Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery
obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw
życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia
całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już
nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
Właśnie słucham Andreja Iwaszko. Nie dam rady tego przetłumaczyć a więc krótkie streszczenie.
Czeka nas w najbliższych dniach (a w zasadzie godzinach) "korytarz zaćmień".
Jutro około 8,40 naszego czasu będzie miało miejsce zaćmienie Słońca. Tytuł filmu brzmi "wstrząs roku" i Andrej przestrzega, że w chwili gdy powinno być energii "schodzącej" (Słonecznej) jak najwięcej będziemy mieli "przerwę w dostawie" i może mocno zabujać. Ludzie słabi i nieprzygotowani mogą to bardzo odczuć. Jutro około 12,07 naszego czasu ma mieć miejsce szczyt słonecznej mocy w tym roku a tu okazuje się taki psikus.
Następnie 5 lipca o 7,44 czasu Moskiewskiego (to godzina różnicy - nasze zegary będą wtedy wskazywały 6,44) nastąpi zaćmienie księżyca co podobno bardzo zabuja energią żeńską ("wstępującą" - z Ziemi). Kobiety mające kłopot z emocjami mogą to odczuć jeszcze 3 dni po zaćmieniu.
Andrej proponuje na tę okoliczność (na oba dni trochę inaczej) rytuał ze szklankami z wodą ale ogólne zalecenie: PRZECZEKAĆ. Andrej prognozuje wzrost konfliktowości itp. - zaleca w miarę możności wziąć urlop, unikać kontaktów międzyludzkich itp.- szczególnie z ludźmi o niskim poziomie władania sobą.
Przeglądam teraz zawartość swojego kanału bo wydawało mi się, że już tłumaczyłem film tego człowieka ale jednak nie ma go na moim kanale.
"Vlad Freedom" mówi, że zamierza publikować coś w języku angielskim.
Człowiek podaje zaskakujące informacje na temat aktualności na Ziemi.
Mówił o jakiejś wojnie pod ziemią w USA, nawet w tym filmie wspomina krótko o kolejnym "trzęsieniu ziemi" w USA. Ogólnie pilni "studenci" lekcji Trehlebova znajdą tu wiele znanych informacji.
Wczoraj skończyłem całość napisów - miałem dodać tu na blogu kilka refleksji ale w tej chwili nie jestem w stanie - mam dużą akcję w realu, transporty i takie tam budowlane sprawy.
Zapraszam do oglądania:
Tytuł po rosyjsku wyjaśnia: "pępowina". Angielska wersja powiada "sznur".
Jest to tytuł smutnego filmu animowanego. Zdecydowałem się zrobić z tego osobny wpis blogowy gdyż widzę ciekawe komentarze pod filmem i zechcę co najmniej jeden przetłumaczyć. Oto film:
Chłopaki świetnie to pokazali! Dobra robota! Fajny film! I nie chodzi tu tylko o chłopców. Żyjemy z myślą o dzieciach i rodzicach, żyjemy życiem innych ludzi, unikając odpowiedzialności i chowając się za „pępowiną”. Czy troska o bliskich to coś innego? Chodzi o: "w czym ci pomóc?", ale nie: "gdzie poszedłeś?"
Kto z nas czyni coś niezbędnego dla siebie, swojego szczęścia, niezależnie od tego, jak patrzą na to jego rodzice (głównie matka) lub dziecko?
Większość powie: nie, to nie jest pępowina, to troska o bliskich i inne wymówki. To jest pępowina. Bez niej nie wciągniesz nikogo w swoje relacje z innymi ludźmi - i nie ma znaczenia czy towarzyskie czy romantyczne. Absolutnie tak jest - po prostu u niektórych ta pępowina jest dłuższa.
Tak, sama nie jestem bez grzechu - zarówno jako córka, jak i matka, pomimo, że ciągle próbuję wszystko poodcinać, no ale jak tak żyć bez kontroli!
Tutaj piszą: „O mojej teściowej” i jestem bardziej niż pewna, że nie należy obwiniać lustra (to nawiązanie do ludowej mądrości: nie obwiniaj lustra, że widzisz w nim krzywą twarz" - przyp. michalxl600). Dziecko "na pępowinie" może znaleźć tylko takie samo dziecko "na pępowinie", aby tylko było na kogo zwalić swoją osobistą nieodpowiedzialność. Dlatego jeśli chcesz być wolny - warto odciąć swoją pępowinę to nie pociągnie się innego , podobnego człowieka.
