niedziela, 19 lipca 2026

Nie ma większej niewoli – Wiktor Sawieliew

oryginał: https://youtu.be/Jxau2flP-Cc

Witajcie ludzie.

Dzień dobry Wiktorze. Znalazłam ten oto cytat. Przyjrzyjmy mu się. Autorem jest mędrzec Wasiszka.

 ach - Wasiszka. Och, to prawdziwy mędrzec. 

 Nie ma większej niewoli niż przywiązanie do własnej opinii. I nie ma większej wolności niż umysł wolny od pojęć i koncepcji.

   Wolny od pojęć. Umysł wolny od koncepcji. No cóż - Wasiszka. Wasiszka,   wszystkie święte pisma należą do niego - do tego Wasiszki. 

Zatem zasadniczo, niewolnictwo to kajdanki, nazywają je czasem bransoletami na rękach, prawda? I są też dyby na nogach, prawda? I są też niewolnicy mający obrożę i będący na linie - na rodzaju smyczy.

Widzieliście to w podręcznikach historii.  Chodzą niewolnicy a ich szyje są połączone linami. No i te liny ich ograniczają.

 Niewolnictwo to także więzienne mury, które mnie nie wypuszczają, a ja nie mogę opuścić tamtego terenu. Na tym polega niewolnictwo. Istnieje wszelkiego rodzaju niewolnictwo. Ale jest niewolnictwo, które pozostaje niezauważone. Na przykład ludzie pracują dla korporacji za pieniądze i robią to, żeby móc coś robić od wypłaty do wypłaty. Tak właśnie tam się dzieje - niektóre ceny się zmieniają, zmienia się kurs dolara,  coś tam ciągle wymyślają. A ci pracują i pracują. 

 A wszystkie zyski trafiają do kogoś gdzieś tam za kulisami. I ten rodzaj dobrowolnego niewolnictwa jest uważany za najlepszy -  dobry niewolnik to ten, który nie rozumie swojego niewolnictwa.  

 Ale to nic w porównaniu -  bo ostatecznie człowiek zrozumie, że pracuję jak wiewiórka w kole, prawda? Ale ten, dla którego pracuję, to zupełnie co innego. On ma zwyczaj żyć kosztem innych. 

 Ale nie ma większego niewolnictwa, jeśli te koncepcje są w mojej głowie, w moim światopoglądzie, moim rozumieniu, że świat jest dokładnie tak skonstruowany.

 Po pierwsze jest to pycha: "ja tak uważam". A tak przy okazji: mężczyźni są bardziej podatni na tego rodzaju wielkie niewolnictwo niż kobiety. A to dlatego, że ich fałszywe ego przenika ich umysły bardziej niż u kobiet. Umysły kobiet rzadko są podatne na ten typ zniewolenia - i dlatego dla nich czy Ziemia jest okrągła, albo kwadratowa - co za różnica. One nie będą walczyć do rozlewu krwi o jakąś ideę, ale mężczyźni tak. 

 To nie ma to dla nich żadnego praktycznego znaczenia, ale to przecież rozum. Jak to możliwe? I dlatego skoro nie oddzielają tego swojego umysłu, swojego światopoglądu od tej koncepcji, to nie doświadczają jej jako więzienia. 

Inni to czują i jest tylko kwestią czasu kiedy tę ideę porzucą - kiedy im to już się znudziło i mają tego dosyć. 

A ci nie - on jest niewolnikiem swojej koncepcji, swojej idei.   Jest tak wielu fanatyków a ci u władzy to wykorzystują. Nęcą ludzi - zachęcają, więc wmawiają im, że ten to wróg i twoim obowiązkiem jest go zniszczyć, a ta religia jest najlepsza a ci inni, oni są naszymi konkurentami i tak dalej. 

A taki człowiek jest praktycznie jak zombie. Zombie to ktoś, komu nawet na myśl nie przyjdzie żeby otrząsnąć się z tego. Jemu to nie wpadnie do głowy.

Pewien Anglik opisywał taka rzecz: gdzieś w Afryce jest plemię i tam też rośnie roślina, która jest 40 razy bardziej trująca niż kurara. Ona w małych dawkach paraliżuje człowieka i staje się on jakby martwy - nie ma pulsu, nie oddycha.

Leży tam przez dzień, ale żyje, ale nie ma oznak życia. A potem zostaje pochowany.  A ci, którzy wystrzelili strzałę - pewnie widzieliście takie strzałki wystrzeliwane z rurek, to działa jak zastrzyk. A potem taki człowiek gaśnie i nie wiadomo dlaczego. A potem przychodzą ci z sąsiedniego plemienia i wykopują tego niby zmarłego - śpiewają tam następnie jakieś pieśni, tańczą i ten wstaje ale jego mózg już nie działa. On wykonuje wszystko co mu się powie - taki bezpłatny bio-robot.

 I dlatego w tych plemionach mają taki zwyczaj, że kiedy ktoś umiera, to tak na wszelki wypadek, żeby nikt się nie zastanawiał czy ktoś go czasem nie ożywi biorą pałkę i roztrzaskują mu głowę. Czynią tak, żeby nikt z niego nie zrobił zombie.

Taki może być zmuszony aby walczyć z sąsiednim plemieniem.  Agencje wywiadowcze i służby specjalne wykorzystują to od dawna. Zaprasza się człowieka na badanie lekarskie, zaszczepia mu się drugą a nawet trzecią biografię - inną osobowość.

A potem pod hipnozą wypowiada się jakieś niezbędne słowo, u niego włącza się druga osobowość - ten idzie i kogoś zabija a potem znów się przełącza i nawet nie pamięta co zrobił. Tak się dzieje. Zaszczepiany jest inny światopogląd. Tak czynią mass - media, one do tego właśnie służą. 

  Więc ludzie pracują praktycznie za nic. Nie pragną żadnej samoidentyfikacji, sąsiedni kraj uważają za wrogów a te swoje rządy uważają za dobroczyńców. To są po prostu wyprane mózgi - zaprogramowane na jakiś dziwny patriotyzm. No i dlatego umysł wolny od koncepcji jest prawdziwą wolnością.

Nasuwa się więc pytanie: jak się uwolnić i czy to jest możliwe? Trzeba rozumieć, że praktycznie wszystko na tym świecie co jest podawane z zewnątrz jest fałszywe. Jesteśmy wewnątrz świata szatana - to jest książę tego świat. 

Przy czym prawie wszystko się zgadza - prawie wszystko jest prawdą. Ale jest mały niuans - taki maleńki. Powiada się, że aby szybko okłamać człowieka trzeba mu powiedzieć połowę kłamstwa i połowę prawdy. Taki ktoś się daje szybko nabrać, ale to działa na krótko.

 Natomiast jeśli powiedzieć 1% kłamstw i 99% prawdy to można zmienić w zombie całe pokolenia. To kłamstwo musi być bardzo subtelne. Pamiętacie zapewne tę wypowiedź szefa CIA Allena Dulles-a - on to powiedział wtedy, gdy przegrali wojnę. On wtedy stwierdził: „Teraz zrobimy to od wewnątrz - zmienimy koncepcję, oni staną się kosmopolitami, przestaną kochać swoją ojczyznę i staną się konsumentami”. No i faktycznie tak się stało. To zostało rozpracowane w najmniejszych szczegółach.

Po pierwsze, musimy rozumieć, że zmysły nas okłamują. Przecież każdy ma inny wzrok, prawda? Jeden człowiek widzi coś niewyraźne, drugi widzi wyraźnie, jeden coś widzi, drugi czegoś nie widzi. Słuch też miewamy bardzo różny. Niektórzy nawet słyszą jakieś głosy w głowie.

 Wszystko to jest zbieranie informacji z zewnątrz i na sanskrycie nazywa się to  pratyaksha. Jest też przetwarzanie informacji z zewnątrz i to nosi nawę anumana. Chodzi o informację, która do mnie przyszła. Mózg radzi sobie z tym, ale przetwarza te informacje z punktu widzenia swoich marzeń i problemów.  

