sobota, 31 grudnia 2016

Scenariusze ludzkie cz.2

Kolejny wykład pani Lory Szeremietiew. Nie tłumaczyłem jeszcze pierwszej części (patrz oznaczenie)- tych wykładów ostatnimi czasy pani Lora zamieszcza sporo. Gdzieś tu pod koniec pada pojęcie szeregów fantomowych, które jak sądzę było wcześniej wyjaśniane. Na razie nie umiem nic więcej o tym powiedzieć.
   Ogólnie prezentowane tu informacje pokrywają się z naszym Iwanem Carewiczem i paroma innymi źródłami. Dla zorientowanych poszukiwaczy niewiele nowego ale zawsze jest to naświetlenie zjawisk z innego punktu widzenia a więc cenna rzecz.

Materiał nochłonął sporo energii bo też słowna łamigłówka momentami przyprawiała o ból głowy ale sądzę, że ogólnie wykład czytelny.Jutro zacznę kończyć iwana Carewicza opublikowanego wczoraj.


piątek, 30 grudnia 2016

KRÓLEWNA ŻABKA -bajkę czytają Iwan Carewicz i Królewna Łabędź

Niniejszy zapis spotkania jest bardzo cennym materiałem - wiele tutejszej wiedzy znajduje podsumowanie. Z filmami powniżej łączą się treści zawarte w naszym blogowym "przeboju" (jak mniemam) Prawdziwa Bajka

Przypomnę jeszcze starą publikację bajki- napisy polskie są:


P.S.  Ponieważ w komentarzach niespodzianie zawrzało a przegladanie nowych wpisów jest już mocno utrudnione to zapraszam do kontynuacji rozmów na nowej stronie: https://michalxl600.blogspot.com/2017/01/nieswieta-kobiecosc.html

sobota, 24 grudnia 2016

Cofnięcie na drodze duchowego rozwoju.

Wykłady tej autorki już były i sądzę, że będą (podobały się)- pani nagrywa regularnie. ostatnio "sypnęła" do sieci sporo.
Opisywane zjawisko znane poszukiwaczom samorozwoju- zapraszam:


piątek, 23 grudnia 2016

Męskość powraca na należne miejsce?

  Wczoraj cały wieczór spędziłem na młodzieżowym portalu wykop.pl . Tam na stronę główną wybił się temat widniejący w linkach poniżej.
http://www.wykop.pl/link/3515069/jaglak-bierze-sprawy-w-swoje-rece-nie-pierniczy-sie/ 
Na tymże portalu dałem nawet kilka komentarzy (kopie poniżej) -ale po kolei:

O CO CHODZI? 

   Szczegóły zdarzeń opisane w linku jaki przesłała mi dziś znana wiernym czytelnikom nasza czytelniczka Beata:

Michał Karmowski, znany kulturysta, a także trener personalny, zrobił ze swoim hejterem coś, co powinno być przestrogą dla każdego, kto kiedykolwiek choć przez chwilę pomyśli o obrażaniu w internecie......(reszta w linku poniżej):

Znany kulturysta Michał Karmowski znalazł nastolatka, który obrażał jego rodzinę. I ukarał go w najlepszy możliwy sposób

   Skoro rano znalazłem w skrzynce długi list od Beaty w którym między innymi i o tym to uznałem, że warto skorzystać z tej podpowiedzi - stąd niniejsza publikacja blogowa.

Beata napisała między innymi:

 Dziś na Fb trafiłam na taki artykul:
http://natemat.pl/197407,znany-kulturysta-michal-karmowski-znalazl-nastolatka-ktory-obrazal-jego-rodzine-i-ukaral-go-w-najlepszy-mozliwy-sposob
Nie jestem jakas fanką kulturystow, nie znalam czlowieka, ale spodobala mi sie jego postawa- chroni swoja Rodzine i daje lekcje a nie karze finansowo- co jak powiedzial, ugodziloby w rodzicow chlopaka a nie w jego samego. Jesli unznasz, ze warto, napisz prosze cos na ten temat na blogu. Nas na blogu takie postawy nie dotycza chyba- chodzi mi o meska postawe, ktorą warto pokazać.
 Odpisałem:

 Wspaniale, że zahaczasz temat Karmowskiego (Jaglaka -  wyjaśnienie w linku). Cały dzień wczoraj siedziałem na portalu z młodzieżą dopisując nawet swoje uwagi http://www.wykop.pl/link/3515069/jaglak-bierze-sprawy-w-swoje-rece-nie-pierniczy-sie/Zgadzam się 100% z tym co piszesz. Też nie popieram jakoś szczególnie kulturystyki w dzisiejszej formie (wspomaganie farmaceutykami-droga na skróty, pójście na łatwiznę) choć szanuję mimo wszystko bo trzeba przy tym wykonać jakąś pracę nad sobą.
Ale sam fakt, że "Jaglak" budzi takie poruszenie posród nastolatków - kandydatów na mężczyzn jest pozytywem, znaczy, że szukają wzorców. Jaglak dość mocno się promuje medialnie balansując nieco na granicy (to też lekcja dla niego - gdyby córka upinała warkocze to nikt by nie śmiał jej zrobić takiego fotomontażu, stała sie obiektem pożądania młodych, niepoanowanych dzieciaków).
 Hejter zapędził sie tak daleko, że opublikował fotomontaż zdjęć z pornografii - do tego dzieciecej. Z tego co wyczytałem na zalinkowanym portalu młodzieżowym były to kadry z jakiegoś filmu z 13-sto latką (obecnie ma 18 a autor filmu skazany wyrokiem)- kadry chyba jakoś zmontowane - no w każdym razie niezorientowani w możliwościach internetu ludzie widząc takie przerobione zdjęcie mogli wyciagnąć wnioski o jakichś obscenicznych ciągotach i zainteresowaniach opisywanego celebryty lub też jego córki.

  Jako podsumowanie skopiuję swoje wypowiedzi jakie wpisałem na wykop.pl
(aha, z filmu wynika, że Karmowski porozumiał się z ojcem chłopaka co bardzo mi się podoba):

Tak działają mądrzy ojcowie. Dzisiejszy problem wszelkich takich małolatów jak Maks jest niedowartościowanie- a to znów ma swoje przyczyny w wychowaniu kobiecym. Brak jest męskich wzorców, facet (szczególnie dorastający) rwie się do czynów i chce dokonać czegoś wyjątkowego. Dawniej gdy ojcowie mieli coś do powiedzenia i to rozumieli to sami inicjowali dla syna jakieś niebezpieczne przygody czy sporty. Dziś kobiety dbają o to aby było "bezpiecznie" - no i mamy. To całe zdarzenie tutaj to dobry początek dla nadania przykładu by ojcowie odbudowali swój autorytet. Matki niech się wycofają bo takie będą efekty ich opieki nad chłopakiem.
 W innych miejscach tamże napisałem:

@Demolka90: kto bedzie jego morde pamietal za pol roku? 
  takie same zakompleksione, niedowartościowane dzieciaki. I bardzo dobrze - to są wyniki maminego wychowania -fajnie, że mężczyźni (Jaglak i ojciec gówniarza) pokazali jak być powinno.
 @zio-maj:Sprawa nie jest taka prosta jak się wydaje. Jaglak dobrze to rozegrał i racja jest po jego stronie ale on sam niepotrzebnie zaangażował rodzinę w swoje celebryctwo.
   no to obaj mają naukę. Tak czy siak dobrze załatwione. Małolat sie nauczy na czym polega życie bo odleciał mocno.

wtorek, 20 grudnia 2016

Życie przecież musi brzmieć tak jak wielki piękny wiersz...

jak słusznie powiada niedoceniany współczesny wieszcz Adam Sikorski słowami utworu "Pieśń Niepokorna"
Ale żeby taki wiersz zachwycał to musi mieć swój rytm, musi być spełnione kilka warunków o które już kilka razy ocieraliśmy się w niedawnych wpisach na temat muzyki i nie tylko. Wiersz musi wpaść w rezonans z czymś co nosimy w swojej duszy- w swoim sercu- rezonować też z energią gdzieś tam z "nadajnika" wszechświata.

   Podobno materia jaką odczuwamy to tylko mocno zagęszczone  światło - w każdym razie jest to zbiór wielu częstotliwości, przeplatanie się fal o różnorakiej wibracji, różnej aplitudzie drgań. Są w przyrodzie fale (cykle) bardzo krótkie - takie jak choćby szarpnięcie struny w gitarze. Są też bardzo długie jak  okrążenie Ziemi dookoła własnej osi, księżyc wokół Ziemi już nieco dłużej biegnie a bieg ten ma swoje oddziaływanie na nas i całą przyrodę. Jest wreszcie cykl obrotu Ziemi wokół ojczulka Słońce - na tym się chcę dziś zatrzymać zwracając uwagę, że właśnie teraz! właśnie dziś jest taki moment (będzie trwał przez kilka dni jeszcze) jak włożenie klucza do zamka patentowego. Wszystkie zapadki ustawiają się w taki sposób - w jeden jedyny i szczególny, jedyna taka kombinacja-, że możliwe jest w tym i tylko tym czasie przekręcenie klucza w zamku. Jedni ten moment zauważają i przekręcają ten swój osobisty klucz otwierając kolejne drzwi a inni zapominają (albo spóźniaja się jak już pisałem - obudzą się za kilka dni podczas fałszywych świąt kiedy to już inne klucze, do innych drzwi w tym labiryncie -film CUBE mi się w tej chwili przypomniał- jest w nim pewne przesłanie). Ci co zaśpią będą musieli poczekać kolejny rok.

