wtorek, 2 czerwca 2026

Czas na bycie bystrym i czas na mądrość - Wiktor Sawieliew

 oryginał jest tu: https://youtu.be/42o-GKyCL6M

 Cześć wszystkim. Co tam mamy dzisiaj? Aha, cytat:wczoraj byłem bystry i chciałem zmienić świat. Dziś jestem mądry więc zmieniam siebie.” Rumi. Anzelart perski poeta. Co możemy powiedzieć na ten temat? 

 Zawsze bystry i mądry. Jaka jest zatem różnica między bystrym a mądrym? Bystry człowiek potrafi wyjść z każdej złej sytuacji, w jakiej się znajdzie. Natomiast mądry człowiek po prostu w nie nie wchodzi. Nie popada w nie.

   I wiecie, że ludzie bystrzy są bardziej popularni, bo to zauważalne. Jest taka przypowieść o trzech mistrzach. W pierwszego rzucano kamieniami i udało mu się je odbić mieczem, drugi uniknął nie używając miecza, a w trzeciego po prostu nikt nie chciał rzucać. I oczywiście w tym momencie wszyscy przyznali palmę pierwszeństwa temu, w którego nikt nie chciał rzucać. Ale on nic nie czynił; on po prostu nie chciał zmienić świata, a ruchy tych dwóch pierwszych były zauważalne. 

 Oni byli sprytni, kiedy wpadają w jakieś bagno to wszyscy widzą, że wpadli w bagno, i wychodzą z niego z honorem a ludzie mówią: „Patrzcie, jaki bohater”. A mędrzec w ogóle nie wpada w żadne kłopoty i dlatego wszystkim wydaje się, że miał szczęście. Oni nawet myślą, że to nie jest żaden bohater.

bo przecież nie wpadł w bagno. Powiada się: "umiejący chodzić nie zostawia śladów" a zatem nie ma powodu, żeby go szczególnie gloryfikować. 

Co jeszcze można tu dodać w tym znaczeniu?  jest tak wiele wyrażeń na ten temat. Powiada się, że taki przeciętny człowiek nieobciążony filozofią, teozofią, który przechodzi przez to życie... on jest trochę taki jak z tej bajki Buratino. Tam żółw Tortilla śpiewał takie słowa: 

"Nigdy nie zaznaj spokoju, 

płacz i śmiej się bez powodu! 

Ja sam przecież taki byłem 

jeszcze  trzysta lat temu."

czyli wykonuj to co wykonujesz, a Bóg jakoś to wszystko ureguluje. Najważniejsze, żeby nie być hipokrytą nie powstrzymywać się za bardzo. Życie będzie cię powstrzymywać, nie martw się. Taki jest sens, dlatego też tak postępują ludzie bystrzy.

I dlatego Buratino jest takim świetnym gościem w tej bajce. A on też zmienił świat, prawda?  

 A kto tam w tej bajce jest mądry? Żółw Tortilla jest mądry, prawda?  

Tak więc co ja chciałem w ogóle powiedzieć przez tę bajkę. Myślę, że każdy ma okres bycia bystrym i okres bycia mądrym. A kiedy ten okres mądrości nadejdzie - wiecie, że zęby mądrości wyrastają ostatnie. Jeśli okres bycia mądrym nie nadszedł, to nie powinieneś być mądry, bo to zostanie potraktowane jako tchórzostwo i tak dalej. Jest po prostu okres mądrości i tej bystrości, lub też śmiałości.  

 To jest okres, kiedy trzeba jakoś tak jak Buratino, walczyć z Karabasem, Barabasem, coś uczynić,  zmieniać świat. A potem staniesz się mądry, a wtedy świat zacznie kręcić się wokół ciebie. Wcześniej biegałeś w kółko, a mądry po prostu przychodzi i wokół niego zaczyna wirować tornado, świat wokół niego po prostu zaczyna się zmieniać w jego obecności na lepsze. A on wydaje się nic nie czynić, i tak naprawdę się nie wysila. To jest mądrość. 

  Na przykład w tradycji buddyjskiej, ale nie tylko w tradycji buddyjskiej, tam pełno jest wszelkiego rodzaju wędrownych mnichów i wszelkiego rodzaju górskich wiosek. A kiedy taki mnich przechodzi, to próbują go jakoś zatrzymać w pobliżu wioski, tym mnichom nawet nie wolno wchodzić do domu a mieszkańcy go dokarmiają, aby on tam  siedział tak długo, jak to możliwe.  

