niedziela, 14 czerwca 2026

Duchowość dla leniwych - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=1YKnYYTtfEw

Witajcie ludzie.

  Proszę bardzo, jesteśmy tu razem i przeglądamy pytania, które nam przysłano. Mamy pytanie - a właściwie jest to znów cytat: "najłatwiej okłamać człowieka poszukującego duchowości". Najłatwiej oszukać kogoś kto szuka duchowości.

  Taki ktoś szukający duchowości przypomina mi człowieka, który szuka okularów a ma je na własnym czole.

 Duchowość to jest to co jest wprost przed tobą a duch tobie podpowiada co z tym czynić. Skoro ten człowiek szuka to znaczy, że nie zadowala go to co ma przed własnym nosem i w żaden sposób nie uważa tego za duchowe.

Te słowa wypowiedziała Jelena Pietrowna Bławadska. Najłatwiej oszukać kogoś kto szuka duchowości. Na czym bazuje takie oszustwo? Oszustwo poprzez obiecywanie szybkiej aktywację zdolności. Druga rzecz to sprzedawanie oczyszczania karmy. Oczyścimy twoją karmę już, zaraz i niedrogo. Ponadto wszelakie te sesje pracy nad sobą, sesje coachingowe i podobne rzeczy. Istnieje ponadto pułapka duchowej wyjątkowości. 

  Zatem szybka aktywacja zdolności: ja chcę być kimś nad-przeciętnym. Sprzedawanie oczyszczania karmy, niekończące się sesje pracy nad sobą - no bo przecież jestem taki duchowy. To jest wyjątkowa duchowość.

Kiedy mówisz komuś, że jest duchowy albo mówisz mu: "czy ty wiesz, że masz takie wyjątkowe zdolności?" to z jakiegoś powodu wszyscy są skłonni w to uwierzyć. 

 Tak działa diabeł w przebraniu. Wychodzi więc na to, że na brak pychy nikt z nas nie może narzekać (śmiech). "Próżność to mój najukochańszy grzech". Takie słowa wypowiada szatan w filmie "Adwokat diabła".  „Próżność, mój najukochańszy grzech”. 

 Cóż, ogólnie rzecz biorąc, mam sporo powiązań z Jeleną Pietrowną Błowadską, ponieważ jestem związany z Klubem Logos. A Klub Logos ma wiele powiązań. Bywaliśmy na konferencjach i dogłębnie studiowaliśmy jej nauki, nawet braliśmy udział w pewnej konferencji, wygłaszaliśmy tam wykłady, spotykaliśmy się.

   Znamy więc Bławadską nie ze słyszenia. A jakie są nauki Heleny Bławadskiej? Ona założyła światowe Towarzystwo Teozoficzne. Słowo „teozofia” to pojęcie stworzone przez Bławadską. 

To nauczanie teozoficzne, zawiera szczegółowe ostrzeżenia przekazane przez Elenę Pietrownę Bławadską - ostrzeżenia przed tymi wymienionymi tutaj pułapkami duchowymi.  

Omówmy je teraz po kolei. Punkt pierwszy czyli niebezpieczeństwo szybkiego aktywowania zdolności. Tutaj od razu widać, że nie da się obejść bez demonów. To znaczy, Bóg stopniowo otwiera -  krok po kroku przesuwa to okna Overtona. Stopień po stopniu.

A diabeł daje ci to wszystko od razu - pstryk i masz nadzwyczajne zdolności. W rzeczywistości te zdolności nie są twoje, tylko demona. A ty po prostu dałeś się kupić, a raczej sprzedałeś się. Nie da się obejść stopniowego rozwoju człowieka - wszystko to musi zachodzić małymi krokami jak z tym oknem Overtona.

  Nawiasem mówiąc Bławadska nalegała, że prawdziwy okultyzm wymaga długiego, długiego samooczyszczenia. stopniowo, w ten sposób, żeby nie wylać dziecka z kąpielą jak mówi jedna z ludowych mądrości. Ona mówiła, że dążenie do szybkiego uzyskania takich mocy psychicznych, czy też inaczej nazywając zdolności Sidha bez dojrzałości duchowej prowadzi do szaleństwa i moralnego upadku. 

Wszelkie praktyki w rodzaju mediumizmu - "och! przyszedł do mnie duch El Morya, on na pewno on mi zaraz coś opowie". 

