czwartek, 5 listopada 2026

Jacy mężczyźni stają się niezwyciężeni - Ksenia Domingo

 oryginał: https://www.youtube.com/shorts/eJbWntViIAg?feature=share

 Dlaczego mężczyźni, którzy przeżyli absolutną samotność i osobiste piekło stają się niezniszczalni? I dlaczego społeczeństwo tak bardzo boi się tych, którzy nauczyli się polegać tylko na sobie? Większość ludzi żyje w iluzji bezpieczeństwa. Myślą, że ich przyjaciele, status, pieniądze czy bliscy to wieczna zbroja. Ale nadchodzi dzień, kiedy znany świat się wali. Zdrada, utrata wszystkiego, co było im drogie, załamanie planów, poważny kryzys. W takiej chwili większość się załamuje. Ludzie zaczynają szukać kogoś, kogo można obwinić, topić ból w alkoholu, popadać w depresję lub błagać o pomoc tych, którzy maja ich gdzieś.... Tacy utknęli w tym punkcie na zawsze, stając się bladym cieniem dawnego siebie.

  Ale istnieje inny typ mężczyzny, ten, o którym mówimy. Kiedy absolutnie wszystko wokół niego runęło, kiedy zniknęli ci, którzy składali przysięgę wierności a w pokoju zapadła ogłuszająca, przytłaczająca cisza, on nawet nie krzyknął. Stanął twarzą w twarz ze swoim własnym dnem. Spojrzał w tę otchłań i zobaczył tam prawdę. Prawdę bez upiększeń, bez banalnych pocieszeń i głupich nadziei. Zrozumiał jedną prostą, lecz przerażającą rzecz: w tym wszechświecie jedynym człowiekiem, który zostanie z tobą do samego końca, jesteś ty sam.

wersja polska: https://www.youtube.com/shorts/hu2zpEYreeg 

 

środa, 4 listopada 2026

Spotkali się mężczyzna i kobieta - Wiktor Sawieliew

oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=CNutKhbdasQ

Witajcie ludzie. Co tam mamy na mamy dzisiaj? 

-  Spotkali się mężczyzna i kobieta. Na początku ich relacja rozwijała się wspaniale. Było uczucie sympatii, wzajemny szacunek itd. Ale zanim pójdą do Urzędu Stanu Cywilnego  powinni zaliczyć kursy dotyczące związków, żeby w przyszłości nie popełniać błędów, które doprowadzą do rozwodu. Oni pójdą na kursy do psychologów. 

 Psychologowie są moim zdaniem ludźmi, którzy w tej chwili zarabiają najlepiej. A wiecie, dlaczego? Po pierwsze na świecie zaczęto niszczyć medycynę. Zniszczyli medycynę, co oznacza, że ​​to po prostu teraz nie działa. 

Ale potrzebujemy nie tylko fizycznego zdrowia, ale także psychicznego, prawda? No więc zaczęli niszczyć zdrowie psychiczne a medycyna, farmakologia i w tym psychologia zaczęły się rozwijać. Przyjrzyjcie się uważnie czy jakiś psycholog komukolwiek pomógł? Nie znam takiego przypadku. Weźmy więc rytuały, zagłębmy się w wierzenia ludowe, czy jakkolwiek się to nazywa - albo jakieś wartości. Są wartości zachodnie, i są po prostu wartości. 

- ludowa mądrość.

- Tak, istnieje mądrość. I jest ona zawarta w pewnych rytuałach, - na przykład, weźmy, u Słowian,  trzeba iść do świątyni, albo do kościoła, wziąć tam ślub i wtedy wszystko będzie dobrze. 

 Ale zanim pójdziesz do kościoła, to co musisz zrobić? I wymagane jest, żeby rodzice z obu stron pobłogosławili, bo jeśli rodzice nie pobłogosławią to nic z tego nie będzie.

 Już nie wspominam o tym, że powinna być zachowana czystość i nieskazitelność, tak to powinno być według obyczajów.

I tak przychodzą, ci nowożeńcy przed ślubem, i przychodzą i rzucają w nich czymś...a potem częstują chlebem, solą. Potem przywiązują coś, oprowadzają wokół stołu, i podobne rzeczy. Pamiętacie, są takie rytuały, rzucają cukierki... drobne pieniądze, albo żyto, żeby urodziły się dzieci. 

  No i potem prowadzą ich do Urzędu Stanu Cywilnego. Skrót tej nazwy to USC i tam formalnie zawiera się małżeństwo. Młodzi coś tam podpisują. 

Ale tak naprawdę to jeden rytuał, ale jest podzielony na te cztery części. Jest pieczęć z USC a więc tutaj zaczyna działać jakiś egregor społeczny. Dlaczego to się czyni? To oznacza, że w tym społeczeństwie, w tej społeczności, w tym mieście, w tej wsi, w tym narodzie, wasza para jest uznawana. I to jest egregor tego narodu.

 Czy wiecie, co się wtedy dzieje? Ludzie spotykają się, zakochują się, biorą ślub, jest jak w piosence, a potem coś idzie nie tak, pojawiają się jakieś tarcia, bo nadchodzi ich czas.  Bo po co ludzie się spotykają? Żeby się jakoś wzajemnie rozliczyć. No i może potem zrobią coś razem oczywiście jeśli ich miłość nie zdąży się skończyć, to czynią coś dla społeczeństwa.  

