oryginał jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=r-Afr9W4Ixc
witajcie ludzie.
Drodzy widzowie, nasza Elena Viesna w końcu się pojawiła. Ona zawsze zadaje mi pytania zaocznie. Odpowiadam na nie w tych krótkich piętnastominutowych filmach. I teraz w końcu jest tutaj jak dawniej na żywo, zadając mi pytania. Zaraz padnie jakieś pytanie, a ja udzielę jakiejś odpowiedzi. No to zaczynajmy.
- proponuję dziś cytat z ewangelii. Jezus powiedział: „Jeśli ślepy prowadzi ślepego, obaj w dół wpadną”. Prawdopodobnie zwłaszcza teraz kiedy mamy internet, każdy wie, dokąd iść. Niektórzy idą do 5D, inni jeszcze gdzieś wyżej. Wszyscy gdzieś tam ludzi prowadzą. Porozmawiajmy o tym cytacie i o tych różnych przewodnikach starających się gdzieś tam przenieść innych ludzi.
Dobrze, jest taki werset w Bhagavadgicie, który mówi, że dusza, istota żywa znajduje się niejako w maszynie wykonanej z energii materialnej. I Paramatma prowadzi takiego człowieka i każdą inną żywą istotę tam gdzie potrzeba. Ona prowadzi, żeby człowiek naprawił karmiczne niedoskonałości i tak dalej, i tak dalej.
Ona prowadzi bardzo ostrożnie, biorąc pod uwagę pragnienia duszy. I nawet jeśli te pragnienia są niewłaściwe, to i tak bierze je pod uwagę. I tak prowadzi, prowadzi, aby dusza sama zrozumiała, że to nie jest jej potrzebne i że przecież oferta Boga była najlepsza. Człowiek musi o tym zdecydować sam.
Wróćmy teraz do tego cytatu z ewangelii - co tam Jezus mówił. To nie był wyłącznie Jezus, bo święty Jan z Kronsztadu mówił także: „Niech nikt nie staje się nauczycielem, niech nikt nie nazywa siebie nauczycielem, bo mamy tylko jednego nauczyciela Chrystusa, mamy jednego Ojca, Chrystusa”.
Tutaj myśl jest taka, że Jezus Chrystus odszedł ale teraz jest on z nami jako Duch święty w sercu i stamtąd do nas mówi. Czyli, że on nigdzie nie odszedł i będzie z nami dopóki nie zabierze ze sobą ostatniego wierzącego. Taki oto paradygmat.
On nawoływał: "słuchajcie tylko tego głosu w sercu". Ktoś może powiedzieć, że to jest jakaś taka kampania reklamowa - ale nie, spójrzmy co na ten temat mówi Bhagavadgita. Jest tam napisane - co prawda nie jest bezpośredni tekst, ale jest to sam koniec nagłówka. A w komentarzu, ostatnie linijki powiadają następująco: „Nikt nie wie, co czynić. Nikt nie wie gdzie ma iść”. Dokładnie to mówi ten tekst. I dalsza część brzmi: "ale ten, kto ufa temu kogo ma w swoim sercu - temu kto tam jest podpowiadając, ten się nie zagubi - wszystko z nim będzie w porządku". To znaczy, nie wpadnie w dół.
No i tu jest napisane w ewangelii Tomasza: „Jeśli ślepy wiedzie ślepego ....”. A kim jest ten ślepy? Ogólnie rzecz biorąc, dusza jest ślepa, ponieważ kiedy dokądś idziemy...... my długo wędrujemy i ostatecznie dotrzemy do królestwa Bożego. No i wszystko jest tam w porządku, nie ma tam żadnych problemów związanych z jakąkolwiek energią materialną.
Ale okazuje się, że nie da się tam dotrzeć o własnych siłach. Chrześcijanie mówią, że musisz się kogoś trzymać. Musisz się kogoś złapać ponieważ twoja ścieżka, kiedy idziesz jest bardzo kręta.
A to dlatego, to nie twoje ciało tam zmierza lecz twoja świadomość, twoja dusza. Sanskryckie słowo „atma” tłumaczy się tak samo jako dusza i świadomość.