 Ona uważała to za niebezpieczne, twierdząc, że media bardzo często kontaktują się w ogóle nie z tymi, którzy się tam przedstawiają - nie z wyższymi nauczycielami, ale z jakimiś bezdusznymi, elementalami, z jakimiś pozostałościami osobowości. 

  Kiedyś czytałem dość intensywnie książkę Allana Kardeca "Księga duchów" - bardzo intensywnie to studiowałem. To jest zbiór świadectw mediów. I tam jest napisane, że pod żadnym pozorem nie należy praktykować spirytyzmu, jeśli nie ma się duchowej lub emocjonalnej więzi z tą istotą.

Ktoś na przykład z czystej ciekawości przywołuje ducha Napoleona. A kim ty jesteś dla niego? Czy studiowałeś jego życie? Czy fascynuje cię jego biografia? Jeśli nie, to ktoś inny może przedstawić się jako Napoleon.  

 Ale jeśli istnieje duchowe przywiązanie, to wtedy jest to coś w rodzaju paszportu, wtedy to zdecydowanie będzie pasowało. Być może nie będzie to on, ale może jakaś matryca, która go tam reprezentuje, ale będą to te właściwe teksty. Wtedy nie wprowadzą w błąd te niskie byty, które są bezdusznymi resztkami osobowości, byty które krążą i tylko takich ludzi łapią. 

  A co one oferują? Na przykład proponują szybkie otwarcie trzeciego oka w ciągu trzech dni. Tam ma miejsce stosowanie technik, które powodują tymczasową hiper-stymulację psychiki.  

Wszyscy mają wtedy w głowie szum, a człowiek sobie myśli: „Och, wydaje mi się, że się oświeciłem, bo wcześniej tak nie szumiało”. (śmiech)

 To oczywiście nie prowadzi do wzrostu świadomości, ale może prowadzić do destabilizacji zdrowia psychicznego. Przeciążysz się, a potem będziesz cierpieć z powodu tego upadku przez długi czas i nie ma pewności czy w ogóle wydostaniesz się z tego dołka. 

  Na przykład, kiedyś był taki ktoś - Nie pamiętam jego pełnego imienia, ale jego nazwisko brzmiało Iwanow - on napisał własną książkę, dał tam wiele przydatnych porad. On otworzył w Moskwie, jeszcze w Związku Radzieckim, szkołę Sacharshi Jogi.  

Wiecie, że praca za pomocą jogi zajmuje wiele czasu - to jest praca z czakrami i na przykład Hatha joga to praca z czakrą podstawy, czakrą muladhara. To długa praktyka, ćwiczysz 15 lat i po 15 latach zaczynasz coś rozumieć. 

  I saharshi joga – to 8 godzin, i jesteś saharshi joginem. I nawet tam, werbalnie nic nie mówi. Po prostu ludzie siadali, on patrzył na zebraną publiczność, która przyszła oczywiście nie za darmo, oni patrzą na niego, on mówi kilka słów, a potem milczą przez dobre 5-6 godzin. 

No i okazywało się, że gdzieś mniej więcej co trzeci człowiek coś tam osiągnął. On miał jakąś prawdziwą władzę nad ludźmi. To nawet nie była radźa joga, to coś poważniejszego. A reszta tamtejszych uczestników po prostu popadała w szaleństwo. Zatem szybkie działania w tej sferze są bardzo niebezpieczne. Być może ktoś tam był gotowy - on osiągnął jakiś wewnętrzny fundament żyjąc pełnią życia, a potem na pstryknięcie palcami mu to włączyli. Natomiast ci, którzy żyli tak leniwie, niespiesznie - dla nich te praktyki były po prostu niebezpieczne. 

 Albo jest jeszcze  sprzedawanie oczyszczania karmy. Jest wielu  takich speców. Znam pewną kobietę, która regularnie chodziła do innej i ta ją w jakiś sposób oczyszczała i po tych zabiegach kobieta czuła się dobrze. Ona płaciła jej coś, a potem, kiedy czuła się źle, to znów wracała do niej. 

  No i ta oczyszczana kobieta się od tego uzależniła. Przy czym ta kobieta prowadząca to oczyszczanie pewnego razu powiedziała tej swojej klientce: "ojej - w twoim biopolu jest jakiś mężczyzna w czerwonej szacie, on nosi okulary" - i w szczegółach opisała mojego nauczyciela Nierashena Swami. A ja wcześniej rozmawiałem z tą kobietą i nie opisałem jego wyglądu, ale tylko opowiadałem jej co ten Swami czynił. Po tej rozmowie w jakiś sposób obraz tego mistrza w nią wszedł i ta zajmująca się oczyszczaniem go zobaczyła.

