oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=hmB6I35Tq4w
Cześć wszystkim. Witajcie ludzie
- Dzień dobry Wiktorze.
Czym tam się dziś zajmiemy?
Jest prośba o temat wymiana energii.
Wymiana energii!?
Pytanie brzmi: czy można sprzedawać wiedzę duchową za pieniądze? Czy warto iść taką drogą? Jest teraz oferowanych wiele kursów o tym jak dotrzeć do Boga? Czy trzeba płacić, żeby dostąpić oświecenia, czy też być może ta wiedza powinna być za darmo?
Zapisuję: Sprzedaż wiedzy duchowej. Tak?
- Tak, to bardzo popularny temat. Niektórzy ludzie mówią: „No cóż, trzeba płacić, bo życie cię gdzieś zabierze i zapłacisz za to albo zdrowiem, albo czymś innym”.
aha
Ktoś inny twierdzi, że wiedza przychodzi do ciebie również w pewnym sensie za darmo, że trzeba pomagać ludziom.
No tak, musimy pomagać innym. Tak więc znakiem szczególnym Szatana jest korupcja, sprzedajność. W tym świecie nie trzeba niczego sprzedawać. Ale wiemy, że klasa społeczna "wajsza" czyli handlarze lub kupcy... tak nawiasem mówiąc złodzieje należą do tej samej kategorii - no więc ludzie tego poziomu społecznego coś sprzedają.
Pewien biznesmen wyjaśniał Braphupadzie: "ja nikogo nie okradłem, wziąłem piasek, przetworzyłem go w fabryce i sprzedaję go w fabryce jako szkło". A Braphupada go zapytał: "a czyj to piasek?” Ten odpowiedział: „No czyj? On należy do Stwórcy”. A dlaczego nie zapłaciłeś Stwórcy? Nie wziąłeś go za darmo? Wziąłeś go za darmo, i na tym zarabiasz, prawda? Więc jesteś złodziejem.
Ten mówi: „No cóż, chyba trochę tak". Złodzieje i handlarze. Nie należy niczego sprzedawać - zwłaszcza wiedzy duchowej. Im subtelniejsza jest wiedza, tym poważniejsze konsekwencje z jej sprzedaży.
A dlaczego poważniejsze? Bo są niezauważalne. Jeśli od razu dostaniesz po rękach to nie zabrniesz w to zbyt daleko. Ale kiedy masz do czynienia z tymi subtelnymi rzeczami, to materializują się one dopiero po pewnym czasie i zbyt późno odkrywasz, że posunąłeś się za daleko i wtedy zabierają ci wszystko.
Miałem na przykład taki przypadek, to dotyczyło mnie i jeszcze jednego człowieka - to był czas pieriestrojki, można było na przykład kupić fabrykę i dostaliśmy w podarunku fabrykę sklejki - to jest 130 km jazdy stąd. Proszę bardzo chłopaki - zwróci się wam koszt jazdy. I tam dosłownie za symboliczną cenę dwóch maszyn stolarskich sprzedawali całą cenną fabryczkę. A tam takich maszyn było znacznie więcej i jeszcze zapas drewna na placu.
Tam bywały przerwy w dostawie prądu i zdecydowaliśmy się kupić mocny silnik wysokoprężny, elektro-generator, który w razie czego napędzałby te maszyny. Potrzebowaliśmy zasobów, których nie mieliśmy. A ten facet który był moim wspólnikiem powiedział: „Poprośmy Boga żeby nam to dał". A ja powiedziałem: „No dobrze - poprośmy”.
A on miał obsesję na punkcie pentakli, zaczął robić koła i wstawiać świece w pięć rogów. Powiedziałem na to: „Nie, nie... posprzątaj to wszystko. Po prostu się pomódlmy bez żadnych rytuałów". Mówię więc: „Boże, potrzebujemy tyle a tyle pieniędzy w takim a takim czasie".
