wtorek, 28 kwietnia 2020

Przebudzenie - wiosna 2020

Sam już się dałem wciągnąć nieco w ten "materialny wir" strachów. Rzeczywistość iluzji w której żyjemy stara się nas otumanić i wyrwać z nas energię emocji.

   Po pierwsze (zaraz i Iwan o tym powie) postarajcie się wyhamować choć na kilka dni. Zbliża się jak co roku coś jak przełęcz górska gdzie przechodzimy granią i trzeba dużego skupienia (albo wodospad na rzece gdzie trzeba przenieść kajak) - zbliża się noc Walpurgii, mam przeczucie, że system wykorzysta ten moment korzystnych dla siebie energii aby wywołać jakieś dodatkowe "straszyłki" jak to mówi się po rosyjsku.

    Ja wczoraj miałem taką lekcję, wkurzyłem się trochę na mamę bo mi narozrabiała w ogródku jak słoń w składzie porcelany (wyrwała bezmyślnie rośliny, które hodowałem od roku - mam tu pachnący wiciokrzew pomorski i rozmnażam go poprzez rozłogi). No w każdym razie wczoraj długo nie mogłem się z tego żalu otrząsnąć, prowadzę intensywne prace remontowe w przyczepie kempingowej - przyczepa ma służyć jako dom przejściowy dla pewnego ciekawego człowieka. Słońce świeciło a ja miałem jakieś poczucie pośpiechu i niezadowolenia - niby planowane prace wykonałem z nawiązką ale wdarł się w duszę niepokój, pozwoliłem smutkom wytrącić się z równowagi. No i wyższe siły nie miały innego wyjścia jak wysłać mi kuksaniec na poziomie fizycznym abym nie narozrabiał więcej duchowo wysyłając jakieś energie żalu i niezadowolenia.
  Ze zmęczenia na koniec popełniłem klasyczną głupotę: "tylko dotknę - po co jeszcze raz iść na drugą stronę podwórka po okulary ochronne". Podłączyłem szlifierkę kątową i... zaprószyłem sobie iskrę do oka. Przyszło ograniczenie na poziomie fizycznym- "stań- zatrzymaj się". Kiedyś w takim momencie popadł bym w jeszcze większe rozżalenie i może bym nawet pomstował ale między innymi dzięki Iwanowi, którego w przerwach na posiłki tłumaczyłem po kawałku udało mi się pohamować. Podziękowałem za bolące oko (na szczęście to tylko małe ostrzeżenie- bywało znacznie gorzej), nadal kłuje przy mruganiu ale dało się zasnąć na parę godzin więc przeżyję i chyba obędzie się bez okulisty. Niech to zdarzenie posłuży innym - lepiej się uczyć na cudzych błędach niż na własnych.

      W każdym razie gorąco Wam polecam choć na chwilę wejść w medytację, wyjedźcie do lasu jak radzi Iwan. Nie dajcie się wpędzić w to poczucie "nie zdążę, za mało czasu". Uśmiechałem się tłumacząc bo jego refleksje (Iwana) są w wielu momentach moimi (też mam ten komfort, że siedzę dziś z dala od zgiełku miasta) - zazwyczaj tak dobieram filmy albo LOS dobiera je sam - ten film wskazał przyjaciel prosząc o przetłumaczenie, film jest potrzebny również i mi.


p.s. być może spostrzegawczy ludzie zauważyli, że przybył nam link (zsyłka jak mówią Rosjanie) do ciekawego blogu https://zdrowomyslenie.wordpress.com/
  Jeśli ktoś ma chęć potrenować sobie rosyjski to jest też wersja w tym języku:  https://zdravomyslie.wordpress.com/