oryginał: https://youtu.be/1je_yoGshnU
No wreszcie! Witajcie!
Dzień dobry - tematem na dziś jest niezadowolenie z życia. Mamy cytat Lwa Tołstoja: "Nie mamy prawa być niezadowolonymi z tego życia. Jeśli myślimy, że jesteśmy z niego niezadowoleni, to znaczy tylko, że mamy powód, żeby być niezadowolonym z siebie. Przyjrzyjmy się dziś takiej kwestii.
Aha - czyli, że mogę coś ze sobą zrobić, ale życie nie ma z tym nic wspólnego. Takie już jest moje życie.
Powtórzę: Nie mamy prawa być niezadowolonymi z tego życia. Jeśli myślimy, że jesteśmy niezadowoleni z niego, to znaczy tylko, że mamy powód, żeby być niezadowolonym z siebie.
Dobrze - Lew Nikołajewicz Tołstoj. No cóż, ogólnie rzecz ujmując wszyscy ludzie dzielą się na logików i tych intuicyjnych - te podziały bywają różne na przykład kobiety i mężczyźni, optymiści i pesymiści. Tak więc można powiedzieć, że ludzie dzielą się na tych zadowolonych i niezadowolonych z życia.
A co możesz z tym zrobić, jeśli jesteś niezadowolony z życia? W normalnym stanie nie powinniśmy być niezadowoleni z życia - szczęście jest naszym naturalnym stanem, w którym się rozwijamy. Niezadowolenie pojawia się kiedy czegoś nadużywamy. Na przykład Bóg mówi: „To jest twoja droga" i widzę, że tak jest.
A tu pojawia się kusiciel i zaczyna nas zwodzić z tej naszej ścieżki. Tutaj na tej drodze wszystko jest nasze, wszystko jest praktycznie za darmo. Nie musisz za to płacić. I w tym momencie sam jesteś hojny i rozdajesz hojnie. Masz wielu przyjaciół. Nie ma powodu, żeby być niezadowolonym - nie musisz się o siebie zbytnio troszczyć.
Ale gdy tylko dałeś się zepchnąć z tej swojej drogi to cały wszechświat, wszyscy sąsiedzi, wszystkie żywe istoty, żywioły natury, a także stan mojego ciała, które również jest częścią tej natury - wszystko to zaczyna mi to sprawiać problemy, a te problemy mają za zadanie popychać mnie z powrotem na moją ścieżkę.
Ale ja wtedy zaczynam zmagać się z przeciwnościami bo wydaje mi się, że wszedłem tutaj z własnej woli. Zatem wszystkie drogi są dla ciebie otwarte, ale Bóg sponsoruje tylko tę twoją życiową ścieżkę, a na pozostałych mówi, „No cóż, w zasadzie możesz, wolna wola, ale tam będziesz miał do czynienia z diabłem”.
Człowiek uczciwy tam nie wytrzyma długo, ale niektórym się to nawet podoba - to są te demoniczne natury. W zasadzie to właśnie oni są menedżerami, gospodarzami tego niezadowolonego świata.
O ile boskie natury czują się dobrze kiedy innym jest dobrze - u nich działa empatia i współczucie, to demonicznym naturom jest dobrze kiedy innym jest źle. Ci drudzy porównują - a niezadowolenie wynika właśnie z porównywania.
Jeśli jesteś szczęśliwy, to znaczy, że jesteś tak wyjątkowy, nie masz z kim konkurować. Wtedy patrzysz na innych, i zdajesz sobie sprawę, że nie możesz ich dogonić. Oni od dawna są głęboko zajęci jakimiś swoimi życiowymi celami a twój jest zupełnie inny. No i jak możesz być niezadowolony, skoro nie masz z czym tego porównać? Ale oni porównują. I przy porównywaniu zawsze pojawia się pytanie o niesprawiedliwość. Wtedy zaczyna się zwątpienie w prawo karmy, w to, czy ono w ogóle istnieje. Jeśli w życiu nie ma szczęścia, widziałem tam takiego jednego - on nie ma szczęścia w życiu, wszystko wokół to jeden wielki smutek. Widać najwyraźniej ten człowiek ma dość. Jasne jest, że ten człowiek nie jest zadowolony z życia. I to nie jest tak, że my już jesteśmy szczęśliwi, bo my już mamy taką wiedzę, bo ja jestem już dorosły, dojrzały hormonalnie, z socjalizowany i sam zdecydowałem, czy jestem szczęśliwy, czy nie. To widać już od kołyski. Jedno dziecko wydaje się być w porządku, uśmiecha się, a drugie marudzi i jest wyraźnie takie niegrzeczne. Ono jest utrapieniem dla matki, rodziców i wszystkich wokół. Urodziło się takie, niezadowolone z życia.
