sobota, 17 czerwca 2017

Przypowieść o strefie komfortu

....czyli po naszemu "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

  Oto i opowieść:

       Pewien znamienity szlachcic rozmiłowany był w polowaniach z sokołami i zdarzyło się, że przyniósł z polowania ledwie żywego - małego sokoła. Sam osobiście odchował maleństwo i powierzył sokoła łowczemu na szkolenie. Ptak wyrósł i zmienił się w silnego i przepięknego sokoła. Tylko, że nikt nigdzie nie widział go szybującego po niebie - wszystkie dni spędzał on na tej gałęzi drzewa na jaką trafił jako maleństwo.

      Władca podziwiał go i kochał, stał na balkonie i spoglądał na treningi swoich myśliwskich ptaków - łowczy wspaniale znał swój kunszt i po niebie szybowały doskonale wyszkolone orły i inni szybownicy. A ukochany sokół tak jak wcześniej nie opuszczał swojego miejsca.

   Poirytowany tym stanem szlachcic posłał gońców do wszelkich zakamarków swoich włości z zaleceniem znalezienia człowieka, który nauczy sokoła latać. 
    Pewnego ranka arystokrata wyszedł na balkon i ujrzał na niebie nad zamkiem swojego ulubieńca. Bardzo się uradował i nakazał niezwłocznie przyprowadzić człowieka, który dokonał tego cudu. Po kilku minutach u wejścia pojawił się prosty wieśniak.
    Zdumiony ziemianin pyta:
- W jaki sposób zmusiłeś go do wzlotu?
- To nie było trudne Najjaśniejszy Panie - ja tylko upiłowałem gałąź na której siedział sokół. Utraciwszy miejsce do którego przywykł przypomniał sobie, że ma skrzydła i wzniósł się do lotu.

źródło tłumaczenia - strona http://mirpozitiva.ru/

  Wielu ludzi dziś głęboko przeżywa osobiste "trzęsienia Ziemi". Walą się w gruzy stare porządki - ten "ktoś" po drugiej stronie życiowej szachownicy zdecydował o zmianie dekoracji w naszym przedstawieniu (tak naprawdę sami o tym zdecydowaliśmy -tak jak nasionko w sprzyjających warunkach decyduje się porzucić stan uśpienia i rusza w podróż ku Słońcu).
    Dobrego dnia i dobrych myśli wszystkim czytelnikom bloga.
 

wtorek, 13 czerwca 2017

Nie krzyczcie na dziecko!

Źródło tłumaczenia:  https://pp.userapi.com/c836426/v836426177/60dbf/Yce7hl97wOo.jpg

Na spotkaniach (warsztatach) jakie prowadzę dla rodziców jest takie ćwiczenie, które pomaga pojąć co czuje dziecko kiedy na nie krzyczą. Przebiega ono następująco: rodzice dobierają się w pary, jeden z uczestników stoi i krzyczy na drugiego z jakiegoś wymyślonego powodu a drugi z uczestników ma kucnąć albo klęknąć na kolanach aby być zdecydowanie niższego wzrostu i ma powtarzać tylko jedno zdanie: "jestem mały i tylko chcę aby mnie kochano".
     Zazwyczaj przy około trzecim powtórzeniu tego zdania rodzic znajdujący się na miejscu dziecka zaczyna płakać a łzy leją się ciurkiem. Pojawiają się nardzo silne emocje, często są to wspomnienia z własnego dzieciństwa.
    Po tym ćwiczeniu krzyczenie na swoje dziecko staje się praktycznie niemożliwe. Wszyscy uczestnicy mówią o tym, że pierwszy raz prawdziwie i głęboko poczuli co tak naprawdę odczuwa dziecko w takim momencie.

    Jekaterina Busłowa - psycholog.
  Uznai-pravdu.com

niedziela, 4 czerwca 2017

Źródło - ewolucja iskry wiedzy kosmicznej.

Napis zarówno czarnym kolorem na księdze jak i czerwonym (ze słoneczkiem) brzmi: ISTOCZNIK. "Istina" to po starosłowiańsku (również we współczesnym rosyjskim) "prawda".

wtorek, 9 maja 2017

Wydaje mi się....

Wydaje mi się, że ten świat oszalał
Jaka przyczyna? -wciąż się nad tym głowię
Nie w oczy patrzą ci podczas spotkania
lecz na to co nosisz na sobie?

Wydaje mi się, że coś tu pomieszano
Wokół pożądają brylantów i ajfonów,
Dlaczego dzisiaj nic nie znaczą
uwaga i troska tych, którzy są obok?

Wydaje mi się, że zaczęto zapominać
o tym co tak naprawdę posiada znaczenie
To ludzi cenić mamy a rzeczy nabywać!
Ale dlaczego dziś jest wprost odmiennie?

Wydaje mi się, żeśmy do cna zwariowali:
zmieniliśmy wartości na błyskotek kosze!
byłoby lepiej gdyby ludzie wybierali
nie ciało człowieka lecz rodzimą duszę!

Elena Boczarowa
https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_126698
przekład michalxl600


wtorek, 2 maja 2017

Calogero Grifasi

Stary dowcip powiada:
w karty grali pewnego razu niedźwiedź lis i wilk. W pewnej chwili niedźwiedź się odzywa: "ktoś tu oszukuje - nie powiem kto ale jak się to powtórzy to jak walnę w ten rudy łeb...."
 Ja też nie powiem kto znów mnie natchnął na tę drogę poszukiwań ale jak w końcu uściskam tę "I" radośnie to tchu jej zabraknie! (ostrzegałem w razie czego ;)  ).
           Oczywiście jak zawsze mam nadzieję na przeczytanie Waszych komentarzy i wywołanie dyskusji - podany dziś temat to (jak wszystkie publikacje tutaj) żaden dogmat :) (mam nadzieję, że nie zlecą się znów "nietoperze" i inne takie stwory ze strefy Mroku - a jeśli już [przy takim temacie wielce prawdopodobne] to wysilą się na treściwy komentarz a nie tylko inwektywy i prostackie "Mariaszkowanie" (że użyję terminu jaki temu zjawisku nadała "I"). Zapraszam zatem do rozmowy i ciekaw jestem czy ktoś jeszcze oglądał te programy i jak je odbiera.

   Z WIELKĄ REZERWĄ podszedłem do badania tematu (i nadal ją mam) ale przyznam, że na ten moment jakiś obraz Zjawiska jakim jest bez wątpienia Calogero Grifasi zaczyna mi się rysować wyraźniej. Na tą chwilę mam za sobą 10 filmów z You Tube (z czego 2 przewijałem miejscami (przyspieszałem) o czym wspomnę na końcu - BARDZO ciężkie dla mnie w odbiorze, bardzo pochłaniały energię).
       Zerknąłem dziś na FB bo tam jest strona po polsku poświęcona CG - jak rozumiem założona przez Milenę - tłumaczkę na polski (lub zespół tłumaczy - "I" twierdzi, że w sieci ukazało się około 50 filmów z polskimi napisami a to bardzo dużo jak na okres około 1 roku (lub nawet max. około 2 lat- bo tyle chyba działają Polacy) , pierwszy film o ile dobrze pamiętam- ten z chłopakiem co zmienił płeć jest chyba z czerwca 2016. Jeśli więc tylko sama Milena tłumaczy to ma na pewno mocne wsparcie techniczne. zamieszczenie tylu filmów z polskimi napisami to ogrom pracy - tym bardziej, że widzę jak dokładnie- z jaką dbałoscią o detale to uczyniono i jak wiele czasu musiały pochłonąć opracowania techniczne).
   "I" w rozmowach blogowych  https://michalxl600.blogspot.com/2017/04/krolestwo-krzywych-zwierciade-film-1964.html?showComment=1492871747558#c8630649660599330699
(w dalszej cześci tej rozmowy- konkretnie tu ) podała 4 linki swoich propozycji na początek (pytałem ją co poleca). Zacząłem oglądać po czym napisałem w rozmowie: "Właśnie zakończyłem trzeci z podanych przez Ciebie "I" filmów z sesji hipnotycznych CG i bardzo mi się spodobał! Końcówka i podsumowanie pięknie współgra z filmem "Królestwo krzywych zwierciadeł" -tam dziewczynka na koniec pojednała się ze swoim odbiciem w lustrze- stała się mądrzejsza i bardziej odpowiedzialna. Pięknie sie to zagrało z tym co opowiadał z entuzjazmem Oskar i jak się dogadał ze swoim eterycznym "ja"."
Chodziło o film 1347 _PL_ Óscar, Cykl reinkarnacji kontrolowany przez arturian Hipnoza Regresyjna Calogero Grifasi . Pod koniec tej sesji hipnozy (podoba mi się, że wreszcie ktoś [Calogero Grifasi zwany dalej w tekście CG] "mówi jak jest" i pokazuje, że hipnoza to nie żadna utrata przytomności jak w niezbyt mądrych filmach ale poszerzenie percepcji przy zachowaniu świadomości)....a więc pod koniec seansu hipnozy Oskar komunikuje się ze swoim nieświadomym (a może nieuświadomionym dotąd)  energetycznym "ja" (myślę, że chodzi o odpowiednik tego co u nas na blogu nazywane było przez wielu prelegentów ciałem eterycznym/ogniowym/ciałem żagie/matrycą energetyczną/ognistym ptakiem/duchem itp. - w każdym razie  z jednym z naszych ciał subtelnych- pozamaterialnych). Oskar się komunikuje- jawna część osobowości (ciało fizyczne) ma obecnie większą świadomość zachodzących zjawisk a tym samym zyskuje świadomość zagrożeń - będzie mniej podatna na pułapki manipulacji obecne wokół nas nieustannie (tu przypomnę znany film "Oni żyją"- fragment filmu.  Jest też u CG cała sesja poświęcona sprawom manipulacji TV i podobnych. 1359 _PL_ Ch., Podświadome przekazy telewizyjne i osoby podatne Hipnoza Regresyjna Calogero Grifasi   Wrażliwa dziewczyna -medium, akcja płynie gładko i konkretnie.

         Nie tylko w tym filmie (nagraniu seansu CG z Oskarem) następuje to porozumienie  -często pod koniec innych spotkań CG pyta nieświadome (eteryczne) "ja" z którym właśnie nawiązano kontakt: "czy chcesz coś przekazać swojej świadomej cząstce, która ciebie właśnie słucha?". No i następuje uświadomienie życia na wielu płaszczyznach. Jest od tego momentu świadomość posiadania wielu ciał i życia na wielu płaszczyznach ( w różnych gęstościach czy też częstotliwościach -jak je nazywa CG).
        Cała ta wiedza pięknie współgra z tym co od lat prezentuję w rozmaitych tłumaczonych na moich kanałach wykładach czy filmach- współgra z wiedzą Wedyjską itp. Calogero podpowiada aby będąc w energetycznym ciele wyciągać skupiska lęków, gniewu, rozdrażnień - to samo mamy na przykład u Lazariewa, on też widzi ponoć "czarne kule" w aurze ludzkiej a uświadomienie przyczyn postępowania danego człowieka powoduje "rozpuszczenie się" i usunięcie tejże kuli- zagęszczenia negatywnej energii.
      Uświadomienie przyczyn zjawisk staje się początkiem uleczenia - następują "zmiany warunków losu"- podobnie nazywa to CG. Trehlebov cytując mądrości Wedyjskie powiadał, że skrucha/pokora (ros. "smirienie" -to słowo jest lepsze, zaraz wyjaśnię *) powoduje zanik lekcji karmicznej. W podanym powyżej przykładzie losów Oskara (wracam jeszcze do sesji CG) przepięknie widać, że w momencie uświadomienia i 100% przejęcia odpowiedzialności za swoje życie (Oskar brawurowo wchodzi w ten etap- aż Calogero się roześmiał) to MY SAMI stajemy się kreatorami. Nie potrzebujemy już religijnego żłobka z aniołami ale w pełni odpowiedzialnie bierzemy całą swoją Boską moc w swoje władanie. Lewszunow nieustannie powtarza: "skompletuj swoją Matrioszkę", Oskar połączył swoje działania na planie fizycznym z działaniami ciał energetycznych (dziewczynka z filmu "Królestwo Krzywych Zwierciadeł" połączyła swe działania realne ze świadomością jej własnego odbicia w lustrze). Gdziekolwiek ( w jakąkolwiek bajkę) by nie spojrzeć to analogie i podpowiedzi są te same.
 * -rosyjskie "smirienie" = s-Mir-ienie, czyli z Mirem, ze światem, z pokojem ,w pokoju [ducha], nie jest to nasze znaczenie "pokora" czyli jakieś ślepe, poddańcze bicie pokłonów lecz takie wewnętrzne "pogodzenie ze  światem", płynięcie z nurtem życia.

