sobota, 6 czerwca 2015

Mizoginia



   Jedna z rozmówczyń  w żartach- użyła w stosunku do mnie tego pojęcia. http://michalxl600.blogspot.com/2014/12/energetyczne-roznice-miedzy-mezczyzna-i.html

   Ja chcę nieco poważniej o pewnych chwytach wojny informacyjnej jaka nieustannie ma miejsce wokół nas. Poprzedni wpis traktował o pasożytach energetycznych i całym tym Matrixie w jaki jesteśmy uwikłani od urodzenia- niniejszy będzie niewiele odbiegał od tego tematu - a więc od naszego życia w ogóle. Temat ten będzie w pewnym stopniu kontynuacją energetyczno - informacyjnego bezpieczeństwa ( nazwijmy to sobie EIB - w dalszych rozmowach będę korzystał ze skrótu myślowego)

    Nakierowuje się naszą uwagę na przykład na sekty. Kto ją nakierowuje? Kto jest tym arbitrem stwierdzającym:  to jest "be" a tamto jest "cacy" ? To sektą jest a tamto sektą nie jest.  Komu oddajemy władzę nad sobą, komu ufamy? Ano... jakimś autorytetom, które towarzyszą nam tu w naszym życiu od urodzenia (przypomina mi się teraz bardzo ciekawy film "Truman show"- nie za bardzo lubię tego aktora, w większości ma jakieś głupawe role ale ten film polecam w 100%. Ten sam pan zagrał jeszcze w "Yes man"- też ciekawe przesłanie tego filmu).

   Jakie to autorytety nam towarzyszą udając naszych przyjaciół i udających troskę o nas? No cóż- na pierwszy plan wybija się omawiana już (na pewno w komentarzach ale nie tylko) religia. Ci wszyscy przebierańcy - aktorzy udający jakąś sztuczną powagę i robiący nam przed oczami "hokus- pokus" przy pomocy złotych kieliszków z towarzyszeniem kadzidlanych dymów. Kto jeszcze ? Szamani w białych sukienkach - sekta znana powszechnie jako "lekarze". Tu zbliżam się już do całości zjawiska bo istnienie tej grupy pasożytów (no.. prawnicy się nieco wyłamują ) niemożliwe było by bez całej otoczki uniwersytetów itp.przybytków "naukowych". A więc naukowcy. Wspomniałem o prawnikach - ci zawodowi kłamcy też się uwiarygadniają społecznie poprzez swoje "naukowe środowiska".
Uniwersytety to takie kościoły dla religii zwanej nauką

   Czym są te "naukowe środowiska"?
        Omawiałem już tematy egregorów ( Andriej Iwaszko daje ładne wyjaśnienie - kto oglądał ten wie, wspomina Andriej też czym jest sekta
https://www.youtube.com/watch?v=tonsCA6WY08 .
  Wymienione powyżej pasożytnicze grona adoracji wzajemnej jak najbardziej znamiona sekt wypełniają- mało tego , są wzorowym przykładem takowych.
  1.Używają swojego dziwnego języka (slangu subkulturowego) aby sie wyróżniać spośród innych i być dla nich niezrozumiałym. Prawnicy, lekarze i KK używa łaciny. Ponadto tworzą jakieś inne- na przykład nazwy "leków" , nazwy prawne, nazwy "chorób". To daje im "tajemniczość" ( owoc zakazany omawialiśmy w jakiejś innej rozmowie). Tajemniczość powoduje, że są w stanie mamić przyszłych adeptów, pokazując im rzecz jasna różne sztuczki, tłumacząc to "mocą Boga" albo "potęgą nauki". Zwodzi tych, których pociąga władza ( na każdym ze szczebli- typowy przysłowiowy kapral też ma swój "rząd dusz" pod kontrolą).
  2. Używają charakterystycznych dla danej sekty ubiorów - znów w celu wyróżnienia się ( a tak naprawdę do postawienia "ponad" niewtajemniczonymi a więc pycha.)
     Można by zagłębiać się  w te charakterystyki biorąc na warsztat typowe znamiona sekty wypunktowane dalej w niejednym miejscu internetu- przede wszystkim na stronach katolickich !! he, he - złodziej sam krzyczy "łapać złodzieja!". Oni oczywiście sektą nie są - ależ skąd! Oni są "biali i puszyści" , oni nie kradną, nie robią nic złego. No ale nie miałem "jechać" po KK. Stwierdzam tylko fakty. Swoją drogą na pewnym etapie ludzkiego rozwoju oni są potrzebni. Trehlebow nazywa ich "administratorami"- wczoraj rozmawiałem ze swoją ciotką. Ona szuka dogmatów i w jej życiu jest to na razie potrzebne ale nasz blog jest dla ludzi, którym się to znudziło i chcą przejąć sami kontrolę nad swoim losem.
       Zagłębiać się zatem dalej nie będę - zakończę tylko stwierdzeniem, że wszelakie te środowiska "autorytetów" (napompowanych naszą energią jaką im oddajemy nieustannie różnymi drogami nie umiejąc krzyknąć jak to dziecko: "król jest nagi!". Gdyby katolicy stosowali zalecenia Jezusa to zapamiętaliby, że zalecał: "bądźcie jak dzieci") ..................że wszelakie te środowiska "autorytetów" znamiona sekt wypełniają.