 Ale mogą się też tak mocno pokłócić, że nawet się rozwiodą. I wtedy, jeśli zarejestrowali się w USC, to ktoś puka do bramy, bum-bum-bum-bum. Ktoś przychodzi, jakiś tam policjant i zaczyna wypytywać co tu się u was dzieje. Wtedy pojawia się u nich wspólny wróg, a wtedy ten konflikt tam w jakiś sposób zostaje zażegnany. Oto dlaczego konieczna jest rejestracja w USC. To znaczy oni zostali podłączeni do tego społecznego egregoru i on ich ochrania. 

 A jeśli oni powiedzieli, że nie potrzebują błogosławieństwa mamy i taty, nie ma problemu, uciekniemy do innego kraju albo na drugą stronę wsi i tam zamieszkamy. Wtedy ten mały egregor już nie będzie chronił ich rodziny. To trochę tak jakby wyjść bez ubrania na mróz.

 No i tam jest podobnie - kiedy pojawia się jakiś konflikt to przyjeżdża do nich jakaś ciocia z torbami na zakupy - ona przyjeżdża gdzieś tam z Nowosybirska albo Kijowa, ona im w tym przeszkadza i znowu ten konflikt zostaje jakoś stłumiony. I tak działa rodzinny egregor, egregor przodków. To jest pieczęć od rodu, istnieje też ta wspomniana już pieczęć z Urzędu Stanu Cywilnego....ale istnieje także pieczęć od egregoru wiary. Więc kiedy na przykład kroczymy w tradycji wedyjskiej, to nakładają girlandy, a w kościele prawosławnym dają jakieś tam błogosławieństwa żegnając się krzyżem itd.

Tam również jest ten egregor wiary, ponieważ musi być jakaś podstawa, jakaś baza, która chroni nas przed bezbożnością, przed takimi jawnymi grzechami, przed,  jak to powiedzieć, przed wszystkimi tymi zboczeniami - muszą być jakieś przykazania nadające pewne ramy.

Ale najważniejszej rzeczy nie wymieniłem. Jest jeszcze czwarta pieczęć. Ja je jeszcze raz wymienię: jest pieczęć kościoła, jest pieczęć społeczeństwa, jest niewidzialna pieczęć rodu czyli błogosławienie przez rodziców. 

A dlaczego nie ma pieczęci od krewnych? Ponieważ osobiste relacje nie są udokumentowane. Tam w tych oficjalnych i społecznych są pieczęci. A tutaj w osobistych relacjach jest słowo wypowiedziane i to wszystko.

  Ale czy otrzymaliście pieczęć Boga? Zakochałeś się, czy jak? Zatem być może się zakochałeś, ale nie masz tych trzech pozostałych wymienionych przed chwilą warstw. Skoro się zakochaliście to Bóg was jednoczy. 

On najpierw wyłącza wasze mózgi, a wy się zakochujecie, to Bóg wyłącza logikę. Po prostu jest tak, jak jest, i to jest dobre. On wyłącza twój mózg, a potem znów go włącza. Myślisz sobie: "Boże, jak mogłem to poślubić?" Pojawiają się takie rzeczy. To dzieje się po trochu, jak na taśmie produkcyjnej.   

I teraz gdybyście je rozwiązali - a rozwiązalibyście je, gdybyście nie weszli w konflikt z krewnymi, gdybyście szanowali społeczeństwo, szanowali religię, gdybyście na nich wszystkich nie pluli: "och! my się tak mocno kochamy - a po co nam ten Bóg? My jesteśmy ponad tym wszystkim" No i zawiał wiatr, jakiś huragan życiowych zdarzeń i wasza miłość tego nie przetrwała.

Na sanskrycie ten rodzaj miłości nosi nazwę mathulya-rasa i jest ona ostateczną apoteozą wszystkich relacji w ogóle. W niej zawierają się przyjaźnie, relacje rodzicielskie i tak dalej, i tak dalej.  A ty zaniedbałeś relacje rodziny. Relacja miłosna to wisienka na torcie a wy mówicie: "nam ten tort nie jest już potrzebny" A ta wisienka nie przetrwa długo bez tortu. Tak to się kończy.  

Nasz temat to:  Spotkali się mężczyzna i kobieta - owszem, spotkali się. A potem się przypatrują czy ta miłość przyszła czy nie przyszła? 

Ale po prostu się spotykają i to wszystko. Wiecie, jest tutaj taki wyjątek. Istnieją kszatrijowie, wiecie, kim są kszatrijowie, prawda? To wojownicy. Są też bramini, to są ci mądrzy. Istnieją też kupcy a także złodzieje. Złodzieje i kupcy należą do tej samej kategorii - oni po prostu przekazują wartości, których sami nie wytwarzają. No i są też śudrowie, którzy te wartości produkują. 

