wtorek, 6 grudnia 2016

Sekrety kobiecego szczęścia - Marina Targakowa cz.2

 Bardzo ciekawy wykład, bardzo ciekawa osoba. Tekst przetłumaczony wstępnie przez praktykantów Anny - szkoła językowa "cjr Rosjanka". Ja koryguję , poprawiam.

 Proszę o ewentualne uwagi gdyby coś nie wyświetlało się jak trzeba. Napisy dodane poprzez You Tube więc jeśli ktoś nie widzi to niech zmieni ustawienia w prawym dolnym rogu ekranu.

Ponieważ padają w wykładzie bardzo ważne słowa to dodaję tekst.
Na tą chwilę tyle ile poprawiłem:

Transkrypt opracowała Córka Słońca:

– Ktoś do nas dołączył dzisiaj?
– Tak.
– Tak, bardzo dobrze. Czyli wczoraj rozmawialiśmy o takim pikantnym temacie jak seksualność. Opieraliśmy się na Kamasutrze, na jednym z rozdziałów wedyjskiego tekstu, który opisuje jak prawidłowo czerpać rozkosz. Dlaczego mówię prawidłowo?
Dlatego, że wedyjskie teksty twierdzą, iż ludzka forma życia jest przeznaczona do podniesienia świadomości i we wszystkich czasach, wszystkie rozsądne cywilizacje rozumiały, że przeznaczeniem człowieka jest rozwijanie się.
Człowiek – nie patrząc na to, że my wszyscy mamy ludzką formę życia, jeśli weźmiemy człowieka i przedstawimy go tutaj – narysujemy skalę, tutaj narysuję skalę od zera do stu i jeśli weźmiemy jakiekolwiek inne żywe stworzenie, weźmy na przykład paprykę – jest ostra, cytryna – kwaśna, tygrys – drapieżnikiem, zająca nikt nie zabierze do psychoterapeuty, pomimo tego, że ciągle tchórzy. Każdy posiada swoją nieodłączną naturę. Jeśli powiemy po prostu człowiek, to o niczym nam to nie mówi, prawda? Ponieważ za zewnętrzną powłoką może kryć się dosłownie wszystko. Wszyscy wyglądamy mniej lub bardziej przyzwoicie, ale za tą zewnętrzną powłoką może kryć się wąż, prawda? Może kryć się świnia lub jeszcze coś. Czyli właśnie z tego powodu, kiedy spotykamy człowieka to bywamy spięci. Nieznani ludzie budzą w nas uczucie napięcia. Dlatego, że nie mamy pojęcia kto stoi przed nami. O niczym nic nam nie mówi – nawet oczy mogą być... Pomimo, że się mówi: „Oczy są zwierciadłami duszy", ale dziś można i z nimi zrobić dosłownie wszystko, a w wyniku tego wszystkiego my jesteśmy bardzo spięci. Należy przejść jakąś drogę razem, coś razem zrobić: „zabierz chłopaka w góry, zaryzykuj i tam zrozumiesz kim on jest”. Czyli słowo człowieka o niczym nam nie mówi i w ludzkiej formie życia na dnie ludzkiego istnienia. Jest nawet takie słowo w języku rosyjskim brzmiące „podonok” (drań, szumowina). W rdzeniu słowa mamy „dno”, czyli to co jest na dnie. A razem z takimi są ci, którzy zrealizowali swój ludzki potencjał w 100%, czyli poziom świętych, poziom proroków, to także są ludzie i jeśli was poproszę by gdzieś tutaj umieścić siebie. Gdzie byście się umiejscowili? No, nie na dnie raczej. Mamy takie odczucie, że raczej nie tu i dlatego wielu ludzi mówi, że „ja bym się umieścił gdzieś tutaj pośrodku”, bardziej skromni trochę niżej, niektórzy mówią, że tam wyżej, w każdym razie, rozumiemy, że nie na tych skrajnych biegunach. Powiedzcie mi proszę, widzieliście gdzieś w przyrodzie, aby coś samo zmierzało do góry? Nie. A do dołu? Zdarza się.
Teraz powiedzcie mi proszę, dokąd zmierza droga każdego z nas? Ponieważ każdy z nas ma tylko dwa kierunki i nie ma trzeciego, tylko dwa. Czyli idziemy albo w górę w ciągu swojego życia, albo do dołu. W dół iść jest dość łatwo bo można nic nie robić, jak wiele osób mówi. Na przykład ktoś zachoruje na jakąś nieuleczalną chorobę i ludzie – ja tu jako lekarz mogę powiedzieć – zadają jedno pytanie: „Za co?”, „Ja niczego złego nie robiłem”. A powiedzcie mi proszę czy„niczego złego nie robiłem” jest niezbędnym warunkiem dla rozwoju człowieka? Nie.
Takie po prostu tkwienie w miejscu? Nie.
Czyli rozumiemy, że jeśli "niczego złego nie robimy" to i tak spadamy w dół i dlatego na dole przydarzają się nam sytuacje o których nawet nie myśleliśmy. I mówi się, że na tym świecie skala idzie cały czas do dołu. I jeśli my niczego nie robimy, aktywnie nie rozwijamy się, to spełzamy w dół po tej skali. I dlatego z nami dzieje się to, co się dzieje.
Ale jeśli chcemy się rozwijać, iść w górę, to dokładamy wszelkich starań – nawet po prostu podnieść się do góry jest wydarzeniem, a podnieść się w głębi siebie to poważny, poważny, poważny wysiłek i dlatego wedyjskie teksty dają tę niezbędną wiedzę, na której opiera się człowiek zdolny iść w górę. I zawsze ta droga jest związana z wysiłkiem. Zawsze.
Czyli jeśli chcemy przeżyć godne życie, to znaczy, że będziemy się wysilać, a jeśli nie to znaczy to, że się po prostu degradujemy. I dlatego Kamasutra jest także traktatem opisującym człowieka i to, w jaki sposób dokładać starań aby prawidłowo czerpać przyjemność, ponieważ jeśli tylko czerpiemy przyjemność, nie biorąc pod uwagę, co jest prawidłowe, a co nie jest, co jest pożyteczne, a co nie, tylko po prostu czerpiemy przyjemność – bierzemy z życia wszystko.
„Nie warto dostosowywać się do życia, niech lepiej życie dostosuje się do nas". W takim wypadku człowiek zmierza do najciemniejszych zakątków ignorancji. Niedawno mi przysłali wspaniały kodeks z Hollywood, który był przyjęty dla studio – dla pomieszczeń filmowych  20 lat temu, 20 lat temu czyli minął nie taki długi okres czasu. I tam było napisane, że zobowiązują się nie pokazywać na scenie nagich kobiet, zobowiązują się nie pokazywać scen przemocy, nie pokazywać broni i jeszcze pełno innych rzeczy tam wymieniono. Ja popatrzyłam i pomyślałam: "Mój Boże, jak w ciągu lat zmieniły się standardy". Oni nawet pewnie i nie pamiętają, że przyjmowali taki kodeks. A dzisiaj to jest dla nas norma, wiele osób nawet do kina nie pójdzie jeśli tam nie ma scen przemocy i seksu. „A co to tam za film? Jakiś dokumentalny, zupełnie nieciekawy" Czyli Kamasutra to jest właściwie traktat, który opisuje jak człowiek może czerpać przyjemność. Również w Ruskich Wedach była mowa o tym, że istnieją trzy światy. Wedy opisują, że jest wyższy świat, średni i niższy, a Ruskie wedy mówią o tym, że istnieje Prawia, Jawia i Nawia. Powiedzcie mi teraz proszę, przypomnijcie sobie jednordzenne słowa z tym związane. Jawia (jawne) co to znaczy? To co jest teraźniejsze, „Chrystus objawia się ludowi” na przykład. Teraz ze słowem Prawia, przypomnijcie sobie takie słowa. Prawda, co jeszcze? „Prawidło" czyli zasada/ reguła, "przewodnik" święty, to mówi o tym, że jest to kierowanie się w górę. Kierunek (ros. „naprawlenie"; polskie słowo – „naprawić" ), czyli kiedy mówimy, "kierunek", to zawsze ma się na uwadze górę. I współczesny człowiek myśli, że może żyć "w poziomie" a to jest niemożliwe. Możliwe są tylko dwa kierunki, w górę i w dół. I dlatego rozmyślamy dokąd zmierzamy. Dlatego, że nasze seminarium w gruncie rzeczy jest o kobietach, o kobiecym szczęściu, a kobiece szczęście pochodzi od wysiłków podejmowanych przez kobietę. Życie pełne przyjemności i braku cierpień nie jest dobre. Kiedy kobieta jest w stanie przeżyć, przetrwać, przyjąć, wybaczyć, zrobić krok do przodu itd., taka kobieta rodzi się oczywiście biologicznie kobietą, ale tak naprawdę kobietą musi dopiero zostać. Tak samo mężczyzna rodzi się nim biologicznie, ale mężczyzną musi dopiero się stać. Rozpatrujemy właśnie tę drogę.
Ciekawe jest to, że karma czyli zasada istnienia związku przyczyny i skutku, sądzę, że ci, którzy uczęszczają na seminaria doskonale wiedzą, czym jest karma i że jest przyczyna i skutek. Karmę gromadzą wyłącznie ludzie. Wyższe istnienia żyjące w wyższych światach nie posiadają karmy, one po prostu, wiecie, kiedy zarobicie bardzo dużo pieniędzy, potem jedziecie na Hawaje i tam najzwyczajniej je wydajecie. Taka sama historia jest z wyższymi istnieniami, po prostu wydają swoją nagromadzoną karmę. Zwierzęta także nie gromadzą karmy. jeśli tygrys zagryzł antylopę, to on żyje zgodnie ze swoją naturą. A człowiek gromadzi karmę i jak myślicie dlaczego właśnie człowiek gromadzi karmę, i co jest tym mechanizmem, który sprawia, że człowiek gromadzi karmę? Jak myślicie? Tak, wyjaśnij proszę co masz na myśli.
Należy to zrozumieć i w tym tkwi istota wszystkich naszych problemów – jeśli tutaj siedzą w sali osoby, które mają jakieś problemy, to w gruncie rzeczy źródłem wszystkich tych problemów jest to, że człowiek nigdy nie jest zadowolony z tego co posiada. Tylko ludzki gatunek uważa, że zasługuje na lepszą dolę. Wszystkie kobiety uważają, że zasługują na lepszych mężów, a to co dostały to pełne nieporozumienie. A gdzieś chodzi ten książę z bajki, nie wiadomo dlaczego się z nim nie spotkałam i w zasadzie zasługuję na lepszego męża. I właśnie dlatego, że uważamy, iż jesteśmy warte lepszych pieniędzy, zasługujemy na lepszego partnera, zasługujemy na lepszy dom, zasługujemy na wszystko co najlepsze, a to jest przecież bajka o rybaku i złotej rybce zawarta w życiu milionów ludzkich istnień. Właśnie to uczucie niezadowolenia z tego co mamy – właśnie to uczucie prowadzi do gromadzenia karmy. Właśnie z tego powodu człowiek jest nieszczęśliwy. I aby kobieta rozpoczęła swoją podróż do góry – gdziekolwiek byście się tutaj nie postawili, na tej skali, więc abyśmy rozpoczęli ruch „do przodu", powinniśmy zrozumieć te warunki, z których zaczynamy. Bo popatrzcie, możecie z dowolnego miejsca – na przykład: „Chcę pojechać do Moskwy". Biorę bilet (będąc tu w Krasnodarze), bilet np. z Paryża do Moskwy. Czy mogę dostać się tak do Moskwy? I z jakichkolwiek miejsc bym nie zamawiała biletu, to dopóki nie wezmę z tego miejsca, w którym w danej chwili przebywam, to nigdy nigdzie nie trafię. I dlatego ważne jest aby na początku przeprowadzić diagnozę gdzie jestem. I diagnoza ta powinna być przeprowadzona bez podkolorowywania ponieważ w gruncie rzeczy (wczoraj był wykład o tym) i wiemy, że kobiety w dzisiejszych czasach są dalekie od cnotliwości. Bóg jeden wie co teraz będą rodzić – nie wiadomo jakie dzieci. Więc możemy wpaść w depresję i będziemy myśleć: „Mój Boże, jaki koszmar, co ja mam teraz zrobić?" Ale możemy wstać tylko tam, gdzie upadliśmy. I dlatego uczeń może rozwijać się wtedy, kiedy posiada dwie cechy – pierwszą jest pokora. Dlatego diagnozę robimy bez upiększeń, pokazujemy tę sytuację taką, jak w rzeczywistości wygląda. Oczywiście przerażamy się, ale przyjmujemy ją. I w tym pomaga pokora. Sami ze swoją drogą nie poradzimy sobie, bez miłosierdzia niczego nie zrobisz. Prawda? My swoją drogą i drogą pychy doszliśmy Bóg wie gdzie, teraz nam pozostaje mieć nadzieję w miłosierdziu, ale razem z tym oprócz pokory człowiek posiada drugą cechę, która jest bardzo ważna – to entuzjazm. Można powiedzieć, że entuzjazm tłumaczy się jako En Theos – „w Bogu". Dlatego cechą człowieka wierzącego jest entuzjazm. Jeśli widzicie takiego „wierzącego”: „Ech, tak mi tu beznadziejnie", to wybaczcie, ale to nie jest wierzący człowiek. Wierzący człowiek posiada takie uczucia jak zainteresowanie, entuzjazm, pokora bez zniechęcenia. Wtedy na poziomie ciała fizycznego –  jak wczoraj mówiłam – powinniśmy przejść oczyszczenie, a dzisiaj będziemy rozmawiać o tym jakie oczyszczenie powinniśmy przejść. Na poziomie wyższych czakr , na poziomie czakry serca- powinniśmy nauczyć się przebaczać, nauczyć się przyjmować, nauczyć się współczuć, czyli wszystkie te cechy, które pozwolą nam oczyścić się na subtelniejszych płaszczyznach. Ale jeśli dostaniemy się do wyższych sfer – boskiej i duchowej to powiedzcie proszę, czy istnieje tam przebaczenie? Bóg nam przebacza?
– Zawsze.
– A powiedzcie, aby przebaczyć to co Bóg powinien najpierw zrobić? Wyobrażacie sobie takiego (???) Boga? On po prostu jest kochający i dlatego tam już są wszystkie przebaczenia. Inna kwestia- pewien duchowny mi powiedział: „Wychodzimy z takiej ciemności, że to my zamykamy oczy, ponieważ nie możemy patrzeć na tę czystość". Nie możemy patrzeć na ten kolor, na tę czystość, na tę biel. To my zamykamy oczy niczym kret. To nie tak, że Bóg się na nas obraził, że na wszystkich jest obrażony. Nic się mu nie udaje, nikt go nie słucha, jest zdenerwowany, tkwi w depresji, posiada psychoterapeutów, którzy go leczą i myśli co tu robić? To są jeszcze dzieci. Dziwny taki Bóg, nieudacznik. Nie mamy zrozumienia Boga i dlatego nie ma w nas miłości do niego. Dlatego tutaj zawsze jest wybaczenie, musimy przybliżyć się do tego i to jest nam potrzebne. Dzisiaj będziemy rozpatrywać (???) (triti) (???). Jest to subtelna forma miłości, albo też aura miłości, która z nas wypływa. Spotkaliście kiedyś ludzi, obok których chce się przebywać i przebywać? I to wcale nie jest jakaś ślicznotka, czy przystojniak, ani osoby przyciągające wiedzą czy jakimiś regułkami, którymi sypią i którymi mogą wywrzeć na nas wrażenie jakąś wiedzą akademicką. Po prostu chce się przebywać z nimi. Często to bywa starszy człowiek, jakaś staruszka, którą się chce tak zwyczajnie objąć i być obok niej. Dawniej takie babcie były, teraz niestety jest ich mało. Dziś babcie są bardziej zajęte swoim własnym życiem, teraz nie interesują się wnukami, gdyż babcie same są kobietami na wydaniu, do końca życia mają perspektywy, ale wcześniej takie były babcie, pamiętacie? Babcia w ogóle nie zastanawiała się jak dzisiaj się umaluje, ubierze. Ona rano wstawała, zastanawiała się czym wnuki nakarmić, czym zabawić. Co, jak, dlaczego. Ja miałam babcię pamiętam, ona całe dnie zajęta była tym jakie ciasto ma upiec, ale przy tym zawsze miała czas zadbać o włosy, zawsze wychodziła z domu będąc piękną, ona była aktorką. Pamiętam jak raz przyszła, płakała bardzo i spytałam babciu kto Cię obraził? Ona mówi, że wyszła na ulicę, spotkała jedną znajomą, która jej powiedziała: „Jeleno Iwanowno, co z panią ten wiek zrobił”, a babcia miała już 78 lat i tak się wtedy zdenerwowała. Pomyślałam, 78 lat, ale kobieta zawsze pozostanie kobietą i jej zawsze będzie niemiło wysłuchiwać takich rzeczy. Pamiętam, że byłam tym bardzo poruszona. Pamiętam jak miałam 17 lat, dostałam się na uniwersytet i u nas byli ci, którzy skończyli służbę wojskową, oni mieli po 20 lat i zastanawiałam się co tym starcom po uniwersytecie? Już powinni iść na emeryturę, a nie na uniwersytet.