 Więc on tam siedzi a w tym czasie wszyscy w wiosce wracają do zdrowia. Ci małżonkowie, którzy się kłócili, przestają się kłócić. Ogólnie wtedy następuje jakiś porządek i mieszkańcy chcą aby taki wędrowny mnich żył koło wsi jak najdłużej. 

Bo mędrzec jest przekaźnikiem boskiego porządku. Bo, pozwólcie mi to przeczytać jeszcze raz: wczoraj byłem bystry i chciałem zmienić świat. Dziś jestem mądry więc zmieniam siebie.” Zmieniam siebie, bo jesteśmy twórcami na obraz i podobieństwo ale nie na podobieństwo Boga, lecz tego cztero-głowego Brahmy. 

 Ale to nie znaczy, że mamy cztery głowy. On jest po prostu twórcą a my też jesteśmy twórcami.  Wedy tak mówią, że jesteśmy na obraz i podobieństwo Brahmy. I my również tworzymy. A w jaki sposób tworzymy? Ta rzecz, która jest w głowie to rodzaj twórczego mechanizmu. 

 A zawartość tego mechanizmu, to kulki, rolki, jakieś koła zębate, jakieś myśli dobre i nie dobre - patrzę na coś, jakaś informacja napływa do mnie i mam przeczucie, co się z tym teraz stanie, jaki to będzie rodzaj stworzenia. 

 I niektórzy ludzie tam są bystrzy, inni nie. Niektórzy rzucają zaklęcia, inni zdejmują zaklęcia i tak dalej. Ale my wszyscy tworzymy - bez względu na to czy chcemy tego czy nie - absolutnie wszyscy jesteśmy twórcami.

   I dlatego zmieniam siebie, ale nie zmieniam siebie w sensie tego wszystkiego co widoczne na zewnątrz, ale zmieniam tę swoją świadomość. A kiedy zmieniam swoją świadomość, to moja świadomość zaczyna tworzyć ten świat. I ona zaczyna tworzyć zupełnie nową jakość. Tak to jest - najpierw ty się zmieniasz, a potem zmienia się to co wokół ciebie. 

  Ale kiedy coś czynimy, to przecież nie chcemy, żeby było źle. Chcemy, żeby było lepiej, żeby sprawiedliwość zwyciężyła, żeby nie było bezprawia ani bezkarności. Chcemy, żeby wszyscy przynajmniej wzięli pod uwagę, że ludzie wokół nas też mają uczucia, że ich też coś może zaboleć lub być im w jakiś sposób nieprzyjemnie. Chcemy, żeby wszyscy się w jakiś sposób rozwijali, a najlepiej żeby wszyscy zostali świętymi, bo dobrze się żyje w otoczeniu świętych.

To jest kreatywność, tego wszyscy naprawdę pragną i dlatego dają rady: „Nie czyń tego w ten sposób, powinieneś to w ten sposób”. Czynią tak dlatego, że kochają tego człowieka, bo jeśli on będzie się zachowywał poprawnie, to oni też będą się jakoś dobrze czuli, prawda? 

 Oni chcą, ogólnie rzecz biorąc, poprawić sytuację wokół siebie. To są ci bystrzy natomiast mądrzy starają się żeby poprawić sytuację w sobie. Nie wokół siebie, ale w swoim wnętrzu. A potem gdy im się to uda, to z jakiegoś powodu, ludzie wokół nich nagle zaczynają myśleć inaczej. 

Krążą opowieści o człowieku, który żył w Indiach, nie pamiętam jego nazwiska, to prawdziwa historia, taki ktoś żył w XX wieku. Wiecie, że Indie mają dość dużą gęstość zaludnienia, to znaczy, ludzie żyją bardzo blisko siebie. No więc on mieszkał tam w tym gąszczu ludzi. 

 Nie wiadomo dokładnie czym on się tam zajmował. W jakiś sposób chwalił Boga i działo się tak, że dookoła niego w pewnym promieniu tej przestrzeni panował ład. Nie pojawiał się tam ani jeden przestępca, wszystko było w porządku. Do niego nieustannie pielgrzymowali ludzie mający jakieś problemy. Wystarczyło, że on na nic popatrzył, albo że po prostu wkraczali na jego terytorium, a problem natychmiast się rozwiązywał a pytania znikały.