  I kiedy spotyka się mężczyzna i kobieta to tylko jedna z tych czterech kategorii nie musi się nigdzie rejestrować, ani nie muszą pytać rodziców o zgodę: „Zakochaliśmy się i to wszystko, jesteśmy mężem i żoną”. Oni nie składają sprawozdania nikomu. To dotyczy Kszatriów. Tak mogą postępować tylko kszatrijowie, ci, dla których honor jest najcenniejszy - dla nich lepsza jest śmierć niż życie w hańbie. 

  I to jest jedyna kategoria, w której mąż i żona mogą sobie nawzajem udzielać rad i jednocześnie ich słuchać. Oni mają w sobie coś w rodzaju mocy, bo słuchanie rad wymaga wewnętrznej mocy.

 Dawanie rad wcale nie wymaga mocy - dawać rady może także słaby człowiek i zazwyczaj tacy czynią to przez całe życie. A ci, którzy potrafią wysłuchać rad to są silni ludzie.

 No i Kszatriowie właśnie tak mogą - wystarczy, że wezmą się pod ręce, tak samo jak Mistrz i Małgorzata - jeśli widzieliście ten film to tam oni tam zwyczajnie szli - jedno z jednej strony, drugie z drugiej i tyle. Tacy nikogo o nic nie pytają. 

 To są wojownicy. A wojownicy ​​niekoniecznie machają mieczem. Więc mężczyzna i kobieta się spotykają. A potem co?  Najpierw dostają próbę, sprawdzian. No wiecie, to jak w tych perfumeriach, gdzie pozwalają ci najpierw spróbować, powąchać, a potem kupujesz całą butelkę - najpierw dostajesz próbkę, prawda?

   I kiedy mężczyzna i kobieta się zakochują, oni spotykają się i uświadamiają sobie, że, ten ich kosmiczny sojusz nie jest przypadkiem. I przez chwilę patrzą na siebie i są tacy szlachetni, tacy bezinteresowni wobec siebie nawzajem. Ale ta moc podczas spotkania jest dana w pewnym ściśle określonym celu. Powstaje nowa forma - oni staja się jedną całością.

To ich połączenie zostaje stworzone, żeby czegoś dokonać w społeczeństwie... bo pojedynczy mężczyzna i pojedyncza kobieta nic nie mogą, ale razem stanowią wielką siłę.

 I kiedy oni zaczynają to wszystko czynić dla otoczenia - dla ludzi wokół siebie, bo oni nie tylko siebie wzajemnie traktują dobrze, ale także innych ludzi wokół. Miłość nie polega na tym, że kochamy się my dwoje ale obdarzamy tą miłością otoczenie wokół. Taka para kocha wszystkich i czynią coś miłego dla każdego w swoim otoczeniu.

A potem kochają się przez całe życie aż do śmierci. I są tacy małżonkowie, na przykład ci sławni Szalapinowie; kochali się od początku do końca. My znamy małżonków Szalapin wyłącznie jako operowych śpiewaków z Petersburga, ale tak naprawdę oboje byli znanymi i poważnymi działaczami społecznymi.

Bo tak jak już mówiłem madhurya rasa czyli miłość małżeńska, czy też małżeństwo jak to się dziś nazywa to z Boskiego punktu widzenia wcale nie jest sprawa osobista, ale publiczna. Jest takie słowo, warnaśrama. Warna to to, co ja potrafię - na przykład jestem tokarzem, piekarzem, informatykiem albo dobrze mi idzie kopanie dołów koparką. Moja profesja to jest moja warna i jest to dziś uważane za działalność publiczną. Natomiast to, czy jestem żonaty, czy samotny, to moja osobista sprawa - i takie dzisiejsze pojmowanie jest koncepcją demoniczną, podczas gdy koncepcja boska jest dokładnie odwrotna. To, czy jestem żonaty, czy samotny, okazuje się sprawą publiczną. Natomiast to co wykonuję, czy jestem informatykiem, czy kimkolwiek innym, to moja osobista sprawa, rozumiecie?

 I dlatego czas trwania miłości w małżeństwie zależy bezpośrednio od tego, co ci małżonkowie czynią zewnętrznie. A Wedy mówią, że jest tylko pięć takich kombinacji, 5 archetypów. Pierwszy to Śiwa i Parwati czyli rewolucjoniści. Drugi to Brahma i Saraswati czyli ci, których rodzina coś tworzy - obrazy, wynalazki jakąś nową technologię i wszyscy z niej korzystają.  Kolejnym archetypem jest para małżeńska Wisznu i Lakszmi - to są sponsorzy. Nam się tylko tak wydaje, że ludzie się złożyli i dzięki temu powstała jakaś na przykład świątynia. W rzeczywistości gdzieś w cieniu zawsze stoi niewidzialny sponsor. Oczywiście prawdą jest, że ludzie się dokładali ze swoich pensji, ale te opłaty ledwie pokrywają sprawy bieżące - utrzymanie. 

Kolejny archetyp więzi małżeńskiej to Indra i Śaci. Indra jest królem. Tutaj żona troszczy się o męża, ponieważ od niego zależy tysiące innych ludzi. On jest albo prezydentem, albo na przykład przywódcą duchowym, albo jakimś dyrektorem jakiejś tajnej fabryki. I ona po prostu się o niego troszczy. 

