sobota, 14 lutego 2026

Pragnienie posiadania rzeczy - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://youtu.be/fVgndhFqjbM

 Witajcie ludzie. O czym więc dzisiaj porozmawiamy? 

 Dzisiaj porozmawiamy o pasji do rzeczy. 

  Pasja do rzeczy,

 tak. Wydaje mi się, że obecnie wiele rzeczy nie jest produkowanych zgodnie z potrzebami. 

Aha.. 

  Tak. To mnie naprawdę martwi,  

[śmiech Sawieliewa]

Miłość do rzeczy materialnych. Tak będzie dobrze? 

 Chyba jednak lepsze będzie słowo "pasja", bo tu chodzi o takie niekontrolowane pożądanie.

Aha - no jak ktoś już tego nie kontroluje to jest narkomania. Wtedy to już rodzaj uzależnienia. 

 To patologia, ja obserwuję coś takiego u niektórych warstw społecznych.

 [śmiech Wiktora]

 Oni mają pasję, ciągle zgarniają i zgarniają, nie mogą się nasycić. Dlaczego aż tyle? Im więcej masz pieniędzy, tym więcej chcesz. 

 To może wydawać się dziwne, ale wszystkie wady, zwłaszcza te takie wady namiętności, uzależniające, leżą u podstaw duchowej natury człowieka. 

 To znaczy, jeśli ta duchowa natura osiągnęła już swój pełny potencjał i trzeba ją zrealizować, ale realizowana nie jest to wtedy realizuje się w rzeczach materialnych, i wygląda to jak patologia, którą w rzeczywistości jest.

   Czyli robimy z rzeczami materialnymi to, co powinniśmy czynić w sferze duchowej. W sferze duchowej można rozwijać się, zagłębiać, doskonalić się i podążać coraz dalej i dalej, bez szkody dla zdrowia. Ale w materii to nie zadziała, ponieważ materia charakteryzuje się sztywnymi granicami - granicami ciała, granicami żołądka. Nie mogę na przykład dużo zjeść. No cóż, lubię to, prawda? ale nie mogę bez ograniczeń napełniać swojego żołądka, bo od razu pojawiają się pewne problemy gastronomiczne i tak dalej. 

 W powieści "Martwe Dusze" Mikołaja Gogola jest taka postać o nazwisku Pluszkin, który zbiera i zbiera różne rzeczy. One już są pokryte pajęczynami, kurzem, pleśnią, a on chce tego jeszcze więcej. Ludzie miewają takie przekonanie, że posiadają coś cennego - jakieś bogactwo tak na wszelki wypadek. To niby nie jest potrzebne, ale szkoda wyrzucać taką rzecz,  

 Przyznam się tutaj, że ja na przykład też mam pewną pasję do przedmiotów. Mam taką słabość do różnych rzeczy, ale w tym sensie, że ja szanuję pracę włożoną przez kogoś w wykonanie jakiejś rzeczy.

 Patrzcie, widzieliście, że tam przy wejściu stoi stół. Ludzie mi go przynieśli - ja nie mam go gdzie postawić i na 100% nie będzie mi potrzebny, ale poszedłem i kupiłem potrzebne śruby i nakrętki, których nie było w zestawie, żebym mógł to komuś tak po prostu oddać, bo przykro mi, kiedy takie rzeczy trafiają na śmietnik. 

  To dotyczy również prądu elektrycznego - tutaj mamy prąd darmowy, są tutaj panele fotowoltaiczne i my za to nic nie płacimy. Ale mimo to ja dzieciom zawsze przykazuję i uczę je, że jeśli wyszły z pokoju to mają pamiętać wyłączyć światło.  

Jaki w tym sens? No cóż, na przykład Sri Braphupada jest uważany za postać duchową. On był praktycznie miliarderem. Miał tyle nieruchomości, własności, na całym świecie, świątyń i tak dalej. A kiedy szedł i zobaczył palące się światło na słupie, a był już dzień, to przeskakiwał przez płot, gasił je i dopiero wtedy szedł dalej. 

 A uczniowie pytali: „Dlaczego? Po co to?”. On odpowiadał: „Bo to energia Kryszny”. To znaczy, że trzeba traktować wszystko z ostrożnością - z szacunkiem i roztropnie.

 Albo, na przykład pewna dziewczyna szła wzdłuż brzegu morza po sztormie, a na plaży było wyrzuconych przez fale mnóstwo małych rozgwiazd. Takie malutkie stworzenia tam leżały i umierały. Słońce prażyło, a one nie mogą żyć bez wody morskiej. Ona szła i wrzucała je wszystkie do morza. 

A jakiś mężczyzna przechodził obok i mówił: „Przecież tu jest ich milion. Twoje działania są na próżno. Nie uratujesz ich wszystkich. Nie uratujesz nawet maleńkiego, maleńkiego procenta”. Ona mu na to odpowiedziała: „ale ta moja czynność jest bardzo ważna dla każdej uratowanej rozgwiazdy. Dla niej to całe jej życie”.

Zatem jeśli podejdziemy do tego z takiego punktu widzenia, to nasze życie zyska. Niektórzy mówią: „Niczego nie potrzebujemy, jesteśmy tak duchowi”. Inni mówią: „Żeby więcej zgarnąć”. A gdzie jest jakiś schemat, jakiś plan tego ile jest potrzebne? Ze wszystkiego, co przez ciebie przechodzi, zatrzymujesz dla siebie to, czego potrzebujesz, co u ciebie działa, a resztę oddajesz.

 I zazwyczaj pojawiają się ludzie, którzy właśnie tego potrzebują. A kiedy tak czynisz, to dzieje się tak, że jesteś w symbiozie z całym światem i wszystko, czego potrzebujesz ale nie jesteś w stanie niejako dosięgnąć rękami - to ludzie ci to przynoszą.  

 Dla nich znowu to jest zbędne. Jeśli ty w ten sposób postępujesz to możesz liczyć na wzajemność. Każdemu działaniu towarzyszy przeciwdziałanie z siłą równą co do wartości. A ponieważ towarzyszyła temu miłość to jest to działanie rozumne.

  I dlatego ja, na przykład, mam taką pasję do rzeczy. Niczego nie wyrzucam, doprowadzam to do stanu używalności i wynoszę w pobliżu jakiegoś śmietnika. Po pięciu minutach dana rzecz znika. I tak to jest, to jest normalne.

 B nikt nie produkuje tylu odpadów podczas swojej działalności, co człowiek. Spójrzcie, że u zwierząt takiego zjawiska nie ma. Człowiek także powinien w ten sposób postępować.

 W dzisiejszych czasach produkujemy mnóstwo rzeczy, a tu nagle moda się zmieniła i noszenie tego jest już nie na czasie. To się teraz nazywa spam? To takie modne słowo, to jest ta niepotrzebna, zbędna rzecz. 

 I właściwie, jeśli w ten sposób postępujesz z tymi niepotrzebnymi rzeczami to one nie będą trafiały na śmietnik.

 Jeśli moje dzieci się już nacieszyły jakąś zabawką to ja ja zanoszę do jakiejś piaskownicy albo w inne podobne miejsce. Stąd wynika ta pasja do różnych rzeczy.

  Cóż, potrzeba tutaj  takiej świadomości, że aby wszystko było w porządku, Jak uczy ważna mantra: "bierz swoją część i nie wkraczaj w cudzą, rozumiejąc dobrze, do kogo wszystko należy". Jedynym, do kogo wszystko należy, jest Bóg. Jest to zapisane w pierwszej mantrze Shri Upaniszad. Jeśli dobrze zrozumiesz tę mantrę, to nie będziesz miał problemów z rzeczami. Nie będziesz miał braków, nie będzie nadmiaru ani namiętności z tym związanych  - wtedy będzie spokój. 

  Będziesz spakowany, wyposażony we wszystko, czego potrzebujesz do życia. I osiągniesz wtedy to ompurnam, czyli tak zwaną pełną całość. Masz wtedy wszystko, czego potrzebujesz.  