   Tak to się dzieje. Dwóch Anglików nie wierzyło w te opowieści. Oni przeczytali o tym w gazecie, polecieli tam, w jakiś sposób przywieźli lub zamówili tam na miejscu broń, to chyba były karabiny maszynowe. Po prostu postanowili tam przyjechać, postrzelać do witryn sklepowych, narobić jakiegoś zamieszania, aby obalić ten pogląd, że dzięki jednemu człowiekowi zanikła tam przestępczość i żeby udowodnić, że to jest jakaś piramidalna bzdura, że to w ogóle nie ma ze sobą związku.

  Rankiem na lotnisku spotkał ich uczeń tego nauczyciela i powiedział: „Guru już na was czeka”. Na szyje im założyli girlandy kwiatów. Spędzili tam dwa dni w jakiejś medytacji. Opowiadano im coś o przeszłości, przyszłości i teraźniejszości.  I po tym wszystkim byli w stanie całkowitej dezorientacji, jakiegoś dysonansu poznawczego i potem wyjechali. I dopiero w Londynie przypomnieli sobie, dlaczego chcieli tam jechać. 

  To znaczy, że są tacy mądrzy ludzie, którzy tworzą wokół siebie takie pole zmieniając siebie od wewnątrz. Ale my wszyscy pragniemy wpływać na swoje otoczenie, ale powiada się: Działaj za pomocą tego, co dał ci Bóg. A jeśli to twoje urządzenie w czaszce nie jest jeszcze dostatecznie sprawne to musisz je dostroić, a dostrajanie zajmuje całe życie. 

Tak jak zalecał pewien znany u nas człowiek: trzeba się nieustannie uczyć. Stara mądrość uczy: "Żyj przez cały wiek i cały wiek się ucz". Nigdy nie będzie tak, że osiągnąłeś jakiś tam pułap i na tym się skończy - że dostroisz tę swoja maszynkę w głowie i to wystarczy na całe dalsze życie. Tak nie będzie - będziesz się uczyć całe życie. Jeśli tylko przestajesz się uczyć to tracisz swój potencjał - Twoja moc zaniknie i nikt nie będzie się od ciebie uczył. Nie można uczyć kogoś nie ucząc się jednocześnie samemu. 

 To znaczy, wiedza musi przez ciebie płynąć. Musisz być świeży, bo wiedza nie może stać w miejscu. Ona jest jak woda i jeśli przestaje płynąć to staje się jak zatęchły staw.

Będzie od ciebie emanował taki zapach pychy a to odstraszy uczniów. Nikt się od ciebie nic nie nauczy, bo ten zapach pychy, ta duma, którą będziesz przekazywał wraz z wiedzą, dosłownie anuluje wszelką wiedzę. No bo po co jest ta wiedza? Ona jest po to, żebyś coś czynił i zmieniał na świecie, a nie popadał w jakieś samozadowolenie.

 No cóż, na tym poprzestaniemy. Bądźmy mądrzy, ale nie spieszmy się z tym. Dopóki twoje ciało fizyczne się rozwija, to pracuj pięściami, rękami i tak dalej. Potem dorośniesz, być może twoje słowo będzie miało znaczenie i zmienisz sytuację, powiesz wtedy : „Chłopaki, może nie powinniśmy tego czynić", 

 a ty już jesteś autorytetem, i oni cię posłuchają - albo wystarczy, że po prostu spojrzysz.

  Wszystko zależy od tego na ile jest rozwinięte to Twoje narzędzie tutaj w głowie.   Czasami po prostu milczysz, medytujesz i wszędzie wokół panuje kompletne feng shui. Tak to się dzieje. 

 Ale jeśli widzisz bałagan i medytacja nie pomaga, słowa nie pomagają, to zakasaj rękawy i zrób porządek. Taka jest kolejność działań - najpierw działanie na poziomie fizycznym, potem stajesz się bystry a na końcu mądry, Musisz przejść przez wszystkie te etapy, ale nigdy nie możesz być tchórzem. I musi być wokół ciebie porządek - a jak go ustanowisz to już nie ma znaczenia.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=UK7UfbiEouc