niedziela, 26 kwietnia 2026

Czym zastąpić mięso - Wiktor Sawieliew

oryginał: https://youtu.be/eF5B64PliQ8

Witajcie ludzie.

   Dzisiaj odpowiadam na pytanie: czym można zastąpić mięso? Hm, nie trzeba go niczym zastępować. No cóż, wiecie, że ciało to jest takie coś, że potrafi przekształcić jedną rzecz w drugą. Słyszeliście słowo „transformator” prawda?

Można za jego pomocą zmienić napięcie na inne, albo można zmienić częstotliwość na inną częstotliwość. Co więcej, można przekształcić, przykładowo energię duchową, energię materialną. Chociaż, kiedy mówimy o energiach duchowych, to jakoś brzmi to podejrzanie ale można przekształcić duchowość w materialność i odwrotnie. Przekształcamy to wszystko.  

 Wszystko to, ogólnie rzecz biorąc jest jednym i tym samym. Ten podział jest czysto arbitralny ze względu na nasz poziom świadomości., a przecież z naszym poziomem świadomości mamy do czynienia.

Zatem, co może zastąpić mięso? W zasadzie można je zastąpić, ale czy naprawdę należy je zastępować? Wiecie, może niektórzy to potrafią. Na przykład, mówi się o wcieleniach Boga, prawda? A jednym z takich wcieleń był Nrisinhadev, człowiek  lew. On specjalnie wcielił się w tej formie, aby zabić wielkiego demona Hiranjakaśipu.  

On go rozszarpał pazurami.  Wedy mówią, że jeśli to uczyni święty - a Bóg jest przecież świętym - to, wtedy tenże osiąga oświecenie i ogólnie rzecz biorąc, jest to błogosławieństwo, czyli wychodzi na to, że zabicie to błogosławieństwo. 

  Albo na przykład składanie ofiar. Opisy mówią, że w czasach wedyjskich brali  jakieś stare zwierzę i składali je w ofierze. W rezultacie wskrzeszano je w tym samym momencie ale już jako młode. 

A dziś jest tak, że się zabija i nic takiego się nie dzieje - przy czym oni chcą na ofiarę przynosić młode stworzenia. Czyli, że odeszli zupełnie od tego tematu, oni są niekompetentni - i tak zaczęło się to jedzenie mięsa. 

  Albo, na przykład, historia Adama i Ewy. To jest opowieść wedyjska - nie biblijna, ale wedyjska. I tam się mówi o tym, że cały chaos na Ziemi zaczął się właśnie z powodu jedzenia mięsa, że przyłapano ​​pięciu kszatriów, pięciu książąt na jedzeniu mięsa. Oni zostali wysłani za Himalaje, a Adam im towarzyszył, pojawiła się tam Ewa i tak dalej. Nie będę opowiadał reszty tej historii. Opowiadałem ją wiele razy. Możecie to sami znaleźć w jednym z eposów Mahabharaty. 

 Ale faktem jest, że wszystko zaczęło się od tego, że gdy tylko ktoś zobaczył jak jedzą mięso, to uznano, że oni nie są ludźmi - to nie było to pożywienie przeznaczone dla gatunku ludzkiego i nie było potrzeby go zastępować. 

  Dlaczego? Bo istnieją pewne zasady. I mówi się, że nawet sam Bóg - on może zamienić wszystko na wszystko i zachowywać się, jak mu się tylko podoba. Ale on tego nie czyni. A dlaczego? Ponieważ on jest przykładem - duchowym mistrzem lub też inaczej "aczari". A wszyscy tacy aczari, tacy mistrzowie, nauczyciele, założyciele niektórych ruchów mogą łamać wszystkie prawa i nic im się nie stanie. Ale oni ich nie łamią, ponieważ wszyscy ludzie ich obserwują - tam zdarza się wiele cudów i oni zachowują się przyzwoicie.  

