piątek, 27 lutego 2026

Romantyzm to śmierć miłości - Iwan Carewicz

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=ZLWd5gmzIvk&t=2614s

 Witajcie dobrzy młodzieńcy i piękne panny. Jestem Iwan Carewicz. Dzisiaj poruszymy bardzo ważny temat. Romantyzm jako zabójstwo miłości, wszystkiego, co dobre, czyste i jasne w naszym życiu. 

 To spotkanie poświęcone jest Walentynkom, które były wczoraj, i wokół których tak wiele się kręci spraw, które wydają się słodkie i piękne, ale ostatecznie prowadzą do głębokiego nieszczęścia i cierpienia wielu mężczyzn i kobiet.

  Dlatego dzisiejszy temat pogadanki Iwana Carewicza jest po to, aby zdemaskować wszystkich tych poetów, pisarzy i romantyków oraz koncepcję romantyzmu jako bardzo strasznego zjawiska w naszym życiu, bardzo przerażającego, czegoś, co wydaje się takie słodkie, piękne i puszyste, ale jest iluzją, która prowadzi wielu mężczyzn i kobiety do wielkiego rozczarowania. 

  Dobrze, kto jest zainteresowany niech do nas dołączy. 

Zatem przyjaciele, z okazji Walentynek, oto ważne wieści od Iwana Carewicza. Ludzie na Ziemi zostali stworzeni, aby być parami. Aby być rodzinami. Ród składa się z dwóch połówek: męskiej i żeńskiej. Nasz wszechświat i nasza galaktyka czyli Droga Mleczna a po Słowiańsku Swarga Przeczysta zostały stworzone wspólnie przez Swaroga i Ładę. Ich dzieci nazywamy Swarożętami. Należą do nich gwiazdy, ziemie, świecące słońca, które przemierzają bezkresne przestrzenie naszej galaktyki Swargi Przeczystej.

   To są Swarożęta - dzieci Swaroga i Łady. A ich wnuki to ci, którzy urodzili się u dzieci. Można powiedzieć, że dzieci Swaroga i Łady to gwiazdy, wnuki to słońce, a prawnuki to Ziemie czyli różne planety. A prawnuki to ty i ja, ludzie i inteligentne istoty, które żyją na Ziemi. 

 Dlatego jest bardzo słuszne, naturalne, że mężczyźni kochają kobiety, kobiety kochają mężczyzn, żyją w parach, mają silne rodziny i rody. I to jest bardzo naturalne.

 Ale w ostatnich stuleciach, odkąd żyliśmy w Erze Lisa, wpojono nam zupełnie obcą ideę rodziny, ideę relacji między mężczyznami i kobietami. A więc o tym, jak wszystko powinno być pra-widłowe . I oto jedno z najstraszniejszych zjawisk w naszym życiu: romantyczna miłość. To iluzja, która sprowadza młodych mężczyzn i kobiety, mężczyzn i kobiety, z właściwej drogi. Przynosi wiele smutku, nieszczęścia, a kiedy to przynosi? Zawsze. 

 To znaczy, ktokolwiek uważa, że ​​romantyzm jest czymś dobrym, pożytecznym to zawsze, w każdym przypadku, doprowadzi to do rozczarowania i zniszczenia miłości. 

I tylko wtedy, gdy zaistnieje zdrowa koncepcja miłości - kiedy ludzie zaczną naśladować relacje bogów, zaczną kultywować nasze ludowe rozumienie obrazu miłości - tylko wtedy wszystko będzie dobre, piękne i prawidłowe. I po obu stronach tak będzie - po stronie męskiej będzie to właściwe zrozumienie, i po stronie żeńskiej będzie właściwe zrozumienie, ponieważ potrzebne są obie ręce. 

 Widzicie, żeby klaskać, potrzebne są dwie ręce. Żeby kogoś przytulić, potrzebne są dwa ramiona. Takie przytulenie jest najprzyjemniejsze i najbardziej zrozumiałe, prawda? To znaczy, potrzebny jest ruch z obu stron. Skąd w ogóle wziął się termin „romantyzm”, moi przyjaciele? To jest słowo łacińskie. Iwan Carewicz mówi o tym od dawna, a wśród moich znajomych, którzy o tym mówią, jest starosłowiański wołchwa, duchowy nauczyciel Wiliwudar, który powiedział: „Nie zanieczyszczajcie drogie dzieci języka ojczystego  czasownikami i dialektami obcego języka. Słowa ojczyste żyją w duszy, a inne głosy, inne języki są duszy obce”. 

 „Romantyzm” to nie jest słowo słowiańskie. Mówią o tym również znani pisarze Turgieniew, Puszkin i Gogol. I wszystkie te cytaty znajdują się w moich książkach. Chrońcie czystość języka staroruskiego jak świętej relikwii. Nie mamy nic do zapożyczenia od tych, którzy są od nas ubożsi. Nasi pisarze, klasycy, wypowiedzieli te słowa - a oni znali wszystkie główne języki europejskie, a także łacinę, grekę starożytną i rosyjski. Innymi słowy, wiedzieli, o czym mówią. To są ludzie o szerokich horyzontach, wielojęzyczni, i oni mówili: „Nie ma czego brać o tych, którzy są od nas ubożsi”. 

 No właśnie. Ale teraz ludzie po prostu stali się gorsi i nawet nie dostrzegają całej tej obcości w swoich słowach i wykorzystując ją, oszukując w ten sposób siebie i innych.  

 Tak więc skąd wzięło się to słowo "romantyzm"? Ono pochodzi z Anglii. A przecież dobrze wiemy, skąd bierze się całe zło na świecie, prawda? - z jakiejś małej, szkodliwej, wrednej wyspy, która nęka cały świat swoją szkodą i nikczemnością. Zatem romantyzm narodził się w Anglii, a następnie tenże romantyzm został podchwycony przez Niemcy - no i co się dalej stało? Pradawna mądrość uczy: po owocach ich poznawajcie.

 Jednym z założycieli romantyzmu był "wielki" niemiecki poeta i pisarz Goethe. A kiedy wspomina się o Goethem współczesnym ludziom, to wielu z nich drży z przejęcia: „Och, Goethe – to był wielki człowiek, był jakimś gigantem”. 

 Cóż, każdy, kto zna się na literaturze, każdy, kto ma szerokie horyzonty, myśli dokładnie tak samo. Oczywiście, teraz pewnie są idioci, którzy nawet nie słyszeli o Goethem, ale ogólnie rzecz biorąc, prawdopodobnie słuchają mnie ludzie, którzy wiedzą, kim jest Goethe. 

  Śmiało, piszcie. Czy wiecie kim on był i czy szanujecie Goethego?  

A jaka jest różnica między miłością a romantyzmem? Przyjaciele, LIUBOW (ros. miłość) to słowo staroruskie. To skrót trzech słów: LIUdzie BOogów Wiedajut (znają). To znaczy, że my ziemscy mężczyźni i kobiety jesteśmy bogami - ale są też bogowie niebiańscy. A „romantyczny” to obce słowo łacińskie, któremu teraz poświęcę ponad godzinę  i zedrę z niego całą tę osłonę sztucznego blichtru.

 Zatem przyjaciele, wielki niemiecki poeta i myśliciel, prozaik Goethe, napisał romantyczne dzieło o cierpieniu biednego Wertera. To opowieść o młodym mężczyźnie imieniem Werter, który zakochał się w dziewczynie, która była już zaręczona z innym mężczyzną i miała go poślubić. 

 A tak przy okazji, poradzono mu: „Nie zawieraj znajomości z tą dziewczyną, ona jest bardzo piękna, ale jest już zaręczona, zajęta”. Ale Werter nie posłuchał. Chciał zobaczyć tę piękność. Chciał poznać tę piękną dziewicę. I oczywiście, kiedy ją zobaczył, to zakochał się w niej całym sercem. A kiedy była już mężatką, to nadal skrycie ją kochał. 

 Aż pewnego dnia przyjechał na Boże Narodzenie, żeby odwiedzić młodą rodzinę. Jej mąż był nieobecny, więc z nią rozmawiał. I ta jego romantyczna miłość...ach!

 Krótko mówiąc, do czego to wszystko doprowadziło? Cierpiał, cierpiał, ten biedny Werter, a ona, jak na porządną dziewczynę przystało, była wierna swojemu mężowi. To dobra dziewczyna, robiła wszystko jak należy - być może z nim flirtowała, ale tych subtelności już nie pamiętam. 

No i ten Werter kochał cudzą żonę. I tu dochodzimy do głównej rzeczy: to jest moi drodzy zachowanie niedojrzałego mężczyzny. To znaczy, dojrzały mężczyzna nigdy nie pokocha cudzej żony lub kobiety, której nie należy kochać, bo jest już zajęta. To opisywane zachowanie jest właśnie zachowanie młodego mężczyzny. 

A czym różni się młodzieniec od mężczyzny? Mężczyzna to ktoś, kto może się ożenić i ma do tego prawo. To jest właśnie mężczyzna. Ma silny duchowy i moralny rdzeń i silne mięśnie. Wszystko to się łączy. Silne ciało, silny duchowy rdzeń.  

Natomiast młodzieniec to taki wzdychający: "aj! och! ach! - jaka piękna dziewczyna. Och, nie mogę bez niej żyć. Miłość do dziewczyny jest najważniejszą rzeczą w życiu. Miłość jest najważniejszą rzeczą w życiu".

 Dla mężczyzny najważniejszą rzeczą w życiu jest miłość do Boga. Jeśli żona w tym pomaga, to jest to prawdziwa, dobra żona. Taka musi być ceniona, kochana i wspierana we wszystkim, w czym mężczyzna może. Razem muszą zwrócić się do Boga. 

 Natomiast młodzieniec to ten, u którego zamiast Boga jest romantyczna miłość. To jest ta główna pułapka moi drodzy. Zamiast Boga, wysyłają temu młodemu mężczyźnie kobietę - przyjaciółkę. I zamiast oboje - mężczyzna i kobieta dążyć do Boga, oni piją sobie z dziubków mówiąc: „Och, ach, nie mogę bez ciebie żyć. Och, jesteś moją jedyną. Och, jeśli odejdziesz, wszystko przepadnie”.

 Prawdziwa, zdrowa miłość polega na tym, że mężczyzna i kobieta razem idą przez życie ku Bogu. Romantyczna, wynaturzona miłość niszczy wszystko, co dobre i świetliste. Dokąd ona nas prowadzi? 

Mężczyzna dąży do kobiety, kobieta do mężczyzny. I oto oni tak wspólnie idą przez życie i jedno z nich mówi: „Jeśli mnie zostawisz, to będę zgubiony. Nie mogę bez ciebie żyć. Jesteś jedyna”. I rzeczywiście, jeśli z jakiegoś powodu, jedno z nich odeszło to nagle "bach!" i całe życie się wali. Dlatego romantyzm zawsze niszczy miłość. Dwoje ludzi opierają się o siebie, a gdy choć trochę się poślizgną to oboje upadają.

 To są dwaj zboczeńcy. To jest nienaturalne zachowanie. Jedynym zachowaniem zgodnym z naturą do którego nawołuje nas nasza kultura plemienna jest takie, że razem idziemy naprzód ku Bogu. Naprzód i w górę - to jest właściwy kierunek ruchu. 