Tak więc miłość, która z nas wypływa – okazuje się, ze żywi się ona. Mówiliśmy wczoraj o takim pojęciu jak „dharma". Myślę że ze 108 razy słyszeliście już tutaj co to jest. Dlatego, zbierzemy wszystkie wasze informacje i wasze rozumienie tego słowa. Powiedzcie mi proszę, czym jest dharma?
– Dług, zobowiązanie.
– Co jeszcze?
– Dążenie do celu.
– Nieodłączna cecha, co jeszcze?
To jest tak naprawdę droga, droga wzrastania. Ogólnie droga. I powiedzcie proszę, jaka jest dharma kobiety – gdy otrzymaliśmy kobiece wcielenie?
Będziemy mówić o dharmie kobiet i dharmie mężczyzn, bo inaczej nie zdołamy zrozumieć dokąd zmierzamy, a gdzie błądzimy. Jaka jest dharma kobiety?
– Macierzyństwo.
– A czym jest macierzyństwo według was?
Dług, miłość, przestrzeń rodzinna. Jeśli założymy, że mówimy o energii macierzyństwa, powiedzmy, że gdy kocham swoje dziecko, czy jest to macierzyństwo?
–Tak.
– Powiedzcie proszę, jeśli wykonamy jeszcze raz skalę, tutaj najniższy poziom macierzyństwa, a tutaj poziom najwyższy. Na najniższym poziomie – co to będzie za macierzyństwo? Można to nazwać macierzyństwem? To nie jest macierzyństwo.Czyli tutaj na pierwszym poziomie, jak się ono przejawia? Kocham swoje dziecko, a inne dzieci już mnie mało obchodzą, tak więc – „ja i moje dziecko".
Piętro wyżej. Jak się przejawia macierzyństwo?
– Wszystkie dzieci.
– Krewni.
– Zgadza się, tutaj kocham swoje dzieci i krewnych, gdyż one są dla mnie jak rodzone dzieci. Krewni. Innych już nie zauważamy. Dalej – idziemy wyżej. Dzieci sąsiada, racja, pokrewieństwa nie ma, ale znam je. Pamiętam jak rodzice nas spokojnie zostawiali i szli sobie gdzieś, gdyż wiedzieli, że jeśli nie babcia Nadzia, to babcia Mania nas nakarmi.
Było tak:
– „Marinka?! Ty jadłaś coś dzisiaj? Wracaj, zjesz coś!”
– „Nie chcę mi się jeść.”
– „Gdzie twoja mama?”
– „Mama poszła gdzieś”,
– „Wracaj szybko! Zjesz coś!”
– „Nie chcę!”
– „Powiedziałam chodź!”
I co najdziwniejsze, nie możesz im odmówić, ponieważ jeśli jest to uczucie macierzyństwa, to traktujecie tę kobietę jak matkę, ona was może zdzielić po głowie, zakazać czegoś, żeby na przykład spódniczkę obniżyć.
Pamiętam jak poszłam na randkę, wyszłam, wyszykowałam się, miałam z 16 lat i słyszę: „Nie szukaj szczęścia, nikt za żonę cię nie weźmie, wszystko dojdzie do rodziców”. Tak się zezłościłam, odwracam się, a tam babcia Dusia siedzi i śpiewa.
Poszłam do kina, pamiętam, że nie zdążyłam wyjść, a już cała ulica wiedziała z kim szłam. A co to jest? To jest macierzyństwo.
Niedawno spotkałam pewnego człowieka w Moskwie, jechałam taksówką na lotnisko i taksówkarz mi mówi: „A ja osobiście nie znoszę wsi, znieść jej nie mogę, tam w jednym miejscu kichniesz, a na drugim końcu wsi powiedzą „na zdrowie". Tam wszyscy, wszystko o wszystkich wiedzą, od razu wiadomo czy piłeś, wiadomo wszystko. Przyjechałem do miasta i dzięki Bogu tutaj nikt mnie nie zna”.
Powiedzcie mi proszę, co ukrywamy w mieście? Grzech. Jedyne od czego chcemy się ukryć. Chcemy ukryć swoje grzechy, tak aby nikt tego nie widział. A we wsi, grzechów nie da się ukryć, tam wszyscy wszystko o sobie wiedzą. W grupie– jeśli bardzo długo się znacie, to tam od razu widać, że coś z kimś jest nie tak. Masz to wypisane na czole. Ale im bardziej wpadamy w taki bezosobowy stan, nie chcemy pokazywać osobowości, „moja chata na obrzeżu, niewiele mnie obchodzi, idę po mieście i nikt mnie nie zna, ja nikogo nie znam wszyscy skrywamy grzech. „Chwała Bogu idę tutaj i mogę robić co chcę", nikt mnie nie zna, nawet na klatce schodowej. To jest to, co dzieje się teraz na świecie i to świadczy o tym, że energii macierzyńskiej już praktycznie nie ma. Teraz kobiety wychodzą, każda ze swoim dzieckiem, tam stoi jakieś dziecko, ale to nie moje, a one stoją palą, mamy sobie rozmawiają, dzieci zajmują się sobą. To jest straszne.
Ciekawe jak myślicie, niedawno słuchałam wykładu swojego wykładowcy i on powiedział, że teraz jest na tyle niski poziom świadomości, że gdy ludzie opuszczają swoje ciała i na nowo się rodzą to ta chęć palenia i picia zachowuje się i oni trafiają już w łonie matki na alkohol i papierosy.
Aby znaleźć się w łonie palącej matki należy mocno się postarać, to jest nasze pragnienie. Dziecko do takiego łona nie trafia ot tak. Wszystko to energia macierzyństwa, właściwie to jest nonsens – paląca matka. To nie jest w ogóle naturalne, to oznacza, że ona zupełnie nie dba o zdrowie swojego dziecka.
Był przeprowadzony eksperyment, królika nauczono palić, możecie to sobie wyobrazić? Królika, takie miłe zwierzę, tzn. naukowcy dziś badają i są ciekawi czym jest życie. Założyli maskę królikowi i włożyli mu papierosa i biedny łapami nie mógł z siebie zdjąć tej maski, ale minęło trochę czasu, podbiegał do tej maski, machał łapką, aby mu założyli maskę, ponieważ nauczył się palić. I taka sama rzecz zachodzi z dziećmi. Dziecko które ma kontakt z papierosami i nie mówię tutaj wyłącznie o matkach – to samo tyczy się ojców, ponieważ to jest para i jeśli ojciec także w ogóle nie przejmuje się zdrowiem dziecka, to co to za ojciec? Co to za ojcowska energia?
Siedzi matka w ciąży, pali, palą wszędzie wokół i co ciekawe – jest to pragnienie tego dziecka. Dziecko nie napaliło się w poprzednim życiu i chce dalej w tym trwać. To jest karma, to wszystko jest karma. Tak więc energia tu mamy pokrewieństwo, także tutaj już mogę dodać sąsiadów.
Jak dalej rozwija się energia macierzyństwa? W miarę rozwoju macierzyństwa zanika energia egoizmu. Aby kolejne dziecko nie stało się dla was obojętne, powinno odejść „ja” i „moje”, ponieważ jedyne co nas odcina od bardziej otwartych, duchowych relacji, to uczucie „ja i moje”, na tym bazuje egoizm.
Pamiętam jak pewnego razu na zajęciach kobieta opowiadała tragiczną historię o tym jak rodziła dziecko, o tym jak rodziła dziecko, które zmarło. Zrozumiałym jest, że płakała, była nieszczęśliwa, ciężko przeżywała, to była ciężka sytuacja.Cała grupa udzieliła jej dużej uwagii wsparła ją i dziewczyna poczuła się lepiej. I w tym momencie druga dziewczyna zaczęła opowiadać o tym jak jej siostra miała taką samą historię. Że to już była zaawansowana ciąża, tak długo oczekiwane dziecko i że to taka tragedia, że były problemy podczas porodu w wyniku których dziecko zmarło. Podczas tej opowieści poprzednia kobieta zajrzała do torebki, wyjęła ciastko i zaczęła je jeść i cała grupa z zakłopotaniem i w zdumieniu patrzyła. W istocie rzeczy – fizycznie – to nie było jej dziecko. Wszystkie te poprzednie uczucia współczucia znikły i u całej grupy pojawiło się uczucie, że w jakiś sposób ich oszukano. Dlaczego? Dlatego, że ja cierpię z powodu swojego dziecka, a obcego dziecka nie jest mi żal. U tej matki jest energia macierzyństwa, ale na bardzo niskim poziomie.
A to oznacza, że będą duże problemy, ponieważ u niej świat dzieli się na moich i obcych. A kiedy świat dzieli się na moich i obcych, to będą poważne problemy.
A jak przejawia się jeszcze wyższy poziom energii macierzyństwa?
– Zawód (profesja).
– Doskonale. Jaki zawód?
Tak, a więc wybieramy zawód, gdzie możemy przejawiać energię macierzyństwa. Na przykład są różni dyrektorzy domów dziecka i to jest tak niesamowite, że oni rzeczywiście całe swoje życie poświęcają nie swoim dzieciom, całe życie od początku do końca. Albo nauczyciele, ponieważ za każdym razem widzę nauczycieli albo dyrektora jakiejś szkoły dla których zakończenie edukacji przez uczniów, to z jednej strony radość, a z drugiej tragedia. Za każdym razem, te łzy na studniówce, bo te dzieci opuszczają ich na zawsze.
Znam u nas sąsiadkę, nauczycielkę historii, wiek gdzieś około siedemdziesiątki i do niej ciągle przychodzą uczniowie, remontują jej mieszkanie, a ona jest samotną kobietą – nie ma męża, ani dzieci, ale praktycznie to ma bardzo dużo dzieci. I to mówi o tym, że posiada ona ogromną energię macierzyńską, ponieważ oni sami są w takim wieku, mają już po 50 lat, a przychodzą i wszystko robią i przychodzą ich wnuki i mówią, że ona jest jak nasza mama. To mówi o tym, że posiadają ogromne serce. Bo „szkoła", samo słowo tłumaczy się jak „skala" – to są schody, a schody te znajdują się wewnątrz serca nauczyciela i po tych schodach wspina się dziecko. Schody te posiadają różne stopnie, a nauczyciel pomaga – „podciąga" to dziecko i prowadzi po tych schodach, po stopniach życia. Tak w istocie duchowi nauczyciele jeszcze wyżej ciągną po tych schodach. Są nauczyciele, którzy prowadzą nas przez , 10, 12 lat czy ileś tam, ale są też duchowi nauczyciele, którzy są w stanie ci towarzyszyć przez całe twoje życie. Albo duchowni mentorzy, np. Matka Teresa. Czyli mamy tutaj jeszcze wyższy poziom– poziom służenia i tu jest zadziwiające – o ile tu była mowa o maleńkich dzieciach, to w gruncie rzeczy posiadamy naturalny odruch współczucia i łagodności w stosunku do małych dzieci– prawda?
Nawet jeśli nie lubimy psów, to szczeniaki nam się podobają, prawda? Albo nie lubimy kotów, ale jak zobaczymy małe kocięta to nam się podobają. Tak więc to jest naturalna w człowieku – energia miłości do młodych. Małe kocha się łatwiej, bo one nie mogą się wam jakoś szczególnie sprzeciwić, nastolatki już trudniej jest kochać – prawda? Ponieważ, nastolatki buntują się i z nimi należy znaleźć wspólny język. A tu kiedy macie energię macierzyństwa, to jesteście w stanie, rozumieć człowieka na różnych etapach jego życia, akceptować go z jego wadami, błędami – rozdzielać grzech od grzesznika,a to już jest wysoki poziom. I to jest poziom, gdzie ten człowiek może być znacznie starszy od ciebie, ale on mimo wszystko będzie cię traktować jak matkę.
Mówi się, że mężczyzna powinien patrzeć na inne kobiety jak na matki. Niedawno brałam udział w talk-show, no...może już trochę czasu minęło. Rozpatrywana była kwestia ślubów cywilnych. Tzn. jedna strona była za, druga przeciwna. I ten, który był za, mówił że trzeba "próbować" i że wskutek prób uda nam się znaleźć to, co nam się podoba. Tak ogólnie ładnie przedstawił swój punkt widzenia. Odpowiedziałam: „Proszę powiedzieć, a pan by chciał, aby próbowali pańskiej córki?” To nim wstrząsnęło i powiedział szczerze: „Nie, nie chciałbym aby próbowali mojej córki”. Ja mówię dalej: „Wszystkie te kobiety, których próbujecie, to są czyjeś córki, dlaczego więc mamy takie podwójne standardy? Dlaczego to czego nie chcemy dla własnych córek, chcemy dla innych kobiet?” Za czasów wedyjskich w bardzo ciekawy sposób zadawano pytania kobietom. Nie pytali: „Jak się nazywasz?", ale „Kim jest twój ojciec?". „Czyja ty jesteś?"
PONIEWAŻ KOBIETA ZAWSZE DO KOGOŚ NALEŻY I DLA KOBIETY JEST TO BARDZO WAŻNE, ABY DO KOGOŚ NALEŻEĆ.
Ona powinna należeć do ojca, który daje jej ojcowską ochronę. potem daje jej ochronę mąż, a potem daje jej ochronę syn. Powiedzcie proszę, Matka Teresa – kto jej dawał ochronę? Bóg. Wiele kobiet podnosi rękę i mówi, że są niezamężne i nie mają dzieci. Powinnyście MIEĆ najważniejszego opiekuna, który was nigdy nie zdradzi, który od was nigdy nie odejdzie, nie rozwiedzie się itd. I dlatego trzeba rozwijać wzajemne relacje. Kobieta nigdy nie powinna być bez ochrony. Kobieta bez ochrony, to wiecie – coś strasznego.
Bo wszystkie swoje "niepiękne" cechy kobieta przejawia właśnie wtedy, kiedy jest bezbronna. Wtedy ona atakuje, sprzedaje się (????). Dlaczego? Z bezbronności.
Jeśli widzicie gniewną kobietę, która przejawia same najgorsze cechy swojego charakteru, to jedyne na co zasługuje ta kobieta to litość i współczucie, bo ta kobieta jest całkowicie bezbronna. Ona w taki sposób broni siebie. Ona nie broni siebie, ona broni (???) Broni siebie, tylko ona tego nie rozumie, to jest podświadome.
Gniew jest zawsze wtórną emocją, pierwotną emocją jest zawsze strach i spora część kobiet nawet na spotkaniach psychoterapeutycznych. Teraz kobieta powinna być silna, odziedziczyła od matki i babci, że powinna wszystko znieść. Dla kobiety przyznać się do swojej słabości, nawet na spotkaniu psychoterapeutycznym jest dramatem. Ona będzie na wszelkie sposoby unikać przyznania się do tego.
Pamiętam bardzo wiele sytuacji gdy kobieta siedzi, drżą jej usta i mówi: „Jestem słaba, jestem po prostu słaba i najzwyczajniej się boję”. Kiedy już spada to jeszcze się chwyta czego może, a tutaj pozostaje sama z sobą i to jest bardzo ważny moment, który nazywa się psychologicznym impasem i z którego kobieta znajduje wyjście. Bo póki będzie chwytać się jakiejś społecznej roli – fizyczne czy inaczej – to nie będzie się rozwijać. Ale kiedy zrozumie, że nie ma się już za co złapać...

