wtorek, 16 czerwca 2026

Problemy energetyczne - Wiktor Sawieliew

 https://youtu.be/toQY4z_SBLw

 Dobrze, jak masz na imię? 

- Julia. 

- Julia. Tak. Więc twoje pytanie dotyczy energii, tak? 

- Mhm. 

- Bardzo dobrze. Jakie energie cię interesują? 

- Tylko pozytywne. 

-[śmiech] ach tak! Słuchaj, tak z grubsza rzecz ujmując 

 jeśli ująć to tak ogólnie to jest to pewnego rodzaju sprawdzian - jeśli ktoś się interesuje energiami to oznacza, że on nie wie co ma czynić. Kiedy człowiek zaczyna wykonywać to co należy to wtedy energia przychodzi sama. To znaczy, wtedy to pytanie znika. 

Musisz coś uczynić dla innych - i nie tylko dla ludzi, ale dla każdej istoty.  Siedzisz sobie na przykład w domu, wszystko jest w porządku i nagle ktoś do ciebie dzwoni i mówi: „zaraz do ciebie przychodzimy, będzie pięciu gości”, a ty od razu patrzysz: „Dobra, wszystko jest tu na swoim miejscu, może powinnam gdzieś posprzątać? Może powinnam zagotować wodę w czajniku, żeby na herbatę było?” Natychmiast zabierasz się za sprzątanie i  od razu przejawiasz jakąś aktywność.

  Tak dla siebie wszystko jest w porządku, ale dla innych - od razu pojawia się energia. Więc to właśnie jest ten nasz cel, nasze powołanie, to dlaczego tu w ogóle tu przyszliśmy - wszystko to jest dla kogoś. Nikt nie żyje sam dla siebie. Jeśli ktoś żyje tylko dla siebie, to znaczy, że trochę się pogubił, został oszukany, bo takie życie przede wszystkim dla siebie jest po prostu nieciekawe.

Na wszelaką energię danego człowieka składają się wszystkie inne zasoby, bo to jest zarówno jedzenie, to jest zdrowie, pieniądze, to moi znajomi. Im więcej mam przyjaciół, tym więcej mam energii. Oni pomogą - to też jest przecież energia na jakieś tam moje własne potrzeby.

  Więc wszystkie te zasoby, które człowiek ma, są 20 razy większe, kiedy nie żyje on dla siebie. To do tyczy wszelkich parametrów - to jest fakt potwierdzony również medycznie. 

 Albo inny przykład. Spójrz, jakiś tam słaby uczeń siedzi na lekcji

  i wszystkim przeszkadza. Nauczyciel mu mówi: zaraz postawię ci dwóję, zadzwonimy do rodziców. A on pozuje przed kolegami z klasy, wygłupia się. Na to nauczyciel: cała klasa teraz zostanie po lekcjach. Ten od razu się uspokoił.  

 Działanie poprzez grupę dało rezultat. Dla dobra innych on jest w stanie pohamować to co teraz się nazywa fałszywe ego czy podobnie. Ten chuligan od razu ucichł. Dla dobra innych, człowiek może dokonać takich czynów. On nawet sam siebie nie poznaje.

 Dlaczego? Ponieważ otrzymał dodatkowe energie od grupy.

Dla przykładu idziesz sobie po rynku. Masz trochę pieniędzy w kieszeni albo w portfelu. A jeśli są rzędy jakichś bardzo drogich towarów to dobrze rozumiesz, że, nie ma sensu na nie patrzeć. Patrzysz tylko na to co jesteś w stanie kupić.

 A kiedy masz wiele pieniędzy to twoje horyzonty natychmiast się poszerzają. Tak właśnie zaprojektowany jest mózg, że nawet nie zauważasz tego, na co cię nie stać. Bo jeśli zauważę, to czego chcę, ale nie będę mógł tego zrealizować, to po prostu się powieszę i na tym koniec.

 Dlatego też ten Bóg, który mieszka w nas - czasami on się odzywa jako sumienie - no i On to organizuje w taki sposób, że po prostu wyłącza tę uwagę. A kiedy mam dużo energii, okazuje się, że mogę wiele zrobić. 