  By nie nudzić zbytnio- jednym z elementów wojny informacyjnej (prania nam mózgów przez w/w sekty) jest tworzenie "mądrych", "naukowych pojęć". Są to narzędzia w wojnie informacyjnej- słowa klucze, skalpele, noże, szpady ( znającym język angielski polecam słowa "word" i "sword"- słowami można też zabić tak jak nożem czy mieczem. Są to słowa spokrewnione- mają podobną wibrację. Działają po prostu w innych przestrzeniach).

  No i jakiś cwaniak opakował "g...wno" w papierek tworząc słowo "mizoginia". Słowo relikwia - słowo 'mądre", brzmi tak niezrozumiale, ach ! ( twórca tego słowa i jemu podobni dokonują chyba przy tym jakichś samogwałtów - no w każdym razie wpadają co najmniej w niezdrowe podniecenie. Tak, tak- od zaatakowanych płynie ku nim zrabowana energia a więc podniecają się sadyści).
  Ktoś wypowiada swoje racje , na przykład tak jak ja na blogu czy w komentarzach pod filmami. No i nagle interlokutor wyjmuje "asa z rękawa" i baach!  między oczy: "jesteś mizoginem!". No i większość rozmówców nieświadomych co się w tym momencie wydarzyło ( że właśnie zostali zaatakowani mocą czarnej magii) poddaje się, czują się nagle jak balon z którego wypuszczono powietrze. Naszą obroną jest świadomość- świadomość chwytów, tej szermierki słownej. Uzbrojeni w taką wiedzę nie damy się już okradać.

  Słowo ( jak wiele innych ) jest typowym przykładem użycia czarnej magii. Jak to działa? Każde pojęcie ma swój obraz- myślokształt. Jakiś cwaniak wymyślił słowo "mizoginia" ( albo homofobia na przykład). I teraz EGREGOR tego słowa jest ładowany energią przez wszystkich ludzi składających mu służalczy pokłon. Jaki służalczy pokłon? Ano gdy przemilczamy w rozmowach, bojąc się: 'och - jakieś mądre słowo. Nie zapytam co ono znaczy bo wyjdę na idiotę i nieuka. Ono tak "uczenie" brzmi".

       Każdy człowiek, który nie zapyta o znaczenie tego terminu ( o tym mówił A. Iwaszko gdy omawiał znaczenie obrzędów i rytuałów) czyni z niego dogmat bezmyślnie ładuje je energią. Egregor taki (myślokształt) w przestrzeni astralnej ( pozamaterialnej) krąży jak chmura gradowa. Coś jak kamień gotowy do użycia albo rodzaj akumulatora ( kondensatora energii).

     Jeśli oddajemy swój los w ręce "naukowców" - ślepo wierzymy tym rozmaitym bredniom jakie nieustannie produkują aby otrzymać kolejną wypłatę pensji ze społecznego (naszego) budżetu to nadajemy moc formułowanym przez nich pojęciom. Mało tego taki "kluczyk pojęciowy" jest połączony z głównym egregorem danej sekty ....( oj- przepraszam nauki ) i w razie potrzeby po tym połączeniu jak po przewodzie elektrycznym płynie dodatkowe zasilanie aby strzelić w głowę niedowiarka i "ignoranta".
   Tak jak Jehowi czasami u mnie przy furtce tak inni ludzie używający z pełnym przekonaniem pojęć  w rodzaju naszego tytułowego, stają się narzędziami danego egregoru- nieświadomymi narzędziami.

Dodam jeszcze na koniec- Andriej Iwaszko zdradzał nam , że zarówno nałożenie klątwy jak jej zdjęcie zasila ten sam egregor. Mówił konkretnie na przykładzie chrześcijan i duchownych żonglujących tutaj różnymi chwytami i zasilając egregor chrześcijański.
  Tak samo jest z religią "nauki".  PODDAJĄC SIĘ jego autorytetowi przez uznawanie jego wyższości, po-kłaniając się "tajemniczej niezrozumiałości" (masoni też bazują na tajemnicach) oddajemy jej swoją energię. Stajemy się jej sługami.

         Dobrego dnia !!  ( rój w kłodzie siedzi- sprawdzałem )

                                                                                   Michał

p.s. czytam i sprawdzam swoją pisaninę i  włączyła mi się analogia do większości współczesnych "żon" będących na usługach systemu i pełniących role "haus- gestapo"  w swoich własnych domach ale o tym innym razem.