oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=B2UlgkEx1EM
Witajcie ludzie. W końcu jesteście razem. Porozmawiamy o czymś i czegoś się nauczymy.
- Oczywiście, zajmiemy się tematem miłości i bólu. To najpiękniejsze uczucie i zarazem najboleśniejsze uczucie, które powoduje ten ból.
- Miłość i ból. To bardzo ciekawy temat.
Temat piękny, ale najboleśniejszy, prawda? Jeśli zabrać ukochanego człowieka to będzie wielki ból. Jeśli straciłeś coś w interesach, będzie ból. I wszystko, co jest związane z wielką miłością, powoduje ból.
- Właściwie miłość nie boli. Istnieje coś bardzo podobnego do miłości i nazywa się to pożądanie. A pożądanie jest energią równie potężną co miłość, chociaż nie nazwałbym miłości energią , ale dobrze - niech tak będzie.
Nazywa się to ananda, przyjemność, rozkosz. Jeśli ananda czyli przyjemność łączy się z kamą. Kama to namiętność, to są guny. Istnieją 3 guny: guna cnoty, guna namiętności lub też pasji i guna ignorancji. A kiedy ta przyjemność zmiesza się z namiętnością, to ta energia pozostaje taka sama w kwestii mocy, ale zmienia się o 180° swój kierunek, swój punkt zastosowania - punkt oddziaływania miłości.
Miłość to czasownik, coś trzeba czynić, coś trzeba zbudować, uczynić żeby było lepiej i lepiej. A teraz ona zaczyna się odwracać - przekierowywać na siebie wykręcając się jak żmija, a ja wtedy jestem użądlony przez pożądanie. Teraz to ja chcę tego, pragnę tamtego i tamtego. A ponieważ jest tego tak dużo, to mogę wybuchnąć - tak działa pożądanie.
I jak mogę to powstrzymać? Co mnie powstrzyma przed tym szaleństwem? Tylko ból jest w stanie mnie powstrzymać - nic innego nie zdoła tego uczynić, bo to jest szaleństwo.
Zatem pożądanie zaczyna naprawdę boleć. To się nazywa Ahankara, można powiedzieć, że ten ból broni miłości. Mam prawo przez chwilę - jak to się powiada "za pozwoleniem Boga" zainteresować się sobą lub tamtym człowiekiem w swoich interesach.
To jest dopuszczane przez krótki czas, ale wtedy Duch święty we mnie czy też inaczej nazywając Paramatma oblicza, na ile wystarczy mojej siły duchowej - że mogę tyle a tyle zjeść, a potem wypluć to wszystko i nadal podążać za swoim przeznaczeniem.
Ale kiedy dojdzie do przedawkowania - to tak samo jak w uzależnieniu od narkotyków, przedawkowanie oznacza śmierć - a duchowe przedawkowanie jest wtedy, gdy biorę więcej niż potrzebuję i wtedy już w tym wcieleniu nie będę podążać za swoim przeznaczeniem. Wtedy pojawia się ból i mnie od tego odcina.
A takim szczególnie "uzdolnionym" (mówię to ironicznie) czyli tym, którzy mają demoniczną naturę dawane jest coraz więcej tego bólu. Bóg im mówi: "no skoro tak chcesz?" Potem jest ból, potem śmierć, a potem wszystko zaczyna się od nowa.
Był taki Hiranyakashipu. On nikogo nie kochał, ale jego pożądanie było tak intensywne, że opanował cały wszechświat. A w jaki sposób zawładnął wszechświatem? On sam sobie zadawał ból. Najpierw przestał jeść, potem przestał pić, przestał oddychać, a potem robił to wszystko stojąc na stojąco. Potem zaczął stać na jednej nodze, a potem w mrowisku. Mrówki obgryzały jego kości, a szkielet stał samotnie i z taką złością mówił: „To taki ascetyzm, chcę być nieśmiertelny”.
Dlatego zagarnął to wszystko. Ale jaki w tym sens jeśli się zestarzeje, umrze? On nie chce tego nikomu przekazać. Mówi : „A teraz chcę tego wszystkiego na zawsze”.
A zasady gry są takie, że jeśli dojdziesz do końca w swojej ascezie, to Bóg powie ci: „Proszę bardzo, jeśli chcesz to masz” To znaczy, możesz zdobyć Boga nie poprzez śmiałość, ale poprzez szantaż”.
Jest wiele takich przypadków zarówno w stronę dobra jak i zła. Podam przykład: był kiedyś taki chłopiec i pewien bramin powiedział mu, że Bóg miewa różne postaci - że kiedyś Bóg był jak lew i ten chłopiec powiedział: "chcę popatrzeć na takiego Boga". Ten mu to powiedział w formie żartu a dziecko jak to dziecko wzięło to na poważnie.
Ono powiedziało: „Jeśli nie pokażesz mi tego boga, to przestanę oddychać i zabiję się”. Chłopiec użył taki rodzaj szantażu więc ten odszedł. A chłopiec powiedział: „Dobrze, koniec, przestaję oddychać, dopóki cię nie zobaczę”. I zarówno on, jak i Bóg zrozumieli, Bóg się przed nim pojawił w postaci Simhadevy.
Chłopiec zdziwiony: "Och!?", a ten zamanifestował się jako lew, jako zwierzę - człowiek z głową lwa. Chłopiec założył mu pętlę i poprowadził go w ten sposób do mędrca. Mędrzec patrzy, i według niego ta pętla wisi w powietrzu. Chłopiec lwa widzi, ale ten go nie widzi.