Mówię mu więc: "idź i kup jakiś los na loterię". On kupił los na loterię. Ten los wygrał tyle co potrzeba, a nawet więcej. No, niewiele ale więcej, ale wystarczyło nam na kupno tego generatora prądu. Ale ten mężczyzna powiedział o tym swojej żonie i swojej teściowej. Mówiłem mu wcześniej: „Jak wygramy, to nie mów nikomu, że mamy tyle pieniędzy”. Nie mów o tym ani swoim krewnym, ani najbliższym, bo to jest nasza relacja z Bogiem”.
A on powiedział, a jego żona zajęła stanowisko i powiedziała: „no ładnie, a jak długo ja ciebie proszę żebyś mi kupił futro? Od dwóch lat cię o to proszę - prawda? A ty mi odmawiasz, że jeszcze nie teraz".
Tutaj taka wielka suma! Cena tego futra to była kropla w morzu. A teściowa też coś tam potrzebowała nowego, bo żyła z emerytury.
No i poszło troszkę tu, troszkę tam - z robotnikami się rozliczył dając im jakąś tam premię. W rezultacie tego wszystkiego nastąpił ogromny krach. Ten człowiek z którym pracowałem, miał tu na początku Zaporoża ten parking, było na nim 500 samochodów Żiguli, i były jego własnością. Wyobrażacie to sobie? Więc nie chodziło o pieniądze, które dziś są, jutro ich nie ma.
No i cały ten parking mu zabrali - prawnie go stracił. I potem dosłownie rok później zbierał butelki w drodze na górę Chortyca i był szczęśliwy, kupił małą daczę i nadal tam mieszka. Bo istnieje takie pojęcie jak: "zmiana kierunku darowizny" bo nie można tym handlować. Dostałeś prezent, a on zaczął za coś płacić. Dostałeś prezent, musisz go przyjąć. To nie jest dozwolone - chodzi mi o sprzedawanie tych subtelnych rzeczy.
I dlatego mówi się, że istnieje aktywność bramaniczna. Do tego rodzaju aktywności bramanicznej należą wszyscy lekarze, którzy naprawiają to ciało stworzone na obraz i podobieństwo Boże. Okazuje się, że oni nie powinni otrzymywać pieniędzy.
W Chinach w pewnym okresie istniała zasada, że jeśli nikt nie zachorował, to lekarzowi płacono. Jeśli ktoś zachorował, to po prostu lekarza zabijano. A jeśli sam lekarz chorował, to jakie masz prawo się tym zajmować? To dotyczyło zdrowia fizycznego.
A po drugie za zdrowie psychiczne też nie wolno brać pieniędzy. A my dziś wiemy, że bycie psychologiem jest najbardziej opłacalną częścią tych rzeczy. Leczenie u psychologa jest drogie - teraz są takie czasy, i do tego nie wiadomo, czy oni komuś pomagają, czy nie.
A trzecim punktem są instytucje religijne tam albo ludzie przyniosą pieniądze albo nie. To się nazywa działalność bramińska. I mówi się w pismach, że bramin, czyli każdy kapłan, każdy pop czy duchowny, musi żyć w dobrowolnym ubóstwie, nawet jeśli pozwalają na to jego środki, to nie wolno mu żyć w luksusie.
A oni chodzą w tych jakiś tam złotych czapkach, prawda? Wszystko u nich tam jest pokryte złotem. Czy Jezus chodził tak ubrany? [śmiech] Nie, chodził w jakichś łachmanach, a oni tam chodzą w tych złotych rzeczach. A Wedy mówią o dobrowolnym ubóstwie. I oni powinni sami się utrzymywać. Wiecie, grządka w ogrodzie, kilka rzodkiewek, pielenie. ....
Jeśli coś mu ludzie dali to dobrze. Jeśli dali więcej, niż zje dzisiaj to mówi, że to jest nadmiar. Rozdaj to biednym. Ale nie! - oni zgarniają do siebie, wszyscy tam tacy są. To jest sprzedawanie wiedzy duchowej. Nie można sprzedawać wiedzy duchowej, bo sprzedawanie to rzecz szatana.
