niedziela, 31 maja 2026

Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie - Wiktor Sawieliew

oryginał:  https://youtu.be/0Gw7cde4Zxw

Witajcie ludzie. Dzisiaj omówimy następujące pytanie. Cytat. To z Ewangelii Łukasza: "Komu wiele dano, od tego wiele będzie się wymagać. A komu wiele powierzono, od tego więcej będą żądać". 

Takie oto dziwne pytanie. To jest oczywiście jak już wiecie prawo pożytku, prawo użyteczności. No, na przykład jeśli mam ręce, nogi, głowę i tak dalej, i nie używam tego, czyli, że to po prostu tam wisi nieużywane to w związku z tym to zaniknie, układ mięśniowo-szkieletowy po prostu osłabnie. Jeśli ludzie przestaną myśleć, to ich mózgi osłabną.

 Jeśli przez jakiś czas tylko leżysz na kanapie to potem wstaniesz taki ociężały i będziesz się dziwił jak to możliwe? Wcześniej po prostu pomyślałeś i od razu przemieściłeś się gdzieś, tak jakby twoje ciało samo słuchało twoich myśli, a teraz niemalże uczysz się chodzić od nowa, prawda? 

 To tak jak na przykład kosmonauci, którzy przebywają przez jakiś czas na orbicie, oni po powrocie przechodzą okres adaptacji, i uczą się chodzić od nowa, nie można ich od razu puścić wolno.

   Pamiętam, że kiedyś miałem taki osobisty przypadek, kiedy zatrułem się czymś nieznanym. Poszedłem do pracy i powiedzieli mi: „Wyglądasz okropnie”. No i wysłali mnie zgodnie z ówczesnymi radzieckimi przepisami - wysłali mnie gdzieś tam na jakiś oddział szpitalny gdzie zajmują się takimi przypadkami - ja nie pamiętam jak się nazywa taki oddział. Tam mi zrobili jakieś procedury oczyszczania - ja prowadziłem tam aktywny tryb życia, rzucaliśmy w siebie poduszkami, staraliśmy się w jakiś sposób pomagać pielęgniarkom. Spędziłem tam chyba 2 tygodnie a może więcej - już nie pamiętam, i jak wyszedłem stamtąd to się zataczałem pomimo tego, że starałem się żyć tam aktywnie.   

Najwyraźniej co innego siedzieć sobie w pokoju. A kiedy wyszedłem na zewnątrz, na świeże powietrze, to zdałem sobie sprawę, że moje zdolności poruszania się zanikły.

 No cóż, nie używałem tego swojego cielesnego drzewa, a drzewo które nie przynosi dobrych owoców, ścina się i wrzuca w ogień. Jeśli weźmiemy Kybalion, to takie epickie dzieło - ono najpierw opisuje siedem zasad hermetycznych, potem mówi coś o Bogu, a potem mówi się tam o prawie użyteczności, że we wszystkim jest jakaś korzyść. 

  I jest to opisane bardzo szczegółowo - z tej perspektywy we wszystkim istnieje jakaś korzyść. A jeśli tego nie rozumiemy, to wszystko nas irytuje. Jest korzyść z wojny, jest korzyść z choroby, jest korzyść z rozwodu, jest korzyść dosłownie we wszystkim.

Czy wiecie dlaczego obecnie jesteśmy w tak burzliwych czasach, kiedy wszystko jest złe, kiedy rządzący są źli, kiedy wszyscy pod nami też stali się skorumpowani, zabijają, umierają - Ludzie pytają po co to? Dzieci umierają. Boże święty - Armageddon, koniec świata. 

  I dlaczego tak jest? Bo nakleiliśmy duchowe etykiety na niektóre rzeczy materialne, na przykład, wszystko jest w porządku, mamy w domu wazon, piękny fikus na parapecie, po prostu idę do pracy, otwieram lodówkę, jem, spotykam się z ludźmi, nawet idę do opery czy na koncert symfoniczny, i to jest niby moje życie duchowe. Nie, tak nie jest - życie duchowe nie ma nic wspólnego z komfortem. Życie duchowe to coś co faktycznie czynisz dla dobra innych. 