 Bo wszyscy inni, którzy nie rozumieją, do kogo wszystko należy gromadzą dla siebie wiele niepotrzebnych rzeczy.... 

 i nie traktują z szacunkiem tego co należy do innych - nie cenią własności społecznej, dawniej się mawiało "państwowej": "to nie moje więc nie trzeba dbać, można nadużywać. Rzeczy w ich rękach szybko się zużywają albo psują"  

A potem się dziwą: "dlaczego ich dotknęła bieda?" 

 Według tradycji wedyjskiej jest tak, że jeśli ktoś czegoś nie szanuje - tu na przykład jeśli ktoś mieszka w Zaporożu i nadeszła zima, zrobiło się zimno a ten ktoś ma jakieś bezpłatne oświetlenie albo ogrzewanie - i zdarza się, że taki ktoś nie szanuje, okna otwiera na oścież: "no bo ja przecież za to nie płacę!". Jeśli ktoś tak postępuje to zgodnie z tradycją wedyjską, następnym razem urodzi się na tundrze i będzie zmuszony oszczędzać każdą kilokalorię. Będzie żył w jakiejś jurcie i nie będzie się mył, bo to kolejna strata ciepła. 

Ale są miejsca, gdzie tego nie trzeba oszczędzać. Na przykład, kiedyś pewni ludzie z Afryki pojechali do innego kraju, nie pamiętam czy to byli ludzie z Czadu czy innego państwa. Oprowadzali ich jakąś długą wycieczką we Francji, pokazywali im Luwr, jakieś obrazy albo złote przedmioty i ci kiwali głowami ze zrozumieniem.

 I nagle podeszli do jakiegoś małego wodospadu a cała ta wycieczka stanęła jak wryta w ziemię. Woda płynie i płynie bez końca - nikt tam nie podstawia dzbanów, żeby ją zebrać, inni ludzie przechodzą obok tego obojętnie. Oni byli w szoku, bo tam w tej Afryce mają pustynie i brakowało na co dzień wody.  

 Tak więc jeśli nie będziesz szanował czy to wody, czy ciepła, pieniędzy albo na przykład własnego zdrowia - jeśli będziesz z niego korzystać nie tak jak należy ale jakoś bezmyślnie, marnotrawnie to życie doprowadzi cię do niedoboru i nauczysz się te rzeczy oszczędzać.  

 Wszelkie rzeczy to wszystko, energia - zarówno twoje rzeczy osobiste jak i twoje zdrowie powinno być wykorzystywane we właściwy sposób. Jeśli będziesz prawidłowo korzystać ze swojego zdrowia, to nigdy ci go nie zabraknie. Nigdy. 

  Jeśli będziesz prawidłowo korzystać z rzeczy, to nigdy ci ich nie zabraknie. Zawsze je będziesz mieć. To samo dotyczy ciepła, powietrza, prądu elektrycznego - dosłownie wszystkiego.

 Tak naprawdę na tym świecie jest obfitość wszystkiego i dla wszystkich wystarczy, ale z jakiegoś powodu niektórym ludziom czegoś nie wystarcza i marnują. Na przykład ci na szczytach władzy mają duże możliwości, zamawiają sobie różnorakie fajerwerki, odpalają papierosy za pomocą dolarowych banknotów, kąpią się w szampanie. Przecież to wymagało czyjegoś trudu a ci, którzy przy tym pracowali zarabiali marne grosze albo być może nawet żyją w biedzie.

A wiecie dlaczego żyją w biedzie? Bo mieli zły stosunek do wody, ognia, ciepła, elektryczności, do wszystkiego. I zostali w tym życiu umieszczeni w takich konkretnych warunkach.

W poprzednim życiu nie dbali o to?

Tak, w poprzednim życiu ponieważ prawo karmy bardzo ściśle to gwarantuje. To nie dzieje się bez przyczyny - nie jest tak, że wszyscy rodzą się tacy sami. 

 Wszyscy mamy coś za sobą. Istnieje taka powszechnie znana książeczka, ona jest malutka ale zawiera to wszystko całościowo. Ona obejmuje dosłownie wszystko. Nazywa się Kybalion. I tam jest mowa o tym, że istnieje coś takiego jak prawo korzyści. 

 Wszystko, co posiadasz, wszystko, co możesz osiągnąć, jest twoją odpowiedzialnością. Musisz to wszystko wykorzystać dla jakiegoś pożytku. Lecz jeśli tego nie używasz - i nie mówi się tam, że to zmarnujesz, ale musisz to komuś dać, rozdać, ale w taki sposób, żeby nie zepsuć tych ludzi - dać to tym kto tego naprawdę potrzebuje. 

 A więc należy wykorzystać wszystko - krótko mówiąc, musisz być wyczerpany do wieczora, masz osiągnąć taki stan, że nic ci nie zostanie. Musisz wydać wszystko, a rano będziesz jak nowa bateria i wszystko do ciebie wróci.  

 I tak właśnie odbywa się ten wzrost. Jeśli czegoś nie używasz, albo jesteś leniwy, to wtedy twoje zasoby będą się coraz bardziej kurczyć, bo, spójrz, to prawo działa wszędzie. 

  Weźmy na przykład swoją rękę - jeśli nie pracujesz ręką to mięsień zaniknie, stanie się mały. Ten, który pracuje, urośnie, a nieużywany stanie się mały. Nawet jeśli wziąć pod uwagę technikę - z takimi akumulatorkami jest tak, że jeśli rozładujesz go całkowicie, a następnie naładujesz, to pojemność wzrośnie. 

 Ale jeśli zużyjesz tylko trochę i będziesz od razu ją doładowywać, to całkowita pojemność takiej baterii się zmniejszy. Spójrzcie - przecież taki akumulatorek to nie jest istota rozumna ale prawa natury mówią: „Jeśli tyle pojemności ładowania jemu wystarcza to tyle mu zostawimy”. To jest prawo użyteczności. 

 Czyli, że zarówno chciwość jest zła jak i marnowanie.

Takie powinno być podejście do rzeczy. Zatem w wyniku czego pojawia się ta pasja, to pragnienie do nadmiernego gromadzenia rzeczy? 

Powiedział już pan, że to w wyniku braku spełnienia tej zasady.

Dokładnie tak - w wyniku braku spełnienia tej zasady. Albo uważam, że wszystko jest niczyje albo że wszystko należy do mnie, albo też uważam się za sierotę. 

A wiecie kim jest sierota? To ateista - bezbożnik. A taki bezbożnik to niekoniecznie ktoś nie mający pojęcia o istnieniu Boga.  

Są ludzie, którzy nic nie wiedząc o religii, nie znając doktryn religijnych, po prostu nie boją się jutra. To są ludzie sumienia. Bóg jest w ich wnętrzach i przestrzegają wszystkiego bez prowadzenia żadnych rytuałów. Tacy niczego się nie boją. Natomiast ateiści, którzy mają problem z Duchem Świętym, potrzebują wciąż więcej, więcej i więcej. 

  Mam przyjaciela, który jest kręgarzem, i z wykształcenia lekarzem. On przez jakiś czas pracował w szpitalu położniczym i mówił mi kiedyś: „Porzucone dziecko i dziecko, które nie jest porzucone, można to od razu rozpoznać”. 

Normalnie urodzone dziecko nie zachowuje się zachłannie. Jeśli przyniesie się je do matki, to ono ssie pierś, a potem spokojnie zasypia. Potem znowu się budzi, znów trochę possie i znów zasypia.

  Natomiast te dzieci, których matki urodziły i poszły sobie porzucając to dziecko... te dzieci są podawane czasami innym matkom karmiącym i taki dzieciak kurczowo trzyma się piersi, krztusi się i ssie zachłannie - takim dzieciom jest zawsze mało. Ono wpada w taka pasję, bo rozumie że teraz go nakarmią ale matki u niego nie ma - że brak jest Boga, który się o niego troszczy. Tacy mają tę pasję - pragnienie posiadania rzeczy i wszystkiego innego. No cóż - one zostały porzucone, to są te sieroty.