  Właśnie teraz dni są najkrótsze z możliwych - wszechświat i przyroda zamiera w oczekiwaniu. Wszelkie stworzenie żywe dostanie w najbliższych dniach program rozwoju na kolejny rok (żony niech pilnie słuchają mężów w tym czasie i pomogą wspólnie wypełnić te zadania - szczegóły u pani Wasilczenko ).
Przypomnę, że w mniejszej skali (dziennej) co rano taki program rozwoju daje nam słońce wraz ze świtem- tu odsyłam do wykładów Lewszunowa- stąd bajkowe zalecenie aby co rano patrzeć w słońce, by je witać.

 Zadumajmy się teraz już - zatrzymajmy się (kto nie zna niech wróci do wpisu "gdy sie człowiek śpieszy to sie diabeł cieszy"). Co się udało wykonać w tym roku to sie udało - co się nie udało - sprawdźmy, może już jest zbędne? Może wykreślić z planów i nie brnąć w to uparcie? Przyjdą nowe zadania - wszechświat codziennie wprowadza korekty, co rano następuje pewne nowe rozdanie kart ale w tych dniach, w tej właśnie chwili!  jest coś więcej - otrzymujemy możliwość przejścia na wyższy poziom życiowej gry.

  W każdym razie (zamykając temat) wpadnijmy w rezonans z naszą własną falą, z naszym przeznaczeniem aby ten nasz wiersz brzmiał rytmicznie i zachwycał. Za mało -niedobrze ale za dużo też źle - musi być w sam raz. Ten moment - ta chwila jest jak próg startowy dla skoczka w dal. Bierzesz rozbieg i musisz się odbić od tej twardej deseczki a wtedy skok będzie efektywny , musisz trafić sciśle na jeden punkt - w tym punkcie się właśnie teraz znajdujemy. Bądźcie uważni, rozglądajcie się wokół- spoglądajcie na znaki, Bóg działa przez ludzi- może dostaniecie jakiś list? Może telefon? Może pojawi sie ktoś nowy z jakimś przesłaniem? wpadnie w oko jakiś tekst z książki czy nawet gazety albo szyldu w sklepie. Każdy z nas ma swoją jedyną i niepowtarzalną misję bez której wszechświat nie byłby kompletny. Nic nie jest przypadkiem - wszystko jest podpowiedzią. Dziś w tej chwili - zaraz, już bedziemy się wybijać do skoku w przestrzeń najbliższych 365 dni. Kto się bawił w morzu w pływanie po fali ten wie o co chodzi- gdy się uda trafić na jej właściwy punkt to kolejna fala zaniesie nas najdalej niemalże bez wysiłku z naszej strony - jeśli ustawisz się źle to może nawet cofnąć wciągając w te turbulencje niekorzystne.
Uporządkujmy co się da- szczególnie w naszych wnętrzach (do tego służy choćby chwila wyciszenia). Nie gońmy za iluzjami- to co najważniejsze jest wewnątrz nas.

  Do następnego spotkania w nowej już - noworocznej rzeczywistości - rzeczywistości z magicznych snów.

Helen Nelson-Reed

p.s. obrazek nosi tytuł: sen wszechświata:
http://www.livemaster.ru/asiaartsoul

środa, 14 grudnia 2016

Prawie jak muzyka

W poprzenim temacie Damian napisał:
Jędrzeju, trochę nie na temat, ale nie wiem gdzie o tym napisać. No i link, który tu podam, na Twoim blogu będzie kontrowersyjny, ale nie znam innego. A sprawa jest moim zdaniem warta uwagi. Co myślisz o tym:http://www.zbawienie.com/konspiracjaa440.htm ?? Może jakiś artykuł na ten temat napiszesz-wtedy będzie można linkować do Twojego bloga :)
OdpowiedzUsuń

Odpowiedzi


  1. Ależ bardzo na temat! Wstrzeliłeś sie pięknie - WPADŁEŚ W REZONANS z myślą przewodnią tego wpisu. Dzięki za link- od lat o tym czytam ale wreszcie ktoś kompleksowo wyłożył CZUJĄC TEMAT. Widać, że praktyk a nie teoretyk.
    Mamy na sali muzyków więc rozmowa będzie na pewno ciekawa. Juz działam - zaraz zmajstruję osobny wpis na ten najważniejszy z ważnych tematów. Warto tu przypomnieć zamieszczony niedawno film o badaniach i pracach dr-a Gariajewa bo bardzo rezonuje z omawianym zagadnieniem.
  Temat rozmowy na tamtej stronie brzmiał: "prawie czyni wielka różnicę" .
Dla zobrazowania o czym mówimy i że czestotliwości muzyczne mają swoje kolejne naturalne stopnie przedstawiam takie doświadczenie:

JEŚLI CHCESZ ODNALEźć SEKRETY WSZECHśWIATA TO MYŚL W KATEGORIACH ENERGII, CZĘSTOTLIWOśCI I WIBRACJI. 

 Nikola Tesla
Tu jeszcze polski filmik (uwaga!- ściszcie głośniki):
Figury Chladniego

wtorek, 13 grudnia 2016

"Prawie" czyni wielką różnicę...

że posłużę się podsumowaniem ze znanej reklamy.
   Dyskutujemy sobie ostatnio na tematy filmowe  ale odnoszę wrażenie, że dotykamy niesłychanie ważnego elementu wszelkich zjawisk jakie nas otaczają, że jesteśmy jakby tuż, tuż za ścianą- za jedwabną kurtyną oddzielającą nas od wielkiej tajemnicy. Filmowe zagadnienia są tylko elementem większej układanki- rozwinę  potem i ten aspekt.

       Niebawem najważniejsze święto w roku - kończy się stary cykl i zaczyna nowy. Za kilka dni dzień  przestanie się skracać i kilka z nich pod rząd będzie jednakowych. To taki moment zatrzymania po czym energie znów ruszą w nowy taniec życia. Wszystko znów ruszy do kolejnego obiegu. 
  I cóż nam się oferuje w zwiazku z tym jakże ważnym momentem naszego życia? Oferuje nam się jak we wszystkich innych przypadkach (filmy, bajki, legendy) podróbki- substytuty. To tak jakby wyruszyć w podróż ale stojąc w miejscu. Co roku o jednej i tej samej porze w określone miejsce o sciśle wyznaczonej porze przyjeżdża pociąg. otwierają się drzwi, on chwilę stoi jak to bywa z pociągami - drzwi się zamykają pociąg odjeżdża (Bogdan Loebl- autor tego tekstu piosenki twierdzi, że codziennie odjeżdżą taki pociąg).
Na każdym peronie rusza codziennie wiele pociągów. Aby wsiąść do właściwego trzeba znać dokładny rozkład jazdy. Dokąd dojedziesz posiadając rozkład sfałszowany? Bywa nawet kilka miejscowości o takich samych nazwach - być może dojedziesz do nie tej, do której zmieszałeś/aś? NIUANSE SĄ BARDZO ISTOTNE!!!

   Sytuacja jest na dziś taka, że tak jak mamy wspomniane już zastrzeżone numery telefonu czy zastrzeżone (nieistniejące) autostrady https://michalxl600.blogspot.com/2016/12/gdy-sie-czowiek-spieszy-to-sie-diabe.html )tak mamy dziś "pociągi" odjeżdżające do określonych celów ale .....niemal pominięte w rozkładach jazdy. One zajeżdżają o określonej godzinie, niby też o nich wiadomo, drzwi się otwieraja ale perony są w tym czasie puste lub też wsiadają pojedynczy pasażerowie - drzwi się zamykają- pociąg odjeżdża. Za kilka dni w to samo miejsce podjeżdża pociąg- fałszerstwo. O nim w rozkładzie jazdy da się przeczytać pogrubionymi literami i na czerwono, głośno o nim przez megafony i wszelakie inne środki przekazu. Ludzie wsiadają ufając, że dowiezie ich tam gdzie chcą ale są zwiedzeni - pociąg gdzieś tam krąży po jakiejś pętli... no i tak to trwa obecnie. Pociągi te także oferują jakąś podróż ale....
O czym ja mówię? Mówię o tym, że drzwi tego właściwego i prawdziwego pociągu (czyli portal do prawdziwej rzeczywistosci) otwierają się zgodnie z cyklem słonecznym około 21- szego grudnia. My w tym czasie śpimy a na "stacje kolejową" biegniemy 24 grudnia kiedy to z fanfarami zajeżdża pociąg jakoby świąteczny i oczekiwany ale ... jadący już w nieco innym kierunku- krążący po jakiejś pętli. Niby podobny, też niby daje jakąś tam frajdę podróży, jest dużo wrzawy i radości ale ....... do naszego celu nie trafia, w każdym razie nie do tego celu lecz do jego podróbki. On nas wysadza w zasadzie w punkcie wyjścia -nieco zmodyfikowanym ale jednak tym samym punkcie skąd ruszaliśmy. Badamy rzecz intelektem i niby wszystko jest w porzadku- niby odbyliśmy podróż a jednak w głębi duszy czujemy, że coś jest nie tak.
     Tak mija nam życie - rośnie frustracja i rozgoryczenie. Co roku ponawiamy próby dotarcia do celu i znów gdzieś błądzimy starzejąc się i więdnąc coraz bardziej- tracąc nadzieję. Brakuje nam szczęścia, miłości i tego domowego szczęścia o jakim spiewa Tadeusz Nalepa tekstem Bograna Loebla- do domu nie trafiamy. (powtarzam ten link bo to jedna z najważniejszych piosenek w moim życiu- kliknijcie na tekst).
  Pomyślmy 21 -szego o słońcu i o tym, że właśnie zaczyna się ważna chwila- nie  śpijmy.