No i czym zakończyła się ta sztuka "Cierpienia młodego Wertera? Doszło do punktu, że zdał sobie sprawę, że nie może się z nią ożenić, nie mogą być razem,

bo to były jeszcze Niemcy końca XVIII wieku. A w tamtym czasie panowały jeszcze mniej więcej słuszne wyobrażenia, że żona jest wierna mężowi, że istnieją silne rodziny, rody, klany i tak dalej. I on rozumie, że to koniec. A ponieważ ta kobieta nie może być jego, to jego życie się skończyło.  

 Oto on - ten młodzieniec, który nie stał się mężczyzną, ponieważ miał niewłaściwych nauczycieli. Dojrzali, pełni godności mężczyźni nie dawali mu wystarczająco dużo nagany w dzieciństwie. I ten Werter popełnił samobójstwo. 

 A co potem zaczęło się dziać w Europie? Znów, mówię o tych wszystkich ogłupiałych dewiantach - "romantykach", którzy są niewiele lepsi od mieszkańców wyspy, o której teraz mówi cała nasza planeta, tej wyspy zboczeńców.

  Romantycy to ludzie jak to się mówi "z tej samej parafii". Ich destrukcyjna działalność prowadzi do bardzo złych rezultatów. 

 Krótko mówiąc, po tej powieści o cierpieniu Wertera przez Europę przetoczyła się wojna oraz fala samobójstw. I nawet świadek tego Madame de Staël, ówczesna pisarka francusko szwajcarska, powiedziała, że ​​ta powieść o cierpieniu Wertera zabiła więcej młodych mężczyzn niż którakolwiek z najpiękniejszych, najbardziej czarujących, najseksowniejszych kobiet. Rozumiecie? 

 Tak więc romantyzm to zniszczenie miłości - musicie to zrozumieć. To podmiana wartości. Zamiast wzrastać ku Bogu, romantyzm skupia mężczyzn i kobiety na sobie, a to zawsze prowadzi najpierw do zachwytu, a potem do rozczarowania. 

 Romeo i Julio, dokąd zmierzacie? Co to jest? Czy to dzieło miłości? Nie, to dzieło o chorej namiętności i pożądaniu. Tego dzieła nie wolno wystawiać w teatrach, nie wolno kręcić o tym filmów - ani o Romeo i Julii, ani o tych cierpieniach  młodego Wertera. 

Wciąż pamiętam, gdy jako młody i niedoświadczony młodzieniec byłem pochłonięty lekturą powieści Stendhala „Czerwone i czarne”. "Ach! Jaka to była miłość? O Boże, chciałbym ją mieć". No i co? I dostałem prawie to samo. Nie ma w tym nic dobrego. Nie z tymi błędnymi konstrukcjami. 

 Dlaczego to takie straszne? Pozwólcie, że wyjaśnię. Na początku ubiegłego wieku w Ameryce, pewien badacz, naukowiec z dużego uniwersytetu, David Phillips, badał to zjawisko, które później nazwano „syndromem młodego Wertera”. Badał to zjawisko od czasu, gdy przez Europę przetoczyła się ta fala samobójstw. A konkretnie samobójstw młodych mężczyzn, młodzieńców, którzy jakoby "cierpieli z powodu kobiet”.  

 Istnieje takie powszechnie znane sformułowanie, że ktoś "ocipiał".  I ono dokładnie opisuje takiego upadłego mężczyznę. Powiada się obecnie o niektórych, że jest to "upadła kobieta" i tak samo istnieją upadli mężczyźni czyli tacy, którzy w miejsce Boga stawiają albo pieniądze, albo władzę, albo kobietę. Dla nich to jest na ołtarzu.

 To wszystko są upadli ludzie - pamiętajcie. A dlaczego Iwan Carewicz gdy przemawia to zawsze wskazuje tak palcem w górę?

Bo musicie dążyć tam w górę przyjaciele, do złotych światów. Sprawdzę jak reagujecie na słowa Iwana Carewicza - czy zrozumieliście czym jest ta pułapka romantyzmu czy nadal pragniecie romantycznej miłości? Sprawdzę co tam ludzie piszą -ktoś prosi aby opowiedzieć o ukrytym znaczeniu słowa „żałość” (współczucie). Żałość to dobre słowo - porozmawiamy o tym później, jeśli będzie czas. Wołgodońsk jest z nami. Jest Kirgistan.  Białoruś Mohylew pisze: „Och, jakie straszne namiętności" 

 Tak, przyjaciele, to straszne namiętności, do których podąża wielu ludzi. Ktoś pyta: „Czy to prawda, że ​​czerwone serce to zły znak?” Tak, to oznacza żeński tyłek. Zatem te czerwone serca, które są teraz powszechnie wysyłane przez internet, są oznaką pożądliwej miłości - mamy czerwoną właśnie pierwszą czakrę. A jeśli mówimy o serdecznej miłości, to wysyłajcie zielone serca i niebieskie czy też niebiańskie.  

Nasza prawa czakra piersiowa Łada jest zielona, ​​bo nasza Matka Wilgotna Ziemia, kiedy jest pełna miłości to jest zielona - jest cała w zieleni roślin. To jest ziemska miłość.

 A po lewej stronie jest czakra Lelia. To jest niebiańska miłość. To jest niebiański kolor. I tu wyjaśnię, że słowo „gołąbkowy” nie istniało w języku staroruskim. Ono pojawiło się wraz z tymi „gołąbkowymi”, wynaturzonymi odszczepieńcami. Ten kolor, który teraz nazywamy jasnoniebieskim, nazywany jest również „błękitem nieba”, „blekitnym”, „błękitem chabrowym”, „lazurowym” i tak dalej – różnymi odcieniami.  

 No więc, przyjaciele, było ich sporo, rozumiecie, w starosłowiańskim języku mamy 144 nazw kolorów. Mamy więc taką bardzo szeroką paletę i osobne słowo na każdy kolor. Musimy rozróżniać te 144 kolory jeśli chcemy mieć pełną wizję.

Ludzie z Wilniusa też dali znać, że są teraz z nami. Iwan Carewicz odwiedził Wilnius, kiedy był mały. Bardzo polubiłem to miasto. I podobało mi się też to, że 400 lat temu, Wilnius nosił słowiańską nazwę Wilno. 

 I była tam duża drukarnia, a jedna z głównych książek, na której opiera się cała moja praca w dziedzinie języka słowiańskiego, języka staroruskiego, jak to się teraz mówi, była wydrukowana właśnie w Wilnie. To jest podręcznik do gramatyki słowiańskiej, który ma 400 lat - tak więc Wilno to potężne miejsce. 

Dobrze moi przyjaciele - kontynuuję swoją opowieść wypalającą z naszych umysłów tę romantyczną truciznę. Jak wspomniałem amerykański naukowiec, również badacz z jakiejś sławnej uczelni badał ten efekt, który nazwali „syndromem młodego Wertera”. A potem okazało się, że zarówno w Ameryce, jak i w Europie, po wiadomościach o samobójstwach we współczesnym świecie liczba samobójstw gwałtownie rośnie. 

 W Wiedniu, na przykład, zauważono, że fala samobójstw rozpoczęła się po wiadomościach o kilku osobach, które popełniły samobójstwo w metrze w Austrii, w Wiedniu. Wtedy to zbadano i przestano publikować te wiadomości i po tej decyzji nagle się ta fala zatrzymała.  

 Rozumiecie, do czego zmierzam, przyjaciele? Bardzo ważne jest, aby zrozumieć, jakiego rodzaju wiadomości oglądamy. Okazuje się, że mają one na nas ogromny wpływ. Pamiętam kiedy byłem mały - żyliśmy wtedy w ZSRR. I jakie wtedy były wiadomości? Dlaczego ZSRR się rozwijał? Włączałeś sobie wiadomości a tam było słychać: "otwiera się nowa fabryka, żniwa zostały zebrane, wyprodukowano tyle a tyle traktorów, a w kosmos wystrzelono kolejną rakietę, Bohaterowie Związku Radzieckiego, Bohaterowie Pracy Socjalistycznej". 

To były dobre wieści - informacje dla zdrowego człowieka. Zasadniczo chodziło o kreatywność, o to, co stworzyliśmy. Ale teraz, spójrzcie na kanały informacyjne, czy to telewizja, internet, czy Telegram – wszędzie tam kompletne bzdury. Informacje o tym, jak wszystko zostało zniszczone, zepsute, a potem zatrzymane - wiecie, o czym mówię.  

 Kobietom i dzieciom, a także młodym mężczyznom, zabrania się oglądania współczesnych wiadomości, ponieważ nie są oni zdolni do krytycznego myślenia. Mogą oglądać tylko coś miłego, coś świetlistego, coś kreatywnego.  

 Tu warto zrozumieć korzeń słowa "krytyka". Musicie zrozumieć prawdziwe znaczenie słów krytyka i krytyczne myślenie. Prawa duchowej czystości nazywane są po słowiańsku Ritą. Rita to prawo duchowej czystości. I zachowaliśmy te starożytne słowa, chociaż samo pojęcie zanikło. Niewielu wie, czym jest Rita. Prawa Rita, moi przyjaciele, zostały nam powierzone przez Boga Ramhata, który w Indiach nazywany jest Ramą. Stąd też opowieść o Ramajanie, o jego czynach. 

Zatem zachowaliśmy słowa rytm, rytuał, rytm, retoryka. To wszystko jest powiązane z duchowymi i etycznymi prawami Rita. Krytyka, (k-Rit-ika) - krytyczne myślenie posiadają tylko dojrzali mężczyźni po czterdziestce, kiedy zapuścili brodę, kiedy mają pewne doświadczenie życiowe, i potrafią już posługiwać się prawami Rita, wyjaśniając, co jest dobre, a co złe. 

Pamiętacie może ten znany wiersz Majakowskiego z czasów ZSRR: "Mały synek Kroszka przyszedł do ojca i zapytał co jest dobre a co złe" Kogo ten chłopiec pytał? Swojego ojca. A dojrzały mężczyzna to taki, który ma lub miał już dzieci i żonę - i on już rozumie, na czym polega ten świat. Już go dotknął, coś spraktykował, już zdobył doświadczenie życiowe. No i oczywiście plusem jest jeśli ten mężczyzna studiował nasze, słowiańskie tradycje. 

Jeśli ten mężczyzna studiował cudzą tradycję, a nie swoją to również nie jest zdolny do krytycznego, zdrowego myślenia. Dziś słowo „krytyka” zmieniło swoje znaczenie. Teraz mówimy: „Krytyka to potępienie czegoś", ale tak naprawdę krytyka to opinia dojrzałego, brodatego mężczyzny, który mówi: „To jest zgodne z prawami Rita, a tamto nie odpowiada prawom Rita". Tym właśnie jest krytyka w pierwotnym znaczeniu tego słowa, przyjaciele. 

Dlatego przejdziemy dalej, omówiliśmy już Goethego. Cały ten zgniły romantyczny motyw pojawił się w Anglii. Potem rozprzestrzenił się na Europę. Niemcy, Goethe, cierpienia ocipiałego młodzieńca. Rozumiecie już, jak źle to się kończy. 