67 komentarzy:

  1. Przesłuchałam 10 minut i muszę sobie zrobić przerwę. Nie rozumiem czemu, ale bardzo źle mi się słucha tej pani. Chodzi choćby o sam przekaz. Milion razy lepiej oglądało mi się nawet roboczo nakręcane filmy Treheblowa, czy w zupełności już Iwana.

    Poza tym nie potrafię zrozumieć momentami, co ta pani próbuje przekazać:

    "Widzieliście kiedyś, by coś w przyrodzie zmierzało do góry?"
    TAK! Przykłady? Ogień, ciepłe powietrze (np. dym, para).

    "Ludzie mają tylko dwa kierunki, dół lub góra, jeśli "nic złego nie robimy" to i tak staczamy się w dół." I zdania dalej.
    Ta pani przedstawia to wszystko tak, jakby "dążenie do góry" było pragnieniem, obsesją, dążeniem któremu podporządkowuje życie, nie czymś naturalnym dla człowieka, swoistym skutkiem ubocznym życia. Taki stosunek do rozwoju jest zgubny.

    "Życie pełne przyjemności i braku cierpień nie jest dobre"
    W naszym naturalnym stanie, w zdrowiu, świadomości boga życie jest pozbawione cierpień i pełne przyjemności. To jest naturalny stan. Ponadto taki sposób myślenia, to wołanie do świata, prośba o cierpienie.

    "Kobieta rodzi się tylko biologicznie kobietą, a tak naprawdę kobietą musi zostać. Mężczyzna rodzi się biologicznie mężczyzną, ale tak naprawdę dopiero musi nim zostać"

    "Karmę gromadzi tylko człowiek. Wyższe stworzenie nie gromadzą karmy. Jedynie wydają swoją karmę."
    Nie tak działa prawo karmy. Karmy się nie "zarabia", by potem ją "wydawać". To prawo przyczyny i skutku. Poza tym, "wysokie istoty" również obowiązuje prawo karmy.

    Dalej nie oglądałam. Nie mogę. Nie trafia to do mnie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki michalxl600 za wklejenie tekstu. O niebo lepiej mi się go czyta bez oglądania tamtej pani.

      Usuń
    2. Fajne są te Twoje wpisy Promyczku, inspirują do rozmowy i rozmyślań. Pierwsze co mi w tej chwili przychodzi na myśl to , że (a podpowiadają tę cechę żywioły) męską cechą jest poruszanie się góra- dół (ogień) a kobiecą przemieszczanie w poziomie (woda). To by wskazywało, że masz naturalne cechy kobiece i stąd ten protest. Każda kobieta dąży do "zakotwiczenia" , do stabilnosci na danym poziomie. Przy braku męskiego czynnika kobiety zastygaja tam gdzie są "przerastając" wszystko na danym poziomie , zalewając swoją wodą i... ostatecznie topiąc nawet. Same w tym toną. Oczywiscie istnieje druga skrajność czyli mężczyźni bez oparcia w żeńskosci (zarówno tej swojej wewnętrznej jak i ewentualnej towarzyszki życiowej) - tacy mężczyźni, niestabilny ogień - góra-dół, góra -dół, no........są też i tacy, którzy konsekwentnie "strzelają w niebo" ale potrzebna jest kobiecość dla tych "poziomych" działań aby "zakotwiczać" . Mężczyzna nadaje kiedunek tej wspólnej wspinaczki "górskiej" a kobieta pomaga wbijac haki w ścianę - dla rodziny, dla dzieci. Można by malowac ten obrazek w skali całych społeczeństw (jeśli to jest na przykład król i królowa czyli matka i ojciec narodu).

