piątek, 30 marca 2018

Zapomniany diabeł

  Kiedyś sobie "śmieszkowaliśmy" na różne tematy (pretekstem była chyba jakaś tam kolejna wizyta "diabełków" w naszym dyskusyjnym klubie internetowym) i w rozmowie przywołaliśmy perełkę teatralną na bazie powieści Jana Drdy "Igraszki z Diabłem". Swego czasu całość tego dzieła była dostępna na Youtube ale dziś widzę jedynie fragmenty. Nasi sezonowi goście z piekła ochrzczeni" zostali u nas "Mariaszkami" z tego oto powodu https://www.youtube.com/watch?v=tTQJ3MUJVJc -stali bywalcy wiedzą o co chodzi.
       Któraś z Szanownych Czytelniczek wynalazła wtedy na Youtube istnienie innego nagrania według sztuki tego samego autora i w podobnej obsadzie. Jakoś tak się stało, że dopiero kilka dni temu przyjrzałem się sprawie bliżej - jest Jan Gajos w roli tytułowej, jest Anna Seniuk, Jan Peszek i kilka już mniej znanych dla twarzy (kowala chyba gra Andrzej Grabowski) ale ogólnie sztuka trzyma poziom (może nie tak wysoki jak "Igraszki z Diabłem" a może zwyczajnie już jestem nieobiektywny bo sztuka podobna i porównuję zamiast smakować).
 
 Sztuka w całości uchowała się na Youtube prawdopodobnie dzięki zaszyfrowanemu tytułowi będącym pierwszymi literami od tytułu sztuki oraz imienia i nazwiska pisarza:
 https://www.youtube.com/watch?v=nwAteGU_AoM&list=PLLO-de1S6RQ7yaaOWcb9uRCaojMqlxNv-

 A przywołuję ją dziś (nie obejrzałem jeszcze całości- znam 3 pierwsze części i końcówkę) bo główne przesłanie jakie ja dostrzegam to MOŻNOŚĆ WZNOSZENIA SIĘ NA DRODZE ROZWOJU. 
   Waham się czy zdradzać fabułę - umówmy się, że kto nie chce wiedzieć niech w tym momencie przerwie czytanie a to jedno zdanie jest dostępne na końcu pod gwiazdką *

   O dzisiejszej publikacji i powyższym wywodzie przesądziło małe znalezisko w rosyjskojęzycznym necie jakie widnieje poniżej:

Если у человека изменилось мировоззрение, то непроизвольно меняется и поведение, и характер. А если изменился характер, то меняется и судьба. źródło

 Jeśli u człowieka zmienił się światopogląd to nieuchronnie i automatycznie zmienia się też jego postępowanie oraz charakter. Jeśli zaś zmienia się charakter to zmianie ulega także i los.

Tak się jakoś składa (a jak potwierdza niejednokrotnie Iwan ta nasza bajka życiowa jest bajką żywą i dla tych chcą zauważać ten fakt zaplata się ona nieustannie z innymi "realnościami")  ....tak się jakoś składa, że ze 2 dni temu wymienialiśmy  w korespondencji z jedną ze stałych czytelniczek swoje uwagi na temat możliwości zmiany losu (karmy) na lepszą - zmiany bez konieczności nieuchronnego wchodzenia w jakieś doświadczenia przyprawiające nas o ból i łzy. Dyskutowaliśmy chwilę o tym co twierdzi Siergiej Łazariew w swoich ostatnich książkach lub wykładach, że trzeba jakoby trwać w toksycznych i trudnych relacjach -być może dla żydów jest to konieczne (on jest takiej narodowości) a może Łazariew jak to często się zdarza jest kolejnym dywersantem, który dla zyskania zaufania najpierw podaje trochę prawdy a potem pracuje na utrzymanie starego porządku.
       Czas związków typu "kat - ofiara" już się zakończył. My jak Neo w ostanich kadrach znanego filmu wzbijamy się w przestworza (albo jak w ostatnich kadrach bohaterowie filmu "Jupiter-Intronizacja") a ci, którzy dotąd żyli naszym kosztem muszą popracować nad sobą i również mają wybór - tak jak bohaterowie filmu AWATAR - mogą przejść na jasną stronę mocy.

     Widowisko według sztuki Jana Drdy w wesoły sposób pokazuje taką możliwość. Wbrew temu co nam zewsząd wmawiają okupacyjne siły Mroku (że choroby są nieuleczalne, że nałogowcem pozostaje się do końca życia itp. głupoty) droga ewolucji i wyjścia z wszelakich cierpień, nieszczęść, nałogów jest jak najbardziej możliwa - a co najważniejsze JEST W PEŁNI MOŻLIWA.

  Dodatkowym powodem niniejszego wpisu są też rozmowy jakie toczyłem i toczę z pewnymi koleżankami -katoliczkami i doszło to spięć między nami gdy ja już nie mogłem słuchać nieustannego kajania się i poniżania w rodzaju "jestem niczym, jestem puchem marnym, jestem pełna grzechu". Takie złe pojmowanie nauk Jezusa jest krzewione przez katolicyzm (pewnie nie cały ale główny nurt jednak tak, chodzi o ustawienie relacji "pasterz -owca błądząca"). Oni (katolicy -reformatorzy) dziś pracują nad znalezieniem nowej drogi i widzę, że działają rozmaici ciekawi ludzie na przykład małżeństwo państwa Pulikowskich głoszących w zasadzie to wszystko co ja tu staram się przemycić w rozmaitych cytatach i publikacjach.

   Może tyle na dziś - zima jeszcze na chwilę pobieliła moje podwórko, mama wczoraj zmajstrowała ptakom nowe kulki z ziarnami gryki i dodatkiem masła. Dziś mamy za oknem istne szaleństwo i odwiedziny skrzydlatych gości - pojawił się nawet szczygieł z czerwonym łebkiem - wszelkie odmiany sikorek z bandą wróbli są stałymi gośćmi. Pośród tego para szpaków oraz sójek. Rozpisałem się o ptactwie bo one już radośnie pokrzykują a to znak, że wiosna tuż tuż.

      Idę mieszać kapustę na kiszenie - wczoraj wieczorem utarłem 2 główki. O kiszonkach zrobię kiedyś wpis - są pewne odkrycia, trochę jest potrzebne, całą zimę kapusta własnego kiszenia zastępowała mi cytryny jakie w poprzednim roku jadałem w dużych ilościach. Mam wrażenie, że kapusta jest bardziej wartościowa od cytryn - nadto (co dla mężczyzny super istotne) ekonomicznie jest o wiele korzystniej! Cytryny są jednak dość kosztowne a kapucha kosztuje niemal tylko własną pracę.


  - diabeł się uczłowieczył

wtorek, 27 marca 2018

Pola morficzne

Jest! Już się baliśmy, że cenzura (taki miałem sygnał przechowując kopię od Beaty u siebie na kanale) ale widzę w tej chwili, że film powrócił. Jest i druga część. Wiele razy w rozmowach omawialiśmy ten temat - wpływ ducha na materię a więc badania dr-a Gariajewa i kilku innych. 
NIEZWYKLE WAŻNE FILMY! Nie widziałem jeszcze cz. 2 ale znając kanał mogę w ciemno polecać. Pierwsza część "pola morficzne" przepełniona była wiedzą, fantastyczne wprost te doświadczenia francuskiego naukowca na kurczakach. Nie ma co mnożyć słów! - Cieszmy się oglądaniem!:

https://www.youtube.com/watch?v=hoUetu2sdkc


https://www.youtube.com/watch?v=B21xDKjOF30

p.s. - ja tym razem przezornie już zgrałem sobie drugą część na twardy dysk.

Kto tak naprawdę kieruje związkiem dwojga?

 Tego typu poważnych wpisów było już u nas sporo ale jeszcze jeden głos w tak ważnej sprawie nie zawadzi. Wydaje mi się też, że nazwisko autora gościło już w naszej przestrzeni -polecam:

źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141315

Kobietom trudno jest oceniać siebie. Nawet jeśli są olśniewające i cudne jak diamenty to wątpliwości wciąż gryzą je od środka. Tak jak w tych słowach z bajki: "Powiedz mi moje lustereczko ... ".  Prawdziwym przeznaczeniem mężczyzny jest wspieranie swoich ukochanych - bycie dla niej oparciem, ratowanie jej przed sobą samą. Wszak to w ich wnętrzu ukryty jest najgroźniejszy wróg kobiet. Prawdziwym celem mężczyzn w życiu rodzinnym jest budowanie zaufania w relacji ze współmałżonką każdego dnia - pomóc jej poradzić sobie z lękiem. "Jesteś najdroższa na świecie, piękniejsza i nie ma lepszej od ciebie. Jesteś dla jedyna, jesteś najlepsza, jesteś jedna na całe życie. Dam radę być twoimi skrzydłami i nawet jeśli spłonę, nadal będę z tobą." Trzeba tylko mówić prawdę.