Przejdźmy teraz do Francji. Następny szkodnik, którego mam na myśli to francuski pisarz Stendhal. To najstraszniejszy człowiek - najstraszniejszy pisarz z punktu widzenia zniszczenia wszystkiego dobrego, czystego, co istnieje na tym świecie. To jeden z europejskich pisarzy. Napiszcie mi jego prawdziwe nazwisko. Wiedzcie, że to najgorszy z pisarzy, który otworzył bramy piekieł i to właśnie po nim nadeszła ta demoniczna deprawacja. Nikt przed nim tego nie zrobił. 

Goethe to przy nim mały chłopiec w krótkich spodenkach, który zaledwie te wrota do piekła uchylił. Ale w Europie jest pisarz, który na oścież otworzył te tak przerażające wrota do tej diabelskiej otchłani. Kiedy został pochowany, to na jego pogrzeb przyszło milion ludzi. Jest postacią kultową, bo demony zadbały o to aby stał się taka ikoną. 

 Kim był ten pisarz? Jak myślicie? Który ze znanych europejskich pisarzy, waszym zdaniem, otworzył wrota piekła? Mam dziś najbardziej przerażające spotkanie, przyjaciele, ale musimy je poświęcić na cześć dnia świętęgo Walentego - na cześć tego demonicznego Walentego, który pobłogosławił tych "gołąbkowych" odmieńców (gejów). 

Mamy pytanie: "Czy to prawda, że ​​100% ludzi w społeczeństwie powinno zakładać rodziny?" Nie. Rzecz w tym, że nawet na pradawnej Rusi, w jej czasach świetności, żyli różni ludzie. Oczywiście, dla większości ludzi, zakładanie rodzin, życie w pokoleniach jest czymś naturalnym.  

 Co więcej, współczesne rosyjskie słowo oznaczające tę tak zwaną "podstawową komórkę społeczną" brzmi "siemia" i również pokazuje ono zanik naszego zrozumienia praw Rita. Poprawnym słowem jest „rodzina”. To, co dziś  nazywamy "siemia" w języku starosłowiańkim, poprawnie brzmi „rodzina”. I zauważcie, że w bajkach dzieci zawsze siedzą z dziadkami. Bo rodzina to miejsce, gdzie rodzice i dziadkowie mieszkają razem. Dziadkowie są o wiele bardziej zaangażowani w wychowanie wnuków niż ich rodzice i są w tym o wiele lepsi - są bardziej doświadczeni życiowo jako rodzice. Ponadto mają na to więcej wolnego czasu.  

 A dla nas współczesna rodzina to rozproszona rodzina rodziców, dzieci i dziadków gdzieś tam daleko, na odludziu. To już jest swego rodzaju destrukcja. Zatem drodzy przyjaciele,  oczywiście najlepiej żyć wspólnie całymi rodami, kiedy są rodzice, dziadkowie, siostrzeńcy, wujkowie, ciotki i tak dalej. Wszyscy pomagają sobie nawzajem. 

 Ale na Rusi zawsze żyli ludzie, którzy byli Skomorochami, wędrownymi pielgrzymami i tak dalej, magikami. To znaczy, że mieszkali bez rodzin albo mieli rodzinę gdzieś również daleko, ale podróżowali po Rusi i czasami wracali do swoich żon i dzieci. 

 No cóż, ludzie rodzą się z różnym przeznaczeniem. Niektórzy muszą zostać w domu, powiększając rodzinę, inni muszą podróżować, głosząc dobre wieści. W ten sposób wiążą koniec z końcem. Niektórzy muszą modlić się do Boga. Byli też ludzie, którzy wiedli życie samotne, bez rodziny, ale oni sprowadzali na ziemię wyższe siły i w ten sposób rozprzestrzeniali je pośród ludzi. Więc bywało bardzo różnie. Ale obecnie żyjemy w czasach przejściowych pomiędzy erą lisa a erą wilka, i wiecie co? Wszystko jest niejasne - nie jest określone. W powietrzu wisi taka niestabilność. Dlatego wszystko się rozpada - zarówno rodziny, państwa, banki, wszystko, co istnieje, prawa, związki, rodziny - wszystko trzeszczy w szwach. 

A to dlatego, że żyjemy w czasach przejściowych i pomóc nam może tylko osobista więź z Wszechmogącym. Teraz, przyjaciele, najważniejszym bogactwem, jakie możemy zgromadzić, jest bogactwo naszego światopoglądu. To znaczy, to co jest bardziej PRAwidłowe - nakierowane na świat PRAWI.

A czym jest ten świat Prawi? Nasz światopogląd głosi, że Wszechświat składa się z trzech światów - ze świata Jawi (jawnego, który widzimy), Sławi i Prawi - tak uczy nasza pradawna wiara Prawosławna.

 To ten, który ma bardziej prawidłowy, naturalny światopogląd – to znaczy taki, który jest w harmonii z istotą Matki Ziemi, a nie z technokratycznym światem, nie z religią, nie z ezoteryką, nie z wszelkiego rodzaju nowoczesnymi bzdurami, nie z czyimiś tam "metodami autorskimi" lecz z istotą natury, ze światem prawdy, ze słusznym PRAwidłowym, naturalnym światopoglądem.  

 To, przyjaciele, jest główne bogactwo, które pomoże nam żyć prawidłowo na tym świecie i przetrwać tę burzę zmian. Dlatego każdemu powinno zależeć na uzdrowieniu swojego światopoglądu, poszerzeniu go, przynajmniej do poziomu Swargi Przeczystej. 

Nawiasem mówiąc, czytałem dziś ponownie księgę„Kozacki Spas”. Mamy bardzo zdolnego autora - książka jest napisana z humorem, tak jak należy - po naszemu. Książka potwierdza bogactwo naszej kultury - jest już dziesiąty tom a może i więcej. Krótko mówiąc, napisał już bardzo dużo. I po prostu potwierdza to co już nie raz mówiłem i też pisze o tym od dawna, że ​​nasze ciała mają 7 powłok energetycznych tak jak to pokazuje znana zabawka Matrioszka - a największa z powłok to już powłoka uniwersalna - powłoka czy też "bańka" Wszechświata, kosmosu. I okazuje się, że ta bańka jest wspólna dla nas wszystkich. Iwan Carewicz też od dawna to powtarza.

 „Matrioszka”, prawda? Więc oto jesteśmy, siedzimy teraz osobno, oto ciało Iwana Carewicza, wasze ciała mnie słuchają - i to są nasze ciała na jawie, ciała Jawne. Potem rozszerzamy się - kolejne ciała noszą nazwy: ciało żarie (żar - ogniowe), nawie, klubie, kołobie, divie, oraz ciało świetliste.

 Zatem ciało świetliste czyli siódme ciało matrioszki, lub też "ciało wszechświata" - jak je nazywa autor tej książki "Kozacki Spas"  to jest właśnie nasza Swarga Przeczysta i jest jedna dla wszystkich. To znaczy istnieje jedno takie ciało, przyjaciele, które jest nasze wspólne - takie samo dla ciebie i dla mnie. Mieszkamy (żyjemy) wewnątrz największego ciała Matrioszki, wewnątrz ciała świetlistego.

 Nawet jeśli polecimy sobie z Ziemi przez całe Trzy dziewiąte Królestwo i poza 3-9 krain, podróżując do sąsiednich komnat czy też Królestw, czyli latając przez naszą galaktykę, to nadal będziemy przebywać w naszej własnej uniwersalnej, kosmicznej bańce - w kosmicznej powłoce naszego wszechświata. Tak to jest. 

No to teraz sprawdzę czy wiecie kim był ten pisarz, który otworzył bramy piekła. Ktoś nam pisze: "Moja najmłodsza córka ma na imię Rita" - i prawidłowo. A tak przy okazji: "istnieje imię Margarita i istnieje imię Rita. Margarita to zniszczenie praw Rity. To po prostu złe imię. A Rita to nasze imię. To bardzo dobre imię dla dziewcząt, bo jak to się mówi: "jak nazwiesz statek, tak i będzie on płynąć".  Inna mądrość ludowa słusznie uczy: "bez imienia bałwan, a z imieniem Iwan". Jeszcze inna powiada: "Jakie imię - takie życie".

Dlatego też jeśli nazwiesz dziewczynkę Ritą, to jej los będzie bardziej pomyślny. Ktoś wpisał: "czy to był Szekspir?" Nie, to nie Szekspir. Szekspir z pewnością jest romantykiem. Napisał wiele rzeczy, które niszczą miłość. Nawiasem mówiąc: ten Szekspir też najprawdopodobniej był gejem i większość jego dzieł miłosnych jest skierowana w tym kierunku. 

 Tam wszystko jest po prostu napisane bez określania płci. "Czy to był Lewis Carol?" - ktoś pyta. No cóż, Lewis Carol nie jest romantykiem. Lewis Carol również otworzył wrota demonizmowi, ale położył podwaliny pod całą współczesną zachodnią fantastykę demoniczną i wszystkie filmy fantasy, ponieważ jego dzieła, Alicja w Krainie Czarów i Królicza Nora. Sam Lewis Carol z jakiegoś powodu nie był żonaty, ale bardzo lubił małe dziewczynki.

  Jego przyjaciele z jakiegoś powodu zostawiali u niego swoje córki, on spędzał z nimi noce, fotografował je, często uwielbiał fotografować je za darmo. To jest właśnie Lewis Carol - po prostu taki miły pisarz dla dzieci. 

 Krótko mówiąc, otworzył otchłań. On sam też miał niejasną orientację seksualną, jak się domyślacie. A w filmie Matrix jest też taki sam motyw: „Podążaj za królikiem” - tenże kultowy film, Matrix. I wszystkie kultowe hollywoodzkie filmy science fiction, wszystkie nawiązują do dzieła Alicja w Krainie Czarów. To przerażające - ta powieść jest jak Biblia dla tych diabłów. 

 Wszystkie nawiązują do niej, bo to nie on ją napisał, napisała to cała komórka masońska, ale on, oczywiście, w tym uczestniczył, więc tak - to przerażające, po prostu horror.

 A kiedy dowiedziałem się o tym motywie o królikach, o króliczej norze  - w Playboyu też jest królik, jest też królik narysowany na Księżycu. To bardzo przerażający kosmiczny motyw łączący nie tylko spisek wobec Ziemi, ale na skale kosmiczną. Mój sąsiad zaczął hodować króliki i pomyślałem sobie: ale afera! 

 A potem kiedyś poszedłem do najbliższego sklepu spożywczego. To sklep spożywczy najbliżej mojego miejsca zamieszkania. I tam, przy kasie, ustawili takie stoisko z książkami. No wiecie, sklep spożywczy. Mieszkam tu - a swoją drogą książki w sklepie spożywczym to rzadkość. No i postawili tam ten stojak a na nim tę jaskrawoczerwoną okładkę, w kolorze krwi. Na okładce napis „Alicja w Krainie Czarów”. Jest tam narysowana mała dziewczynka, królik i krwistoczerwona okładka. Pomyślałem: o kurczę! rozumiecie? 