Sprzedaż to profanacja tego boskiego zasobu we wszystkich jego formach - czy to jest woda, czy powietrze, ktoś tam coś takiego uczynił używając Boskich talentów. I nie można tego sprzedawać. Można to rozdać, można wymienić. Ale co obecnie widzimy? Pieniądze rządzą światem to znaczy, że tam rządzi szatan. To nie pieniądze rządzą, ale szatan. A pieniądze są bronią szatana.
A wiecie kto wynalazł pieniądze? I gdzie je wynaleziono? Zostały wynalezione w pewnym międzyrzeczu. Był tam taki lud, mieszkańcy Doliny Jordanu i mieli złe nawyki. Czego oni tam nie robili, żeby podrażnić tę żyzną dolinę. W tym międzyrzeczu była prostu obfitość wszystkiego.
Ale oni robili tam złe rzeczy i do dziś się tym zajmują. To są ci od Epstein -a, pamiętacie? Było niedawno głośno o aktach Epsteina. Oni już wtedy to robili i nadal to robią. To są jacyś kanibale. A potem przyszli Persowie i ich stamtąd wygnali. Przenieśli się tu na te ziemie, a potem przyszli Słowianie i też ich stąd wypędzili.
Potem przybyli do Wenecji i zaczęli otwierać tam banki w całym basenie Morza Śródziemnego. Można wpłacać pieniądze tutaj i wypłacać je gdzieś tam na drugim końcu. Wygodnie, prawda? Wygodnie, ale będziesz miał naliczone odsetki. Żaden naród nie ma prawa naliczać procentu a oni mogą.
No więc to oni wymyślili pieniądze. Kiedyś pieniądze były ze złota, srebra. Wymyślili jakieś znaki, jakieś pieczęcie na skórze. A potem wymyślili znaki wodne, takie jak teraz, teraz maszyna je drukuje.
Ale pierwsze pieniądze już istniały, nawet w Mezopotamii - tam je już produkowali. Wzięli i zdigitalizowali dary Boże. To znaczy, mówili: „To jest warte tyle, to jest warte więcej". A to są równie bezcenne rzeczy. Na przykład ile jest wart łyk wody na pustyni, gdy umierasz z pragnienia? Jest wart życie, prawda?
Zatem jest to nieprawidłowo postawiona kwestia. Wiemy, że pieniądze są różne, kurs wymiany się waha. To sugeruje, że to jest czymś nienormalnym. No ale dobrze, skoro istnieje możliwość wymiany, jeśli to jest wygodne i daje jakieś ułatwienie. Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, prawda? Oddajcie Bogu to, co należy do Boga.
A co należy do Boga? To twoje nieuporządkowane ciało, należy do Boga. Ta twoja głowa w której jest chaos, cała ta wiedza też należy do Boga. Mówienie o Bogu należy do Boga zatem ten bramin nie powinien handlować wiedzą. Jeśli handlujesz wiedzą i relikwiami, jeśli sprzedałeś jakąś relikwię, bo teraz sprzedaje się ikony, prawda? Wtedy ją profanujesz.
Już kiedyś wspominałem o pewnym człowieku z Energodaru, ... zapomniałem teraz jego nazwisko. On publikował książki tego rodzaju jaką trzymam w rękach. Ja kiedyś zajrzałem do Energodaru - oni wydrukowali te książki i zmusili do nauczania w szkołach, wyobrażacie to sobie?
Ten człowiek wynalazł też auroskop. Wzięliśmy cztery takie cukierki, takie słodkości, które sami zrobiliśmy w domu. Dwa z nich zostały poświęcone a dwa nie. Bardzo często o tym opowiada. Krótko mówiąc, gdy przeskanowano je auroskopem, to okazało się, że ta słodka kulka, która nie była poświęcona i została sprzedana za pieniądze, miała jakąś taką określoną aurę. Natomiast ta kulka, która została poświęcona i sprzedana za pieniądze, miał mniejszą aurę. Okazuje się, że wyceniając dzieło Boże, obniżasz jego jakość.
To jakby ultradźwięk czy jakieś tam promieniowanie - wtedy jej znaczenie energetyczne się znacznie zmniejsza. Nie można sprzedawać. Ten przyrząd, ten auroskop pokazał, że największą aurę miał ten cukierek, który był poświęcony i podarowany a najmniejszą aurę miała ta kulka poświęcona i sprzedana za pieniądze.
