czwartek, 17 września 2026

Ołtarz w domu - Wiktor Sawieliew

oryginał:  https://youtu.be/0ydvBSP5bnI

Witajcie ludzie, witaj Jarosławie,

-  Dzień dobry Wiktorze, Nawet nie wiem, o co cię zapytać. Wymyślimy teraz coś.

No, wymyśl coś, bardzo proszę.  

- Pytanie o ołtarz w domu.  jak go zorganizować  i jak o niego dbać i czy powinien być zakryty, gdy się z niego nie korzysta?  W świątyni tak bywało,  zakrywali posągi bóstw Wedyjskich, potem je odkrywali, odbywało się nabożeństwo,

  Ołtarz w domu. Mam ołtarz w domu od ponad 20 lat. Nawet dokładnie nie pamiętam, kiedy on tam się pojawił, kiedy pojawił się pierwszy ołtarz. I nie ten, ale ten, który był tam wcześniej, oddałem go, bo pojawił się większy. I mieliśmy tu kiedyś święto - przyszło na nie zupełnie losowo pięciu ludzi nie rozumiejąc niczego. Powiedzieli: „O, i co to za zasłona? Otwieram więc ją”. I jak tylko ją otworzyłem, to z tego obrazu światło padło na podłogę. Sam byłem w szoku. To był jedyny raz, kiedy tak się stało.

 Więc powiedzieli: „O, święty obraz, przyłączamy się do twojej wspólnoty”. [śmiech] No i zostali chwilę, a potem odeszli. I potem, pojawił się kolejny ołtarz i byliśmy tam instalując, to znaczy ustawiając ten Radhis Krysznę. A kiedy go zainstalowaliśmy, to zebrało się niewielu ludzi, być może 25. Zaczęli śpiewać. I nagle, dokładnie tam, gdzie był ołtarz obraz się zawalił, była jakaś dziura, jakiś portal, powstał taki tunel.

 On nie schodził stamtąd, ale tak, jakbyśmy patrzyli do wewnątrz - takie rzeczy dzieją się z ołtarzem. To znaczy, te ikony są czasami nazywane oknami do świata duchowego, ale te okna nie są dla każdego, rozumiesz? Nie dla każdego. 

 Widziałem jak pewna kobieta przyszła, bo ktoś rozwalał piec i znalazł jakąś starą księgę - jakąś tam odmianę Biblii cerkiewno-słowiańskiej. Nie sama Biblia, ale jakiś psalm do jakiegoś użytku. To była drewniana oprawa, skórzane pokrycie, jakiś tam gryf, w zasadzie taki straszny.

Ci co to znaleźli wzięli ją zdziwieni w ręce: "a to co? A to dopiero znalezisko!". A Ławra Kijowsko-Pieczerska zaoferowała im dowolną sumę pieniędzy za tę książkę, ale oni jej nie oddali. Ten co znalazł powiedział: „Może sam się tym zajmę?" 

 No i kiedy ta kobieta przyszła, otworzyła tę książkę - ona i ja zobaczyliśmy światło bijące z tej z książki, która była zamurowana nie wiadomo ile lat. Ale światło spoczęło na tej kobiecie, ponieważ była prawdziwie wierząca. Ona traktowała ją inaczej. To znaczy, ołtarz nie działa sam z siebie, ale reaguje na ciebie. I ołtarz może być bardzo mały. 

Miałem taki przypadek, że twój przyjaciel Alosza mieszkał ze mną przez jakiś czas, zanim się tam u ciebie osiedlił. On opuścił rodzinę i powiedział: „Czy mogę u ciebie zamieszkać przez miesiąc lub dwa?" Powiedziałem: „Tak, proszę bardzo, Upewnij się tylko, że nie zrobisz tam nikomu krzywdy”. On powiedział: „Nie, nie, wszystko w porządku”. 

I moja najmłodsza córka się w nim zakochała. A on jest w moim wieku, a to moja córka, Wyobrażasz sobie? Tak. Zakochała się. I potem nadszedł czas kiedy on miał odejść. I Alosza pierwszego dnia zaspał na autobus. Po prostu głupio zaspał. Wrócił i powiedział: „Dziś w tamtym kierunku nie ma już transportu”. Następnego dnia było jakieś silne oblodzenie, znów nie było transportu. Potem znowu coś - albo bilety, albo inna przeszkoda. I tak się działo przez jakieś 10 dni -  nie mógł od nas wyjechać. A potem zaczęliśmy sprzątać i moja żona znalazła pod poduszką mojej córki rysunek na papierze, takiego małego rozmiaru, dosłownie takiego rozmiaru. Zrozumieliśmy, że jest na nim napisane Jezus Chrystus. 

 Były tam ręce, ale nogi były takie jak ogórek, prawdopodobnie takiego rozmiaru. I zdaliśmy sobie sprawę, że na nich był narysowany Jezus, bo wokół głowy miał aureolę. I tam było napisane: „Nie chcę, żeby Alosza wyjeżdżał”. 