A dlaczego? Bo ono jakoś czuje, że jeśli samo czegoś od życia nie weźmie, to nikt go nigdy niczym nie obdaruje.
No i tak ten człowiek żyje. My mówimy, że go wychowujemy, ale co tu wychowywać? To bez sensu.
Wychowanie ma wpływ na charakter człowieka może w 20%, a reszta, te 80%, to wszystko przeniesione z poprzedniego życia. To się nazywa Proradha karma – to trudna sprawa - poważna rzecz i trzeba ją przepracować, zarówno dobrą, jak i złą.
I nie jest jasne, co jest lepsze: dobra czy zła, bo ze złej karmy, czy ci się to podoba, czy nie, ale zostaniesz oczyszczony. Natomiast na bazie dobrej karmy może się na przykład rozwinąć pycha, albo jakieś na przykład niezadowolenie.
Ale odnośnie niezadowolenia - jeśli żyjesz tu i teraz, to niezadowolenie się nie pojawia. Niezadowolenie jak już mówiłem zawsze manifestuje się przy porównywaniu. Lecz jeśli żyjesz tu i teraz to gdy pojawia się jakiś problem ty go rozwiązujesz. Jeśli nie ma problemu to go szukasz, bo nie będziesz siedział z założonymi rękami. Twoim problemem może stać się na przykład budowa nowego domu - to niekoniecznie musi być tak, że twój dom został zbombardowany i musisz zbudować nowy. Jeśli pojawił się wolny czas to masz chęć czymś się zająć - wtedy wymyślasz sobie nowy problem, nowe zadanie. Oczywiście lepiej jest samemu sobie te problemy wymyślać niż pozwalać, żeby wymyślali je za ciebie bo wtedy popadasz w stan niewolnictwa. I w tym sensie można powiedzieć, że ci, którzy sami sobie wymyślają problemy, są zadowoleni z życia. Natomiast ci, którzy są stawiani przed faktami są niezadowoleni. Oni chcą przecież o czymś decydować.
A jeśli się nad tym trochę zastanowić i pofilozofować, to można by powiedzieć, że ci, których myślenie jest wolne od problemów - ci mogą sami o czymś decydować.
Najprawdopodobniej są to ludzie wolni, nieskrępowani, niekarani. No bo kto siedzi w więzieniu? Jeśli takim dać swobodę decydowania, to zrobią coś złego. I dlatego właśnie im się stwarza problemy, żeby zająć ich umysły i żeby za dużo nie myśleli - żeby zajęli się przetrwaniem a może z czasem coś do nich dotrze.
Dotyczy to wszystkich obszarów. Na przykład trzecia część Shrimad Bhagavatam rozpatruje życie rodzinne - ona mówi na temat małżeństwa. Kiedy oni się kochają, to są szczęśliwi i mogą się zmieniać, chodzić wszędzie i nic im się nie dzieje, ale kiedy zaczynają się kłócić to Bóg zsyła im zewnętrznego wroga. Wtedy jednoczą się i broniąc się zaczynają zawierać przyjaźnie przeciwko komuś - ale to jest dla nich wybawienie. I wychodzi na to, że to ich niezadowolenie jest też wybawieniem, bo wtedy trzeba podjąć jakąś decyzję.
To dlatego mocno podejrzewam, że gdyby niezadowolonym ludziom dano rozwiązanie wszystkich ich problemów, to po prostu usiedliby na kanapie i nic by nie robili. To są po prostu tacy leniwi ludzie. A tak przynajmniej idą naprzód i podejmują jakieś działania. Napisane jest w Bagawadgicie: "Jeśli ci coś powiem, to lepiej, żebyś to zrobił. Bo jeśli tego nie wykonasz to twoje ciało i tak zostanie zmuszone do tego, ale będziesz to czynił z niezadowoleniem - zatracisz siebie".
Niezadowolenie pojawia się wtedy gdy Bóg mu mówił, że trzeba to wykonać, ale on machnął ręką mówiąc: "może później - może to się jakoś tam samo rozwiąże, na razie może tak być". Wtedy ta sprawa nie była tak pilna, a teraz zrobił się z tego czerwony alarm, pojawia się na przykład wróg i zaczyna się jakaś wojna - a wtedy ci ludzie są oczywiście niezadowoleni. A jeśli do tego przywołać werset 1866 z Bhagavadgity to parafrazując to w związku z naszym tematem można powiedzieć: "
, że bez względu na to, jak bardzo byłbyś niezadowolony z życia, to jeśli nagle otrzymasz jakiś sygnał od Boga, że coś trzeba wykonać i ty to czynisz - tam w piśmie dosłownie jest to napisane: "poddaj się mi" czyli po prostu poddajesz się, wykonujesz i zapominasz o swoim zadowoleniu, niezadowoleniu to wtedy zostaniesz oczyszczony i natychmiast staniesz się zadowolony. Oczyścisz się, to znaczy wejdziesz w taki stan transcendentalny, kiedy będziesz całkowicie wolny.