Czyli, że ona nie była jakąś oszustką. Ona naprawdę widziała i naprawdę oczyszczała, ale jaki w tym sens? Ta regularnie raz na tydzień przychodziła do niej, żeby się oczyszczać - a po co? A jak żyją inni ludzie? 

Tak więc w nauce teozofii karma to takie żelazne, kosmiczne prawo przyczyny i skutku, którego nie da się kupić, nie da się zmyć rytuałem. Człowiek jest w pełni odpowiedzialny za swoje czyny. I żadne zewnętrzne procesy, żadni pośrednicy, ani te oczyszczenia nie mogą wymazać kosmicznych długów. 

Takie działania po prostu pozostawiają korzeń - przyczyna pozostaje, a ścinają tylko te przeszkadzające aktualnie odrosty tam na górze, a te za jakiś czas znów odrastają. Czyli, że nie zajmują się tą kwestią u samych korzeni. 

  Ogólnie rzecz biorąc, koncepcja karmy, lub też prawo przyczyny i skutku, w tym całym marketingu, uprościli to do poziomu [śmiech] czegoś w rodzaju długu w banku.

A wobec tych, którzy bezinteresownie kochają pieniądze medycyna jest zupełnie bezsilna. Ludzie zamiast pracować nad swoim postępowaniem, zamiast pracować nad swoim charakterem kupują jakieś kursy. Człowiekowi proponują w magiczny sposób zdjąć z siebie odpowiedzialność  za swoje życie. Wystarczy chwila i jesteś znów wolny.  A co ty tam wcześniej czyniłeś? Czy ty może oddałeś się Bogu całkowicie, żeby wszystko wskoczyło na swoje miejsca? Nie.  Tak to się dzieje.

 Tak więc karma to nie jest jakieś tam zewnętrzne przekleństwo, ale struktura umysłu, która powstała w wyniku twojego działania lub zaniechania działań. Stało się to przez nieprawidłowe działania lub w wyniku bezczynności, kiedy powinieneś był działać. Karma to coś czego nie da się odwrócić cudzymi rękami ani w żaden sposób nie da się tego zmienić za pieniądze.  Musisz to zrobić sam. 

Co tam jeszcze?  Ludzie miewają obsesje na punkcie jakiegoś nie kończącego się przepracowywania. To taka współczesna ezoteryka. No i co z tego, że ciągle wszystkich besztam? (śmiech) Ta współczesna ezoteryka jest zafiksowana na niekończącym się uzdrawianiu różnorakich traum a życie przekształca się w niekończące się naprawy. Całe życie to nieustanny remont. 

 Ja rozumiem, że możesz chodzić do łaźni raz w tygodniu. To jest dobre. To swego rodzaju rytuał, który może sprawiać przyjemność. Ale w tych sprawach duchowych trzeba być bardzo ostrożnym, bo w saunie dobrze widzisz co myjesz a w przypadku karmy nie wiesz kto ją myje i jakimi rękami. Być może te ręce są brudne, lepkie - zwłaszcza jeśli robią to dla ciebie za pieniądze. To jest niezwykle podejrzane. 

  Przecież wtedy życie to niekończące się naprawy, wtedy nawet nie zaczynasz żyć. To jest prawdziwa kopalnia złota dla tych psychologów i tych różnorakich wróżbitów. Człowiek przestaje żyć tu i teraz a zamiast tego skupia się na poszukiwaniu coraz większej liczby blokad. Mam tu blokadę, którą trzeba uwolnić, a tu jest program rodzinny, który trzeba usunąć. 

I w ten sposób rozwija się uzależnienie od psychologa lub guru.  Oni teraz nazywają siebie terapeutami. A prawdziwe zmiany są zastępowane procesem przygotowania do życia. 

  No i co tam jeszcze? Mamy jeszcze duchową ekskluzywność. Och, to największa pułapka. Bławadska powiadała, że jest to pycha na poziomie ducha. Powiada się, że umysł jest wielkim zabójcą rzeczywistości. I dlatego uczeń musi zabić tego zabójcę - w każdym razie tak zalecała Helena Bławadska. W chrześcijaństwie tę pychę nazywa się byciem w złudzeniu. To znaczy poczuciem własnej ekskluzywności. 