 No i pozostała nam para Ymaradź i Yami. Emaradź jest bogiem śmierci, a Yami jest jego żoną. To są małżonkowie, związek, który podtrzymuje tradycje - na przykład tradycja z ojca na syna bycia górnikiem, albo naukowcem, bo wszystko tam opiera się na konstrukcji.  

Tak więc jeśli mąż i żona, czyli mężczyzna i kobieta się spotkali to jest to sprawa społeczna. I jak powiedział Włodzimierz Lenin, rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa. I nie chodzi tylko o to, że wy dwoje przytulicie się pod kołdrą i jest wam dobrze. To jest komórka społeczeństwa. 

Jeśli to nie jest komórka społeczeństwa, to nazywałoby się to rozwodem lub celibatem i tak dalej. 

 No więc oni nie spotykają się bez powodu. Ale muszą się spotkać. Musimy się spotkać. Dziękuję za uwagę.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=TyIWM7AOK8c

 

poniedziałek, 2 listopada 2026

Zostało mało czasu - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=yfoZn3wuVmo

Witajcie ludzie.

  Mamy pytania od Eleny Viesny.  Temat numer dwa. Czasu zostało niewiele . Po co (dlaczego) tu jesteśmy? 

 No cóż, tak jak zawsze, temat jest dość ogólny. Co więc mamy na myśli, mówiąc dlaczego tu jesteśmy i jak mało czasu ?  To w zasadzie jak dwa tematy. 

  Przyzwyczailiśmy się do rozumienia tego zwrotu, że czasu jest niewiele, jako powodu do pośpiechu lub strachu przed śmiercią. Jutro umrzesz, na nic nie będziesz miał czasu, nie postawią ci pomnika a chciało by się żeby był.

 Ale znaczenie tego zwrotu jest, mówiąc delikatnie, głębsze. Życie ludzkie jest skończone, jak każde życie na Ziemi. I nie wiemy, ile czasu nam dano. Pytanie nie brzmi więc tylko, ile pozostało, ale jak wykorzystamy ten czas, który nam dano. Jak go wykorzystamy, prawda? Jak wykorzystamy ten dar? 

  Ogólnie, w tradycji wedyjskiej i nie tylko w tradycji wedyjskiej, ludzkie narodziny są postrzegane jako taki super-dar, taka ogromna okazja,  jakaś taka szczególna możliwość, że coś się stanie z duszą, że w ciele na przykład psa takie coś raczej nie jest możliwe. I ludzkie ciało porównuje się do łodzi, która jest tak wytrzymałą łodzią, że pozwala przepłynąć ocean tego  światowego istnienia. 

 A potem nie będziesz się już rodzić, nie będziesz już umierać, bo to są rzeczy, które delikatnie mówiąc, nie są zbyt komfortowe. Okazuje się, że ludzkie życie to nie tylko czas, kiedy coś takiego nam się przytrafia. To możliwość, żeby coś zrozumieć i coś zmienić. No... zrozumienie to jedno, ale jeśli zrozumiesz i niczego nie zmienisz  to nie zadziała, po co zatem całe to zrozumienie?

Jeśli rozumiemy, to prawdopodobnie możemy coś zmienić - a  to już jest bardzo ciekawe. Ale co możemy zmienić? Na przykład nasze podejście do tego życia, albo samo życie, zmienić jakość naszego życia. Możesz na przykład stać się takim bohaterem. Coś się na przykład przytrafia ludziom, pojawia się panika a ty stoisz tam niewzruszony, i wszyscy zwracają się do ciebie -pytają co czynić, ty odpowiadasz na ich pytania, a potem oni radzą sobie lepiej. Może być na przykład taka pozytywna sytuacja.

 Oczywiście, możemy mówić o przebaczeniu, o heroizmie. A jak mamy przebaczyć? Nie ma mowy o przebaczeniu dopóki życie nie postawi na naszej drodze takiego człowieka, któremu naprawdę ciężko jest cokolwiek wybaczyć.

 Możemy też wiele opowiadać o jakimś braku przywiązania - ale dopóki nie stracisz czegoś czego się kurczowo trzymałeś to nie pojmiesz.

 Straciłeś to i koniec, jesteś w próżni. Tak samo możemy rozmawiać o miłości, dopóki nie zajdzie potrzeba pokochania kogoś [śmiech]  obok kogo nawet nie chcesz nawet stanąć. Pokochanie takiego człowieka jest niezręczne  [śmiech] Czasami myślimy, że miłość to tylko wygoda. Cóż, życie nie tylko pokazuje nam świat, ale także pokazuje nam nas samych. 

Nie chodzi tutaj o to, że człowiek musi skończyć jakąś listę rzeczy do zrobienia - że prostu nie ma czasu, że jest mało czasu. Pytanie brzmi co on nosi w sobie, do czego jest przywiązany, co jest w nim, co nim steruje. Nie chodzi tylko o to, co udało mi się osiągnąć, ale także o to, kim się stałem. 