 On patrzy przez pryzmat. Czy ja tego potrzebuję? Czyli mózg jest zanieczyszczony. Na jeden i ten sam sygnał różni ludzie reagują na różne sposoby. Niektórzy śpieszą się, żeby się przytulić, inni uciekają. Bywa różnie i dlatego to również daje fałszywe postrzeganie.

 
Istnieje też coś o nazwie Szabda. Szabda to trzecie i ostatnie źródło do zdobywania informacji: " Ktoś powiedział". Kiedyś istniała taka gazeta założona przez komunistów o nazwie "Prawda". Na początku była tam prawda, a potem było tej prawdy coraz mniej i pozostała wyłącznie nazwa gazety. A to dlatego, że tam nie było już komunistów lecz kapitaliści. Nagłówek gazety nawołujący aby jednoczyć wszystkie kraje pozostał a ludzie siłą bezwładności wierzyli w to co tam potem publikowano.
 
I dlatego mówi się, że trzeba wziąć jakieś wiarygodne źródło.  
 No więc Jakie wiarygodne źródło? Jeśli chcesz zapytać gdzie jest jaka ulica to najlepiej spytać jakieś tam lokalne władze. W sprawach choroby ludzie radzą się lekarza, można zapytać psychologa, albo specjalistę od psychosomatyki. 
 
 Ale nie wiemy czy to faktycznie są specjaliści czy też nie. A Szabda zaleca, że trzeba zapytać człowieka świętego.
  
 Krótko mówiąc, wszystko, co jest na zewnątrz może być skażone. 
 Zatem skąd mamy czerpać informacje? Cóż, trzeba je czerpać z wnętrza. I mówi się, że powinniśmy przyjaźnić się ze wszystkimi  na zewnątrz, ale czerpać z wnętrza - to wnętrze ma być naszym źródłem informacji. 
 
  Nasze decyzje nie powinny zależeć od tego, co ktoś powie. A wtedy możemy pozbyć się tej koncepcji. A co takiego nam mówi się z wnętrza? Mówi się nam na wszystkich poziomach. Jak jeść, jak iść do toalety, w co się ubrać, czy jest ciepło, czy zimno. To takie proste rzeczy. 
 
 Jeśli uporządkujemy je, to okaże się, że wszystko się nam otwiera dalej i dalej i zaczynamy rozumieć jak działa ten świat. Właściwie, zrozumiemy, że nigdy go nie zrozumiemy. Im więcej wiem, tym bardziej uświadamiam sobie, że nic nie wiem. Ale inni nawet tego nie wiedzą.  
 
 Przykładem tego jest Bhaktivinoda Thakur, który powiedział: „Chrześcijanie widzą świat w ten sposób: muzułmanie trochę inaczej, waisznawowie inaczej, buddyści jeszcze inaczej”. 
 
  I mówił dalej: „Żaden z tych światopoglądów nie ma racji. Wszystko jest zbudowane inaczej”. To są po prostu takie obrazy, które stworzyliśmy, aby tymczasowo uspokoić nasze umysły. To po prostu pewne schematy, które działają przez jakiś czas, ale mogą zawieść w każdej chwili. 
 
  Dlatego musimy być prowadzeni przez tego wewnętrznego podszeptywacza,  wewnętrznego suflera który nam podpowiada. Wszystkie religie dochodzą do tego:   Porzućcie wszelkie wyobrażenia. Po prostu poddaj się mi. To wszystko. A od czego was uwolnię? Od konsekwencji wszystkich waszych grzesznych reakcji. Rozumiecie?
 
 A dlaczego? Ponieważ kiedy działamy polegając na informacjach z zewnątrz, to  stajemy się niewolnikami. Ale kiedy polegamy na informacjach z wewnątrz, to właśnie one wyzwalają. Dlaczego? Ponieważ to nie tylko sumienie, to nie tylko marzenie - to sam Bóg. Jemu nie potrzebna jest karma.  
 
 Dlatego powiada się: „bądźcie doskonali jak doskonały jest ojciec wasz niebieski”. Doskonali - a wtedy nasze czyny również będą doskonałe. Ale wszelka niedoskonałość musi być w jakiś sposób usuwana. A jest usuwana właśnie za pomocą niewolnictwa. Gdy tylko pojawia się niedoskonałość to pojawiają się jakieś hamulce, zostaję tam wewnętrznie wyczyszczony. I wtedy mówię: „Nie będę się już w to więcej pakował”. 
 
Ale potem pakuję się w jakąś inną sytuację (śmiech) - tam znów dostaję przeszkody i znów jestem w jakiś sposób oczyszczany. 
 
No i teraz żeby być doskonałym.... nie da się studiować wszystkiego; i to jest bezużyteczne, to zupełnie niepotrzebne. Co więcej: spójrzcie, istnieją równoległe rzeczywistości; niektóre rzeczy dziś są dobre ale jutro będą złe. Nie będziesz studiował wszystkiego. A świat jest dany nie po to, aby go studiować, ale żeby go używać - korzystać z niego. To właśnie jest interesujące.  
 
Więc wszystko, czego się tu uczymy w tym świecie, okazuje się bezużyteczne po śmierci. W ogóle nie wiadomo po co to wszystko. Jaki jest sens tego wszystkiego. 
 
   Doświadczenie pośmiertne wyjaśnia, że gdy tylko człowiek opuszcza ciało, to od razu widzi na przykład kto ten długopis wyprodukował,  jaki to człowiek, jak ma nazwisko, jakie ma dzieci - wszystkie te informacje docierają do mnie.
 
 Na a my coś tutaj żyjąc studiujemy. Oczywiście póki jesteśmy w ciałach to jest to konieczne. Przydaje się wszystko, co gdzieś przeczytałem - nawet te tak zwane "czytatdła" czyli jakieś tanie powieści, wszystko się przydaje.  Ale muszę rozumieć, że po śmierci nie będzie mi to potrzebne. Po śmierci pójdzie ze tylko to co służy podtrzymaniu duszy - a ściślej podtrzymaniu ducha bo duch jest pozbawiony koncepcji - u niego nie ma pojęć. 
 
  Tu dodać można, że w religii zorganizowanej nie lubią Śiwy. A to dlatego, że na przykład Wisznu zachowuje się inaczej. Są opisy, że jakaś postać, nadepnęła mu na klatkę piersiową. Ten mu leży na klatce piersiowej, a Wisznu mówi: „Och, czy czasem nie podrapałeś się o włosy na mojej klatce piersiowej? Czy one ci nie przeszkadzają?”.  Mamy być niby tacy jak Wisznu, słodcy i poddani. 
 
Nie, nie powinniśmy, ponieważ Wisznu to postać całkowicie duchowa. Nie ma tam ani kropli materii. Ale Śiwa jest w połowie z materii, a w połowie duchem - a my tacy w tej chwili właśnie jesteśmy! Musimy więc brać przykład z tego Śiwy. 
 
 A jeśli rozważymy to, co on tam wyprawiał, to nigdy nie polegał na prawie. Ani razu. On działał pod wpływem pierwszego impulsu. Nie był częścią żadnej struktury. I jest uważany za czysto i w pełni oddanym Bogu. To znaczy, Bóg przemówił i tyle. I nie ma żadnych instrukcji. Instrukcja, która dziś jest normalna jutro może być całkiem bezużyteczna. Świat się porusza, zmienia. 
 
 A więc, żeby nie popaść w niewolę to musisz zachowywać się tak jak Śiwa, musisz być wolny od koncepcji. 
 
  To wszystko na dziś. Dziękuję.

sobota, 11 lipca 2026

O gustach się nie dyskutuje - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://youtu.be/bwiXTX03uxo

Witajcie ludzie. 

Mówiliście, że ostatnim razem coś tam było nie do końca jasne? 

