ofiary i okazywanie szacunku, to natychmiast zaczęły się tu cuda, natychmiast nastąpiło naruszenie związku przyczynowo-skutkowego. 

 Były trzy kobiety, które nie mogły urodzić, a lekarze powiedzieli im, że to beznadziejna sytuacja, a one urodziły. Jedna nie mogła wyjść za mąż, była tutaj i szlochała pod ołtarzem. Wróciła do domu. Czterdzieści minut później dzwoni do mnie i mówi: „Chyba już wychodzę za mąż”.  Rozumiecie jak to działa? Dwie rzeczy należy usunąć. 

  Usuwając te dwie rzeczy, usuwasz swoją dominację, a wtedy Bóg zajmie wolne miejsce. Ale tak naprawdę usuwasz diabła! Sprzedajności nie można tolerować. To jest korupcja. Usuń tę sprzedajność, a pojawi się Bóg. Ale gdy tylko zaczniesz handlować, to Bóg mówi: „No dalej, proszę bardzo złodziejaszku. Baw się sam jeśli tak chcesz”.  

  Dziękuję za uwagę. [śmiech]