  "Wstępniak" jest chyba już dość długi więc nie będę w tej chwili więcej "zamulał". Rozwinę w komentarzach jeśli temat się spodoba.
  W skrócie dodam jeszcze kilka recenzji tego co obejrzałem dotąd:

To pierwsza z propozycji w zestawie "I" . Dobrze nagrane - film bez tłumacza więc czas nie tak długi, dużo wiadomości o cyrkulacji energii w różnorakich wspólnotach religijnych - w każdym razie podana zasada obowiązująca gdy oddajemy się" w opiekę" "aniołom" czy innym tam tego typu bytom. 1421 _PL_ Angie, Cyrkulacja energii dostarczanie i pobieranie Hipnoza Regresyjna Calogero Grifasi.

Tu sporo wiedzy historii współczesnej - też się nieźle ogląda, starsza pani trochę przeciąga niektóre sprawy i najwyraźniej lekko sobie wampirzy z CG ale on szybko rozpoznaje takie momenty i ucina przechodząc do konkretów. Gdzieś podczas innej sesji krótko tłumaczy dziewczynie, że podczas pracy każde czekanie jest utratą energii. 1283 _PL_ Mariangela, Nazistowska armia we współpracy z obcymi - Hipnoza Regresyjna Calogero Grifasi

Trzecią z propozycji "I" (spotkanie z Oskarem) już omówiłem (medium Aurora jest jedną z moich faworytek- zaraz dopiszę dlaczego) a 4- ta propozycja z tego zestawu  też w zasadzie powinna u mnie powędrować do działu "ciężkostrawne". Claude sapie, męczy- akcja się wlecze, informacji mało. 1418 _PL_ Claude, Próba zablokowania zdolności umysłu za pomocą choroby mózgu - Hipnoza Grifasi.

Bardzo ciekawa sesja -pełna informacji o tym co się dzieje na świecie (już dziś informacje wychodzą na światło dzienne -do mediów). Moje źródła w wielu miejscach potwierdzają te okropności- pierwsze filmy z Trehlebovem zawierały sporo informacji 1228 _PL_ Pablo, Wyjaśnienie dlaczego znika tak wiele dzieci - Hipnoza Regresyjna Calogero Grifasi.

   To jest też mocne - dobrze się oglądało. Wiele różnych źródeł potwierdza, że tak to się właśnie odbywa. Ludzi nocą nawiedzają sukuby i inkuby okradając (za ich przyzwoleniem) z energii. 1389 _PL_ L. Pozyskiwanie energii seksualnej podczas rytuałów ezoterycznych Hipnoza Calogero Grifasi.

I przestroga: są w zestawie filmy BARDZO absorbujące - 2 z oglądanych dotąd a więc 1219 _PL_ Patricia, Opętanie przez drakonian - Hipnoza regresyjna Calogero Grifasi. oraz 1353 _PL_ D., Istoty świetliste z 4-go i 7-go wymiaru (gęstości) Hipnoza Regresyjna Calogero Grifasi były dla mnie osobiście bardzo "ciężkostrawne". Nie wytrzymałem i nie miałem zamiaru ogladać tego w całości- - jak dla mnie mało w nich informacji, akcja się wlecze jak flaki z olejem, miałem dość patrzenia na wykrzywioną tym samym grymasem twarz Patrycji i przeżywania tego jak ją atakują albo słuchanie w kółko tej drugiej dziewczyny (chyba Inga) mówiącej w kółko "nie wiem, nie wiem" (do tego w tym filmie napisy na białym tle).
Prawdopodobnie dla kogoś ze zbliżonymi doświadczeniami uczestnictwo w tych przeżyciach będzie interesujące i dołaczy tam swoją energię (bo doświadczenia bardzo trudne i ogromnie absorbujące- swoją drogą ciekaw jestem dokąd płynie energia widzów tego konkretnie programu). Ja w swoim życiu zbyt wiele doświadczyłem kobiecych płaczów i różnych takich szantaży emocjonalnych (łącznie z groźbami samobójstwa) a potem się okazywało, że osoby te są BARDZO silne psychicznie gdy sytuacja tego wymagała a wcześniejszy cyrk był zwykłym wampiryzmem energetycznym. Uodporniłem się na to i dziś bardzo rzadko angażuję się emocjonalnie w tego typu "akcje".
  A wracając do scen wychodzenia drakona  z ciała Patrycji (zakładam, że to nie jest perfekcyjne aktorstwo- bo i taką ewentualność zostawiam sobie w zanadrzu) to podziwiam opanowanie i fachowość Calogero. Najwyraźniej zdobył sobie zaufanie - ludzie (głównie kobiety) powierzają mu swoje problemy i pozwalają na rolę przewodnika w świecie astralnym. 

Dodam na koniec link do bardzo ciekawej sesji. Pisałem powyżej, że moją faworytką pośród mediów hipnotycznych u CG jest Aurora- chyba za imię ale też była taka ciekawa akcja w tym spotkaniu kiedy to Aurora chciała wraz z duchami zostać tam w innym wymiarze - zaraz podam link.
     W ogóle to te sytuacje gdy ona ufa mężczyźnie (CG) jako przewodnikowi a sama "ulatuje w świat wizji" idealnie wpisują się w naturę naszego Słowiańskiej Kultury- Słowiańskich obyczajów opisywanych tu na naszym blogu. Calogero jest tym "kołkiem w ziemi" pozwalającym Aurorze (nie tylko jej- poznałem też dotąd z filmów 2 inne kobitki -też im wrażliwości odmówić nie można) na szybowanie w przestworzach- w świecie subtelnym. Tak być powinno i u nas- Kobiety z uruchomionym trzecim okiem niech stanowią kompas dla prawdziwych mężczyzn mogących stanowić twardy fundament na Ziemi.
   Film bardzo treściwy i trochę lżejszy w odbiorze od tych opętań. Doskonale się ogląda. Kiedyś czytałem opis kliniczny z badań psychiatrów gdzie w jednym ciele zamieszkiwały dwa duchy. To była kobieta - przypadek przedziwny bo co 5 lat zamieniały się rolami. Przez 5 lat jedna osobowość bardzo szybko dojrzewała w ciele czyniąc postępy po czym po około 5 latach nagle włączała się druga (tamta znikała). Początkowo było jakby opóźnienie w rozwoju ale ta druga bardzo szybko nadrabiała stracony czas i znów zmiana. Pacjentka podczas badań była już dorosła- lekarze cos kombinowali, już nie pamiętam czy z hipnozą czy z farmaceutykami i pewnego razu wyłączyły sie obie osobowości a pojawiła się trzecia i bardzo poważnym głosem orzekła, że jak się nie odczepią to on im zabierze obie kobiety i zostawi samo ciało. Tak się ponoć skończyły "badania" współczesnej psychiatrii nad tym przypadkiem. Tak więc przypadki zamieszkiwania jednego ciała przez kilka dusz (duchów) są wcale nierzadkie i potwierdzone nawet medycznie. Oto ten film:

 

EDYCJA 04 maja 2017:
Ogladam, czytam, oglądam - dopiero teraz trafiłem na wywiad z Calo- w zasadzie chyba od tego powinno się zacząć. Podtrzymuję na dziś wszystko co napisałem powyżej i poniżej - bardzo ciekawy facet i najwyraźniej wykonał nad sobą olbrzymią pracę- "tnie zło u korzeni" i nie daje się zwodzić działaniami "po wierzchu". Tego całe życie szukam - większość rozmaitych "lekarzy" czy znawców ("mistrzów") dotyka którejś tam warstwy problemy a nie jego jądra. Oto link do wywiadu:

środa, 26 kwietnia 2017

Matt Kahn

"I" gdzieś tu podczas rozmowy zalinkowała mi artykuł o człowieku żyjącym ponad 200 lat. Link sobie czekał otwarty aby zagłębić się w stronę na której to było opublikowane i dziś rano kliknąłem sobie publikację na tym samym blogu: http://tamar102a.blogspot.com/2017/04/matt-kahn-rewolucja-miosci.html?m=0  Świetne to jest! Wiele tłumaczonych dotąd filmów- na przykład Jegorow- sztuka obrazowania, wiele myśli przekazywanych przez Iwana Carewicza - wszystko to pobrzmiewa tu w praktyce Matta Kahn. Ten jego uśmiech przypomniał mi uśmiech Antoniego de Mello. Nie ma sensu bym więcej pisał- polecam! Rewolucja zaczyna się od naszych serc- to my kreujemy rzeczywistość. Trehlebov powiadał: "OPRÓCZ CIEBIE NIKOGO TUTAJ NIE MA".

piątek, 21 kwietnia 2017

Królestwo Krzywych Zwierciadeł -film (1964)

 Daję osobny wpis choć w zasadzie powinien to być dopisek do "Filmoteka 2017".
Mignął nam niedawno w rozmowach film "Bajland"- polecam, podałem ciekawy cytat (fragment) choć nie oddający całości -proszę wpisać w wyszukiwarkę You Tube hasło: "Bajland apostoł".
   Również gdzieś w niedawnych rozmowach przemknął mi przez myśl amerykański film "Powder" o chłopaku albinosie- nie jestem pewien czy w naszych zestawieniach filmowych został wyszczególniony a warto.

 Bajka na dziś zawierająca wiele mądrości życiowej. Zwracam na nią uwagę gdyż jest tam taki epizod gdy król komuś powiada: "taka jest moja wola" a rozmówca króla wyjaśnia mu dobitnie, że jeśli jeszcze raz użyje słów "taka moja wola" to zostanie zamieniony na innego króla, który będzie posłusznie wypełniał to czego od niego żądają grupy interesów jakie wyniosły go "na świecznik". Piotr w najnowszej swojej publikacji kilka razy wraca do tego, że Trumpowi ktoś sprał głowę albo go podmieniono. https://www.youtube.com/watch?v=jrcbu8zUBwo Żaden ze współczesnych prezydentów nie wypełnia własnej woli- wszelakie Merkel czy inne (no... są ponoć  w świecie wyjątki, mówię o świecie zachodnim) wypełniają tylko to czego żądają od niego elity jakie go wydźwignęły na urząd. Wykonawca jest wyłącznie jak pisarz, który zapisuje i pozostawia swój osobisty charakter pisma ale treść nie jest jego autorstwa.
   Trump wykonał to czego żądały od niego elity ponad -państwowe i zezwolił na atak na Syrię. Miało to na celu uspokojenie tłumu mało pojmujacych amerykanów i przekonania go, że Trump nie jest moskiewskim zdrajcą. Operacja jednak (czego zwykły zjadacz hamburgerów już nie wie) przebiegła w dość osobliwy sposób nie wywołując większej szkody a w zasadzie kompromitując generalicję USA i dając Trumpowi do ręki argumenty do zwolnienia tych, którzy najbardziej na nia naciskali. Z około 60 wystrzelonych rakiet doleciało tylko kilkanaście. Podobno jedna ugrzezła w silosie, 4-ry miały jakąś awarię w powietrzu, 36 gdzieś przepadło i nie doleciało do celu- najprawdopodobniej tak jak w 2013 roku (2 rakiety wtedy wystrzelono) zostały zbite przez okręty rosyjskie albo systemy obrony przeciwlotniczej bądź S-400. Trafień było chyba około 10 , coś tam niecelne.
  W OGÓLE TO NA TEN TEMAT MOŻNA DŁUGO- Trump ostrzegł Syryjczyków o ataku itp. Tak więc sprawa nie jest tak jednoznaczna jak to mówi Piotr - gra jest bardzo złożona i trwa oczyszczanie elit w USA. USA ma zostac przebudowane - coś jak Pieriestrojka za Gorbaczowa. Tam też wielu specjalistów stanie się niepotrzebnych i stąd niepokoje bo globalny żandarm jest likwidowany.