  A kiedy te koncepcje zostały zmienione... - czy pamiętacie jak dawniej w Związku Radzieckim pisano, że edukacja powinna prowadzić do budowania komunizmu? A potem powiedzieli: „Nie, te cele były obrane zbyt pochopnie, potrzebujemy wykwalifikowanego konsumenta”. 

 A zatem wykwalifikowany konsument jest w gruncie rzeczy egoistą; on nie robi tego dla innych. Duchowość jest działaniem dla innych, duchowość od słowa duch. Jest duch i jest dusza. Nazywając to na sanskrycie: jest paramatma czyli duch, i jest atma czyli dusza. A zatem duch jest dla innych. Paramatma czyli duch wie, czego potrzebują inni. 

 Natomiast dusza wie, czego potrzebuje to ciało. I kiedy nasze ciało czuje się źle, to mówimy: „Och, jakie to nieduchowe. Musisz mi pomóc" i tak dalej. Ciało pragnie spokoju. A czym jest spokój? Wiecie, że od urodzenia zostaliśmy obdarzeni intelektem, rozumem, sprytem i wszystkim tym rzeczami. Był jakiś potencjał, odciski palców i linie na moich rękach mówiły mi co muszę zrobić i tak dalej. 

 A ja mam taką nieduchową - duszewną koncepcję. Ja wierzę, że kryterium rozwoju mojej duchowości jest wzrost mojego dobrostanu, zwiększona masa mięśniowa, lepsze zdrowie, więcej pieniędzy, różnorodność jedzenia. No cóż, takie rzeczy - do tego popularność, bo moje ciała subtelne również muszą być w jakiś sposób zaspokojone. One także chcą, aby się nasycić. 

  To wszystko nie ma nic wspólnego z duchowością. I dlatego, kiedy nadchodzi ogólny dobrobyt, to pojawiają się jacyś degeneraci, których nazywamy nieludźmi, i niszczą to wszystko. Niszczą to kłamstwami, na przykład pociskami nuklearnymi. Dlaczego tak się dzieje? Bo wy kochani, jesteście trochę zagubieni. To nie jest duchowe, to nie jest tym, po co tu przyszliście.  

 Bo dla ludzi istotą życia jest odrodzenie w sobie człowieczeństwa – to oznacza pielęgnowanie w sobie człowieczeństwa. Ale my nie rozwijamy tych ludzkich cech, a raczej komfort - staramy się olśniewać ludzi jakimiś swoimi osiągnięciami. 

 Osiągnięcie oznacza dokonanie czegoś. Najlepiej jeśli jest to czynienie dobra. Ale dobroczynność nie polega na tym, że coś czynię i ogłaszam wszystkim: „Patrzcie, to ja zrobiłem”. Chodzi o czynienie tego potajemnie. I dlatego wszyscy święci czynią rzeczy potajemnie, czynią coś nieustannie, oni praktycznie śpią na pryczach, jak wiecie. Zasadniczo ich komfort jest minimalny i to im odpowiada. 

  A dlaczego? Bo u nich ten punkt euforii nie znajduje się w ciele - oni uzyskują zadowolenie jeśli uczynią coś dla innych. A jeśli mówić bardziej precyzyjnie to im zależy, aby innych ludzi przyciągnąć do Boga - żeby oni stali się szczęśliwsi, a przy tym w żaden sposób nie uzależniać ludzi od siebie samych, żeby im wyjaśnić w jaki sposób samodzielnie nawiązać kontakt z Bogiem, i żeby w ten sposób uszczęśliwić kogoś kolejnego. 