To wszystko na dziś. Dziękuję za uwagę.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=Ddj5j5jOrjo

 

poniedziałek, 9 lutego 2026

Prawilna Masza o portalach randkowych

 oryginał tu: https://youtu.be/ZwYQhc5V4SI

 Hej wszystkim. Dawno się nie widzieliśmy. A dziś mam ogromną ochotę wyrazić swoją nikomu niepotrzebną opinię, oczywiście sobie żartuję. Mam rzecz jasna nadzieję, że ktoś jej jednak potrzebuje. W każdym razie, będziemy dziś przeglądać portale randkowe -  tak dla zabawy. 

  Obejrzałam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy mnóstwo filmów na temat relacji. I oczywiście, to przerażające widzieć, jakie są nasze współczesne kobiety. To po prostu szaleństwo - one zupełnie powariowały. Kiedy czytasz ich profile, piszesz do nich albo oglądasz te bzdury, które wygadują w mediach społecznościowych, uświadamiasz sobie, że w większości nie masz do czynienia z prawdziwymi ludźmi, interesującymi - żywiołowymi, że tak to ujmę. Mamy tam do czynienia z zaprogramowanymi biorobotami, babarobotami. 

  Wszędzie widać ten sam oklepany zestaw frazesów - dosłownie wszędzie. I te frazesy można by pewnie skrócić do około pięciu. To znaczy, jestem dziewczyną,a więc z definicji jestem boginią, wszyscy mi są coś winni, "facet powinien"... Właśnie to "facet" Czyli, że właściwie nawet nie mężczyzna, ale facet. To określenie używane jest w znaczeniu sługa, niewolnik; on powinien, on musi - w zasadzie już tylko z samego faktu, że urodził się mężczyzną, to jest mi winien. 

 I, oczywiście, nie ma żadnej odpowiedzialności z ich strony. One nie rozumieją, że nawet jeśli on wszystko tobie opłaca, to jesteś mu coś winna w zamian, chociażby liczyć się z jego zdaniem. Nie mówię już nawet o gotowaniu, ale gdyby przynajmniej go słuchała. Oczywiście byłoby pożądane, żeby gotowała, sprzątała, robiła wszystko inne, rodziła dzieci, zajmowała się nimi, ale one po prostu nie są do tego zdolne. Nie mają nawet tych koncepcji w głowie. 

 A jeśli ktoś nie ma takich pojęć w swojej głowie, to nie jest zdolny do takiego działania, prawda? To znaczy, żeby kochać, trzeba to rozumieć. Jeśli ktoś nie umie kochać, to nie kocha nikogo. To jest po prostu niezdolny do miłości. Gdzieś zagubiły tę zdolność.  

 Może kiedyś były małymi, ślicznymi dziećmi. I oczywiście, jak każde żywe stworzenie, chciały kochać i być kochanym. Ale potem pojawiło się surowe programowanie macierzyńskie, programowanie społeczne, wszelkiego rodzaju trenerzy społeczni, cała ta reszta, no nie wiem, przyjaciółki, różni coache, i cała reszta. I wszystko poszło w tym samym kierunku - wszystko skoncentrowane zostało na jednym miejscu - sami wiecie którym.

   Wszystko to jest maksymalnie popieprzone, wszystko stoi na głowie. Na stronach internetowych wszędzie obnażają cycki i tyłki. A jeśli już zajrzeć na "onlyfans", to rozumiesz, że ta laska przed tobą po prostu się sprzedaje. I musi się tam sprzedać jak najdrożej. I wszystkie one tam są takie same, wszystkie wyglądają tak samo. Wszystkie mają te cholerne, napompowane usta jak u ryby. Wszystkie mają doklejone rzęsy, dorysowane brwi, wszędzie botoks, wszystkie są takie same.

   Nawet gdybyś naprawdę musiał wybierać, twoje oczy nie znalazłyby miejsca, gdzie by dało się spojrzeć. Wszystkie są takie same. I co możesz z tym zrobić? Nic nie możesz z tym zrobić. Większości tych ludzi nie da się pomóc. 

  Więc, aby zrozumieć szerszy obraz, musisz zdać sobie sprawę, że większość ludzi jest łatwo programowalna. Więc te kobiety są wynikiem tego samego programowania. One nie potrafiły filtrować informacji, które docierały do ​​ich głów. I, niestety, przyjęły tę diaboliczną postawę, że muszą się sprzedać, sprzedać dusze diabłu w zamian za pieniądze, prezenty, restauracje i wszystko inne. 

 A jaki jest rezultat? Rezultatem jest nic innego jak nieszczęśliwy los. I nie chodzi tylko o los tych kobiet - Bóg z nimi, ale o nieszczęśliwy los tych dzieci, które w rezultacie dorastają bez ojca, a może, jeśli Bóg pozwoli, widują ojca chociażby w weekendy - a i to jeśli mamusia na to pozwoli.

 Tak to niestety wszystko smutno wygląda. Ale jest i druga strona tego medalu. Oczywiście chodzi mi o tych przygłupich mężczyzn, których jest po prostu cała masa. To ci, którzy psują te kobiety, rujnują je swoim głupim, idiotycznym zachowaniem. Kto im daje te miliony czerwonych róż? To przecież jacyś kompletni szaleńcy!

 Kto zabiera je do restauracji, kto im kupował te iPhone'y, kto mówił im, że są boginiami, że mogą wszystko. Posłuchaj uważnie gdy jedziesz taksówką - a większość muzyki jaką tam słychać to właśnie te jeleniowate teksty. Taksówkarze to puszczają, oni są też tacy po prostu, zaprogramowani. Jedziesz i słuchasz tego chłamu - majteczki w kropeczki, ja się z nią na imprezie całowałem i tak dalej.

 Nie da się słuchać wszystkich tych bzdur. I od rana do nocy taksówkarze jeżdżą sami się programując. To po prostu szaleństwo, co się dzieje. Kiedyś kobiety krzyczały, że są boginiami, że wszyscy im coś winni.

Mają tam wokół siebie milion "jeleni", one są jak pastuchy a wokół krąży całe stado tych bezmózgich wielbicieli. Teraz na szczęście liczba takich jeleni maleje, dzięki Bogu. Dzieje się to bardzo powoli, oczywiście, ale mimo to przynajmniej niektórych można jeszcze uratować. 

 A teraz one znowu zbiorowo jęczą: "jak to tak?" Nikt ich już nie potrzebuje. Spójrzcie, jakaś pozornie młoda kobieta, bo 27 lat. Ona już mówi: „Cóż, nie uprawiałam seksu od kilku lat. I najprawdopodobniej nie będę miała już żadnej rodziny ani związków i nikt się ze mną nie ożeni”. 

  Co to jest? To konsekwencja ich idiotyzmu. Bo ich zachowanie było idiotyczne od samego początku - co oznacza, że już od samego początku nie były w stanie przewidzieć, co ich czeka, jeśli będą się tak zachowywać. 

 Jeśli ciągle kogoś naciskasz, jeśli ciągle twierdzisz, że ktoś jest ci jest coś winien, tylko z racji twojego urodzenia, to prędzej czy później spotka cię zasłużona kara. One nawet nie były w stanie domyśleć się tych konsekwencji. A do tego wmawiają ci, że są równe mężczyznom, że są takie inteligentne. Jeśli one nie potrafią domyślić się tak prostej rzeczy, to po prostu nie mają mózgu, nie mają żadnej inteligencji, nie ma tam niczego, czym mogłyby myśleć. Mózg tam nie jest rozwinięty - bo tak jak mięśnie trzeba budować, tak samo trenować trzeba mózg - trzeba go rozwijać. To znaczy, trzeba ciągle myśleć, analizować to, co się do ciebie mówi. 