Wszystko w dzisiejszym filmie na podstawie książki, którą mój znajomy doradza przeczytać (osobiście jeszcze nie czytałem) - w niuansach są różnice z filmem i warto również poczytać bo sie podobno wzajemnie uzupełniają.Jest wersja z polskim lektorem na przykład tu:

 http://www.cda.pl/video/6662308d

środa, 12 kwietnia 2017

Odwracamy bieg dziejów- odrodzenia nadszedł czas!

Wiadomość dzisiejsza zrewolucjonizuje nasze Słowiańskie życie! Dość juz zapadania się w otchłań- rozwijamy skrzydła.

  O roli zegara i jego fałszywym biegu wspominał już Iwan Carewicz (Lewszunow- info dla nowych czytelników) wszystkomierz . Jak tylko o tym usłyszałem (chyba jesienią tłumaczyłem tę wypowiedź) to zapałałem entuzjazmem i zapragnąłem mieć taki zegar ale jakoś tak zimowe przygotowania i ten marazm zimowy sprawiły, że minęło kilka miesięcy. Pod filmem kilka informacji jak to zdobyć oraz informacja dla majsterkowiczów.

     Wczoraj znalazłem  wypowiedź Siergieja Daniłowa. Przy okazji informacja: Siergiej jesienią zaczął chorować i około grudnia zmarł. Nie on jeden w pełni sił "zwinął się" przedwcześnie, występująca w filmie "Gry Bogów" energiczna pani Żarnikowa i kilka innych osób przeszły niespodziewanie i w dość dziwnych okolicznościach do innego wymiaru. Przypominam, że według bukwicy słowiańskiej: "śmierć" (smiert) to S-smiena (zmiana) mierności (wymiaru) twierdo (na stałe/trwała zmiana- bo co noc we śnie wychodzimy z ciała czasowo i wracamy). Mroczni walczą abyśmy pozostali w niewiedzy i usuwają tych co niosą światło- wyślicie dobrą myśl i podziękowanie wojownikowi Siergiejowi.
Tłumaczyłem wiele jego nagrań.

  Oto materiał filmowy- napisy polskie dołączane poprzez You Tube a więc gdyby były kłopoty z ich odtwarzaniem to proszę posprawdzać ustawienia w prawym dolnym rogu ekranu.


SKĄD WZIĄĆ ZEGAR: sprawdziłem, że na znanych serwisach aukcyjnych są jako prezenty dla żartu i to w rozsądnych cenach. Trafiłem nawet ogłoszenie w Warszawie -Ursynów (w opisie jest informacja, że można odebrać również na Piasecznie). Dzwoniłem do człowieka -10 zł (do negocjacji) za 1 sztukę. Niestety dla zamiejscowych odbiór tylko na miejscu. Człowiek nie wysyła. Może ktoś z Warszawiaków chciałby zarobić kilka zł i zmajstrowalibyśmy jakąś hutrową dostawę? Ja chętnie wyłożę stówę  na większą ilość -gdyby tylko ktoś z miejscowych to sprawdził, odebrał i spakował. Telefon do pana: 791 200 004 . Aukcja antyzegar 
Na aukcjach taki zegar kosztuje obecnie minimum 20 zł -rzucam pomysł pod rozpatrzenie. Zależy czy ktoś będzie chętny.
 Na allegro zauważyłem też same mechanizmy do kupienia za 11 zł. Można swój stary zegar rozłożyć, tarcze namalować czy skomponować indywidualnie a mechanizm gotowy podmienić (to dla tych co w elektro-mechanice nie czuja się mocni)- a może ktoś "na sali" ma zdolności artystyczne i wypuści małą serię?
Pomoge rozpropagować pomysł.

edycja: Mirmił poniżej słusznie przypomniał, że nasza Słowiańska tarcza powinna wyglądać tak:



           Można też przerobić swoje istniejące zegary. Na portalu elektroda znalazłem dział i chyba konkretną radę: http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1063133.html Tamże m/innymi takie wypowiedzi:



W najprostrzym z zegarków wystarczy wyjąć jedną z blaszek na których jest cewka, poskładać i gotowe... Przynajmniej u mnie chodzi do tyłu.. Jeszcze tylko tarczę w lustrzanym odbiciu muszę sobie wydrukować. Pozdrawiam.



Z tymi blaszkami działa. Wystarczy tylko wyjąć rdzeń z cewki czyli blaszkę lub blaszki i odwrócić je i włożyć. Czasem nie pasuje otworek lub wycięcie ale można to spokojnie samemu zrobić na owej blaszce. Zasada jest prosta, to jest silnik krokowy co w tym samym czasie obraca zębatkę co 6 stopni czyli 60secX6 stopni daje pełny kąt czyli 360 stopni. Pozdrawiam:)
Jest tam na stronce kilka innych wpisów i radzę przeczytać zanim rozgrzebiecie swój zegarek- dział ma jedną stronę więc krótki. Są elektryczne zegary "tykające" gdy wskazówka sekundnika przeskakuje i są zegary elektryczne gdzie przesuwa sie ona płynnie.

 Ja mam tykający już mam na stole jeden ze swoich zegarów. Będę kombinował. O efektach poiunformuję w komentarzach.

EDYCJA (13 kwietnia):  Jako, że w pewnym stopniu wyszedł nam tu artykuł wspomnieniowy z powodu śmierci Siergieja to dołączam kolejny wycinek wykładu Siergieja -temat ciętych kwiatów. Dam juz sam link bez obrazu aby sie łatwiej otwierała strona:

https://www.youtube.com/watch?v=ZavylCiL6-A

sobota, 8 kwietnia 2017

Dimitr Trocki czyli jedna Ania drugiej Ani... ;)

Mum Bi (Ania) czasem ma kłopot z zamieszczaniem postów tu na blogu i wysyła mi owoce swoich natchnień mailowo. Dostałem od niej właśnie link do prac (tłumaczeń) zamieszczonych na kanale "Anka Słowianka".

Anka bywała naszą czytelniczką (piszę bywała bo ostatnio mam z nią sporadyczny kontakt przez portal społecznościowy- wiem, że podróżowała gdzieś do Rosji, Turcji  itp. ponadto zajęta jest pisaniem książki). Część wpisów na tutejszym blogu była czyniona we współpracy z Anką, pamiętacie być może tłumaczenia uczniów szkoły języka rosyjskiego (film pani Tarakowej zamiesciłem tu u nas i bardzo mi sie podobał).

    Anka Słowianka najwyraźniej nie próżnuje - polecam bo film jak gwoździem w czoło - Dimitrij "mówi jak jest" i nie owija w bawełnę. Poniższy materiał widziałem w całości- ostro sobie chłop poczyna ale czasu jest coraz mniej i chyba nie ma chwili do stracenia. Bardzo ciekaw jestem Waszych opinii na temat:


 Tu link do innego tłumaczenia z tego kanału- jeszcze nie widziałem ale Ania (Mum Bi) zweryfikowała i przysłała ten link w mailu. Osobnym listem (najwyraźniej po zastanowieniu) dopisała, że nie ze wszystkim sie tu zgadza ale, że ogólnie treści inspirujące:

O spłaceniu długów ojca i matki:


 A tu link do kanału jako takiego - jest tam więcej ciekawych filmów (choć osobiście nie trawię tego łysego pozera ;):   Anka Słowianka

Miłego oglądania!

czwartek, 6 kwietnia 2017

dr Robert Morse - oczyszczanie organizmu.


Zagłębiam się w materiał zamieszczony i tłmaczony na polski na stronach pod nazwą (nazwiskiem)  Tomaš Tomašević i BARDZO dużo korzystam. Właśnie odszukałem adres tej strony You Tube i widzę, że autor kanału zamieścił film pani Butakowej z moimi napisami- to cieszy. https://www.youtube.com/channel/UC2ATZUEc-ELlK7J4b0kOqRA

  Polecałem już 2 filmy w publikacji "Oczyszczanie limfy cz.2" ale praca tam wykonana (tłumaczenie polskie) jak i widoczne doświadczenie samego prelegenta (facet wyraźnie promieniuje siłą i zdrowiem) są godne uwagi i niniejszego osobnego blogowego wpisu. Zimą nagrzeszyłem trochę jedząc twaróg i różne gotowane wynalazki -widzę wyraźnie, że zaśmieciłem tym nieco swój organizm. Korzystam obecnie z młodych pokrzyw, jaskółczego ziela, suszonych kurek, słońca, swojskiej bani i wszelakich ziół czyniąc porzadki wiosenne w swoim "królestwie Bożym".  Odeszła "ciężkość" w nosie, wrócił głeboki sen i kolorowe sny jak filmy.

GORĄCO POLECAM zarówno ten kanał (zaraz zabieram się za kolejne publikacje tam zamieszczone i pewien jestem, że się nie zawiodę) jak i pokrzywy, zielsko wszelakie- choćby szpinak mrożony ze sklepu, co prawda mrożenie to też obróbka termiczna i nie jest już tak mocny jak świeże pokrzywy z miodem ale coś tam- choćby pomoże jelita oczyścić.

Tak losowo - to właśnie przestudiowałem czyniąc notatki:


środa, 5 kwietnia 2017

Strzeżcie się Wi-Fi !

 źródło: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_122959

WI-FI   -  cichy zabójca zabijający nas powoli.
Nikt o tym wcześniej nie mówił! - chrońcie siebie i swoich bliskich!

 Sieć bezprzewodowa WI-FI z jakiej korzystamy w celu podłączenia do internetu jest dziś używana powszechnie. Mało kto jednak wie, że pracownicy serwisu obsługujacego sprzęt mają konkretne instrukcje aby zminimalizować szkodliwe skutki dla swojego zdrowia.

  Nasze urządzenia bezprzewodowe takie jak: telefony komórkowe i tablety wykorzystują routery w celu połączenia z internetem. Router promieniuje sygnałem WLAN - są to  fale elektromagnetyczne mogące poważnie uszkodzić zdrowie. Często ignorujemy ten fakt gdyż praktycznie nic o tym nie wiemy jednak te sygnały nieustannie i bez przerwy powodują szkody dla organizmu. Badanie przeprowadzone przez brytyjską Agencję Ochrony Zdrowia wykazały, że routery Wi-Fi  utrudniają rozwój ludzi i roślin.

Skutki Wi-Fi: 
Chroniczne zmęczenie;ból w uszach;brak koncentracji;Częste mocne bóle głowy; problemy ze snem. 

Nie możemy żyć bez technologii - to fakt. Ale musimy więcej wiedzieć, jak chronić się przed jej szkodliwym działaniem lub przynajmniej zmniejszyć potencjalne szkody.  

Oto kilka wskazówek, jak bezpiecznie korzystać z routera Wi-Fi, Jak chronić dzieci przed falami elektromagnetycznymi:Wyłącz Wi-Fi przed snem;Wyłącz Wi-Fi, gdy nie jest w użyciu;Wymień telefon bezprzewodowy do domu na stary podłaczany kablem do gniazdka;Nie należy instalować routera Wi-Fi  w kuchni i sypialni.