  A teraz wracam do rozmowy o bajkach i o tym zarzucie bycia ortodoksalnym.
Owszem- znajdujecie się w przestrzeni zarzadzanej przez ortodoksa. Mineło mi ponad ćwierć wieku życia na popełnianiu tego błędu i uleganiu tym niuansom - na czynieniu kolejnych "drobnych" kompromisów: "dla szczęścia rodzinnego, bo tak trzeba, nie bądź taki ortodoksyjny/staromodny/archaiczny...." - ja to sprawdziłem doświadczalnie, że jest to droga donikąd, że jest to budowanie zamków na piasku - one niby dziś są, chwilę sie nawet nimi nacieszymy ale ....niebawem rozsypią się w proch i pył zupełnie tak jak w tej piosence Perfektu 
   Całe pokolenia w ostatnich stuleciach ulegały "drobniutkim" kompromisom. TO JEST GŁÓWNY SPOSÓB DZIAŁANIA MROCZNYCH!- zasada małych kroków, potem żona szepcze mężowy do ucha: "zno zgódź sie! precież to nic takiego!" . Mąż sie zgadza bo dla uśmiechu swojej lubej uczyniłby wszystko. A za kilka pokoleń okazuje się, że wyprowadzeni zostaliśmy na kompletne manowce, mgła iluzji opada a my stoimy w bagnie po pas, główna droga gdzieś tam -hen w oddali majaczy albo już całkiem nie wiadomo gdzie jest. Tak to się dziś kończy. Tu przekierowanie do mojego wpisu na podobny temat:

To jest właśnie ta sztuczka- wszystkie omawiane tu filmy mają wspólny mianownik- bazują na pozytywnej reakcji emocjonalnej -uderzają w cienkie struny marzeń (miłość, szczęście rodzinne itp) ale...... podają to z "drobną korektą". Całe pokolenia już zostały zwiedzione przez te kolejne "drobne korekty" . To jest jak zostawienie laski dynamitu w świeżo wybudowanej ścianie domu- kobiety zaniedbują te wszystkie niuanse bo dla kobiety sie liczy "dzis" -( TAKTYKA , ma być teraz, zaraz załatwione- stąd na przykład popularność kredytów. "Już mieszkamy" - a że sobie daliśmy przykuc kulę do nogi? Oj- tam, na razie nie jest tak źle). Mężczyzna natomiast widzi STRATEGICZNIE- widzi dalekosiężnie łańcuch przyczyny i skutku i trudniej go usidlić na lep chwilowego komfortu. Słynne bajkowe podpisywanie cyrografu to właśnie to- kredyt, machnięcie reką na "drobny" niuans -haczyk, fałszywa cegła, która w przyszłości i tak spowoduje katastrofę. W madrych księgach nauczano by nie budować zamków na piasku ale na skałach.
    
   Podjąłem niegdyś radykalną decyzję o rozwodzie , mój brat poszedł inną drogą. Przyglądam się gdzie zaszedł on a gdzie jestem ja- gdzie są dziś nasze rodziny, jak się ma ich i moje zdrowie i co sobą stanowią dzieci. Ale o tym może innym razem - poranek mnie wzywa do zadań gospodarskich - gości mam, w tej chwili  tego kawałka mojego życia i obecnych wniosków dobrze nie opiszę c.d.n.

Może na zakończenie słowa piosenki polecanej dwukrotnie w tekście powyżej.
Gorąco polecam uwadze i zadumie:

 Widzę, jak co noc ekspres staje tu
Ekspres nocny, który mnie
Zabrać stąd może, zabrać stąd
Bardzo krótko tutaj stoi
I nik nie wie, dokąd jedzie on
Jest gdzieś dom i ona czeka tam
Tak mi wróżka powiedziała
Jest gdzieś taki dom

Nie wiem, co mam brać, co mam z sobą brać
Chyba tu zostawię strach
Który mi kazał w kłamstwie żyć

Bardzo krótko ekspres stoi
Bluesa tylko wezmę z sobą, bo
Jest gdzieś dom i ona czeka tam
Tak mi wróżka powiedziała
Jest gdzieś taki dom


............

niedziela, 11 grudnia 2016

"On Drakon" (Zaklęty w Smoka) -recenzja filmu.


Pod wpisem sekrety kobiecego szczęścia toczyliśmy znów rozmowę na temat tego filmu: https://michalxl600.blogspot.com/2016/12/sekrety-kobiecego-szczescia-marina.html
Właśnie dopisałem tam taką uwagę:

...................... przypomniał mi sie naczelny zarzut do treści: tam ojciec przymusza córkę do wyjścia za mąż. TO NIE JEST ZASADA SŁOWIAŃSKIEJ KULTURY! To jest przestępstwo i poważne naruszenie. U nas tak nigdy, przenigdy nie bywało. Bajki Słowiańkie pełne są opowieści jak to królowie władcy załamują ręce i biadają a ona (księżniczka) .....tego odrzuca, tamtego odrzuca, ten sie nie podoba i tamten nie... U NAS ZAWSZE KOBIETA WYBIERAŁA i prawo to było najważniejszym z ważnych. A w tym filmie mamy ładnie podana dywersję - to dokładnie jak z biblią - na poczatku jedno "kłamstewko" że Bóg i Pan to jedno ...a potem niech czytaja choćby i 1000 razy.

Znalazłem bardzo ciekawą recenzję- strona nosi tytuł: "ODRODZENIE DOBRYCH ZASAD (ETYKI) W SRODKACH MASOWEGO PRZEKAZU"  

Stara mądrość powiada: "Bajka jest kłamstwem, lecz zawiera wskazówkę- kto ją zrozumiał ten ma lekcję" Takie wstępy i zakończenia znajdują się w wielu słowiańskich podaniach ludowych. Bajki są niewyczerpanym źródłem mądrości ludowej, poprzez które prezentowane są jasne i proste prawdy: co jest dobrem a złem, co prawdą a co kłamstwem, co mądroscią a co głupotą, co to jest odwaga a co tchórzostwo. Poprzez przekaz znaczeń i wartości bajka formuje (tworzy, formułuje)  zasady zachowania się w społeczeństwie, które to są jednym z filarów witalności społeczeństwa i organizacji społecznej.
 
Film "On Drakon" - to wariacja na temat staroruskich bajek z trendami Hollywood,  jest to rosyjska wersja Zmierzchu (Twilight) . Ze słowiańskiej bajki zaczerpnięto pojawiającego się w filmie cara, piękną dziewicę, bohatera- -herosa, smoka i bardzo piękną stylistykę słowiańską. Co prawda Słowiańskie motywy pojawiają się na ekranie tylko pierwsze i ostatnie dziesięć minut i rozdzielone są godzinną opowieścią  w duchu pomieszania wspomnianego już "Zmierzchu" i show "House 2" (polski odpowiednik "Big Brother" albo Bar -przyp. tłumacza)  (piękny, młody, skąpo odziany mężczyzna i kobieta żyją razem w zamkniętej przestrzeni - och, jakie to intrygujące !).

Przeanalizujmy, czego uczy film.
 
Główni bohaterowie - księżna Mirosława i pół-smok pół- człowiek, którego nazwali  raz Armenem a innym razem Armanem Arman (nie jest jasne, dlaczego ze wszystkich nazw wybrano właśnie takie). W klasycznych słowiańskich bajkach smok - to uosobienie zła symbolizujące pokusę, pożądanie, przebiegłość, przemoc, żądzę krwi. Piękna dziewczyna jest zawsze symbolem czystości i cnotliwości, jest ona zawsze  obrazem dobra i przykładem wierności oraz pełni kobiecości.
Inne postacie w filmie "On - Drakon" także są klasyczne dla staroruskich bajek - Król (ojciec Mirosławy), mężny Heros -Bohater (potomek zabójcy smoków- Igor), mądry mentor bohatera oraz starsza siostra, która pełni rolę podobną do matki. W bajkach, król reprezentuje opiekuna tradycji, ustawodawcy, człowieka, którego rozkazy nie podlegają dyskusji. Na Rusi - car to pomazaniec Boży . Bohater ,Heros - naturalna moc fizyczna i duchowa, odwaga, uczciwość, ochrona dla ludzi (dla narodu), oparcie dla króla, ideał męskości. To jest ten, kto jest godny jasnej i czystej miłości pięknej dziewicy. Mentor bohatera  to sumienie i mądrość. Matka (nie mylić z macochą) - wrażliwość i intuicja, ochrona dzieci, strażniczka domowego ogniska.
 
Takich bohaterów spotykaliśmy w bajkach dawniej, ale nie całkiem takimi ukazuja sie oni nam w sformatowanej w Hollywood nowej opowieści. Księżniczka Mirosława nie jest strażniczką czci i czystości lecz naiwną dziewczynką pełną fantazji nastolatki, których nie potrafi przekroczyć. W tej opowieści tak naprawdę ulega ona precyzyjnie i kompleksowo utkanej pokusie smoka (Żmija Gorynycza) i zakochuje się w nim i odrzuca Bohatera tym samym ostatecznie zdradza swój ród i cześć rodziny, a ponieważ była córką króla więc także cześć (honor) narodu.
 
Nie wnikając głębiej w jaki sposób zbudowane są obrazy i fabuła, historia miłości Miry i Armana / Armena wydaje się piękna i naturalna. Jednak rzecz w tym, że smok jest klasycznym archetypem zła, tutaj nie jest to takie proste - ma bowiem także ludzką twarz, a stał się złym potworem wbrew swojej woli. Podobnie jak w wielu współczesnych bajkach kwesta zła jest podana w filmie wraz ze subtelną podmianą - klasyczne zło przedstawia się jako dobre, niewinne i cierpiące. No cóż, skoro zło oferowane jest w sposób dobry i miły (nieodparty, romantyczny i pół-nago) to bohaterka- księżniczka oczywiście łatwo go akceptuje, zakochuje się i łamie bieg wydarzeń, niszczy tradycyjny obrzęd i tradycyjną drogę rozwoju swojego społeczeństwa (odrzuca Herosa czyli dobro i wybiera Żmija Gorynycza a więc zło).