Zainspirowane takimi pożądanymi słowami, kobiety kwitną, zaczynają błyszczeć jak diamenty w promieniach słońca. Te słowa - to bezdyskusyjne przekonanie mężczyzn jest ich paliwem. W rzeczywistości jest to najważniejsza rzecz w życiu - harmonijny, czysty związek - zachwyt, uwielbienie, lojalność ukochanego mężczyzny. Bez takiej relacji, bez tego wsparcia, żadne pieniądze, stanowiska, mieszkania nie dadzą tej magicznej inspiracji, pełni od życia, niekontrolowanego lotu pod bezdennym niebem, tej fontanny szczęścia.

Mężczyźni mają trudności z oceną swoich osiągnięć. Póki w pobliżu nie ma nikogo, kto w zachwycie wypowie słowa podziwu: "Jesteś moim bohaterem. Jak udało ci się to wykonać?! Jesteś niesamowity!" Wtedy mężczyzna naprawdę zaczyna rozumieć, że faktycznie osiągnął coś ważnego, że wytrzymał w bardzo trudnej sytuacji, że zachował godność, wykazał odwagę, szlachetność, męstwo.

Mężczyzna potrzebuje oceny, uznania swoich działań. Najpierw od przyjaciół: "Ale masz fajny samochód Sierioża, jesteś naprawdę super!" Od swojej matki: "Jaki ty jesteś dobry dla mnie!" Sam zapisał się na uniwersytet, na kursy rachunkowości itp. Podziw w oczach swojej matki pomaga zrozumieć, że to poważne dokonanie.

To właśnie ten podziw pozwala mu zachować wysoki poziom samooceny - pozwala przejść do nowych osiągnięć. Ale najważniejsza ocena oczywiście, pochodzi od ukochanej kobiety -te słowa inspirują i pobudzają mężczyzn do działania -dają im siły i energię. To dzięki tym słowom mężczyźni odradzają się z popiołów. Ważne jest dla nich, aby ich osiągnięcia były naprawdę cenne i ważne dla kogoś, że otoczenie zauważa i akceptuje to. Jeśli wszystkie osiągnięcia zostaną zignorowane i uznane za oczywiste, mężczyźnie prędzej czy później kończą się siły. Z powodu takiej oceny opadają im ręce. "Czy przyniosłeś jakieś pieniądze? I dlaczego tak mało?" Bez ukochanej, która bez końca wpada w zachwyt, raduje się, podziwia wszystkie osiągnięcia swojego męża, życie mężczyzny zaczyna zanikać, blednąć aż całkowicie zgaśnie.

Co do zasady, aprobatę daje otoczenie (bezwarunkowo ocenia) - w tę stronę nakierowywane są wszystkie siły i cała uwaga młodzieńców. Pierwszy samochód jest zachwalany przez wszystkich kolegów a związek z piękną dziewczyną, własne mieszkanie w Moskwie powoduje wielki podziw całego środowiska. Dlatego w pierwszej połowie życia w tę stronę wysyłana jest prawie cała energia.

Koniec końców to kobieta jest sternikiem. Poprzez swój podziw, swoją aprobatę, uznanie dla osiągnięć mężczyzny łagodnie kontroluje ruch życiowy swojego męża. Dlatego każda kobieta, wychodząc za mąż zawsze zaczyna zmniejszać, a ostatecznie odcina relacje swojego wybranka z jego przyjaciółmi. W jeszcze nie zamężnych przyjaciołach podziw wzbudzają absolutnie inne osiągnięcia jej męża i kierują jego energię w niewłaściwym kierunku - nie w tym, który jest potrzebny do rozwoju rodziny i relacji.

Podziw dla dokonań męża jest procesem energochłonnym. Zabiera on kobiecie  dużo energii -pochłania ją a ta się kończy. Przywrócić ją może tylko mężczyzna poprzez to, że nie przestaje podziwiać swojej ukochanej, poprzez fakt, że każdy dzień jest zafascynowany jej pięknem, że jest odurzony jej obecnością. Tęskni za komunikowaniem się z nią, uważnie słucha wszystkich jej doświadczeń i uspokaja ją.

W ten sposób otrzymujemy perpetuum mobile. On swoją uwagą, swoją miłością, wiernością sprawia, że ona się odradza i regeneruje siły - ona inspiruje go swoim szacunkiem dla jego osiągnięć. Ten podziw pozwala jemu zachować wysoki poziom samooceny. Pozwala mu podążać naprzód ku nowym poziomom sukcesu. Ona natomiast pozostaje iskrzącym się diamentem dzięki jego słowom: Jesteś jedyna, jesteś najlepsza, jesteś jedyna na całe życie. Dam radę być twoimi skrzydłami i nawet jeśli spłonę, nadal będę z tobą.

Autor: Wołodar Iwanow


poniedziałek, 26 marca 2018

Najstraszliwsi ludzie to ludzie niezależni -

 to ci, którzy znaleźli w sobie cały świat i są entuzjastycznie nastawieni do tego świata. Nie potrzebują już jakiejkolwiek społeczności. Tacy łatwo odpuszczają. Możesz być bardzo ważny dla takich ludzi, ale nie będą cierpieć nieszczęścia - oni po prostu odchodzą. A to dlatego, że ludzie ze wszechświatem w środku siebie niczego już nie stracą. Nie oczekuj, że będą bez ciebie cierpieć.

Samowystarczalność jest darem losu i klątwą jednocześnie.

źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141248


...stawiamy kropki nad "i"


 Szukam w tej chwili w sieci czy ktoś w ogóle zrozumie ten tytuł - mam!
        https://pl.wiktionary.org/wiki/postawi%C4%87_kropk%C4%99_nad_i
        Rosjanie lubują się w takich obrazowych porównaniach i zwrotach -miałem trochę obawy, że w"zero-jedynkowym" świecie zachodu jakim coraz mocniej przesiąkamy nie będzie wiadomo co to oznacza. Ręcznie już mało kto pisuje i pewne zwroty bywają dla młodych pokoleń zupełnie bez wyrazu.



 źródło tłumaczenia https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141284


✔ Przestać bać się śmierci, nie oznacza, że chcesz umrzeć. Oznacza to postrzegać życie takim, jakie jest - momentem, który zostanie rozciągnięty na Wieczność..... i życie po prostu a nie przygotowywanie się na prawdziwe życie trochę później.

✔ Jeśli nie zabiegasz o rzeczy materialne ( pieniądze, rzeczy, usługi) to nie oznacza to rezygnacji z materialności i przestać od niej zależeć. Równie szczęśliwie żyje się w pałacu i na ulicy - z milionami dolarów na rachunkach bankowych i z pustymi kieszeniami.

✔ Nie potrzebować komunikować się z ludźmi - nie oznacza to bycia samotnym. Oznacza to, że nie poszukujesz komunikacji za wszelką cenę, a jeśli ktoś wchodzi w twoje "tu i teraz" to cieszysz się z niego jako części swojego życia - szczerze i serdecznie. A kiedy nikogo nie ma w pobliżu potrafisz cieszyć się przyjemnością samotności.

✔ Nie cierpieć z powodu cierpienia innych - nie oznacza to, że stajesz się obojętny. Oznacza to zrozumienie, że możesz pomagać innym nie angażując się w cierpienie. A bezstronność pomaga zobaczyć wyjście i znaleźć właściwe słowa.

✔ Postrzeganie życia jako gry nie oznacza traktowania go lekkomyślnie. Oznacza to radość w każdym przypadku jako nową okazję do uzyskania świadomości, jako nowy zwrot fabuły gry - bardzo interesującej i ekscytującej gry.

✔ Przeżywanie jednej chwili -momentu "tu i teraz" nie oznacza braku myślenia o przyszłości i przeszłości. Oznacza to planowanie przyszłości i analizowanie przeszłości, ale jednocześnie odróżnianie rzeczywistości od swoich myśli o przyszłości i przeszłości.