 - Było o oczyszczeniu, temat oczyszczenia świadomości. Drugi punkt jest niejasny.

  Oczyszczenie świadomości, cztery punkty. Więc, pierwszym nie jest jedzenie, ale brak przemocy, ahimsa. To znaczy, że moje jedzenie nie powinno ode mnie uciekać - to chyba zrozumiałe, chodzi o wegetarianizm. 

Drugi punkt, powiedzcie co tam zapisaliście a ja uzupełnię. 

 - jedzenie to nie przemoc, jedzenie nie powinno uciekać. 

Tak, to pierwszy punkt. Co tam jest następne? Powinny być jeszcze trzy.

- Nie mieliśmy czasu, żeby to wszystko zapisać. 

No dobrze, punkt drugi. Tak w ogóle to można to zestawić w dowolnej kolejności, na przykład hazard. Hazard to przysięga prawdomówności. Bo jeśli jesteście hazardzistami i myślicie, że na świecie istnieje jakaś przypadkowość i liczycie na to to jesteście po prostu oszustami. 

  Na przykład, przypadkowo ukradnę i nie zapracuję sobie nic karmicznego. Nie da się uniknąć jakiejś reakcji w tym świecie. Próbując oszukiwać ignorujecie prawo karmy, prawo sprawiedliwości. Widzicie to? I to jest powiązane ze wszystkimi finansowymi piramidami, z loterią, a także graniem w karty po prostu dla zabawy. Więc jeśli to zrobicie, to ćwierć świata jest dla was zamknięta.  

 Co tam jeszcze? 

- drugie to ślubowanie czystości, zapisałam to.   

 Czystość oznacza, że ​​nie masz w sobie demona. Demon czy też bies to duch nieczysty. Bo jeśli masz w sobie demona, to znaczy, że żyjesz samotnie. Ten bies ujeżdża cię jak konia. A jeśli w pobliżu ciebie żyje jakiś inny człowiek - to nie ma znaczenia, czy przyjaciel czy jakiś krewny, to on  poprosi o coś, a to ciało będzie musiało coś zrobić, a demon tego nie potrzebuje. 

Dlatego bies w człowieku sprawia, że ​​człowiek żyje samotnie. A więc czystość oznacza bliskie relacje, a wtedy się oczyszczasz, ponieważ kiedy człowiek jest sam to łatwo grzeszy - a gdy jest obok drugiego, to już zachowuje się jakoś porządnie, prawda? 

 Dlatego mówi się, że jeśli dwoje lub troje zbierze się w moje imię, tam ja jestem wśród nich. A demony czują się wtedy nieswojo; Towarzystwo innych dla nich jest jak taki chemiczny wybielacz. 

A kiedy człowiek żyje sam, to możesz robić, co chcesz, prawda? Nie ma nigdzie zapisku w świętych księgach, że człowiek żyje sam i ja jestem wraz z nim. Owszem - istnieją święci, ale tacy od razu stają się pielgrzymami. Jak jesteś święty to od razu stajesz się nauczycielem i znów nie jesteś sam.

 A tak przy okazji, relacja uczeń-nauczyciel to relacja pokrewieństwa - to praktycznie relacja osobista. 

 I co tam jeszcze pozostało? Jest Ahimsa, do tego czystość. To oznacza, że jeśli ktoś jak to się powiada "poszedł na lewo" to zasada czystości również jest naruszona i to w dużym stopniu, bo mogą się urodzić dzieci.

Kiedy dzieci rodzą się z miłości, to jedna rzecz, one wtedy nie mają problemu ze swoim przeznaczeniem. Ale kiedy człowiek rodzi się z seksu, to jest jak bezrobotny. Tacy spędzają całe życie szukając pracy. Oni żebrzą na wszystkich tych ezoterycznych, duchowych zgromadzeniach dopytując się jak żyć i dlaczego? Ponieważ ich rodzice stworzyli ich dla przyjemności, i oni są teraz uwikłani w pożądanie. Dlatego ich życie jest takie surowe i trudne. No właśnie - to jest czystość.

Pominęliśmy jedną rzecz, czwartą. 

No dobrze, ahimsa oznacza niejedzenie mięsa, czystość oznacza nieangażowanie się w niedozwolony seks, o nie angażowanie się w jakieś struktury - w finansowe piramidy, bo to prawdomówność. 

  I co tam jeszcze? Powinnaś to mieć zapisane.  

- Nie miałam czasu tego zapisać. Mówisz tak szybko, że nie nadążam. Nawet nie miałam czasu się nad tym zastanowić. Zapisałam: najpierw jedzenie, więc tu chodzi o niestosowanie przemocy, prawda? A drugiego brakuje, trzeciego i znowu, czystość, nieżycie w samotności, czwarte, hazard. prawdziwość. Nie wiem, o co tu chodzi.

 No cóż, jest też ascetyzm. Istnieje ascetyzm demoniczny, kiedy to po prostu zmuszasz się do czegoś, a to torturuje zarówno twoje ciało, jak i twoją duszę. Dobry ascetyzm oznacza brak środków odurzających, żeby nie używać substancji, które pobudzają układ nerwowy, oraz takich, które go spowalniają, tak zwane środki uspokajające. 

  A wtedy bez względu na to, jak bardzo jesteś zdenerwowany, to nadal masz do dyspozycji cały ten wszechświat, który cię natychmiast leczy swoimi wibracjami. Wtedy raz, dwa i wszystko się uspokaja.  

Lecz jeśli zrobiłeś to sztucznie, to znaczy sam się leczysz, powiada się "samoleczenie" - bo lekarz coś przepisze i to natychmiast uspokaja. Ale ty musisz się uspokoić, ale nie w taki sposób. Możesz wypić wódkę i się uspokoić, ale czy to naprawdę lekarstwo? A możesz się uspokoić, rozumiejąc sytuację. Wtedy eliminujesz samą przyczynę tego stanu a nie jego skutki.

  A więc, jeśli nie chcesz pić, palić i używać niczego innego to właśnie nazywa się ascetyzmem. Boski ascetyzm oznacza nie jeść za dużo, nie pić za dużo, nie pracować również za dużo. Niczego nie czynić nadmiernie. Czyli, że na przykład byłeś czymś zajęty i nagle zakrzyczało dziecko - ty rzucasz swoje aktualne zajęcie i biegniesz tam do dziecka. Czyli, że nie kończysz po prostu swojej pracy metodycznie biorąc się za następną rzecz... w żywym życiu nie ma czegoś takiego. No cóż, świat jest trochę nerwowy. Powinieneś zatrzymać się w odpowiednim momencie - to właśnie nazywa się prowadzeniem Ducha Świętego, lub też postępowaniem według sumienia. Ludzie zazwyczaj mówią coś w stylu: „Czy nie widzisz, że jestem teraz zajęty? Poczekaj aż będę wolny” 

No i tyle. Mamy chyba teraz wszystkie cztery elementy. 

 - No, rozumiem, alkohol Rozumiem. Więc tutaj także wchodzi w grę, kawa i kakao.

Tak - wszystko co działa pobudzająco. Powinienem móc się obudzić bez kawy. 

- No a kakao? 

A jaka jest różnica? Budzisz się i już - wiecie, że nie ma niczego zbytecznego, nawet alkoholu. Alkohol we krwi człowieka i nikotyna produkowane są po każdym posiłku. 

  Dlatego wszyscy palacze, jak tylko zjedzą, to od razu sięgają po papierosa, żeby się dobrze strawiło. A to dlatego, że ich organizmy przestają produkować naturalną nikotynę a także naturalny alkohol. Dlatego musisz polegać na swojej - tej zewnętrznej aptece.

 Wyobraź sobie, że jesteś w jakimś magazynie. Masz wewnątrz jakąś tam małą wytwórnię a z zewnątrz wciąż do waszego wnętrza dostarczany jest jakiś materiał - wtedy przestajesz to produkować, a potem nagle te dostawy zostają wstrzymane.