 Bo świat reaguje na to wszystko. Szczerze mówiąc, bardzo nieprzyjemnie jest o tym mówić, ale dorośli po prostu muszą o tym wiedzieć, żebyście nawet nie mieli tej książki w domu, bo jeśli to zrobicie, to wydrążycie dziurę w przestrzeni - w mroczne światy. 

 Ale jest coś bardziej przerażającego niż Lewis Carroll - on jest swego rodzaju następcą, kontynuatorem, ale przed nim żył pisarz, który otworzył bramę w mroczne światy. Otworzył je szeroko na oścież. Nikt wcześniej tego nie zrobił. To jest Victor Hugo. Ten sam Victor Hugo, który napisał książkę „Katedra Marii Panny w Paryżu". I z jakiegoś powodu niedawno ta katedra została spalona, prawda?  

A w swojej powieści "Nędznicy" to właśnie on po raz pierwszy w literaturze gloryfikował nie pozytywnych bohaterów, ale negatywnych. Opisał ich tak pięknie, że ludzie zaczęli się z nimi utożsamiać. Jeśli weźmiemy to co było przed epoką Victora Hugo, to była mitologia grecka, w zasadzie głównie rzymska i w tych przekazach zawsze jest bohater, jakiś heros, który dokonuje pewnych czynów, dąży do czegoś. On jest przystojny, muskularny, albo jeśli jest dziewczyna, to ona też jest piękna, magiczna. I ta bohaterka jest godna naśladowania, ponieważ ma pewne cnoty, zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne, i tak dalej.  

Powstawały dzieła, aby malować wizerunek bohatera -  to znaczy mężczyzny lub kobiety posiadających szereg pozytywnych cech, aby było kogo naśladować i z kogo brać przykład.  

Natomiast Victor Hugo zaczął tak pięknie i atrakcyjnie opisywać wszelkiego rodzaju upadłych, garbatych, krzywych, wyrzutków, że ludzie zaczęli do tego dążyć. I przez niego nastąpił gwałtowny spadek świadomości ludzi, którzy czytali to wszystko, którzy pochłaniali te jego bzdury. 

Tak w ogóle możecie otworzyć sobie w internecie zdjęcia Victora Hugo, spojrzeć na jego twarz, spojrzeć mu w oczy i też to zrozumiecie. Żaden pisarz na świecie, w całej historii ludzkości, nie został pochowany tak jak on. Milion ludzi przyszło na pogrzeb Victora Hugo. Cały milion ludzi, rozumiecie?

U nas nie było tylu ludzi, żeby zobaczyć Lenina czy Stalina, co na pogrzebie Victora Hugo. I przekształcono to w wielkie wydarzenie, takie jakie znacie na dzisiejszych igrzyskach olimpijskich. Tam pewne siły na samym początku odprawiają rytuały, prawda? A Victor Hugo wywołał takie właśnie bachanalia.

 Zatem cóż jest w nim takiego romantycznego? Nasz pisarz Lermontow napisał "Opowieść o prawdziwym człowieku". Dzieci uczą się tego w szkole. Bohater-kochanek ciągle wspina się gdzieś na różne balkony, żeby mieć przygody miłosne. Co on robi w życiu? Różne bzdury. 

Prawdziwy mężczyzna to ktoś, kto w życiu zajmuje się jakimś sensownym, szanowanym działaniem. Ale ta opowieść o prawdziwym człowieku Lermontowa to znowu opis tego odrzuconego młodzieńca, który nigdy nie stał się mężczyzną, ale utwór nazywa się opowieścią o prawdziwym człowieku przedstawiając go niby jako takiego herosa.

  Weźmy romantyczne dzieła Puszkina. Puszkin napisał coś bardzo dobrego, jak na przykład bajkę o carze Sałtanie, bajki dla dzieci Puszkina. Całkowicie to popieramy, przyjaciele. Wiersze opisujące naturę, mróz i słońce, cudowny dzień. Wciąż drzemiesz, mój drogi przyjacielu - to wszystko jest dobre dzieło. 

 Ale romantyczne dzieła Puszkina to Dama Pikowa mająca złe zakończenie. Tak samo jego poemat Eugeniusz Oniegin - on też opowiada o cierpieniu, nieudanej miłości do kobiety itd. Cóż - zdrowe relacje między mężczyzną a kobietą, są opisywane zarówno w starożytnych mitach, jak i rosyjskich baśniach. Oznacza to, że na początku opowieści wszystko jest dobre, potem wszystko jest złe, pojawia się jakiś smok Gorynycz, wróg, bohater go pokonuje, a na koniec dostaje księżniczkę za żonę i połowę królestwa. I żyją długo i szczęśliwie. 

 To znaczy, że dobre dzieło literackie zawsze ma dobre zakończenie, bo tak właśnie powinno być. Musimy dojść do czegoś dobrego. Tak, w życiu jest dobro, zło, przyjemność, nieprzyjemność, miłość i nienawiść. Jest i dobro, i zło. Ale musimy dojść do punktu, że pobrali się i żyli długo i szczęśliwie. 

A w pełnej bajkowej wersji mieli dziewięcioro dzieci: pięciu synów, jak jasne sokoły. cztery córki, jak białe łabędzie i tak dalej. To jest właściwe zakończenie, prawda? To znaczy, linia rodowa jest kontynuowana i życie się pięknie rozwija. To prawdziwa miłość - nie ma w tym żadnego romantyzmu. To znaczy, mężczyzna i kobieta powinni być razem dla dobra stworzenia. O to mi chodzi, przyjaciele. To znaczy, mężczyźni i kobiety tworzą kompletną parę dla dobra stworzenia, a nie po to, aby dawać kwiaty czy klękać i inne tego rodzaju wzorce.

   Tak więc to niby święto - te całe Walentynki doprowadziły do ​​odwrócenia ról płciowych. Jeśli szeroko otworzycie oczy, to zobaczycie, że mężczyzna jest wyższy od kobiety. To znaczy, w odpowiedniej parze, w idealnej parze, naturalnie, wzrost mężczyzny powinien być wyższy od wzrostu kobiety. Jeśli jest odwrotnie, to ciągle będziecie mieli zakłócenia, ponieważ jesteście geometrycznie niedopasowani. 

To znaczy, w zdrowej parze mężczyzna jest wyższy od kobiety, mężczyzna jest bliżej nieba. To znaczy, że właściwa rzecz jest wtedy, gdy kobieta jest przyciągana do mężczyzny. Kreatywne relacje między mężczyzną a kobietą są możliwe tylko wtedy, gdy mężczyzna jest przyciągany do Boga. Kobieta jest przyciągana do Boga razem z mężczyzną i gdy słucha swojego mężczyzny, ponieważ kobieta słucha Boga tylko przez mężczyznę. Kobieta jest tak skonstruowana, że ​​nie jest w stanie sama w pełni nawiązać kontaktu z Bogiem.

 To znaczy, ona czyni to za pośrednictwem mężczyzny. Dlatego kobieta zawsze była pod opieką swojego ojca, a następnie męża. Mogła też znajdować się pod opieką starszego brata, wujka, ojca duchowego lub ojczyma. A czym jest opieka? To wtedy, gdy mężczyzna przekazuje kobiecie duchowy ogień. To znaczy, mężczyzna sięga w górę, przekazuje duchowy ogień kobiecie, a wtedy ona również ma osobistą więź z Bogiem - nie ma innej drogi. 

  A romantyzm doprowadził do idei, że kobiety są uważane za istoty wyższe w stosunku do mężczyzn i że mężczyźni potrzebują kobiet o wiele bardziej niż kobiety mężczyzn - chociaż jest dokładnie odwrotnie. Otwórzcie oczy. 

Przecież mówimy: „Ojcze Słońce, Matko Ziemio”. 

 Zatem słońce jest obrazem mężczyzny, a Ziemia jest obrazem kobiety. Ich wspólny, miłosny, twórczy akt sprawia, że ​​świeci słońce, a w promieniach słońca rosną drzewa, trawa, kwiaty kwitną, zawiązują się owoce, zwierzęta żywią się tym wszystkim, zwierzęta rosną i rozmnażają się, ludzie pojawiają się, ludzie żyją i rozmnażają się. To oznacza, że ludzie, zwierzęta, rośliny – wszyscy oni są dziećmi słońca i ziemi, jako pierwiastek męski i żeński. Słońce na górze, ziemia na dole. 

Mężczyzna jest istotą wyższą. I pytanie brzmi, kto potrzebuje siebie nawzajem bardziej? Czy słońce potrzebuje ziemi, czy ziemia słońca? Jeśli słońce nie świeci na ziemię, to ziemia natychmiast pogrąża się w ciemności, zimnie, mroku; wszystko zamarza, umiera, ginie i mamy koniec.

 Innymi słowy, kobieta bez mężczyzny popada w dokładnie taki stan martwoty. Zimno, głód, zamarzanie, śmierć. Rozumiecie? Natomiast słońce, jeśli jest bez kobiety – powiedzmy, że planety nie krążą wokół słońca, ono sobie świeci i świeci.  

 Owszem - powiada się, że mężczyzna bez kobiety jest nagi jak jastrząb. To prawda, tak, oczywiście, potrzebujemy ziemi, potrzebujemy dzieci, wszystko to jest prawidłowe. Ale bez kobiety mężczyzna również może wieść twórcze życie. Kobieta bez mężczyzny nie może wieść twórczego życia. Jeśli kobieta nie jest ochraniana światłem rozumu, światłem boskości, jeśli brak jej opieki jakiegoś mężczyzny – ojca, męża, wujka, starszego brata, nauczyciela duchowego i tym podobnych – to ma być opieka bliskich, drogich jej mężczyzn, a nie ktoś z internetu.

 Musi to być jakiś żywy mężczyzna pod którego opieką ona jest jako dziewczynka, panienka, młoda kobieta i tak dalej. Babcie również powinny być pod opieką swoich mężów czyli dziadków. W naszym kraju jest o wiele więcej babć. Dziadków się pozbyto, babcie żyją dłużej - one decydują o wszystkim. No i co z tego mamy? Do jakiego dobra one prowadzą? To absolutnie głupie, bezsensowne istnienie. 

 Patrzę na te samotne babcie i po prostu nie mogę pojąć sensu, bo mężczyzna jest treścią, a kobieta formą. Ale Bóg zamierzył, aby forma i treść istniały razem.  Dobrze, gdy istnieje piękna forma i głęboka treść. To jest integralność. Ale kiedy brak jest treści czyli mężczyzny to co pozostaje to forma? Tylko pusta forma, bez znaczenia, bez zawartości.

 A romantyzm mówi nam, że mężczyzna powinien czcić tę formę. Rozumiecie już w czym tkwi ta destrukcyjność romantyzmu? Chodzi o to, że on wszystko wywraca do góry nogami. 

Spójrzcie, w prawidłowym układzie mężczyzną, jest słońcem, a kobietą ziemią i razem prowadzą twórcze życie. Dzieci, dobre uczynki, domy, drzewa, pieniądze - gdy oni są razem to kumulują i mnożą wszelkie dobro. Tak mówi nasza kultura ludowa. To znaczy, jesteśmy razem dla tworzenia, a nie dla chwilowej rozkoszy, psychologicznej ulgi czy pocieszenia: "och! - ty powinieneś mnie wysłuchać". Cały ten romantyzm, to wszystko nonsens. Jesteśmy razem dla tworzenia - koniec i kropka. 

