sobota, 24 grudnia 2016

Cofnięcie na drodze duchowego rozwoju.

Wykłady tej autorki już były i sądzę, że będą (podobały się)- pani nagrywa regularnie. ostatnio "sypnęła" do sieci sporo.
Opisywane zjawisko znane poszukiwaczom samorozwoju- zapraszam:


10 komentarzy:

  1. Te stany depresyjne i podobne u świadomych osób mogą też być spowodowane czymś innym. Polecam obejrzeć spotkanie z Jerzym Ziębą na temat broni elektromagnetycznej: https://www.youtube.com/watch?v=TYlMYI4FlqM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 11 min 33 sek - ciekawe ustawienie palców ;)

      Usuń
  2. Ciekawy wykład.

    Oglądając zaczęłam się zastanawiać czy czasem u mnie dla odmiany nie występuje jakiś inny rodzaj 'odrzutu'. Mianowicie mam wrażenie, że w miarę rozwoju duchowego i zmiany stylu życia (zdrowe odżywianie, sen, naturalne kosmetyki, zrezygnowanie ze stresującej pracy, warkocz, długie sukienki itd) zmarniałam fizycznie. Wychudłam, wypadają mi włosy, mam suchą skórę na twarzy, łamią mi się paznokcie, po karmieniu dziecka piersi są mniejsze niż były wcześniej -no po prostu czuję, że coś jest nie tak.

    Zaznaczę, że jestem ledwo po 30-stce , więc to nie jest kwestia wieku :)

    Kiedyś wyglądałam bardziej kwitnącą niż teraz i było to wtedy gdy żyłam w wiecznym stresie z powodu studiów i toksycznego związku, który wyssał ze mnie ogromne ilości sił życiowych, gdy jadłam fast food-y, farbowałam włosy, spędzałam czas w zadymionych i głosnych klubach nocnych, używałam komercyjnych kosmetyków (parabeny, SLS) itd, itp.
    Dobrze, że te tamten okres już za mną. Zastanawiam się jednak dlaczego wtedy ładniej wyglądałam i byłam bardziej kobieca niż teraz...

    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przeskoczyłaś jakis etap? Sprawdź dobrze swoje motywacje tych zmian. Ponadto byc może zbyt szybko i radykalnie dokonałas zbyt wielu "obostrzeń". organizm jest w szoku i Tobie nie ufa. Tego typu zmiany trzeba Z MIŁOSCIĄ DO SIEBIE- spokojnie i krok po kroku.
      Samo ustawienie diety po zmianie to duża sztuka i bardzo indywidualna sprawa- organizm sie przestawia wiele lat, stosowałas jakieś oczyszczania z toksyn? Nie mówię już o głodówkach ale choćby dzień na samych sokach (najlepiej ze 3 dni ale to nie od razu się uda). Do tego 9detoksykacja) na przykład masaż stóp- akupresura, szczególnie odcinka nerek i jelit.
      Żeby dobrze odbudować florę bakteryjną potrzeba trochę czasu- w naszych jelitach naturalnie powinno zamieszkiwać nawet do 2 kg symbiotycznych bakterii syntetyzujących dla nas witaminy i kilka innych mikroelementów.

      Korespondencyjnie ciężko będzie od razu pomóc- szukaj, czytaj- przedfe wszystkim uzbrój się w cierpliwość. Na nasz stan ma wpływ wiele nakładających sie czynników jak wiesz.

      Usuń
    2. Poza tym zepsuć róznowagę (dawnym życiem) jest bardzo łatwo i stosunkowo szybko. Odbudowa tego -jak powiadają niektórzy- zajmuje co najmniej 2 razy tyle czasu co psucie. Jesteś kobietą, należałoby zadać jeszcze pytanie (ale to rzecz jasna Ty sama sobie a nie tu publicznie) czy na przykład używałaś pigułek antykoncepcyjnych. One wprost masakrują organizm kobiecy. Dojście do równowagi to zazwyczaj (zależy jak długo były używane) około 10 lat.

      Usuń
    3. Kochana, to dzieciątko. Sprawdź czy zostawiasz coś dla siebie czy wszystko idzie dla dziecka. :-D być może toksyczny związek włączył Ci mechanizm karmienia bez dbania o swoje źródło :-D

      Usuń
    4. Celna uwaga :)

      A toksyczny związek tylko "unaocznił" to co było wewnatrz od samego poczatku- kiepskie wzorce czerpiemy w dzieciństwie. Ja miałem dokładnie taką samą lekcję (ona nadal trwa) - zbyt dużo oddawałem nie dbając o pozostawienie tego "zaczynu" w sobie. Gdzieś u Mantaka Chia jest takie fajne zobrazowanie- jeśli masz sad z brzoskwiniami to nie oddawaj drzewa wyrwanego z korzeniami ale dziel się owocami tego drzewa. Obdarowuj bliskich koszykami brzoskiwń i ucz sadzić następne a nie oddawaj wszystkiego bo nieprzygotowani ludzie zrobią z tego co najwyżej drewno na opał.