 Ale najważniejsze jest to, że ta wasza wewnętrzna produkcja, ten wasz zakład chemiczny wewnątrz wytwarza komponenty, które aż do poziomu molekularnego są zaprojektowane, przeliczone i dostosowane ściśle pod was. 

 Natomiast to co jest wam dostarczane z zewnątrz jest podobne, ale nie jest projektowane ściśle dla was. I dlatego mówimy: gdzie się podziało nasze zdrowie? 

Każde narzędzie używane niezgodnie z przeznaczeniem się zepsuje, prawda? Jego stan ulegnie pogorszeniu. Jeśli na przykład zaczniemy wbijać gwoździe długopisem albo mikroskopem to co się dalej stanie?

 Ciało jest naszym instrumentem, naszym narzędziem i tam wewnątrz, w naszych wnętrzach wszystko aż do poziomu molekularnego - wszystko co jest wytwarzane przez wszelakie gruczoły dokrewne służy nam do wykonania konkretnego zadania.

I nagle mam chęć na coś - jak to się mówi cieknie mi ślinka na to albo na tamto. Wszystko zależy od tego czym się mam aktualnie zająć. 

 Na przykład, jutro muszę stanąć w czyjejś obronie, jacyś bandyci nękają jakąś dziewczynę, a to oznacza, że ​​dzisiaj będę chciał zjeść coś pikantnego, coś z grupy produktów radżas, żeby móc wcielić się w rolę wojownika i klasycznie ich wszystkich pobić. 

A jeśli sobie pomyślę, och, radżas, to nie jest zbyt dobre, radżas to przecież guna namiętności, guna pasji a ja przecież potrzebuję słodkie czyli gunę dobroci i odmawiam tego pomimo, że mam na to pikantne chęć.

  To oznacza, że ​​jutro nie będę w stanie przyjąć postawy wojownika. Ja, oczywiście, zostanę pobity, a dziewczyna będzie bezbronna. Ale kiedy nie będę musiał walczyć, to moje ciało nie będzie się tego dopominać.

Albo na przykład jutro mam rozmowę z szefem a objadam się różnymi ostrymi rzeczami. Szef mi jutro powie coś kąśliwego, a ja nie wytrzymam i wygarnę mu wszystko co o nim myślę no i zostanę zwolniony..

 Bywa i tak - zdarza się, że mam na coś chęć, zaglądam do lodówki i okazuje się, że tego czegoś zabrakło i powinienem teraz biec gdzieś do sklepu uzupełnić te zapasy.

  Takie coś nie dzieje się przypadkiem. Nie bez powodu zapomniałem to kupić - to nie skleroza, bo wszechświat za tym wszystkim śledzi i on o to dba, żeby nic nie brakowało. Bo wszechświat wie czym się będę musiał jutro zająć i wtedy tak naprawdę praktycznie bez walki pokonuję wszelkie przeszkody.

 Lecz jeśli ja sam zaczynam decydować o swoim wyposażeniu - zaczynam się zastanawiać czy to jest smaczne czy też nie to wtedy przegrywam wszystkie bitwy i nic mi nie zostaje. A potem mówię: „Gdzie się podziało moje zdrowie?”.

  A rzecz w tym, że kiedy jestem odpowiednio wyposażony, kiedy mam jedzenie. Słyszeliście takie powiedzenie, że o gustach się nie dyskutuje - prawda? Dobrze - ja sobie zapiszę, bo taki damy tytuł tej audycji "o gustach się nie dyskutuje".

A dlaczego? Można dyskutować o filozofii, ale nie o gustach bo każdy ma swój. Dlaczego? Bo każdy ma inne cele - inne przeznaczenie. 

 I do każdego przeznaczenia potrzeba innego sprzętu - innego wyposażenia tego naszego cielesnego skafandra. Inne jedzenie, inne ubranie. 

  Na przykład, jest sobie strażak i chirurg, oni są inaczej ubrani, prawda? Wyobraź sobie, że chirurg będzie cały w strażackim brezencie, w hełmie - jemu tak będzie niewygodnie. Do tych zadań potrzebujesz sterylnego białego fartucha, a strażak musi być przykryty tym ogniotrwałym brezentem, żeby nie spalił się w ogniu.

   I dlatego, na przykład potrzebuję kolczyków, z tego kamienia, a tamten z innego. To co mi się podoba, to wzmacnia moją moc na tym polu na jakim mam działać, w tych sprawach, które są mi przeznaczone, które są moją dolą.

Jak mówią Shri Upaniszady: "bierz swój udział, swoją dolę i nie naruszaj czyjegoś". Wtedy będziesz żył bardzo dobrze. Będziesz żył dobrze i długo. Ale jeśli zajmiesz się czymś co nie należy do ciebie to będziesz miał inaczej. I kiedy mówią mi, że musisz jeść tak, musisz się tak ubierać i tak dalej.

Jaka jest różnica czy moja kurtka jest w groszki, czy w kratkę, albo w jakiś jednolity kolor? Muszę się tak ubierać jak mi się podoba, bo to wzmacnia moje cechy psychofizyczne i wtedy daję radę wykonać to zadanie. A kiedy jedno zadanie jest rozwiązane, to pojawia się kolejne i wtedy moje gusta się zmieniają. 

Gdzieś tam na górze mi mówią: „Teraz musisz się tak ubierać”. A ja od razu mówię: „Och, już mi się to znudziło. Teraz wezmę to”. Rozumiecie jak to działa? 

To nie dzieje się tak po prostu, to nie jest jakiś kaprys. Istnieją pewne ogólne zasady życia społecznego dla wszystkich - to obowiązuje wszystkich. Natomiast to co wkładam do swoich ust, czy do swojego mózgu....  oni mi tu coś proponują, a ja na to mówię: „Nie, nie, dziękuję. Ja sam to jakoś wybiorę".

I wtedy wszystko jest w porządku. O gustach się nie dyskutuje i nie ma potrzeby się o to spierać, bo smak czy też gust, tak naprawdę, musi być naturalny - naturalny smak mnie prowadzi. A smak w sanskrycie nazywa się ruczi. I przez życie nie prowadzi nas wiedza czy jakaś tam filozofia lecz właśnie smaki czy też gusta.

 Dziękuję za uwagę.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=lg2ZQ8mFXd0

niedziela, 5 lipca 2026

Przebaczenie dla świata – Wiktor Sawieliew

oryginał jest tu:  https://www.youtube.com/watch?v=id7rk69suIc

  Cześć wszystkim. Witajcie ludzie. Witaj Władimirze - bardzo się cieszę, że nas odwiedziłeś na swoim rowerze.  A tak przy okazji, twój rower jest lepszy niż mój. Przyglądałem się obydwom. Twój jest wygodniejszy. Dla tych, którzy nie wiedzą, jeżdżę czasami na rowerze [śmiech] na przykład z rodziną. 

  No więc, o co zapytamy dzisiaj, w jaki sposób mamy się dziś zbliżyć do Boga? Bo  każde takie pytanie przybliża nas do Boga. Każda odpowiedź przybliża nas.

  Wszystko przybliża nas do Boga. Niektórzy upadają ku Niemu, inni wstępują do Niego. Kiedy upadasz, to przybliżasz się do Niego szybciej. No cóż - jest wiele niedogodności, to bywa bolesne (śmiech), ale to nas uczy rozumu. 

 Jest w internecie mnóstwo takich krótkich notatek, a jedną jaką tam przeczytałem brzmiała: Jakiś starszy japoński mnich wysokiego stopnia brał udział w całonocnym czuwaniu.

On był cały we łzach. Najwyraźniej w jakimś stanie modlitwy modlił się o przebaczenie świata. 

 O przebaczenie dla świata?