A zachowują się przyzwoicie po to, żeby nic złego im się tam nie stało. A raczej, żeby wszystko im się dobrze układało. A żeby inni nie czuli się źle, żeby ci którzy biorą od nich przykład nie zrobili sobie krzywdy - bo na razie u większości tych ludzi, którzy otaczają nauczyciela istnieje związek przyczynowo-skutkowy, na razie, istnieje dieta specyficzna dla danego gatunku, na razie wszystko u nich jest uregulowane, póki co mają czytać i przestrzegać świętych pism, 

 Ten nauczyciel nie potrzebuje już świętych pism, bo dla niego wszystko jest jasne. To jest tak samo jak z kodeksem karnym, który jest potrzebny przestępcy. A człowiek żyjący w zgodzie ze sumieniem już tego nie potrzebuje. On nie ma zamiaru niczego złamać, on nawet nie wie, co oznacza każdy artykuł - nie jest do tego stworzony i nie ma nawet czasu, żeby się tym zająć. 

  Kiedy czynię to, co mi nakazuje Bóg to nie mam czasu, żeby zająć się wszystkimi tymi grzechami. I nie potrzebuję żadnych pism świętych. Shri Braphupada kiedyś powiedział: „Czy wiecie, dlaczego oni mnie się tak kłaniają?”. To było podczas podróży do Indii, wyszła tam do nich jakaś delegacja na lotnisku.

 Jego uczniowie odpowiedzieli: "pewnie dlatego, że jesteś ubrany na pomarańczowo i witają ciebie jako mistrza".  On im na to odpowiedział: „Nie, kłaniają się ponieważ we mnie nie ma pożądania”. Potem przeszedł kawałek i dopowiedział: „Tak naprawdę to to pożądanie u mnie jest, ale ja po prostu nie mam na to czasu”. To znaczy, jeśli masz cel życiowy, jeśli masz swoje przeznaczenie to niczego nie naruszysz. Po prostu nie masz czasu na jakiekolwiek naruszanie a Bóg sprawi, że nie będziesz łamał żadnych zasad. 

Zasadniczo, zarówno w tej buddyjskiej tradycji jak i w tradycji Wisznuizmu, kiedy ludzie chcą lepiej poznać Boga, kiedy chcą odnaleźć sens życia, to wtedy otrzymują inicjację - uważa się to za ponowne narodziny, oni składają wtedy pewne ślubowania. A jednym ze ślubowań są śluby wyrzeczenia - tak zwana ahimsa. Oni ślubują, że nie będą jeść mięsa. Nie będą jeść czegokolwiek, co skacze, biega, lata. . Nie powinieneś nawet jeść koników polnych, bo one mają oczy i tak dalej.

  Cokolwiek, co rośnie, proszę bardzo - tym się możesz żywić. A dlaczego tak? Ponieważ każde święte pismo głosi jakieś święte zasady - są ich cztery, oznacza to, że nie powinieneś kłamać, nie powinieneś w jakikolwiek sposób zatruwać swojego organizmu - to jest rodzaj ascezy ponieważ nie jesz tego co jest zbędne, a to dlatego, że wtedy twoja psychika jest zdezorientowana upojeniem i zaczynasz czynić coś może być nie na miejscu. 

Przestrzegając tych zasad jest ci łatwiej, bo jeśli pod wpływem jakiejś trucizny łamiesz zasady to zaczyna się grzech. No i według świętych pism szkodliwe są nielegalne stosunki seksualne. To się nazywa brak zachowania czystości. A dlaczego? Ponieważ to jest moment, kiedy dusza zstępuje, a jeśli nie jest to dozwolone, to wtedy zstępuje wszystko co tylko jest w stanie zejść na ten poziom, a więc wszelakie nieczyste istoty.

 Czystość to nie tylko czyste ręce, ale także czysta świadomość. Jeśli podczas takiego kontaktu jest miłość, to wszystko jest dobrze. A jeśli naruszasz choć jedną z tych obietnic, z tych ślubowań -  ty wtedy to czytasz, myślisz, że rozumiesz wszystko, ale części z tego nie rozumiesz, a raczej rozumiesz to nieprawidłowo. 

