niedziela, 5 lipca 2026

Przebaczenie dla świata – Wiktor Sawieliew

oryginał jest tu:  https://www.youtube.com/watch?v=id7rk69suIc

  Cześć wszystkim. Witajcie ludzie. Witaj Władimirze - bardzo się cieszę, że nas odwiedziłeś na swoim rowerze.  A tak przy okazji, twój rower jest lepszy niż mój. Przyglądałem się obydwom. Twój jest wygodniejszy. Dla tych, którzy nie wiedzą, jeżdżę czasami na rowerze [śmiech] na przykład z rodziną. 

  No więc, o co zapytamy dzisiaj, w jaki sposób mamy się dziś zbliżyć do Boga? Bo  każde takie pytanie przybliża nas do Boga. Każda odpowiedź przybliża nas.

  Wszystko przybliża nas do Boga. Niektórzy upadają ku Niemu, inni wstępują do Niego. Kiedy upadasz, to przybliżasz się do Niego szybciej. No cóż - jest wiele niedogodności, to bywa bolesne (śmiech), ale to nas uczy rozumu. 

 Jest w internecie mnóstwo takich krótkich notatek, a jedną jaką tam przeczytałem brzmiała: Jakiś starszy japoński mnich wysokiego stopnia brał udział w całonocnym czuwaniu.

On był cały we łzach. Najwyraźniej w jakimś stanie modlitwy modlił się o przebaczenie świata. 

 O przebaczenie dla świata?

 I Widząc go w tym stanie, ukazał mu się Bóg.  I zapytał: „Co się stało, że jesteś w takim stanie we łzach? No cóż, najwyraźniej jego stan emocjonalny był poważny. Bóg dalej mówi: „Czy nie wiesz, że będę osądzał ten świat? Gdyby choć raz ktoś mnie wezwał i poprosił o przebaczenie, to zostanie mu przebaczone". I natychmiast w głowie tego mnicha pojawiła się myśl: „No faktycznie, co ja w takim razie czynię?” A ten odpowiedział na jego myśl:  „Tak się stanie – różnica polega na tym, że im po prostu zostanie przebaczone. A tacy ludzie jak ty będą moimi przyjaciółmi". 

  Tak to mniej więcej brzmiało, ale ogólnie taka to jest myśl. Czytałem w Shrimad Bhagavad i tam jest napisane, że moc Boża jest tak silna, że ​​jeśli ktoś nawet przypadkowo, nieumyślnie ją przywoła, to będzie już wyzwolony. 

Jeśli ja to dobrze rozumiem, że taki człowiek już nie będzie musiał się wcielać w materialnym świecie - że tak potężna jest siła Boskiego imienia. 

Rozumiem nasz temat, przebaczenia światu, - tych, którzy pragną przebaczenia światu. Ogólnie rzecz biorąc, można ich inaczej nazwać strażnikami pokoju. Stróżami pokoju, ponieważ kiedy ten świat nie uzyskał przebaczenia... no jak ten nasz świat jest osądzany? Na przykład poprzez brak pokoju albo brak wojny. 

 Ktoś cię tam zaatakował, tu jakiś sędzia coś od ciebie żąda,, ktoś powiedział coś złego, albo przypadkowo człowiek został pozbawiony rozumu, przypadkowo gdzieś zgrzeszył i go osądzają, prawda? 

 Czyli, że to nie jest pokojowe istnienie. Pokojowe istnienie jest wtedy kiedy wiem co czynię, nikt się nie wtrąca, a nawet mi pomagają. To jest pokój. A brak pokoju na świecie jest jak kara. 

Właściwie, jeśli człowiek słucha tego, co tam jest powiedziane w jego wnętrzu, Bóg w sercu mówi tobie: "musisz zrobić to, to i tam to". A co on wtedy mówi? "Weź swoją część, swoją dolę i nie wkraczaj w czyjąś - nie wkraczaj w czyjeś kompetencje, w czyjś zakres działań" - i to wszystko -, wtedy nastanie wieczny pokój. Nie będzie żadnej wojny. To mówi pierwsza mantra "Shri Upaniszad".