Inaczej mówiąc, liczy się nie to, co zrobiłeś na zewnątrz, ale to, czego dokonałeś w sobie. Być może musisz także wprowadzić jakiś porządek wewnątrz siebie, a nie tylko na zewnątrz, prawda? I dlatego zabierzesz ze sobą to, co wewnętrzne, ale to, co zewnętrzne... inni przyjdą i to zmienią, a zabierzesz ze sobą tylko to wewnętrzne, tylko to pozostanie.

Spójrzcie - żyjemy w ten sposób ponieważ jesteśmy nieśmiertelnymi duszami i intuicyjnie to rozumiemy. To tak, jakbyśmy mieli nieskończoną ilość czasu. Myślimy sobie: jak dzieci dorosną i jak skończę pracować to rozwiążę swoje problemy, wszystko się uspokoi, a potem zajmę się sobą, zacznę ćwiczyć jogę albo coś podobnego. A czas mija i życie wcale nie staje się bardziej komfortowe ale czas nie będzie czekał. Dzień zmienia się w noc, młodość w dojrzałość, człowiek wciąż mówi: „Później, później, potem”. 

  Jest taka sztuka filmowa, jak to się nazywa, Baja Govinda. To jest refleksja nad tym, jak dni i noce przeplatają się ze sobą, życie ucieka, a strumień pragnień trzyma człowieka w jednym miejscu, w środku, czyli pragnienia wirują tam jak kalejdoskop i nie ma na nic czasu.  

 Teraz to pragnienie, potem kolejne - one nigdy się nie kończą. To tak jak ten bajkowy Smok Gorynycz, odcięli mu jedną głowę, a tam na jej miejscu urosły trzy nowe: "Och, teraz potrzebuję tego, tego i tamtego". 

 Jak opowiadał pewien człowiek:„Przechodzę obok tego komputera i jest tam jakiś film, jakaś tam fabuła,....”. I mówi: „Muszę tu zostać aż zrozumiem, jak to się skończy”. A potem okazuje się, że to po prostu jakaś bzdura, że ktoś tam opowiadał jakąś anegdotę. Ale całe jego życie jest w tym czasie zawieszone.

 Więc, spójrzcie, życie ziemskie można postrzegać jako takie gęste środowisko, gdzie nie ty się poruszasz, ale to porusza się twoja świadomość w życiu - to świadomość się porusza, a nie ciało.

I ta świadomość przemieszcza się poprzez jakieś gęste środowisko, poprzez opór. I tylko poprzez ten opór świadomość się rozwija. Skąd ten opór się bierze? To jest  ten dystans między pragnieniem a rezultatem. Jest jakiś dystans i żeby go pokonać, to trzeba włożyć trochę wysiłku. Musisz działać, popełniać błędy, zaczynać od nowa, rozumiesz? Bo widzę tam marchewkę, muszę się do niej dobrać.

 I kiedy się pojawia ten opór, to ujawnia nasz stan wewnętrzny. Kto to się porusza? W jakim on jest nastroju? Chcemy być dobrzy, nikt nie chce być zły. Chcę wybaczyć, ale nie potrafię. Chcę odpuścić coś, jakieś pragnienia, ale trzymam się ich. Chcę przestać się bać, ale strach wraca - ja nie prosiłem go celowo. Chcę być spokojna aż nagle ktoś przyszedł, stała się jakaś głupota i wytrąciłeś mnie z równowagi. To znaczy, okoliczności przychodzą, nie tylko po to, by zmienić nasze życie, przychodzą, aby nam pokazać samych siebie.

Bo żeby coś zmienić, trzeba zrozumieć, co się zamierza zmienić. Bo w stanie spokoju wyobrażamy sobie siebie po prostu idealnych, prawda? Ach! co za błogość wiedzieć, że jesteś idealny - wydaje się, że jesteś ideałem, prawda? Tak jak w opowieści o Mary Poppins. 

Z tego powodu ten brak czasu oznacza, że ​​nie trzeba zdołać wykonać wszystkiego - oznacza, że ​​uczysz się rozróżniać ważne od nieważnego. Możesz oczywiście spędzić całe lata udowadniając, że masz rację, ale nigdy nie nauczysz się wybaczać. Możesz także nabyć mnóstwo rzeczy i wciąż nie zrozumieć, dlaczego w twoim wnętrzu jest dziwna pustka. Na zewnątrz w pomieszczeniach brak jest już miejsca, żeby postawić coś nowego a wewnątrz pusto. 

 To, co zewnętrzne wciąż nie jest w stanie wypełnić twojej wewnętrznej pustki. Rzecz w tym, że ciało  istnieje w czasie. Ono się rodzi, rośnie, zmienia się i tak dalej. Myśli przychodzą i odchodzą. Emocje także oczywiście się zmieniają. Nawet nasze wyobrażenie o sobie ulega zmianie - wydawało mi się, że jestem taki a potem mijają lata i okazuje się, że jestem zupełnie inny. Zmieniłem się. 

 I tu nasuwa się pytanie: Komu właściwie zostało mało czasu? Moim emocjom? mojemu umysłowi? mojemu ciału? kim ja właściwie jestem? Jeśli nadal jestem tylko ciałem, ale ciało przecież się zmienia?  Myśli przychodzą i odchodzą. Emocje też się zmieniają. Albo być może moja historia? Może to jestem ja? 