Tutaj jest ciekawa mantra. Jest dziewiąta, a potem jest jedenasta mantra w Shri Upaniszadach. Jest tam napisane, że ci ludzie, którzy są ignorantami, którzy nic nie czytają, nic nie wiedzą, zachowują się niestosownie - ci ludzie wpadną w najciemniejsze światy niewiary. Tam wszystko jest złe. Tam nie można nikomu ufać. Ledwo się odwrócisz, a natychmiast wbijają tobie nóż w plecy.  

 A jeśli zanurzysz się w tak zwanej "wiedzy", to znaczy, czytasz Pismo Święte, myślisz, że je rozumiesz, ale rozumiesz je na swój własny sposób, opierając się na materialistycznych pojęciach, to będziesz w jeszcze gorszej sytuacji. I dlatego mówi się, że najpierw musisz dotrzymać tych czterech rodzajów ślubowań a wtedy zrozumiesz, co tu jest napisane. 

Tak więc czym trzeba to zastąpić. Nie da się go niczym zastąpić. Bo tak naprawdę możesz jeść mięso tylko wtedy, kiedy jest już zgniłe i śmierdzi, to znaczy, że wszelkiego rodzaju duchy już je zaatakowały i ty możesz do nich dołączyć. Ale kiedy ono jest jeszcze świeże, to dusza nad ty lata i myśli: „Och! przecież to jestem ja!”.  

 Był nawet ciekawy przypadek, kiedy dokonywano kremacji pewnego człowieka, to był jeden z członków wspólnoty Wisznuitów. Zebrali się tam tacy sami ludzie z tej wspólnoty i kilku z nich miało wizje. Oni patrzyli na jego trumnę i widzieli taką białą kulę lecącą nad nią. Ta kula sprawdzała gdzie wsuwają to ciało - a jak wsunęli w ogień to ta kula też tam wskoczyła

Zatem kiedy ciało się jeszcze nie zaczęło rozkładać i nad nim lata dusza widząc, że ty zjadasz to ciało to wtedy ta dusza się obraża, a Bóg spełnia klątwę tej duszy, i klątwa zaczyna spadać na ciebie. Zasadniczo twoje życie wcale się z tego powodu nie poprawia. 

Rozpatrzmy jaki rodzaj jedzenia istnieje - spojrzymy na to czysto technicznie. Istnieje czysto sztuczne jedzenie, może to być na przykład GMO to znaczy, wzięli i skrzyżowali wszystko, co wpadło im w ręce. To znaczy, że nie jest to żywność od Boga. Pisma  święte określają to w taki sposób: każde ciało zmieniło tam swoją ścieżkę - czyli, że potomstwo jest inne, zupełnie zmienione i nie podobne do rodziców. 

 Jeśli to zjesz, to to koniec, ty też zaczynasz się gubić, ponieważ my sami do pewnego stopnia, składamy się z tego, co jemy. Jeśli zjemy coś sztucznego, to zamieniamy się w roboty. Jeśli zjemy to martwe mięso, to zamieniamy się także w martwe zombie. Bo kiedy jemy jabłko lub gruszkę to w tej żywności jest wszystkie 7 składników potrzebnych człowiekowi. Tam jest energia również dla naszych ciał subtelnych.

 Ale kiedy bierzesz ten kawałek mięsa, to sześć składników już z niego uleciało i obserwują ten siódmy, a ty to jesz. Aby ten element został strawiony, to musisz ożywić go w sobie za pomocą tych siedmiu własnych składników. A kiedy go jesz, to okazuje się, że płacisz własnym życiem za samo jedzenie tego. Ciężkie jedzenie jest trawione bardzo długo.

Żeby je strawić to organizm zaczyna wydzielać różnorakie substancje chemiczne, które krążą w krwiobiegu i wtedy pojawia się u ciebie ten wojowniczy nastrój - nastrój Kszatria we wszystkich sytuacjach, tam gdzie trzeba i nie trzeba.

 No cóż, jaka jeszcze żywność istnieje? Jedzenie, które przynosi śmierć to oczywiście zwłoki, prawda? Lew Tołstoj mawiał: „ja trupów nie jadam”. Sztuczne jedzenie zmienia cię w robota - pojawia się stan robota. I istnieje jedzenie, które daje życie. Pokarm życia to na przykład miód i mleko.