 Dlaczego tak będzie? Ponieważ twój udział, twoja dola, którą wyznaczył tobie Bóg jest mistyczna. A Bóg nas zapewnia: "ja jestem patronem mistyków. Wszystko, co wtedy uczynisz nie będzie miało reakcji karmicznych".  

Żadne inne działanie nie jest twoim udziałem. Jeśli nie słuchasz tego głosu ducha świętego w sercu, ale pomyślisz sobie: "wydaje mi się, że ten wariant, który proponuje mi sąsiad jest lepszy" to to działanie będzie połączone z cierpieniem - nawet jeśli jest przy tym tworzona dobra karma.

 Bóg nie proponuje nam czynienia dobrej karmy, bo dobra karma różni się od złej tak samo, jak suche odchody od mokrych. Tak to jest ujęte w Wedach.

A każde działanie, które jest karmiczne, z pewnością sprawi cierpienie. Z powodu dobrej karmy też cierpisz, męczysz się - wtedy każde działanie będzie wiązało się z dymem, czyli z pewnymi niedociągnięciami, ponieważ kiedy czynisz coś, co nie jest twoje, to czynisz to wtedy bez Boga. Nie jesteś ekspertem w tym świecie - to on jest ekspertem w tym świecie. 

  A kiedy wykonujesz to, co on ci podpowiada, to wtedy on czyni to wraz tobą, a w tych innych działaniach on nie uczestniczy. On ci pozwala na to i to wszystko, jego udział się na tym kończy. 

  I wszystko co wtedy czynisz zaczyna dymić i palić się. I tak oto palisz i palisz się, i wykonujesz coś niedoskonale - a wtedy te twoje niedoskonałości rzucają się do przodu, wybiegają niejako przed ciebie i napadają na ciebie ponownie.  

 To nazywa się reakcją karmiczną. I tylko to co jest twoim przeznaczeniem wykonujesz w pełni - wtedy spełniasz swój cel, wykorzystujesz wszystko, a wtedy nie ma karmy. To jedyny sposób - jedyna droga.

   I wtedy nie musisz wybaczać światu. Świat nie jest nic winny, nic nie wymaga wybaczenia. Ty jesteś w tym i to jest po prostu normalna egzystencja tutaj na Ziemi, a nie gdzieś tam indziej. To się nazywa duchowe życie.

   Nie świat duchowy, ale życie duchowe. W starym wydaniu Bhagavad Gita  napisano: „A potem, jeśli postąpisz w ten sposób, to natychmiast przejdziesz ze świadomości materialnej do świadomości duchowej, a twoje życie materialne przekształci się w życie duchowe właśnie tu i teraz”. 

  A w nowym wydaniu to przepisali, zmienili to i powiedzieli: „A jeśli będziesz robił wszystko w ten sposób, to po śmierci, kiedy umrzesz, wejdziesz do świata duchowego”.  

Czyli, że tu nie chodzi o lokalizację geograficzną, ale o stan otaczającego ciebie środowiska. Ono wtedy traktuje cię inaczej. I wtedy nie ma tam czego wybaczać, bo nie ma tam żadnej reakcji. Przebaczenie jest skutkiem jakiegoś działania. I nazywa się to działaniem w niedziałaniu. 

 Jest nawet specjalny werset na ten temat, nie będę się w tej chwili wdawał w szczegóły. Każdy, kto rozumie działanie w niedziałaniu i niedziałanie w działaniu, ten jest zuch i posiada pełną wiedzę. Wszystko u niego jest w najlepszym porządku.

A otaczający ich ludzie patrzą i mówią: „Jak mu się to tak wszystko udaje? On ma takie szczęście. A my tutaj wkładamy więcej wysiłku i nic nam nie wychodzi”. No bo zajmujecie się czymś co nie należy do was - wtedy Bóg wam nie pomaga, a temu drugiemu pomaga.