Od siebie dodam kilka zdań w komentarzu.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Oczyszczanie limfy- cz. 2

Reklamowałem na blogu wykład pani dr Butakowej. Bardzo się spodobał- ludzie co jakiś czas przysyłają podziękowania a film ma grubo ponad 20 000 odsłon.
Przypomnę link do publikacji na blogu: https://michalxl600.blogspot.com/2015/11/oczyszczanie-limfy.html

A oto i dzisiejszy - bardzo cenny film uzupełniający. Jest to artykuł pani Olgi Butakowej ale czytany przez znaną skąd inąd Lorę Szeremietiew. Na koniec pani Lora daje ciekawą radę od siebie. Zapraszam gorąco! napisy właczane poprzez You Tube- proszę zgłaszać ewentualne błędy techniczne i każde inne):


p.s. w uzupełnieniu sposobów pracy z limfą dorzucę swoją obserwację. Powiada się, że świeca (sarvangasana) jest jedną z najpożyteczniejszych ćwiczeń jogi. Zawsze to sobie tłumaczyłem jakimiś wpływami elektrycznymi, których nie znamy ale przykładając do informacji płynących z wykładu oraz do znanych nam faktów i rodzajów dolegliwości (żylaki, zastoje w nogach, obrzęki, problemy ze stawami nóg itp.) okazuje się, że wyjaśnienie tych pożytków zachwalanych ze stosowania tego ćwiczenia może być w dużej mierze na poziomie fizjologii. Byc może w ten sposób pomagamy układowi limfatycznemu- moja praktyka by na to mocno wskazywała. Podczas ćwiczenia samoistnie pojawia się pragnienie głebszego wdechu (przepona jako limfatyczne "serce") a w szybkim czasie (kilka minut) po ćwiczeniu (zalecany jest głęboki relaks a nie od razu zrywanie się do zajęć) zaczyna działać nos, gardło itp. ze swoimi wydzielinami. W ogóle świeca to mój sposób w wypadku uczucia zablokowanego nosa ( zdarzało sie niestety kilka razy).

p.s.2   jeszcze coś! Ciekawy film znalazłem- mądry człowiek!
Napisy polskie są.



tu część druga:

Polecam odnaleźć inne filmy z tego kanału bo jest ich więcej- leczenie cukrzycy, raka  itp. 

sobota, 1 kwietnia 2017

Adolf Kudliński wyda dekret.

Wszechobecna "I".  podrzuciła w niedawnej rozmowie link  do wypowiedzi pana Kudlińskiego. https://michalxl600.blogspot.com/2017/03/pokrzywy-cud-natury.html?showComment=1490965755498#c3063607128917123866 Szanuję pana Adolfa za zapał i determinację- całym sercem zgadzam się z wieloma poruszanymi tematami- istnieją w wielu miejscach różnice (pan Adolf sporo upraszcza ale tacy też muszą być)  ale szukajmy tego co łaczy bo w pryncypiach jesteśmy raczej zgodni.
  Tak jak odpowiedziałem już pod powyższym komentarzem temat poruszany w wykładzie "Dekret" i moje zdanie na ten temat powinno być stałym czytelnikom bloga znane- tłumaczyłem kiedyś podobny wykład G. Sidorowa "Równowaga energii męskiej i zeńskiej".Przypomnę tę wzruszająca opowieść: https://youtu.be/vJnIo-bAkU8?t=1h16m13s Jeśli ktoś woli wersję z napisami na You Tube to tu link do tego samego materiału na  moim kanale https://youtu.be/pY4U4OBPM3w?t=1h15m34s  Linkuję film od momentu gdy następuje opowieść z życia ale kto nie zna niech sobie cofnie bo wcześniej też są ciekawe wnioski. 

EDYCJA (26 czerwca 2017):
  Odezwały sie głosy stałych czytelniczek i czytelników, że publikacja niniejsza stanowi wielki zgrzyt na tle całego "dorobku" publicystycznego niniejszego bloga. Dostałem listy krytyczne dotyczące tej postaci (między innymi stwierdzenia  sąsiada pana Adolfa- na koniec je zamieszczę tytułem kronikarskiego obowiązku- każdy oceni sam. Ja osobiście dystansuje się od krytycznych ocen i staram się wyszukiwac pozytywy- zdarza się, że ludzie przechodzą na "jasną strone mocy" i każdy z nas póki żyje ma szansę odegrać rozmaite role w tym Ziemskim teatrze. 
  Na pewnym młodzieżowym portalu (pisałem już to chyba w komentarzach a że ich ilość jest ogromna to nie dam rady dopisać wiele więcej. Postać pana Adolfa najwyraźniej budzi kontrowersje - czas pokaże czy on faktycznie działa czy jest to jeden z medialnych krzykaczy. Oto wywiad z pewnym panem https://www.youtube.com/watch?v=YpnyvBXaFAw a w nim podpowiedź do tego filmu: 
https://www.youtube.com/watch?v=r6F-jRa40d4

Oto korespondencja jaką dostałem  (autor podpisał się z imienia i nazwiska- z oczywistych względów nie podam publicznie, to było do mojej wiadomości) nastepującej treści:

Bardzo sobie cenię Twojego bloga i wszystko, co udostępniasz,
ale uderzyło mnie, że polecasz pana Kudlińskiego...
W udostępnionym przez Ciebie filmie nie występuje jego żona, tylko Idalia Raganowicz, wpisz jej nazwisko, a wyskoczy Ci na You Tube jej film o krzemie, jak nie, mogę podać Ci link :)
.........(...)...
A pan Kudliński mieszka stosunkowo niedaleko mnie....i uwierz mi, nie może mieć dobrej aury ktoś, kto je mięso, zabija zwierzęta i często raczy się alkoholem....może i opowiada rzeczy które zgadzają się z ideą Twojego bloga, ale dla pana Kudlińskiego są to czyste frazesy, tylko hasła, on tym nie żyje, o n tylko je powtarza...
Sam produkuje swoje mięsne konserwy, jest agresywny, prawie co dzień pije alkohol...to zupełnie nie słowiańskie w mojej opinii...
Ale myśl, co uważasz....chciałem tylko dodać swoje trzy grosze, sprostować..
Dziękuje Ci za rzeczy, którymi się dzielisz...Wiele razy mnie zainspirowały...
Ale moim zdaniem pan Kudliński w ogóle nie pasuje do Twojej strony...wg mnie to banda pijaków i awanturników, polecam sprawdzić osobiście :)
mieszka niedaleko Ostrowca Świętokrzyskiego, Kielc...
wiem, że nie każdego masz możliwość sprawdzić...ale tym razem kompletne pudło :)

..............
i jeszcze:
 Twojego bloga śledzę od zawsze :)
zawsze z ukrycia, ale wiele inspiracji zaczerpnąłem :)
zwłaszcza odnośnie słowiańskich obyczajów, energetyki kobiet i mężczyzn...
afera z Kudlińskim mnie zniesmaczyła...a raczej zniemaczyło mnie to, że się na Twoim blogu znalazł awanturnik i pijak, który bije swoją żonę, która już chyba wreszcie od niego odeszła...Idalia chciała mu pomóc, ale sama się pakuje w dziwną energię...czemu też się dzwię..
Tak więc tylko chciałem sprostować, że temu Panu daleko od praktyki, on tylko dużo gada....a raczej krzyczy...rozkazuje...nie szanuje ludzi, nie pamięta nawet ich imion (Idalię nazywa Marysią), dla mnie taki typowy awanturnik, sarmata...pijak...(nie myśłl o mnie źle, staram się nie oceniać, ale tutaj aż mnie wstrząsnęło, nie mogłem się powstrzymać)
i zupełnie mi ten filmik nie pasował do obrazu, jaki od dawna mam o Tobie, do bloga pełnego szacunku, delikatności, spokoju.. Pozdrawiam
oraz także (w odpowiedzi na moje listy):

 ja tylko chciałem z sympatii do Ciebie sprostować :)
bo akurat temat znany mi, a raczej nie tyle temat, co bohaterowie - znam osobiście i kompletnie nie pasują mi do Twojego obrazu...zwłaszcza jak już pisałem, pan Kudliński....chociaż nie mi go oceniać...
jednak wiem, że jego życie grubo mija się z prezentowanymi przez Ciebie ideami słowiańskimi, spokojem, harmonią, delikatnośćią, szacunkiem i pełnym miłości obrazem relacji damsko-męskich :)
wydawało mi się takze, że blog Twój wolny jest od energii negacji i walki...co mi się właśnie w nim podobało...że nie narzekasz, jak jest, ale piszesz, jak być powinno lub jak wierzysz, że można...tymczasem właśnie pan K. to w mojej opinii walka z tym, co jest....walka, walka i walka, bunkrowanie się, konserwy...
gdy moim zdaniem - i taki też miałem z bloga obraz Ciebie - lepszym znacznie jest dawanie pozytywnego przykładu swoim życiem, jak żyć...a nie pouczać innych....tak, by swoim życiem inspirować innych, a nie krytykować ich i pouczać...bo tylko siebie można zmienić...a krytyka i walka tylko budzi opór i jak fajnie wyjaśnił to Wadim Zeland - tylko napędza naszą energią to, z czym walczymy, napędza wahadło, spraw, których nie chcemy, zabiera naszą energię, którą właśnie można spożytkować na kreowanie nowego...
i tak chcę żyć...jak Fukuoka, KAhili King, Graham, Morse, Golzer i jeszcze wielu wielu innych - żyć swoim życiem zgodnie ze sobą...i tylko tak można być pozytywną zmianą, by inspirować innych do zmiany siebie...bo oni sami muszą tego chcieć, a nie być zmuszani czy też zwalczani....
może za długo się rozpisałem...
ale odkąd śledzę Cię, myślałem, że do tego poglądu jest Ci blisko....
jak zobaczyłem filmik z panem K, zwątpiłem...
  A tu na koniec omawiana wypowiedź pana Adolfa i jego żony. Podobno w komentarzach pod filmem rozpętała się burza- zaraz sobie i to poczytam:

UWAGA! Ilość komentarzy poniżej zbliża się do "blogowej masy krytycznej czyli 200 wpisów i komentarze zaczynaja szaleć. Pojawiaja sie i znikają- nowe będą najprawdopodobniej niewidoczne. Nie będę zakładał kontynuacji tego tematu (tak czasami czyniłem w podobnych wypadkach) bo uważam, że temat sie wyczerpał a zdanie trolli nie za bardzo mnie interesuje.

środa, 29 marca 2017

Pokrzywy- cud natury.

Kopiuję jeszcze list wysłany 2 godziny temu do pewnej znajomej:

2/3 pokrzyw i 1/3 miodu
(z moich doświadczeń wynika, że może być za słodkie - osobiscie daję jeszcze mniej miodu). Ogólna zasada z pokrzywami jest taka aby zrobić tak by nie parzyły.
Dawno temu mój ojciec mielił je w maszynce do mięsa. Do podstawonej szklanki czy kubka płynął z maszynki sok. Z miąższu rodzice robili sałatke (to była domieszka do czegoś - normalnie jak zielenina) a sok zmieszany z miodem piliśmy.
Ja dziś jadam całą roślinę - będąc na podwórku międlę w palcach (jak się ją zgrabnie skręci i złamie w pół to nie parzy) a potem drobno gryzę a w domu można na wszelkie sposoby.
Kiedyś miałem do dyspozycji mały moździeż (taki kamienny byłby najlepszy)- to już jest w ogóle wersja super- naj...
Ale dziś na co dzień mam do tego młynek - taki zwykły kawowy. To trwa dosłownie kilka sekund i pokrzywy mielą sie na pastę.
To zamieszać z miodem- prof. Włodzimierz Sedlak (polecam gorąc książke "Życie jest światłem"- czytam właśnie po raz drugi po 30 latach. To postać bardzo niedoceniana i niezrozumiana. Wyprzedził swoją epokę o lataświetlne) twierdził, że w tym połączeniu powstaja jakieś bardzo korzystne substancje - po zamieszaniu dobrze by było aby ta mieszanka choćby godzinę (może być kilka - w lodówce spokojnie można to trzymać ze 2 doby, więcej nie próbowałem) bo wtedy następuje to połączenie.
Z dawnych sposobów (gdy nie mieliśmy maszyn AGD- młynków itp.) pamiętam, że pokrzywa była zwyczajnie siekana nożem na desce-  trzeba się rzecz jasna zaopatrzyć w jakąś rękawiczke do tych celów albo w inny sposób (przyłożyć drugą deską) by nie poparzyć palców. 