No i jeśli weźmiemy pod uwagę takie słowa jak pesymista i optymista, to pesymiści są niezadowoleni, prawda? A dlaczego? Ponieważ oni nie są tylko niezadowoleni - oni są chronicznie niezadowoleni. Pesymizm to ich styl życia, ich pogląd na świat. Słowo pesymista pochodzi z łaciny i oznacza "najgorszy", a słowo optymista oznacza "najlepszy".
Tak więc, kto powstrzymuje ciebie przed byciem najlepszym? Jak trafnie zauważył Lew Tołstoj, bardzo mądry człowiek, powiedział, że problem nie tkwi w świecie, lecz w tobie samym. Jesteś niezadowolony z siebie. A dlaczego jesteś niezadowolony z siebie? Bo kiedy ktoś mówi: „Jestem niezadowolony z siebie”, to może to oznaczać niezadowolenie z mojej pozycji w społeczeństwie. Ktoś tam awansował, a mnie nie zauważono. Mam mniejszą pensję i tak dalej. Ona wyszła za mąż a mi się nie udaje. Wszyscy już chodzą parami a mną się nikt nie interesuje.
Albo boli mnie ciało. Spójrz na niego, jest taki przystojny, same mięśnie a ja od urodzenia jestem jakiś felerny, garbaty czy coś w tym stylu.
Jeśli człowiek będzie rozumiał, że jest przede wszystkim duszą, a to zewnętrzne jest dodatkiem i w zasadzie jest mało ważne to nie da się być niezadowolonym jako dusza. A jako najpiękniejsze nawet ciało może człowieka dopaść niezadowolenie.
Tu w tej świątyni niedaleko, na ulicy Transformatorowej byli dwaj bracia bliźniacy. A kiedy wychodzili, pokazywali jakieś pozy, to wyglądali po prostu olśniewająco. Oni są tak do siebie podobni, że ludzie ich mylą. Jeden ożenił się, jest szczęśliwy, a drugi nie może się ożenić i jest nieszczęśliwy. Do tego ma problemy ze zdrowiem. Bracia bliźniacy więc są bardzo do siebie podobni - całkowicie podobni - ale jest jeszcze coś nieuchwytnego w środku. Oni urodzili się razem, wszędzie chodzili razem, dorastali razem - teraz się na razie rozstali kiedy jeden z nich się ożenił.
Czyli, że środowisko w którym przebywali było jedno i to samo. Zatem otoczenie zewnętrzne nie ma z tym nic wspólnego. Może ktoś był niezadowolony z siebie? A może miał zbyt wygórowane wymagania? Może jest trochę zarozumiały?
Święty Jan z Kronsztadu mawiał, że ludzie dzielą się na sprawiedliwych, którzy uważają się za grzeszników, i na grzeszników, którzy uważają się za sprawiedliwych. A zatem, jeśli ja jestem sprawiedliwym człowiekiem, który uważa się za grzesznika, to wydaje mi się, że nie zasłużyłem na to co mnie otacza. Jak Bóg może mnie takiego w ogóle tolerować?
Natomiast temu grzesznikowi, który uważa się za sprawiedliwego, wszystko się nie podoba, wszystko jest jakoś nie tak - musi być jakoś lepiej. On jest niezadowolony zupełnie jak ta staruszka z bajki o złotej rybce. Cokolwiek by jej nie dali ona była ciągle niezadowolona. A kiedy wymagania takich ludzi zaczynają bezgranicznie rosnąć to po prostu jest im wszystko odbierane żeby mogli zacząć jakoś rozumieć realia.
No cóż, to wszystko. Nie chodzi o świat, nie o to czy ci się on podoba, czy nie, ale o twoje nastawienie do niego. Prawdopodobnie chodzi o to, w jaki sposób ja korzystam z tego świata. Być może, jeśli korzystam z niego nie dla siebie, a dla innych, to świat natychmiast przyjdzie mi z pomocą - wtedy wszystkie zasoby należą do ciebie, one się pojawiają i oczywiście będziesz zadowolony. Ale jeśli wykorzystujesz ten świat wyłącznie dla siebie.... a dla siebie nie możesz, to po prostu nie jest dozwolone.
Dziękuję za uwagę.
wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=uSGuDNSb75I