 Dobrze, sprawdzę co tam piszecie - jak wam się podobają opowieści Iwana Carewicza. Ktoś napisał, że współczesne, rosyjskie słowo określające „małżeństwo” to złe określenie. Tak - zaraz o tym porozmawiamy. "Opowiedz coś Iwanie o Dantem i Dostojewskim. Dostojewski, nawiasem mówiąc, zaadaptował ten obraz młodego Wertera do niektórych swoich dzieł. Sam tak powiedział. 

 A tak przy okazji, przypomniałem sobie coś! Krótko mówiąc: Goethe napisał to romantyczne dzieło, dzięki któremu pojawiło się całe to zjawisko psychologiczne, syndrom młodego Wertera. Dziś każdy, kto dogłębnie studiuje kwestie społeczne, ten dobrze wie o tym syndromie. I ogarnął on także całą Rosję. Niestety Rosja nie może być teraz przykładem. Widzicie - żyjemy w tak niezrozumiałych czasach. Ale i nas to dotknęło, z powodu pewnych zjawisk. 

 No dobrze. Więc, przyjaciele, do czego prowadzi romantyczne spojrzenie na życie? Prowadzi do sytuacji, w której kobiety górują nad mężczyznami, a mężczyźni powinni romantycznie służyć kobietom.

 Oni powinni dawać kwiaty, klękać, oświadczać się, mówić: „Jesteś moją jedyną, moją ukochaną, jesteś sensem mojego życia, jesteś moją miłością, bez ciebie będę zgubiony”. Takie rzeczy mówi nie mężczyzna, lecz młodzieniec. Mężczyzna nigdy by nie powiedział takich słów. Powie on oczywiście: „Kobieto, kocham cię. Jesteś moją ukochaną, moim dobrem", ale nie jedyną. 

 Czy rozumiecie, co oznacza „jedyna”? To znaczy, że oddałeś jej wszystkie karty. Mówisz jej: „Kocham cię”. I to wszystko, i razem tworzymy. Chodzi o to, że kiedy kobieta słyszy słowa „jedyna”, „ukochana” i tak dalej, to wtedy ta żeńskość w niej zaczyna się od ciebie oddalać. Bo wtedy celem kobiety jest związać mężczyznę ze sobą. 

 A kiedy mężczyzna nie jest przywiązany do kobiety, ale jest przywiązany do Boga, do swojej drogi i celu, to tylko wtedy kobieta może kochać go długotrwale, może go kochać latami. Wtedy jego jedyną miłością jest służenie Bogu Wszechmogącemu, swojej linii rodowej, gdzie żona jest dobrym pomocnikiem, a on jej wtedy mówi: "kocham cię, będę się tobą opiekował, będę cię chronił jak mężczyzna, a ty mnie kochaj, ochraniaj mnie żeńską mocą”. 

Lecz kiedy mężczyzna mówi: „Jesteś moją jedyną, ukochaną”, to wszystko przepada. Wewnętrzna żeńska natura kobiety od razu jej mówi: "a fee!, to jest obrzydliwe!" Rozumiecie w czym rzecz? Do tego właśnie prowadzi romantyzm, On dotyka najgłębszych warstw naszej świadomości lub też jak to się inaczej nazywa archetypów, i wywraca to wszystko do góry nogami. 

 Dlatego Napoleon podczas kampanii egipskiej nosił w kieszeni dzieło Goethego, „Cierpienia dobrego Wertera”. A kiedy Napoleon wrócił z Egiptu, osobiście powiedział Goethe'mu: „Och, twoja książka, Cierpienia dobrego Wertera, bardzo mi pomogła”. To właśnie powiedział Goethe'mu Napoleon - rzekomo wielki zdobywca. Goethe odpowiedział: „No tak, tak, to dobre dzieło”.  

 A sam Napoleon z kim się związał? Wziął sobie prostytutkę za żonę. To również pokazuje, że był niedojrzały jako mężczyzna. Mam na myśli, oczywiście, że Napoleon jako dowódca, jako zdobywca, był potężnym mężczyzną, bez wątpienia. Ale jako mężczyzna, w stosunku do kobiet, był typem niedojrzałym, ponieważ dojrzały mężczyzna żeni się tylko z dziewicą. Słowo „dziewica” jest spokrewnione ze słowem „dziewictwo”. 

 Jeśli mężczyzna bierze coś innego, to po prostu nie jest wystarczająco dojrzały. Jest jak niedojrzały owoc, bierze to dla siebie i zawsze ponosi bardzo destrukcyjne konsekwencje. 

  A do czego prowadzi to bicie pokłonów pierwiastkowi żeńskiemu przyjaciele? Podam proste przykłady. Kto zniszczył Imperium Rosyjskie? Stało się to za cara Mikołaja II z dynastii Romanow. Nasz Mikołaj II wielbił swoją żonę. Był pod pantoflem, jak to mówią. To znaczy, że Mikołaj II był pod silnym wpływem swojej żony i to za jego czasów, z jakiegoś powodu, Imperium Rosyjskie upadło. 

 A kto był najsilniejszym przywódcą? Ten, który wszystko zbudował w Imperium Rosyjskim był Aleksander II, on był najsilniejszy. A w ZSRR taka osobowością był Stalin. Stalin również nie podporządkowywał się żeńskim wątpliwościom. On był żonaty, kochał kobietę. To porządny facet. On jako jedyny rozpędził tych "gołąbkowych". Stalin dołączył, do tej organizacji bolszewickiej ale on był tam jedynym mężczyzną o normalnej orientacji seksualnej i rozgonił to wynaturzone towarzystwo.

On służył wyższej zasadzie męskiej, a nie kobietom. Przecież ZSRR był najsilniejszy za czasów Stalina, prawda? A kto zniszczył ZSRR? Pantoflarz Gorbaczow. Zapytano kiedyś Michaiła Gorbaczowa: „Co pan o tym myśli?" To pytanie zadał w internecie jakiś naoczny świadek - on osobiście skontaktował się z Gorbaczowem i zadał mu ważne pytanie”. Gorbaczow mu odpowiedział: „Muszę się skonsultować się z Raisą Maksimową. 

Przecież był przywódca ZSRR! - najpotężniejszego państwa na świecie,i on musiał się skonsultować z Rajzą Maksimową. I z jakiejś zadziwiającej przyczyny gdy państwo było pod władzą pantoflarzy rozpadło się ZSRR i upadło Imperium Rosyjskie. Tak się zawsze dzieje, gdy mężczyzna jest romantykiem, gdy stawia kobietę na ołtarzu, to zawsze wszystko zniszczy. 

 wersja polska część 1: 

https://www.youtube.com/watch?v=Js6XQnIp_1w 

======================================

 Przyjaciele, jedynym sposobem, aby dojść do prawdy, jest nauczenie się mówienia po starosłowiańsku. Nasz język został przesiąknięty wieloma słowami, które sprawiają, że ciągle oszukujemy siebie i innych. Jakie to słowa? Gender, abuser, ekonomia, polityka, romantyzm, ezoteryka, religia i tak dalej. Rozumiecie? Pojawiło się obecnie takie słowo „adekwatny”. Czy wy w ogóle jesteście adekwatni? Po co wy słuchacie tego Iwana Carewicza? Ja osobiście go słucham.

Ja osobiście w tym słowie „adekwatny”, słyszę ten gadzi rechot "kwa, kwa". Słowo „adekwatny” to brzydkie słowo - ono nie zawiera w sobie żadnego znaczenia. A drugim słowem, które nas wszystkich poważnie irytuje, jest słowo „serio”, ono również pochodzi z romantycznego leksykonu. 

 Dobra - do tych, którzy mnie słuchają: "koniecznie musicie mieć poważny związek - taką relację "na serio" - z mężczyzną lub z kobietą. Musicie mieć także "na serio" (sieriozną) pracę, a przedtem musisz zdobyć poważne (takie "na serio") wykształcenie. Słowo „serio” to słowo francuskie. Co ono znaczy? Że mąż i żona powinni mieć taką twarz, bez uśmiechu: "mamy poważny związek, po prostu. traktujemy wszystko na serio. To znaczy, że to wszystko między nami nie jest chichotem, to wszystko jest bardzo poważne". 

Przecież istnieją dobre słowiańskie słowa: odpowiedzialny, pełen szacunku, przyjacielski. A słowo „serio” to obrzydliwość, która rzuca na nas wszystkich jakąś magiczną klątwę.

 Napiszcie w komentarzach, jakie inne brzydkie zagraniczne słowa weszły teraz do naszego języka. I ciągle oszukujemy samych siebie tymi słowami. Biznes. Biznes to zostawić człowieka bez nosa "biez-nos". Skąd się to wzięło? Z angielskiego. Jak Anglicy zwracają się do siebie? Jak tam ludzie do siebie mówią? „How are You?", przecież po rosyjsku oznacza to „zeżrę ciebie”. I do tego ten amerykański uśmiech. Ja nawet nie potrafię się tak uśmiechać po amerykańsku, z tymi obnażonymi zębami, bo Słowianie tego nie potrafią. 

 I oni tak z tym niby uśmiechem mówią: "how are you". W naturze tylko drapieżniki pokazują zęby podczas agresji, podczas ataku. Widzicie, w naturze zwierzęta chowają zęby, gdy wchodzą ze sobą w interakcje z szacunkiem. 

 Tak, Alicja w Krainie Czarów, przyjaciele. Ona bardzo osłabia umysły dzieci i skłania je do złych rzeczy. A ktoś inny pisze: „Wszyscy Ukraińcy popierają wartości zachodnie jak Wiktor Hugo”. No, nie wszyscy - tylko niektórzy.

 O, ktoś pisze: "Lermontow, bohater naszych czasów". No tak, wyobraźcie sobie, bohatera naszych czasów – przygnębionego mężczyznę bez celu w życiu, który na wszystkich stronach tej książki po prostu wdrapuje się na balkony do kobiet i uwodzi je. I jaki w tym heroizm? Gdzie tu są heroiczne czyny? 

Olga z miasta Murtia pisze: "Puszkin opisał niedojrzałego mężczyznę, Eugeniusz Oniegin zachowywał się tak samo". To prawda - zachowywał się jak nastolatek. Masz rację Olga - wszystko się zgadza.

  To znaczy, że Eugeniusz Oniegin to bardzo złe i szkodliwe dzieło romantyczne - tam jedyną godną uwagi rzeczą jest ten znany wiersz. Ale ogólnie przesłanie tego dzieła jest zdecydowanie destrukcyjne dla świadomości nastolatków obu płci.

Słuchacz Orzeł dołączył do nas i pisze: "Na Ukrainie panuje okropny matriarchat". Ten matriarchat jest teraz wszędzie: zarówno na Ukrainie, w Rosji, w Europie, w Ameryce. Mężowie będący pod pantoflem niszczą świat. Zapamiętajcie: ten świat żyje tylko dlatego, że jest pewna wystarczająca liczba mężczyzn na Ziemi, którzy stawiają Boga ponad wszystko. 