✔ Nie pragnąć szczęścia, nie pragnąć żyć, nie pragnąć być kochanym - nie oznacza to, że jesteś przygnębiony i w depresji. Oznacza to, że wszystko już jest w tobie i nie ma potrzeby, aby chcieć tego, co już jest.


niedziela, 25 marca 2018

"Piotruś Królik" - chrońcie swoje dzieci.

tłumaczenie: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141271

Film animowany "Piotruś Królik": 
sprośna "bajka" ze skłonnością analną.

O zatruciu gazem brytyjskiego szpiega Skripala dyskutuje cały świat. Zachodni politycy walczą, by oskarżyć Rosję o sabotaż. W międzyczasie Wielka Brytania, przy pomocy naszych dystrybutorów filmowych przeprowadziła dywersję ideologiczną  i wszyscy milczą na jej temat.
Dziś, w przeddzień wakacji szkolnych, na dużym ekranie pojawia się pełnometrażowy brytyjski film animowany "Piotruś Królik". Będzie on pokazywany we wszystkich kinach w Rosji i to jest jak rozpylanie gazu w każdym z nich.

Obraz kreskówki jest wspaniały: żywi aktorzy sąsiadują z animowanymi postaciami zbliżonymi do rzeczywistości. Wydawałoby się: "pośpieszcie się do kina z całą rodziną i cieszcie się magiczną atmosferą". W końcu rzecz jest uważane za filmową adaptację bajki pisarki Beatrice Potter, klasyka, która opuściła nasz świat w 1943 roku. Potter odmówiła sfilmowania swoich dzieł samemu Waltowi Disneyowi - tak bardzo obawiała się o fikcyjne postaci z Piotrusiem Królikiem na czele. Gdyby wiedziała w co zmienią je Brytyjczycy w XXI wieku!

Wszystkie stwierdzenia, że ​​oto jest filmowa adaptacja dzieł pisarki są jawnym kłamstwem. Z oryginału pozostaje tylko początek fabuły - mały królik poszedł ukraść warzywa z ogrodu rolnika McGregora a tenże prawie go złapał. Dalej następuje 90 minut całkowitej nieprzyzwoitości.
      Film przepełniony jest dowcipami poniżej pasa, a skomponowana linia miłosna (na szczęście heteroseksualna) jest tłem dla manifestowania agresywnych modeli zachowań społecznych. Tak więc twórcy filmów z serii "6+" - uśmiercają nieszczęsnego McGregora za pomoca ataku serca. Ale zanim zwłoki McGregora zostaną zabrane przez samochód z migającymi światłami (powtarzam, mówimy tu o dziecięcej kreskówce), królik musi mieć mnóstwo okazji, by zakpić z głupiego zjadacza mięsa. W tym momencie zakryjcie oczy swoim dzieciom.

Królik Piotr widzi, że klęczącemu starcowi zsunęły się przykrótkie spodnie, odsłaniając wgłębienie oddzielające biodra nieszczęśnika. Wybaczcie mi, nie mogę uwierzyć, że muszę o tym pisać w recenzji filmu przeznaczonego dla publiczności rodzinnej. Ale fakt pozostaje faktem. "Włożę tam marchewkę!" Wejdzie jak w masło!" - woła "zabawny futrzany dowcipniś". Potem, w tej samej scenie, stary człowiek UMIERA i Piotruś królik zaczyna żartować ze śmierci i chwalić się innymi zwierzętom, że to on - Królik Piotruś ZABIŁ tego starszego mężczyznę. Najwyraźniej niespełna rozumu dystrybutorzy, którzy kupili taki "film" do pokazu w czasie wakacji szkolnych, a wraz z nimi i urzędnicy Ministerstwa Kultury, którzy wydali mu zezwolenie na publikację nie mają dzieci - inaczej nie da się wyjaśnić ich czynu.

Na tym opis angielskiej "bajki" można by zakończyć i przyciągnąć uwagę właściwych organów - dobrze byłoby, gdyby zapytały one osoby odpowiedzialne, w jaki sposób mogło to w ogóle uzyskać zezwolenie na rozpowszechnianie. Jednak dalsze oglądanie pozwala stwierdzić, że w dziecięcej kreskówce jest pełno i innych szokujących epizodów.
 Młody pan McGregor, który odziedziczył dom w ogrodzie pożądanym przez króliki pracuje w dziale zabawek słynnego londyńskiego domu towarowego, którego reklamą jest w rzeczywistości film. Niepowodzenie w rozwoju kariery i konieczność przeniesienia się n wieś zatruwają życie londyńczyka.
    Pan McGregor  (tylko pomyślcie o tym) PIJE WODĘ Z MUSZLI KLOZETOWEJ tylko po to, by zadowolić swojego szefa i uzyskać awans.

Obrońcy całego tego animowanego paskudztwa odwołują się do poczucia humoru publiczności. Powiedzcie im, że otrzymają "fizjologiczne" żarty, takie jak "czasami patrzę na guziki, a to są twoje sutki" oraz o tym, że "Nie musisz jeść żółtego, szczególnie brązowego śniegu".
      Internetowi miłośnicy zachodniej kultury, sztuki i innych tego typu rzeczy już wypychają w pole informacyjne przyprawiającego o mdłości "Piotrusia królika" i układają przeszkody przed tymi, którzy są "tępi" i "nie są w stanie zrozumieć". Cóż, przejawimy wobec nich takie samo poczucie humoru i odpowiemy repliką z najbardziej "dziecięcej" kreskówki: "Wybacz, że wytarłem tyłek o twoje włosy."

A wszystko to dla nas publiczności jest przedstawiane jako "film rodzinny" dla osób powyżej 6 lat. Śmierć, głupota i dowcipy o genitaliach - oto co nam czyli publiczności oferuje "cudowny" film rodzinny "Piotruś Królik".
   Zatem jeśli jesteś osobą, która dba o zdrowie psychiczne swojego dziecka, jego wychowanie i postrzeganie świata to zdecydowanie zaleciłbym pominięcie tego filmu i w żadnym wypadku nie puszczaj i prowadzaj dziecka na film "Piotruś Królik", jestem pewien, że taki "film" może negatywnie wpłynąć na psychologiczny rozwój młodego talentu. Zobacz "Dobry film" i obserwuj co ogląda Twoje dziecko.

Eugeniusz Haknazarow



Anka Słowianka i przyjaciele.

Miłe rozczarowanie. Nie wiedziałem, że istnieje takie nagranie i przyznam szczerze, że po doborze filmów jakie znajdywałem na kanale Anki sądziłem, że więcej nas dzieli niż łączy i że mamy dość dalekie drogi poszukiwań.
   Na tą chwilę przesłuchałem pół tego filmu, przyglądam się Ani i widzę, że ze spokojem mogę podać link. Zapraszam i polecamL


czwartek, 22 marca 2018

Bajka o pięknej królewnie.

źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141104

Króleeewnooo!!! Kró -leeewnooo! - rozległ się krzyk pod oknami.
Czy tu mieszka piękna królewna?
   Ta rozdrażniona westchnęła i wychyliła się przez okno:
- A ty czego chcesz?

Na dole stał królewicz, normalny piękny królewicz z koniem do kompletu. Królewicz zadarł głowę:
- Pytam się czy tu mieszka królewna?

Ona skrzywiła się i krzyknęła w odpowiedzi:
- Nie ma jej! Spaceruje gdzieś po polach albo w lesie zbiera kwiaty.
 Przyjdź jutro!
Królewicz uważnie popatrzył w górę, potem wyciągnął kawałek pergaminu i porównał rysunek z głową wychylającą się właśnie z okna.
- Poznałem cię! To ty jesteś królewną- dlaczego kłamiesz?!

Królewna zdjęła chustkę i zmęczona potarła głowę:
- A więc nie pójdziesz sobie?
Królewicz uparcie pokręcił przecząco głową.
- Przyjechałem się żenić! Otwieraj!

-Aha, no skoro żenić się to wchodź. Tylko zanim wejdziesz na schody to unieś trochę tę przyłbicę -  wyjaśniła królewna i schowała się w oknie.
Królewicz się spieszył. Uwiązał konia jak należy, przez chwilę walczył z niepokorną przyłbicą aż w końcu dotarł do jasnej i przestronnej komnaty.

  Koło okna siedziała królewna i coś tam majstrowała z kłody drewna.
Gdy tylko pojawił się królewicz dziewczyna podniosła na niego wzrok i spytała w zamyśleniu:
- Masz może dłuto? 
Królewicz był trochę zaskoczony bo miał ze sobą drogocenne kamienie, aksamitne tkaniny i perłowe nici. Dłuta nie miał.
- No jak nie masz to trudno. A więc żenić się?

