poniedziałek, 22 czerwca 2026

Nic nie przemija bez śladu – Wiktor Sawieliew

 oryginał jest tu: https://youtu.be/MR6Z7rWUKSo

 Nic się nie dzieje bez przyczyny, nic tu na Ziemi nie przemija bez śladu. To pozostaje w pamięci, nawet jeśli tego nie zauważysz.

Jeśli potem człowieka wprowadzić w stan hipnozy to okazuje się, że on sobie to wszystko przypomina - on zaczyna opowiadać, że siedział sobie a obok niego coś tam się działo. Ale w tym momencie jego uwaga była skupiona na tym co przed nim - tamto zdarzenie zarejestrował kątem oka i od razu o tym zapomniał.

 Wszyscy znamy opowieść  "Hrabia Monte Christo". Tam jedną z postaci był Opat Faria. 

Hrabia został zamknięty w więzieniu i nawet nie rozumiał, kto to zrobił, ani dlaczego. A ten Opat Faria coś tam zrobił nad jego głową, a ten potem natychmiast przypomniał sobie, kto co zrobił i dlaczego, jakie były tego powody.

  Czyli, że nic nie przepada - wszystko jest zapisywane, ale nie w naszych ciałach. To nie jest tak, że można odciąć kawałem naskórka z palca i za pomocą mikroskopu odnaleźć tę informację w naszym DNA. Nasze DNA i całe nasze ciało jest wyłącznie odbiornikiem i nadajnikiem, a informacja znajduje się gdzieś tam w kronikach Akaszy, w matrycy albo jeszcze gdzieś indziej.

  Tak samo nasza świadomość też nie jest w głowie ani nawet w sercu, ale gdzieś poza tym wszystkim.  A ta mała istota ludzka po prostu biega i coś tutaj wykonuje.

  - a skąd otrzymujemy odpowiedzi, kiedy zadajemy pytania? One przecież skądś tam przychodzą?

 - dobrze, zapiszę sobie.

W biblii istnieje takie coś jak błogosławieństwa. Czy wiesz, czym są błogosławieństwa? To Kazanie na Górze Jezusa Chrystusa. Poszedł tam a z nim 5000 ludzi i zaczął mówić: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni odziedziczą ziemię i tak dalej. 

 I jest tam pośród tych przykazanie: "błogosławieni ci, którzy łakną i pragną prawdy i sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni". To znaczy, gdy tylko pojawiło się jakieś pytanie: „Jak to jest? I dlaczego tak jest?" Gdy tylko pojawiła się chęć czegoś dowiedzieć - czegokolwiek, na przykład: " jak zbudowany jest wszechświat?", to wiedza o tym wszystkim natychmiast zaczyna do ciebie docierać - nawet jeśli jesteś na pustyni. 

 Musisz po prostu wysłać w przestrzeń to pytanie. Jest taka mała książeczka o nazwie Shri Upaniszady. Zaraz wam ją pokażę. Powiada się, że gdyby wydrukować wszystkie Wedy to nie zmieściłyby się w tym pokoju, a ta książeczka jest z nich najważniejsza.  Shri Upaniszady.

 I tutaj jest napisana ósma mantra, która mówi, że, Bóg jest taki i taki, że jest doskonały, że jest cudowny. A ostatni wers głosi: "to ten, który od niepamiętnych czasów spełnia życzenia wszystkich istot żywych".

  To znaczy, każde moje pragnienie, w tym również pragnienie otrzymania informacji zostanie spełnione. Dlatego musicie bardzo ostrożnie obchodzić się z życzeniami. [śmiech] 

 Życzcie sobie ostrożnie. Zadaj sobie pytanie czy naprawdę tego pragniesz. Dusza na sanskrycie nazywa się "atma" - czasami to słowo tłumaczone jest jako świadomość. Wszystko kręci się wokół świadomości.  