 A ci ludzie ciągle narzekają - mają nieustanne pretensje. I mają potrzebę przebaczenia komuś, bo kiedy pchają się w niewłaściwe miejsca, gdy znajdują się w niewłaściwym miejscu,

to los ich bije po twarzy - doświadczają wtedy nieustannych przeciwności i wszelakich nieszczęść. A te nieszczęścia, które ich spotykają mają jeden jedyny cel aby zepchnąć ich z powrotem w stare koleiny. I nie ma innego celu. A my mówimy: „Och, muszę odpokutować”.  

Krótko mówiąc, wkraczamy na czyjeś terytorium i modlimy się do Boga: „Uświęć to miejsce”. On mówi: „macie już tam swoje poświęcone, idźcie tam” (śmiech). A my na to mówimy: „Nie, uświęć dla nas to”.

 On na to odpowiada: „wszystko co mogę tobie powiedzieć to odejdź stąd natychmiast i wróć tam, gdzie kochasz. Nie możesz wybrać tego, co kochasz. Nie możesz wytresować tej miłości. To jest ten ptak szczęścia, który żyje na tym terytorium, a na tamtym go nie ma. Ryba nie może żyć bez wody - tam musisz się udać. 

Cała wolność wyboru polega na wyborze, czy kochasz, czy nie kochasz. Ale nie wybieramy tego co kochać. Nie wybieramy miłości. To już jest wrodzone, jest już wszędzie zapisane. Jest zapisane w irydologii, chiromancji - dosłownie wszędzie.  

Ludzie tam zaglądają i mówią: „Tak faktycznie, to jest z góry ustalone”. Ale to jest dla nieświadomych. Każdy, kto słucha tego głosu w sercu nie odejdzie ani o krok od miłości. Chiromancja da ci podpowiedzi, która linia i co czynić - a głos w sercu mówi ci wprost: "w tym przypadku tak, w tamtym przypadku tak". I nie musisz studiować chiromancji, irydologii, frenologii i wszelkich podobnych rzeczy. Nie trzeba się tym zajmować.

   Co więcej, musisz zostać jakimś tam specjalistą a i tak popełnisz błąd. A Bóg w sercu czy też Duch święty mówi nam: "ja jestem nieomylny.”. 

 I dlatego świat może zostać wybaczony tylko wtedy, gdy nie jest osądzony, gdy jest zrozumiany. Właściwie całe nasze osądzenie to symptom niezrozumienia. A potem konieczne jest przebaczenie – musimy mu wybaczyć: "Och, muszę mu wybaczyć, bo żywiłam do niego urazę i teraz wszystko będzie źle. Muszę wybaczyć".  

 Ale wybaczenie nie jest wynikiem czegoś, co gdzieś przeczytałem, że jeśli nie wybaczę, to będę się źle czuł - więc muszę wybaczyć, żeby poczuć się dobrze. To nie tak działa. Przebaczenie jest wynikiem zrozumienia, dlaczego on to zrobił, a zwłaszcza dlaczego uczynił to mnie, takiemu świętemu człowiekowi (śmiech). 

I jak on w ogóle mógł to zrobić? Na co on sobie pozwala? Lecz kiedy rozumiem, że zrobił to dla mojego dobra, zrobił to całkowicie nieświadomie, że rozumie, że to zrobił, że nie mógł postąpić inaczej w tych warunkach w jakie ukształtowała go jego karma..... Wtedy rozumiem, że tak naprawdę nie ma czego wybaczać. Wybaczenie jest wynikiem zrozumienia i niczego innego. Ale zrozumienie jest dane przez Boga kiedy zwracam się do Niego.

Lecz  jeśli nie zwracam się do Niego, i próbuję sam zaprowadzić porządek, wciąż jestem zdezorientowany ale mimo wszystko wybaczam, mówiąc: „No dobra, żyj, wybaczam tobie”.  