Film, promuje w ten sposób nowe choć znane juz nam pojęcie "dobrego zła" (będę tłumaczył tę stronę niebawem -michalxl600 -tu na razie automat), a w następstwie braku rozróżnienia między złem i nową filozofię życia: zło może być dobrem a dobro złem. W związku z takim spojrzeniem ciekawym staje się moment kłótni Mirosławy i smoka, kiedy to on ją oskarża, że problemem jest to, iż ona nie wierzy w niego, jak w dobro! Mniej więcej tak samo mąż alkoholik może oskarżać żonę, że to z jej winy są wszystkie jego problemy.
Film "On - Drakon" bardzo subtelnie pogrywa sobie znaczeniami dobra i zła oferując widzom jako grzech i winę ich niechęć do przyjęcia zła. Zło nie jest takie- to ty jestes zły ponieważ go nie przyjmujesz, nie kochasz itp
Wszak klasyczny archetyp dobra, w filmie staje się złem. Jest to realizowane poprzez skomplikowaną fabułę z narzeczonym młodej księżniczki -Igorem. Przeciwieństwo Armena / Armanda - potomek wielkiego zabójcy smoków Igor przedstawiony jest jako tchórzliwy i niezdecydowany niedrostek. Wnuk legendarnego wojownika i obrońcy ludu, wsparcie króla wydaje się być histerycznym, skomlącym słabeuszem, który stara się szukać własnych korzyści  w postaci tronu królewskiego. Ciekawe jest również to, że imiona Mirosława i Igor rezonują z imionami sławnej księżniczki Jarosławy i księcia Igora, które w historii Rusi są powiązane ze wzorem lojalności i oddania sobie do ostatniego wojownika ( Opowieść o księciu Igorze). Proponujemy wszystkim, aby decydowali sami na ile przypadkowe jest współbrzmienie tych imion z postaciami historycznymi.
 
No i wreszcie obraz Króla. Wizerunek króla w filmie przedstawiany jest również innowacyjnie:, gdy córka tak naprawdę zawstydza go w obecności wszystkich ludzi odrzucając bohatera- herosa  (dobro, oferujące jakoby zło ) i przyzywa smoka (zło, oferujące jakoby dobro)  to tak król jak i jego jego najstarsza córka wraz z mentorem Igora -wszyscy razem błogosławią jej czyn. Czyli, że warości i tradycje ostatecznie zostają zniszczone i wymazane i nie zostają obronione przez żadnego z bohaterów- ani przez króla, ani przez starszych doradców księżniczki i herosa Igora.
 
Ciekawe jest również to, że w filmie obecne są elementy okultystyczne.
Po pierwsze, sama historia subtelnie i celowo niszczy wizerunek słowiańskich baśni poprzez globalne zastąpienie dobra złem i wrzucając do znajomego Słowiańskiego folkloru destrukcyjne nowe znaczenia.
Po drugie, pod koniec historii oferuje sie widzowi znany obraz okultystyczny- -wizerunek kobiety w czerwonym siedzacej na bestii.

Po trzecie, na jednym z plakatów filmowych, piękną bohaterkę przytula wizerunek śmiertelnej ręki.

Zgadnijcie co to za rodzaj symboliki. Słowiańska piękność, fabuła ze niszczeniem tradycyjnych wartości, przedstawiona jest skłonność do "dobrego zła", rytuał ślubu w filmie przypomina pogrzeb, do tego uścisk topielca na plakacie. Przesłanie od pro-Hollywoodzkich producentów filmu jest dla słowiańskich widzów w pełni czytelne i niezbyt radosne ...
 
Jak historia się kończy? Zwykle w słowiańskich bajkach bohater- heros otrzymuje swietlistą i cnotliwą piękność i połowę królestwa (lub całe królestwo) oraz dopowiedzenie: "żyli długo i szczęśliwie." Oznacza to, że teraz młodzi rozpoczynając nowy etap życia, stają się strażnikami tradycji i wartości, przenosząc je na potomków. Władanie królestwem sugeruje, że młodzi zdobywają zasady odpowiedzialności społecznej. W filmie "Zaklęty w Smoka" bohaterowie - nowożeńcy żyją na samotnej wyspie (która, nawiasem mówiąc, jest szkieletem starożytnego smoka - ciekawa podstawa dla małżeńskiego szczęścia), gdzie się kąpią, jedzą owoce oraz (wybaczcie proszę) "robią dzieci". Ostawszym się tam strażnikom tradycji i wartości najwyraźniej nie potrzeba nowych ludzi. Dla nich los królestwa w filmie  to w ogóle rzecz zbędna (nieważna sprawa). Tak więc jaka będzie przyszłość tej pary na samotnej wyspie-szkielecie wyobrazić sobie łatwo. Jaki jest los królestwa, w którym król w zachwycie oddał córkę w ręce zła - jest również zrozumiałe.
 
Wszystko w filmie "Zaklęty w Smoka" zostaje wywrócone do góry nogami. Zło staje się dobrem, dobro - złem, a przed żadnym z bohaterów nie postawiono do wypełnienia jego klasycznych zadań. Tak- to prawda, dobro nie zawsze jest białe, a zło - nie zawsze jest czarne, a świat nie jest podzielony tylko na dwie połówki, ale podobne do tego filmy chytrze podmieniają koncepcje (pojęcia) i skrząc się pięknym, romantycznym chaosem są bardzo szkodliwe dla społeczeństwa- a zwłaszcza dla wrażliwej młodzieży do której film jako całość jest skierowany. Twórcy filmu 'On - Drakon "celowo wzięli się za zruinowanie Słowiańskich obrazów, które w naszej kulturze są przekazywane z pokolenia na pokolenie i opowiadają naszym dzieciom (oraz dorosłym) czym jest prawdziwa godność, cześć i dobro.

 Przyjaciele! Bądźcie uważni, oglądajcie dobre filmy pełne prawdziwych wartości i czytajcie dzieciom stare, dobre bajki!

NARKOTYKI -   Alkohol w powyższym filmie spożywa -jakże by inaczej- "okropny słowiański heros".

SEKS - Główni bohaterowie przez większą część filmu pozostaja pół-nadzy. Sam związek między kobietą i smokiem  wydaje się być niemal zboczeniem.

PRZEMOC - sceny przemocy z udziałem smoka są w filmie podane bardzo łagodnie co zmusza do przyjęcia go z jeszcze większą sympatią.

ETYKA - na bazie barwnych scen wypełnionych słowiańskimi obrazami - pod postacią słowiańskiej bajki ma miejsce skażenie pradawnych słowiańskich obrazów dobra i zła. Zło ustawia się w pozycji niezrozumianego do końca cierpiętnika, którego należy ratowac i kochać. Tak więc film nakierowany jest na zniszczenie tradycyjnych  wyobrażeń na temat społeczeństwa, rodziny, miłości a wzamian proponuje się indywidualne, egoistyczne zadowolenie odseparowanych bohaterów. Niektóre pozytywne zagadnienia ( poważne relacje to trud, wybawiająca miłość, walka z wewnętrznym zwierzem) nie zmieniają ogólnego destrukcyjnego przesłania filmu.

                                                                  Maria Serych
                                                                    Eugenia Kumriak     

czwartek, 8 grudnia 2016

Gdy się człowiek śpieszy - to się diabeł cieszy.

Takich powiedzonek znamy z ludowych mądrości więcej: "pośpiech od złego jest", "co nagle to po diable". "zło jest jak rower- zachowuje równowagę tylko w pełnym pędzie".
     Słowianie żyli przekazami mądrości ludowej, przekazami bajek i "bylin" (nazwa od "tego co było") - celowo unikam słowa "legenda" bo ma ono dziś konotacje jakoby była to treść zmyślona. Chyba najtrafniejszym z polskich dzisiejszych odpowiedników - określeń byłoby "dawne przekazy słowne".

  W filmie "INTERSTATE 60", który nieustannie gorąco polecam bo zawiera wiele róznorakiej mądrości jest taka scena z kartami:

Mądrość wynikającą z tego epizodu można streścic następująco:
 "WIELE RZECZY JEST DLA NAS NIEJASNYCH NIE DLATEGO, ŻE NASZE UMYSŁY MAJĄ DEFEKT CZY SA SŁABE ALE DLATEGO, ŻE RZECZY TE NIE WCHODZĄ W KRĄG NASZYCH POJĘĆ". 
W tym samym filmie "pan z fajeczką" tłumaczy głównemu bohaterowi, że skoro jakieś autostrady są zastrzeżone i nie znajdzie się o nich informacji w żadnych istniejących źródłach to wcale nie znaczy, że te autostrady nie istnieją. Pan z fajeczką (O.W. Grant- inicjały to skrót od "one wish" czyli jedno życzenie ) daje tam też przykład istnienia zastrzeżonych numerów telefonów. 