Czyli, że ten rodzaj szantażu duchowego może istnieć wszędzie. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko, co istnieje w świecie materialnym, istnieje również w świecie duchowym jako główna motywacja.
No dobrze - na czym się zatrzymaliśmy? Miłość i ból, prawda? Miłość i ból. Tak więc ten Hiranyakashipu też szantażował przyczyniając sobie cierpienie i w końcu przyszedł do niego stwórca wszechświata czyli Brahma i pyta go: "czego chcesz?"
Osiągnął swoje bo w wyniku tej jego ascezy wszystko we wszechświecie zaczęło płonąć. Ten mu odpowiedział: „Chcę być nieśmiertelny”. Brahma mu odpowiedział: "to niemożliwe, nie mogę ci tego dać, bo ja sam jestem śmiertelny - żyję tak długo, jak żyje wszechświat. Potem umieram i również się reinkarnuję".
Ten mu mówi: „Nie, ja chcę tego tu w tym wszechświecie”. No cóż, mówi: "Dobrze, jeśli nie chcesz tego tak ogólnie to porozmawiajmy o szczegółach". No i ten Hiranyakashipu zaczął wymieniać: "żeby nie można mnie było zabić, żeby mnie nie zabijały choroby, ognia ani ogólnie żeby nie dopadła mnie śmierć z ręki ludzkiej". Potem Brahma spełnił jego warunki ale ostatecznie i tak go zabił.
Ale faktem jest to, że w wyniku tej ascezy poprzez ból dobił się swojego - osiągnął swój cel. Takie to oto duchowe samobójstwo, ale prawdą jest, że on miał takie przeznaczenie.
I ogólnie rzecz biorąc, jeśli jesteś takim pomniejszym demonem - bo tylko wielkie dusze są przeznaczone do roli wielkich demonów. Ale jeśli jesteś taki co tam trochę chybił a potem chował się w krzaki to jesteś po prostu wstrętnym stworzeniem, które wykonuje takie ascetyczne czyny.
Na przykład dają ci prezenty, a ty ich nie przyjmujesz. Dlaczego? Wtedy miałbym dług, prawda? No właśnie. I to jest ascetyzm a tobie dają prezenty od serca.
Albo na przykład nie jesteś w stanie poprosić kogoś o pomoc - bo wtedy ciebie również wtedy poproszą.
I to się w tobie kumuluje, a potem postanawiasz poprawić jakieś swoje parametry, czy coś. Trenujesz pamięć, albo trenujesz swoje ciało. A w Bagavadgicie jest wyraźnie powiedziane: „Ta kategoria ludzi to demony. Oni dręczą swoje ciało zadając sobie ból i zadręczają nie tylko siebie, ale także Boga, który w nich mieszka, ponieważ Jego uczucia są w tej chwili zjednoczone z naszymi.
A potem w rezultacie takiego postępowania popadają w wielką pychę, ponieważ osiągają to poprzez ból. A następnie zaczynają hojnie rozdawać ten ból otaczającym ich ludziom. Oni wynajdują błędy innych w otoczeniu: "no jak ty to robisz? W ten sposób się nie powinno tego robić. Widzisz jakie są zasady" - oni są mądrzy, więc wyszukają i znajdują błędy. Czepiają się ciebie. Tacy to są ludzie.
A taki człowiek, który nie sprawia sobie bólu jeśli widzi, że ktoś coś czyni nie tak jak należy to potrafi machnąć ręką i nie odczuwa gniewu. Bo takie pragnienie aby wszystkich ustawiać i mówić im jak powinni żyć, pragnienie udowadniania innym, że tak właśnie powinni - taki ktoś odczuwa to jako zwycięstwo, udowadnia swoją wartość i w takiej chwili pozbywa się odrobiny bólu, który kiedyś sam sobie zadał.
Zasadniczo, ta właśnie ahankara czyli ego oraz ból są niekompatybilne. Kiedy tak gromadzisz w sobie ten ból, a potem oddajesz go w ten sposób to w rezultacie wszystkie twoje osiągnięcia idą na marne.
No bo w jaki sposób można zniszczyć pychę? Musimy zniszczyć, jej materialne zasoby. Jeśli na przykład nauczyłeś się czytać w myślach to zostanie ci to odebrane.
Albo na przykład zbudowałeś dom, i nagle bum - zbombardowali ci go. Jeśli budowałeś ten dom dla swojej pychy, to go zbombardowali, rozumiesz?
Jest ci zabierane wszystko to czym się pysznisz. Wtedy ziemia jest ci zabierana spod nóg i stajesz się normalnym człowiekiem - wtedy zaczynasz znów wszystko od zera.
Tak podsumowując: czy miłość niesie ze sobą również ból? Tak - ból pojawi się również, ale nie będzie cierpienia.
Ten ból będzie niejako oddzielony od tego wszystkiego. Poczujesz coś niekomfortowego, będziesz to znosić, ale nie pojawi się jakieś pragnienie aby nakrzyczeć na innych czy w jakiś sposób ich ranić. Ból się pojawi ale ty po prostu będziesz wtedy brać pod uwagę, że musisz precyzyjnie wyciągnąć swoją rękę z tej wrzącej wody.
To nic wielkiego Będziesz kontynuował, ta bolesna sytuacja cię nie powstrzyma, bo miłości nie da się powstrzymać, natomiast pożądanie jest natychmiast hamowane poprzez ból. No cóż, tak oto są ze sobą powiązane ból i miłość.
wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=Nnt6qyl5_Qo