Królewicz odchrząknął:
-Prześliczna królewno - wieści o Twojej urodzie i dobroci dotarły do naszego królestwa i zdecydowałem, że musisz zostać moją żoną!
- Piękny królewiczu, widzę ciebie pierwszy raz w życiu a żadne wieści o tobie do mojego królestwa nie dotarły!   - oznajmiła królewna.
- W tej chwili nie mogę za mąż! Niebawem mam spływ górską rzeką i muszę się przygotować! A potem czeka mnie spływ kajakowy. Potem jeszcze  ten konkurs rzeźby w drewnie a dłuto tata ze sobą zabrał!

Królewicz był już całkiem zagubiony. Wszystko to wyobrażał sobie trochę inaczej - mówiąc szczerze zupełnie nie tak.
W jego marzeniach królewna rzucała mu się w objęcia i z promieniejącym uśmiechem dziękowała mu za jego kosztowności, płótna i nici, które przywiózł jej w podarunku! Nie pytała go o dłuto a już na pewno nie wspominała o jakichś dzikich sposobach spędzania czasu!

  Królewicz był w szoku i myślał teraz o tym jak tu wyjaśnić ojcu dlaczego wrócił bez kobiety. Prawdy powiedzieć nie mógł.
 Królewna patrzyła na te jego męki a w jej myślach krążyło, że znów się jej dostanie od ojczulka. Tato zawsze się złościł mówiąc, że powinna się urodzić jako chłopiec albo w ogóle w jakiejś innej rodzinie królewskiej!
 - A może powiemy, że jestem zakochana w kimś innym? - niepewnie zaproponowała.

 Królewicz wzruszył ramionami:
- Cóż za głupstwa! Jaka tam miłość gdy tu chodzi o politykę dwóch królestw - tu na miłość nie ma miejsca! A i ojciec nie uwierzy - we mnie się zawsze wszystkie zakochują od pierwszego wejrzenia - rozumiesz w czym rzecz?
Królewna omiotła go uważnym spojrzeniem i kiwnęła głową:
 - No faktycznie, jesteś sympatyczny. Ale ja mam spływ a potem kajaki!
 -No i rzeźba w drewnie!  -uśmiechnął się królewicz.  
-A w wolnym czasie zapewne poskramiasz smoki?

Królewna radośnie podskoczyła i klasnęła w dłonie:
  - O właśnie! Mądrze mówisz! odpowiedziała.
Królewicz uśmiechnął się nic nie pojmując.
  -Powiesz, że porwał mnie smok! Trzygłowy! I że królewicz, który mnie uwolni dostanie pół królestwa i bogactwa rozmaite. Ja się ze smokiem dogadam - przegrał ze mną w karty i jest mi coś winien. Przeczekam u niego a tam to już zima nas zastanie, drogę do nas śnieg zasypie i do lata będziemy mieli spokój.

    Królewicz pokiwał głową myśląc, że wracać do domu z takimi wieściami już nie taki wstyd.  Przeskakując stopnie schodów popędził na podwórze. Wskoczył na konia i skierował się w drogę powrotną.

Królewna pomachała jemu ręką z okna.
- I powiedz, że na smoka najlepiej jest chodzić z dłutem!  zakrzyczała składając dłonie w tubę.
  Królewicz machnął jej na pożegnanie i ruszył w podskokach w drogę powrotną.

Królewna siadła przy oknie, schowała drewniane polano pod stół i podparła głowę na dłoniach:
 - Wszyscy królewicze są tacy sami! Żeby tak choć jeden walnął pięścią w stół i powiedział: "dość już z tymi spływami i kajakami! Jesteś królewną czy nie?!" Ale nie, wszyscy w to wierzą i odjeżdżają a ja tu siedzę i muszę w drewnie rzeźbić! Przeklęta wiedźma - niech ją licho..!  Przecież tylko raz do niej wyszłam w spodniach a ta zaraz: "przeklnę- przeklnę! będziesz całe życie siedzieć i czekać aż przyjdzie prawdziwy facet! A póki co siedź sobie z tym drewnianym polanem!" Żeby mi choć dłuto zostawiła!


Kilka dobrych myśli

W dzieciństwie zahipnotyzowano cię mówiąc, że słuchanie swojego własnego głosu to schizofrenia. Natomiast słuchanie nauczycielki, która słuchała rektora, który słuchał profesora, który czytał mądre książki, które napisane zostały przez mądrych wujków, którzy to znów słuchali innych wujków czytających inne książki napisane przez "schizofreników" słyszących swój własny głos -  jest normalne i to jest prawdą.


=================================

Jedni marzą o kredytu wzięciu,
inni marzą by się zeń wykręcić
a ja chcę swój sad posadzić
aby nie potrzebować pieniędzy.



===========================================


Nie użalaj się na chłód otaczającego świata jeśli sam nie włożyłeś w niego ani trochę ciepła.



==================================


KAŻDY DAJE DRUGIEMU TO CO MA W SWOIM SERCU


poniedziałek, 19 marca 2018

Przydatne ograniczenia dla twoich dzieci.

źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_140944

Bardzo ciekawy tekst. Spotykam wokół mnóstwo takich "cudownych dzieci" - egoistów w dorosłych ciałach, "synków mamusi" oraz rozkapryszonych "księżniczek". 

1. Dziecko nie rozwinie w sobie cierpliwości albo umiejętności doczekania się czegoś  jeśli zawsze natychmiast spełniać wszelkie jego pragnienia.

2. Dziecko nie nauczy się wybaczać jeśli nie ma nikogo kto jemu wybaczył.

3. Dziecko nie nauczy się współpracy jeśli zawsze wszystko odbywa się według jego życzeń.

4. Dziecko nie rozwinie swojego osobistego potencjału twórczego jeśli wszystko będą za nie wykonywali inni.

5. Dziecko nie nauczy się współczucia i szacunku dla otoczenia jeśli nie widzi, że inni ludzie doświadczają bólu i przeżywają niepowodzenia.

6. Dziecko nie rozwinie w sobie odwagi i optymizmu jeśli nie zetknie się twarzą w twarz z problemami i kłopotami.

7. Dziecko nie wykształci w sobie mocy i wytrwałości jeśli wszystko przychodzi mu łatwo.

8. Dziecko nie nauczy się naprawiać swoich błędów jeśli nic nie wie o trudnościach, niepowodzeniach i chybionych przedsięwzięciach.


p.s. jeszcze taki obrazek - na nim napis:

JEŚLI  JESTEŚ W STANIE WIDZIEĆ, CHODZIĆ,MÓWIĆ, KOCHAĆ I KAŻDEGO RANKA SAMEMU WSTAĆ Z ŁÓŻKA  TO JESTEŚ NIEZWYKLE BOGATYM CZŁOWIEKIEM!


środa, 14 marca 2018

Abhishiktananda – chrześcijanin w hinduizmie

Gdzieś tam w komentarzach mignęło moje zdanie, że "koleżanka- chrześcijanka"...
  Bóg działa przez ludzi -  zawiłymi ścieżkami przez łańcuch "znajomych-znajomych" spotkałem się znów z Duszą znaną od lat. gdzieś tam na jakichś biwakach się mijaliśmy -ona bliska znajoma moich przyjaciół.
   Dziewczyna z otwartym sercem i dzięki niej mam wgląd w to co się obecnie dzieje w strukturach kościelnych a dzieje się bo są ludzie, którzy zaczynają stosować prawdy Jezusa w praktyce. Danusia dowiedziawszy się co ze mnie za dziwadło zaczęła szperać w rozmaitej literaturze - ma w swoim zbiorku Antosia de Mello, którego ja niezmiernie cenię. Podesłała mi też ciekawy link - historia pewnego Benedyktyna https://www.deon.pl/religia/religie-swiata/art,39,abhishiktananda-chrzescijanin-w-hinduizmie.html
Myślę, żę warto o tym wiedzieć.