      Aha - odnośnie teksu. Prośba: nie powywalałabyś z tego tekstu "czasówek" ? Skoro potwierdzasz, że eksperyment z zapisaniem tekstu ma sens (chyba tylko raz cos podobnego kiedyś zrobiłem z Iwanem- też sie podobało) to dobrze byłoby "u-Ładzić" to i zlikwidować tę długą kolumnę teksu. Mniej będzie przewijania , stronę sie treściwie wykorzysta. PROSZĘ!
      Masz wspaniałą energię i tekst zmodyfikowany Twoimi rączkami nabierze dodatkowo mocy.

      Usuń
    3. Ponadto pani Tarakowa to faktycznie typ takiej "zarządzającej" kobiety (te spodnie) - choć nie pozbawionej przecież ciepła. Ogólnie BARDZO mi sie podoba ten wykład.

      Usuń
    4. Tak- masz rację! Ja sobie ustawiam panią Tarakową w tej samej grupie co Luczisa i paru innych. Ta uwaga o "wydawaniu" karmicznych "bogactw" jak na urlopie na Hawajach nietrafiona. Poza tym o karmie zwierząt chyba też uproszczenie. One swoje prawo przyczyny i skutku też mają - mam inne zdanie w tym względzie.

      Usuń
    5. Dalej nie oglądałam. Nie mogę. Nie trafia to do mnie. :(
      Jakiś miesiąc temu oglądałam a właściwie zaczełam ogladać wykład tej pani i nie wiwm już po której minucie też przestałam bo nie mogłam jej dalej słuchać.:))) I szczerze się zdziwiłam, że zobaczyłam filmik z wykładem tej pani tu na tym blogu. Pozdrawiam I.

      Usuń
    6. "I" napisała:
      "Dalej nie oglądałam. Nie mogę. .......... szczerze się zdziwiłam, że zobaczyłam filmik z wykładem tej pani tu na tym blogu. Pozdrawiam I.

      Hm.... no dobra. Dzięki za głos w dyskusji - będę miał to na uwadze. Film jest efektem "wymiany kulturalnej" :) - współpracy z w/w tłumaczką Anną.
      Jak zauważyłyście zamiesciłem kilka tekstów pisanych zredagowanych z jej udziałem a pochodzących z tych samych stron gdzie ja bywam "łowiąc" jakieś materiały. Jako, że wyczerpałem już zawartość poprzedniej przesyłki to zapytałem listownie czy ma coś więcej tego typu. Napisała, że są teksty do filmów wymagające sprawdzenia i że mogę sobie przejrzeć. Dostałem hasła na konto You Tube i z tamtejszej zawartości to mi sie wydało najbliższym do naszych poszukiwań. Mam zatem podpowiedź by resztę tamtejszych filmów pominąć.
      Przemyślę , może ktoś jeszcze sie wypowie.

      Usuń
    7. Córka Słońca napisała:
      "Kobieta rodzi się tylko biologicznie kobietą, a tak naprawdę kobietą musi zostać. Mężczyzna rodzi się biologicznie mężczyzną, ale tak naprawdę dopiero musi nim zostać".

      Myśl mam taką: to wszystko dotyczy "klas pierwszych" w szkole życia (ale fajne było to jej wspomnienie, że szkoła = skala, nic nowego dla nas co prawda ale dobre).
      Miałem kiedyś rozmowę z kobietą, spotkanie z przyjaciółmi przy ognisku. Pytania od niej brzmiały: "Jędrek, powiedz mi konkretnie - bez długiego wstępu o tym i o tym ". "Odpowiedz mi w 3 zdaniach na to i na to". Pamiętam, że ona się irytowała gdy próbowałem "namalować" jakiś szerszy kontekst, ja znów nie umiałem odpowiedzieć "czarne- białe". Ale była to dla mnie lekcja że tak jak małym dzieciom opowiada sie krótką bajkę przemycając w niej "haczyki", które będą rozbudowane w wieku dojrzałym tak samo w początkowej fazie ludziom potrzebne są (czasem fanatyczne - pisałem już, że fanatyzm jest NORMALNYM etapem ludzkiego rozwoju) "twarde reguły" . Jest tak i tak i koniec. Mój sasiad Szymon jest chyba na tym właśnie etapie jak sie okazało. Trzeba to szanować bo każdy z nas był kiedyś dzieckiem - jak powiada "Dezyderata": "zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie". Wszyscy jesteśmy "w drodze". Uczeń 6-tej klasy może pomóc rozwiązać "słupki" matematyczne pierwszakowi itd.

      Ale nie o tym tak naprawde chciałem.
      Rozmyślam nad Twoim -Córko Słońca- pytaniem zadanym gdzieś tu w innym dziale: "czy zbliżenie intymne jest potrzebne aby otworzyć pamięć genową?"
      Odpowiedź brzmi: niekoniecznie (choć w wypadku spotkania tych dwojga - sobie przeznaczonych - zapewne będzie miało gdzieś tam ostatecznie i taki piękny aspekt - zwieńczenie). Dziś ludzie pogrążeni w materialnym świecie potrafią wymienić (i to w bardzo niedoskonały sposób) energie wzajemne tylko poprzez kontakt intymny a istnieje na to wiele innych sposobów. Dwoje szczerze kochających i otwartych na siebie ludzi ma ten kontakt nieustannie i odległość fizyczna nie ma tu znaczenia. Wystarczy dotknięcie dłoni, spojrzenie w oczy to już totalny odlot. Kochający mąż wprowadza żone w stan trwałej ekstazy rozmową przez telefon. Dawno temu czytałem takie opowieści o pewnej parze jadącej w pociagu i trzymającej się za ręce. c.d.n.

      Usuń
    8. Gdzieś tam lata temu - szukam teraz w wikipedii: "Nazwa wywodzi się od daty wybuchu antycarskiego powstania – 26 grudnia 1825" a wbiłem w wyszukiwarkę hasło "Powstanie Dekabrystów". Otóż czytałem jak w tamtych czasach bywało. Oficerowie carscy nie mogli znaleźć dobrych żon w swoim otoczeniu- z miastach kobiety były już bardzo zepsute. Udawali się więc na prowincję do zdrowych duchowo ale podupadłych finansowo szlachciców. Szukali porozumienia i gdy dom im się spodobał (no i panna rzecz jasna!) to często zawierano następującą umowę: oficer brał na wychowanie dorastającą córkę gospodarza, zobowiązywał się dać jej wszystko co tylko oferuje miasto - wszelakie wykształcenie itp. i oczywiście opiekował się nią i strzegł jak brat czy ojciec. Gdy dziewczę dorastało to miało sie opowiedzieć czy chce wyjść za mąż za swojego opiekuna czy nie. Jeśli między nimi nic się nie zawiązało i panna mówiła "nie" to NIETKNIĘTA była zwracana ojcu. W tamtych czasach słowo "honor" nie było pustym dźwiękiem. Jak praktyka pokazała takich przypadków było bardzo mało - historia potwierdza, że z tego były wspaniałe małżeństwa "na dobre i na złe". Po wspomnianym Powstaniu Dekabrystów żony te wraz z mężami wedrowały czesto dobrowolnie na Sybir (carska zsyłka za bunt).

      Ale czemu ja tak długo o tym piszę? Ano "temu", że śpiąc "za ścianą" aury obojga też na siebie oddziaływały i z biegiem kilku lat oboje doskonale wiedzieli (to jest ta próba małżeńska na możnośc otwarcia pamięci genowej) czy są dla siebie przeznaczeni czy nie. Taka dziewczyna nigdzie nie chciała odchodzić bo doświadczała szczęścia i harmonii już zanim nastąpił formalny ślub. Każda noc była ekstazą w domu przyszłego męża- kontakt fizyczny następował w dalszej przyszłości celem sprowadzenia na świat potomków.

      Dziś postrzegamy te sprawy bardzo prymitywnie i obciążone są ogromnym balastem 'brudu" różnorakiego.

      Usuń
    9. Napisałem: "Myśl mam taką: to wszystko dotyczy "klas pierwszych" w szkole życia (ale fajne było to jej wspomnienie, że szkoła = skala, nic nowego dla nas co prawda ale dobre)."

      Wczoraj pooleciłem Córce Słońca stare moje tłumaczenie fragmentu spotkania z Trehlebovem: "małżeńska droga do doskonałosci" i sam sobie obejrzałem po latach ten film. On tam mówi: w obecnym czasie (rok mojego tłumaczenia 2010 a wykład jeszcze starszy) zyjemy z cudzymi połówkami aby ujrzeć swoje własne niedostatki. W związkachz cudzymi połówkami nastepuje iskrzenie i w ten sposób mamy najtwardszą ze szkół życia".
      Kiedyś co najmniej raz wygłosiłem tu na blogu myśl, że czas życia z cudzymi połówkami sie kończy, że zaczyna się duchowa wiosna (nie przypadkiem jest dziś fala rozwodów) i teraz będziemy sie odnajdywać. W nowej epoce nowe prawa jak mawia Lewszunow. Odradzają się bajkowe czasy a my się odnajdujemy. Każdy odnajdzie te swoja "gwiezdną połówkę". ...prędzej czy póxniej.

      Usuń
    10. Michalxl600, myślę, że to o czym piszesz jest kluczem. Miłość jest kluczem. Wszystkie te mniejsze, czy większe zasady i nakazy, porady jaki powinien być mężczyzna, a jaka kobieta, są taką wskazówką dla "klas pierwszych", jak wspomniałeś. Jako zasady nie mogą być arbitralnie dobre, bo są sztywne, nie odnoszą się do danej, szczególnej, wyjątkowej sytuacji, w której mogą okazać się nieadekwatne. Kochający zaś ludzie zawsze WIEDZĄ jak postąpić, gdyż wypływa to z ich miłości, z tego, kim są.

      Kochająca mężczyznę kobieta będzie w niego uważnie wpatrzona, ale nie mam tu na myśli ciągłego patrzenia na kogoś, czy "zjadania wzrokiem", ale patrzenie w sensie widzenia, doświadczania kogoś, dotykania jego istoty. Będzie rzeczywiście łodzią niosącą wioślarza, ale nie niczym wielbłąd w karawanie, niosący ciężar dla swego pana, ale jako prawdziwa jedność. Nie będzie tam żadnego wysiłku, wyrzeczeń, czy poddawania się czyjejś woli. To wszystko jest takie proste.

      Podobnie mężczyzna kochający kobietę będzie jej cierpliwym oparciem, nigdy jej nie skrzywdzi, nigdy nie podniesie na nią ręki, nie powie jej nawet: "Dopasuj się do mnie. Jeśli tego nie zrobisz, lepiej poszukaj sobie innego mężczyzny". Zamiast tego otoczy ją swym ramieniem, pogłaszcze, powie: "Wszystko będzie dobrze, przejdziemy przez to razem", albo coś jeszcze innego. Cokolwiek zrobi, będzie dobrym wyborem, bowiem będzie wynikać z jego miłości.

      Dwoje ludzi, którzy się kochają, rzeczywiście rezonują podobnie. Rzeczywiście wystarczy im sama swa obecność, by działać cuda. Ludzie tacy rozumieją się bez słów, doskonale się uzupełniają i wydają się być kompletni. Cała ta opowieść o łączeniu ciał jest więc nieistotna - bo to dzieje się samoistnie, przy okazji.

      Ale na tym to się nie kończy, rodzice którzy kochają swoje dzieci nie potrzebują żadnej mądrej książki, czy porady, by wiedzieć jak je wychować. Nie wiem, czy jasno wyrażam to, co chcę przekazać. Jestem bowiem głęboko przekonana, że nie wszyscy rodzice kochają swoje dzieci. Jest wielu takich, którzy ich nie akceptują, którzy nie pozwalają im kształtować indywidualności, a starają się sterować ich życiem. Tacy, którzy je upokarzają, czy niszczą na setki sposobów, najczęściej nieświadomie. To wszystko nie jest tym, co tu nazywam miłością.