 To znak, że dany człowiek nie poczynił postępów, ale wpadł w pułapkę złudzenia  swojego niższego ja - zaczęło mu się wydawać, że jest kimś szczególnym. To wygląda tak, że człowiek czuje się wybrańcem, czuje się kimś wysoko wibrującym, "niskie wibracje to nie nasza rzecz". Taki ktoś uważa, że jest przebudzony i że pozostali ludzie śpią.

  Tak w ogóle to pycha maskuje się pod świętość. Taki człowiek zaczyna patrzeć z góry na tych, którzy wciąż śpią lub są zajęci sprawami materialnymi: "och! to czym ja się zajmuję to zupełnie inna sprawa!" A konsekwencje tego są przecież widoczne dla każdego gołymi oczami. 

 Wszyscy rozumieją, że taki człowiek po cichu popada w obłęd, ale sam "wybraniec", w cudzysłowie, tego nie dostrzega. To jest takie całkowite odizolowanie od rzeczywistości. Mówią, że pycha jest wyjątkowa wśród wszystkich wad. Jej nawet nie udaje się ukrywać.

  Tak więc gdzie tu jest oszustwo? I ta izolacja, ta utrata zdolności do empatii.... Nawiasem mówiąc, taki człowiek staje się niezbyt dobry a jest to przecież cecha, którą nazywa się fundamentem każdej ścieżki duchowej. 

 A gdzie kwitnie oszustwo? Kwitnie tam, gdzie szukają łatwych sposobów. Bo kiedy  zostaje ujawniona prawdziwa cena tego, to ludzie mówią: „Och, nie, to trochę drogo, nie podejmę się tego”. 

 I tacy właśnie szukają łatwych sposobów, szukają potwierdzenia swojej wyjątkowości lub możliwości przekazania tego na wyższe siły lub powierzenia tego jakimś tam przewodnikom.

   My, każdy z nas, jesteśmy idealni, wyjątkowi, niepowtarzalni. Po prostu idziesz krok po kroku, ale żeby tam dotrzeć, musisz to stopniowo odnajdywać. A tamci oferują ci jakąś fałszywą tożsamość, która potem po prostu pęka jak bańka mydlana. 

 Ten subtelny, wysublimowany grzech, wygląda jak cnota, a w związku z tym trudniej się go leczy. Powiada się, że tego typu niby "wysoko wibrujący" obywatele są brzemieniem ziemi - oni są ciężarem dla ziemi, tak to jest określone w pismach Shrimat Bhagavad. Wszystkie wojny są powodowane właśnie przez nich.

  Jeden z cytatów o tych którzy są brzemieniem ziemi brzmi z grubsza następująco: "Kiedy Kamsowie i inni Asury przejęli władzę na tym świecie to ziemia gniła pod ciężarem ich okrucieństw".  Wyczuwacie na pewno podobieństwo do czasów obecnych - wszystko dzisiaj dzieje się dokładnie tak samo. To co tutaj opisuje księga Shrima bhagavad działo się dawno temu, ale to zdanie pasuje do czasów nam współczesnych.

A kiedy ciężar ziemi staje się zbyt ciężki, to na świecie nieuchronnie pojawiają się wojny, epidemie, głód i inne katastrofy. Takie są prawo natury. Tak pisze Braphupada. Stąd to się bierze ponieważ wielu ludzi po prostu zaczęło szukać łatwych sposobów. 

  A główną ideą tego, co dzieje się teraz, jest to, że ziemia zrzuca swój ciężar. Myślicie, że to politycy organizowali wojny? Nie, to ziemia zrzuca swój ciężar, zrzuca swoje brzemię. To brzemię to właśnie ci ludzie posługujący się wyłącznie instynktami. Oni są bezmyślni, bo myślenie też wymaga wysiłku.

 A ci instynktowni ludzie są ciężarem dla ziemi; ich zdolności, czyli brak empatii, przewyższają ich moralność, przyzwoitość, i tacy przestają pasować do ekologii kosmosu. Oni niszczą tę przestrzeń. A ta przestrzeń, naturalnie, będzie stawiać opór na wszelkie sposoby.