  Wszyscy dobrze znają tę komedię Riazanowa: "szczęśliwego nowego roku". Tam ten Żenia Łukaszyn był takim mięczakiem

 a kiedy się zakochał, to mówił: „ja sam siebie nie poznaję”. Miłość to taka dodatkowa energia. Skąd się ona wzięła? Właśnie co był kompletnie pijany, był na kacu. I oto się zakochał i stał się zdolny do tak poważnych czynów. 

W każdym razie.... czym tak w ogóle jest miłość? Każdy marzy o miłości, żeby ktoś był obok mnie. Miłość to taki stan super-emocjonalny, super-przesadny. Ludzie wspinają się gdzieś tam na balkony, mało jedzą, mało śpią, a mimo to nic nie tracą. Ludzie zakochani są silni, są do wszystkiego zdolni. Rzecz w tym, że ta miłość pojawia się w tych ludziach, którzy mają jakąś społeczną misję - i nie należy tej miłości mylić z pożądaniem.

 A potem nagle, bum, i pojawia się ktoś dla nich do pary - mężczyzna lub kobieta i się zakochują. A wtedy za pomocą tej siły oni idą przez świat jak buldożer - oni zrobią rewolucję albo coś zbudują, zrobią coś dla wszystkich.

Na sanskrycie jest takie słowo Warnaśhama.  Varna oznacza to czym się zajmuję - jestem tokarzem, piekarzem, albo kopię kanały. To mówiąc naszym językiem oznacza zawód. To zaspokajanie moich cech psychofizycznych. To znaczy, wykonuję to z łatwością i nawet mi za to płacą. 

 To jest obecnie uważane za jakąś tam działalność publiczną. A za sferę osobistą uważa się fakt, czy jestem żonaty, czy nie, prawda? Mówimy więc: „To jest życie osobiste”. Ale w rzeczywistości Wedy mówią, że jest odwrotnie: to czy jesteś w związku małżeńskim, czy jesteś samotny, to nie jest twoje życie osobiste lecz życie publiczne. To jest miłość, nazywa się to aśram czyli świętą rzeczą.

Natomiast to jak zarabiasz pieniądze, kim ty się pozycjonujesz w tym społeczeństwie, informatykiem czy operatorem koparki to już jest twoje życie osobiste. 

I teraz ktokolwiek uważa, że to, co robię dla zarobku, jest publiczne, a sprawy osobiste to mój dom jest moją fortecą - tutaj są moje dzieci... ten drugi układ to demoniczna warnaashama. A boska warnaaśama, to mój dom powinien być świątynią. Tu w domu powinna być miłość. A to, co tam robię w świecie, to jest osobiste. 

 A dlaczego świątynia? Bo na przykład, jeśli mam żonę i jej nie kocham, to znaczy, że nie mam żony. Jeśli mam dzieci, a one mnie nie słuchają, to znaczy, że ich nie mam. I tak dalej. 

  Więc bez miłości wszystko jest bezużyteczne. Daremne. Tak to się nazywa. Wedy mówią, że jest działanie, złe działanie, zakazane działanie, a potem jest bezczynność. 

Bezczynność to coś takiego: mam na przykład mnóstwo rzeczy na biurku i kładę długopis tu a powinienem tam - zatem wykonuję wiele ruchów, ale nic się nie zmienia. I ludzie tak się kręcą, po prostu tak jak wiewiórka w kole. I nic się nie dzieje. Oni po prostu marnują czas, zasoby, pieniądze i mogą tak marnować swoją energię.  

 Potem mówią: jestem tak zmęczony, ale wszystko jest nadal tam gdzie było. To się nazywa bezczynność. Właściwie nie możemy się zatrzymać ani na chwilę, ale, po prostu wykonujemy rzeczy chaotycznie. 

 Są też zakazane działania: na przykład czegoś tam pozazdrościłem, ja tego nie mam. No cóż, ukradłem coś tam - ukradłem kosztem czyjegoś zasobu. To jest działanie zakazane.

No i istnieje także po prostu działanie. To działanie z miłością. A wszystko inne, to jak mówi Księga Koheleta: "marność nad marnościami i wszystko marność", wszystko to jest zbyteczne. 

 Jeszcze ktoś powiedział - to był chyba Nikołaj Ostrowski: "to jest potwornie bolesne. To są na darmo przeżyte lata - zmarnowane lata. [śmiech] 

wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=o0tMtc50QA8