Spojrzeliśmy na to i powiedzieliśmy: „To się nazywa moc wiary”. Widzicie, jak to działa - na kartce papieru, skrawku papieru zapisane szczere życzenie. To działa.  Czy dziecko studiowało jakieś książki? Czy znało jakieś modlitwy? Nie, ale ono po prostu zwróciło się szczerze: "nie chce, żeby odszedł", narysowała obrazek i powiedziała: „Nie chcę tego”. I to się spełniło. Mówi się: "Proście a będzie wam dane". 

 No, oczywiście, to możliwe, - jesteśmy dorośli i powinno być pięknie. Oczywiście, wiara jest najważniejsza, ale nie powinna to być zwykła kartka papieru i wszystko powinno być wykonane jakoś tak solidniej. Zwłaszcza jeśli ołtarz jest dla ciebie, albo może ktoś inny przyjdzie.  Jeśli obchodzisz się z tym ołtarzem prawidłowo, to zacznie on wpływać na innych.  

 Przyszła do mnie kiedyś kobieta, to już był trzeci raz w sumie i powiedziała, że ma  ogólnie rzecz biorąc problemy. Mówiła mi, że chce wyjść za mąż i ma syna, około 14-13 lat z jej pierwszego małżeństwa. Wszyscy inni z naszego zebrania już akurat odeszli - zostaliśmy ja i ona. Jestem z nią, a ona opowiedziała mi wszystko co leży jej na  sercu. 

  Mówię więc do niej: „Słuchaj, wpakowałaś się w takie kłopoty, nawywijałaś tyle, że to twoja karma cię ściga, nic ci nie pomoże. Ale jest Bóg, On ma nieograniczoną moc. On może po prostu przyjść i dać ci całkowitą amnestię". Mówię jej dalej: „Tu jest ołtarz, proś Go tam o cokolwiek chcesz, jakkolwiek chcesz, własnymi słowami”. 

 I została - dosłownie wczepiła się w ten ołtarz, tak po prostu, płynęły łzy, makijaż jej się rozmazał, wylało się z niej - nawet się zasmarkała.

Pomyślałem: „O mój Boże”. Mam na myśli ołtarz, jeśli spadnie na niego choćby okruszek, to jest uważany za zbezczeszczony i po prostu nie działa przez kilka tygodni. Energia wtedy po prostu nie działa. Pomyślałem: "och, pewnie nie będę w stanie tego wyczyścić". A potem wyszła po około 10 minutach, a ja zapytałem: „No i jak?”. Powiedziała, że poczuła się trochę lepiej. Powiedziałem: „No dobrze”.

 Ona mieszkała tutaj niedaleko, na pobliskich piaskach, dosłownie. I wyszła, i po około chyba 40 minutach - nie pamiętam dokładnie, to było dawno temu, zadzwoniła: „Wychodzę za mąż, przeprowadzam się do Rosji”. To było kilka lat temu i wtedy nie wiedzieliśmy, że jesteśmy wrogami. Wtedy wszystko było takie samo.

  I ona mi opowiada, że tam jedzie i że dostaje tam pracę. To niewiarygodne. Jedzie do Moskwy, dostaje pracę, a jej ukochany czeka tam na nią.  

Przyszła do domu a on napisał do niej przez internet, przyszła wiadomość: „Kocham cię”. Pomyślałem: „Płakała 10 minut przy ołtarzu i sprawa rozwiązana”. No i tak się zdarza.

A tak nawiasem mówiąc, ona nie modliła się ani nic - po prostu prosiła, prosiła. No a jeśli ktoś chce ustawić sobie ten domowy ołtarz, niech pójdzie do dowolnego kościoła, do dowolnego wyznania, popatrzy i jeśli mu się to spodoba to niech zrobi sobie coś podobnego u siebie.

Jeśli wam się podoba Jezus to może być Jezus - można teraz kupić różne drukowane materiały. Możesz pójść do Krisznaitów, albo do Buddystów - co wam tam w duszy gra. Wszystko jest obecnie swobodnie dostępne. Więc zorganizuj to sobie jak chcesz, ale bez tej wiary ten ołtarz jest bezużyteczny. No i musi być zamknięty. Zasłona jest koniecznością, ponieważ to jest sprawa intymna. Nie może być tak, żeby ludzie patrzyli na niego bez przerwy.  

Czyli, że Bóg jest osobowością, musisz mieć swój sekret.  

  tak, jeśli jest to wystawione na widok publiczny przed wszystkimi, a nie tylko podczas jakichś spotkań, albo sam do niego podejdziesz, albo ktoś cię o coś takiego poprosił, czy coś w tym stylu - on jest dla tych, którzy czują do niego respekt. W przeciwnym razie wszystko to zostanie zbezczeszczone. 

 Dziękuję za uwagę.  

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=V9E4j7kvdZk