      W ten sposób można dojść do konkluzji, że istotą tego wszystkiego jest nauczyć się prawdziwie kochać. Nie jest to możliwe z bagażem lęków, idiotycznych przekonań, niszczących wzorców. Jest to z bardzo proste, ale szalenie trudne jednocześnie. Ma to tym większy sens, że wszyscy ludzie to właśnie robią, żyjąc swe życia. Rozwiązują problemy, zmagają się z przeciwnościami losu, szlifując swój charakter, poszerzając horyzonty myślowe, ucząc się ciągle wyrażać siebie, pozbywać wiążących ich traum i lęków.

      Myślę, że może chodzić o to. Jeśli to chciałeś powiedzieć przez ten cały czas, to długo zajęło mi zrozumienie tego.

      Usuń
    11. "Michalxl600, myślę, że to o czym piszesz jest kluczem. Miłość jest kluczem. Wszystkie te mniejsze, czy większe zasady i nakazy, porady jaki powinien być mężczyzna, a jaka kobieta, są taką wskazówką dla "klas pierwszych", "

      DOKŁADNIE TAK! Nawet jakiś chrzescijański mądrala powiedział: "kochaj i czyń co chcesz".

      Pięknie piszesz.

      Co do poradników i instrukcji: ludzkość dziś zeszła na poziom niższy niż zwierzęta bo zwierzeta pewnych rzeczy nie zrobią przez ograniczenie instynktem. Człowiek natomiast ma wolna wolę i stoczył się doświadczając jej w oderwaniu od Boga. Żeby powrócić do harmonii musimy uzywać tych różnorakich protez , nakazów, pouczeń. Wiele razy przytaczałem takie porównanie - bo bliskie mi w związku z jednym z moich fachów czyli budownictwo: aby beton uzyskał określoną jakość to najpierw projektujemy formę na belkę stropową czy t/podobne - szalunek jakiś. Tym są zasady w naszym życiu. Gdy beton stwardnieje szalunek (zasady) nie mają już znaczenia. Wykonały swoje zadanie. A tym "cementem" dla człowieka jest miłość -ona sprawia tę magię.
      Oczywiscie i na to pojęcie będą różne spojrzenia w zależności na jakim poziomie jest dany człowiek - z jakiego piętra "bajkowej dzwonnicy" spogląda taką i ma perspektywę.

      Usuń
    12. Dzielę się z Wami wywiadem-rozmową z Tadeuszem Pawłowskim, treści zawarte w tej rozmowie zrobiły na mnie ogromne wrażenie. To jest dla mnie bardzo mocne.
      Może ktoś się zainteresuje (m.in.jest i o istotach wyższych, i o karmie, o chorobie...o tym kim naprawdę jesteśmy)
      Bardzo polecam.
      http://porozmawiajmy.tv/duchy-przyrody-rycerz-na-rowerze-i-powrot-z-drugiej-strony-tadeusz-pawlowski/

      Natomiast książka, która stała się moim skarbem to: "Najważniejsza Książka Jaką Kiedykolwiek Przeczytasz: ZDROWIE" Andrzeja Jęziorskiego. Jest w niej dużo o surowym jedzeniu, 10 dniowej głodówce, pasożytach(przecież to temat tabu), o energiach-prawach w życiu...w wszystko napisane w sposób jasny i konkretny oraz motywujący do zmian. Dzięki niej przygotowuję się do przejścia na witarianizm, ale to już tak na marginesie. Książka jest wspaniała.
      Anna B.

      Usuń
    13. Witaj Anno B. Dziekuję za podpowiedzi.
      Z ważnych książek mojego życia polecam Makary Sieradzki - "Życie bez chorób" . Jestem niemal pewien, że się spodoba- jest jakiś plik doc dostępny w necie. Są jak widze wznowienia druku.

      Usuń
  2. Nie mogłam zamieścić tu tekstu, ponieważ zawiera zbyt dużo znaków. Umieściłam go więc pod linkiem: https://docs.google.com/document/d/12fepRALvniPXew4yL8OQ2swTF2ZUZdC8TVNzheu8QP8/edit?usp=sharing

    Zapewne jeszcze parę rzeczy można by poprawić, dodać akapity itd. To jest prosta transkrypcja Twego tłumaczenia pod filmem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie wykonane! I jak zwykle w takich razach dopiero widac jakie morze tekstu. Ale eksperowe tempo! Wielkie dzieki! Teraz mam wyrzuty sumienia, że .... myślałem, że togo będzie góra 2 strony.

      Niestety jest problem! z tej strony nie udaje mi się skopiować! Jakieś głupoty sie wyświetlają, że edycja jest niedostępna, że mogę sobie wcisnąć ctrl + c ale też nie działa. Bieda.
      Albo zamieść tu w kawałkach albo prześlij mi paczke albo otwartym mailem bezposrednio na skrzynke - adres jest powyżej junek23@interia.pl.

      Usuń
    2. Cieszę się, że się udało. :)

      Zapomniałam wyczyścić formatowania. Jeśli zaznaczysz wklejony tekst i w oknie edycji posta naciśniesz T z krzyżykiem, tekst powinien się wyświetlić czcionką, jaką wcześniej sam ustawiłeś.

      Usuń
    3. W sensie, w prawym górnym rogu okna edycji posta jest symbol Tx, który jest komendą "wyczyść formatowanie" i stosuje się do zaznaczonego tekstu. Nie zauważyłam tego symbolu wcześniej, być może Ty go już wcześniej znałeś, nie mam dużego doświadczenia w bloggowaniu.

      Usuń
    4. Powciskałem ikonki w lewym górnym i udało sie skopiować!
      Jeszcze raz dziękuję za trud! Ku chwale Ojczyzny ! - jak to niegdyś (podobno) mawiano w wojsku.

      Usuń
    5. Chodziło mi o to, że skopiowany tekst ukazuje się inną czcionką, niż tekst posta. Jeśli to nie przeszkadza, to w porządku, ale jeśli chciałbyś to zmienić (może byłoby estetyczniej?), musiałbyś zedytować post, zaznaczyć jego treść i usunąć z niego formatowanie owym przyciskiem w rogu. Wtedy wszystko będzie według Twych pierwotnych ustawień.

      To szczegół czysto kosmetyczny, nie musisz się tym przejmować. Po prostu znalazłam informację jak to zrobić i chciałam się podzielić.

      Nie był to wielki trud. Skopiowałam wszystko do Worda i sprytnie wykorzystałam funkcję "zamień" na znak pusty. ;) Dodałam kilka drobnych korekt i gotowe.

      Usuń
    6. uffff! W takim razie trochę mi lżej bo wymusiłem na Tobie takie zadanie:)
      Bardzo zaradna z Ciebie dziewczyna.

      Własnie uporzadkowałem kolejne 6 minut - może do wieczora dojde do zakładanego na dzis planu - do 50 minut.

      A ta wieksza i pogrubiona czcionka bardzo mi sie podoba - taka w sam raz!
      Trochę się zawahałem czy te kłopoty z kopiowaniem to nie ciąg dalszy wczorajszej przeprawy - miałem bowiem kłopot z zalogowaniem się na pocztę, chyba ktoś mi znów pokazywał, że coś może. Sprawa opanowana ale lekkie napięcie pozostało.

      Usuń
    7. Przyznam, że sposób w jaki poprosiłeś o pomoc mnie bardzo ujął. Nie wiem czy ktokolwiek umiałby odmówić.

      Nie musisz się przejmować, obrobienie tej transkrypcji naprawdę nie było żadnym problemem (a i może podniosło trochę poziom cukru we krwi. Poczułam się prawie jak w momencie, gdy pięcioletnia siostrzenica, z wyciągniętymi łapkami biegła w moim kierunku wołając: "Ciocia, zróbmy przytulankę!" (i tak właśnie powstał skrzydlaty kotek inspirowany wzorem z http://orig00.deviantart.net/488d/f/2016/298/4/3/bat_plush_pattern_by_sewdesune-dakpjlu.pdf)).

      Nie wiem, czy powinnam o tym wspominać. Mam nadzieję, że nie uraziłam.

      Usuń
    8. Ojej....

      Nie wiem co napisać.
      Ależ..... jaka uraza! Jestem poruszony, że odczytałaś - bo to był taki poryw własnie - w Twoim pisaniu płynie dobra energia. My się chyba już znamy z poprzednich wcieleń. W ogóle ciekawe co opisywałaś, że jacyś ludzie tak Ciebie nakierowywali, Trehlebow itp.
      A w tekście w jednym wyrazie pstryknął sie Tobie ciekawy błąd - już poprawiłem. Zastanawiam się co to oznacza - może rano mi sie przyśni bo ranek mądrzejszy od wieczora jak wiadomo.

      "Nietoperki" bardzo ładne - choć jeden wampirek chyba.
      Mam tu jakiegoś gacka - wieczorami lata po podwórku.

      No ładnie - kot ze skrzydłami. Tylko takiego tu jeszcze mi brakuje :) Rankiem sikorki z wróblami bija sie o kawałki biszkopta i takie swoje kuleczki z nasinami. Ze 3 dni temu jakieś dzwońce dwukolorowe były - takie grubsze, większe od wróbli. Taka moja telewizja 4 metry za oknem.

      Czytam jeszcze raz co napisałaś :)

      Usuń
    9. Myślę że wszyscy czytelnicy obecni tutaj znamy się z przeszłych wcieleń. Dobrej nocy lub dzień dobry!

      Usuń
    10. Możliwe, że znamy się z poprzednich wcieleń. Nie pamiętam ich zupełnie (choć nie ukrywam, że chciałabym), mam jedynie przeczucia związane z nimi. Kojarzysz mi się z wiedunem-opiekunem świętego gaju z mych snów. Być może to jakiś symbol? Nie wiem. Mam w każdym razie od początku duże zaufanie do Ciebie. Podziwiam Cię w pewien sposób, ale nie jako nieomylny autorytet, a po prostu jako mądrego człowieka. Nie wiem do końca skąd pochodzi to powiązanie.

      W każdym razie zauważałam już wielokrotnie bardzo dziwne myśli na Twój temat, np. iż "mimo, że jesteś inny, praktycznie się nie zmieniłeś", nie zmieniła się Twoja tożsamość, myślisz w ten sam sposób, interesujesz się tymi samymi rzeczami, a nawet mówisz podobnie. Podobnie do kogo? Nie mam pojęcia.

      Może inni mają podobne wrażenia?

      Nie wiem, czy wszyscy obecni tu się znamy, ale rzeczywiście wiele osób nadzwyczajnie pozytywnie odbieram, jak dawnych przyjaciół. Może to tylko intuicja, a może coś więcej? Kto wie?


      U mnie też sikorki skaczą po parapecie. Prawdopodobnie je rozpieszczam, nie chcą jeść słoniny, wchodzą do pokoju przez okno, domagając się swojej porcji ulubionych nasion słonecznika.

      Usuń
    11. :)

      Słonecznik powiadasz... dobra podpowiedź. Mam taki słoik- niedawno przesiewałem bo mi sie ćmy do środka dostały. Może więc pójdzie dla sikorek.

      Usuń
    12. Widzisz, do Ciebie nawet sikorki wegetarianki lgną ;) A a propos poprzednich wcieleń, to chyba ktoś mi obiecał nocne rozmowy przy blasku świec. Może się odezwie jeszcze :) Pozdrawiam. Ania Rz.