Była kiedyś taka rubryka - kolumna w gazecie: "życiorysy niezwykłych ludzi". Ja to zbierałem przez jakiś czas. I były tam jakieś opisy życia konkretnego człowieka - proszę bardzo, oto on, biografia zapisana w tej oto książce. Ale tak nie jest.

 Historia istnieje wyłącznie jako pamięć, ale ten człowiek poszedł gdzieś dalej. On nigdzie nie odszedł. I pojawia się pytanie: co w takim razie pozostaje? A potem zamiast pytania, co powinienem zrobić, pojawia się inne pytanie: a kto ma to wszystko zrobić? Ciało jest, emocje są, kto ma zdążyć? kto ma to wszystko wykonać? 

 Spójrzcie - podołać czemuś oznacza też zakończyć jakieś działanie, ale to nie oznacza skończenia wszystkiego. Nigdy nie zdołamy skończyć wszystkiego. Zawsze będzie jakaś praca do wykonania, zawsze będzie coś do poprawienia, zawsze będzie coś tam do kontynuowania. Ta książka, której nie skończyliśmy czytać, ta praca, której nie skończyliśmy. 

Więc celem nie jest odhaczenie wszystkich rzeczy do wykonania, ale stanie się mniej zależnym od naszych lęków i pragnień. Bo ta zależność - to właśnie ona  niszczy nasze zachowanie, rujnuje nasz charakter, rujnuje nasze relacje. Jeśli nie masz żadnych relacji to po co to wszystko czynisz?

Wszystkie twoje czyny będą przesiąknięte tym niezadowoleniem, a twoje owoce, to, co tam wykombinowałeś, nikomu nie będą potrzebne. 

Więc spójrzcie - stwierdzenie: "czasu jest mało", to nie jest wezwanie do strachu, to nie o strach tutaj chodzi. I nawet nie znamy daty naszej śmierci, ale jest coś co wiemy na pewno: czas już tyka - on już upływa i na nikogo nie czeka. Dlatego nie odkładajmy najważniejszych rzeczy na później. Dziękuję za uwagę.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=97FlcCUGyuA

czwartek, 29 października 2026

Odliczanie rozpoczęte! Będziesz mieć wybór do 2030 roku. Potem już nie - Eugenia Karpunina

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=HL3c6L1ZPxI

 Przyjaciele, witajcie wszyscy. Porozmawiajmy dziś o dualizmie i o tym, dlaczego my, ludzie,,....bo zasadniczo matryca jest zaprojektowana w taki sposób, że mamy dualny świat. Wszystkie te programy dualności są w nas zakorzenione od dzieciństwa i żyjemy według nich, dzieląc świat na dobry, zły, niegodziwy, życzliwy, bogaty i biedny. Ale musimy zrozumieć i uświadomić sobie, że w rzeczywistości nic z tego nie istnieje. To znaczy, dualizm jest tylko narzuconą przez system alternatywą w którą mamy wierzyć - alternatywą dla świata, który naprawdę istnieje. 

 Wyobraźcie sobie, że przyszliście na ten świat, jako kompletna istota, i nałożyli na was taką siatkę, siatkę matrycy, i spędzacie całe życie patrząc na ten świat i doświadczając go. I tak cała ta siatka, wszystkie te programy, wszystkie te dualności, wszystkie te lęki, wszystkie te niedoskonałości, wszystkie te prawa matrycy to elementy siatki przez którą patrzymy na rzeczywisty świat, a naszym zadaniem jest pozbyć się tej siatki tak szybko, jak to możliwe. 

Trzeba uczynić tak, aby ta siatka stała się tak cienka, żeby w ogóle na nas nie wpływała. Jak zatem ją usunąć? Usuwamy tę siatkę, kiedy się budzimy. 

Cała ta siatka, ta matryca, cały ten system nas niejako oślepia. A kiedy usuwamy tę siatkę, to wydaje się, że otwieramy oczy i z otwartymi oczami patrzymy na rzeczywisty świat, dostrzegamy jak wszystko tu jest zorganizowane. 

 Widzimy jak głębokie to jest, jak wielkie to jest, jak wielowymiarowe to jest, jak obfite i jak jesteśmy przyzwyczajeni do oddzielania tego wszystkiego, ale to wszystko jest jednością. 

 My i ten świat, wszystko te drzewa, które teraz widzicie wokół mnie, wszystko wokół nas, wszyscy ci ludzie, którzy nas otaczają, wszyscy jesteśmy jednym, jedną istotą. Jesteśmy jedną energią, jedną strukturą.

  Ale ponieważ system matrycy nas nauczył, że wszystko tutaj jest tak ułożone, że musimy dzielić ten świat na dobro i zło, słuszność i niesłuszność, piękno i brzydotę, - to właśnie to jest sztuczka tej matrycy, to jest złudzenie, którego musimy się jak najszybciej pozbyć, które musimy odrzucić, przyjaciele. 