O pokrzywie można pisac długo i trudno ją przecenić. Znam osobiście przypadki wyleczenia raka pokrzywami.  Oczyszczajcie się! Ponadto jest to "zielonka" a więc odnawia naszą krew. Hemoglobina ma niemal identyczną budowę jak chlorofil - organizm bardzo łatwo radzi sobie z podmianą wewnętrznego atomu (bodajże manganu) na żelazo. już po 20 minutach od spożycia zaczynają sie tworzyć pierwsze komórki hemoglobiny.  ostatnio miałem przypadek w rodzinie - osoba ma duszności, powietrze czt\yste, wieś, słońce - szybka myśl: pokrzywa, po godzinie od spożycia stan sie poprawił a rano był to nie ten człowiek. 

p.s. szukam w necie fotografi i znalazłem artykuł http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/zdjecia/390743,1,pokrzywa-to-lek-afrodyzjak-preparat-odmladzajacy-oto-wlasciwosci-pokrzywy.html Powiadają tam, że to nawet afrodyzjak ;) 


wtorek, 21 marca 2017

Gorzka lekcja przedsiębiorczości

Wierna czytelniczka Beata-  właściwie powinienem napisać jedna ze współtwórczyń tej przestrzeni podesłała znów informację - link do ciekawego artykułu. Po zapoznaniu się z treścią przypomniała mi sie książka Pawła Śląskiego "Hieny, Modliszki..." -on tam podobne rzeczy pisze o swojej drugiej żonie. Rzecz o kobiecej intuicji i przeczuciach kobiecych, które mądry mąż powinien brać pod uwagę. Link do artykułu: https://www.wprost.pl/tygodnik/10036308/Gorzka-lekcja-przedsiebiorczosci.html

A oto treść- podsumowaniem i kwintesencją jest ostatni punkt 8.

Historia Dariusza Urbasia przedsiębiorcy, który przeżył bankructwo bez opcji ogłoszenia upadłości.

— Od 1996 roku prowadziliśmy wspólnie z żoną kilka działalności. Zazwyczaj związanych ze sprzedażą. Celowo nie zakładaliśmy spółek. Uznaliśmy, że jesteśmy uczciwi, nie chcemy nikomu zaszkodzić, więc nie ma powodu zastępowania jednoosobowej działalności spółką kapitałową. Odbiło się to czkawką wspomina Dariusz Urbaś, obecnie prezes spółki ZETZ sp. z o.o., będącej właścicielem marki KONTRAKTORS. Zanim jednak spółka została powołana do działania, jej obecny prezes przeszedł przez istną gehennę.
Jak podkreśla w rozmowie Dariusz Urbaś, od samego początku miał pomysł na siebie. Chciał się nauczyć sprzedaży, więc postanowił zacząć od najtrudniejszych produktów niematerialnych.
— Wybrałem ubezpieczenia. Uznałem, że jeśli poradzę sobie z takimi produktami, to z wszystkim innym będzie mi szło już tylko łatwiej mówi.
Po kilku latach sprzedaży ubezpieczeń i zebraniu laurów za wyniki sprzedaży, Dariusz Urbaś postanowił przejść do branży znacznie bliższej jego sercu, czyli materiałów budowlanych. Doświadczenia zebrane w sprzedaży ubezpieczeń okazały się niezwykle cenne, bowiem w 2006 r. jego firma została najlepszym sprzedawcą marki Ytong w południowej Polsce.
No i w ten sposób sprawił, że w ogóle nie przejmowałem się ich troską. Byłem załatwiony mówi.
Finał tej współpracy był taki, że nowy współpracownik wyłudził dużą sumę pieniędzy i zniknął. W sprawę zaangażowane były ABW i prokuratura, ale sąd umorzył ją, nie odnajdując przesłanek zamiaru oszustwa.
Jednak nie to było najgorsze. Dariusz Urbaś wspomina, że podjął jeszcze jedną ważną, ale nietrafioną decyzję. — Kiedy już było absolutnie wiadomo, że padamy ofiarą przekrętu, to w swojej naiwności i uczciwości postanowiłem pójść po pomoc do banku. To był błąd przyznaje.
Przed tym jednak poświęcił trzy miesiące na rozmowy, negocjacje, nowe wyceny. Wszystko po to, aby znaleźć jak najwięcej gotówki w firmie. Miał gotowy plan restrukturyzacyjny i nowy biznes-plan. Trzeba było tylko pójść do banku i wydłużyć okres spłaty.
— Wygraliśmy z sieciami handlowymi pracując z żoną tylko we dwójkę opowiada prezes Kontraktors.
Sukcesy pojawiały się z kwartału na kwartał, aż do jesieni 2010 r., kiedy to podczas gali współorganizowanej przez Newsweek Polska, Dariusz Urbaś odbierał nagrodę Firma Rodzinna Roku.
— Odbierając wyróżnienie wiedziałem już niestety, że sobie dalej nie poradzimy. Doprowadziła do tego seria wydarzeń, rozpoczęta jeszcze w 2009 roku mówi Urbaś.
Wówczas to w otoczeniu Urbasiów pojawił się człowiek, któremu bardzo zależało na podjęciu współpracy. Twierdził, że ma dużo koneksji i może pomóc w błyskawicznym rozwoju firmy. Podjąłem współpracę i szybko okazało się, że nowy współpracownik faktycznie jest sprawny w organizowaniu robót budowlanych. Tyle, że to wszystko było wielkim przekrętem.
Ludzie, znajomi, klienci mnóstwo osób przestrzegało przed współpracą z tym człowiekiem, jednak ten we właściwy dla siebie sposób ustawił relację z Urbasiem.
— Miał to doskonale przemyślane. Działał metodycznie, wiedział jak mnie podejść, wiedząc że jestem młodym, ambitnym, wywodzącym się z biednej rodziny człowiekiem, który relatywnie szybko osiągnął sukces relacjonuje Dariusz Urbaś. — W odpowiedni sposób oczerniał osoby, które zwracały mi uwagę, żebym miał się na baczności.
— Po przedstawieniu sprawy dyrektorowi banku, umówiliśmy się na spotkanie i podpisanie nowej umowy na środę, na 8:00. Tymczasem we wtorek o 14:00 odebrałem wypowiedzenie umowy kredytu wraz z wezwaniem do spłaty pozostałej kwoty zobowiązania w ciągu siedmiu dni relacjonuje Urbaś. — Byłem zaskoczony i zdruzgotany. Tym bardziej, że przez cały czas współpracy z bankiem ani razu nie spóźniliśmy się ze spłatą raty i nie zalegaliśmy z niczym.
Po tym sprawy potoczyły się szybko. Urbasiowie postanowili jak najszybciej oddać ile się dało tym dostawcom i klientom, których znali od lat, w tym szczególnie mniejszym firmom, o których wiedzieli, że nie mają ubezpieczonych należności. W ciągu 2-3 tygodni poprzyjeżdżali i zabierali to, co miało wartość zbliżoną do zobowiązania. Meble, urządzania biurowe, sprzęt magazynowy. Wszystko.
Kredyt był zabezpieczony hipoteką, więc bank postanowił przejąć nieruchomości należące do rodziny Urbasiów.
W ciągu 2011 roku, musieli się przeprowadzać pięć razy. Stracili przy tym mnóstwo majątku ruchomego, bo mieszkania jak nietrudno się domyślić były różnej wielkości i nie wszystko dali radę zabrać ze sobą. Wiele musiała przejść trójka dzieci państwa Urbasiów. Przez pół roku były zmuszone mieszkać osobno bez rodziców. Ciągle zmieniały szkołę i otoczenie. Jednak jak wspomina ich tata ani razu nie poskarżyły się na swoją sytuację. Były dzielne i solidarne z rodzicami.
Przełom przyniosło osiągnięcie pełnoletności przez najstarszego syna pana Dariusza. Mógł zostać udziałowcem spółki z o.o., w której rodzina mogła zacząć pracować. Wcześniej nie było to możliwe, bowiem cały majątek Urbasiów był natychmiast zajmowany przez komornika. Dzięki wsparciu rodziny, Urbasiowie zaczęli odbudowywać biznes. Jako marka Kontraktors zajmują się przede wszystkim dystrybucją materiałów budowlanych na zlecenie producentów. Od 3,5 roku spółka co roku podwaja wielkość prowizji uzyskanej od producentów.

8 rad od dariusza urbasia:

Rada 1: biznes rozwijaj powoli.

Warto brać przykład z natury. W naturze wielkie rzeczy powstają wolno najlepiej spojrzeć na tempo, w jakim rosną najbardziej doniosłe drzewa. Każdego roku na wiosnę rosną, by jesienią zaprzestać wzrostu utwardzając przy tym korę. Dzięki temu utwardzeniu ich system ochronny jest lepszy i mogą przetrwać coraz większe trudności w postaci silnych wiatrów. Gdyby nie okresy bezwzrostowe ich utrwalenie nie byłoby możliwe i naraziłyby się na niebezpieczeństwa. Nad sprawami, które toczą się wolno, łatwiej jest zapanować. Łatwiej jest obserwować wszystkie zmiany i być uważnym. Tylko dzięki uważności możemy dostrzec alarmujące sygnały i właściwie zareagować.

Rada 2: pracuj w swojej firmie.

Nie można stracić kontaktu z rzeczywistością, który mamy na początku po założeniu firmy. Wtedy jesteśmy obecni przez cały czas, harujemy i cieszymy się z każdego, najmniejszego sukcesu i każdej zarobionej złotówki. W międzyczasie odechciewa się nam harować i szukamy ludzi, którzy będą harować dla nas. Firma się nadmiernie rozrasta i w którymś momencie przestaje być dochodowa. Tylko pracując, a nie jedynie szefując będziesz mieć realny kontakt ze swoją firmą, co przekłada się z kolei na zrozumienie, mądrość i bezpieczeństwo.

Rada 3: zatrudniaj, jeśli musisz

Jeśli już potrzebujesz mieć zespół, zatrudniaj ludzi z własną działalnością gospodarczą albo na umowy zlecenie. Gdybyśmy wcześniej zwolnili naszych pracowników, to może udałoby się przetrwać. Nie zrobiliśmy tego, bo większość z nich pracowała z nami już wiele lat i byliśmy z nimi zbyt mocno związani. Pracownik nigdy nie będzie miał dla Ciebie litości, gdy powinie Ci się noga. Więc Ty nie możesz o nim myśleć, tylko rozstać się z nim, jeśli może to uratować Twoją firmę. Jemu dużej krzywdy nie zrobisz, bo prędzej czy później znajdzie inną pracę.

Rada 3: ograniczaj koszty stałe

Kluczową sprawą jest ciągłe ograniczanie kosztów stałych. Jeśli będą na niskim poziomie, to będziesz zarabiać i przetrwasz najtrudniejsze chwile.
Zatrudniaj współpracowników za prowizję. My tak teraz robimy i dzięki temu mamy pewność, że koszty nie przerosną przychodu. Nie jest to wygodne dla pracownika, ale bezpieczne dla Ciebie i Twojego biznesu.

Rada 5: unikaj banków.