 I Widząc go w tym stanie, ukazał mu się Bóg.  I zapytał: „Co się stało, że jesteś w takim stanie we łzach? No cóż, najwyraźniej jego stan emocjonalny był poważny. Bóg dalej mówi: „Czy nie wiesz, że będę osądzał ten świat? Gdyby choć raz ktoś mnie wezwał i poprosił o przebaczenie, to zostanie mu przebaczone". I natychmiast w głowie tego mnicha pojawiła się myśl: „No faktycznie, co ja w takim razie czynię?” A ten odpowiedział na jego myśl:  „Tak się stanie – różnica polega na tym, że im po prostu zostanie przebaczone. A tacy ludzie jak ty będą moimi przyjaciółmi". 

  Tak to mniej więcej brzmiało, ale ogólnie taka to jest myśl. Czytałem w Shrimad Bhagavad i tam jest napisane, że moc Boża jest tak silna, że ​​jeśli ktoś nawet przypadkowo, nieumyślnie ją przywoła, to będzie już wyzwolony. 

Jeśli ja to dobrze rozumiem, że taki człowiek już nie będzie musiał się wcielać w materialnym świecie - że tak potężna jest siła Boskiego imienia. 

Rozumiem nasz temat, przebaczenia światu, - tych, którzy pragną przebaczenia światu. Ogólnie rzecz biorąc, można ich inaczej nazwać strażnikami pokoju. Stróżami pokoju, ponieważ kiedy ten świat nie uzyskał przebaczenia... no jak ten nasz świat jest osądzany? Na przykład poprzez brak pokoju albo brak wojny. 

 Ktoś cię tam zaatakował, tu jakiś sędzia coś od ciebie żąda,, ktoś powiedział coś złego, albo przypadkowo człowiek został pozbawiony rozumu, przypadkowo gdzieś zgrzeszył i go osądzają, prawda? 

 Czyli, że to nie jest pokojowe istnienie. Pokojowe istnienie jest wtedy kiedy wiem co czynię, nikt się nie wtrąca, a nawet mi pomagają. To jest pokój. A brak pokoju na świecie jest jak kara. 

Właściwie, jeśli człowiek słucha tego, co tam jest powiedziane w jego wnętrzu, Bóg w sercu mówi tobie: "musisz zrobić to, to i tam to". A co on wtedy mówi? "Weź swoją część, swoją dolę i nie wkraczaj w czyjąś - nie wkraczaj w czyjeś kompetencje, w czyjś zakres działań" - i to wszystko -, wtedy nastanie wieczny pokój. Nie będzie żadnej wojny. To mówi pierwsza mantra "Shri Upaniszad".

 Dlaczego tak będzie? Ponieważ twój udział, twoja dola, którą wyznaczył tobie Bóg jest mistyczna. A Bóg nas zapewnia: "ja jestem patronem mistyków. Wszystko, co wtedy uczynisz nie będzie miało reakcji karmicznych".  

Żadne inne działanie nie jest twoim udziałem. Jeśli nie słuchasz tego głosu ducha świętego w sercu, ale pomyślisz sobie: "wydaje mi się, że ten wariant, który proponuje mi sąsiad jest lepszy" to to działanie będzie połączone z cierpieniem - nawet jeśli jest przy tym tworzona dobra karma.

 Bóg nie proponuje nam czynienia dobrej karmy, bo dobra karma różni się od złej tak samo, jak suche odchody od mokrych. Tak to jest ujęte w Wedach.

A każde działanie, które jest karmiczne, z pewnością sprawi cierpienie. Z powodu dobrej karmy też cierpisz, męczysz się - wtedy każde działanie będzie wiązało się z dymem, czyli z pewnymi niedociągnięciami, ponieważ kiedy czynisz coś, co nie jest twoje, to czynisz to wtedy bez Boga. Nie jesteś ekspertem w tym świecie - to on jest ekspertem w tym świecie. 

  A kiedy wykonujesz to, co on ci podpowiada, to wtedy on czyni to wraz tobą, a w tych innych działaniach on nie uczestniczy. On ci pozwala na to i to wszystko, jego udział się na tym kończy. 

  I wszystko co wtedy czynisz zaczyna dymić i palić się. I tak oto palisz i palisz się, i wykonujesz coś niedoskonale - a wtedy te twoje niedoskonałości rzucają się do przodu, wybiegają niejako przed ciebie i napadają na ciebie ponownie.  

 To nazywa się reakcją karmiczną. I tylko to co jest twoim przeznaczeniem wykonujesz w pełni - wtedy spełniasz swój cel, wykorzystujesz wszystko, a wtedy nie ma karmy. To jedyny sposób - jedyna droga.

   I wtedy nie musisz wybaczać światu. Świat nie jest nic winny, nic nie wymaga wybaczenia. Ty jesteś w tym i to jest po prostu normalna egzystencja tutaj na Ziemi, a nie gdzieś tam indziej. To się nazywa duchowe życie.

   Nie świat duchowy, ale życie duchowe. W starym wydaniu Bhagavad Gita  napisano: „A potem, jeśli postąpisz w ten sposób, to natychmiast przejdziesz ze świadomości materialnej do świadomości duchowej, a twoje życie materialne przekształci się w życie duchowe właśnie tu i teraz”. 

  A w nowym wydaniu to przepisali, zmienili to i powiedzieli: „A jeśli będziesz robił wszystko w ten sposób, to po śmierci, kiedy umrzesz, wejdziesz do świata duchowego”.  

Czyli, że tu nie chodzi o lokalizację geograficzną, ale o stan otaczającego ciebie środowiska. Ono wtedy traktuje cię inaczej. I wtedy nie ma tam czego wybaczać, bo nie ma tam żadnej reakcji. Przebaczenie jest skutkiem jakiegoś działania. I nazywa się to działaniem w niedziałaniu. 

 Jest nawet specjalny werset na ten temat, nie będę się w tej chwili wdawał w szczegóły. Każdy, kto rozumie działanie w niedziałaniu i niedziałanie w działaniu, ten jest zuch i posiada pełną wiedzę. Wszystko u niego jest w najlepszym porządku.

A otaczający ich ludzie patrzą i mówią: „Jak mu się to tak wszystko udaje? On ma takie szczęście. A my tutaj wkładamy więcej wysiłku i nic nam nie wychodzi”. No bo zajmujecie się czymś co nie należy do was - wtedy Bóg wam nie pomaga, a temu drugiemu pomaga.

 A ci ludzie ciągle narzekają - mają nieustanne pretensje. I mają potrzebę przebaczenia komuś, bo kiedy pchają się w niewłaściwe miejsca, gdy znajdują się w niewłaściwym miejscu,

to los ich bije po twarzy - doświadczają wtedy nieustannych przeciwności i wszelakich nieszczęść. A te nieszczęścia, które ich spotykają mają jeden jedyny cel aby zepchnąć ich z powrotem w stare koleiny. I nie ma innego celu. A my mówimy: „Och, muszę odpokutować”.  

Krótko mówiąc, wkraczamy na czyjeś terytorium i modlimy się do Boga: „Uświęć to miejsce”. On mówi: „macie już tam swoje poświęcone, idźcie tam” (śmiech). A my na to mówimy: „Nie, uświęć dla nas to”.

 On na to odpowiada: „wszystko co mogę tobie powiedzieć to odejdź stąd natychmiast i wróć tam, gdzie kochasz. Nie możesz wybrać tego, co kochasz. Nie możesz wytresować tej miłości. To jest ten ptak szczęścia, który żyje na tym terytorium, a na tamtym go nie ma. Ryba nie może żyć bez wody - tam musisz się udać. 

Cała wolność wyboru polega na wyborze, czy kochasz, czy nie kochasz. Ale nie wybieramy tego co kochać. Nie wybieramy miłości. To już jest wrodzone, jest już wszędzie zapisane. Jest zapisane w irydologii, chiromancji - dosłownie wszędzie.  