      Usuń
    5. Ciąża i okres karmienia jest okresem, kiedy kobieta powinna szczególnie o siebie dbać, organizmy kobiet stawiają na pierwszym miejscu dziecko. Więc jeśli dziecku potrzebna jest jakaś substancja, kobieta mu ją daje, choćby sama miała mieć jej poważny niedobór.

      Tu odnoszę się do wspomnianej przez Ciebie zmiany diety. Wszystkie moje koleżanki – wegetarianki mają podobne problemy. Wypadają im włosy, stają się mizerne i chorują średnio raz w miesiącu, kiedy tylko mocniej przewieje je wiatr. Tłumaczą się, że ich dieta jest zróżnicowana, więc wszystko powinno być w porządku. W rzeczywistości nie jest w porządku. Nie chcę tu mówić, że wegetarianizm jest zły, sama prawie nie jem mięsa. Chcę tylko powiedzieć, że „zdrowa dieta” oznacza nie tylko dietę ekologiczną, ale przede wszystkim taką, która w pełni zaspokaja potrzeby naszego organizmu. Moim zdaniem na pierwszym miejscu należy sprawdzić, czy rzeczywiście wystarczająco dbamy o dostarczanie sobie tego, co jest nam niezbędne do zdrowego funkcjonowania, czy nie mamy niedoborów, anemii itp. Jest to szczególne ważne w okresie ciąży i karmienia.

      Problem jednak może być też jeszcze innej natury. Podejrzewam, że po urodzeniu dziecka kobieta może doświadczać zaburzeń hormonalnych. Najczęściej samoistnie sytuacja wraca do normy, ale zapewne nie zawsze musi. Warto brać pod uwagę ewentualność, że coś takiego może się dziać. Wszystkie te opisane symptomy kojarzą mi się z zaburzoną produkcją estrogenów. To one wpływają na bujne włosy na głowie (ale nie na brodzie!), to od nich rosną piersi, skóra robi się ładna itd. Jednak zaznaczam, że to nie musi być problemem.
      Dla ciekawostki dodam, że jest udowodnione naukowo, że strojenie się w spódnice, robienie kobiecych rzeczy i ogólnie „czucie się kobietą” wpływa pozytywnie na produkcję tych hormonów (i odwrotnie stres, współzawodnictwo itd. wpływa na produkcję hormonów męskich, np. po obejrzeniu meczu piłki nożnej wzrasta stężenie testosteronu w naszej krwi).

      Usuń
  3. Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam na czym polega omawiany w filmie "duchowy odrzut". Chodzi o to, że np. ludzie którzy całe swe życie spędzili w medytacji dochodzą nagle do wniosku, że nic im to nie dało i nigdzie nie zaprowadziło? Takie rozczarowanie się "duchowością"?

    W takim razie mnie od zawsze odrzuca od tak pojmowanej duchowości. To dla mnie wkładanie wysiłku w coś, co dzieje się naturalnie. Wkładanie wysiłku w słuchanie ptaka śpiewającego na gałęzi, czy dla dziecka wkładanie wysiłku w rośnięcie. Duchowość jest dla mnie czymś, co naturalnie towarzyszy życiu, nie jego celem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej słuchasz swojego wewnętrznego głosu - intuicji i małymi kroczkami, pewnie podążasz środkiem swojej własnej drogi.

      To co opusuje pami Szeremietiewa to bardzo subtelne zwiedzenie - rodzaj pułapki dla ludzi częściowo już przebudzonych. W jakimś źródle czytałem o dwóch rodzajach przebudzenia - autor je okre≥ślał jako małe i duże. Pierwsze to jest to przejście na poziom serca z królestwa miedzi czyli wszelakie odnowy w duchu świetym, kółka modlitewne, medytacje hare kriszna itp. Ludzie nagle doswiadczają innej energii - wyrywaja się z tego "materialnego mułu" - na chwilę dostrzegają promienie słońca (bo ten poziom charakteryzuje sie wahaniami - energie księżycowe, przypływy odpływy. Lewszunow to ładnie opisuje - królestwo srebra czyli poziom serca). Tam też zdarza sie nierzadko, że ludzie ledwie przeszli na ten poziom i ....zaczynaja innych zbawiać! dzielić się tym czego sami nie ugruntowali i dobrze nie pojęli.
      W takich wypadkach przewodnik danej osoby zamyka źródło aby dany człowiek nie narobił krzywdy sobie i innym.

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.