Nie kupuj na raty. Jeśli czegoś potrzebujesz kup to za gotówkę i więcej do tego nie wracaj. Jeśli nie możesz odłożyć odpowiedniej sumy, to znaczy, że najprawdopodobniej kupujesz na wyrost i wcale tego nie potrzebujesz. Jest niewiele rzeczy, które musisz kupić, nie mając na to pieniędzy. Zastanów się kilka razy czy na pewno tego potrzebujesz i czy jedynym sposobem, by to zdobyć jest kredyt. Banki to instytucje nielojalne wobec swoich klientów. I pamiętaj, że nie ma czegoś takiego jak „Twój bank”. Nie masz żadnego banku. Moja szczerość i otwartość wobec „mojego banku” przyspieszyła bieg wydarzeń związanych z upadkiem mojej firmy. Gdyby sprawa toczyła się powoli, być może udałoby się jakoś uratować biznes, ale nie miałem możliwości, by się o tym przekonać.

Rada 6: wymagaj przedpłat

Jeśli jesteś pośrednikiem lub podwykonawcą zawsze żądaj zapłaty części wynagrodzenia z góry. Zbyt wiele firm musiało się zamknąć, bo nie miało pieniędzy na zapłatę składek czy podatków. Jeśli klient się nie zgadza nie sprzedawaj mu. Nic się nie stanie. Będzie następny. Możesz sobie na to pozwolić, jeśli zadbałeś o niskie koszty działalności. To wysokie koszty zmuszają do ryzyka, którego nie podjęłoby się, mając zawsze pieniądze na konieczne opłaty.

Rada 7: myśl o biznesie, a nie o pieniądzach

Pieniądze są przydatne, ale nie są niezbędne. Przyparci do muru, odbudowując firmę wielokrotnie sięgaliśmy po wymianę barterową, aby uzyskać rzeczy, których potrzebowaliśmy. Począwszy od wyposażenia firmy, a na reklamie skończywszy. Wystarczy zerwać z przekonaniem, że bez pieniędzy nie da się niczego zdobyć. Trzeba myśleć, o tym czego potrzebujemy i co jesteśmy w stanie zaoferować. To myślenie o biznesie. Będziesz mieć możliwość właściwie rozwijać swój biznes, gdy tak go ustawisz, żeby zawsze znaleźć czas na myślenie. Jeśli będziesz pracować zbyt intensywnie, to nie będziesz mieć czasu na to, by zarabiać.

Rada 8: zaufaj intuicji.

Żona wielokrotnie mówiła mi „ten człowiek mi się nie podoba” mając na myśli późniejszego oszusta. Ja uważałem, że nie warto wierzyć przeczuciu, bo podstawą decyzji powinny być fakty, obliczenia i rozum. Teraz zabieram żonę na wszystkie ważne rozmowy, by użyła swej intuicji i podzieliła się ze mną swoimi odczuciami. Tego samego uczę też swoje córki, by ufały swojej intuicji i nie pozwoliły, by rozum unieważnił to uczucie.
Konrad Bugiera

poniedziałek, 20 marca 2017

Miejsce mężczyzny.

Gdzie lepiej się czuje mężczyzna - na wsi czy w mieście? Takie pytanie zadałam kilku mężczyznom, którzy swego czasu mieszkali w mieście a potem wraz z żonami i dziećmi przenieśli się do nas na wieś.
I oto co oni mi opowiedzieli w swój męski -powściągliwy sposób:

" W WIEJSKIM  DOMU MĘŻCZYZNA MA SWOJE MIEJSCE A W MIEJSKIM MIESZKANIU - NIE".  Oto podstawowa myśl z ich monologów.

No tak- tego, że w wielu mieszkaniach poza kobietą i dziećmi mieszka jeszcze mężczyzna można się domyśleć wyłącznie po parze kapci rozmiaru 45 leżących na korytarzu. Wszystko jest komfortowe, czyściutkie i stylowe. Nigdzie w mieszkaniu nie ma miejsca na postawienie stolika warsztatowego, nie ma miejsca na wysuszenie wędkarskich przyborów. Broni myśliwskiej nigdzie nie schowasz bo dzieci odnajdą. W miejskim mieszkaniu mężczyzna ma mało "punktów oparcia".  Remont rzadko kiedy ktoś czyni sam - a jeśli nawet to jest to bardzo uciążliwe. Mieszać zaprawę czy też wykonywać prace stolarskie na swoich metrach kwadratowych niemalże się nie da. Ponadto remont wykonuje się maksimum 5 - 10 razy w życiu a przecież mężczyzna żyje codziennie i musi w jakiś sposób przejawiać się w przestrzeni aby czuć, że żyje itd. Przerobił "na miazgę" wszelkich wrogów i prześladowców w komputerowym "Stalkerze", posiedział w internecie, poleżał na kanapie, wyniósł śmieci.....  Z wszelkiej męskiej - realnej działalności pozostał tylko seks i te nieszczęsne śmieci. Dlatego też mężczyzna przy byle okazji ucieka z tego "raju" - ucieka do pracy, na paintball albo na piwo z kolegami, którzy tak samo niezbyt pojmują na jaką  cholerę się temu poddali - i aby nie pojmować żyją według zasady: "wypijemy, pośmiejemy się- zapomnimy smutki". A w poniedziałek znów leczenie kaca ...

A NA WSI WSZYSTKO JEST INACZEJ. Tu jeszcze całkiem aktualne jest powiedzonko: "miejsce kobiety i kota jest w domu a miejsce mężczyzny i psa na podwórku". Wszyscy nasi znajomi już pobudowali albo odziedziczyli po poprzednich właścicielach różnorakie garaże i komórki. W nich wisi lub leży porozkładane wszystko to co niesie radość męskiej duszy, części samochodowe, wszelaki sprzęt wędkarski, narzędzia i rozmaite mechanizmy, różne surowce i to co żal wyrzucić - pół kg pogiętych gwoździ, stary- zepsuty woltomierz, korpus silnika od Mercedesa.Każdy mężczyzna ma swoje świętości, które trzeba zachować- aby był on spokojny. Dlatego też kobiety do garażu nie wchodzą a jeśli już sie pojawiaja to tylko na progu.  I tak samo mężczyzna przychodzi do domu aby coś zjeść, coś wykonać - a pod koniec dnia odpocząć, kochać żonę albo posiedzieć w internecie jeśli ma taką chęć.

MĘŻCZYŹNI TUTAJ SĄ ROZMAICI. Mamy byłych programistów, którzy przed przeprowadzką nie trzymali w dłoniach nic cięższego od klawiatury. Są byli żołnierze, któremu dasz paczkę rodzynek i jest w stanie przetrwać przez dłuższy czas w każdych warunkach. Są też uduchowieni asceci ale również miłośnicy dobrego jadła i napoju. Wszyscy są zadowoleni z życia - jedyną rzeczą jaka ich jednoczy jest fakt, że zdecydowali się na przeprowadzkę i dokonali tego. A jeśli już tak się stało to męska moc wzrasta w zależności od potrzeb. Czasem potrzeba trochę czasu, aby się przystosować- w tym czasie mężczyzna wędruje niespokojnie po swoich ziemiach i ze zgrozą patrzy na rachityczne krzaki i metrowe chwasty. W tym czasie lepiej nie niepokoić przyszłego gospodarza ale ogólnie rzecz biorąc, zmiany następują szybko

  W wypadku podjęcia decyzji o stałym zamieszkaniu na wsi mężczyzna budzi sie bardzo szybko. Po miesiącu dobrze go znają w miejscowym sklepie gospodarczym, po pół roku zestaw wiertarek i innych szlifierek się podwaja, a zestaw linków w internecie powieksza sie o fora wszelakiego budownictwa. Mężczyzna zaczyna "zajmować terytorium" i wraca do swojej istoty.
Działania męskie są zwyczajne ale w odróżnieniu od pracy biurowej niosą w sobie głębokie przesłanie i od razu dają rezultat. Przybił kilka sztachet w płocie - jest obrońcą, wyszedł z łopatą do ogrodu i przekopał tłustą, parująca ziemię- stał się oraczem i żywicielem, zmienił pękniętą dachówke na dachu - uchronił rodzinę przed deszczem. Staje się jasne, że bez tych, konkretnych męskich rąk dom by nie stał a sprawy na podwórku nie miały by biegu. Tu żona zdaje sobie sprawę, że ma konkretne oparcie i kto uczestniczy we wspólnym gospodarstwie nie tylko poprzez wypłatę ale swoimi własnymi rękami. W tym momencie mężczyzna otrzymuje swoją porcję szacunku - tę, którą tak trudno zdobyć spędzając wieczory przy komputerze i na kanapie.

  Właśnie dlatego miejscy mężczyźni biorą się za różne domki na działce czy dacze, albo też uciekają od kobiet w pracę. Tam przybijając półkę w domku albo walcząc z szefem o premię mogą się realizować. A w domu zachowują się nie jak mężczyźni ale jak dobrzy, troskliwi, dobrze wychowani chłopcy i przeczekują kiedy to znów będzie można "pójść w wielki świat" i poczuć się dorosłym.

NA WSI PRZECIEŻ MĘŻCZYNA W SILE WIEKU, Z WYKSZTAŁCENIEM, Z ZAWODEM I JAKIMIŚ SZCZĄTKAMI WIEDZY ZACZERPNIĘTYCH ZE SZKOŁY STAJE SIĘ ZADOWOLONYM Z ŻYCIA I ZNAJĄCYM SWOJĄ WARTOŚĆ GOSPODARZEM. Żadna kobieta nie zmusi go więcej "wykonywać wszystko wspólnie" ponieważ tu ma on swoje - męskie zadania a to niezwykle pozytywnie wpływa na relacje, na zdrowie, na światopogląd i na długowieczność.

Znam wielu mężczyzn z miasta, którzy mi mówią: "Na wsi ciągle coś trzeba czynić w domu czy w gospodarstwie. W mieście wszystko jest łatwiejsze dlatego więcej czasu pozostaje dla rodziny i dla siebie". Jak pokazuje realna praktyka mężczyźni z miasta nie mają racji.

źródło tłumaczenia https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_123757


czwartek, 16 marca 2017

Moc Kobiety tkwi w jej mądrości.

 źródło tłumaczenia  https://vk.com/al_feed.php?w=wall-58597087_299007

  Mądrość nie pochodzi z głowy -płynie ona z serca. Mądra Kobieta to Kobieta kochająca. Mądra Kobieta nie walczy lecz podąża za swoją naturą - obdarowuje mężczyznę swoją czułością i swoją miłością. Miłość budzi w mężczyźnie moc i tworzy "żyzną glebę" do tego aby ta moc znalazła pokojowe zastosowanie. Mężczyzna obdarowany miłością Kobiety staje się twórcą.

 W każdym mężczyźnie żyje wielki twórca lecz aby się on przejawił w całej swej okazałości i pełni to potrzebna mu jest ta, która da mu natchnienie. Chcesz natchnąć mężczyznę próbami wymuszenia na nim wypełnienia swojej woli? To próżny trud - podaruj mu miłość.

  Każda kobieta marzy o życiu u boku prawdziwego mężczyzny władającego wystarczającą wewnętrzną mocą. A to dlatego, że podświadomie rozumie ona, że tylko z takim mężczyzną będzie dobrze, komfortowo i bezpiecznie. Lecz u boku takiego mężczyzny trzeba być prawdziwą Kobietą - to znaczy posiadać umiejętność szanowania i przyjmowania jego męskiej mocy.