Ludzie tam zaglądają i mówią: „Tak faktycznie, to jest z góry ustalone”. Ale to jest dla nieświadomych. Każdy, kto słucha tego głosu w sercu nie odejdzie ani o krok od miłości. Chiromancja da ci podpowiedzi, która linia i co czynić - a głos w sercu mówi ci wprost: "w tym przypadku tak, w tamtym przypadku tak". I nie musisz studiować chiromancji, irydologii, frenologii i wszelkich podobnych rzeczy. Nie trzeba się tym zajmować.

   Co więcej, musisz zostać jakimś tam specjalistą a i tak popełnisz błąd. A Bóg w sercu czy też Duch święty mówi nam: "ja jestem nieomylny.”. 

 I dlatego świat może zostać wybaczony tylko wtedy, gdy nie jest osądzony, gdy jest zrozumiany. Właściwie całe nasze osądzenie to symptom niezrozumienia. A potem konieczne jest przebaczenie – musimy mu wybaczyć: "Och, muszę mu wybaczyć, bo żywiłam do niego urazę i teraz wszystko będzie źle. Muszę wybaczyć".  

 Ale wybaczenie nie jest wynikiem czegoś, co gdzieś przeczytałem, że jeśli nie wybaczę, to będę się źle czuł - więc muszę wybaczyć, żeby poczuć się dobrze. To nie tak działa. Przebaczenie jest wynikiem zrozumienia, dlaczego on to zrobił, a zwłaszcza dlaczego uczynił to mnie, takiemu świętemu człowiekowi (śmiech). 

I jak on w ogóle mógł to zrobić? Na co on sobie pozwala? Lecz kiedy rozumiem, że zrobił to dla mojego dobra, zrobił to całkowicie nieświadomie, że rozumie, że to zrobił, że nie mógł postąpić inaczej w tych warunkach w jakie ukształtowała go jego karma..... Wtedy rozumiem, że tak naprawdę nie ma czego wybaczać. Wybaczenie jest wynikiem zrozumienia i niczego innego. Ale zrozumienie jest dane przez Boga kiedy zwracam się do Niego.

Lecz  jeśli nie zwracam się do Niego, i próbuję sam zaprowadzić porządek, wciąż jestem zdezorientowany ale mimo wszystko wybaczam, mówiąc: „No dobra, żyj, wybaczam tobie”.  

 To nie jest wybaczenie. Wtedy ten karmiczny ogon nadal ciągnie się za mną i ciągnie.

  Jest taka - może to przypowieść, a może to naprawdę się wydarzyło, może w tej   Ławrze Kijowskiej, w tym podziemnym miejscu jest ta kijowska jaskinia - w każdym razie tam gdzie jest tak wielu tych duchowych braci w Chrystusie. I ktoś tam nagle umiera. 

  Ach, nie - to jednak przypowieść wedyjska. Przypomniałem sobie wszystko. Pewien z tych mnichów umiera. A on był mało znaczącym mnichem - nie wyróżniał się zbytnio. Wszyscy byli w jakiś sposób pożyteczni a on nawet sprawiał pewne niedogodności tym innym współbraciom wokół siebie. 

On jakoś specjalnie nie szkodził innym, wykonywał wszystko uczciwie. Ale bywało, że zamiast wypełniać swoje obowiązki - zamiast coś posprzątać stał z otwartymi ustami licząc wrony na niebie. Po prostu zatracał się w marzeniach i potem przez niego same problemy. 

No i nadszedł jego czas i choroba czy coś, nie wiadomo. On umiera i nagle bach! Wszyscy patrzą, jego twarz się wykrzywia. Oni mówią: "no tak, na pewno poszedł do piekła, on wszystkim działał na nerwy, więc poszedł do piekła. Czyli nasze przewidywania jednak się spełniły".

 I nagle twarz tego umierającego się rozjaśniła.  Pojawił się uśmiech i takie światło promieniuje od niego na całą celę. Wszyscy mówią: "och! - niemożliwe, to są oznaki świętości. Któż z nas by pomyślał, że on był świętym?"

 I nagle stało się coś co czasem się dzieje w śnie letargicznym albo w kostnicach. Ktoś leżał tam trzy dni, a potem wstał i poszedł sobie, tak, bez żadnego cudu. Tak samo ten mnich się nagle przebudził i zaczął oddychać - nikt nie robił żadnej reanimacji.

 I wszyscy mówią: „No przyznaj się, coś ty takiego tajemnego czynił, że jesteś święty? My nic nie wiedzieliśmy. My też chcemy tak lśnić”. Więc ten opowiedział: „Ja nic nie robiłem, widzicie, kiedy oddzieliłem się od ciała, to przyszli do mnie Jamaduci, - diabły z ogromnymi listami moich grzechów. I zdałem sobie sprawę, że to koniec, byłem tak bardzo przestraszony.

 I gdy tylko złapali mnie za ramiona, to nagle pojawili się ci Wisznuduci, czyli aniołowie i powiedzieli: „To nasz klient, nie dotykajcie go”. Diabły pokazują tę długą listę jego przewinień mówiąc: „Patrzcie, oto nasze dossier na niego - widzicie to wszystko?”. A oni odpowiadają: „Ale weźcie pod uwagę, że on nigdy nikogo nie w swoim życiu nie osądził”. I gdy tylko to powiedzieli, to wszystkie te listy grzechów w rękach diabłów nagle spłonęły. I był wolny.

 On nigdy nikogo nie osądzał. Więc jak mówił Jezus: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni", prawda? Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, bo jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. I on mówi, że w tym momencie się ocknął. Taka to jest przypowieść.

  To znaczy, przebaczenie dla świata to po prostu nie osądzajcie. Ten mnich nie był jakimś wybitnym mędrcem, ale po prostu nie osądzał. Miał w sobie tyle życzliwości i dobroci. Traktował wszystkich w ten sposób. To wszystko, on osiągnął już całą wiedzę. 

 On mógł być intelektualnie inny od wszystkich, fizycznie inny od wszystkich, ale przewyższył ich wszystkich. Po prostu przebaczył temu światu. Świat nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli ktoś jest czegokolwiek winny, to jego własna wina. Krótko mówiąc, świat nie ma z tym nic wspólnego (śmiech).

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=7LOw05S8MXo

 

czwartek, 2 lipca 2026

Błąd w miłości - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=dDRU3QiZCEw

Witajcie ludzie. Jakie jest nasze pytanie na dziś? Przyjrzymy się temu pytaniu. Jaki jest największy błąd w miłości? [śmiech] Okazuje się, że błędy w miłości istnieją. 

A skoro istnieją, to ten błąd jest największy. Ponadto jest tu napisane: "Największym błędem w miłości jest próba zmienienia kogoś zamiast zaakceptowania go takim, jaki jest". No cóż, nie wiem skąd nasz widz wziął ten tekst. Bardzo interesujące.

   Często ktoś wyobraża sobie idealnego partnera z zestawem pewnych cech i chce, żeby ten ktoś do nich pasował, ale z jakiegoś powodu ten ktoś nie może dorównać tym wyobrażeniom - a my wtedy zaczynamy tego człowieka zmieniać. 

 Tak więc pojawia się konflikt między idealnym obrazem, który sobie wyrobiliśmy oglądając jakieś seriale, czytając książki, albo na podstawie tego, że powiedział: "no popatrz jak wygląda ten a jak tamten". 

Po prostu zaczynamy porównywać. Ale jak można porównywać ludzi? Przecież nie ma dwóch takich samych płatków śniegu - a co dopiero powiedzieć o ludziach? No i ten konflikt między idealnym obrazem a prawdziwym człowiekiem, który  jest przed nami - ta dostrzegalna przez nas różnica zaczyna stwarzać problemy.

   No cóż, po pierwsze wyobraźmy sobie, co by było, gdyby ten mój wyimaginowany, sztuczny obraz wydumany przeze mnie odpowiadał realiom.