   Na chwilę zmienię "obraz" - przypomnijcie sobie proszę ostatnie moje wpisy o tytule "Dzieci pana i Dzieci Boga". Jest tu wyraźna zbieżność pewnych subtelności - pewnych NAJISTOTNIEJSZYCH niuansów  zmieniających całą perspektywę naszej dotychczasowej wiedzy, dalszych rozdziałów czegokolwiek - -choćby to były grube tomy. Chodzi mi o świadomość faktu istnienia dwóch stworzycieli. Jeśli to przyjąć pod uwagę to otwiera nam się w wyobraźni "alternatywna autostrada" - kanał informacyjny o jakim celowo ktoś zamilczał. Nagle zaczynasz widzieć w różnych odcieniach to co do dziś się 'zlewało" i było nierozróżnialne. Ktoś podał fałsz we wstępnych "kodach" wmawiając nam, że to 'jedno i to samo" i .... jak na w/podanym filmie - skoro czerwone serduszko to .... już chyba wiecie o co mi chodzi. Śpieszymy się! I dla wygody zamiast przyjrzeć się uważnie "karcie" jaką nam kolejny dzień stawia przed nosem klasyfikujemy ją z automatu według kręgu pojęć jakie aktualnie posiadamy. "nie ma czerwonych pików a więc to na pewno kier". Tym samym mijamy w życiu wiele "zjazdów z trasy" nie zauważając ich po prostu.

Domaluję nam tutaj jeszcze jedną scenę ("obraz" - jak zwykło sie nawet współcześnie mówić na film) -LUCY  Bardzo, bardzo ciekawe przesłanie, film wart uwagi (ostrzegam, że jest to coś w gatunku filmów "Matrix" lub "Revolver" - sensacja, gangsterka itp.). Jest taka scena pod koniec gdy główna bohaterka "Lucy" tłumaczy zebranym naukowcom, że jeśli samochód na filmie jedzie zbyt szybko to oni go zwyczajnie nie zauważą. Są też inne ciekawie i sugestywnie wyreżyserowane sceny "przewijania czasu". 
      I znów jesteśmy przy naszym temacie głównym. Komu zależy abyśmy pewne rzeczy w pośpiechu pomijali? Gdy się zatrzymasz (słynne pojęcie "medytacji" - dziś możemy medytowac czyli być uważnym nawet w trakcie ruchu i pracy - nie trzeba wcale siadać na godzinę i gapić się w punkt na ścianie). .... gdy się nieco zatrzymasz to zaczynasz zdawać sobie sprawę, że to co dotąd uważałeś/aś za jedno i to samo różni sie jednak jakimś niuansem a tym samym odkrywają sie dla nas nieznane dotąd możliwosci postrzegania świata w jakim żyjemy. 

W wykładzie "Wszystkomierz" Iwan Carewicz tłumaczy nam, że dziś siłą wtłacza nam się system 12- stkowy- chiński system. Słowianie mają od urodzenia genetyczną zdolność jednoczesnego "ogarniania" 16 -stu kanałów informacyjnych naszej krwi. Zatem 4 -ry kanały pozostają dziś jak te nieczynne, nieznane autostrady albo też zatrzeżone numery telefonów z których nie korzystamy. 

  Tu wspomnę (mamy to ładnie wypunktowane w opracowaniu - tłumaczeniu książki Rusałowa jakie wykonał "Magdarian" - linki sa podane w tematach "Dzieci Boga i Dzieci Pana ), że żydzi -niechrześcijanie mają do dyspozycji takich kanałów 10 - stąd wtłoczenie nam systemu dziesiętnego. Mam cytat: 
Szaraki mają 5 żeńskich i 5 męskich kanałów krwi, oraz 5 grup krwi: 1+, 2+, 3+, 4+, 5+, 1-, 2-, 3-, 4, 5-. Żeńska dominuje nad męską.
Pula genowa przekazywana jest po linii matki.
link do artykułu: https://magdarian.wordpress.com/szaraki/ . 
 Wysnuć można zatem wniosek, że ludzie majacy sprane głowy propagandą KK czyli mentalna zmianą w żydów- syjonistów- w faryzeuszy , zepsuciem genetyki poprzez działanie tej broni informacyjnej. PRZYPOMNĘ TU DLA JASNOŚCI, ŻE ROZRÓŻNIAM CHRZESCIJAN I KATOLIKÓW. Chrzescijanie -jak na przykład Staroobrzędowcy - nie uznający śmierci i ukrzyżowania mają w sobie żywą wiarę a nie kult smierci, kult trupa na krzyżu czyli de facto triumf tych, którzy Jezusa zabili- zabili jego naukę. To znów niuans ale jakże ważny. Dla wszystkich chrzescijan, którzy to w tej chwili czytają: weźcie sobie za pomoc słynny obraz siostrzyczki Faustyny z żywym Jezusem i promieniami płynącymi z jego serca a wywalcie krzyże ze zwłokami. Katolicy więc mają do dyspozycji jeszcze mniej kanałów więzi z kosmosem bo jest ich tylko 10 a nie 12.

W jeszcze innym nagraniu Iwan powiada "biorą nas na zmęczenie"
 Pogania nas się nieustannie, wracasz wieczorem do domu, nie masz sił rozmyślać o czymkolwiek i "złapać oddech". To też jeden z elemetów pracy mrocznych nad nami abyśmy nie daj Boże nie dostrzegli niuansów i "dróg wyjścia z Matrixa" -abysmy tkwili w więzieniu umysłów.  Wspomina o tym Anastazja w słynnej serii książek "Dzwoniące Cedry Rosji". Współcześni rządzący powinni podejmować decyzje w lesie a nie w zanieczyszczonych miastach.

Może tyle na razie. Być może zmodyfikuję potem nieco ten wpis a jeśli nie to tradycyjnie dodam coś jeszcze w komentarzach. Mam wrażenie, że kilka myśli porannych mi umknęło - na pewno powrócą. Tematy powyżej są jak zwykle zaledwie szkicem - jednym z klocków olbrzymiego puzzle.



wtorek, 6 grudnia 2016

Sekrety kobiecego szczęścia - Marina Tarakowa cz.2

 Bardzo ciekawy wykład, bardzo ciekawa osoba. Tekst przetłumaczony wstępnie przez praktykantów Anny - szkoła językowa "cjr Rosjanka". Ja koryguję , poprawiam.

 Proszę o ewentualne uwagi gdyby coś nie wyświetlało się jak trzeba. Napisy dodane poprzez You Tube więc jeśli ktoś nie widzi to niech zmieni ustawienia w prawym dolnym rogu ekranu.

Ponieważ padają w wykładzie bardzo ważne słowa to dodaję tekst.
Na tą chwilę tyle ile poprawiłem:

Transkrypt przepieknie opracowała Córka Słońca:

– Ktoś do nas dołączył dzisiaj?
– Tak.
– Tak, bardzo dobrze. Czyli wczoraj rozmawialiśmy o takim pikantnym temacie jak seksualność. Opieraliśmy się na Kamasutrze, na jednym z rozdziałów wedyjskiego tekstu, który opisuje jak prawidłowo czerpać rozkosz. Dlaczego mówię prawidłowo?
Dlatego, że wedyjskie teksty twierdzą, iż ludzka forma życia jest przeznaczona do podniesienia świadomości i we wszystkich czasach, wszystkie rozsądne cywilizacje rozumiały, że przeznaczeniem człowieka jest rozwijanie się.
Człowiek – nie patrząc na to, że my wszyscy mamy ludzką formę życia, jeśli weźmiemy człowieka i przedstawimy go tutaj – narysujemy skalę, tutaj narysuję skalę od zera do stu i jeśli weźmiemy jakiekolwiek inne żywe stworzenie, weźmy na przykład paprykę – jest ostra, cytryna – kwaśna, tygrys – drapieżnikiem, zająca nikt nie zabierze do psychoterapeuty, pomimo tego, że ciągle tchórzy. Każdy posiada swoją nieodłączną naturę. Jeśli powiemy po prostu człowiek, to o niczym nam to nie mówi, prawda? Ponieważ za zewnętrzną powłoką może kryć się dosłownie wszystko. Wszyscy wyglądamy mniej lub bardziej przyzwoicie, ale za tą zewnętrzną powłoką może kryć się wąż, prawda? Może kryć się świnia lub jeszcze coś. Czyli właśnie z tego powodu, kiedy spotykamy człowieka to bywamy spięci. Nieznani ludzie budzą w nas uczucie napięcia. Dlatego, że nie mamy pojęcia kto stoi przed nami. O niczym nic nam nie mówi – nawet oczy mogą być... Pomimo, że się mówi: „Oczy są zwierciadłami duszy", ale dziś można i z nimi zrobić dosłownie wszystko, a w wyniku tego wszystkiego my jesteśmy bardzo spięci. Należy przejść jakąś drogę razem, coś razem zrobić: „zabierz chłopaka w góry, zaryzykuj i tam zrozumiesz kim on jest”. Czyli słowo człowieka o niczym nam nie mówi i w ludzkiej formie życia na dnie ludzkiego istnienia. Jest nawet takie słowo w języku rosyjskim brzmiące „podonok” (drań, szumowina). W rdzeniu słowa mamy „dno”, czyli to co jest na dnie. A razem z takimi są ci, którzy zrealizowali swój ludzki potencjał w 100%, czyli poziom świętych, poziom proroków, to także są ludzie i jeśli was poproszę by gdzieś tutaj umieścić siebie. Gdzie byście się umiejscowili? No, nie na dnie raczej. Mamy takie odczucie, że raczej nie tu i dlatego wielu ludzi mówi, że „ja bym się umieścił gdzieś tutaj pośrodku”, bardziej skromni trochę niżej, niektórzy mówią, że tam wyżej, w każdym razie, rozumiemy, że nie na tych skrajnych biegunach. Powiedzcie mi proszę, widzieliście gdzieś w przyrodzie, aby coś samo zmierzało do góry? Nie. A do dołu? Zdarza się.
Teraz powiedzcie mi proszę, dokąd zmierza droga każdego z nas? Ponieważ każdy z nas ma tylko dwa kierunki i nie ma trzeciego, tylko dwa. Czyli idziemy albo w górę w ciągu swojego życia, albo do dołu. W dół iść jest dość łatwo bo można nic nie robić, jak wiele osób mówi. Na przykład ktoś zachoruje na jakąś nieuleczalną chorobę i ludzie – ja tu jako lekarz mogę powiedzieć – zadają jedno pytanie: „Za co?”, „Ja niczego złego nie robiłem”. A powiedzcie mi proszę czy„niczego złego nie robiłem” jest niezbędnym warunkiem dla rozwoju człowieka? Nie.
Takie po prostu tkwienie w miejscu? Nie.
Czyli rozumiemy, że jeśli "niczego złego nie robimy" to i tak spadamy w dół i dlatego na dole przydarzają się nam sytuacje o których nawet nie myśleliśmy. I mówi się, że na tym świecie skala idzie cały czas do dołu. I jeśli my niczego nie robimy, aktywnie nie rozwijamy się, to spełzamy w dół po tej skali. I dlatego z nami dzieje się to, co się dzieje.
Ale jeśli chcemy się rozwijać, iść w górę, to dokładamy wszelkich starań – nawet po prostu podnieść się do góry jest wydarzeniem, a podnieść się w głębi siebie to poważny, poważny, poważny wysiłek i dlatego wedyjskie teksty dają tę niezbędną wiedzę, na której opiera się człowiek zdolny iść w górę. I zawsze ta droga jest związana z wysiłkiem. Zawsze.
Czyli jeśli chcemy przeżyć godne życie, to znaczy, że będziemy się wysilać, a jeśli nie to znaczy to, że się po prostu degradujemy. I dlatego Kamasutra jest także traktatem opisującym człowieka i to, w jaki sposób dokładać starań aby prawidłowo czerpać przyjemność, ponieważ jeśli tylko czerpiemy przyjemność, nie biorąc pod uwagę, co jest prawidłowe, a co nie jest, co jest pożyteczne, a co nie, tylko po prostu czerpiemy przyjemność – bierzemy z życia wszystko.
„Nie warto dostosowywać się do życia, niech lepiej życie dostosuje się do nas". W takim wypadku człowiek zmierza do najciemniejszych zakątków ignorancji. Niedawno mi przysłali wspaniały kodeks z Hollywood, który był przyjęty dla studio – dla pomieszczeń filmowych  20 lat temu, 20 lat temu czyli minął nie taki długi okres czasu. I tam było napisane, że zobowiązują się nie pokazywać na scenie nagich kobiet, zobowiązują się nie pokazywać scen przemocy, nie pokazywać broni i jeszcze pełno innych rzeczy tam wymieniono. Ja popatrzyłam i pomyślałam: "Mój Boże, jak w ciągu lat zmieniły się standardy". Oni nawet pewnie i nie pamiętają, że przyjmowali taki kodeks. A dzisiaj to jest dla nas norma, wiele osób nawet do kina nie pójdzie jeśli tam nie ma scen przemocy i seksu. „A co to tam za film? Jakiś dokumentalny, zupełnie nieciekawy" Czyli Kamasutra to jest właściwie traktat, który opisuje jak człowiek może czerpać przyjemność. Również w Ruskich Wedach była mowa o tym, że istnieją trzy światy. Wedy opisują, że jest wyższy świat, średni i niższy, a Ruskie wedy mówią o tym, że istnieje Prawia, Jawia i Nawia. Powiedzcie mi teraz proszę, przypomnijcie sobie jednordzenne słowa z tym związane. Jawia (jawne) co to znaczy? To co jest teraźniejsze, „Chrystus objawia się ludowi” na przykład. Teraz ze słowem Prawia, przypomnijcie sobie takie słowa. Prawda, co jeszcze? „Prawidło" czyli zasada/ reguła, "przewodnik" święty, to mówi o tym, że jest to kierowanie się w górę. Kierunek (ros. „naprawlenie"; polskie słowo – „naprawić" ), czyli kiedy mówimy, "kierunek", to zawsze ma się na uwadze górę. I współczesny człowiek myśli, że może żyć "w poziomie" a to jest niemożliwe. Możliwe są tylko dwa kierunki, w górę i w dół. I dlatego rozmyślamy dokąd zmierzamy. Dlatego, że nasze seminarium w gruncie rzeczy jest o kobietach, o kobiecym szczęściu, a kobiece szczęście pochodzi od wysiłków podejmowanych przez kobietę. Życie pełne przyjemności i braku cierpień nie jest dobre. Kiedy kobieta jest w stanie przeżyć, przetrwać, przyjąć, wybaczyć, zrobić krok do przodu itd., taka kobieta rodzi się oczywiście biologicznie kobietą, ale tak naprawdę kobietą musi dopiero zostać. Tak samo mężczyzna rodzi się nim biologicznie, ale mężczyzną musi dopiero się stać. Rozpatrujemy właśnie tę drogę.
Ciekawe jest to, że karma czyli zasada istnienia związku przyczyny i skutku, sądzę, że ci, którzy uczęszczają na seminaria doskonale wiedzą, czym jest karma i że jest przyczyna i skutek. Karmę gromadzą wyłącznie ludzie. Wyższe istnienia żyjące w wyższych światach nie posiadają karmy, one po prostu, wiecie, kiedy zarobicie bardzo dużo pieniędzy, potem jedziecie na Hawaje i tam najzwyczajniej je wydajecie. Taka sama historia jest z wyższymi istnieniami, po prostu wydają swoją nagromadzoną karmę. Zwierzęta także nie gromadzą karmy. jeśli tygrys zagryzł antylopę, to on żyje zgodnie ze swoją naturą. A człowiek gromadzi karmę i jak myślicie dlaczego właśnie człowiek gromadzi karmę, i co jest tym mechanizmem, który sprawia, że człowiek gromadzi karmę? Jak myślicie? Tak, wyjaśnij proszę co masz na myśli.