 A świadomość to nie tylko wiedza. Ta świadomość ma trzy cechy. Sadchitananda, wieczność, wiedza, błogość. To znaczy, dusza nigdy nie umiera, ona jest wieczna. I jest błoga. Błogość. To znaczy, jeśli człowiek jest w złym humorze, to znaczy, że jego dusza jest gdzieś tam w ​​pięcie, w nerkach, że gdzieś odeszła. To znaczy, dusza nie jest na swoim miejscu, ona powinna być w sercu. Kiedy jest w sercu, to wszystko z nami jest w porządku.  

A kiedy jest w sercu? Kiedy kierujemy się tym, co mówi nam serce. Samo serce nic nie mówi. Powiada się, że w sercu jest również nad - Dusza, na sanskrycie ta nazwa brzmi Paramatma. 

 To jest najbardziej zakonspirowana wiedza, że dusza jest w sercu. A raczej powinna tam być, bo ona może być wszędzie. Może nawet opuścić ciało. Ale jeśli, powiedzmy, dusza przemieszcza się do nerek, to znaczy, że dany człowiek jest tchórzem.

Pani na pewno zna psychosomatykę, prawda? I dlatego mówi się, że jeśli nerki przestały działać, to oznaka, że człowiek jest tchórzem. Jest wiele książek o psychosomatyce - jedną z autorek jest Lise Bourbeau, to dziedzina wiedzy już dość dawno opisywana.

 I mówi się, że każda choroba leczona lekami zależy to od jakiegoś wzorca zachowania, od reakcji człowieka, a nie od okoliczności. Od okoliczności nic nigdy nie zależy. Wszystko zależy od naszej reakcji na te okoliczności.
 
A co reaguje na okoliczności? Reagować może nasz mózg, może to być serce, może wątroba. Jeśli reaguję sercem, a powiada się, że w sercu mieszka Duch święty.
 
 Wedy wskazują nawet jego rozmiary. Czy wiecie, jakie rozmiary ma Duch Święty? Nie wiecie? Zdradzę wam sekret. Jeśli każdy człowiek rozłoży dłoń w ten sposób, to jest to odległość między czubkiem palca serdecznego a kciukiem. To jest rozmiar Ducha Świętego. U każdego z nas ta odległość jest inna, prawda? 
 
- to się mierzy o tak tutaj?
 
 Nie, w linii prostej. To u przeciętnego człowieka średniego wzrostu jest około około 20 cm. Ze zwierzętami jest nieco inaczej. Tam mierzą trochę inaczej. Natomiast atma, czyli dusza, to dziesięciotysięczna część włosa, czyli nieporównywalnie mniej.
 
   I dlatego Duch Święty wie więcej, i jeśli go słucham... wszyscy go słyszą, ale jego życzenia wypełniają wyłącznie bohaterowie i święci. Święci ufają, a bohaterami są ci, którzy jeszcze nie rozumieją, ale wiedzą już, że nie powinno być tak jak jest i po prostu rzucają się gołą piersią na armaty. Oni prą naprzód i okazuje się, że wychodzą z tego cało i wszystko im się udaje. 
 
 Bohaterowie nie rozumieją, że to jest Bóg, ale święci rozumieją, że to jest Bóg. 
 I ten Bóg w sercu prowadzi kiedy jak to się powiada: okoliczności rzucają człowieka przeciw czołgom.
 
Kiedy wszystko jest w porządku to wiesz, gdzie iść, żeby się nie zadrapać, żeby nikogo nie urazić. Ale bywają okoliczności siły wyższej, gdy nic nie jest przygotowane, wszystko jest niekorzystne dla twojego zachowania. Możesz zostać poważnie ranny, możesz nawet zginąć. I duch wtedy mówi: idź tam. Ty tam idziesz i okazuje się, że wygrywasz.
 