I ta świadomość musi się zmienić i natychmiast, bach, znajdujesz się w tym stanie. I możesz osiągnąć ten tak zwany duchowy świat, będąc tutaj, w tym ciele, w dobrym zdrowiu. I masz wiele lat życia przed sobą. Tych ludzi konwencjonalnie nazywa się świętymi. Udało im się osiągnąć ten stan.
Oni już tam doszli. I dlatego, ogólnie rzecz biorąc, nawet buddyści twierdzą, że nie ma świata materialnego i duchowego. Jest świadomość materialna i świadomość duchowa. I te istoty żyją w zupełnie różnych rzeczywistościach.
Niektórzy ludzie żyją w karmie, inni żyją w duchu. Duch jest całkowitym bezprawiem z punktu widzenia karmy. Nie ma tam żadnych ograniczeń, ale to nie oznacza bezprawia. Tam, po prostu jeśli trzeba komuś pomóc, to wyraziłem taką chęć i to się udało. To znaczy, świat się nagina dla tej duszy. W tej znanej pieśni Makarewicza są słowa: "nie będziemy się naginać do kamiennego świata".
To jest mniej więcej taka właśnie sytuacja, w której istota duchowa może zmienić rzeczywistość - możecie to sobie wyobrazić?
Natomiast pozostali muszą dostosować się do rzeczywistości, muszą ją studiować. Kiedyś myślałem, że te prawa karmy są dla ślepych. Ślepi postępują zgodnie z instrukcją. Jeśli na przykład chodzę w nocy to można przyjąć, że jestem ślepy - mimo, że mam oczy to i tak nic nie widzę.
Muszę nosić jakiś noktowizor albo jakiś rodzaj czujnika, albo jakiś rodzaj lokalizacji, jakiś rodzaj echolokacji. Poruszam się za pomocą czegoś, jakiejś wiedzy. albo mapy. Więc podążam zgodnie z mapą, teraz prosto przed siebie, potem w prawo itd. - podążam za jakimiś urządzeniami.
Ale gdybym nie był ślepy - gdybym wszystko widział, to nie potrzebowałbym tej wiedzy. Więc człowiek duchowy nie jest ślepy, ale człowiek duszewny już tak. A dlaczego jest ślepy?
Bo dusza wie wszystko o swoim ciele - nie tylko o tym ciele fizycznym, ale także o emocjonalnym, intelektualnym i tak dalej. Ona wie czego chcą wszystkie składowe tej ludzkiej maszyny. Ale dokąd pójść, ona nie wie. Ona po prostu chce, żeby było lepiej.
Ale czasami chce, żeby innym było lepiej - póki co jest to z egoistycznego punktu widzenia, bo jeśli znajduję przyjaciół, to łatwiej się żyje - łatwiej wtedy podołać jakimkolwiek wyzwaniom.
Ale rzecz w tym, że w naszym sercu jest nie tylko atma czyli dusza, ale jest tam także także Paramatma. Więc ta Paramatma, w przeciwieństwie do atmy, wie wszystko o ciałach innych istot wokół siebie, o tym, czego one potrzebują. I ona prowadzi cię tą życiową ścieżką.
Wtedy oczy się otwierają, wtedy kieruję się miłością, współczuciem i podobnymi rzeczami. Z perspektywy materialisty i egoisty wydaje się, że to stratą czasu, i ślepą uliczką. Ale w rzeczywistości to jest ta całkowicie bezpieczna ścieżka, gdzie będziesz w pełni wyposażony. A ta paramatma, czyli duch święty to właśnie sam Bóg mówiący ci: „Zrób to, wykonaj to i tamto”.
I jest w Wedach cała shloka, cały werset mówiący o tym, że jeśli posłuchasz tego głosu Boga i to uczynisz, to wtedy On zachowa wszystko, co posiadasz. Wszystko wokół będzie zniszczone a to co twoje zostanie zachowane. Mało tego: On doda to, czego tobie brakuje, pod warunkiem, że go posłuchasz. I to jest prawo.
Przeciętny materialista ma niewielką wiarę w to prawo. Dlaczego? No bo jeśli nie możesz sam o siebie zadbać to kto inny się o ciebie zatroszczy, prawda? Gdzie jest ten Bóg? Przecież jego nigdzie nie widać?