Należy to zrozumieć i w tym tkwi istota wszystkich naszych problemów – jeśli tutaj siedzą w sali osoby, które mają jakieś problemy, to w gruncie rzeczy źródłem wszystkich tych problemów jest to, że człowiek nigdy nie jest zadowolony z tego co posiada. Tylko ludzki gatunek uważa, że zasługuje na lepszą dolę. Wszystkie kobiety uważają, że zasługują na lepszych mężów, a to co dostały to pełne nieporozumienie. A gdzieś chodzi ten książę z bajki, nie wiadomo dlaczego się z nim nie spotkałam i w zasadzie zasługuję na lepszego męża. I właśnie dlatego, że uważamy, iż jesteśmy warte lepszych pieniędzy, zasługujemy na lepszego partnera, zasługujemy na lepszy dom, zasługujemy na wszystko co najlepsze, a to jest przecież bajka o rybaku i złotej rybce zawarta w życiu milionów ludzkich istnień. Właśnie to uczucie niezadowolenia z tego co mamy – właśnie to uczucie prowadzi do gromadzenia karmy. Właśnie z tego powodu człowiek jest nieszczęśliwy. I aby kobieta rozpoczęła swoją podróż do góry – gdziekolwiek byście się tutaj nie postawili, na tej skali, więc abyśmy rozpoczęli ruch „do przodu", powinniśmy zrozumieć te warunki, z których zaczynamy. Bo popatrzcie, możecie z dowolnego miejsca – na przykład: „Chcę pojechać do Moskwy". Biorę bilet (będąc tu w Krasnodarze), bilet np. z Paryża do Moskwy. Czy mogę dostać się tak do Moskwy? I z jakichkolwiek miejsc bym nie zamawiała biletu, to dopóki nie wezmę z tego miejsca, w którym w danej chwili przebywam, to nigdy nigdzie nie trafię. I dlatego ważne jest aby na początku przeprowadzić diagnozę gdzie jestem. I diagnoza ta powinna być przeprowadzona bez podkolorowywania ponieważ w gruncie rzeczy (wczoraj był wykład o tym) i wiemy, że kobiety w dzisiejszych czasach są dalekie od cnotliwości. Bóg jeden wie co teraz będą rodzić – nie wiadomo jakie dzieci. Więc możemy wpaść w depresję i będziemy myśleć: „Mój Boże, jaki koszmar, co ja mam teraz zrobić?" Ale możemy wstać tylko tam, gdzie upadliśmy. I dlatego uczeń może rozwijać się wtedy, kiedy posiada dwie cechy – pierwszą jest pokora. Dlatego diagnozę robimy bez upiększeń, pokazujemy tę sytuację taką, jak w rzeczywistości wygląda. Oczywiście przerażamy się, ale przyjmujemy ją. I w tym pomaga pokora. Sami ze swoją drogą nie poradzimy sobie, bez miłosierdzia niczego nie zrobisz. Prawda? My swoją drogą i drogą pychy doszliśmy Bóg wie gdzie, teraz nam pozostaje mieć nadzieję w miłosierdziu, ale razem z tym oprócz pokory człowiek posiada drugą cechę, która jest bardzo ważna – to entuzjazm. Można powiedzieć, że entuzjazm tłumaczy się jako En Theos – „w Bogu". Dlatego cechą człowieka wierzącego jest entuzjazm. Jeśli widzicie takiego „wierzącego”: „Ech, tak mi tu beznadziejnie", to wybaczcie, ale to nie jest wierzący człowiek. Wierzący człowiek posiada takie uczucia jak zainteresowanie, entuzjazm, pokora bez zniechęcenia. Wtedy na poziomie ciała fizycznego –  jak wczoraj mówiłam – powinniśmy przejść oczyszczenie, a dzisiaj będziemy rozmawiać o tym jakie oczyszczenie powinniśmy przejść. Na poziomie wyższych czakr , na poziomie czakry serca- powinniśmy nauczyć się przebaczać, nauczyć się przyjmować, nauczyć się współczuć, czyli wszystkie te cechy, które pozwolą nam oczyścić się na subtelniejszych płaszczyznach. Ale jeśli dostaniemy się do wyższych sfer – boskiej i duchowej to powiedzcie proszę, czy istnieje tam przebaczenie? Bóg nam przebacza?
– Zawsze.
– A powiedzcie, aby przebaczyć to co Bóg powinien najpierw zrobić? Wyobrażacie sobie takiego (???) Boga? On po prostu jest kochający i dlatego tam już są wszystkie przebaczenia. Inna kwestia- pewien duchowny mi powiedział: „Wychodzimy z takiej ciemności, że to my zamykamy oczy, ponieważ nie możemy patrzeć na tę czystość". Nie możemy patrzeć na ten kolor, na tę czystość, na tę biel. To my zamykamy oczy niczym kret. To nie tak, że Bóg się na nas obraził, że na wszystkich jest obrażony. Nic się mu nie udaje, nikt go nie słucha, jest zdenerwowany, tkwi w depresji, posiada psychoterapeutów, którzy go leczą i myśli co tu robić? To są jeszcze dzieci. Dziwny taki Bóg, nieudacznik. Nie mamy zrozumienia Boga i dlatego nie ma w nas miłości do niego. Dlatego tutaj zawsze jest wybaczenie, musimy przybliżyć się do tego i to jest nam potrzebne. Dzisiaj będziemy rozpatrywać (???) (triti) (???). Jest to subtelna forma miłości, albo też aura miłości, która z nas wypływa. Spotkaliście kiedyś ludzi, obok których chce się przebywać i przebywać? I to wcale nie jest jakaś ślicznotka, czy przystojniak, ani osoby przyciągające wiedzą czy jakimiś regułkami, którymi sypią i którymi mogą wywrzeć na nas wrażenie jakąś wiedzą akademicką. Po prostu chce się przebywać z nimi. Często to bywa starszy człowiek, jakaś staruszka, którą się chce tak zwyczajnie objąć i być obok niej. Dawniej takie babcie były, teraz niestety jest ich mało. Dziś babcie są bardziej zajęte swoim własnym życiem, teraz nie interesują się wnukami, gdyż babcie same są kobietami na wydaniu, do końca życia mają perspektywy, ale wcześniej takie były babcie, pamiętacie? Babcia w ogóle nie zastanawiała się jak dzisiaj się umaluje, ubierze. Ona rano wstawała, zastanawiała się czym wnuki nakarmić, czym zabawić. Co, jak, dlaczego. Ja miałam babcię pamiętam, ona całe dnie zajęta była tym jakie ciasto ma upiec, ale przy tym zawsze miała czas zadbać o włosy, zawsze wychodziła z domu będąc piękną, ona była aktorką. Pamiętam jak raz przyszła, płakała bardzo i spytałam babciu kto Cię obraził? Ona mówi, że wyszła na ulicę, spotkała jedną znajomą, która jej powiedziała: „Jeleno Iwanowno, co z panią ten wiek zrobił”, a babcia miała już 78 lat i tak się wtedy zdenerwowała. Pomyślałam, 78 lat, ale kobieta zawsze pozostanie kobietą i jej zawsze będzie niemiło wysłuchiwać takich rzeczy. Pamiętam, że byłam tym bardzo poruszona. Pamiętam jak miałam 17 lat, dostałam się na uniwersytet i u nas byli ci, którzy skończyli służbę wojskową, oni mieli po 20 lat i zastanawiałam się co tym starcom po uniwersytecie? Już powinni iść na emeryturę, a nie na uniwersytet.
Tak więc miłość, która z nas wypływa – okazuje się, ze żywi się ona. Mówiliśmy wczoraj o takim pojęciu jak „dharma". Myślę że ze 108 razy słyszeliście już tutaj co to jest. Dlatego, zbierzemy wszystkie wasze informacje i wasze rozumienie tego słowa. Powiedzcie mi proszę, czym jest dharma?
– Dług, zobowiązanie.
– Co jeszcze?
– Dążenie do celu.
– Nieodłączna cecha, co jeszcze?
To jest tak naprawdę droga, droga wzrastania. Ogólnie droga. I powiedzcie proszę, jaka jest dharma kobiety – gdy otrzymaliśmy kobiece wcielenie?
Będziemy mówić o dharmie kobiet i dharmie mężczyzn, bo inaczej nie zdołamy zrozumieć dokąd zmierzamy, a gdzie błądzimy. Jaka jest dharma kobiety?
– Macierzyństwo.
– A czym jest macierzyństwo według was?
Dług, miłość, przestrzeń rodzinna. Jeśli założymy, że mówimy o energii macierzyństwa, powiedzmy, że gdy kocham swoje dziecko, czy jest to macierzyństwo?
–Tak.
– Powiedzcie proszę, jeśli wykonamy jeszcze raz skalę, tutaj najniższy poziom macierzyństwa, a tutaj poziom najwyższy. Na najniższym poziomie – co to będzie za macierzyństwo? Można to nazwać macierzyństwem? To nie jest macierzyństwo.Czyli tutaj na pierwszym poziomie, jak się ono przejawia? Kocham swoje dziecko, a inne dzieci już mnie mało obchodzą, tak więc – „ja i moje dziecko".
Piętro wyżej. Jak się przejawia macierzyństwo?
– Wszystkie dzieci.
– Krewni.
– Zgadza się, tutaj kocham swoje dzieci i krewnych, gdyż one są dla mnie jak rodzone dzieci. Krewni. Innych już nie zauważamy. Dalej – idziemy wyżej. Dzieci sąsiada, racja, pokrewieństwa nie ma, ale znam je. Pamiętam jak rodzice nas spokojnie zostawiali i szli sobie gdzieś, gdyż wiedzieli, że jeśli nie babcia Nadzia, to babcia Mania nas nakarmi.
Było tak:
– „Marinka?! Ty jadłaś coś dzisiaj? Wracaj, zjesz coś!”
– „Nie chcę mi się jeść.”
– „Gdzie twoja mama?”
– „Mama poszła gdzieś”,
– „Wracaj szybko! Zjesz coś!”
– „Nie chcę!”
– „Powiedziałam chodź!”
I co najdziwniejsze, nie możesz im odmówić, ponieważ jeśli jest to uczucie macierzyństwa, to traktujecie tę kobietę jak matkę, ona was może zdzielić po głowie, zakazać czegoś, żeby na przykład spódniczkę obniżyć.
Pamiętam jak poszłam na randkę, wyszłam, wyszykowałam się, miałam z 16 lat i słyszę: „Nie szukaj szczęścia, nikt za żonę cię nie weźmie, wszystko dojdzie do rodziców”. Tak się zezłościłam, odwracam się, a tam babcia Dusia siedzi i śpiewa.
Poszłam do kina, pamiętam, że nie zdążyłam wyjść, a już cała ulica wiedziała z kim szłam. A co to jest? To jest macierzyństwo.
Niedawno spotkałam pewnego człowieka w Moskwie, jechałam taksówką na lotnisko i taksówkarz mi mówi: „A ja osobiście nie znoszę wsi, znieść jej nie mogę, tam w jednym miejscu kichniesz, a na drugim końcu wsi powiedzą „na zdrowie". Tam wszyscy, wszystko o wszystkich wiedzą, od razu wiadomo czy piłeś, wiadomo wszystko. Przyjechałem do miasta i dzięki Bogu tutaj nikt mnie nie zna”.
Powiedzcie mi proszę, co ukrywamy w mieście? Grzech. Jedyne od czego chcemy się ukryć. Chcemy ukryć swoje grzechy, tak aby nikt tego nie widział. A we wsi, grzechów nie da się ukryć, tam wszyscy wszystko o sobie wiedzą. W grupie– jeśli bardzo długo się znacie, to tam od razu widać, że coś z kimś jest nie tak. Masz to wypisane na czole. Ale im bardziej wpadamy w taki bezosobowy stan, nie chcemy pokazywać osobowości, „moja chata na obrzeżu, niewiele mnie obchodzi, idę po mieście i nikt mnie nie zna, ja nikogo nie znam wszyscy skrywamy grzech. „Chwała Bogu idę tutaj i mogę robić co chcę", nikt mnie nie zna, nawet na klatce schodowej. To jest to, co dzieje się teraz na świecie i to świadczy o tym, że energii macierzyńskiej już praktycznie nie ma. Teraz kobiety wychodzą, każda ze swoim dzieckiem, tam stoi jakieś dziecko, ale to nie moje, a one stoją palą, mamy sobie rozmawiają, dzieci zajmują się sobą. To jest straszne.