Jeśli natychmiast ruszasz bez chwili namysłu, to nie idziesz sam, ale ta paramatma idzie z tobą. Bóg idzie z tobą, a potem ma miejsce jakiś mistycyzm. Twoi wrogowie są jak sparaliżowani a ty bach! zrobiłeś swoje i zdążyłeś uciec albo ich pokonałeś, to nie ma znaczenia.
 
 A jeśli ktoś na sekundę się zawahał, to będzie musiał zrobić to samo, ale kosztem swojego zdrowia, jak jest napisane w Wedach. Trzeba będzie zrobić to samo. 
 
 - Czy ja dobrze rozumiem, że Paramatma to dusza nadrzędna?  
 
 Tak. Dusza nadrzędna,
 
 - czyli, że ona jest zawsze przy nas?
 
  tak. Ona jest obok nas, jest blisko nas. Ogólnie rzecz biorąc człowiek składa się z ciała. Przez ciało mam na myśli ciało fizyczne, ciało astralne, ciało mentalne, jest siedem takich ciał. Plus dusza i plus duch. Wszystko to razem nazywa się człowiekiem.
    Jeśli człowiek nie słucha tej superduszy, tego Ducha Świętego, czyli, że praktycznie nie słucha Boga, to jest uważany za człowieka duszewnego.
 
A ludzie duszewni jak jest napisane w Bibli i i w innych świętych pismach nie mogą mówić za siebie, nie mogą osądzać, chociaż ich ulubionym zajęciem jest plotkowanie i właśnie osądzanie innych. Ale oni nie są w stanie osądzać ani siebie ani innych. 
     Natomiast człowiek duchowy może osądzać i powinien osądzać, ponieważ rozumie, ponieważ jest w kontakcie z Tym, który wie wszystko o wszystkim i o wszystkich. To są ludzie duchowi.
 Można powiedzieć, że duszewni to ludzie binarni (dwójkowi), a ci duchowi są "trójkowi" - są ze-sTrojeni czyli mają połączonem w sobie aspekty.
 

Ci związani duszą (duszewni)  też mają Ducha Świętego i oni Go słyszą, ale są pewne rzeczy, z którymi się nie zgadzają. On - ten duch święty nie powtarza dwa razy. I dlaczego oni się boją? Nie mają żadnego doświadczenia w kontaktach z Bogiem.  

  - A może po prostu dobrze się czują jako ofiary?  

  Nie. Nimi kieruje strach, kieruje nimi instynkt samozachowawczy. I to jest normalne. To nie dlatego, że są źli i nie dlatego, że są tchórzami. Oni po prostu dopiero co wyłonili się ze świata zwierząt, ledwie co pozbyli się ogona i otrzymali ludzką formę życia. Ale dusza nadal ma zwierzęce doświadczenie i zachowuje się jak zwierzę.

   Dla zwierząt walka o przetrwanie jest normalną rzeczą. Dla ludzi walka o przetrwanie jest nienormalna. Dla ludzi normalne jest życie. Jeśli ktoś zacznie tylko trwać, to następnym razem zmieni się z powrotem w zwierzę, bo nie chciał tego wykorzystać. 

  Co to znaczy przetrwać? Przetrwać oznacza dominować nad wszystkimi. Więc jestem na górze w hierarchii, bo tam jest dla mnie bezpieczniej. Albo bycie pięknym - jak manifestuje się taki instynkt przetrwania u kobiety? Ona nakłada makijaż i to wszystko, nie można dotknąć tej jej urody. 

  A mężczyźni napinają bicepsy, zakładają krótki T-shirt i chodzą popisując się. Taki właśnie jestem. Cóż, każdy na swój sposób. Czym więc różnisz się od zwierząt, które, naśladują swoje środowisko? Niczym. 