On jest w każdym człowieku. On szepcze delikatnie i cichutko. Mieliśmy już tu cały wykład pod tytułem: "Szept Boga". Bóg najpierw szepcze: „Musisz tam pójść”. Jeśli tam nie pójdziesz, to wtedy odezwie się głos logiki i powie: „Och, musisz coś zrobić”. A potem rozlegnie się krzyk cierpienia. Cierpienie zmusza cię do zrobienia czegoś.
Ale najpierw lepiej posłuchać tego szeptu Boga, a potem wszystko będzie dobrze. Bo kiedy dochodzi do cierpienia, to nie obchodzi cię już ani Bóg ani nic innego, jesteś wtedy jak zwierzę instynktowne. Ten szept Boga to nie tylko szept - to ten rodzaj intymności.
Takie rozmowy bywają tylko między mężem a żoną, żoną a mężem. Przecież jeśli podejdę do kogoś na ulicy i zacznę mu szeptać do ucha, to co on sobie mnie pomyśli? Mogę nawet wprowadzić człowieka w zakłopotanie.
Tak więc to jest taka intymna relacja. A Bóg mówi cicho, bo mówi tylko do mnie i ta rada nie przyda się nikomu innemu. On wskazuje mi tę indywidualną ścieżkę, to jest ten mój kierowca: "oto twoja droga, więc śmiało, nie popełnisz błędu". Tylko On widzi. Wszyscy inni są ślepi.
Są ludzie, którzy opowiadają: " ja wchodzę na płaszczyznę astralną" [śmiech] Narkomani regularnie wchodzą tam w astral i oni to wszystko tam widzą. Ale jak mówił Shri Aurobinda - nawiasem mówiąc, to było również Twoim pytaniem - on ostrzegał nas, żeby nie mylić tych różnych zjawisk. To nie jest stan duchowy - to jest niższy astral, który nie ma nic wspólnego ze stanem duchowym.
Stan duchowy to miłość, to brak strachu, to chęć niesienia pomocy. Nawet jeśli pomagasz w strachu, to już nie jest to. Jeden mi kiedyś opowiadał: "ogarnia mnie taki stan, to mnie dosłownie dopada, wpadam w taki cudowny stan.." - ja mu na to odpowiadam [śmiech]: "to nie jest cud - to narkomania". To slang narkomanów i nie ma to nic wspólnego z duchowością.
Duchowość coś czyni. Dlatego człowiek widząc, co uczynił czerpie radość ze swojej mocy. A ten sobie coś wstrzyknął, odurzył się, coś go dopadło i teraz czuje się dobrze. To trochę inaczej. Cóż, wiemy, że narkomani nie żyją długo.
I dlatego, jeśli ślepy prowadzi ślepego to obaj upadają.
A powiada się, że największą zbrodnią mędrców jest przedwczesne dawanie wiedzy. To, a propos, ma z tym związek. Prawdziwy mędrzec to guru, to przecież jakiś nauczyciel - mędrzec przekazuje jakąś wiedzę.
Taki ktoś po pierwsze, nie otwiera ust, aż go ktoś zapyta. A po drugie, on nie mówi mi, dokąd mam iść. On pyta cię, ty mu to wyjaśniasz. Było tak, potem tak, potem tak, a potem tak, a on mówi: „Och, przecież Bóg w sercu ci to podpowiadał”.
Taki człowiek po prostu dodaje mi otuchy i odwagi, której nie miałem od razu, żeby pójść tą drogą. Znałem już tę drogę, ale pomyślałem, cóż, jest wiele argumentów, ale ten wybór tak bez argumentacji jest taki słaby.
I z ludzkiego punktu widzenia, z ludzkiej perspektywy to jest zrozumiałe - tak jest lepiej, ale się tego bałem. Taki nauczyciel inspiruje mnie do podążania ścieżką, którą już znam. On nie oferuje własnej ścieżki. To jest prawdziwy mędrzec - on nie jest ślepy, jest widzącym mędrcem.
I znowu można powtórzyć: "nikt nie wie, kto dokąd powinien iść". Tylko tutaj ta Paramatma w sercu wie i mówi, ale nikt inny nie wie. A jeśli ktoś mówi, że coś wie, to takich nazywa się szarlatanami. To są szarlatani. Cóż, dziękuję. To była ewangelia według świętego Tomasza.
wersja polska: https://youtu.be/pu3tUk02Euc