 No i komu wiele dano ten ma obowiązek to wszystko wykorzystywać. Muszę wykorzystać wszystko co mam - to znaczy ręce, nogi, wątrobę, serce. To wszystko co jakoś we mnie funkcjonuje, muszę wykorzystać. Jeśli nie będę tego używał, to po prostu zabiorą mi to, bo są ludzie, którzy rodzą się bez rąk, bez nóg. Słyszeliście o takich - prawda? I oni osiągają coś więcej niż ci, którzy rodzą się z rękami i nogami. 

  A komu wiele powierzono - od tego będzie się więcej żądać,  Och, jakie to interesujące. To jest Ewangelia Łukasza: "Komuś wiele powierzono od tego więcej będzie się oczekiwać". To oznacza, że otrzymałeś nie tylko te swoje cechy psychofizyczne, ale to obejmuje również twoje ciała subtelne, ciała niematerialne gdzie jest odpowiedzialność, gdzie rozumiesz, że to nie jest twoje, że musisz tym mądrze rozporządzić, nie dla siebie i są wobec ciebie zupełnie inne wymagania. 

 Dlatego lepiej to czynić dobrowolnie. Musisz mądrze korzystać ze wszystkiego, co dał ci Bóg.  A jak to wykorzystywać? Z całych sił, mądrze, aby przyniosło to największe korzyści. Ale niektórzy mówią, że to jak syndrom ... niemalże powiedziałem złotej rybki. W tej bajce o złotej rybce była taka starsza kobieta, która potrzebowała więcej i więcej. 

  Mąż tej kobiety dzięki złotej rybce dał jej najpierw nowe koryto, potem dom, potem jeszcze coś tam, chciała więcej i więcej - ona z tego nie korzystała, chciała wciąż więcej i nagle wszystko jej odebrano.  

 Zatem nie powinieneś dążyć do żadnych osiągnięć. To, co masz, to musisz wykorzystać w pełni - wtedy nastąpi równowaga. Wtedy nikt do ciebie nie przyjdzie w poszukiwaniu czegokolwiek. Złodzieje będą przechodzić obok ciebie nie zauważając. Policjanci będą przechodzić obok ciebie nie zauważając. Tak samo przestanie ciebie dostrzegać skorumpowana władza - bo tak naprawdę wszyscy oni znajdują się pod władzą Boga, a Bóg zabiera komuś to czego ten nie używa lub używa nieprawidłowo - bo można z czegoś korzystać, można nie korzystać, a można też używać nieprawidłowo, a wtedy zostanie to tobie zabrane. Taka tu działa zasada.

  "od każdego komu wiele dano, wiele wymagać się będzie". Dlatego [śmiech] czasem zazdrościmy. Jest gdzieś sobie jakiś oligarcha i ja też chciałbym tak żyć, ale w takiej atmosferze nie przetrwasz, to nie będzie dla ciebie interesujące.

   Istnieje taki bardzo uderzający przykład w powieści: "Przygody Tomka Sawyera i Huckleberry Finna, kiedy Sawyer wraz z Beką znalazł skarb. Oni w jaskini znaleźli mnóstwo złota i podzielili się nim z tym Huckleberry Finnem, przy tym kogoś uratowali. Jest tam opowiedziana cała historia, każdy, kto ją czytał, wie. Przygody Tomka Sawyera. Wysypali te pieniądze na stół w ten sposób. Ten mówi: „Huck ma własne pieniądze". Chcieli go wyciągnąć z tarapatów, żeby jakaś bezdzietna wdowa musiała go przyjąć ponieważ on był nieletni.

 A ten Huck dosłownie mieszkał na wysypisku śmieci i był szczęśliwy. A Tomek Sawyer się z nim przyjaźnił, jeśli pamiętacie - nie będę się już wdawał się w szczegóły. 

  No i kiedy ten Huckelberry Finn pomieszkał z tą wdową przez jakiś czas, to od niej uciekł, Sawyer znalazł go znów tam na tym wysypisku śmieci. Mówi: „Co za błogosławieństwo! Znajdę jakieś śmieci na wysypisku, umyję je, ugotuję w garnku i zjem. Są takie pyszne. A ona mi wciskała widelec, łyżkę, ja tego nie potrzebuję".