 A one nie posiadają niczego, czym byłyby w stanie wyciągnąć takie wnioski. Słyszą coś i powtarzają to w kółko, jedna po drugiej. W kółko słychać tam jedno i to samo: " ty powinieneś, musisz, zabieraj mnie do restauracji, kupuj mi kwiaty". Do znudzenia jedne i te same oklepane zwroty. 

 Wydaje mi się, że dałoby się zapisać tylko pięć tych samych zwrotów, 5 tych samych życzeń i do tego sprowadzałaby się ich komunikacja.  Ja oczywiście, nie chodzę na randki ale tak nawiasem mówiąc to się zastanawiam o czym w ogóle można z nimi rozmawiać? Przecież mężczyźni, kiedy przychodzą na takie randki - bo prędzej czy później kogoś tam poznają. Napiszcie mi proszę w komentarzach, o czym z nimi rozmawiacie? Bo wydaje mi się, że z takim stworzeniem to jak w tej powieści Ilfa i Pietrowa. Tam była taka postać Eloczka, Ludożerca. Ile ona umiała wypowiedzieć słów? 10, albo 12, czy coś koło tego - to był jej cały zestaw pojęć.

   I wydaje mi się, że to takie same stworzenia, które potrafią się porozumiewać tylko w tym ptasim języku, bo nie ma z nimi o czym innym rozmawiać. Powiedzą wam, że może były kiedyś w jakimś kurorcie. A tak przy okazji, na tych swoich profilach w internecie bardzo lubią pokazywać swoje tyłki w kostiumach kąpielowych. Fotografują się z kieliszkiem czegoś nad brzegiem morza, a potem gdzieś w jakimś kurorcie.  

 No dobrze, bardzo ładnie, ale nie widziałam ani jednego profilu kobiety, która pokazałaby, że potrafi cokolwiek. No, nie wiem - na przykład haftować krzyżykiem, robić na drutach skarpetki, wykonywać filcowe buty,czy coś w tym stylu, prawda?

 Nie znalazłam żadnej, która by się chwaliła: skopałam ogród, doiłam krowę, przygotowałam przetwory w słoikach. Są oczywiście i takie, ale niestety stanowią mniejszość. Nie ma ich tak wiele w mediach społecznościowych. Nie mają na to czasu. Są zajęte, prawda?  

 Generalnie takie kobiety są mężatkami, mają rodziny, ale powoli zaczynają się angażować i to też dobrze. Jest coraz więcej zdrowo myślących kobiet, dzięki Bogu. A większość, niestety, to szara masa biorobotów, którym w ogóle nie da się pomóc. One cię nawet nie zrozumieją, bo nie mają czym się porozumiewać. 

  Ale mimo wszystko myślę, że nie ma powodu do rozpaczy. Jeszcze ważniejsze jest tutaj, aby pracować z mężczyznami, bo mężczyźni muszą przestać nabierać się na te wszystkie bzdury. Im więcej mężczyzn oprzytomnieje, tym więcej kobiet dostosuje się do tego trendu. Nie będą już mogły tak oszukiwać "naiwnych frajerów"; nie będą mogły ciągle opowiadać, kto im co jest winien. I być może sytuacja zmieni się na lepsze. 

 W tym sensie chciałabym dołożyć swój mały wkład w ten proces, bo patrzenie na to wszystko jest po prostu... odrażające. Komunikacja z kobietami jest generalnie nie do zniesienia. One są szalone. Szaleństwem jest to sprzedajne podejście do życia i ono po prostu wyłącza im mózg. Nie ma z nimi o czym rozmawiać. 

 Mam kilka znajomych z którymi komunikuję się mniej więcej normalnie, one są przy zdrowych zmysłach, ale niestety jest ich bardzo mało. Dlatego mam jeszcze większy apel do mężczyzn, żeby przestali dawać się nabierać na te wszystkie brednie. Po prostu żyjcie i róbcie wszystko po swojemu, bądźcie aktywni promując swoje poglądy, swoje prawdziwe męskie zachowanie. Cholera jasna! - nie dawajcie się nabierać na wszystkie te bzdury, po prostu nie słuchajcie ich i czyńcie wszystko po swojemu, nie bójcie się, bo głównym problemem jest to, że mężczyźni boją się kobiet. I musimy nad tym aktywnie pracować. 

Drodzy mężczyźni - nie ma się czego bać, ale niestety wy boicie się tych kobiet. Najpierw musicie pokonać swoje lęki, a potem nawiązać z nimi relacje. To jedyny sposób. Możemy się rozwijać tylko wtedy, gdy pokonujemy nasze lęki. A wśród nas tak wielu mężczyzn jest zgnębionych, stłamszonych przez własne matki i przez swoje żony - i niestety, często prezentują oni żałosny widok. Więc pracujmy nad tym i myślę, że krok po kroku wszystko to się ułoży. 

 To wszystko na dziś ode mnie. Ciąg dalszy następnym razem.

 https://www.youtube.com/watch?v=inbnuYiWOm0

 

 

 

Jedna rodzina, różne natury - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://youtu.be/dVNWmGYn1ok

 Cześć wszystkim. Oto jesteśmy, jesteśmy znów razem.

  Dzisiejsze pytanie zadała Karma Katerina - tak się przedstawiła nasza słuchaczka więc tak będę się zwracał.

 Jakie jest to nasze pytanie?  Co należy zrobić, mieszkając w tej samej rodzinie z różnymi naturami? Jeden rodzic, dwoje dzieci, jeden mąż, jedna żona. Tak to prawda, łatwiej jest żyć z tą samą naturą, ale nie tak łatwo z różnymi. I dlatego mówi się na przykład, że mąż i żona powinni być tej samej natury. Jeśli on jest już kupcem czyli pochodzi z warstwy społecznej "vaisha", to ona powinna być także z warny vaisha. Jeśli on jest kszatriją, czyli wojownikiem, to ona powinna być kszatriją. Wtedy wszystko jest w porządku. 

 W przeciwnym razie będą różnorakie nieporozumienia. Ale w rzeczywistości wszystkie te natury, no cóż, warna, która oznacza na przykład naturę Kszatrijów, naturę Waiszów, czy naturę Szudrów, na przykład. Cóż, każda z tych natur, to pewna kombinacja gun czyli cech natury materialnej. Ale istnieją tylko trzy guny i splatają się one w skomplikowany sposób tworząc różnorakie warianty. Gdzieś czegoś jest więcej, gdzieś indziej jest czegoś mniej.

  I rozumiemy, że na przykład  charakter czy światopogląd zmienia się z wiekiem - z upływem czasu, a ludzie w jakiś sposób adaptują się do siebie. Ja nie mówię, że trzeba się jakoś docierać, dostosowywać,  ale adaptacja nie oznacza zmieniania natury innych, aby dopasować ją do siebie, ale zrozumienie, czego oni potrzebują.  

 To znaczy, nie musisz też ingerować w moje terytorium, nie musisz mnie zmieniać według swojego uznania i ja też tobie nie przeszkadzam. To się nazywa zrozumienie.

To może wydawać się dziwne ale to taka różnica potencjałów, kiedy zupełnie różne  istoty, różni ludzie mogą przebywać tuż obok siebie i jednocześnie nie doprowadzać się nawzajem do szału. Słowo "tolerowanie się" też tu nie pasuje - w zasadzie najlepiej jest to określić słowem "zrozumienie". Oni się wzajemnie rozumieją. 

 Zatem istnieje taka koncepcja jak przyjaźń. Przyjaźń ma miejsce kiedy dwa mózgi są mniej więcej takie same, lubią te same marki, te same seriale. Nie mają też żadnych nieporozumień politycznych. Mają mniej więcej ten sam światopogląd. Lubią tę samą muzykę, chodzą gdzieś na zakupy albo ogólnie są to dobrzy koledzy, jacyś przyjaciele - i nie ma nawet znaczenia, w jakiej gunie oni są. Albo obaj są gangsterami, albo obaj lubią chodzić do sauny. Ale najważniejsze jest to, że są tacy sami. Synchronizują się ze sobą.  