   Wczoraj wysłała mi też opis z książek. Wytłuszczenie na czerwono to dzieło Danusi. Ogólnie wszystko "w moim duchu" czyli szukania tego co łączy. Trehlebov wiele razy powtarzał, że wyłoni się warstwa ludzi "zdrowo-myślących" i że tacy ludzie -bez względu na religię z jakiej wychodzą - są sobie duchowymi braćmi. Cieszę się, że pojawiają się chrześcijanie, którzy patrzą już sercem a nie dogmatami umysłu:

W pierwszej mojej książce „Złota nić" opisałem drogę przebytą w poszukiwaniu prawdy: od punktu wyjścia mojej formacji humanistycznej, przez odkrycie najpierw chrześcijaństwa, potem Kościoła katolickiego, do monastycznego życia w opactwie benedyktyńskim. Jednak od wczesnych lat, jak to zaznaczyłem, pociągała mnie myśl Wschodu. Z upływem lat coraz więcej interesowałem się religią i filozofią Indii, aż wreszcie w roku 1955 (wkrótce po wydaniu „Złotej nici") uzyskałem możność wyjazdu do Indii.
Najpierw miałem zamiar założyć tam tradycyjne opactwo benedyktyńskie i poświęcić się studiowaniu Indii. Kiedy jednak zapoznałem się praktycznie z ich życiem, doszedłem do wniosku, że życie mnicha w tym kraju musi odznaczać się dużo większym ubóstwem i prostotą życia niż w Europie, a także powinno się wzorować na tradycji hinduskiego monastycyzmu, a mianowicie na życiu sannjasich, którzy wyrzekają się wszystkiego, by szukać mokszy, czyli wyzwolenia.
To przekonanie doprowadziło do założenia (wraz z drugim mnichem) fundacji aśramu w Kurisumala w Kerali. Prowadziłem życie chrześcijańskiego sannjasi, nosząc szafranową szatę hinduskich mnichów, śpiąc na macie, nie używając ani obuwia, ani sztućców przy jedzeniu. Pogłębiałem też studia nad filozofią hinduską i rozumiałem coraz lepiej, jak wiele może nauczyć się chrześcijanin studiując doktrynę hinduskiej duchowości. W tym czasie powstała moja druga książka: „Chrześcijański aśram". Składała się z różnych esejów napisanych między rokiem 1955 a 1965. Żyjąc w aśramie Kurisumala starałem się pokazać w tej książce powiązania mego chrześcijańskiego życia i wiary z nowymi ideami znalezionymi w hinduizmie.
Nowy rozdział, mego życia zaczął się z chwilą, kiedy przeniosłem się do Szantiwanam (Sacczidananda Aśram), położonego koło starożytnego miasta Tiruchirapalli w kraju Tamilu w Południowych Indiach. Aśram ten został założony w r. 1950 przez dwóch zakonników francuskich, ojca Monchanin, który przybrał imię Swami Param Arubi Anandam (Błogosławieństwo Najwyższego Ducha), i ojca Le Saux (Swami Abhisziktananda — Błogosławieństwo Chrystusa). Była to pierwsza w historii Kościoła katolickiego w Indiach, próba fundacji klasztoru dostosowanego do tradycji aśramu hinduskiego, mającej na celu możliwie najgłębsze studium filozofii hinduizmu. Od tego czasu ośrodek ten stał się centrum -modlitwy i medytacji. Odwiedzają go ludzie z całego świata. Aśram przyczynia się do rozbudowy liturgii hinduskiej, posługując się tradycyjnymi zwyczajami hinduskimi w modlitwie i kulcie, hindusko-chrześcijańską teologią, która będzie budować na podstawach Wedanty, i duchowością chrześcijańsko-hinduską, opartą na zasadach i praktyce jogi.
Sobór Watykański II przez szerzenie idei dialogu w Kościele stał się pomocą dla rozwoju aśramu. Kościół katolicki szuka dialogu nie tylko z innymi Kościołami chrześcijańskimi, ale też z innymi religiami i z niewierzącymi, wśród których można znaleźć autentyczne społeczne i humanistyczne wartości. Funkcją Kościoła jest przyswajanie sobie tego, co wartościowe we wszystkich innych religiach i kulturach świata, i pomaganie w dorośnięciu do tej jedności i prawdy, które są celem całej ludzkości. To dorośnięcie może dokonać się jedynie w duchu dialogu, kiedy ludzie spotykają się nie po to, by przekazywać swój własny punkt widzenia, ale by uczyć się zrozumieć czyjś odmienny punkt widzenia. Mam nadzieję, że ta książka może pomóc sprawie jedności i prawdy.
 

W poszukiwaniu najwyższej świadomości. Zachodnia nauka i wschodni mistycyzm ku wizji nowej rzeczywistości

Kiedy człowiek odrzuca prawdę o transcendentnym porządku rzeczywistości, zakłóca równowagę swojego istnienia. Zaczyna wtedy podlegać wpływowi nieprzyjaznych sił subtelnego świata metapsychiki, działających w nieświadomości mocy, które mogą przynieść zniszczenie całej ludzkości. Jedyną drogą poprawy tego stanu rzeczy jest ponowne odkrycie tradycyjnej mądrości, nadal żyjącej we wszystkich religiach świata. Jednak skostniałe struktury tych religii muszą zostać odnowione nie tylko w swej istocie, lecz przede wszystkim w odniesieniu do innych tradycji duchowych. Wyłoni się wówczas jedna wielka religia kosmiczna, uniwersalna mądrość, w której m.in. podstawowe wartości chrześcijańskie utrzymane będą w żywych wzajemnych związkach z wartościami pozostałych tradycji. 

Bede Griffiths, jeden z największych nauczycieli duchowych współczesności, rozwija wizję nowego życia, jakie w nadchodzących stuleciach zrodzi się na gruzach obecnego materialistycznego porządku świata. Ta książka wieńczy wspaniałą duchową misję Griffithsa.

wtorek, 13 marca 2018

WIEDZA JEST WŁADZĄ - BIERZMY WŁADZĘ W SWOJE RĘCE. cz. 1

  Witajcie, zima powoli ma się ku końcowi - w niedzielę obudziły się moje pszczoły i zatańczyły ku mej ogromnej radości taniec życia.

   Po komentarzach i korespondencji prywatnej widzę, że i u nas wybudzają się umysły z zimowego snu. Chyba w temacie "pozytywni youtuberzy" daliście kilka linków oraz wywiązała się rozmowa na temat kanału "Jasna strona mocy" - sprawdzam teraz czy na pewno tam była ta rozmowa - w sumie nieważne, nie chcę już nawet reklamować tych awantur i zasilać tego obrazu. Stara zasada I PODSTAWA DZIAŁANIA TEJ RZECZYWISTOŚCI w jakiej się znajdujemy (pamiętajcie o tym!) powiada, że: ENERGIA PŁYNIE ZA UWAGĄ. Wszystkie te awantury mają na celu przyciągnięcie Waszej cennej energii uwagi BO ONA JEST BUDULCEM DLA WSZELKICH WYDARZEŃ JAKIE NAS OTACZAJĄ (rozwinięcie tego tematu w tym filmie -polecam końcówkę. Ogólnie warto obejrzeć całość kanału "vishnupurana"). W tej samej tematyce i masa super ciekawych - kondensatów wiedzy na kanale Jan Potoczek. 

     To są zasady tej gry w jakiej bierzemy udział- pełen realizm 7D jak powiada Iwan Carewicz.

     We wspomnianej wymianie zdań chyba Damian napisał, że ktoś tam z tych publicystów oficjalnie "kosi kasę" sprzedając jakieś produkty i Damian zastanawiał się co mają z tego ci pozostali, którzy jakiejś otwartej działalności zarobkowej nie oznajmiają. "Odpowiedź istnieje" - jak powiedziała Trinity do ucha Neo na początku znanego filmu. Oni działają na innym priorytecie władzy - walczą o waszą uwagę, wbudowują w świadomość "prawdy częściowe" czyli NAJGORSZE Z KŁAMSTW. To są najczęściej figury wyższego szczebla niż te proste diabły "koszące kasę".
      Chcąc być ścisłym szukałem przed chwilą linku do tej w/w rozmowy i zauważyłem nowy komentarz, który jakoś mi do tej pory umknął - w tym momencie pośpiesznie i bardzo skrótowo odpowiedziałem - on też się wpisuje w omawiany temat wiosennego przebudzenia, w temat tej aktywności  i poszukiwania wiedzy jakie zauważam.
     Napisałem też, że mam sygnały z korespondencji prywatnej - jedna z czytelniczek napisała mi zaniepokojona, że trafiła na pewne znane forum kobiece i że tam propaguje się dziś kult samotnej matki i podobne głupoty. Prosiła mnie bym zabrał głos w tej sprawie.
   Czytelnicy tego bloga oraz wierni widzowie kanału "michalxl600" (link u góry po prawej) dobrze wiedzą, że wojna informacyjna to najsilniejsza z wojen - wspominał nie raz o tym Trehlebov. Wojna ta trwa i wydaje mi się, że siły Mroku rzuciły do boju wszystkie możliwe "oddziały". Brakuje im już kadr bo w ich systemie (dawanie wtajemniczeń) kształcenie kolejnych "jednostek" zajmuje wiele czasu - trzeba delikwenta wytypować, odpowiednio wspierać, uzbroić się też w odpowiednie kompromaty na daną figurę aby w razie nieposłuszeństwa mieć czym nacisnąć i przywrócić do porządku. Siłom Mroku brakuje już figur do tego stopnia, że taki na przykład Henry Kissinger mający już grubo ponad 90-tkę i jeżdżący na wózku inwalidzkim zmuszany jest nadal do latania samolotem po świecie. Nikt z młodszych nie jest w stanie go na tym szczeblu zastąpić.