 Albo na przykład niektórzy chcą dowiedzieć się, czego chcą inni i to czynią, no cóż, ci ludzie nie zadowalają Boga, ale ludzi – to jest właśnie przetrwanie. A życie to nie jest takie harmonijne dopasowywanie się do otoczenia, żeby nie być widocznym, jak kameleon. Życie to zmiana swojego otoczenia. Przychodzisz i mówisz: „Dobra, przesuńmy to tu, wrzućmy coś nowego tam, a tutaj wstawmy coś nowego”. Tacy właśnie są ludzie u władzy. 

Każdy chce, żeby inni go słuchali, prawda? Każdy chce władzy. Wiecie kto nie chce władzy? Tylko ci, którzy ją mają. (śmiech) Każdy chce przynajmniej być słuchanym. To jak w tym znanym dowcipie: „Panie doktorze - wszyscy mnie ignorują”.  Następny proszę!

 Kiedy jestem traktowany jak powietrze to jest to problem. To obraźliwe. Chcę tego, bo nie ma żadnego potwierdzenia, że ​​w ogóle żyję. Muszę ciągle udowadniać. I tak zaczyna się rywalizacja już od okresu dojrzewania. A w zasadzie już od dzieciństwa - dzieci już w piaskownicy się spierają: "Mój samochodzik jest większy, ja jestem szybszy, moja mama kocha mnie bardziej". Zaczyna się nieustanne rywalizowanie. To są aspekty ze świata zwierząt.

  Ale potem Bóg naprawdę przychodzi do człowieka w tym okresie przejściowym, w tym słynnym okresie dojrzewania pomiędzy 14 do 21 lat. To jest rozwój czakry manipura u człowieka. Rozumiesz czym są czakry? 

- Tak mniej więcej. 

Cóż, jeśli mniej więcej, to znaczy, że nie rozumiesz. (śmiech) Zasadniczo jest siedem czakr, które zawsze się kręcą, ale rozwijają się co 7 lat. Przez pierwsze 7 lat od czasu kiedy dziecko się rodzi rozwija się ciało fizyczne. Po 7 latach jest jasne, czy będzie sportowcem, czy nie, czy zdobędzie gdzieś złote trofea, czy nie. To jest od razu jasne czy da radę czy nie.

Dlatego kiedy rekrutują dzieci do sportu z perspektywą grania na poziomie ligi kraju, to rekrutują od 7 roku życia. Tak to jest, 7 lat. Natomiast w wieku 14 lat jest już jasne, kto to będzie, czy chłopiec czy dziewczynka. W wieku 7 lat wciąż nie jest to jasne, jeśli dzieci w tym wieku ostrzyżesz tak samo to trudno będzie je rozróżnić.

  Ale w wieku 14 lat jest już jasne. A od 14 lat rozwija się kolejna czakra - od 14 do 21 lat kształtuje się czynnik siły woli. A siła woli oznacza, że ja decyduję. Skąd biorą się te decyzje? Bóg im podpowiada. I czy ja słucham Go, czy nie? Albo go słucham, albo pytam innych. 

 Dlatego rodzice mówią: „Och, okres dojrzewania”. Bo dzieci zaczynają same decydować. To taki trudny wiek, ale dobry. I na ile uda mu się zbudować w sobie w ciągu tych siedmiu lat aspekt silnej woli, tak i potoczy się dalsze życie tego człowieka.  Taki jaki będzie w wieku 21 lat - taki już zostanie.  

 Albo człowiek będzie wycieraczką, będzie podnóżkiem dla ludzi, albo zrobi coś znaczącego dla społeczeństwa. I dlatego ten okres przejściowy - okres dorastania jest tak ważny. W ten sposób dalej rozwija się każda kolejna czakra - to są centra energetyczne, które się tam znajdują.

    Cóż, w dzisiejszych czasach ludzie nie żyją zbyt długo i nie docierają do ostatnich czakr.  7 razy 7 daje nam 49, prawda? A to oznacza więcej, więcej - oznacza coraz silniejsze ciało. W wieku 49 lat twoje zdrowie powinno być lepsze niż w wieku 20 lat. I zazwyczaj nie widzimy tego, prawda? Powinieneś być silniejszy zarówno fizycznie, jak i genetycznie, no i mądrzejszy. 