 A kiedy się spotykają, to każdy z nich czuje się silniejszy. Bo to jak dwie sinusoidy, jeśli się na siebie nałożą, to otrzymujemy taką zwiększoną amplitudę. To znaczy, kiedy ktoś jest sam, to czuje jakiś ton, a kiedy jest ich dwóch, jest dwa razy silniejszy i nic przy tym nie traci. A jeśli jest wielu takich ludzi, to tak, jakby żołnierze przechodzący przez most - mogliby go nawet zawalić. Ale są tacy sami,  jest tam razem miło, ale >> [śmiech] >> gdzie takich znaleźć? I dlatego istnieje coś takiego jak miłość. A tak przy okazji, przyjaźń to rodzaj miłości. Cóż, wiemy, że, każdy jest inny, gusta się różnią. Nie można znaleźć nawet dwóch identycznych płatków śniegu, a reszta jest zupełnie inna.  

A Katerina napisała tu o różnych naturach - napisałaś, dzieci i rodzice mają różne natury. No cóż, oczywiście, różne natury. Dzieci mają jeden zestaw pojęć, rodzice mają inne, jakieś tam swoje problemy. Mąż, żona, po prostu mężczyzna, kobieta są pod każdym względem zupełnie inni. O tym się mówi wszędzie. Są dosłownie różnymi istotami - diametralnie różnymi. Żeńska natura, męska natura. I dlatego powinny się one uzupełniać. 

 I będą się uzupełniać, kiedy tworzą całość, to jak organizm, jak rodzina. Mówiliśmy tu przecież o rodzinie, prawda? Żyjemy w jednej rodzinie. Rodzina jest jak jedna dłoń. Wszystkie palce są różne. Możesz na przykład dłubać małym palcem w nosie, kciuk jest grubszy i nim możesz na przykład masować szyję - żaden z nich nie może zastąpić innego.  

Cóż, w zasadzie można by się nawet obejść bez dłoni i palców, ale taki jest standard stworzony do użytku dla jednego człowieka. Jest on po prostu dobry, a z tego wszystkiego co nas otacza można by stworzyć taki zestaw przy którym pojawi się takie zjawisko nazywane dziś synergią. 

Miłość jest wtedy, gdy mężczyzna i kobieta podążają w jednym kierunku, ona różni się od niego, ale kiedy są razem, to nie wzmacniają się nawzajem, lecz oboje się zmieniają. Następuje taka transformacja i powstaje coś trzeciego. Ale wiemy, że miłość jest bardzo potężna. Więc przyjaciele powinni być silniejsi. To jak taran. Dwóch przyjaciół podchodzi i... Ale miłość tego nie potrzebuje - to nie taran.

 W takim obszarze gdzie jest miłość, ona jest jak aureola - otacza dany obszar i wszystko natychmiast staje się dobre. Dlaczego? Bo ta jego natura kończy się natychmiast, jej natura również kończy się natychmiast. Rodzi się w nich jakieś trzecie pole energetyczne - trzecia przestrzeń, która absolutnie dokładnie odpowiada rzeczywistości tego miejsca i tego czasu. 

 I dlatego oboje oni po prostu suną, dosłownie ślizgają się wzdłuż tego kontinuum czasoprzestrzennego bez żadnych hamulców, bez żadnych przeszkód. Mają po prostu niewyobrażalne powodzenie - wszystko im się udaje. I co najważniejsze, czują się dobrze. A dlaczego im dobrze w tej miłości? Ponieważ oni całkowicie przestają czuć tę materialność. Dlaczego? Jak można jej nie czuć? Oni jej nie dotykają. A dlaczego? 

 Materialna rzeczywistość zaczyna stawiać mi przeszkody, gdy moje plany i plany Boga nie są zbieżne. A kiedy te plany się pokrywają, to znaczy, są tak blisko siebie, to ja nic nie czuję. Czuję się, jakbym był w stanie nieważkości. A miłość jest takim właśnie stanem nieważkości.

 I dlatego też jak to mówi nasz dzisiejszy temat rozmowy są te różne natury. Na przykład natura dziecięca - dlatego jeśli jestem nauczycielem to mogę się zachowywać odpowiednio do tej relacji. I dlatego miłość ma te 12 natur, 12 przejawów - wliczając w to również gniew. Mamy tam na przykład przyjaźń, no i tak dalej. To są osobne tematy, nie będę w to dzisiaj wnikać. 

 Tak więc wszelkie relacje wzajemne jakie tylko mogą istnieć mogą być albo miłosne, albo przeciwnie. Albo zakochanie, albo na przykład nienawiść. Co to znaczy relacja w miłości? Jak można to wyjaśnić? 

 Na przykład, jest wiele takich zwrotów, takich sloganów, z którymi wszyscy się zgadzają, dopóki oni sami nie zostaną przyparci do muru - do czasu aż ich samych to nie dotknie. Na przykład: "nie ma przypadków". Aż potem nagle,bach! - "ach - co za pech! Trzeba było zrobić inaczej", ale to przecież nie jest przypadek. 

 Albo inna prawda życiowa: "nie ma kary bez winy". Wszyscy dobrze to rozumieją, prawda? To zdanie zazwyczaj dobrze ilustruje scena z serialu filmowego "Gdzie jest czarny kot". Tam spotykają się Szarapow i Żygłow i ten drugi mówi: „Szarapow, nie ma kary bez winy. Gdybyś nie wyrzucił pistoletów, gdyby na czas zrobił porządek ze swoimi kobietami to nie siedziałby tutaj". On na to mówi: „Ale ja jestem niewinny”. Na co pada odpowiedź: „Tak, w tej sprawie jesteś niewinny i przedstawiasz swoje alibi. Ale jesteś winny czegoś innego, i zostałeś ukarany w ten sposób i nie przyznajesz się do tej kary, ponieważ po prostu to ignorujesz jakiś tam swój rodzaj przestępstwa".

 Krótko mówiąc, niezależnie od tego, jak różne są ich natury, najważniejsze jest to, żeby to była relacja miłosna. Oni tworzą parę a wtedy powstaje organizm. Żywy  organizm, nerki, wątroba, serce, to różne narządy, prawda? One mają różną naturę, one pełnią różne funkcje. I tak samo jest w rodzinie, to jest tak samo jak te narządy, a wtedy otrzymujemy organizm. Jeśli tak się nie stanie, to rodzina zaczyna działać jak organizacja. Wtedy po prostu patrzymy, kto komu jest co winien. No i [śmiech] ja myślę, że jestem to winien, a ktoś inny myśli: "Nie, nie, przegapiłeś to, ja mam tu swoje zadania". 

No i wtedy każdy, z własnej perspektywy, przypisuje obowiązki innym. I tak próbują zmniejszyć ilość swoich zobowiązań uważając, że taki jest sprytny i tak dobrze sobie radzi. 

No cóż, nic z tego oczywiście nie wychodzi. A co się dzieje w takiej organizacji? W organizacji jest duża rotacja kadrowa. Jeśli rodzina jest taka, że się rozpada, a to uciekają od siebie - potem znów się schodzą, to jest to rotacja kadr. To jest ta wymienność - przekonanie, że kogoś można zastąpić kimś innym. Na przykład możesz adoptować kogoś innego, albo możesz go przekląć i zwolnić go. 

 Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w naszej organizacji on nie spełnia naszych kryteriów. W organizmie, w żywym ciele jest wręcz przeciwnie, nawet jeśli ktoś czuje się źle, po prostu nie może czegoś wykonać - nie może lub nie chce, bo może coś jest nie tak z jego mózgiem. W takim przypadku w organizmie wszyscy inni biorą to na siebie i starają się to skompensować, aż ten opóźniony nie dorośnie i nie zacznie tego wypełniać. Działanie w organizmie jest zupełnie inne. 