Bo gdy tylko zaczynamy dzielić się, oddzielać, to sami stajemy się niekompletni,  Bo przyszliśmy tu kompletni. Jesteśmy jednością. Wszystko w nas jest jednością, wszystko jest kompletne. Już jesteśmy tym, kim jesteśmy. I zaczynamy się sami dzielić: "to czynię tamto źle, tu coś czynię nieprawidłowo i tam. Myślę sobie, że źle tu postąpiłem, że wybrałem to i tam źle", ale w rzeczywistości nic z tego nie istnieje. I każdy człowiek, oglądający teraz ten film, musi zdać sobie sprawę, że nic z tego nie istnieje. Wszystko jest jedną konstrukcją, wszystko jest pojedynczym organizmem w tym systemie - my jesteśmy tym wszystkim. I dopóki dzielimy świat na dobry, zły, niegodziwy czy wysokiej jakości, to jesteśmy w programach. Jesteśmy w tym oprogramowaniu, co oznacza, że wciąż śpimy. 

 A teraz, kiedy osobiście patrzę na ten świat, to postrzegam go przez pryzmat neutralności. To znaczy, świat jest neutralny, a ja każdego dnia, w każdej sytuacji, wybieram, jak postrzegać ten świat - czy poprzez pryzmat negatywnej matrycy, poprzez pryzmat tych nawarstwionych programów, czy też przez pryzmat mojego wewnętrznego poczucia siebie, mojego stanu wewnętrznego. Rozumiecie? 

  Tu, przyjaciele, wybór należy do nas. I transmituję na swoim kanale, na moich filmach, aby obudzić jak najwięcej ludzi, żeby ludzie się obudzili. Oni się budzą ponieważ pozbywamy się całej tej warstwowości matrycy. To właśnie oznacza przebudzenie. 

  Nie chodzi o to, że spaliśmy, że czegoś nie wiedzieliśmy, że zapomnieliśmy o czymś, ale o wyzwolenie. To znaczy, w tym momencie, w momencie przebudzenia, jesteśmy wyzwoleni z tej warstwy matrycy, z tej struktury. 

 I aby nasze przebudzenie, oświecenie, wgląd rozwinęły się w pełnej jasności, to musimy najpierw się pozbyć tego co zbędne. A potem musimy zaakceptować w sobie nowe wibracje, nowe energie - za pomocą naszego wewnętrznego światła wypieramy z siebie ciemność, tę matrycę, ten program, który jest w nas.

Nie ma sensu z nimi walczyć, przyjaciele. To jest silniejsze od nas. Ale jeśli rozwijamy w sobie światło, to te programy zostaną wyparte. One po prostu odejdą, ponieważ nie mogą istnieć w świetle - tam jest ciemność.  

 Ale chcę też powiedzieć dlaczego spędzamy pierwszą połowę naszego życia śpiąc, w tym systemie, w tej matrycy. Chodzi o to abyśmy kiedy obudzimy się, uświadomili sobie i wspólnie zrozumieli, że światło nie może istnieć bez ciemności, że światło jest ciemnością.

 I dlatego jesteśmy tutaj, mając takie doświadczenie poznania ciemności. Ale po przebudzeniu zaczynamy poznawać światło. I wtedy już rozumiemy, wiemy, czym jest ciemność, czym jest światło.  

Ja to tutaj przedstawiam tak zwięźle, lakonicznie ale namawiam wszystkich, żeby się obudzili bo nadszedł już czas przyjaciele. Czas się obudzić, zdać sobie sprawę, że żyjemy w tym pięknym świecie, abyśmy doświadczyli go w pełni i zrozumieli go genialnie, postrzegali go pięknie, z jego najlepszej, najfajniejszej, najpiękniejszej strony. 

  A kiedy to uczynimy, kiedy się obudzimy, kiedy to sobie uświadomimy, to przestaniemy dzielić ten świat. To dlatego, że zarówno światło, jak i ciemność są jednym. Wszyscy ludzie są jednym. My i natura również jesteśmy jednym. Wszystkie energie, które istnieją na tym świecie, są również jednym - są jedną energią, ponieważ Stwórca jest jeden; stworzył zarówno światło, jak i ciemność. I nie może być inaczej. 

To prawda, że w naszym zalążku ludzkiej cywilizacji działanie tej gry jest  faktycznie bardzo złożone, ono  przypomina bardzo gęstą tkaninę. Ale mimo to musimy stopniowo, ułatwić sobie naszą drogę, nasze istnienie tutaj w tej matrycy, i w tym celu musimy zrozumieć, co jest czym. A wtedy znajdziemy wolność, wtedy znajdziemy pełne zrozumienie. 

Dlatego, moi drodzy, to wszystko jest bardzo interesujące, wszystko jest bardzo kuszące, wszystko jest cudowne. Przebudzenie nie jest straszne. Nie sądzicie, że zobaczycie tam jakieś byty, jakieś gnomy. Nie ma duchów. To wszystko nie dzieje się w ten sposób. 

 Najważniejsze, żebyś zrozumiał siebie, był świadomy siebie. Teraz, spójrzcie - za mną są drzewa. Jakie one są? Zapytaj siebie, jak byś je opisał? Nijak - one po prostu są. To znaczy, świat jest neutralny. Postrzegasz wszystko i wszystkie wydarzenia w swoim życiu po prostu takimi, jakie są - to jest natura, jaką po prostu jest. 