    Damian podał też chyba wczoraj link do długiego wykładu na tematy degradacji. Aby to wszystko przestudiować potrzebne są tygodnie a tego przeciętny człowiek zajmujący się walką o przetrwanie nie ma - wracamy do domu zmęczeni ale nikt nie mówił, że będzie lekko :).
      Postaram się jakoś pomóc dając "bez lania wody" (mam nadzieję, że się uda - ze mnie też jest czasami straszna "papla") jakieś "drogowskazy" do ścieżek, które ja sam (choćby częściowo) przeszedłem. Ponadto mamy tu kawiarnię więc w miarę odzewu z Waszej strony możemy zgłębiać to czy inne "rozwidlenie" (bo dygresji u mnie bywa sporo- wielu ludzi to męczy).

  Może na koniec dzisiejszego wstępu przypomnę jeszcze (tego nigdy za wiele) to o czym wspomniałem już tu powyżej pisząc: "nie chcę już nawet reklamować tych awantur i zasilać tego obrazu". Wiele razy polecam niemożliwy do przecenienia wykład Jegorowa "Nauka obrazowości".  Pan ten jest kolegą Władimira Megre - czytelnicy serii "Dzwoniące Cedry Rosji" już będą wiedzieli o czym będzie mowa. To tylko powtórzenie zasady zamieszczonej już powyżej czyli "energia płynie za uwagą".
   Dodam może jeszcze, że walka toczy się SZCZEGÓLNIE o umysły Żeńczyń. Wy macie tę -nieuświadamianą najczęściej- moc ( nasz sztandarowy artykuł zbliża się do 200 tysięcy wyświetleń - hurra!!!) . Mężczyzna jest wykonawcą w świecie materii -zazwyczaj silniejsi jesteśmy fizycznie a Żeńczyni ma moc energetyczną. Siły Mroku o tym wiedzą - wszelkie media starają się sączyć jad w serca i dusze naszych Żon, Matek, córek.

   Dobra - dość na razie. Dzisiejszy temat chciałem taki:

     W JAKIM ŚWIECIE ŻYJEMY? 
 Społeczeństwo tłumo -elitarne czyli "z czym to się je"

Tak hasłowo wręcz chcę napisać to o czym mówią zalinkowane powyżej i poniżej filmy. 

   Pamiętacie jaka była struktura w obozach koncentracyjnych? Okupant był bardzo sprytny -działał według starych i sprawdzonych zasad (podręcznikiem nazizmu czyli wyzysku i życia na cudzy koszt jest żydowska Tora). W obozach istniała warstwa więźniów czyli tłum oraz warstwa dozorców werbowana SPOŚRÓD WIĘŹNIÓW! - to oni "zaganiali" tłum (stary testament nazwałby to "stado owiec" i to jest też dobre porównanie). Tę warstwę "naganiaczy" (lub "psów pasterskich" jeśli trzymać się języka biblijnego czy też Tory -bo przecież Stary Testament to nic innego jak wypisy z Tory) nazywamy w tej naszej koncepcji elitą. Elita ma pewne przywileje - ma pełne żołądki i za swoje bezwzględne posłuszeństwo wobec oprawcy ma szansę unikać losu tłumu (do czasu rzecz jasna - ale to temat na inną pogadankę). Ta "elita" to zdrajcy własnego narodu - ci, którzy wyparli się swoich rodaków i za kawałek ochłapa są w stanie zabić i zakatować swoich współbraci - zasada szczurzego stada czy innych podobnych. Pani dr Ewa Kurek wspaniale podaje zasady jakimi rządzą się społeczeństwa Żydowskie- tam dokładnie tak jest "tłum- elita". W gettach dzieci "tłumu" ładowane były do wagonów nie przez SS-manów ale przez służalczą wobec Niemców Policję żydowską. Było ponoć tylko 2 ss-manów, którzy sprawdzali czy idzie wszystko według planu. Ta "elita psów" rozbisurmaniła się ponoć do tego stopnia, że chcieli w czasie wojny w getcie otworzyć kasyno ale sami Niemcy (bo z nimi musiały być konsultowane decyzje) orzekli, że w tak trudnych czasach to chyba nie najlepszy pomysł. Po resztę odsyłam do wykładów pani Ewy Kurek. Opowiada ona, że w Izraelu człowiek przed sądem zostaje uniewinniony gdy udowodni, że zbrodnia (na przykład unicestwienie tysięcy ludzi) jakiej się dopuścił miała na celu ratowanie innej grupy ludzi. W naszej Słowiańskiej mentalności tego typu spojrzenie na świat jest nie do pomyślenia. 

   KIM JEST WSPÓŁCZESNA ELITA  w tym światowym obozie koncentracyjnym? 
   
Zastanawialiście się na pewno nie raz nad patologicznymi warunkami naszego tak zwanego "systemu kształcenia". Swego czasu skopiowałem z innego kanału (pod filmem na pewno jest odnośnik do źródła) wspaniały film "Zakazana edukacja" - warto poświęcić czas. Wiedzą też o czym mowa uważni czytelnicy książek "Dzwoniące Cedry Rosji". Są w sieci tłumaczenia na polski filmów o szkole Szczetinina - tak samo polecam. 
 Chyba w filmie "zakazana edukacja" wspomina się, że współczesna szkoła z systemem dzwonków, wymuszonych godzin, ławek i dyscypliną przypomina bardziej koszary niż dobrowolne miejsce nauki. Urodziliśmy się w tych chorych warunkach i tak przywykliśmy do tej musztry, że uważamy ją za normę i zmuszamy do tego nasze dzieci. TO JEST POCZĄTEK WERBUNKU DO ELIT WYŻSZEGO STOPNIA - tu akurat "Eter TV" ma rację, tam się zaczynał (bo właśnie na naszych oczach umiera) system przygotowywania kadr Mrocznej strony mocy. 
 No a gdzie się kończy? Oczywiście na tak zwanych studiach czyli "wyższej formie kształcenia" (nadawania kształtu).  Niepokorni spychani są na poziom tłumu -im się potem pierze głowy w rozmaitych "niezależnych ruchach" a jest tego cały wachlarz -też możemy sobie podyskutować na ten temat obnażając te rozmaite warianty. WAŻNE (!!!) Bardzo ważne  aby to czynić Z MIŁOŚCIĄ!!! i uśmiechem - a nie szyderą do jakiej zachęca (nie wiem czy świadomie czy nie) twórca kanału "Eter TV". Po Słowiańsku ! - tak jak Iwan Carewicz. Epoki się zmieniają a my zasilamy myślą SWOJE !!! obrazy a nie pozostajemy w mściwości albo strachu ZASILAJĄC TYM SAMYM STARE STRUKTURY ZAMIAST WŁASNYCH. 
      Niepokorni są "uwalani" gdzieś w końcu szkół podstawowych albo na "maturach" zwanych chyba tylko z szyderstwa "egzaminami dojrzałości". Potem dalsza selekcja "elity" czyli (przeważnie nieświadomych) strażników obozu zniewolenia. 
   Tak jak to bywa w obozach koncentracyjnych do władzy pchają się jednostki najpodlejsze- I TAKIE SĄ PROMOWANE! 
  Z góry uprzedzam- istnieją oczywiście wyjątki ale moja obserwacja powiada, że nieliczne - system chce mieć też na sztandarach garść ludzi dobrych i prawych aby uwiarygodnić swoje zasady - że niby "każdy może być w elicie" i że nie wszyscy są szubrawcami. Poza tym ktoś musi przecież "odwalać czarną robotę", którą potem przypisują sobie w zasługi ci inni będący "na świeczniku" i powiązani znajomościami. Tacy prawi ludzie jednak bardzo rzadko trafiają na znaczące stanowiska - z reguły szybko się orientują jak to jest i sami się usuwają w cień.
     Mamy dziś więc rozmaitych profesorów, prezydentów miast i cały wachlarz przeróżnych zarządców na wszelakich szczeblach - "mierny ale wierny". Są do kości zepsute środowiska jak na przykład lekarze czy prawnicy (znam i tu chlubne wyjątki). Już nie chcę się w to zanurzać - każdy wnikliwy obserwator życia dostrzeże to w swoim otoczeniu.  Zazwyczaj ludzie ci są ściśle trzymani "na pasku" poprzez rozmaite "tajemnice przeszłości" z ich życiorysów. Każdy z nich ma swoją teczkę i swoich lalkarzy. Tak to działało przez stulecia ale dziś sypie się w drobny mak co widać wyraźnie - oni są w panice! Donoszą dziś na siebie wzajemnie, pojęcia nie mają co się dzieje. Tak wiernie starają się służyć, aportują i przynoszą a tu  ochłapy ze "stołu pana" przestają spadać. Mało tego - sypią się baty na grzbiet. Tak ładnie kultywuje tradycje rodzinne (bo to są często sprawy pokoleniowe) -przynosi w zębach kolejne donosy, posłusznie zdradza swoich a tu zamiast kości dostanie lanie. Uff... może tyle na razie. Jak temat zainteresuje to możemy gawędę kontynuować. 