   A właśnie tego w ogromnej swojej większości kobiety nie potrafią. Traktują one męską moc jak dzikiego - nieujeżdżonego ogiera, którego koniecznie trzeba ujeździć i oswoić,  w skrajnych przypadkach okulawić, a jeśli i to się nie uda to połamać nogi aby nie uciekł.
  My kobiety posiadamy zdolność zarówno obudzenia męskiej mocy jak również pozbawienia jej. Przebudzać ją potrafią tylko nieliczne a większość kobiet dokłada wszelkich sił aby ją zniszczyć. Wiele kobiet wstępuje na ścieżkę wojenną z mężczyznami aby wymusić na nich spełnienie swoich życzeń. Uruchamiają w tym celu rozum, spryt i kunszt manipulacji. W niektórych przypadkach, może się  nawet coś udaje osiągnąć i przez wiele lat "oblężenia" złamać siłę woli mężczyzny, zaszczepić mu myśl o jego słabości i nikczemności i uczynić tak by "tańczył do ich melodii".
  Im więcej w mężczyźnie wewnętrznej wolności tym jest on silniejszy ale właśnie ta jego wolność nie daje nam spokoju. Chcemy aby zachowywał się jak mężczyzna, potrafił brać na siebie odpowiedzialność za swoje uczynki a jednocześnie staramy się go kontrolować, nakazujemy co ma czynić, krytykujemy jego decyzje. Próbujemy go "wychowywać" tak jakby nie był mężczyzną lecz małym dzieckiem na które cały czas trzeba "mieć oko". Ale nawet dziecku dla normalnego rozwoju potrzebny jest pewien stopień swobody i zaufania ze strony rodziców.
   Tak więc cóż my -kobiety czynimy najlepszego? Nie potrafimy obdarzyć mężczyzn zaufaniem, nie szanujemy ich jako istot, nie uznajemy ich prawa wolności wyboru, nie ochraniamy ich poczucia znaczenia - w istocie po prostu nie potrafimy ich kochać.

  W życiu dorosłym flirt jako sposób by zjednać sobie mężczyznę działa znakomicie na pierwszym etapie relacji - umiejętność spodobania się to bardzo ładnie. Kobieta powinna umieć się spodobać - tak jest to zakodowane w naturze. Realizacja tej umiejętności jest w pełni naturalna ale dla rozwoju normalnych relacji jest to niewystarczające.  Niezbędna jest umiejętność prawidłowej budowy tych relacji a właśnie tego większość kobiet nie potrafi.
   Im mężczyzna jest mocniejszy tym trudniej jest go zmusić aby sie podporządkował. Tak więc radujcie się jeśli do tej pory się wam to nie udało - jeśli wasz mężczyzna jeszcze się trzyma to znaczy, że nie zdeptałyście jeszcze w nim jego istoty (indywidualnosci).
      Ale jakże często dla kobiet najwyższym walorem jest zmuszenie mężczyzny do podążania za ich wolą. Jest to nie co innego jak przejaw pychy. Ego nadyma się od poczucia ważnosci a serce nie doświadcza żadnej radości - jest nawet wprost przeciwnie. Jeśli kobiety częściej słuchałyby swojego serca to dawno by zaniechały takiego postępowania. Mężczyzny nie trzeba zmuszać - dla mężczyzny największą radością jest troszczyć się o kobietę i czynić wszystko aby ona przy nim czuła się szczęśliwa. W ten sposób mężczyzna realizuje swoją męskość - wszak on sam jest zainteresowany w tym aby uczynić dla kobiety to o czym ona marzy. Gdy Kobieta podąża za swoją naturą a nie wymusza i nie nakazuje swojej woli to w odpowiedzi mężczyzna podąża za swoją naturą darując kobiecie opiekę, uwagę i wsparcie. Jest to dokładnie to co kobiety starają się osiągnąć drogą manipulacji niszcząc przy tym męskie poczucie znaczenia oraz samą relację.
   
   Kochajcie mężczyzn! Miłość Kobiety pomaga im rozpostrzec skrzydła a brak miłości je podcina. Od faktu czym z tych dwóch rzeczy kobieta  obdaruje mężczyznę zależy sukces relacji.

Mądrość niesie szczęście.

 Irina Smołowska



sobota, 11 marca 2017

Dr Aleksander Woźny

   Zaproszony jestem na pewne spotkanie w moim regionie. Tematy zielarskie i nie tylko - sprawy życia, zobaczymy jak to się rozwinie i kim okażą się uczestnicy. W każdym razie przygotowuję się na spotkanie czyniąc sobie notatki (zapisałem sobie i przypominam prace prof. Włodzimierza Sedlaka) i jak to zwykle bywa siły wyższe podsyłają film pomocniczy.

   Stali i "starzy" widzowie (słuchacze) znający moje kanały You Tube powinni być przygotowani na tę wiedzę i bardzo usatysfakcjonowani. Dzisiejszy prelegent jest fizykiem nuklearnym. Ten kto oglądał "Gry Bogów" Siergieja Striżaka nie będzie zdziwiony. W Omsku działa Asgardzka szkoła (Asgard to stara nazwa Omska jak wyjaśnia dzisiejszy gość) a miasto istnieje ponoć 13 tysięcy lat. Szkołę tą prowadzi  Chiniewicz - ktoś jemu samemu pprzekazuje wiedzę.
    Swego czasu przetłumaczyłem też sporo wykładów Gieorgija Sidorowa - na ten autorytet również powołuje się doktor Woźny. W ogóle opiera się on na wiedzy światowej - mamy i Drunvalo Melhizedeka, Teslę.
   Wiele wiedzy przekazanej przez Trehlebowa czy iwana Carewicza (Lewszunowa) znajduje tu dopełnienie. Przekaz bardzo obrazowy i zrozumiały.
  Wykład obejrzałem jednym tchem - są podobno 2 wcześniejsze części,
GORĄCO POLECAM!  link do You Tube https://www.youtube.com/watch?v=dwLTJSoMqgQ


piątek, 10 marca 2017

To my same tworzymy słabych mężczyzn.

   Coraz więcej kobiet powiada, że nie ma normalnych mężczyzn, że wymarli jako klasa. Pozostali tylko leniwi, zniewieściali i w ogóle ,nieciekawi przedstawiciele męskiej płci. Nie zgadzam się z tym - ja znam prawdziwych mężczyzn i w moim świecie jest ich bardzo wielu. Ale mimo wszystko problem wyrodzenia się męskości istnieje i to my same go tworzymy.

 To my same stwarzamy słabych mężczyzn -my same czynimy ich pasywnymi. Czy myślicie dziś o swoich żeńskich powinnościach?  Mówię o tym - w jaki sposób my wychowujemy chłopców bo słaby mężczyzna zaczyna sie od jego matki. Pantoflarz, "miłośnik kapci", kanapowiec - wszystko to zaczyna się w dzieciństwie.

   Mamy, które nawet przez dziesięciolecia podcierają nos chłopcom, mamy, które noszą im posiłki do łóżka, mamy, które chronią swoje dzieciątka przed trudem i przeciążeniem, mamy, które nie puszczają synka na halę sportową ale zapisują na taniec, mamy, które nie dopuszczają ojców do wychowania chłopców, mamy, które starają się radować swoimi syneczkami nie dając im być samodzielnymi. Cóż wy czynicie mamy? Komu macie zamiar "podłożyć świnię"? Kogo okłamujecie? Czy to nie straszne?

   To jest nasza druga skrajność: Albo gorliwie czynimy mężczyzn z chłopców od urodzenia i zmuszamy ich, aby uzyskali męskie doświadczenie do wieku pięciu lat kiedy to są jeszcze tak mali i podatni na zranienia, że potrzebują wyłącznie miłości albo też do samej starości traktujemy synków jak chłopców.

  Czego oczekujecie od swojego mężczyzny? Mocy, decyzyjności, odpowiedzialności, odwagi, stabilnosci? A czego nauczacie swojego syna? Kompromisowości, unikania utarczek, bycia plasycznym - podoba sie to wam?

Jak wychowywać chłopców?

  Relacje matki i syna są zawsze szczególne- to jest wyjątkowa relacja. Ciepłe matczyne uczucia często biorą górę nad rozumem i oto ona już sznuruje jemu buciki, wyciera pupę, karmi łyżeczką. ... nawet jeśli syn ma już 5, 6, 7 lat  Po co? W jakim celu? Jeśli twój syn ma więcej niż 5 lat to juz jawnie czynisz coś nie tak. "Ależ on jest jeszcze taki malutki, on beze mnie nie da sobie rady, jakże mam nie dbać o swoje maleństwo?" . Jest to droga ku degradacji dla twojego syna. Jeśli chcesz aby wyrósł na mężczyznę to zadumaj się i zatrzymaj. Co w ten sposób czynisz?

  Dawniej chłopców wychowywali ojcowie. A potem po wojnach kiedy to zgineło tak wielu mężczyzn kobiety nie wiedziały co czynić z synem. Najwygodniejszą formą okazało się wychowanie domowego gatunku mężczyzny czy też nawet "mężyka".  Zamiast "prawdziwego mężczyzny" pojawił się "mężyk udomowiony". Mamusie ze wszystkich sił czyniły swoich synów "podręcznymi" (wygodnymi). I faktycznie wydawało im się to właściwe aby nieśli swoim mamom zadowolenie. Tym samym pomieszane zostały wszystkie role a po drodze jednocześnie zepsuły one "swoich chłopców".

  Ostatecznie program "domowego mężyka" jest następujący: czyń to co mówi kobieta, nie denerwuj jej, nie odchodź daleko, nigdzie się nie szwędaj, siedź plackiem na tyłku, bądź posłuszny, nie sprawiaj kłopotów. Co w nim pozostało męskiego? Gdzie jest męska moc, decyzyjność, odwaga, która zawsze przysparza  jego kobiecie obaw o niego, przysparza emocjonowania i entuzjazmu spotkania ze zwycięzcą? Gdzie jego pragnienie poznania życia, osiagniecia, gdzie trudności, gdzie charakter? Gdzie jego kierownicza rola, gdzie jego moc i dzika, męska energia? Gdzie to wszystko jest? Czego więc oczekujemy wychodząc za mąż za kolejne pokolenie mężczyzn wychowanych przez kobiety?

  Jeśli urodził ci się syn to jest to powód aby samej się zmienić i zmienić wyobrażenie o wychowaniu dzieci. A to dlatego, że nie urodziło się tobie po prostu dziecko ale urodził się mały mężczyzna. I albo pozwolisz mu stać się tym kim on jest albo go stłamsisz i zniszczysz - zmienisz w coś w rodzaju kobiety ale takie jakieś dziwne i niezdarne - w "mężyka domowego". Albo wychowasz mężczyznę za którego będzie ci wdzięczna twoja synowa albo przeciwnie - wyhodujesz nie wiadomo kogo z kim będzie musiała się męczyć inna kobieta.

  Trudności

  Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli nie będzie napotykał na trudności. Jeśli czynisz wszystko za niego, jeśli nie pozostawiasz go samego z przeszkodami, jeśli nie dajesz mu szansy poradzić sobie samemu i się nauczyć, jeśli wszystko samo wpada mu w ręce - łatwo i bez wysiłku, jeśli w jego życiu wszystko dzieje sie samo bez jego uczestnictwa: "zapragnął - otrzymał" to nie przywyka on do trudu.  Wyhamujcie mamy swoje pragnienia pomocy synowi! Zostawcie je dla swoich córek, którym jest to potrzebne ( a właśnie je - z jakiegoś powodu- zmuszamy do wykonywania wszystkiego samodzielnie). Niech jego świat będzie polem bitwy - bitwy ze skarpetkami, ze sznurowadłami, z brudnymi talerzami, z trudnymi zadaniami, ze skomplikowanymi technikami walki wręcz gdzie powinien się przyłożyć i postarać aby zwyciężyć - gdzie trzeba włożyć wysiłek i wypracować "smykałkę", gdzie trzeba trenować podejmowanie decyzji.

Ojciec

   Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli u jego boku nie ma mężczyzny. Czego ty możesz nauczyć syna? No szczerze: tylko tego jak być kobietą. Możesz zaszczepić mu wrażliwość, empatię, uczuciowość.... to dobre ale czy to uczyni go mężczyzną? Gdy on już jest mężczyzną to potrzebuje również rozwinięcia empatii - żona potem za to podziękuje. Lecz jeśli w nim nie ma nic męskiego poza ciałem? Gdzie ma brać przykład męskiego zachowania? Skąd ma brać wzór, który mu pokaże, że jego odczucia i pragnienia są normalne i naturalne?