  Po pierwsze pamiętajmy, że miłość to zainteresowanie, to wzmożone zainteresowanie, koncentracja tego zainteresowania. A gdybym dowiedział się, że tak to jest, tak po prostu i koniec - ten mój wizerunek się nie zmienia, to znaczy, tam  nie ma ruchu, to zainteresowanie bardzo szybko słabnie. 

Pamiętacie jak w serialu "siedemnaście mgnień wiosny" Stiritz oglądał kilka razy - chyba ponad 10 razy oglądał film: "Dziewczyna moich marzeń". On tam miał umówione spotkanie z pewnym łącznikiem i czekał na niego. On nienawidził tego filmu, bo oglądanie tego samego staje się nudne. 

 Ten obraz może nie tylko nam nie odpowiadać, bo wiemy, że nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, ta woda już przepłynęła, czas minął, nawet nastąpiły pewne procesy fizjologiczne, miały miejsce pewne procesy mentalne i stajesz twarzą w twarz z innym człowiekiem, musisz go niemal poznać od nowa, prawda?

 Więc jaka jest różnica między kimś, kogo kocham, a tymi ludźmi, których nie kocham? Z tymi, których nie kocham jest tak, że jeśli ich pewnego razu poznałem to oni za rok czy za 2 lata są zawsze tacy sami.

 Natomiast człowiek, którego kocham zmienia się każdego dnia. A jeśli to zaczyna mnie irytować, to muszę się w to zagłębić, bo zaczynam popełniać największy błąd w miłości.(śmiech)

 Bo żeby było ciekawie, to ta aktualizacja jest koniecznością, bo tam, gdzie są dwoje.... istnieje przyjaźń i istnieje miłość. Czym się one różnią? Przyjaźń jest wtedy, gdy ludzie są podobni - oni oglądają te same filmy, mają te same smaki kulinarne i tak dalej. Na tym polega przyjaźń. Kiedy tacy się spotykają, to wzmacniają się nawzajem, jak ta amplituda, te sinusoidy się pokrywają i nie są dwa razy silniejsze, ale znacznie silniejsze. No wiecie, to tak samo jak żołnierze przechodzący przez most - drgania tak rosną, że most może się nawet zawalić. 

 Ale u ludzi zakochanych jest zupełnie inaczej.  Oni nie mają tej jasno określonej, brutalnej siły, którą razem tworzą i nagle bach! zebrali się i przebijają się. To nie jest tak jak z przyjaciółmi, którzy się wspólnie zebrali i teraz pokonamy na przykład jakiegoś wspólnego wroga. 

 U zakochanych jest inaczej - oni po prostu idą i jest obok nich cisza. Żadnych konfliktów, nic. Dlaczego? Bo kiedy są razem, to zarówno on się zmienia, ona się też zmienia i pojawia się coś trzeciego co aż na poziomie molekularnym odpowiada temu, co trzeba uczynić w tym czasie i w tym miejscu. 

 I dlatego jest taka aura wokół, pojawia się takie pole - nazwijmy to dobrostanem. Wszystko się układa - nie ma potrzeby z niczym walczyć. Wystarczy sama obecność. Tak działa miłośćTam, że tak to ujmę, manifestuje się częściowo jedność całego świata - ona jest tam zlokalizowana. Słyszeliście, że Bóg jest miłością prawda? Bóg przyszedł tutaj, oni go wpuścili, zaryzykowali że tak powiem bycie razem.

No tak, ale nasze pytanie jest nieco inne - ono brzmi: "co jest największym błędem?"

Jest to konflikt między idealnym obrazem towarzysza życia a prawdziwym człowiekiem. Ogólnie rzecz biorąc, to zdanie, to stwierdzenie, że prawdziwa miłość opiera się na akceptacji, a nie na próbach przerobienia swojego męża czy żony.

   Dlaczego? Bo zobaczcie jakie to jest nieopłacalne ekonomicznie, jak to jest stresujące. Spójrzcie, poświęcamy energię nie tylko na to, żeby po prostu coś zrobić. Później brak na nam na to zarówno czasu jak i energii. 

 Poświęcamy wiele sił na zbliżenie się - na to co nazywamy "budowanie relacji" czyli naprawienie tego co wydaje nam się nieprawidłowe.. 

No bo jesteśmy prawie u celu, ale to jest złe, zaczynamy nad tym pracować i w tym czasie w zasadzie nie żyjemy. I pojawia się takie napięcie. Wychodzi na to, że jedna ze stron ciągle nad tym pracuje, a ten drugi czuje, że on sam, taki jaki jest, nie wystarcza. 

Pojawia się u niego kompleks niższości, a drugi czeka, aż on to coś naprawi. I tak czekają na siebie nawzajem. No i jak długo można wytrzymać w tym napięciu? To nie jest to czego szukamy.

 Ogólnie rzecz biorąc bliskie relacje to takie, kiedy ludzie mogą się zrelaksować w swoim towarzystwie, kiedy nie spodziewają się noża w plecy i mogą razem nad czymś pracować. To jest relacja osobista. 

 Nie da się "budować relacji". A tak przy okazji, chcę powiedzieć, że każda relacja  osobista ...... chcę powiedzieć, że miłość istnieje nie tylko między mężczyzną, kobietą. Relacja pomiędzy przyjaciółmi ​​to również miłość. Na sanskrycie nazywa się to sathia rasa. Istnieje również shanthia rasa. To miłość sprzedawcy do kupującego, na przykład. To jest shanthia rasa. Tam między nimi są pieniądze i tak dalej. To znaczy, miłość, ma wiele odcieni. 

Tradycja wedyjska wylicza 12 rodzajów miłości. I tylko jeden z nich to miłość małżeńska. Gwoli sprawiedliwości należy powiedzieć, że ta małżeńska obejmuje wszelkie inne relacje.

Kiedy mówimy o miłości, to z jakiegoś powodu mamy na myśli tę miłość małżeńską, ale przyjaźń to też miłość, tylko nazywa się ją inną nazwą, na innym poziomie miłości. 

 Spójrzcie, po co jest nam dana miłość? Myślimy, że jak będzie miłość to będzie szczęście. Nie, to nie tak. Miłość jest nam dawana w jakimś celu. Jeśli jesteś leniem i nic nie czynisz, to nie będzie dla ciebie miłości ani z przyjaciółmi, ani z dziećmi, ani z rodzicami -  z nikim.  

 Ale jak tylko się w coś zaangażujesz, to wzmacniają się twoje relacje. Przychodzi do ciebie kolejny człowiek, potem kolejny i następny do którego możesz się spokojnie odwrócić plecami i nie bać się. To są osobiste relacje, które niczego nie przeliczają, które są połączone w jedną całość. 

   Jednoczy ludzi wspólne działanie. To nie jest tak, że można uzgodnić istnienie relacji przy kawie i ciastku. Albo razem planujecie obrabowanie banku, albo regularnie chodzicie do sauny, albo budujecie świątynię. Każdy związek, każda relacja dobra czy zła powstaje przez działalność, każda aktywność tworzy relacje. Relacje same w sobie są bezużyteczne. 

 Jeśli dana aktywność, dana działalność jest wystarczająco konieczna, jeśli podoba się ona Bogu i ludziom wokół to wtedy pojawiają się towarzysze, współpracownicy czy jakkolwiek ich tam nazwiesz - małżonkowie również.

 Właśnie dlatego nie musisz tracić czasu na naprawianie relacji, bo jak tylko podejmiesz jakieś działanie, to natychmiast zgłosi się do ciebie odpowiedni towarzysz konieczny do tego przedsięwzięcia. Jeśli zadanie jest duże, to współ-partner dopasuje się do niego, bo wtedy twoja siła wzrasta, ponieważ nie starczało sił do wykonania tego zadania.  