 To nie jest wybaczenie. Wtedy ten karmiczny ogon nadal ciągnie się za mną i ciągnie.

  Jest taka - może to przypowieść, a może to naprawdę się wydarzyło, może w tej   Ławrze Kijowskiej, w tym podziemnym miejscu jest ta kijowska jaskinia - w każdym razie tam gdzie jest tak wielu tych duchowych braci w Chrystusie. I ktoś tam nagle umiera. 

  Ach, nie - to jednak przypowieść wedyjska. Przypomniałem sobie wszystko. Pewien z tych mnichów umiera. A on był mało znaczącym mnichem - nie wyróżniał się zbytnio. Wszyscy byli w jakiś sposób pożyteczni a on nawet sprawiał pewne niedogodności tym innym współbraciom wokół siebie. 

On jakoś specjalnie nie szkodził innym, wykonywał wszystko uczciwie. Ale bywało, że zamiast wypełniać swoje obowiązki - zamiast coś posprzątać stał z otwartymi ustami licząc wrony na niebie. Po prostu zatracał się w marzeniach i potem przez niego same problemy. 

No i nadszedł jego czas i choroba czy coś, nie wiadomo. On umiera i nagle bach! Wszyscy patrzą, jego twarz się wykrzywia. Oni mówią: "no tak, na pewno poszedł do piekła, on wszystkim działał na nerwy, więc poszedł do piekła. Czyli nasze przewidywania jednak się spełniły".

 I nagle twarz tego umierającego się rozjaśniła.  Pojawił się uśmiech i takie światło promieniuje od niego na całą celę. Wszyscy mówią: "och! - niemożliwe, to są oznaki świętości. Któż z nas by pomyślał, że on był świętym?"

 I nagle stało się coś co czasem się dzieje w śnie letargicznym albo w kostnicach. Ktoś leżał tam trzy dni, a potem wstał i poszedł sobie, tak, bez żadnego cudu. Tak samo ten mnich się nagle przebudził i zaczął oddychać - nikt nie robił żadnej reanimacji.

 I wszyscy mówią: „No przyznaj się, coś ty takiego tajemnego czynił, że jesteś święty? My nic nie wiedzieliśmy. My też chcemy tak lśnić”. Więc ten opowiedział: „Ja nic nie robiłem, widzicie, kiedy oddzieliłem się od ciała, to przyszli do mnie Jamaduci, - diabły z ogromnymi listami moich grzechów. I zdałem sobie sprawę, że to koniec, byłem tak bardzo przestraszony.

 I gdy tylko złapali mnie za ramiona, to nagle pojawili się ci Wisznuduci, czyli aniołowie i powiedzieli: „To nasz klient, nie dotykajcie go”. Diabły pokazują tę długą listę jego przewinień mówiąc: „Patrzcie, oto nasze dossier na niego - widzicie to wszystko?”. A oni odpowiadają: „Ale weźcie pod uwagę, że on nigdy nikogo nie w swoim życiu nie osądził”. I gdy tylko to powiedzieli, to wszystkie te listy grzechów w rękach diabłów nagle spłonęły. I był wolny.

 On nigdy nikogo nie osądzał. Więc jak mówił Jezus: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni", prawda? Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, bo jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. I on mówi, że w tym momencie się ocknął. Taka to jest przypowieść.

  To znaczy, przebaczenie dla świata to po prostu nie osądzajcie. Ten mnich nie był jakimś wybitnym mędrcem, ale po prostu nie osądzał. Miał w sobie tyle życzliwości i dobroci. Traktował wszystkich w ten sposób. To wszystko, on osiągnął już całą wiedzę. 

 On mógł być intelektualnie inny od wszystkich, fizycznie inny od wszystkich, ale przewyższył ich wszystkich. Po prostu przebaczył temu światu. Świat nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli ktoś jest czegokolwiek winny, to jego własna wina. Krótko mówiąc, świat nie ma z tym nic wspólnego (śmiech).

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=7LOw05S8MXo