  Gdy chłopcy się biją to mamy zazwyczaj wpadaja w panikę i  wydaje im się to horrorem. Długo będą opowiadać swoim synom, że to nienormalne ale ojcowie to zrozumieją i będą w stanie uświadomić synom, że to jak najbardziej naturalne. Najważniejsza jest przyczyna bójki - czy powód jest wart takich właśnie rozwiązań czy też da się to prościej i łagodniej. Zrozumcie mamy, że bójka jest dla chłopców normalną sprawą. Jest to męski sposób rozwiązywania problemów - bitwa z kimś kto obraża, bitwa z rabusiem czy też z przeciwnościami. My nie jesteśmy w stanie nauczyć tego synów.

   Nie jesteśmy w stanie pojąc duszy swoich synów ponieważ same zbudowane jesteśmy inaczej. Oni mają inne potrzeby i inną specyfikę. Mama jest w stanie wychowac syna tylko na  maleńkiego pazia, który przytrzymuje poły jej królewskiego płaszcza- a bardzo wygodnie jest rozkoszować sie tym światem poprzez swojego syna. My nie jesteśmy w stanie dogadać się z nim na temat tego co jest dla niego najwłaściwsze. Wszystko to co dla nich lecznicze - dla nas bywa odrzucające - naklejamy na to etykietkę "złe", "niewłaściwe". Jak oni w takim razie staną sie mężczyznami?

  Niechże oni mają swoje męskie hobby, męskie zajęcia i rozmowy. Im więcej męskiego tym lepiej.  Wyprawy, sport, budowanie, przygody, samochody, technika, sporty walki, miecze i pistolety ...

  Dajcie ojcom dostęp do synów i dajcie synom dostęp do ojców, dajcie im i innych mężczyzn - im więcej tym lepiej - dziadkowie, wujkowie, bracia, nauczyciele, przyjaciele, trenerzy. Niech ich męski świat będzie wypełniony mężczyznami - może i nieidealnymi ale mężczyznami będącymi w stanie ich zrozumieć i nakierować. Kobieta nigdy nie będzie w stanie wychować syna na mężczyznę a wyłącznie na "mężyka udomowionego". Macie dobre zamiary i pełne miłości ale komu to przyniesie jakąkolwiek korzyść?

Wolność

Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli nie będzie miał dostatecznej wolności, jeśli nie będzie miał możliwości  wejść wszędzie i dotknąć wszystkiego - czasem nawet z ryzykiem dla życia i zdrowia. Taka jest męska natura - pioniera, odkrywcy i badacza, bohatera opowieści przygodowej. Jeśli musi siędzieć "równo na tyłku" a w jego wnętrzu buzuje pragnienie badacza to co ma czynić? Najczęściej zabija w sobie tego wędrowca i odkrywcę - "kowboja" i wszystkie inne "niebezpieczne" osobowości. Wszystko po to aby nie niepokoić mamy - aby nie szargać jej nerwów a w przyszłosci i nerwów żony. "Jakie tam narty zjazdowe? Żona jest przeciwna. Jaki tam spadochron? Żona tego nie wytrzyma."

  Niech jego życie będzie poszukiwaniem przygody z wielką wewnętrzną swobodą. Jak najwięcej aktywnych gier i zabaw, sportu, ryzykownych przedsięwzięć. Przy okazji: ty tutaj nie jesteś potrzebna, niech oni to wszystko poznają wraz z ojcem. Będzie to pożyteczne dla nich obu.

  A skoro o tym - jest to odpowiedź na pytanie: "co czynić jeśli tato sam jest mężykiem domowym? W jaki sposób nauczy on cokolwiek syna?" Tak jak my same uleczymy się z pomocą naszych córek tak i ojcowie są w stanie dojrzeć i dorosnąć poprzez relacje z synami. Ale ich relacja powinna być przede wszystkim wolna od ingerencji kobiet - wolna i pełna przygód, wrażeń oraz nowych doświadczeń - wspólnych męskich doświadczeń, doświadczeń wybranych nie przez ciebie a przez nich ( wysłanie obydwu -ojca z synem- by weszli na drzewo się nie liczy).

Decyzje

   Chłopiec nie stanie się mężczyzną jeśli nie nauczy sie podejmować decyzji, czynić wyborów i nieść za nie odpowiedzialności. Jeśli ty dokonujesz za niego wszelkich wyborów - zawsze ubezpieczasz, podpowiadasz prawidłowe rozwiązania to dziś uczyni on tak jak ty mówisz i otrzyma dobry rezultat. Ale co się stanie gdy ciebie przy nim nie będzie? Jaką decyzję będzie w stanie podjąć on sam? Czy rozumie następstwa? Czy jest zaznajomiony z odpowiedzialnoscią? Kto w ogóle w jego świecie  niesie odpowiedzialność za niego samego? Znowu ty?
   Niech on sam decyduje i wybiera. Niech eksperymentuje z wyborami i uczy się przyjmować ich następstwa. Jeśli nie odrobił zadania domowego to dostał ocenę "niedostateczną". Jeśli nie umył swojego talerza to nie ma z czego jeść - wszyscy jedzą a on myje talerz. Jeśli nie odniósł swoich spodni do kosza z rzeczami do prania to chodzi w brudnych albo siedzi w domu - itd.
   Niech wybiera czym się ma zajmować - ile, kiedy i jak. Niech sam wybiera jaką książkę czytać, w co się bawić, co rysować i jak, z kim się przyjaźnić, jaką bajkę oglądnąć, jakie pełnić w domu obowiązki itd. Im więcej decyzji może podjąć samodzielnie tym lepiej. Daj mu tę praktykę wraz z niepowodzeniami i zwycięstwami aby w dorosłym życiu nie bał się błędów i niepowodzeń mając duże doświadczenie pracy z nimi.

Przewodzenie

  Chłopiec nie stanie się mężczyzną jeśli nie będzie miał możliwości bycia liderem, dominowania, konkurowania. Z kim on to wszystko przepracuje jeśli go wychowuje kobieta? Jak można konkurować z mamą? W czym? A jak tu nad nią dominować kiedy ona nawet swojemu mężowi nie daje tej możliwości?

  Przy tym aby kobieta u boku mężczyzny była szczęśliwa to w jego wnętrzu musi istnieć stan -  poczucie posiadania tej kobiety. "Jesteś moja" - takie przesłanie z męskich oczu powinno uspokoić kobiece serce. Wiele kobiet przez całe życie poszukuje tego i oczekuje. Ale jak chłopiec ma się tego nauczyć od swojej matki? -nijak. Nauczyć się może wyłącznie podporządkowania i tłumienia w sobie przywódcy.

Obowiązki


  Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli nie ma obowiązków - jeśli ma wszystko podane pod nos i nic nie musi czynić, gdy karmisz go łyżeczką i wykonujesz za niego zadania domowe, jeśli nie wie skąd w szafie pojawiają się czyste koszulki, jeśli nie wie z której strony otworzyć lodówkę.

Zauważ, że u dziewczynek obowiązki pojawiają się stosunkowo wcześnie pomimo tego, że można by im dać czas odpocząć bo przecież całe dorosłe życie będą prać, gotować i ubierać. Chłopcu także nie zaszkodzi umiejętność obsłużenia się samemu we wszystkim - jego późniejsza żona podziękuje ci za to.

Pomoc

Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli nikomu nie jest potrzebna jego pomoc. Jeśli mama ciągle "wszystko sama" a synka ochrania to jaki sens ma stawanie się mężczyzną? Mężczyzna to ten, który jest potrzebny - ten, którego pomocy potrzebują, który może przejawić wszelkie swoje najlepsze cechy - "przeskoczyć samego siebie" dla ukochanej kobiety. 

  To jest to co jako mama możesz. Proś go o pomoc - jak najczęściej, cały czas. Poproś by pomógł nieść torby, poproś by pobawił się z bratem lub siostrą, poproś by wyniósł śmieci, obrał ziemniaki i pomógł w pracy. Proś o pomoc w dowolnej sytuacji. Nie oceniaj przedwcześnie jego siły sądząc, że nie da rady.  Jeśli tak będziesz myśleć to faktycznie nie da rady i nawet nie spróbuje - wyczuje brak zaufania.

  Przywykłaś by sama jemu cały czas pomagać - starczy tego. Zatrzymaj się, dodaj mu pewności, że na pewno sam sobie poradzi i niech próbuje. Niech się trenuje - zamieniajcie sie rolami. To nie ty jemu pomagasz ale on tobie. Pomaga we wszystkim - jest twoim pomocnikiem, obrońcą, bohaterem i rycerzem. 

Wierz w niego

Wierz w niego - wierz częściej a mniej sie troskaj.  Troskę zostaw dla córek a chłopca uczynisz mężczyzną wierząc w niego. "Dasz sobie radę, jesteś silny, jesteś mężczyzną, kto da radę jeśli nie ty?,  jesteś dorosły, jesteś jak tato, jesteś prawdziwym mężczyzną!"

Niedawno nasz średni syn mi powiedział: "mamo, ja ci pomagam i dlatego jestem już jak tato - prawdziwym mężczyzną!" Ten mężczyzna nie umie jeszcze wypowiedzieć niektórych liter ale ma rację - jest już mężczyzną. Zbudowany jest zupełnie inaczej i zupełnie inaczej funkcjonuje. A ponieważ ja nic z tego nie rozumiem to sie tam nie pcham aby niczego nie napsuć.  On póki co ma 4 lata i jeszcze troszeczkę jest "moim chłopcem" ale w głębi "mojego chłopca" już dorasta "prawdziwy mężczyzna" i jest tego mężczyzny coraz więcej. Już niebawem ten mężczyzna wyprze z niego chłopca. Mi pozostanie tylko przyjąć ten fakt i nie odwracać tego procesu - nie uważać go za miłego, zabawnego, słodkiego lecz za odważnego, decyzyjnego i zdolnego....  

  Daj synowi wyrosnąć na mężczyznę, daj mu wolność bycia tym kim on jest. Chcesz żeby stał się mężczyzna? A więc wychowuj sama siebie - ucz się nie komenderować nim, nie tłumić go, nie ograniczać. Ucz sie pracować ze swoimi lękami i obawami - to są twoje emocje i chłopiec nie ma nic do tego. Ucz się być kobietą i oddawać mu lejce -nawet jeśli ma zaledwie 5 albo 6 lat. Ucz się podporządkowywać, ucz się przyjmować i wierzyć. Ucz się nie karać go fizycznie i nie łamać w ten sposób jego psychiki -ucz się karać po kobiecemu poprzez odsunięcie. To jest o wiele trudniejsze aniżeli czynienie z chłopca "mężyka".

  Ze swojej wielkiej miłości do synów powinnyśmy uczyć się być z nimi ostrzejsze i bardziej wymagające. Z miłości i troski o ich przyszłość musimy częściej prosić ich o pomoc, obciążać fizycznymi pracami. Z miłości do synów powinnyśmy otoczyć ich mężczyznami i usunąć się z najbliższego otoczenia pozostając w polu widzenia. Obejmuj i całuj główke przed snem ale za dnia trzymaj się sama na wodzy i nie "ciućkaj" się z chłopcami. "Ciuckaj" się z dziewczynkami - z kim jak z kim ale z nimi tego nigdy nie za wiele.  

  Albo też przygotuj się na to, że twój syn stanie się pół- mężczyzną w oczach przyszłej synowej. To będzie twoja odpowiedzialność - twoja cena za własną słabość - nieumiejetność pozwolenia synowi stania sie tym kim się urodził czyli mężczyzną.

Olga Waliajewa "Przeznaczenie bycia mamą".

źródło tłumaczenia: https://vk.com/al_feed.php?w=wall-31239753_123129