Na przykład, tu w Zaporożu były dwa kościoły - to taki wyrazisty przykład tego czym różni się organizm od organizacji. W tych kościołach przeciekały dachy. To są przypadki z życia - dach w każdym z kościołów naprawdę przeciekał.

 Zwołali więc zebranie, tak jak należy, umówili się. Rozdysponowali działania: "ty robisz to, ty robisz tamto a ty zadzwonisz tam i tam". Po tym wszystkim kładli ten dach i spędzili przy tym chyba ze sześć miesięcy. Naprawili go, a potem dach znowu przeciekał. No cóż, jakoś źle go zbudowali.

A w drugim kościele, dach też przeciekał. A jak to się stało, że przeciekał? To było tak, jakby użyto jakiejś broni klimatycznej czy czegoś takiego. Woda po prostu się lała, jak z wiadra. 

Zmyła tam całą górę, zmyła sufit. I wszystko po prostu się zupełnie zawaliło. Kompletna katastrofa. Wszystko się rozsypało, sterczały jakiej kikuty krokwi, widać było dosłownie niebo. Pogoda była kiepska, cały ten brud na posadzce, słońce wtedy już świeciło nisko, szybko zapadała noc. Ludzie szybko zaczęli się rozglądać po sobie, żeby sprawdzić, kto co ścina, kto czym się zajmuje, kto układa gonty, kto przewozi jakiś tam potrzebny plastik. 

Przyszli na miejsce, i rach ciach postawili co trzeba. Dach do dzisiaj stoi i działa jak należy. Tak funkcjonuje organizm. W żywej strukturze jest tak, że nikt nikogo nie wyznacza, ale każdy najzwyczajniej w świecie postrzega jakiś ból lub jakiś niedobór, jako swój własny - nie czyjś, ale swój. 

 Bo organizacja jest taka, że ​​po prostu przychodzą, mówią sobie cześć i rozchodzą się do domów jak zwykle. Natomiast organizm jest zawsze razem. To jest zawsze jedna struktura - tam jest wspólnota. 

Tak więc wracamy do naszego tematu: co możemy zrobić, żyjąc w tej samej rodzinie, ale z różnymi naturami? No cóż, spójrzcie - to tak się wam tylko wydaje, że tam są różne natury.

 Jeśli chcesz żyć tak jak ty chcesz, to wtedy żyj sam. Jeśli masz dzieci..... bo ty narzekasz, że masz z dziećmi trudności w porozumieniu się, a niektórzy w ogóle nie mają dzieci i mieć nie będą. 

Niektórzy są w związkach małżeńskich, a inni w ogóle nie mogą znaleźć towarzysza życia. Jeśli już masz na przykład męża, ale coś tam nie do końca się układa to znaczy, że masz zadanie do rozwiązania, że trzeba nad czymś popracować.

 Jeśli masz na przykład dzieci to oznacza, że masz już relację rodzicielską z Bogiem. Trzeba ją tylko poprawić. Jeśli Bóg już ci te dzieci powierzył to oznacza, że On się z tobą komunikuje. Jeśli masz męża, żonę, to już masz relację małżeńską, ale trzeba ją tylko poprawić. 

 Jeśli masz przyjaciół to też można poprawić relacje z nimi. Takie relacje też muszą być udoskonalane. Niektórzy nawet tego nie mają. Bóg po prostu im nie ufa. Nie może być tam mowy o jakimkolwiek udoskonalaniu bo nie ma czego udoskonalać. 

No i żyje sobie człowiek sam jeden i mówi: "jestem tylko ja i Bóg". Nie, nie jesteś - z Bogiem jesteś wtedy gdy masz wszystkie osobiste relacje i  relacje dalsze. I to jest najlepsze oczyszczenie. 

 Ogólnie, mówi się, że w epoce Satia Juga najlepsze oczyszczenie jest wtedy, gdy jest niewygodnie, kiedy jest to niekomfortowe. No wiecie, kiedy obdzierają cię ze wszystkiego, co niepotrzebne.

 Uważa się, że w epoce Satia Yudze czyli podczas złotego wieku demoniczne natury i natury Boskie znajdowały się w różnych częściach Wszechświata. W następnej yudze, były już na jednej planecie, w następnej yudze, były już w jednym kraju, a w kolejnej yudze, w jednej rodzinie, prawda? 

 A teraz są one w jednym człowieku - dzisiaj jesteś taki, a jutro inny. Więc to normalne. To jest dla nas jak taki dopalacz - wzmocnienie tempa naszego rozwoju. Mało tego! Wedy mówią, że istoty, które są półbogami czy kimkolwiek innym, marzyły o odrodzeniu się jako ludzie, konkretnie w tym trudnym okresie Kali Jugi - w tej właśnie niedogodności, ponieważ tutaj można bardzo szybko się rozwijać dzięki tym niedogodnościom.

 Pytanie zadała Karma Katerina, bardzo dziękuję.

 https://www.youtube.com/watch?v=Eicl-PjBzWc

wtorek, 27 stycznia 2026

Moc Kobiety - Wiktor Sawieliew

oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=IGPGwLsMk38

 https://tiny.pl/4nv1gv15c

Cześć wszystkim. 

Witamy Panie Wiktorze 

Którego mędrca będziemy dziś omawiać? Poprzednim razem omawialiśmy cytat z Konfucjusza? 

W komentarzach pod jednym z pańskich filmów ktoś zadał pytanie na temat mocy kobiety. Wspomniał pan o istnieniu takiego filmu, ale słuchacz go nie znalazł więc jest prośba aby pan powtórzył coś na ten temat. Na czym polega moc kobiety i w jaki sposób może ona mieć wpływ na swojego mężczyznę, rodzinę albo na przykład otoczenie.

 Jestem silny w tym, do czego zostałem stworzony. Bo jeśli zostałem stworzony do jakiegoś konkretnego działania, to znaczy, że Stwórca mnie takim uczynił... I w tym działaniu jestem, najlepszy - jestem na przykład mistrzynią sportu, pierwszą na świecie.  

Więc, jeśli zostałem stworzony do jednego celu, a za pomocą tego mojego ciała czynię coś innego - dla przykładu tym oto piórem wiecznym dobrze mi się pisze, on się dobrze trzyma w dłoni, dodatkowo ma taki wąsik za pomocą którego można je sobie przypiąć tu na zewnątrz kieszeni. Wszystko tu jest tak zaprojektowane aby na przykład nie zapaćkało mi wnętrza kieszeni - nie muszę go tam wkładać i może sobie wisieć na zewnątrz.

 Oto takie pióro, wygodnie się nim pisze i takie pióra są poszukiwane więc ja o nie dbam. Gdyby źle pisało i było niewygodne to bym je po prostu wyrzucił. Tam w Biblii jest napisane, że w ogień będzie wrzucone drzewo nie przynoszące dobrych owoców. To moje pióro jest dobrej klasy i ja je bardzo cenię - ja je lubię i ono spełnia moje zadania, bardzo dobrze wypełnia swoją Dharmę - swoją rolę.

Tak ja to wieczne pióro ma ściśle określoną swoją funkcję - tak samo istnieje ściśle określona funkcjonalność kobiety czy mężczyzny.  

 Jeśli mężczyzna jest mężczyzną, to on się liczy. A gdzie on się liczy? Na przykład w pracy przejawia swoje męskie cechy - może to jest jakiś szef. Kobiety go kochają - mówią, że on jest prawdziwym mężczyzną, prawdziwym dowódcą i można z nim założyć rodzinę, dzieci od niego będą normalne a nie jakieś nie wiadomo co - wyczuwalna jest ta jego moc. 

No i odpowiednio do jego możliwości on potrzebuje silnej kobiety. Słabe kobiety mają słabych mężczyzn, bo jeśli połączą się słabe kobiety i silni mężczyźni, lub odwrotnie, to jedno z nich doświadczy kompleksu niższości. Jedno z nich będzie niewolnikiem a drugie panem - miłość w takiej relacji jest niemożliwa. Tak samo jak przyjaźń jest możliwa tylko między równymi sobie, tak samo i miłość. Miłość może zaistnieć tylko między równymi sobie.  