Dłuższy wykład na ten temat jest tutaj - zaczynam od części 2 aby zaciekawić - w podpowiedziach po prawej wyświetlają się inne części - w tym cz.1.

piątek, 9 marca 2018

Pozytywni Youtuberzy!

Niniejszym wpisem pragnę zwrócić uwagę na młodych kolegów (może ktoś podpowie jakieś koleżanki?) propagujących z entuzjazmem i przebojowo zasady zdrowego odżywiania. Sam coraz bardziej zagłębiam się w surojedzenie i coraz mocniej doceniam zalety tegoż (jesienne eksperymenty z kiszonkami już zwieńczone są pewnymi tezami/wnioskami ale jeszcze czekam z wypowiedzeniem swojego zdania- nadal przyglądam się reakcjom swojego organizmu, dogaduję się z nim). Cieszę się, że nie tylko ja.

     U Rosjan lubujących się w skrótach - a raczej kultywujących normalne Słowiańskie zwyczaje bo jak udowadnia bukwica Starosłowiańska, treść (zawartość) każdego wyrazu da się "przeniknąć" wgłębiając się w znaczenie obrazów poszczególnych liter (to chyba tak jak fraktale - fenomen udowodniony już przez fizykę ...bodaj kwantową kiedy to z każdej najmniejszej cząstki da się odtworzyć całość obiektu - taka jest zasada tej rzeczywistości...) -no mniejsza z tym.

   Oj! odleciałem. W każdym razie u Rosjan lubujących się w skrótach funkcjonuje zamiast "zdrowy styl życia" skrót ZOŻ (po ichniemu "zdrowy obraz żyzni"). Po polsku musielibyśmy pisać (mówić) ZSZ.  hm... zobaczymy czy się przyjmie -brakuje samogłoski, która by to wszystko spajała. Zresztą u nas chyba skróty w dzisiejszych czasach nie są tak popularne - dawniej bywało ich trochę w codziennym użyciu. Dawajcie swoje propozycje - może chociaż na użytek tego bloga da się ukuć jakiś zgrabny skrót obrazujący zdrowy styl (trend) życia.

     Przechodząc do sedna (uzupełnijcie proszę!): pojawili się ostatnio w naszej polskojęzycznej przestrzeni tacy ludzie jak Martin -  rodzą się takie oryginały i "przebijają się" przez skostninę przekonań, nawyków i dogmatów starej epoki):

   Martin jak widzę nagrał już ponad 100 filmów - jest pełen entuzjazmu i chyba już bardzo zauważalny w przestrzeni internetu dlatego podaję go pod uwagę w pierwszej kolejności.

Bliżej nas (bo Martin nadaje chyba z Wiednia) jest Sebastian Szaman - również wart uwagi bo sumiennie eksperymentuje i dokumentuje filmowo swoje doświadczenia:

Ja dowiedziałem się o istnieniu tych chłopaków dzięki rozmowom z Wami. Kto tam jeszcze? Piszcie - uzupełnię listę. Jest na pewno człowiek w dużo starszym wieku ale widziałem tylko jeden film i nie zapamiętałem.
 
p.s. Patrzę co system mi tu podpowiada i jest dziewczyna!  "Bogini w ciele" (te słowa to urywek z jej nagrania). BARDZO przekonująca, czuje się praktykę- polecam!


edycja 7 kwietnia 2018po naradzie w wąskim gronie tutejszych bywalców zdecydowaliśmy jednak zachować dużą rezerwę do Sebastiana - doszły słuchy o pewnych nieładnych praktykach, czytaniu z książek, żona Seby podobno pali. Coś tu jest nie tak. Chyba jednak kanał na siłę dla komercji (mnie zadziwiło podanie konta walutowego i marudzenie, że jest bezrobotny). 

EDYCJA 23 listopada 2018. Podkreślam mocno bo jestem w szoku odrobinę i nie chcę uczestniczyć w tym co widzę.  

Wywalam Martina z listy subskrybowanej. Coś się chłopakowi stało po przyjeździe do Polski. Mam swoje podejrzenia - młody jest, może to wpływ kobiety z którą się na ostatnich filmach pokazywał? A może zawsze taki był i był to skrzętnie preparowany dywersant?  Jeśli dotąd jego działania były szczere to padł ofiarą ataku informacyjnego - mechanizmy takich działań wyjaśnia wiele źródeł, sporo na ten temat pisze Vadim Zeland (jak dotąd przeczytałem pierwszą i polowe drugiej książki). Martin nagle pokasował wszystkie dotychczasowe filmy - zaczął propagować picie mleka (podejrzewam, że jakieś kłopoty ze zdrowiem zaczął mieć) - pod filmami o mleku sporo było komentarzy, większość nieprzychylnych albo wręcz wymawiających mu zdradę dotychczas propagowanych treści. Martin nie wytrzymał presji i zablokował w ogóle możliwość dodawania komentarzy. 
   To może tyle na temat.

czwartek, 8 marca 2018

Hołoty nie obsługujemy.

źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_140362

  Chcę opowiedzieć o sytuacji jaką obserwowałem kilka dni temu. Wracałem wieczorem z pracy deptakiem Nowińskim i zaszedłem do kawiarni na filiżankę. Przy kasie była mała kolejka (jako pierwsza stała staruszka- tak na oko albo bezdomna albo bardzo niezamożna, dwóch młodych chłopaków, mężczyzna w średnim wieku i ja). I ta właśnie staruszka zwróciła się do sprzedawcy mówiąc, że zmarzła i prosząc żeby jej nalał szklankę gorącej wody.

  Myślałem, że sprzedawca odmówi i wyprosi ją z lokalu ale się pomyliłem. Sprzedawca przygotował herbatę, napełnił torbę wszelakimi wypiekami - bułki, chleb, posadził za stolik i powiedział, że zaraz przyniosą gorącą zupę. Babcia nie wierząc w swoje szczęście stała i prawie miała łzy w oczach.

   Sytuacja ta zajęła jakiś czas i stojący za staruszką dwaj młodzieńcy zaczęli głośno wyrażać swoje niezadowolenie krzycząc wręcz, że do kawiarni w centrum miasta nie powinno się wpuszczać a tym bardziej obsługiwać jakichś włóczęgów i wszelakiej hołoty. Gdy przyszła ich kolej sprzedawca nie zwracając na nich uwagi zaczął przyjmować zamówienie od stojącego za nimi mężczyzny.

   Dwaj młodzi mężczyźni obruszyli się, że zostali pominięci na co usłyszeli od sprzedawcy: "wszelakiej hołoty nie obsługujemy". Musielibyście widzieć reakcję chłopaków - krzycząc i przeklinając żądali spotkania z kierownikiem.

Kiedy przyszedł kierownik i dowiedział się o szczegółach całej sytuacji to po prostu wyprowadził ich za drzwi mówiąc aby się więcej w tej kawiarni nie pokazywali.


p.s. 14 marca 2018.
  Z miłym zdumieniem widzę w podglądzie, że artykuł się spodobał i ma już 55 tys. "wejść". Przypomnę więc inną podobną publikację -przetłumaczyłem ten krótki filmik chyba 2 lata temu:


środa, 7 marca 2018

8 marca

źródło tłumaczenia: https://vk.com/id267026731?w=wall267026731_6714%2Fall

Według kościelnego chrześcijańskiego kalendarza 8 marca to dzień Babilońskiej nierządnicy.