  Trzy pułapki dla mężczyzny: po pierwsze, pieniądze. Kiedy mężczyzna uważa, że pieniądze są najważniejsze. Po drugie, władza i po trzecie, kobiety. To znaczy, kiedy te wartości są wyżej niż Bóg to taki mężczyzna jest upadłym człowiekiem. Zapiszcie to sobie. 

 Zgłaszają się słuchacze z Odessy, jest Charków na łączach. Piszą też ludzie z Niemiec pytając: "co sądzisz o książce Mały Książę?" Cóż, jeszcze nie zagłębiłem się w metaforykę Małego Księcia, ale idea jednego człowieka na całą planetę to dość niepokojąca wizja jak sądzę, ponieważ jest nas tak wielu na Ziemi. Ale to trzeba dogłębnie rozważyć, bo nie chcę wyciągać pochopnych wniosków. Muszę zgłębić ten temat, zrozumieć go, a potem będę mógł coś wam powiedzieć.

Temat romantyzmu już rozgryzłem. Cóż, na zakończenie powiem wam jeszcze coś. Posłuchajcie. Skąd wzięła się ta cała dzisiejsza demoniczna cywilizacja? Ona przyszła ze starożytnego Rzymu. Rosjanie są jedynymi Słowianami, którzy wymawiają to słowo Rim - jeśli je czytać od końca to otrzymujemy słowo "Mir", pokój czyli dobre i pozytywne znaczenie.

 A w języku staroruskim słowo zawsze czytano w obie strony. Jeden kierunek był oczywistym znaczeniem, a drugi ukrytym. 

Zatem czasami zapisywali słowo w jednym kierunku a czasami w drugim. Starożytne Ruskie księgi były pisane w ten sposób. Tak jak zwykle piszemy od lewej do prawej, potem ręka obracała się w ten sposób i kolejny wers był zapisywany od prawej do lewej i znów od lewej do prawej - zachowywano taką ciągłość. To jest poprawny, pradawny sposób zapisu. Jest taki sposób orania pługiem  - układa się kolejną bruzdę falami. A dlaczego pisano taki sposób - takim ciągłym zygzakiem?

Mowa dawniej nazywana była "recz" - do dziś mamy słowo "orzeczenie" a stąd blisko do znaczenia "rzeka" - rzeka słów płynie właśnie w taki sposób. W nurcie rzeki nie ma przerw, a my współcześnie przerywamy ten nurt słowny. 

 Dlaczego ja wam to wszystko mówię? Bo Rim i Mir można czytać w obie strony. Ale przecież dynastia carska Romanow była kontynuatorami dawnego Rzymu (po włosku do dziś mówimy na to miasto Roma). Mieliśmy takich imperatorów, których przez pomyłkę nazywa się także Carami. Przez całe 300 lat nie było na Rusi żadnych Carów - to byli imperatorzy, różne ich odmiany. Imperator to ktoś kto przemocą przejął władzę a Carowie to ci, którzy ją noszą z godnością. Car otrzymał władzę zgodnie z prawami Rita.

Słowo CAR to również skrót słowny - pełne jego brzmienie to CESAR. Według przekazów z pradawnych ksiąg staroruskich władali nami Cesar-owie, pisało się to przez literę (bukwę) "C" - dlatego jeszcze za czasów Mikołaja II jego dzieci określano mianem Cesarewicz. Mówiono Cesarewicz a nie Imperatorewicz. 

 Tak więc rządziła nami ta rodzina Romanow. Ich nazwisko nie brzmiało "Rimskie" lecz "Romanow". Na dawnych mapach do dziś znajdziecie łacińską nazwę ROM, rządzili nami Romanowie więc właściwa wymowa to właśnie ROM.  

  I cóż za zbieg okoliczności?  Rom i romantyzm - no cóż za przypadek? A teraz przeczytajcie słowo ROM w drugą stronę, czytając od tyłu otrzymujemy MOR czyli po słowiańsku zagłada, zniszczenie, śmierć. Ono dziś jest rzadko używane, ale jeśli zagłębić się w stare księgi to były tam opisy "pomoru zwierząt", "morowe powietrze, pomór ludzi czyli jak to się współcześnie określa "pandemia".

 To jest określenie jakiegoś zniszczenia i śmierci na wielka skalę. A czym według oficjalnej historii zajmował się starożytny Rzym? On nieustannie doprowadzał do pomoru sąsiednich narodów aby rozszerzyć swoje panowanie. Tak więc ROM i MOR to zniszczenie, zagłada. Tu nawet na poziomie słowa wszystko widać bardzo wyraźnie.

Słowo "TIK" oznacza ruch (tik nerwowy, zegarek "tyka") , a całe słowo "romantyka" to zniszczenie - zniszczenie czego? Wszystkiego co dobre i świetliste. Mężczyźni i kobiety w naturalny sposób ciągną do siebie - przyciągają się wzajemnie, bo faktycznie trzeba żyć w parach. To jest naturalne i zdrowe.

 Ale dziś już od samego dzieciństwa wbili nam do głów wynaturzone wartości, że romantycznie kobieta jest istotą wyżej stojącą a mężczyzna jest jej poddanym i sługą.

 I apogeum tej romantycznej idei jest koncepcja płaskiej Ziemi. Teoria ta powiada, że istnieje ogromna, płaska Ziemia materialna - wielka Matka Wilgotna Ziemia a nad nią lata sobie taka mała lampka czyli Słońce. Ta teoria powiada, że istnieje przeogromny świat materialny, taka olbrzymia Ziemia, że podstawą jest pierwiastek żeński czyli materia a nad nią malutka latareczka Słońce, które krąży tak nad nią.

 Czyli, że teoria płaskiej Ziemi to najwyższy przejaw upadku męskiej godności - jest to teoria mężczyzn, którzy upadli najniżej. Bo teoria dojrzałych mężczyzn mówi, że słońce jest ogromną sferą rozumu, że jest to najwyższa istota duchowa - Boski ogień.

 Słońce jest olbrzymie, a wokół Słońca krążą Ziemie, są 3 królestwa i w każdej jest 9 Ziem. Nasza Ziemia jest maleńka w porównaniu z ogromnym Słońcem. Słońce to pierwiastek męski, świetlisty, płonący - jest w nim tak wiele męskiej miłości, tyle żaru,

  że wystarcza jej na 27 Ziemi czyli mówiąc współczesnym językiem planet. Zauważcie, że określenie Ziemia jest rodzaju żeńskiego a słowo planeta to słowo greckie, po słowiańsku nazywa się Ziemia. Wokół Słońca krąży 3 - 9 Ziemi. A naszym męskim pierwiastkiem jest Ojciec Jariło czyli Słońce. Nasze Słońce jest rodzaju męskiego. Ziemia jest rodzaju żeńskiego, prawda? Jariło ma wystarczająco dużo tej męskiej miłości, aby podtrzymać cały ten harem, aby ogrzać te 27 Ziem. 

 Oto jest pierwiastek męski. To jest ten penis, który, widzisz, który dobrze oświetla całe jego ogromne królestwo, trzy dziewiąte.

   No więc już wiecie o co chodzi z tymi płaskoziemcami, prawda? Rzecz w tym, że oni mają odwróconą świadomość, otępiały męski sposób myślenia, bo to głównie mężczyźni forsują ten płaskoziemski motyw - mężczyźni, którzy nie chcą zostać pełnoprawnymi, dojrzałymi mężami.  

 I stąd wypłynął cały ten ich romantyzm, tylko w innej formie. Oni już nie dotykają kobiet; oni już uczynili je, tak jak Ziemię, wspaniałymi i wielkimi, a słońce to według nich taka nędzna malutka żarówka, która lata dookoła. Rozumiecie teraz już mój stosunek do tych facecików? 

  Zatem jakie macie pytania, przyjaciele? Pozdrowienia z Uralu. Instytucja rodziny. Widzicie, wy nawet dziś mówicie w taki dziwny sposób: patrzcie, teraz mówimy o instytucji rodziny. Faktem jest, że instytucja rodziny nie może istnieć. „Instytucja” to słowo łacińskie. I to jest ten łaciński obraz, to Imperium Rzymskie, ten pomór - ta zaraza która wszystko niszczy.

Tak więc gdy mówicie o instytucji rodziny, to mówicie o zniszczeniu rodziny. Rozumiecie to? - po słowiańsku nazywa się to Rodową kulturą, ciągłością rodową lub też kontynuacją rodu. A słowo „małżeństwo” pojawiło się na Rusi dopiero wraz z pojawieniem się tej popularnej, współczesnej religii. Obecnie jest to najpopularniejsza religia w Rosji - prawda? i dopiero wraz z pojawieniem się tej religii pojawiło się słowo „małżeństwo”, ponieważ my nazywamy to sojuszem rodzinnym. I mamy stare starosłowiańskie przysłowie, mówiące: „Pary swatane są w niebiosach”. Niebiosa to światy Sławi i Prawi, to najwyższa przestrzeń. 

  I zauważcie, że słowo „ślub- swatanie” ma ten sam rdzeń co słowo „Swarog”, Swarga Przeczysta. Słowo "swa" w języku staroruskim oznacza niebiosa. Zatem słowo „swatanie” - swa-D-ba oznacza niebiański czyn bogów. Jakich bogów? Bogów Ziemskich - ponieważ mężczyźni i kobiety są bogami ziemskimi i niebiańskimi. Dlatego śluby - swaty czy też swadźby zawierane są w niebiosach. 

 Ponieważ przed pojawieniem się słowa "małżeństwo" nazywało się to sojuszem rodzinnym, a nie małżeństwem. A wtedy dziadkowie i babcie, czyli ci ludzie w rodzie, którzy są najmądrzejsi i najbardziej doświadczeni, łączą się z wyższymi mocami i pomagają znaleźć tym młodym, niedoświadczonym nastolatkom czyli dziewczętom od 16 lat, oraz chłopcom od 21 lat (bo chłopcy dopiero wtedy mogą szukać żony) znaleźć odpowiedniego towarzysza życia.

Dziś tacy młodzi ludzie szukają współmałżonka metodą prób i błędów. Nie da się znaleźć swojej pary metodą prób i błędów - w takim wariancie wszystko, co dobre zostaje zbrukane, staje się "używane". Dlatego też poszukiwanie swojej pary powinno być wspomagane przez ludzi mądrych życiowo.

I dlatego też Pary swatane są w niebiosach”. Dziadkowie i babcie konsultują się z niebiańskimi bogami, a następnie radzą swoim dzieciom, mówiąc: „Oto rada i miłość dla was”. Wtedy właśnie najmądrzejsi wybierają odpowiedniego towarzysza życia, a nie ci najgłupsi, najmłodsi, którym brakuje doświadczenia życiowego. Dlatego swatanie następuje w niebiosach.

 I najważniejszą rzeczą w obrzędzie swatania jest nawet nie sam rytuał, ale błogosławieństwo rodzicielskie. Jeśli rodzice błogosławią, to można zawierać  rodzinny sojusz. Jeśli nawet jedno z czworga rodziców jest przeciwne, to małżeństwo nie ma sensu, bo wszystko się rozpadnie. Kiedy się rozpadnie? Zawsze.  