Ale na czym polega ta równość? Ona nie tkwi we wzroście, ani w inteligencji, ale to polega na czymś innym. Oni współpracują - łączy ich wspólna sprawa, na tym polega ta równość.

Zatem kiedy mówi się konkretnie o sile kobiety, to najprawdopodobniej nie chodzi o siłę fizyczną ani inteligencję, ale o jej moc w porównaniu do mężczyzny.

Tak więc mężczyźni i kobiety współpracują. Wedy wymieniają pięć takich rzeczy, pięć elementów takiej małżeńskiej współpracy. W małżeństwie siła kobiety staje się mistyczna. Dla mężczyzny także istnieje pięć opcji - tak w ogóle wariantów tego współdziałania jest siedem, ale te dwie pozostałe nie dotyczą ludzkiej formy życia.  

Jedna jest dla Boga. Możemy kopiować Krysznę i Radhę, patrzeć na tę boską parę, wiele z tego co w ich relacji może być dla nas niejasne, bo ich układy są inne i to nie jest dla nas dobre. 

Zatem istnieją relacje kiedy dwoje są wyłącznie kochankami, są takimi archetypami.... dobrze to wyjaśnia Kama Sutra. Istnieje taki Bóg nazywający się Kama. I oni razem gdzieś tam w niebiosach latają a potem nagle bach - i łączą się wzajemnie jako kochankowie.

zakochują się w sobie i znów gdzieś się rozlatują. Radharani z Kryszną dokonują wspólnie jakichś dzieł, a ci dwoje spotykają się wyłącznie jako kochankowie i to wszystko. Nic więcej między nimi nie ma. To się nazywa Kama Dev - słowo Dev oznacza "Bóg".

Ale ludzka forma życia nie dąży do tych dwóch skrajności. Ona mówi: „relacja dwojga to sprawa społeczna, rodzina to rzecz społeczna”. A w związku z tym jakie tu mogą być społeczne - wspólne sprawy? Za chwilę wyjaśnię na czym polega moc kobiety, ale najpierw naszkicuję te warunki. One są strażnikami tradycji. Tutaj za przykład można podać relację archetypicznej pary Yamarach czyli bóg śmierci i Yami. 

To oznacza, że ​​będą chodzić obok siebie. To znaczy, on jest szefem przedsiębiorstwa, a ona jest księgową. I tak pracują, dzień i noc, i zawsze razem, i nie denerwują się na siebie.

Oni nigdy nie mają siebie dość - a pozostali czasami muszą się rozdzielić, aby od siebie odpocząć. I nie wiadomo czy to jest niestety lub na szczęście. Ale ci dwoje tworzą całe klany - jak to się mówi dziedziczne dynastie. To właśnie Yamarach, bóg śmierci.

Coś się tak utrwaliło i oni przekazują tę tradycję, przekazują ją dalej, bo wszystko u nich opiera się na tradycji. Ktoś musi pamiętać. 

Natomiast ci, którzy wspierają dobre inicjatywy, to Wisznu i Lakszmi. Aby wspierać dobre inicjatywy, trzeba mieć zasoby, dlatego powiada się, że Wisznu wspiera cały wszechświat, utrzymuje jego istnienie obserwując. 

 On patrzy i obserwuje cały wszechświat na wpół śpiąc i śni sobie o czymś tam. I tu w naszej rzeczywistości mamy to o czym on dosłownie śni. Wyobraźcie sobie, że on może obserwować nas wszystkich. I tam gdzie on widzi coś normalnego - na przykład  trzeba gdzieś wybudować świątynię czy coś podobnego, to on przychodzi i mówi: „Chcę zainwestować kilka milionów w to przedsięwzięcie", albo po prostu przywozi tam materiały budowlane.  

To jest iluzja, że ​​ludzie się zrzucali po grosiku, krok po kroku, i coś tam sami zbudowali. Tak nie jest, zawsze istnieje jakiś sponsor. I zazwyczaj ci sponsorzy są tacy cisi, niepozorni, niezauważalni. Nikt nie wie o ich milionach. Oni mogą przyjść do świątyni jako zwykli goście i nawet nie chcą być na widoku - oni nie czynią tego na pokaz.

 Następni w kolejności Lakszmi i Wisznu... - wtedy ona jest szczęśliwa, ta kobieta ma dosłownie wszystko. Ona jest dosłownie żoną króla. Ale żeby go poślubić to trzeba być Kopciuszkiem, a nie jakąś próżną, popisującą się wszędzie niby "damą" bo inaczej można roztrwonić całe królestwo. 

Dlatego istnieją tradycje. Muszę je zapisać, bo zapomnę. Zatem tradycje, które utrzymuje Yamarach. Następnie sponsorzy. Przykładem tu jest Lakszmi. Mówimy dziś o kobietach, prawda? Lakszmi. 

 Jest jeszcze jeden przykład - jeszcze jedna para małżeńska. Rozpatrujemy w jakich warunkach objawia się żeńska moc. Ona przejawia się w tych dwóch przypadkach. W jakim innym przypadku się objawia? Jest pięć takich przypadków. To jest najważniejszy król wszechświata - wiecie kim on jest?

 To nie jest ani Śiwa, ani Brahma, ani Wisznu. Tym najważniejszym królem świata jest Indra. Brahma, Wisznu i Sziwa są w cieniu. To jest trójca wedyjska - oni są nadzorcami. Śiwa odpowiada za niszczenie; Wisznu ma za zadanie podtrzymywanie istnienia wszystkiego; a zadaniem Brahmy jest stworzenie. To jest Trójca. 

 Ale to już jest inny poziom. Na kolejnym poziomie jest Indra. Indra ma żonę - ona ma na imię Szaczi. żona Boga Indra. To jest dosłownie układ Pan i służąca. Ona nie ma w ogóle życia osobistego. I dlatego dobrzy przywódcy - bez znaczenia czy religijni, czy to dyrektorzy fabryk - to może być też ktoś kto poprowadził globalny strajk lub globalną rewolucję. Za każdym takim mężczyzną stoi taka właśnie Śaci.

To ona daje mu siłę. Żaden mężczyzna nie może dokonać tak wielkich rzeczy sam. U jego boku jest zawsze żona - ta właśnie Śaci. Ona dba o to żeby on miał przyszyte guziki, żeby go w odpowiednim momencie nakarmić, żeby zasnął o właściwej porze - jeśli jest jakieś zebranie to ona zarządza: "panowie - na dziś wystarczy. Dajcie mu odpocząć, wszyscy won!" - a wtedy on jest w stanie dosłownie przenosić góry.

Ale nie każda kobieta jest zdolna do bycia taką Śaci. Jeśli przyjrzeć się różnym serialom telewizyjnym - zauważcie, że to jest tak propagowane specjalnie. Mężczyźni i kobiety oglądają tam, że na przykład jakiś detektyw czy genialny śledczy rozwiązuje wszelkie kryminalne zagadki - że jeśli jego zabraknie to w dzielnicy miasta i w okolicy wybuchnie epidemia przestępczości itp ...

 albo on jest tam takim lekarzem i ratuje życie. A żona mówi: „A do mnie kiedy przyjdziesz? Przychodzisz do domu i padasz wyczerpany, więc ja odchodzę”. To znaczy, że to nie jest Śaci. To nie są te kobiety. Miłość przetrwa w takich przypadkach, kiedy ona ma cechy Śaci. Ona jest cała dla niego, ale on musi sprawić, że ogromne masy ludzi będą od niego zależne. On jest albo dobrym szefem, albo dobrym liderem, albo jakimś rewolucjonistą - więc ona może go wspierać. A ile może być takich kobiet?