 A w jaki sposób relacje mogą ulec zniszczeniu? Podejdzie do ciebie ktoś różniący się od ciebie - to jak w tym filmie "Książę w Nowym Jorku" - Eddie Murphy podróżował po Ameryce. Tam główny bohater ucieka ze swojego królestwa do Nowego Jorku, aby zbuntować się przeciwko zaaranżowanemu przez rodziców od samego dzieciństwa małżeństwu.

On odpowiedział: „Nie, nie, to się nie uda. To nieciekawe, to ta sama stara historia". Każdy jest wyjątkowy. Błędem jest brak akceptacji wyjątkowości drugiego człowieka, a to prowadzi do konfliktów, rozczarowań, rozpadu relacji zamiast do normalnego, szczęśliwego życia.

  Normalne, szczęśliwe życie jest już dla nas przygotowane. Dopiero co się urodziliśmy a ono jest już dla nas przygotowane. Po prostu wykonuj swoje. Szukamy relacji, ale nie chcemy pracować. Jesteśmy leniwi, ale chcemy kochać, ale tak to się nie uda. 

  Do pracującego człowieka od razu podejdzie normalny człowiek. To oczywiście nie musi być jakiś ciężko pracujący człowiek - 

Było kiedyś takie bardzo znane i prawdziwe zdarzenie - zakochali się w sobie na zabój oszuści. I oni nie byli jakoś szczególnie silni fizycznie. Któreś z nich miało kłopoty z nogą - na podstawie tej historii nakręcono film, ale już nie pamiętam tytułu. Oni rabowali banki - to byli znani rabusie. On ja zobaczył, a ich pasją było okradanie banków.

 I tak zakochali się. Było o nich głośno przez bardzo długi czas. A najważniejsze jest to, że ludzie ich wspierali, bo rabowali banki na ludności. No cóż, potem oczywiście ich zastrzelili. To znaczy, życie przestępcy jest barwne, ale niedługie. 

  Więc miłość oznacza postrzeganie człowieka jako całości, łącznie z jego wadami, niedoskonałościami - i nie próbuj mierzyć go jakimiś dziwnymi standardami, bo twoje standardy to twoje standardy. Przecież wzrost czy waga  bywają różne - jak w ogóle można w ten sposób?

  Mało tego - podkreślę to raz jeszcze na zakończenie - niedoskonałości zwracają naszą uwagę. Dotykają. I im bardziej kompensujesz te niedoskonałości u danego człowieka, one znikają, a pojawia się znów problem znalezienia kolejnych niedoskonałości.  

 To znaczy, u materialistów, gdzie są relacje biznesowe, wszystko jest wręcz przeciwnie, oni szukają zalet i starają się ignorować niedoskonałości - tutaj jest odwrotnie. 

  Tak w zasadzie pragnienie zmiany kogoś innego opiera się zazwyczaj na chęci poprawy swojego życia kosztem kogoś innego. Jeśli mamy być szczerzy, to spójrzmy w głąb siebie. W końcowym rezultacie nikt od tego nie jest szczęśliwszy - ta motywacja jest wprost napisana na czole i nie uda ci się jej ukryć za żadnym uśmiechem - to nie daje szczęścia.

Szczęście i miłość to to, co dajesz, a nie to, co bierzesz. Tak w ogóle próby całkowitej zmiany towarzysza życia sygnalizują, że wybrałeś niewłaściwego, nieswojego człowieka - to jest źródłem problemu, albo przestałeś spełniać swoją funkcję. Wtedy nie masz prawa do wsparcia. 

Moja funkcja, musi działać w każdych warunkach. Więc ma miejsce taka polityka, albo inna polityka. Wiemy, że największą miłością byli obdarzeni ci, którzy, znaleźli  to, co musieli czynić i nieustannie się tym zajmowali. 

 Weźmy na przykład małżeństwo tych lekarzy Szalapin, oni zawsze byli razem i w tych szpitalach polowych, ręce ciągle we krwi bo tam wtedy była wojna.

   Zasadniczo akceptacja. Czym jest akceptacja? Akceptacja to przyznanie, że inny człowiek jest odrębnym wszechświatem, z własną historią. On mógł się urodzić innego dnia - pod innymi gwiazdami. 

Wyobrażacie sobie, jakie to głupie? On urodził się pod innymi gwiazdami, a ja twierdzę, że musimy zmienić ten jego horoskop. No jak? Jak w ogóle można to zrobić? To oznacza przecież inny charakter, inne nawyki.

 Cóż, próba przerobienia kogoś to przede wszystkim oznaka nieufności. Jeśli nie ufam danemu człowiekowi, to znaczy, że prawdopodobnie nie jest to dar od Boga i pojawia się pragnienie kontroli. Bo jeśli to nie jest dar od Boga, to pewnie od Diabła i trzeba go kontrolować. Mogę ufać tylko temu, który pochodzi od Boga - ten mnie nie oszuka.

  Gdzie zaczyna się miłość? Tam gdzie kończy się pragnienie manipulowania kimś - manipulowania czyjąś osobowością dla własnego dobra, żeby samemu czuć się komfortowo, żeby mi było wygodnie.

   I spójrzcie, czy ludzie zmieniają się w takich związkach?  Oczywiście, że się zmieniają, oczywiście, że nie pozostają tacy sami. Oni przejmują cechy charakteru od siebie wzajemnie, w jakiś sposób się zmieniając. Powiada się przecież, że mąż i żona staja się jednym ciałem - i dotyczy to wszystkich naszych ciał, nie tylko ciała materialnego. 

 Ale ludzie zmieniają się tylko wtedy, gdy sami tego chcą. A kiedy konkretnie tego chcą? - w atmosferze bezpieczeństwa, to znaczy, szantaż tam nie działa. Można oczywiście udawać, ale to nie działa. 

 To jest możliwe tylko w atmosferze bezpieczeństwa, akceptacji. To prawo karmy. Każde działanie wywołuje reakcję. To są prawa fizyki. Nie chodzi tylko o to, że on ma jakiś zły charakter. Tak to się manifestuje w relacjach. 

 Wywieram presję na tego człowieka.  A czy on może chcieć ustąpić? nie, on też będzie wywierał presję - będzie naciskał. Więc ostatecznie nie zaakceptuje. Instynktownie będzie stawiał opór. I to nawet nie on to czyni, to sprawiają guny natury materialnej, które nie pozwalają na takie stłumienie - na takie unicestwienie osobowości. 

A jeśli zaakceptujesz człowieka jako całość, ze wszystkimi wadami i zaletami, to człowiek ten uzyskuje pewien zasób, który zostaje uwolniony zamiast walczyć i coś udowadniać. To taki zasób do rozwoju - ale ten rozwój sam w sobie musi być jego wyborem. 

 To znaczy, że nie powinienem podchodzić i stawiać warunku: będziesz się rozwijać czy nie będziesz? (śmiech)

 Zauważcie więc, że ważne, żeby nie mylić tej akceptacji. Żeby to nie było tak, że akceptuję człowieka takim, jaki jest, z taką nudną cierpliwością. Zaakceptowałem to, toleruję to, 

  To jest wtedy, kiedy cię to nie irytuje - na przykład jedno jest domatorem a drugie lubi imprezy. Wtedy gdy mnie to nie irytuje, to jest akceptacja, ale kiedy to toleruję, to nie jest akceptacja - ja mam wtedy chęć zmienić tego człowieka.

  Ale tolerowanie braku szacunku, agresji czy jakiejś zależności - bo mam nadzieję, że ten ktoś się poprawi. Toleruję to mając nadzieję, że może on przestanie mnie tak mordować. Tak postępować nie warto. 

  A tak przy okazji, dlaczego w tym sformułowaniu nazywa się to największym błędem?  Bo próba zmiany drugiego człowieka może zająć całe lata życia. A ostatecznie oboje pozostaną nieszczęśliwi. Jedno, bo nie jest doceniane, a drugie, bo jego oczekiwania nie zostały spełnione. W każdym razie, wszyscy są nieszczęśliwi. To wszystko na dziś.  

  wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=9IN294bPPNE