 I nie opisujemy tego w żaden sposób. No.... możemy opisać to z jakiegoś pozytywnego punktu widzenia, ale na pewno nie z negatywnego, bo nie ma potrzeby zagłębiać się w negatywność. Musimy pozbyć się wszystkich tych programów, wszystkich tych destrukcyjnych sił. I to jest wspaniałe, moi drodzy. To jest bardzo, bardzo, bardzo fajne. I tak na przykład, opisując cokolwiek  możemy to opisać wyłącznie albo jako dobre, albo neutralnie.

Zatem nie postrzegamy tego świata jako dualnego, nie dzielimy go na dualizmy, nie żyjemy w nim. Musimy się tego pozbyć. Po prostu obserwujemy z neutralnej pozycji. To znaczy, stale, nieustannie przechodzimy do pozycji obserwatora. I z pozycji obserwatora możemy teraz spokojnie kontrolować nasz awatar. 

 Ponieważ dopóki nie znajdziemy się w pozycji obserwatora, to postrzegamy wszystko na pierwszy rzut oka. Wtedy wszystko, co nam się przydarza, postrzegamy jako osobiste, ale nic z tego nie dzieje się z nami. 

Nic z tego nie dzieje się z nami. Nic z tego nie dzieje się w twoim życiu, nie z tobą. Nie czynisz tego wszystkiego, nie czujesz tego wszystkiego. Wszystko to dzieje się poprzez ciebie. Rozumiesz? 

 A kiedy obudzisz się w ten sposób, to stajesz się świadomy tego wszystkiego, tego, co i jak się tutaj dzieje, i obserwujesz z pozycji z zewnątrz, z pozycji obserwatora, a pozycja obserwatora to pozycja stwórcy, czyli "ja tworzę".  

Ale kiedy jesteś w sobie, w swojej osobowości, to działasz z konstruktu ego. To znaczy, działasz z ego, a ego to nasze programy, to struktura matrycy. Ponieważ tylko tam w matrycy istnieje ego. Kiedy ją przekroczysz, to tam ego już nie istnieje. 

Tam ty nie istniejesz ponieważ każde przebudzenie, każde oświecenie ma miejsce kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś nikim i nie ma cię tutaj i jesteś niczym, a jednocześnie jesteś wszystkim. I To postrzeganie świata w całej jego okazałości - to absolutnie ekscytujące, to taka perfekcja. Wierzę, że każdy zasługuje na to, by samemu tego doświadczyć.

  Przyjaciele, żegnam się z Wami. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za oglądanie. Nie zapomnijcie zasubskrybować mojego kanału, prowadzę też konsultacje osobiste.

do zobaczenia.

wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=dAY-m2zAm_0

środa, 28 października 2026

Co nie tak z dziećmi z cesarskiego cięcia - S.N.Lazariew

 oryginał: https://www.youtube.com/shorts/odDLig_T7Zs?feature=share

 Jak się pan odnosi do tego, żeby natychmiast wykonywać cesarskie cięcie?

   Już wyjaśniałem, że naturalny poród to bardzo intensywny ból, upokorzenie losu, pragnień i jedności ze światem. Kobieta doświadcza ogromnej radości i miłości, a jednocześnie odczuwa potworny ból. Więc co się dzieje? Człowiek zostaje upokorzony, a objawia się boskość. Człowiek jest  harmonizowany. 

 Napisałem, że poprzez cesarskie cięcie rodzą się dzieci z podwyższoną pychą, w normalny sposób one po prostu umrą ponieważ nie powinny się urodzić na tym świecie z podwyższoną pychą. 

 Natura chroni się przed takim dzieckiem nie tylko poprzez chorobę, jak to bywało dawniej - zanurzali je w chrzcielnicy, dostawało zapalenia płuc i umierało. Zapalenie płuc to oznaka pychy, oznacza, że brak było miłości. Istniał więc naturalny proces eliminacji, a śmierć oczyszczała duszę.  

 Ale współczesna medycyna, materialistyczna, powiedziała: "życie jest bezcenne" i w ten sposób popadła w konflikt z Bogiem, stawiając życie ponad miłość Bożą. Bezwzględny kult życia na Zachodzie doprowadził do tego, że pojawiły się prawa  absolutnie chroniące kobiety i ich dzieci. Skutek to: bezpłodność, deformacja psychiczna dzieci i tak dalej.  

Zatem cesarskie cięcie jest już narodzinami istoty ludzkiej, delikatnie mówiąc, niezrównoważonej. A kiedy kobiecie wstrzykuje się środek znieczulający w kręgosłup lub ma cesarskie cięcie, oznacza to, że pozbawiła ono dziecko bólu, pozbawiła je, przy narodzinach, oderwania od ludzkiego szczęścia i skupienia się na boskości. 

 Oznacza to, że każde dziecko urodzone bezboleśnie przez cesarskie cięcie to dziecko, które ma wzmożony kult ludzkiego szczęścia. To oznacza, że ​​takie dziecko może mieć poważne problemy duchowe, problemy z przeznaczeniem i problemy z przyszłym potomstwem.

 wersja polska: https://www.youtube.com/shorts/LU1xtW7CtzE