Babilon około 4000 lat przed naszą erą był miastem mającym około milion mieszkańców. Istniało tam wielu bogów - najważniejszym był Marduk. Tenże był spragniony Ziemskich kobiet. Zazwyczaj na okoliczność nagłego przypływu żądzy w specjalnym pokoju oczekiwała na niego kapłanka, lecz na Nowy Rok ( nie 1 stycznia ale na początku okresu siewnego) zastępowała ją bardziej godna, która wstępowała w święty związek z babilońskim królem. Prosty lud także nie pozostawał w tyle i podtrzymywał swoje władze w specjalnych "domach miłości".
   Z czasem tradycja zmieniła się nie do poznania - na chwałę Isztar (Bogini płodności, seksu i wojny) każda mieszkanka Babilonu powinna pójść do świątyni i oddać się pierwszemu chętnemu cudzoziemcowi za jakąkolwiek sumę (aby stać się tą samą Babilońską nierządnicą). Przedziwny rytuał zrodził wszechobecny upadek obyczajów, prostytucję i zupełny rozpad wszelakich związków. Tak mówi o tym biblia ale my rozumiemy jaki to był "cudowny" czas.
   Rzecz skończyła się banalnie - przyszedł król Perski Kir i bez strat podbił miasto pogrążone w żądzy gdzie ludzie zapomnieli o wszystkim. Stało się to początkiem końca Babilonu - winne oczywiście stały się nierządnice a nie brak zasad etycznych.
   Znawcy Starego testamentu uważają, że właśnie w dniu 8 marca Judyta obcięła głowę Holofernesowi. Na pewno gdzieś w tamtym czasie ktoś po raz pierwszy stwierdził: "nie mają racji ci mężczyźni, którzy poważnie odnoszą się do kobiet ale nie mają racji po trzykroć ci, którzy traktują kobiety poważnie".

8 marca to dzień solidarności prostytutek.
     Wszystko zaczęło się na początku wiosny 1857 roku kiedy to prapoczątki  "kobiecego" święta zainicjowały "pracownice" najstarszego zawodu świata. W tym dniu prostytutki Nowego Jorku przemaszerowały "marszem bezmyślnych garnków"  przez Manhattan. Żądały one ..... zapłaty zaległych pensji dla marynarzy, którzy się u nich zbytnio zadłużyli. Demonstrację rozpędzono nie mniej narobiła ona niezłego szumu. Zdarzenie to zaczęto nawet nazywać "Dniem kobiet".
  W roku 1894 paryskie rozpustnice zorganizowały demonstrację z żądaniem przyznania im praw, zalegalizowania związków zawodowych itp. Demonstracja została rozpędzona przez Policję. Minęło około 50 lat i w ostatnią niedzielę lutego 1908 roku prostytutki znów wyszły na ulice Nowego Jorku. Demonstracja ta jak można się domyślać zbiegała się z tymże "dniem kobiet". W roku 1909 znów świętowano Dzień Kobiet za pomocą marszów i strajków.
  W 1910 roku feministka Klara Zetkin wraz z aktorką, "sufrażystką" i feministką Elizabeth Hepburn wyprowadziły na ulice niemieckie prostytutki z żądaniem ukrócenia ścigania przez Policję i stworzenia związków zawodowych zrównując je tym samym z innymi zawodami - i osiągnęły swoje!  To święto zatwierdzono w kolejnym 1911 roku na europejskiej konferencji kobiet - socjalistek a dopiero później za czasów ZSRR demonstrację prostytutek zamieniono na demonstrację "kobiet pracujących".
  Dlatego też zwracamy się szczególnie do ludzi młodych: pomyślcie czy warto w "dzień prostytutek" składać życzenia mamie czy ukochanej dziewczynie?

p.s. dzień ten zbiega się także ze świętowaniem żydowskiego święta Purim, które ustanowiono na cześć największego w historii krwawego pogromu jaki sprawili Judejczycy Perskiemu imperium. Jak zaświadcza jedna z ksiąg starego testamentu  -księga Estery - Judejczycy wyrżnęli w jeden dzień 75800 Persów nie licząc żon, dzieci i innych krewnych.


sobota, 3 marca 2018

Nie wiążcie się z egoistami.

Lewszunow (Iwan Carewicz) mówi o takich kobietach, że nadal noszą "żabią skórę" (to obraz ze znanej bajki- tłumaczyłem już film animowany "Wasylica wszechmądra").

  Jak to już nie raz bywało Mumbi podpowiada film - na kanale kiedyś już byłem ale nie zatrzymałem się by wniknąć. Sidorowa stali czytelnicy i widzowie dobrze znają. W filmie (słusznie) powiada on, że po obu stronach (obie płci) istnieją takie niedojrzałe jednostki. Jest polskie tłumaczenie - zaraz przejrzę co tam jest jeszcze:


piątek, 2 marca 2018

Wedyjska Żona.

Właśnie pod moim starym "produktem" Youtube- owym dopisała się dość długim listem użytkowniczka "anic131313".
   Oto ten film:

A to wspomniany wpis:

Niby seksistowskie itp. ale powiem wam jedno. Swego czasu byłam w takim związku, gdzie dbałam o dom, o mężczyznę, o jego dobro gdy wracał do domu i byłam przeszczęśliwa. Rozwijałam się jako kobieta - czułam to. Rozwijała się u mnie empatia, dobroć, a nawet potrzeby macierzyńskie, których wcześniej u mnie nie było. Problem był w mężczyźnie, który się nie rozwijał, dla którego własne kształcenie i praca były najważniejsze, który brał mnie za łachy i ciągnął do kuchni, gdy raz tylko miałam zły dzień i przeleżałam cały z bólem głowy i menstruacyjnym w łóżku (brak obiadu i sprzątania). Po czasie wszystkie dobre cechy które się u mnie wykształciły zaczęły się cofać, a pojawiło się rozżalenie, gorycz, kłótnie, chłód, brak czegokolwiek w łóżku prócz snu. Był na tyle inteligentny, że sam zauważył swoją nieumiejętność i niedorosłość do związku, choć ja wtedy nie postrzegałam tego w taki sposób i w szerszym kontekście. Wtedy uważałam, że po prostu nie dba o mnie. I nie dbał, bo nie chciał prawdziwego związku. Tak czy siak nie ma nic lepszego, gdy sprawiamy, że dom, nasza ostoja, jest miejscem pięknym i ciepłym. Widzimy wtedy, że kochana osoba odpoczywa, wzrasta, jest wdzięczna i ma dla nas czas, bo może szybko odpocząć i z ochotą poświęci kobiecie swoją uwagę. Prawdą natomiast jest, że przesadnie feministyczny świat, w którym mężczyzna zarabia za mało, a kobieta musi pracować na równi z nim, zabija to wszystko. Kobieta próbuje się równać z mężczyzną, a nigdy mu nie dorówna. Kobieta odsuwa się od swojej natury jednocześnie zaburzając naturę mężczyzny (bo "baba coś potrafi" - przekaz w bardzo uproszczony sposób). Nie twierdzę, że feminizm jest zły - kobiety również powinny móc się uczyć, głosować czy pracować, ale nie powinno im być to narzucane. Osobiście pragnę być opiekunką domowego ogniska, ale jest to niemożliwe, bo muszę pracować, bo w tym świecie brak mężczyzn, którzy będą utrzymywać kurę domową "za nic", a jak się już jakiś znajdzie, to boi się, że w razie gdyby nie podołał finansowo, to żona będzie kulą u nogi zamiast coś zarobić i wspomóc finansowo.
Być może będzie to zaczyn do jakiejś rozmowy tu na blogu- zapraszam.

p.s. "anic"  dopisała się również pod tym filmem: https://www.youtube.com/watch?v=_Bxmo0ZR7Ek&lc=UgzRJM8sGubpOJgDUTN4AaABAg

Zamiesciła tam taki tekst:

To powinno trafić do zdecydowanej większości nastolatek. Nie tylko w dzisiejszych czasach. W każdych czasach nastolatki są uważane za głupie i zbyt wyzywające, bo a to przestały nosić czepki na głowie, a to spódnice nie zakrywają już kolan, a to spodnie są tak opięte, że równie dobrze mogłyby nosić rajstopy lub nic w ogóle.