      Usuń
  3. A ja nie oglądałam tylko przeczytałam i odbiór mam całkiem niezły, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam. Są jednak fragmenty, które mi się podobają i biorę je sobie, zapisuję takie destylaty. Jeden nawet mi nasunął pomysł na nowego posta, o obcości ludzi, sasiadów.
    Ja się wychowałam na obrzeżach miasta, u nas wszyscy się znali, wszystkie dzieciaki. Może nie tak jak tu napisane, że każda sąsiadka była jak matka, ale jednak rodzice się nami czasami przerzucali, jadło się obiad u koleżanki i z mojego rocznika i rocznika niżej zawsze jeden rodzic prowadzał nas do szkoły - po prostu całą bandę, ustalali sobie dyżury :) Czasami kolegi tato nas potrafił zapakować do trabanta 8 osób, inny do starej Lady wsadzał 13 :D śmiesznie nam było, zerówka i pierwsza klasa, ale wesoło :) trzymaliśmy się razem, później już bez rodziców razem jeździliśmy i jakoś wszyscy się pilnowali. Ja byłam straszny trzepak, potrafiłam zostawić jakieś rzeczy w szatni i czasami mi chłopaki przynosili, bo wiedzieli, że moje.
    A później minęła podstawówka, poszłam do gimnazjum, poznałam nowe koleżanki. I koleżanka zaprosiła mnie do siebie do domu, mieszkała w bloku. Szli ludzie pod jej blokiem i ja się ogromnie dziwiłam - czemu ona nie mówi im idzeń dobry! A ona mówi, że ich nie zna albo tylko z widzenia, że wie, że tu mieszkają, ale nie zna ich. I ja tego nie mogłam pojąć, jak to tak, jak to można nie znać swoich sąsiadów i nie chcieć ich poznać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ano własnie ! Ja już się rodziłem w mieście ponad 80 tys. mieszkańców więc dokładnie tak jak opisuje pani wspomnienia taksówkarza ale fascynowało mnie jak na święta jeżdziliśmy na wielkopolskę do miasteczka 20 tys. skąd pochodził mój tato. Ulicą nie można było przejśc bo co trzecia osoba: "dzień dobry panie Romku! To pańskie dzieciaki? " ple , ple - tato się (jak to widze dziś) chwalił nami z dumą. Myśmy sie potem pytali z bratem: "tato? Ciebie tu wszyscy znaja?" Kapitalne to było. Tak jest do dziś w miejscu gdzie obecnie mieszkam (choć ludzie już nie tak serdeczni jak to bywało dawniej- każdy gdzieś goni "za groszem". szaleństwo!). 10 km stąd miasteczko około 30 tys. i też nie jest sie anonimowym. A już tu u nas na wsi ... sam siłą rzeczy po 6 latach od przeprowadzki mniej więcej znam ludzi z okolicy.

      Usuń
    2. Mam mieszane uczucia co do tego - "Powiedzcie mi proszę, co ukrywamy w mieście? Grzech. Jedyne od czego chcemy się ukryć. Chcemy ukryć swoje grzechy, tak aby nikt tego nie widział."

      Czym jest grzech, kto decyduje o tym co jest grzechem? Dla sąsiadów mogłoby być nim to, że żyję np. bez ślubu kościelnego. Pojawia się ostracyzm społeczny, czy brak szacunku. Wszystko zależy od środowiska. Ja zresztą nie lubię jak ktoś mi w przysłowiowe gary zagląda. Uważam, że taka społeczna kontrola jest ograniczeniem. Pozdrawiam. Ania Rz.

      Usuń
    3. Rozumiem Twoje obawy, dziś zabobonny lud na wsiach jest tak samo albo i bardziej grzeszny niż w miastach. Miast w tym względzie tak jak internet daje możliwości - uwalnia od starych ram. A co Ty z tym zrobisz to juz Twój wybór. Możesz włączyc pornosa a możesz właczyc budujacy wykład.
      Pani Marina chyba z koniecznosci używa uproszczeń albo (zapewne!- to nie pierwszy wykład) mówi do publiczności, której wcześniej wyjaśniła swoje rozumienie pojęć jakie dzis używa. Marina powołuje się na Wedy a wiec zapewne podobnie tłumaczy to pojęcie. Gdzies jest wykład Trehlebova, który cytuje całe zdania z Wed wyjasniające- grzech to odejście/zejście ze swojej drogi.

      Ogólnie mam podobne odczucia jak Ty Aniu i wyczuwam, że z podobnych powodów treść nie przypadła do gustu Córce Słońca - pani Marina ma dość szczególne gormo uczniów- ludzi połamanych, rozwodzacych się itp. Obserwuję w internecie jakich ludzi przyciągaja jakie wykłady (kilka znajomych kobiet przysyła czasem linki) i ona ma po prostu swoje uczennice dla których jest ważnym lekarzem tak samo jak lazriew czy Luczis ma swoje grono odbiorców i sympatyków.
      Czasem się zastanawiam gdy jakas znajoma przysyła: "widziałeś???! widziałeś!!? - zaczynam ogladać przemowę i mi dana osoba zupełnie (juz nawet wizualnie) nie pasuje. Po prostu nie moja lekcja, nie moje energie.

      Usuń
    4. Karolina 7 grudnia 2016 16:55

      "A ja nie oglądałam tylko przeczytałam i odbiór mam całkiem niezły, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam. Są jednak fragmenty, które mi się podobają i biorę je sobie, zapisuję takie destylaty"

      ZostaŁo mi na jutro 15 minut tekstu. Na ta chwile już widzę, że panią Marinę trzeba traktowac tak właśnie jak pisze Karolina czyli wybiórczo.
      A swoją drogą to mamy tu bardzo dobre potwierdzenie (kontynuację pewnej rozmowy) na pojmowanie świata przez pewną grupę ludzi. Marina wiele razy używa naprzemiennie słowa "BOH" oraz "GOSPODŹ" - to drugie to wspomniany już przy innej okazji "PAN" ("Pan Bóg"/"pan Jezus" mawiaja nasi katolicy "łamiąc" się lękliwie -pochylając głowę- podczas wypowiedzi tych słów). Gdzieś tam ledwie zacząłem rozmowę i obiecałem Karolinie i innym rozmówczyniom kontynuację (Pablo Escobar, kobiety w tamtej kulturze itp.) na te tematy pokory w pojmowaniu Lazariewa na przykład. Pisałem, że dla Żydów jest to najprawdopodobniej dobra i jedyna droga bo wiekszość z nich o miłosci płynącej z serca (niedawny wpis Córki Słońca mi sie przypomniał) nie ma bladego pojęcia. Potrzebują "szalunku" dla swoich - twardej reguły, "odtąd- dotąd" i żadnej dyskusji. Słowiańskie podejście budzi w nich lęk i pojąć go nie są w stanie.

      Oj.... sumując na ten moment niniejsze pisanie: pani Marina mimo, że powołuje sie na Wiedyzm to w wielu momentach wykazuje własnie taką "Bogobojną szorstkość"- coś jak jedna z moich babć- prosta wiejska kobieta. Doszedłem własnie do jej opowieści jak to "Pan Bóg" wraz z szatanem testowali kogos tam. Opowieść taka dość siermiężna ale najwyraźniej pacjentom pani mariny przydatna.

      Usuń
    5. Otóż to. Też tak to widzę, wykład trzeba traktować wybiórczo. A te zgrzyty właśnie pojawiają mi się jak coś jest przekazywane dogmatycznie. Nikomu nie ujmując, na wyższym poziomie świadomości takie dogmatyzm nie jest potrzebny, bo więcej wyczuwa się intuicyjnie, dlatego jest się bardziej elastycznym. Ania Rz.

      Usuń
    6. O widzisz Aniu! "dogmat" - tego słowa szukałem.

      Usuń
  4. Witajcie, Przesyłam wam moi mili fantastyczny film będzie bardzo w temacie http://www.cda.pl/video/58156784 na ten czas. Na pewno warto go też będzie Jędrzeju dołączyć do listy filmów ! z pozdrowieniami Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że dzielisz się takim wartościowym znaleziskiem. Film wygląda na prawdziwą perełkę. Jeszcze ten klimat. Coś, co koniecznie muszę obejrzeć. :)

      Usuń
    2. Ciekaw jestem Twojego zdania Córko Słońca. Zalecam ostrożność i dystans do tych treści - ja wiem, że film zrobiony z dużym kunsztem reżyserskim i chyba sporym budżetem ale... Sporo już pisałem tu na blogu o tym filmie, długo szukałem recenzji w rosyjskojezycznym necie. Ogólnie opinie są bardzo podobne do mojej. Lepiej sobie potem dla odrutki ogladnijcie "Zaklęta w Sokoła"

      http://www.cda.pl/video/12936202

      Usuń
    3. Na razie cała moja wiedza o tym filmie to wrażenie, że jest przesycony cudownym, słowiańskim klimatem, który tak uwielbiam. Dzięki za uwagi. Będę się bacznie przyglądać temu, co w tym filmie będzie się działo.

      Skoro już mowa o filmach. Co myślisz o wypuszczonym właśnie do rosyjskich kin "Vikingu"? Zapowiada się fascynująco. Słyszałeś coś na temat tego filmu? Myślisz, że warto go obejrzeć?
      https://www.youtube.com/watch?v=ZtDAOaIjVqc

      Usuń
    4. "Na razie cała moja wiedza o tym filmie to wrażenie, że jest przesycony cudownym, słowiańskim klimatem, który tak uwielbiam."

      25 lat temu mądrzy i przewidujący ludzie przestrzegali, że już niebawem wielkie koncerny będą sprzedawac ludziom towar z symbolem "eko" w nazwie. To samo niestety dzieje się dziś z wieloma innymi sprawami. Ludzie się gwałtownie budzą i wszystko co ma w nazwie "Słowiański" budzi entuzjazm. Stare struktury szybko się przystosowują -taka tradycja Mrocznych. Już Lenin powiadał, że najlepszym sposobem na zwalczenie opozycji jest stanąć na jej czele. Obserwuje dziś wiele blogów, internetowej telewizji wszelakiej mającej w nazwach "niezależna" czy podobne słowa.
      Tak więc trzeba bardzo ostrożnie - z drugiej strony Mroczni przechowują wiedzę, którą my zatraciliśmy. W filmie "Niebiańska Przepowiednia" pod koniec jeden z Mrocznych powiada: "my mamy swoje przepowiednie i przesłania". Warto oglądać wszystko bo oni MUSZĄ !!! zawrzeć choć troche prawdy w jakims przekazie (haczyk) - inaczej nikt by tego nie kupił, nikt by nie uwierzył. Jeśli ogląda się z dystansem i ze "zdrowomyśleniem" oraz (tu kłania się dzisiejszy wpis "Gdy sie człowiek śpieszy to się diabeł cieszy" [swoja drogą każdy kij ma 2 końce- można metodą Iwana odwrócic przekaz:"Gdy sie człowiek cieszy to się diabeł śpieszy"])......oglądać ze zdrowomyśleniem itą świadomością, że KAŻDY !!! przekaz jest mniej lub bardziej skażony - nie łykać jak pelikan niczego w całości. Przebierać - oddzielac ziarna od plew jak top sie kiedys mawiało.
      Podoba mi się postawa Karoliny (przekierowanie na jej blog po prawej) i Jakuba - oglądają nawet Pablo Escobara ale razem - kiedyś Karolina wspomniała , że razem z Kubą oglądali "Rolnik szuka żony" a Kuba komentował niuanse, które on zauważył. To ważne dla kobiety by miała komentarz mężczyzny, którego ceni i któremu ufa. Kobiety łatwo uwieść na fali emocji a trzeźwy męski osąd zawsze pomaga utrzymac równowagę. Wiele filmów uwodzi nam nasze kobiety - ale tylko te kobiety, które nie szanuja mężczyzn.
      Jeśli chodzi o "On-Drakon" (zaklety w smoka) to zwróćcie uwagę za zachowania głównej bohaterki. Dziewczę mocno zarozumiałe - ta produkcja jest celnie skierowana w mołde współczesne dziewczęta zachowujące sie tak własnie jak bohaterka.

      A co do "Vikinga"- dzięki, własnie obejrzałem ten trailer. Wygląda na film z rozmachem - oby treść była wartościowa. Całkiem niedawno niejaki Zadornow (nawiasem- pół żyd, jeden z tych pozytywnych) nakrecił niemal za własne pieniądze film "Kniaź Riurik". To własnie traktuje o tych sprawach- Riurikowicze pochodzili ze skandynawii. Film robi furorę i jest ponoc wart uwagi. W 1/3 na produkcję zrzucili się ludzie- film powstał. Oby jak najszybciej ktoś to oprawił polskimi napisami. Być może autorzy Vikinga na tej fali zrobili cos podobnego.