 Bo tylko wtedy, gdy rodzice dają błogosławieństwo, to moc linii rodowej zaczyna płynąć z jednej linii, a potem z drugiej, spływając na męża i żonę oraz na dzieci. Dlatego błogosławieństwo rodzicielskie jest nawet ważniejsze niż rytuał, który odprawiamy, chodząc wokół dębu lub krzewu wierzby, jak to się mówi w bajkach. Bo drzewem boga Roda jest Rakita.  

 A ceremonia swatów polega na tym, że młoda para musi trzy razy okrążyć krzak Rakity, trzymając się za ręce. Rakita to drzewo Boga Roda - jest to odmiana wierzby.  

A potem, kiedy pojawiła się ta nowa religia, to przerobili nasze powiedzenie: swatanie ma miejsce w niebiosach” na małżeństwa zawierane są w niebie”.

 Nasze przysłowie brzmi: „Pary swatane są w niebiosach”. 

Słowo "niebiosa" (niebiesa) bywa też dziś wyjaśniane jako miejsce gdzie NIE (ma) BIESA, miejsce gdzie nie ma  demonów. To nie tak - to są światy znajdujące się ponad naszym światem - światy Prawi i Sławi. Natomiast NIE-BO to miejsce gdzie "NIE-BOGA", ten świat gdzie nie ma Boga znajduje się niżej, w świecie materialnym.

 I kiedy nam zaczęli mówić: "małżeństwa zawierane są w niebie" to jest to szczera prawda. Tam błogosławią was Legi, czyli Aniołowie i Archaniołowie. To są istoty z ciemnych światów. Te upadłe Legi nazywane są Aniołami. Upadłe Arlegi nazywają się Archaniołami. Są to więc ci, którzy zdradzili jasne światy i zeszli do niższych światów.  

 Cóż, to tak samo jakby na lekcjach matematyki ściągać od złego ucznia lub kogoś, kto nie rozumie tego przedmiotu. Nie ma sensu czekanie na jakiegoś Anioła Stróża czy Archanioła Michała albo Gabriela i łudzenie się, że oni tobie pomogą. Oni tylko wyssą z ciebie całą energię i dadzą ci kawałek, mały, energetyczny podarunek.

   Dobrze. Zatem wyjaśnię, żebyście dobrze zrozumieli: nasze Wedy mówią, że tam na dole, pod nami, jest piekło i jest super-gęsta materialność. Więc jeśli weźmiemy nasz świat Jawny i jeśli zważymy długi pociąg - a wyobraźcie sobie, ile tam jest tysięcy ton żelaza.

Jeśli to jest na przykład, 50 wagonów naładowanych żelazem – to w niższych światach, które są pod nami mogłoby to zająć tylko taka małą przestrzeń jak obejmuję dłońmi. Więc te niższe światy są super-gęstymi światami. 

A skąd u współczesnych ludzi takie pojęcia jak stres, depresja – to oznacza zagęszczenie. Ponownie zwracam uwagę, że to są słowa łacińskie. Po rosyjsku nazywa się to ściśnięcie. To znaczy, kiedy uczymy się czegoś ze świata zewnętrznego to kurczymy się, kondensujemy, jesteśmy w pewnym sensie ściskani - schodzimy tam, w dół, do gęstego środowiska.

A trzeba postępować tak jak w słowiańskich pieśniach ludowych. Tra-la-la-la-la. Rozszerzamy się: "Na polu rosła sobie brzoza!". Wyciągasz więc prawą i lewą rękę najdalej, jak to możliwe, w stronę Ducha Świętego w różnych kierunkach. Wychodzisz w rodzimym rosyjskim tańcu, rozszerzasz się. Rozumiecie?  

 Rozszerzanie się to ruch ku wyższym światom. Mężczyzna powinien rozszerzać się w ten sposób - w górę, a kobieta powinna rozszerzać się wraz ze swoją duszą, nieustannie na boki. Ścieżką kobiety jest okazywanie każdego dnia coraz większej dobroci i wielkoduszności. To jest jej prawidłowa droga rozwoju.  

 Mężczyzna natomiast powinien każdego dnia wznosić się coraz wyżej, coraz bliżej Boga, dążyć do Boga. Tam właśnie zmierza jego rozszerzanie się. I w ten sposób otrzymujemy krzyż żywo-tworzący. To jest twój życiodajny krzyż. To zdrowy model. 

 A współczesny romantyzm mówi o równości. Ups, i wszystko stracone. Bo widzicie, to jest współczesny model równości. Wszystko jest popieprzone. Właściwy model jest taki - Kobieta doświadcza szerokości, mężczyzna wysokości, a oboje powinni stawać się dłużsi i szersi. 

 No dobra - mamy pozdrowienia z Uralu od Biznesmena. Prawidłowym słowem jest " zajmowanie się przedsiębiorczością". My nie potrzebujemy biznesu. Biznes - biez-nos to "pozostawienie bez nosa", oszukiwanie. To jak Buratino czy też Pinokio, kot Bazyli i lisica Alicja -  oni oszukiwali. A po Rusku mówimy przedsiębiorca, albo kupiec. To są dobre obrazy. 

 Paweł pisze ponownie: „Rim czytany od tyłu to Mir”. Tak, tylko my po rosyjsku nazywamy ich Rimem. To jest niepoprawne, ponieważ w rzeczywistości po łacinie pisze się Rom, a wtedy czytane wspak daje nam mor.

 Dobrze. Amor również pochodzi od słowa mor. No cóż, mały amor to starożytny obraz - zaraz to wyjaśnię. 

 Cześć wszystkim. A co z napojem Mors? Mors to dobry napój owocowy. Pijcie na zdrowie. Każde słowo ma jasną i ciemną stronę. Kiedy mówiłem o słowie mor, zwracałem uwagę na ciemną stronę słowa mor. Ale słowo mor ma też jasną stronę. I przejawia się ona na przykład w słowie mors, prawda? 

 Chcę powiedzieć o jeszcze zarazie, żebyście dobrze zrozumieli. Humoryści to ci, którzy "morzą" ludzi - oni wysysają z nich siły życiowe. A jak to było na dawnej Rusi? Tam byli żartownisie, błazny, przedrzeźniacze i ludzie mieli świetne żarty powyżej pasa. A nawet jeśli były poniżej pasa, to też były zdrowe żarty,

 które pomagały ludziom się otworzyć, takie, które dodawały im zdrowia i siły. Czynili to Skomorochowie, żartownisie, przedrzeźniacze i tak dalej. A ci współcześni znani z ekranów humoryści już od czasów ZSRR "morzyli" i niszczyli ludzi.

Kiedy ci humoryści zapełniali widownię, to wysysali z nich siły witalne, i oddawali im trochę, tak jak to czynią egregory. Byli więc okropnymi demonami. I nawet dzisiaj humoryści są demonami.

Jedynie ten sławny Zadornow mówił o sobie, że on nie jest humorysta lecz satyrykiem. On jeden był zdrowym - naszym człowiekiem. On dobrze znał znaczenie słów. Nawet jego nazwisko o tym mówi: "zador" to przecież entuzjazm, on dawał ludziom entuzjazm.

 I Zadornow naprawdę dał nam kilka dobrych obrazów do śmiechu. On dał nam zdrowy śmiech zdrowego człowieka. Oto on, satyryk. Chociaż satyryk to też nie nasze słowo, ale on po prostu nie mógł powiedzieć: „Wiecie, jestem błaznem”. Gdyby Zadornow powiedział: „Jestem błaznem”, ludzie by kompletnie oszaleli. Ale w ten sposób przynajmniej porzucił humor i zwrócił się ku satyrze. Ale oczywiście, bardziej trafnie byłoby nazwać go żartownisiem albo błaznem. On również używał obrazów, słów, żartów - wykonał wspaniałe dzieło. 

 No dobrze. Cóż by tu jeszcze powiedzieć? Macie jakieś pytania? Ach tak! Miałem opowiedzieć o amorze. 

 Słuchajcie, przyjaciele, istnieje w kulturze greckiej i rzymskiej taki koncept jak Amor albo Kupidyn. Rzecz w tym, że to starożytny obraz, i nasz również. Kiedy spotykają się mężczyzna i kobieta, to między nimi może zaistnieć siedem rodzajów miłości. Są one opisane w mojej książce "Bajkowe zaklęcia" ponieważ istnieją zaklęcia miłosne, które przyniosą korzyści oraz są takie, które zrujnują zarówno twoje przeznaczenie, jak i przeznaczenie mężczyzny - bo z reguły to kobiety rzucają takie zaklęcia. 

 Dlatego bardzo ważne jest, aby zrozumieć, że istnieje siedem rodzajów miłości między mężczyzną a kobietą. Przyjrzyjmy się im:

1.  miłość erotyczna. W języku rosyjskim nazywana jest miłością lubieżną, pożądliwą. Istnieje gorące, namiętne zauroczenie. To jest miłość w rodzaju uzależnienia. Występuje idealizacja ukochanego a po okresie zachwytu zawsze następuje rozczarowanie. Dlatego ten rodzaj miłości jest uważany za destrukcyjny dla obojga kochanków. Pierwszy rodzaj miłości jest lubieżny. 

  Nawiasem mówiąc, mamy tutaj wizerunek - niebo i ziemię. Tak one wzajemnie się kochają. Piękny obraz. Ojciec, światło, niebo i Matka wilgotna Ziemia. 

 2. Drugi rodzaj miłości, który może zaistnieć między mężczyzną a kobietą, to miłość figlarna, po grecku nazywa się ludus. Cóż, ta klasyfikacja przyszła do nas z Grecji. To miłość - sport, miłość, gra i rywalizacja. Opiera się ona na seksualnym przyciąganiu i ma na celu wyłącznie osiągnięcie przyjemności. To miłość konsumpcyjna - no właśnie.  

No i mamy tego sporo - mężczyźni i kobiety nieustannie ze sobą konkurują, aby zobaczyć, kto jest lepszy. Ta miłość prowadzi do zniszczenia. 

3. Trzeci rodzaj miłości. Miłość entuzjastyczna, po grecku storge. Taka miłość to czułość, przyjaźń. W tym rodzaju miłości kochankowie są również przyjaciółmi. Ich miłość opiera się na ciepłych, przyjacielskich relacjach i wzajemnym wsparciu. Ten rodzaj miłości często pojawia się po wieloletniej przyjaźni lub po wielu latach życia małżeńskiego. Miłość entuzjastyczna jest zdrowa. 

4. Szczera miłość po grecku to philia. Ten rodzaj miłości opiera się na duchowym przyciąganiu. A przy takiej miłości istnieje całkowita akceptacja ukochanego człowieka, jest szacunek i zrozumienie. 

 Platon uważał, że to jedyny rodzaj miłości, która jest prawdziwą miłością. Jest to miłość bezwarunkowa i bezinteresowna - miłość w najczystszej postaci. Jest ona rzadkością. Oto szczera miłość.  

 Tak więc mamy dwa rodzaje zdrowej miłości poprzez rodzinę. A wszystkie inne są miłością destrukcyjną. 