Miód, mleko daje życie. No najlepiej mleko własnej matki, a nie tych różnorakich zwierząt.  

 Chociaż, wydaje się, że nie ma się czym martwić. Musimy rezygnować ze wszystkiego stopniowo. Najpierw przynajmniej trzeba przestać pić, palić a potem rzucić mięso, a potem, sam nie wiem,  potem na przykład mleko, potem rezygnujemy z warzyw - ogólnie powinniśmy jeść owoce, my jesteśmy owocożerni, a potem to już zaczynasz żywić się praną, stajesz się bretharianinem - wszystko to dzieje się stopniowo.

 A kiedy w ten sposób naturalnie rezygnujesz z tego to po prostu przestaje to na ciebie działać. Wtedy zwyczajnie już nie chcesz tego jeść. A dlaczego? Bo twoje zwierzęce zadania, zadania, które miały zwierzęcą naturę, się zakończyły.

   Wykonałeś je znakomicie. Wykonałeś je perfekcyjnie. A potem, nagle, bez żadnej filozofii, bez żadnych książek, po prostu nie chce ci się tego jeść. Tak było ze mną. Uczyli mnie jeść mięso przez bardzo długi czas i przyzwyczaili mnie do niego dopiero, gdy miałem osiem czy dziewięć lat. Pamiętam nawet moment, kiedy dali mi coś takiego i pomyślałem, że to pyszne. A wcześniej plułem tym, nie chciałem a oni mówili: „No, co się stało? Przecież każdy to je, każdy może. Masz tu kiełbaskę i jedz”. 

 Ale ja nie chciałem. Nikt mnie tego nie uczył. A potem, równie nagle sam z tego zrezygnowałem. Stało się to tak po prostu. Wracałem kiedyś do domu z pracy  - to było w nocy, było ciemno, słabo oświetlona ulica i otwarte drzwi do garażu. A w tym garażu była poćwiartowana świnia i tam opalali jąi palnikiem - przypalali jej skórę.

Pomyślałem sobie wtedy: ach, a potem jakoś nie chciałem na to patrzeć. Pokazano mi to wyraźnie - wokół ciemność i taki jasny obraz, samskarę, jak to nazywają. I każdy kiedyś przeżyje coś w tym stylu. 

  No cóż, w zasadzie to tyle. Stopniowa całkowita rezygnacja z jedzenia. To znaczy, najpierw trzeba nauczyć się jeść prawidłowo. Mięso generalnie składa się z aminokwasów. Jest ich 24, a produkty roślinne mają 22 aminokwasy. U wegetarian organizm w jakiś sposób potrafi sam wytworzyć te dwa dodatkowe aminokwasy.

  Cóż, prawdopodobnie do tego jest stworzony. I prawdopodobnie te dwa dodatkowe składniki mu przeszkadzają. Tak w ogóle to ludzki  organizm może wytworzyć wszystko z wszystkiego. Od tego zacząłem wykład. 

  Na przykład, był kiedyś taki eksperyment, były jakieś skorupiaki morskie w akwarium, to chyba były jakieś raki - no i ci badacze, oni lubią robić takie rzeczy i zerwali z nich chitynowe osłonki zbudowane z wapnia. I te pancerze bardzo szybko im odrosły - te skorupiaki sobie odbudowały te pancerze. W tej wodzie nie było wapnia więc skąd te stworzenia go wzięły?

 A kiedy zaczęto badać skład wody to stwierdzono bardzo obniżony skład magnezu. Tak więc te raczki poprzez żołądek z magnezu zrobiły wapń, wyobrażacie sobie jaka to alchemia? Czyli, że one zmieniły zupełnie chemiczne pierwiastki. 

Tak więc jeśli człowiek kocha to może zmienić wszystko we wszystko. A jeśli na razie nie potrafi kochać to żywi się czymś co jest już gotowe, co jest dla ciebie w danej chwili przeznaczone, to co jest tobie potrzebne do życia i nie będzie ciebie obciążać.

 No cóż, to wszystko. Dziękuję za uwagę. Zatem postępujmy bez fanatyzmu. [śmiech]

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=xABqUqXnuy8

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.