Tutaj jest jego świat, nic nie musi, to jest jego wolność. Wolności nie powinno się odbierać. Czasami takie tkwienie w niewiedzy... rozumiecie, ta surowość, ta cywilizacja, jest potrzebna w tym momencie, kiedy mam jakąś odpowiedzialność za coś, a kiedy żyję tylko dla siebie, to mogę żyć jak zwierzę i nikomu nie przeszkadzać tak jak ten Huck Finn. 

 Ale kiedy mam wszystko... kiedy mam jakąś misję społeczną, to muszę mieć wszystko pod ręką i nie powinienem tracić czasu na przetrwanie jak ten bohater powieści. Huck Finn cieszy się tym swoim przetrwaniem. 

Ale kiedy mam taką odpowiedzialność, to mam lodówkę, mam buty takie i inne, mam jakiś samochód taki żeby się tam reklamować, że nie jestem byle kim. Już nie pamiętam przykładowej marki - chodzi o typ auta, które podnosi mój status, no coś reprezentacyjnego.

   Wtedy w grę wchodzą te wszystkie rzeczy w rodzaju sprzęty gospodarstwa domowego i wszystko inne - one oszczędzają mi czas. Praktycznie nic już sam nie muszę, one za mnie wykonują domowe prace, a ja mam więcej czasu na swoje zadania. Wtedy te rzeczy są potrzebne.

  A taki Huckelbery tego nie potrzebuje - po co mu to? On nie ma żadnej misji. Dlatego od każdego, komu wiele dano, wiele się będzie wymagało. A komu wiele powierzono, od tego więcej będzie się żądało. Ewangelia Łukasza.

 Co tu powiedzieć na zakończenie?  od kogo wiele będzie się wymagało? Komu wiele dano? A wiele dano tym, którzy niczego już nie potrzebują, on niczego nie potrzebuje, On nikogo nie potrzebuje. Potrzebuje tylko Boga, bo z jakiegoś powodu lubił z Nim rozmawiać, wykonywać jakieś zwyczajne rzeczy. A te zwyczajne rzeczy, są oczywiście na poziomie cudu. Nie ma tam związku przyczynowo-skutkowego.

   I to jest taki narkotyk dla duszy, ponieważ dusza również nie podlega tym prawom przyczyny i skutku i wtedy ona jest jak ryba w wodzie. Wszyscy inni są rybami na lądzie. Oni są tam rybami na lądzie. I bez względu na to, jak bardzo chcą zrobić coś dobrego dla siebie nawzajem, to i tak będzie jakiś rodzaj niezadowolenia.  

 Ale ci rozmawiający z Bogiem są całkiem zadowoleni, oni poruszają się pośród cudów i wiele się od nich wymaga. I tam są takie wymagania, że zwykli ludzie nawet o nich nie wiedzą. A oni ukrywają to, żeby nie wzbudzać zazdrości.

  A co im dano? Oni mają stałą komunikację z Bogiem. Stałą komunikację. I nazywa się ich błogosławionymi. Czy Bóg komunikuje się z innymi? Tak, On komunikuje się okresowo. Te chwile nazywają się przypływami radości. Tu rozbłysk, tam rozbłysk - to jak takie gwałtowne wychylenia na kardiogramie. A ci pierwsi maja stały kontakt, u nich jest to linia prosta - nieustanna błogość.

 To wszystko. Dziękuję za uwagę. Ogólnie mówiąc każdy dostaje tyle, ile mu potrzeba. Trzeba to tylko wykorzystywać a wtedy to będzie wzrastać. Nie musisz zmniejszać swoich potrzeb, ale nie musisz też ich sztucznie zwiększać. Musisz nadążać za procesem ewolucji, który w zasadzie postępuje dla nas.

wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=0murw7IIEGw