Oznacza to wyraźnie, że sprzedaż zmniejsza znaczenie, czyli coś upraszcza. A czasami próba upraszczania czegoś - spróbujcie na przykład uprościć Pismo Święte. Co wtedy będzie? Być może coś tam zrozumiesz, ale wyraźnie widać, że jest to zbezczeszczenie.
Krótko mówiąc: tam gdzie handlują książkami, gdzie sprzedają ci wiedzę, czy to o Bogu, czy też opowiadają ci o rytuałach, albo gdzie leczą za pieniądze - tam nie znajdziesz niczego dobrego. Szukajcie ludzi, którzy zrobią to dla was bezpłatnie. Oni mogą nie być tak wykwalifikowani, ale z nimi jest Bóg, on im towarzyszy i wszystko się uda.
Ta nasza przestrzeń, ta nasza świątynia - pewnego dnia przyszedł człowiek i przyniósł te kulki, o których mówiłem, i powiedział: „Każda kosztuje jedną hrywnę, bo jestem tu brahmaczarinem, muszę jakoś żyć - one są tak naprawdę, po kosztach własnych". Sprzedawali te mniej smaczne i mniejsze za wyższą cenę. Ja go wyrzuciłem. Powiedziałem: „Wynoś się stąd, to nie jest sklep”.
W tym miejscu dwie rzeczy są zakazane. Darowizny oczywiście są możliwe. Jeśli coś przyniosłeś to proszę bardzo, ale już rozmowy o darowiznach, że coś jesteś winien w zamian za to co tu usłyszałeś - tego być nie może. Ja zakazałem tego.
A w kościołach ta kwestia jest na pierwszym miejscu. Tam twierdzą, że jeśli przekazujesz darowiznę to łatwo ci będzie przebić się do duchowości. A ten kto nie zapłacił przepustki nic nie dostanie. Czyli, że trzeba wykupić bilet. Idź tam, zarób coś i przynieś tutaj a wtedy coś ci powiemy.
No i ponadto szacunek. A szacunek to ta sama waluta. Skoro jestem takim dobrym człowiekiem, siedzę tu sobie, a ludzie przynoszą mi pieniądze i kłaniają się przede mną, to czego jeszcze potrzebuję do szczęścia? Niczego mi nie potrzeba. Jestem tu najważniejszy. I Czy jest tu miejsce dla Boga? Nie, nie ma.
Prawdziwy szacunek to taka naturalna rzecz. Jeśli miałeś chęć coś podarować to dobrze. Chciałeś okazać szacunek to okazałeś. Nie chciałeś komuś okazać szacunku to nie okazałeś - bo to Bóg w sercu mówi, że tego trzeba szanować a tamtego nie. Wtedy wszystko dobrze się kończy, bo Bóg nie kłamie.
A kiedy z tej świątyni zostały usunięte ofiary i okazywanie szacunku, to natychmiast zaczęły się tu cuda, natychmiast nastąpiło naruszenie związku przyczynowo-skutkowego.
Były trzy kobiety, które nie mogły urodzić, a lekarze powiedzieli im, że to beznadziejna sytuacja, a one urodziły. Jedna nie mogła wyjść za mąż, była tutaj i szlochała pod ołtarzem. Wróciła do domu. Czterdzieści minut później dzwoni do mnie i mówi: „Chyba już wychodzę za mąż”. Rozumiecie jak to działa? Dwie rzeczy należy usunąć.
Usuwając te dwie rzeczy, usuwasz swoją dominację, a wtedy Bóg zajmie wolne miejsce. Ale tak naprawdę usuwasz diabła! Sprzedajności nie można tolerować. To jest korupcja. Usuń tę sprzedajność, a pojawi się Bóg. Ale gdy tylko zaczniesz handlować, to Bóg mówi: „No dalej, proszę bardzo złodziejaszku. Baw się sam jeśli tak chcesz”.
Dziękuję za uwagę. [śmiech]