      Usuń
  5. Tak to prawdziwa perełka :) na wielu płaszczyznach, nie tylko dla zmysłów! ten film bardzo mi pomógł "unaocznić" i odczuć co to znaczy kochać mojego wybranego Smoka.
    _na pewno też będzie dobrym tutaj materiałem do dyskusji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj nowa Karolino! - cieszę się, że mamy nowe uczestniczki rozmów.

      Ojej!!! dziewczyny Drogie !!! Rozmawialiśmy już tutaj o tym filmie. BADŹCIE OSTROŻNE!! cHYBA BĘDĘ MUSIAŁ JESZCZE RAZ zebrać informacje i zrobić z tego osobny wpis - pomóżcie mi i wpiszcie w wyszukiwarke na blogu tytuł filmu a następnie podajcie mi tu w komentarzu linki do stron (o komentarze chodzi) gdzie o tym rozmawiamy.

      Film jest - trzeba uczciwie przyznać- zrobiony z duzym rozmachem, nakładem środków i zawiera (szczególnie na poczatku- te sceny z wioski są pociągające) kilka realnych aspektów (bo dobre kłamstwo musi zawierać prawdę aby w nie uwierzyć: "najgorsze z kłamstw to prawdy częściowe" czyli pomieszanie prawdy i fałszu). Film bardzo porusza żeńskie uczucia ale niestety jest wielka dywersją mrocznych sił. Bardzo sprytną dywersją - trzeba przyznać. Noc poslubna ze smokiem??? Kto to widział?? Wszelkie nasze Słowiańskie bajki opisują dokładnie co innego, wyjaśniają wiele aspektów i PRZESTRZEGAJĄ dzieci ludzkie. Dziś niestety pamięć Przodków (te korzenie o jakich mówi pani tarakowa) zostały odcięte a na to miejsce wszczepia sie każdą - nawet najbardziej zgubną ideę. Może tyle na razie.

      Usuń
    2. Kiedyś miałam okazję już tutaj pisać więc wcale nie taka nowa jestem ;)
      domyślam się o jaki aspekt tego filmu Ci chodzi Aryman (demon materii) do tego jeszcze ten człowiek smok i już mamy całe zło no i do tego pokazane że do pokochania...

      jest tam coś poruszającego czego jeszcze nie umiem określić_ być może potrzebuję czasu przemyślenia tego tematu

      chętnie też przewertuję w poszukiwaniu tych starszych dyskusji jestem ciekawa ...

      Usuń
    3. "jest tam coś poruszającego czego jeszcze nie umiem określić_"

      To prawda. Jezus powtarzał niegłupią - naszą Wedyjska mądrość: "pokochaj nieprzyjaciół swoich".
      Mamy dziś "czasy ostateczne" =jak to nazywa się w kilku przekazach - zmiana epok. "Ostatni będą pierwszymi a pierwsi ostatnimi". Nadto wielu współczesnych ludzi posiada w sobie (w genach)- chcąc nie chcąc- domieszki tej smoczej krwi. Obserwuję - jak sądzę szczere- poszukiwania tych nieszczęśliwych istot "zaklętych w smoka". W naszych sercach trzeba i dla nich znaleźć wiele miłości - nie sztuka kochać kogoś dobrego. ALE !!!!! 'bądźcie czyści jak gołębice i przebiegli jak węże". Trzeba bardzo ostrożnie z tym pomaganiem Drakonom. Jest prawdą to co opisuje na przykład film "AWATAR" gdzie demony przechodzą na strone sił światła. To miało miejsce w historii ludzkosci - Wedy chyba też opisują takie przypadki- na pewno wspominał o tym Trehlebow (podejrzewam, że on sam przeszedł taka drogę).

      Skoro film znów wypływa to może tej zimy sam sobie jeszcze raz obejrzę tego 'Zakletego w Smoka" . Końcówka wydawała mi sie jakaś pokrętna- film zahacza ciekawe treści i produkcja efektowna ale nie do końca przemyślana. Jak to w takich razach bywa trwała zapewne walka między sponsorami a autorami treści i ostatecznie ktoś pociął koszty i puscił w świat aby nakłady wróciły - trudno powiedzieć.

      Usuń
    4. "domyślam się o jaki aspekt tego filmu Ci chodzi Aryman (demon materii) do tego jeszcze ten człowiek smok i już mamy całe zło"

      Siły mroku nie działaja przez mężczyzn ale przez aspekt kobiecy - to pierwszy zarzut do treści filmu. Materia to domena żeńskosci.
      Szczerze powiem, że kiedyś uznałem iż rozpracowywanie takich różnorakich "zaplątanych" scenariuszy nie ma więksego sensu. Sporo tego dziś wychodzi - to jest film dla Smoków - ich sprawa i ich problemy. Mogą czytać na przykład treści jakie kopiuję tu na blogu, maja swojego Lazariewa i kilku innych uczących pokory - narzędzia do pracy nad sobą mają.

      Po co my Słowianie (bardzo poranieni i ledwo żywi) mamy po raz kolejny pochylac sie nad Smokami i ch problemami? Ja w swoim życiu zbyt często to czyniłem - nade mną sie nikt nie pochylił tylko jak "wyprułem flaki" z siebie to wywalili na śmietnik historii jak zużytą część zamienną, jak oponę jakąś. U nich obowiązują takie zasady i koniec- tu jest to streszczone przepieknie, jeden zjada drugiego:

      https://www.youtube.com/watch?v=g6jU5KdW-lg

      Usuń
    5. Ja w swoim życiu zbyt często to czyniłem - nade mną sie nikt nie pochylił tylko jak "wyprułem flaki" z siebie to wywalili na śmietnik historii jak zużytą część zamienną, jak oponę jakąś.
      U mnie było tak samo w życiu/ ale mnie wywaliili na śmietnik jak niepotrzebną zabawkę :))) i Bogu dzięki bo dzięki temu odnajduję skarby, których wtedy bym nie znalazła. Nie ma złego co by na dobre nie wyszło. Czuwaj!!!! I.

      Usuń
    6. "Nie ma złego co by na dobre nie wyszło. Czuwaj!!!! I. "

      Dokładnie tak! Odrobilismy swoje, daliśmy przykład jak być mogło (bo oni dziś pracują nad tą przeszłością, zeby w ścianę wbijają ale gdyby wrócić do starych układów to nic sie nie zmieni- znów na pierwszy plan wypłynie ta smocza pycha. To jest silniejsze od nich- o tym faktycznie trafnie mówi film "On-Drakon")....a dziś rozposcieramy skrzydła i wznosimy się ku Słońcu jak Neo albo jak bohaterowie filmu Jupiter- Intronizacja. Wyrwaliśmy się z sado- masochistycznej pętli emocjonalnej.

      Usuń
  6. Trochę nie na temat... Ale po części o kobietach. Niedawno były te czarne protesty. Sejm debatował... A co Wy myślicie o aborcji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony to złe. Z innej strony - kobieta miałaby nosić nie z własnej woli dziecko gwałciciela? Czy podając inne przykłady - być w ciąży ze zdeformowanym płodem i zagrażającej życiu matki.

      Usuń
    2. My się tu zajmujemy biała magią a nie czarną. Samo rysowanie takich obrazów jakie tu przedstawiasz jest zasilaniem przyszłych -potencjalnych zdarzeń. To tak jak ze słynnymi "przykazaniami" KK. "nie będziesz....bla, bla". To sa sugestie - malowanie alternatyw. Nasza podświadomośc jest jak dziecko- SZCZEGÓLNIE KOBIECA PODŚWIADOMOŚĆ POSIADAJĄCA NA PŁASZCZYŹNIE ENERGETYCZNEJ (niewidzialnej) WIELOKROTNIE WIEKSZĄ MOC SPRAWCZĄ OD MĘSKIEJ. debatując nieustannie o patologiach będziemy jutro mieli wokół nas to o czym nieustannie rozmyslamy i co zasialmy mentalnie. Wracając do przykładu przykazań: czemu nie ma takich "plusowych" jak u nas Słowian? 'Bądź dobry". Opiekuj sie żoną.. itd. Rozumiesz?
      Moim sztandarowym przykładem w takich rozważaniach jest zawzwyczaj taki:
      NIE WYOBRAŻAJ SOBIE ZIELONEGO SŁONIA W RÓŻOWE GWIAZDKI !! Za żadne skarby świata nie wyobrażaj go sobie :))
      Nie widziałeś słonia w gwiazdki - prawda ;) ?
      Tak działa nasza podświadoma moc będąca jak małe dziecko - przyjrzyj sie małym dzieciom, zapytaj, zasugeruj. Słówko "nie" dla podswiadomosci nie istnieje. Powiedz dziecku cos o lodach, że nie wolno lodów orzechowych z kremem itp. Oczka się robią duże , patrzą gdzieś w dal a w dziecięcej duszy juz powstaje obraz pysznych lodów.

      Całe to gadanie o aborcji jest stwarzaniem negatywnych obrazów - tak samo jak 10 przykazań jest elementem straszenia i zasilania informacyjnych egregorów (pól morficznych/pól informacyjnych - o tym dzis naucza sie nawet na politologii w Rosji. To juz nie jest sfera magii - myślę, że nigdy nie była -politycy od dawna z tej wiedzy perfekcyjnie korzystają).

      leczenie wszelkiej choroby (bo aborcja tym jest w wymiarze społecznym) ma co najmniej dwie płaszczyzny- 1. pomoc doraźna 2. usuniecie przyczyn zjawiska.

      Jeśli ktoś juz zachorował to byc może będzie musiał uzyć antybiotyku - to jego wybór i jego decyzja BO ZA KAŻDYM RAZEM JEST TO SPRAWA BARDZO INDYWIDUALNA.
      Ustawodawcy powinni zachowac balans i wraz z wprowadzaniem jakichs obostrzeń i zakazów W PIERWSZEJ KOLEJNOSCI zadbać o usunięcie przyczyn społecznego problemu a nie słyszałem aby ktokolwiek sensownie i dogłębnie poruszał ten problem ( na stopniu decyzyjnym). Mieli sie tylko sprawę zaleczając pozornie jakies skutki i rozdrapując społeczna ranę.

      Pierwszą zmiana jaką bym zrobił to prohibicja alkoholowa. Prof. Żdanow ma fajna i rozsądną receptę. Może niebawem zostanie ministrem zdrowia FR - zobaczymy.

      Usuń
    3. "Z innej strony - kobieta miałaby nosić nie z własnej woli dziecko gwałciciela?"

      Wiele w różnych miejscach pisaliśmy już tutaj o przejęciu odpowiedzialnosci za swoje własne życie. Bardzo podobał mi się wpis karoliny na jej blogu na ten własnie temat ("sekrety kobiecości - blog Karoliny" - to nazwa linku tu u góry po prawej).

      Gdy spojrzeć na zdarzenia w życiu każdego człowieka i uczciwie przejąć odpowiedzialność za wszystko co nam sie przytrafia to dojdziemy do wniosku, że nie ma czegos takiego jak "nie z własnej winy". Jakkolwiek byśmy nie pomstowali i cokolwiek nie myśleli o Bogu - tu działają tylko poprzez kolejne wcielenia prawa przyczyny i skutku. Ja wiem, że poruszam teraz bardzo drażliwy problem. Wielu ludzi nie jest gotowych na konfrontację z taką prawdą. Dlaczego dziś, teraz - byc może nawet w tej chwili - gdzieś tam na bliskim wschodzie jakiś zwyrodnialec gwałci miejscową kobietę? Zresztą nie trzeba bliskiego wschodu (choć jak się dowiedziałem 2 dni temu tam w szeregach ISIS czyli fundamentalistów Islamskich walczą komandosi z Niemiec, Francji i ...niestety z Polski)- nie tak dawno temu podobne bestialstwa działy sie niedleko nas - na Donbasie, hurtowo handlowano narzadami ludzkimi o czym nadchodzi coraz więcej wiadomości. Temat aborcji jest nagłaśniany również i po to aby odwrócić uwagę społeczną od takich wydarzeń w dużo większej skali. Kijowska hunta podobno kradnie w tej chwili jak nigdy dotąd - Karpaty już są gołe, las wywozi sie na zachód.