5. Następny rodzaj miłości nazywa się miłością szaloną. Po grecku mania. Stąd słowo maniakalny. Jak mawiali starożytni Grecy, szaleństwo pochodzi od bogów. Mania miłosna jest uważana za karę. To obsesja. Ona sprawia cierpienie zakochanemu a także przynosi cierpienie obiektowi tejże miłości. Szczegóły przeczytajcie  sobie w tej w książce.  

 6. Następna miłość to miłość miłosierna, agape, ofiarna, bezinteresowna miłość. Również dobry rodzaj miłości. 

7. A ostatni rodzaj miłości, to miłość pragmatyczna, po grecku pragma, to miłość racjonalna, intelektualna - miłość z wyrachowania, kiedy miłość rodzi się nie z serca, ale z umysłu. Małżeństwo z wyrachowania to miłość pragmatyczna. 

 Oto wszystkie rodzaje miłości, jakie są możliwe między ludźmi - one zostały opisane już w starożytnej Grecji. Iwan Carewicz po prostu przetłumaczył to na rosyjski.

Zatem co to są te małe amorki, małe kupidyny – czym są te obrazy? Chodzi o to, że zdrowa miłość między mężczyzną a kobietą powstaje tylko wtedy, gdy między nimi jest rezonans w kwestii wychowania, kiedy ich linie rodowe są podobne, kiedy są do siebie tak podobni jak brat i siostra.

 Mają ten sam kolor włosów, oczy, ten sam kształt nosa. Są przedstawicielami tego samego pochodzenia etnicznego, prawda? Ponadto są dopasowani pod względem wieku. Mężczyzna zawsze powinien być starszy od kobiety i wyższy od niej. Tylko taki rodzaj miłości jest zdrowy; wszystkie inne są niezdrowe. 

 Mężczyzna musi być koniecznie cięższy od kobiety, która nie jest w ciąży. Kiedy kobieta zachodzi w ciążę, mężczyzna pilnie potrzebuje zwiększyć masę mięśniową. Mężczyzna musi ważyć więcej niż kobieta i być wyższy. Tylko wtedy możliwa jest zdrowa relacja. Jeśli kobieta jest grubsza i waży więcej niż mężczyzna, to nic z tego nie będzie.  

 Oznacza to, że na poziomie biologicznym doświadczą oni poważnego zniekształcenia. Wszędzie tam w naturze, gdzie samica jest większa od samca, tam istnieje matriarchat. A gdy samiec jest większy od samicy, to istnieje patriarchat. Można to łatwo sprawdzić w naturze. 

Tak więc kiedy spotykają się dwoje w zdrowej miłości, to bogowie im błogosławią i pojawia się dusza dziecka. I ta dusza, niczym mały kupidyn, strzela w serca mężczyzny i kobiety - wtedy oni się w sobie zakochują. 

To znaczy, w miłości zawsze jest troje. Zawsze. Pamiętajcie, w miłości zawsze jest trójkąt. Z czego on się składa? Na szczycie trójkąta jest dziecko, czyli dusza, która pragnie się wcielić. A na pozostałych rogach trójkąta jest mężczyzna i kobieta. Oto oni, cała trójka. 

 I wtedy pojawia się ta zdrowa miłość czyli kontynuacja linii rodowej. To ten obraz duszy, która przylatuje z gwiazdy do słońca, a słońce spogląda na ziemię i wraz z promieniami słońca dusza wnika w serce mężczyzny i kobiety. Oni wtedy mówią: „Och, jesteś najpiękniejszy, jesteś najpiękniejsza, jesteś najlepszy, jesteś najlepsza”.

 To, moi przyjaciele, jest zdrowa miłość, gdy połączona jest z promieniami słońca - z tymi słonecznymi Amorkami. To jest dusza dziecka, która trafiła w odpowiednią dla siebie parę.  

 A gdy ich kolor oczu, włosów i skóry jest zupełnie inny, to zawsze jest to niezdrowa miłość. Zniszczycie się nawzajem genetycznie. Dlaczego? Postudiujcie sobie genetykę. Nawiasem mówiąc, ja napisałem na ten temat swoją pracę dyplomową na studiach. 

 Kiedy parę tworzą mężczyźni i kobiety o zupełnie innym kolorze oczu i włosów to wtedy w pierwszym pokoleniu występuje efekt heterozji. Teraz sprzedaje się takie ogórki F1. To znaczy, że dzieci wykazują wtedy zwiększoną ilość pozytywnych cech zarówno ojca, jak i matki. To znaczy, że są piękniejsze od swoich rodziców, są mądrzejsze od swoich rodziców, są lepsze od swoich rodziców pod wieloma względami. 

 Ale!!! u ich wnuków, tych, których genetycy nazywają mieszańcami - hybrydami F2, dochodzi do całkowitego rozszczepienia, co oznacza, że ​​ktoś urodzi się chrząszczem lub ropuchą. To znaczy, następuje całkowite rozszczepienie genów z niejasnym skutkiem. Może ktoś urodzi się dobry albo zły. To znaczy, że następuje destrukcja genetyczna. 

 Dlatego mówią: „Och, jacy piękni Metysi, jacy piękni Mulaci”. Dobra, dobra -przyjrzyjcie się wnukom a zobaczcie, do czego to wszystko prowadzi bo nie jest to od razu oczywiste. Zrozumienie konsekwencji tego wszystkiego zajmuje dużo czasu. 

 Dlatego zdrowa miłość oznacza również studiowanie genealogii genetycznej, jak to się teraz mówi. Kiedyś ci dziadkowie i babcie uważnie przyglądali się: „kto tam jest w rodzie panny młodej i pana młodego?"  Czy tam są zdrowi rodzice, czy też jacyś alkoholicy, mordercy, a może społeczne pasożyty, bo to wszystko jest przekazywane dziedzicznie.

Dziadkowie bardzo gruntownie badali te sprawy w czasach gdy jeszcze swatano młodych - a od kiedy zaczęto organizować małżeństwa, kiedy zaczęli się żenić na wzór współczesny to przestano o to dbać. Dlatego współczesne małżeństwo jest takie niepewne. Nikt nie śledzi zgodności genetycznej, nikt nie przygląda się ciągłości rodowej - o wszystkim dziś decyduje po prostu pożądliwa miłość. "Och, czuję do niej pociąg. Och, przy nim mam motylki w brzuchu więc czas się żenić".

  Dobrze, przyjaciele, moim zadaniem dzisiaj było obalenie romantyzmu, ponieważ wielu ludzi uważa, że ​​romantyzm to coś dobrego, miłego, słodkiego. W rzeczywistości to najstraszniejsza rzecz, która prowadzi do samooszukiwania się przez mężczyzn i kobiety. Musimy usunąć obce słowa z naszych relacji wzajemnych. 

 A na koniec dodam jeszcze następującą rzecz: współcześnie funkcjonuje takie powiedzenie: „Budować relacje”. Pamiętajcie, że relacje budują tylko ci, którym Bóg dał narzędzia do budowania. Mężczyźni budują relacje z innymi mężczyznami, z kobietami, z dziećmi i tak dalej. Ponieważ to mężczyzna ma ten rdzeń stanowiący fundament dla budowania. 

 Natomiast kobieta może tylko wiązać i rozwiązywać. Żadna kobieta nigdy nie może niczego zbudować w relacji osobistej. Ona może tylko łączyć. A zadaniem kobiety jest przywiązywanie się. Największym szczęściem kobiety jest przywiązanie się do rozsądnego mężczyzny, który prowadzi kreatywne życie i który podąża do Boga. A wtedy razem z nim, mocno się go trzymając - bo to ona się go trzyma! I w ten sposób razem idą do Boga.

 A w naszym kraju, w większości przypadków, kiedy rodziny się dziś tak rozpadają, kobieta mówi: „Odchodzę”. Mężczyzna wtedy mówi: „Och, zostań, och, zostań!”. Zamiast iść do Boga, on próbuje trzymać się tej kobiety. Wszystko jest na odwrót. To kobieta musi każdego dnia udowadniać mężowi, że jest godna, by iść z nim do Boga. Mężczyzna jest wyższą istotą. Bycie u boku mężczyzny to szczęście dla kobiety bo kobieta bez mężczyzny nigdy nie dojdzie do Boga. 

 Mówi się o tym także w tej książce "Kozacki Spas" - w tym wielotomowym dziele. Wszystkie nasze starożytne mądrości tak mówią. Kobieta może wejść do wyższych światów tylko ręka w rękę z mężczyzną. Ona jest zainteresowana każdą cząstką swojego ciała, duszy i ducha, aby być obok rozsądnego mężczyzny i wejść tam do wyższych światów wraz z nim.  

 Ani jedna kobieta od stworzenia świata nie dotarła do wyższych światów o własnych siłach. Abyście wiedzieli - to jest prawda życia. A romantyzm mówi nam: „Och, równość, samowystarczalność".

 Myślę, że już wszystko rozumiecie przyjaciele. Dobra, koniec z tym romantyzmem. Życzę nam wszystkim miłości – szczerej, prawdziwej, boskiej. 

 A teraz zaanonsuję, że już niedługo, znów spotkamy się tu poprzez wideo i tam poruszę temat czytania z gwiazd. Jeśli ktoś jest zainteresowany, dołączcie do nas w temacie studiowania naszej Swargi Przeczystej - studiowania naszego Kosmosu. Nie będziemy już rozmawiać o tych ludzkich namiętnościach, ale porozmawiamy o tym, co wzniosłe. 

Opowiem jakie gwiazdy dla nas świecą, jak niebo jest podzielone na gwiezdne pałace, jaką mocą nas obdarzają gwiazdy, bo ten świat to ogromna boska gra.  

 Dziękuję wszystkim za uwagę. Jeśli Wam się podobało, jeśli wyciągnęliście jakieś ważne wnioski dla siebie, to koniecznie napiszcie je w komentarzach, bo kiedy piszecie komentarze, to krystalizujecie swoje myśli, i sami lepiej zrozumiecie, dlaczego oglądaliście Iwana Carewicza, i jaki jest sens danego przekazu. To znaczy, zapiszcie sobie: "ta myśl była dla mnie najważniejsza".

 Ponadto napisz proszę słowo dziękuję. Bo wszystko moi Drodzy na tym świecie ma swoją cenę. Iwan Carewicz przed chwilą śpiewał przed wami jak słowik i jeśli to jest dla Ciebie przydatne, to powinieneś/powinnaś napisać: „Dziękuję”. Przekaż mi też kawałek swojego światła, żebyśmy mieli wzajemną wymianę energii. To wszystko. Hura!

Ktoś pisze "wdzięczny jestem" - kłaniam się Wam, ja też Wam wdzięczność ślę przyjaciele. O proszę! Taisja napisała coś ciekawego: „strojenie jest wtedy gdy dwoje stworzy trzeciego”. Również trafne przesłanie, prawda? Ale wiecie, że płeć dziecka zależy wyłącznie od ojca. A ojciec wybiera, świadomie lub nieświadomie, kto się urodzi i to ojciec jest budowniczym. A jego ukochana żona, czyli przyszła matka, jest jego pomocnicą na tej budowie. 

 Więc... Hura, przyjaciele, życzę nam wszystkim szczerej miłości.

wersja polska część 2: 

https://www.youtube.com/watch?v=6MABX-7xBoI