 A są tacy, którzy wszystko mieli w młodości, wszystko było dobrze, a potem przeżywają kryzys wieku średniego i zaczynają się staczać. 

 - A potem znów w górę. 

  [śmiech]  No cóż, w zasadzie najważniejsze jest to, że nic nie przechodzi bez śladu. Ja jestem taki ciekawski i przeczytałem każdą książkę, jaką mogłem, czasami czytałem pod poduszką, mimo że rodzice mi zabronili. Czytałem w nocy z latarką.  

 A teraz nie da się nikogo zmusić do czytania. Wszystko jest wręcz przeciwnie, [śmiech] No cóż, wtedy nie było gadżetów. To znaczy, nagle zdałem sobie sprawę, że wszystko, co przeczytałem - a czytałem wszystko co popadnie, dosłownie to zgarniając, jak jakiś śmieciarz. Więc zdałem sobie sprawę, że nic z wiedzy, którą przeczytałem, nie poszło na marne. Teraz potrzebuję jej całej. Wszystko to jest potrzebne.

 Zasadniczo nic nie przechodzi bez śladu. Istnieją dwa rodzaje doświadczenia: jest doświadczenie pozytywne - to znaczy, że widzę, że jeśli coś zrobię, to czuję się lepiej. To jest przecież doświadczenie. 

  Ale istnieje także negatywne doświadczenie. Kiedy dostaję po rękach to chwilę później zdaję sobie sprawę, że dobrze, że dostałem coś powodującego ból, bo miną jeszcze dwa dni i wtedy nagle otrzymuję taki dar. To znaczy, te negatywne rzeczy, które nam się przytrafiają, też są dobre, ale to jest dobro na dłuższą metę - dobro w dalszej perspektywie. I to również ja zapisuję jako swoje doświadczenie. 

 To znaczy, że nic co nam się przytrafia, nie przechodzi bez śladu. Absolutnie nic nie przechodzi bez śladu. Ogólnie rzecz biorąc, nie spotykamy kogoś przypadkiem, ani niczego nie czytamy przypadkiem. 

 Czy zauważyliście, że czasami coś czytasz i zaśniesz podczas czytania, czasami słuchasz jakiegoś wykładu i zasypiasz - czyli, że i tak nie zapamiętasz dzisiaj tego czego nie trzeba. Bóg mówi: „Jestem pamięcią, wiedzą i zapomnieniem”. Więc nie trzeba nic dodatkowego. To tylko nam się wydaje, że tego potrzebuję, ale ja tego nie potrzebuję.  

Cóż, gdybyśmy kontrolowali naszą wiedzę i nasze działania w ten sposób, to nie przetrwalibyśmy długo na tym świecie. Bóg, poprzez nasze zdrowie, poprzez jakieś tam zewnętrzne okoliczności, poprzez nasz nastrój, poprzez senność, dba o to, abyśmy otrzymali tylko to, czego potrzebujemy. 

Jest dużo wiedzy, ale nie potrzebujemy jej całej; nie jest ona potrzebna. 

 Na przykład Wedy, i czy powinniśmy znać wszystkie Wedy? Nie, tam jest napisane, że są Kszatrijowie, oni są wojownikami i powinni zachowywać się w ten sposób. A potem są kupcy Vaisha, dla nich istnieją zupełnie inne zasady. A kiedy czytam, czego ci kupcy potrzebują, od razu mam ochotę zasnąć. 

 Czujesz wewnętrznie, że to jest to, czego potrzebujesz, to nas "bierze" - tak jak podczas łowienia ryb, ryba bierze. Po prostu chcesz tego - wszystko nagle się w tobie budzi. To znaczy, że to jest moje i koniec. No cóż, tak to jest. Nic nie przechodzi bez śladu.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=4TzLtEJvBOw