Ciekawe jak myślicie, niedawno słuchałam wykładu swojego wykładowcy i on powiedział, że teraz jest na tyle niski poziom świadomości, że gdy ludzie opuszczają swoje ciała i na nowo się rodzą to ta chęć palenia i picia zachowuje się i oni trafiają już w łonie matki na alkohol i papierosy.
Aby znaleźć się w łonie palącej matki należy mocno się postarać, to jest nasze pragnienie. Dziecko do takiego łona nie trafia ot tak. Wszystko to energia macierzyństwa, właściwie to jest nonsens – paląca matka. To nie jest w ogóle naturalne, to oznacza, że ona zupełnie nie dba o zdrowie swojego dziecka.
Był przeprowadzony eksperyment, królika nauczono palić, możecie to sobie wyobrazić? Królika, takie miłe zwierzę, tzn. naukowcy dziś badają i są ciekawi czym jest życie. Założyli maskę królikowi i włożyli mu papierosa i biedny łapami nie mógł z siebie zdjąć tej maski, ale minęło trochę czasu, podbiegał do tej maski, machał łapką, aby mu założyli maskę, ponieważ nauczył się palić. I taka sama rzecz zachodzi z dziećmi. Dziecko które ma kontakt z papierosami i nie mówię tutaj wyłącznie o matkach – to samo tyczy się ojców, ponieważ to jest para i jeśli ojciec także w ogóle nie przejmuje się zdrowiem dziecka, to co to za ojciec? Co to za ojcowska energia?
Siedzi matka w ciąży, pali, palą wszędzie wokół i co ciekawe – jest to pragnienie tego dziecka. Dziecko nie napaliło się w poprzednim życiu i chce dalej w tym trwać. To jest karma, to wszystko jest karma. Tak więc energia tu mamy pokrewieństwo, także tutaj już mogę dodać sąsiadów.
Jak dalej rozwija się energia macierzyństwa? W miarę rozwoju macierzyństwa zanika energia egoizmu. Aby kolejne dziecko nie stało się dla was obojętne, powinno odejść „ja” i „moje”, ponieważ jedyne co nas odcina od bardziej otwartych, duchowych relacji, to uczucie „ja i moje”, na tym bazuje egoizm.
Pamiętam jak pewnego razu na zajęciach kobieta opowiadała tragiczną historię o tym jak rodziła dziecko, o tym jak rodziła dziecko, które zmarło. Zrozumiałym jest, że płakała, była nieszczęśliwa, ciężko przeżywała, to była ciężka sytuacja.Cała grupa udzieliła jej dużej uwagii wsparła ją i dziewczyna poczuła się lepiej. I w tym momencie druga dziewczyna zaczęła opowiadać o tym jak jej siostra miała taką samą historię. Że to już była zaawansowana ciąża, tak długo oczekiwane dziecko i że to taka tragedia, że były problemy podczas porodu w wyniku których dziecko zmarło. Podczas tej opowieści poprzednia kobieta zajrzała do torebki, wyjęła ciastko i zaczęła je jeść i cała grupa z zakłopotaniem i w zdumieniu patrzyła. W istocie rzeczy – fizycznie – to nie było jej dziecko. Wszystkie te poprzednie uczucia współczucia znikły i u całej grupy pojawiło się uczucie, że w jakiś sposób ich oszukano. Dlaczego? Dlatego, że ja cierpię z powodu swojego dziecka, a obcego dziecka nie jest mi żal. U tej matki jest energia macierzyństwa, ale na bardzo niskim poziomie.
A to oznacza, że będą duże problemy, ponieważ u niej świat dzieli się na moich i obcych. A kiedy świat dzieli się na moich i obcych, to będą poważne problemy.
A jak przejawia się jeszcze wyższy poziom energii macierzyństwa?
– Zawód (profesja).
– Doskonale. Jaki zawód?
Tak, a więc wybieramy zawód, gdzie możemy przejawiać energię macierzyństwa. Na przykład są różni dyrektorzy domów dziecka i to jest tak niesamowite, że oni rzeczywiście całe swoje życie poświęcają nie swoim dzieciom, całe życie od początku do końca. Albo nauczyciele, ponieważ za każdym razem widzę nauczycieli albo dyrektora jakiejś szkoły dla których zakończenie edukacji przez uczniów, to z jednej strony radość, a z drugiej tragedia. Za każdym razem, te łzy na studniówce, bo te dzieci opuszczają ich na zawsze.
Znam u nas sąsiadkę, nauczycielkę historii, wiek gdzieś około siedemdziesiątki i do niej ciągle przychodzą uczniowie, remontują jej mieszkanie, a ona jest samotną kobietą – nie ma męża, ani dzieci, ale praktycznie to ma bardzo dużo dzieci. I to mówi o tym, że posiada ona ogromną energię macierzyńską, ponieważ oni sami są w takim wieku, mają już po 50 lat, a przychodzą i wszystko robią i przychodzą ich wnuki i mówią, że ona jest jak nasza mama. To mówi o tym, że posiadają ogromne serce. Bo „szkoła", samo słowo tłumaczy się jak „skala" – to są schody, a schody te znajdują się wewnątrz serca nauczyciela i po tych schodach wspina się dziecko. Schody te posiadają różne stopnie, a nauczyciel pomaga – „podciąga" to dziecko i prowadzi po tych schodach, po stopniach życia. Tak w istocie duchowi nauczyciele jeszcze wyżej ciągną po tych schodach. Są nauczyciele, którzy prowadzą nas przez , 10, 12 lat czy ileś tam, ale są też duchowi nauczyciele, którzy są w stanie ci towarzyszyć przez całe twoje życie. Albo duchowni mentorzy, np. Matka Teresa. Czyli mamy tutaj jeszcze wyższy poziom– poziom służenia i tu jest zadziwiające – o ile tu była mowa o maleńkich dzieciach, to w gruncie rzeczy posiadamy naturalny odruch współczucia i łagodności w stosunku do małych dzieci– prawda?
Nawet jeśli nie lubimy psów, to szczeniaki nam się podobają, prawda? Albo nie lubimy kotów, ale jak zobaczymy małe kocięta to nam się podobają. Tak więc to jest naturalna w człowieku – energia miłości do młodych. Małe kocha się łatwiej, bo one nie mogą się wam jakoś szczególnie sprzeciwić, nastolatki już trudniej jest kochać – prawda? Ponieważ, nastolatki buntują się i z nimi należy znaleźć wspólny język. A tu kiedy macie energię macierzyństwa, to jesteście w stanie, rozumieć człowieka na różnych etapach jego życia, akceptować go z jego wadami, błędami – rozdzielać grzech od grzesznika,a to już jest wysoki poziom. I to jest poziom, gdzie ten człowiek może być znacznie starszy od ciebie, ale on mimo wszystko będzie cię traktować jak matkę.
Mówi się, że mężczyzna powinien patrzeć na inne kobiety jak na matki. Niedawno brałam udział w talk-show, no...może już trochę czasu minęło. Rozpatrywana była kwestia ślubów cywilnych. Tzn. jedna strona była za, druga przeciwna. I ten, który był za, mówił że trzeba "próbować" i że wskutek prób uda nam się znaleźć to, co nam się podoba. Tak ogólnie ładnie przedstawił swój punkt widzenia. Odpowiedziałam: „Proszę powiedzieć, a pan by chciał, aby próbowali pańskiej córki?” To nim wstrząsnęło i powiedział szczerze: „Nie, nie chciałbym aby próbowali mojej córki”. Ja mówię dalej: „Wszystkie te kobiety, których próbujecie, to są czyjeś córki, dlaczego więc mamy takie podwójne standardy? Dlaczego to czego nie chcemy dla własnych córek, chcemy dla innych kobiet?” Za czasów wedyjskich w bardzo ciekawy sposób zadawano pytania kobietom. Nie pytali: „Jak się nazywasz?", ale „Kim jest twój ojciec?". „Czyja ty jesteś?"
PONIEWAŻ KOBIETA ZAWSZE DO KOGOŚ NALEŻY I DLA KOBIETY JEST TO BARDZO WAŻNE, ABY DO KOGOŚ NALEŻEĆ.
Ona powinna należeć do ojca, który daje jej ojcowską ochronę. potem daje jej ochronę mąż, a potem daje jej ochronę syn. Powiedzcie proszę, Matka Teresa – kto jej dawał ochronę? Bóg. Wiele kobiet podnosi rękę i mówi, że są niezamężne i nie mają dzieci. Powinnyście MIEĆ najważniejszego opiekuna, który was nigdy nie zdradzi, który od was nigdy nie odejdzie, nie rozwiedzie się itd. I dlatego trzeba rozwijać wzajemne relacje. Kobieta nigdy nie powinna być bez ochrony. Kobieta bez ochrony, to wiecie – coś strasznego.
Bo wszystkie swoje "niepiękne" cechy kobieta przejawia właśnie wtedy, kiedy jest bezbronna. Wtedy ona atakuje, sprzedaje się (????). Dlaczego? Z bezbronności.
Jeśli widzicie gniewną kobietę, która przejawia same najgorsze cechy swojego charakteru, to jedyne na co zasługuje ta kobieta to litość i współczucie, bo ta kobieta jest całkowicie bezbronna. Ona w taki sposób broni siebie. Ona nie broni siebie, ona broni (???) Broni siebie, tylko ona tego nie rozumie, to jest podświadome.
Gniew jest zawsze wtórną emocją, pierwotną emocją jest zawsze strach i spora część kobiet nawet na spotkaniach psychoterapeutycznych. Teraz kobieta powinna być silna, odziedziczyła od matki i babci, że powinna wszystko znieść. Dla kobiety przyznać się do swojej słabości, nawet na spotkaniu psychoterapeutycznym jest dramatem. Ona będzie na wszelkie sposoby unikać przyznania się do tego.
Pamiętam bardzo wiele sytuacji gdy kobieta siedzi, drżą jej usta i mówi: „Jestem słaba, jestem po prostu słaba i najzwyczajniej się boję”. Kiedy już spada to jeszcze się chwyta czego może, a tutaj pozostaje sama z sobą i to jest bardzo ważny moment, który nazywa się psychologicznym impasem i z którego kobieta znajduje wyjście. Bo póki będzie chwytać się jakiejś społecznej roli – fizyczne czy inaczej – to nie będzie się rozwijać. Ale kiedy zrozumie, że nie ma się już za co złapać...