A ilu znajdzie się takich mężczyzn, którzy są gotowi rzucić się gdzieś w wir walki zasłaniać własną piersią? Wielu by się znalazło, ale jeśli on nie będzie wspierany przez taką właśnie kobietę to to się nie wydarzy.

Kogo tam jeszcze mamy pośród tych przykładowych par małżeńskich? Wisznu już był. Jamaracz był. Król Indra i Szaczi też to omawialiśmy. 

Czwarty będzie ten, który jest stwórcą. A twórcą jest Brahma. To jest małżeństwo, które tworzy. I nie ma znaczenia, czy oni wynajdą nowe żarówki czy też odkryją lub na nowo odkryją jakieś prawo natury - mogą też wspólnie namalować jakiś obraz.  

Wtedy, zasadniczo, reszta populacji wykorzystuje to, patrzy i mówi: „Jakie piękne, jakie to wygodne, jak oni to wymyślili?" To są bardzo twórcze osobowości i u nich płyną natchnienia przez jakiś kanał kosmiczny albo poprzez kroniki Akaszy. Oni bywają dosłownie nazywani małżeństwem platonicznym, a to dlatego, że u większości ludzi twórczość przejawia się poprzez najniższą czakrę - wiadomo w jaki sposób, połączyli się w akcie seksualnym i urodziły się dzieci.

 A u tych drugich kreatywność przejawia się inaczej. To nie znaczy, że oni nie mają dzieci, ale w rzeczywistości wykorzystują kreatywność zgodnie z jej przeznaczeniem. 

 O kim to właśnie mówiliśmy? Aha -  Bóg Brahma i jego żona Saraswati. Saraswati to najmądrzejsza kobieta we Wszechświecie - oczywiście jeśli nie brać pod uwagę Kryszny i jego żony Radharani.

 Dobrze - sprawdźmy czy czegoś nie przegapiłem: 

 - jeszcze nie było Śiwy i Parwati. 

- ach, oczywiście, Śiwa i Parwati. Oni są rewolucjonistami. Śiwa i Parwati. To jedyna relacja małżeńska, w której oboje mogą dawać sobie wzajemnie cenne instrukcje i ich słuchać. Oni są równi, ponieważ oboje są kszatrijami, oboje są wojownikami. Oni są unikatowi jak białe kruki.

 O ile wszyscy ci wymienieni powyżej, postępują zgodnie z zasadami, to Siwa i Parwatti łamią wszelkie zasady. A kiedy nie łamią zasad i nikt nie ma do nich pretensji to wszyscy sobie myślą: „prawdopodobnie zasady są przestarzałe”. 

 Jeśli ktoś inny spróbuje zmienić zasady to pójdą do sądu, powiedzą: „Co ty sobie myślisz? Na co ty sobie pozwalasz. O nie!" - i wszyscy się od nich odwrócą. Ale oni są takim standardem. Dla nich to wszystko nie ma znaczenia - oni są wojownikami i przechodzą przez życie swobodnie. 

 Tak więc w tych pięciu przypadkach siła kobiety objawia się jako strażniczka tradycji - zazwyczaj jest ona co najmniej strażniczką ogniska domowego. Tu wzorem jest Bogini Lakszmi.

 Żeby coś otrzymać od Boga to trzeba uczynić tak, żeby mu to powiedziała jego żona: „Proszę, zwróć na niego uwagę, prawdopodobnie tego potrzebuje”. I on to wtedy da. Ale jeśli żona tego nie zrobi, jeśli powie: "dajmy mu spokój, on jest ciągle zajęty" - Ona patrzy tylko na to, komu może dać, ponieważ hojność nie jest cechą męską, lecz żeńską. 

 Jeśli mężczyzna jest hojny, to nie przynosi mu to uznania. Ale jeśli kobieta jest hojna, to właśnie tam zaczyna się mistycyzm. Taka jest właśnie Lakszmi. 

 Jak jest u Indry i Śaci już wyjaśniłem i chyba wszystko tu jest jasne. Szczęście tego mężczyzny zależy od tej kobiety, a szczęście państwa zależy od tego mężczyzny. Dosłownie tak to jest - wyobraźcie sobie ten poziom odpowiedzialności jaki na niej ciąży. Nie da się tego osiągnąć bez mistycyzmu. Bez tego mistycznego pierwiastka. 

Są to pozornie proste rzeczy prawda? A dlaczego związki się rozpadają? Bo one nie radzą sobie z tymi naturalnymi rzeczami - te kobiety poślubiły niewłaściwego mężczyznę, 

Omawialiśmy też Brahmę i Saraswati. Zrozumiałe to jest - prawda? Zadaniem Brahmy i Saraswati jest kreatywność. Ludzie powiadają, że Tesla żył samotnie - dobra, dobra, nie uwierzę w to. Nie był sam.  

W relacji typu Śiwa i Parwati tam też jest kobieta, która wspiera 

 - ogólnie rzecz biorąc, kobieta może zainspirować dowolnego mężczyznę do każdych dokonań - do czegokolwiek, zarówno dobrego, jak i złego. 

Francuzi mawiali: "Cherchez la femme" (szerszez la fam) czyli szukaj kobiety - oni wiedzieli w czym rzecz, prawda? 

Kobiety są nie tylko strażniczkami domu, ale są także strażniczkami mężczyzn. 

Mężczyzna posiada mistyczną zdolność spełnienia każdej zachcianki kobiety, po prostu słuchając jej, wysłuchując jej. Jeśli on będzie prawdziwie słuchał tego co ona chce mu przekazać, to nawet jeśli fizycznie nie jest w stanie tego zrobić - jeśli nie ma wystarczająco pieniędzy, a ona ma na myśli na przykład jakąś bluzkę, i jeśli on pomyśli sobie: "biedna żona, jak ta bluzka by do niej pasowała", to ona dostanie tę bluzeczkę w podarunku tylko dlatego, że on ją wysłuchał!

Zapiski Wedyjskie również to potwierdzają. Lecz jeśli on zacznie narzekać: "ojej - po co jej kolejna bluzka, to tylko strata pieniędzy, po co jej kolejna bluzka" - i podobne rzeczy, to jej pragnienie posiadania tej bluzki w jednej chwili znika. Kobiecie natychmiast przestaje to zaprzątać głowę - dosłownie tak działa ta męska mistyka.   

Natomiast żeńska moc mistyczna działa tak, że jeśli ktoś się o coś przyczepił do mężczyzny, jeśli go obraził to ona może ukarać tego kogoś wszelkimi możliwymi sposobami i nie poniesie za to żadnych konsekwencji. 

 Jest mnóstwo takich przekazów o tym, jak pewna kobieta przeklęła Boga, a Bóg przez jakiś czas był przeklęty, ponieważ obraził jej męża. Pewien święty król opowiedział niefortunny żart o Śiwie a Parwatti, która w tym momencie siedziała mu na kolanach powiedziała: „Na co ty sobie pozwalasz?"

  Wszyscy wokół zrozumieli, że to żart i nikt się nawet nie skrzywił. Natomiast ona odpowiedziała: „Zbyt wiele sobie pozwalasz - zostaniesz demonem”. I ten w krótkim czasie stał się demonem. 

 Kobieta posiada taką moc: "pożyłeś sobie dobrze więc to ci wystarczy". Jeśli ktoś skrzywdził jej męża to ona ma takie prawo i może nawet przekląć.

 We wszystkich tych pięciu wariantach relacji kobieta jest takim energetycznym murem, taką kamizelką kuloodporną dla mężczyzny. I on wtedy może dokonywać takich rzeczy, że ... w zasadzie nic wtedy nie jest dla niego problemem, wtedy on staje się bohaterem, a kochanie bohatera nie stanowi żadnego problemu. (śmiech)

  No dobrze. Dziękuję za uwagę.

wersja polska:  https://www.youtube.com/watch?v=QN_qixiWLdY

przekierowanie na forum "Słowiańska Kultura": https://slowianska-kultura.pl/topic/671/moc-kobiety-wiktor-sawieliew