      Usuń
    4. Zgadzam się z tym co mówisz o karmie...
      Ale prohibicja? Wiesz co się działo w Stanach Zjednoczonych za czasów prohibicji... Mafia handlowała alkoholem... Tak jest dzisiaj ze wszystkimi zakazanymi używkami.
      Teraz w Irkucku piją płyn do kąpieli "Bojarysznik", "bo jest tańszy od wódki". Zakaz to najgorszy pomysł. "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Tylko edukować i to najlepiej w domu, nic na przymus.
      A Rosjanie dalej bawią się w komunizm - tylko zakazywać by chcieli...

      Usuń
    5. Napisałem skrótowo: "Pierwszą zmiana jaką bym zrobił to prohibicja alkoholowa. Prof. Żdanow ma fajna i rozsądną receptę. "

      Tłumaczyłem pierwszy z filmów " Alkoholowy terror" gdzie o ile dobrze pamiętam pojawia się Żdanow. Tam są szczegóły jego pomysłu- alkohol jak najbardziej kupić można ale nie w każdym sklepie w mieście. Tam było kilka punktów:
      1. zlikwidowanie reklamy
      2. wywalenie sprzedaży alko za miasto- w Szwecji chyba albo w Norwegii tak jest. Masz ściśle określone sklepy z dala od skupisk ludzkich. Jak nie możesz bez tego wytrzymać - zaopatrujesz się i już.
      3. Wszelkie zachowania pod wpływem alko , łażenie po ulicach itp - penalizowane . Tym samym powolne kształcenie kolejnych pokoleń, że alkohol to coś niezbyt dobrego.

      To tak w skrócie. Żdanow bardzo zdroworozsądkowo do tego podchodzi.

      Usuń
  7. "I" - mam film dla Ciebie. podobno Obama był niedawno na Antarktydzie. Jest też o wyprawie admirała Byrda

    https://www.youtube.com/watch?v=Iuuv93l-G04

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!!!
      Jakiś czas temu zaproponowałam koleżance wybrać się na Antarktydę:) serio:)ale ona wymyśliła wiele problemów, ze może później jak będziemy umiały stawać się bardziej niewidoczne. Może i ma rację, bo to przeciez bardzo pilnowany teren przez wojsko( mają strzelać do wszystkiego co się rusza) I

      Usuń
  8. Sekrety kobiecego szczęścia...
    jest taki wspaniały serial 'MIŁOSĆ PRZYCHODZI POWOLI'.
    Polecam Wam wszystkim, zwłaszcza 3 pierwsze odcinki.
    Film jest na YouTube , wystarczy wpisać tytuł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej - ile pozytywnych przesłań! Zima przed nami- czas sie powinien znaleźć na zapoznanie z tym wszystkim. Dzięki!

      Usuń
  9. to będzie uwaga o czułości

    Nasze ciało ziemskie to instrument odczuwania, zapewne na jeszcze wielu poziomach o których nie zadajemy sobie sprawy. Ten film dostał tutaj w kość srogą krytyką, ale chciałabym zauważyć że jak trochę zmienimy perspektywę to film właśnie o czułości.
    Smok uosobienie braku czułości _nawet ludzie którzy zamykają się wewnętrznie padają na łuszczyce _smocze-ją :) To nasze ludzkie czucie jest w głębokim zaniku nawet już na płaszczyźnie materialnej a co dopiero mówić o uczuciach energiach.
    Zapewne to położenie wywołane tym "gadzim genem" którym jesteśmy skażeni jak jeden maż, czy ktoś z was jest wstanie wymienić jakieś przykłady człowieka niedotkniętego "tym" czy jesteśmy wstanie określić gdzie jest granica za którą nastąpi rozróżnienie my oni ?! nie sądzę oczywiście w ludziach jest to po stopniowane począwszy od "gadzie plemię " do tych co się zowią Słowianinem
    oczywiście chwała tym ostatnim bo to cząstka która świadomie stara się odbudować to co utracone odzyskać pełne odczuwanie ale nadal to pozostaje jako proces, pobożne życzenie do zrealizowania!
    Warto jeszcze tu wrócić do tego Armana ( Jędrzeju stwierdziłeś tutaj pewien zarzut) ale w moim odczuciu ten podział wyglądałby trochę inaczej, oczywiście materia, ziemia aspekty kobiece, niebo aspekty męskie ale ten podział może odnosić się tylko do tego co organiczne a my przecież mamy w tej rzeczywistości jeszcze jedno _całą tą syntetyczno_technologiczną kreację bez ducha (tak zwanego Arymana)
    Ścieżka jest już wydeptana utraciwszy czucie podąża się ścieżką smoka która prowadzi właśnie do Armana czyli droga dodatkowo serwowana ku transhumanizmowi.
    Ale wracając do bohaterki naszego filmu, Jędrzeju nazwałeś ją zarozumiałą dziewuchą (naprawdę nie wiem gdzie ty to dostrzegłeś) ja byłabym ostrożna określiłabym ją natomiast jako młodą stanowczą może trochę upartą ale upartą w pozytywnym sensie taka dziecięca upartość ochrania serce przed wpływami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - czytam wnikliwie i przyjmuję. W tej chwili dużo sie dzieje i tak zapewne będzie do stycznia ale później (zimowa reguła- gdy ustaje ten "świąteczny" pęd) siegam zimą po filmy więc z pewnoscią sobie powtórzę patrząc z innej perspektywy. Każdy z nas w każdym przesłaniu dostrzeze i tak swoją prawdę - wynajdzie przekaz tylko dla siebie. Ważne by z tych klocków naszej osobistej i niepowtarzalnej układanki wyszła konstrukcja pożyteczna dla innych.
      Jak film obejrzę to wróce sobie jeszcze do przemyśleń- może wtedy zbierzemy te wszystkie nasze recenzje w jednym dziale.

      Dziekuję za obszerny i ciekawy wpis.

      Usuń
    2. Karolina Ilczuk 9 grudnia 2016 17:35

      "Zapewne to położenie wywołane tym "gadzim genem" którym jesteśmy skażeni jak jeden maż, czy ktoś z was jest wstanie wymienić jakieś przykłady człowieka niedotkniętego "tym" czy jesteśmy wstanie określić gdzie jest granica za którą nastąpi rozróżnienie my oni ?! nie sądzę oczywiście w ludziach jest to po stopniowane począwszy od "gadzie plemię " do tych co się zowią Słowianinem"

      Zgadzam się z tym ale jaki sposób wyjscia z tej społecznej choroby proponuje film? Wyleczenie się z czegokolwiek, pokonanie swoich słabości jak świat światem wiąże się z podjęciem wysiłków i pracą nad soba samym.
      W moim odbiorze natomiast film proponuje akceptację obecnego stanu a tym samym "opuszczenie się" ewolucyjne. Przykładów w obecnym świecie nie trzeba daleko szukac -spójrz na "postępową" europę. Prymitywny lud skacze dziś po trupie społeczeństwa hełpiącego sie niegdyś walecznościa i zdrowymi zasadami. Wychodzi na to, że dziś muzułmanie ze swoim fanatycznym i prostym kodeksem są silniejsi od tamtejszych mieszkańców.

      Usuń
  10. Te wszystkie morze trochę słodkie sceny i obrazy to nic innego jak część treści tego bloga, jak kobiecość organizuje przestrzeń kierując się pięknem i radością, Jak kobieta zaszczepia marzenie w mężczyźnie, jak kobieta pielęgnuje i wzmacnia to marzenie żeby rosło. Nawet piękno rodzącej się relacji pomierzy dwojgiem nie podsycane pożądaniem.
    Nawet ten niszczyciel wszystkiego strach , ubrany w bardzo wymowne ujęcie z łódeczką ratunkową. Pomyśleć że przezorność ale te wyjścia awaryjne które potrafimy sobie tworzyć nagminnie zazwyczaj kończą się tak właśnie skorzystaniem z owego czyli niespełnieniem spowodowanym strachem wewnętrznym. I tak w ogóle żeby cokolwiek się udało to rozprawienie się ze strachem jest kluczowe dla całego procesu, nie tylko bohaterki filmu.
    Zatem ten nasz smok to nic innego jak pewien stan wewnętrznego spustoszenia spowodowany zamykaniem się przed odczuwaniem, Cały stworzony system społeczny to też swoisty smok. Napisałeś tutaj Jędrzeju w jednym komentarzu że bardzo poraniły cię pewne doświadczenia ze smokami... ale powiedz sam czy to nie szaleństwo stawać do kopania się z koniem ?! jak wrażliwa istota może doświadczać z kompletnie nieczułym tworem, no właśnie ... jest czysta jak łza i kocha bezwarunkowo (czyli cała Jezusowa nauka)
    W moim odczuciu jak stanęliśmy pierwszy raz twarzą twarz ze smokiem to zdążyliśmy wcześniej nadszarpnąć już jedno i drugie. Dlatego tak poranieni wychodzimy po tych wiekach przeróżnych doświadczeń.
    Wracając do obrazu dla mnie to bardzo budujące jak widzę i czuję Kobietę która z miłością zmienia tego właśnie smoka ( drogę) w dzwoniących cedrach były takie zdania że to kobiety właśnie uratują ten świat _nie było to zbyt dogłębnie rozwinięte i ja nie bardzo to wtedy rozumiałam. Jest jeszcze ostatnie piękne zdanie tego filmu kiedy już matka opowiada córce o uskrzydleniu mężczyzny dzięki temu razem wznoszą się do nieba_ to wszytko takie trywialne przecież ale dlaczego tak rzadko spotykane ?! ja w moim domu nie widziałam kobiety uskrzydlającej mężczyznę nie widziałam tego w mojej rodzinie, nie widziałam tego pośród ludzi z którymi dorastałam i nie widzę tego wśród znajomych i nie widzę tego tu gdzie mieszkam...
    Dlatego nie przeszkadza mi taka prosta w przekazie i "trywialna treść" ja chcę ją zobaczyć w odbiciu wszędzie do koła a później pomyślę o bardziej skomplikowanych treściach!

    Ten film jest wizualnie zrobiony z wielkim wyczuciem, wrażliwością i pięknem a takiemu zestawu energii nie sposób jest odmówić głębokiej treści, można jej porostu nie uchwycić, albo intelektualnie rozmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Trezba będzie poświęcic temu filmowi wpis i zebrać różnorakie opinie. On z pewnością będzie jeszcze wracał w przyszłości w rozmowach. Postaram się odświeżyć obraz w pamięci jak najszybciej.

      Usuń
    2. Filmu jeszcze nie obejrzałem ale myślę codziennie- przypomniał mi sie naczelny zarzut do tresci: tam ojciec przymusza córkę do wyjścia za mąż. TO NIE JEST ZASADA SŁOWIAŃSKIEJ KULTURY! To jest przestępstwo i poważne naruszenie. U nas tak nigdy, przenigdy nie bywało. Bajki Słowiańkie pełne są opowieści jak królowie władcy załamuja ręce i biadaja a ona ...tego odrzuca, tamtego odrzuca, ten sie nie podoba i tamten nie... U NAS ZAWSZE KOBIETA WYBIERAŁA i prawo to było najważniejszym z ważnych. A w tym filmie mamy ładnie podana dywersję - to dokładnie jak z biblią - na poczatku jedno "kłamstewko" że Bóg i Pan to jedno ...a potem niech czytaja choćby i 1000 razy!
      Przygotowuje się do artykułu na temat "Zaklety w smoka".

      Usuń

    3. Napisałem powyżej:
      "Przygotowuje się do artykułu na temat "Zaklety w smoka". "


      Oto i on:

      https://michalxl600.blogspot.com/2016/12/on-drakon-zaklety-w-smoka-recenzja-filmu.html

      Usuń
  11. A ja chciałam podziękować,ze jesteście...potrzebowałam odpowiedzi i myślę gdzie ich szukać ? Blog!!! Zapomniałam,dawno nie zaglądałam i dziękuję. Pozdrawiam Małgorzata Elfii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj się ciepło Małgosiu! Dzięki za znak życia.

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.