   Zło nie tkwi w samych satanistach, zło tkwi w filistrach - w tych obywatelach żyjących na poziomie zwierząt. Kto waszym zdaniem jest zabijany podczas wojen? Zabijani są ci właśnie filistrzy, różni tam obserwatorzy i wszelkiego rodzaju pasożyty stanowiące niepotrzebny balast.

A po co? Aby świat mógł iść naprzód. A tych zdeprawowanych i skorumpowanych ludzi są miliony. A co powinni zrobić ci filistrzy, ci obserwatorzy? Po prostu przestańcie być filistrami. Taki obywatel, taki przeciętny człowiek jest po prostu leniwy. Taki jeśli można nic nie robić to nie zrobi nic. Jeśli można się tylko bawić to on się będzie bawił.

Taki nie ma najmniejszego zamiaru uczynić nic pożytecznego dla innych. To jest taka istota posługująca się emocjami i wyłącznie zaspokajająca swoje zmysły. Na tym się wszystko kończy.

Księga Shrimat Bhagavad tak o tym pisze: "kiedy pod wpływem pasji i ignorancji potomkowie rodu królewskiego popadli w pychę".... A pycha jest tego rezultatem. To znaczy, że im bardziej nikczemny jest dany człowiek - tym bardziej popada on w pychę. 

 Tacy zmieniają się w bezbożników. Tam mówi o tym 9 -ta paraśurama Shrimat Bhagavad. Nawiasem mówiąc to właśnie Bóg ich zabił - unicestwił ich, aby zrzucić to brzemię Ziemi - usunąć to obciążenie dla Ziemi. Powiada się, że to już się wydarzyło 21 razy z rzędu - stąd właśnie biorą się wojny. 

Tak więc ten rządowy terror, produkuje ludzi spoza polityki, ponieważ oni mawiają: „Och, po co nam ta polityka?” -, a mówiąc bardziej precyzyjnie to są ludzie uprawiający tchórzliwą politykę. 

Byliśmy przez długi czas w śpiączce - ja mówię o czasie dzisiejszym - zbyt długo trwała ta  śpiączka. Tam już się zrobił ropień. Już czas się obudzić, żeby już nie bać się co dziennie byle szelestu. Jeśli chcemy żyć spokojnie i pokojowo to czas otworzyć oczy i zrozumieć gdzie żyjemy, po co tu jesteśmy i jakie jest nasze zadanie.

 I równie ważne jest, aby zapobiec w przyszłości takiej sytuacji, która rozwinęła się w ciągu ostatnich 40-50 lat, aby już więcej nie dopuścić do sytuacji w której znaleźliśmy dzisiaj.  

 Ważne, że w końcu zrozumieliśmy że nasz własny rząd nas oszukuje a nam się to podoba. Lubimy oszustwo bo jeśli powiedzieć prawdę to nam się to nie spodoba.

My dzisiaj zamiast zbierać informacje samodzielnie i pomyśleć, zamiast samemu to wszystko wyjaśnić, zamiast zadawać niewygodne pytania oglądamy telewizję i wierzymy we wszystko, co ci ludzie nam mówią -  w to co mówią te gadające głowy w wieczornych wiadomościach.  To są te same głowy, które nas okłamują każdego dnia.

  Mówię to wszystko ponieważ chcę podnieść was na duchu. Pod żadnym pozorem i w jakichkolwiek okolicznościach nie ma powodu się nikogo bać. Strach jest najgorszym ze wszystkich wrogów który zawsze będzie stał na naszej drodze.

  Ludzie w końcu muszą wiedzieć prawdę, bez względu na to, jak przerażająca może ona być. Ludzie potrzebują pokoju, zrozumienia, wzajemności, i nie aby żyć w ciągłym strachu, żeby nie powodować niepotrzebnych obaw i wątpliwości, których jest już w tym świecie wystarczająco dużo.

Mówię to wszystko aby wesprzeć was duchowo. Bohaterstwo i świętość to dwie strony ścieżki duchowej. To są słowa jakie wypowiedział Vritrasura przed śmiercią - zapisane są one w Shrimat Bhagavad. 

Tchórzostwo i duchowości są nie do pogodzenia. One są niekompatybilne, ale tchórzostwo może czasami ukrywać się w fałszywej duchowości podczas wstrząsów społecznych. I wtedy świat zaczyna się tak trząść, to bardzo wielu ucieka w tę fałszywą duchowość. Bławadska właśnie przed tym  ostrzegała. Dziękuję za uwagę.

wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=UahVYtgngn4