Wolni ludzie tworzą swoje wspólne więzi i natychmiast przenoszą się tam, gdzie chcą. Tam i rodzice nie są obrażeni, i wybierają wspólną ścieżkę, nie oglądając się za siebie - a dzieci są po prostu kochane i niekontrolowane.
Ci, którzy nadal są związani z matkami, przecinają swoje ścieżki ze ścieżkami matek, ale potem każda matka ma swoją własną ścieżkę i wszystko jest rozrywane - każda ciągnie parę w swoją stronę. A jeśli pępowina jest długa i nie rozchodzi się w różnych kierunkach, wówczas w nieskończoność wyjaśniają swoje relacje - o którego z nich matkę się "potknęli". A potem do tego kłębka dochodzą także ich ich własne "pępowinowe dzieci" - wszak musisz przynajmniej gdzieś poczuć się dominującym. Jak to współcześnie mówią: toksyczne relacje.
Nawiasem mówiąc, chłopaki, weźcie to za pomysł na nowy film, nie potrzebuję pieniędzy, będę zadowolona, jeśli tylko wspomnicie o tym w napisach ;)
1.Na wstępie dodam, że fala obwinień o naruszenie praw autorskich znów daje się we znaki. Ja się czasami faktycznie nie za bardzo przykładam do zawiadomienia kogoś tam, że użyłem 5 minutowego nagrania. Już nie pamiętam czy w wypadku Olgi Waliajewej starałem się z nią skontaktować - chyba miało coś takiego miejsce na jej profilu "Vkontakte" ale nie uzyskałem odpowiedzi (oni byli wtedy w podróży). Zamieściłem jakiś 10 minutowy filmik z dodanymi polskimi napisami, "wisiał" na witrynie Youtube bodajże 5 lat, oczywiście niezarobkowo - odsłon zdaje się było tyle co inne filmy a więc ze 2000. Moim zdaniem w praktyce była to reklama na naszych ziemiach - nie wiem czy już prowadzą jakieś seminaria (wykłady) jak na przykład Luczis. Najprawdopodobniej w wyniku "pandemii" (będę dalej pisał w skrócie "kw") utracili jakieś dotychczasowe dochody bo ich działalność była wybitnie komercyjna i rozpaczliwie zaczęli szukać przyczyn tam gdzie ich nie ma. Ich strata - ja więcej zajmować się tą parą nie zamierzam skoro chodzi wyłącznie o kasę. Cieszę się, że to się wyjaśniło ( pozytywne skutki "kw"). Dla mnie odpowiedź na różne moje dylematy zarobkowania.
2. Zabrałem się za tłumaczenie człowieka, który na pewno podobnych problemów mi nie sprawi (po raz już któryś link podpowiada bratnia dusza) - puszcza swoją pracę w świat tak jak ja, na pożytek ludziom. Tym samym potwierdza w praktyce wiedzę, którą się dzieli. "Kancelaria Boska" jak to mawiał Siergiej Daniłow (jego materiały też prawie zniknęły z mojego kanału - był taki jeden "wydawca", który zachował się podobnie jak Olga Waliajewa) sama ureguluje należności. Bardzo jestem ciekaw Waszej opinii- na razie 15 minut z ponad godzinnego nagrania. Dostępna jest cała książka w wersji wszelakiej (oczywiście po rosyjsku -od filmem na youtube podałem link do oryginału - komu się spodoba niech da "zwrotkę" energetyczną autorowi wciskając u niego łapkę w górę).
3. Inny przyjaciel i w zasadzie współwydawca naszego kanału (bloga) podesłał link audycji nagranej przez Prometeja Wyzwolonego - warte uwagi, polecam: https://youtu.be/lXCMv6V97yk
Może tyle na ten moment - albo będę edytował niniejszy wpis, albo dopiszę nowości w komentarzach.
p.s. Gwoli usprawiedliwienia spadku mojej aktywności w internecie:
Tu u nas na wsi też się trochę dzieje ale działamy według zasady "ciszej jedziesz - dalej będziesz". Zapowiadają się kolejni goście, jak dojrzeją pewne działania do prezentacji to na pewno dam znać (albo oni sami coś opublikują bo są to osoby znane w sieci) - wygląda na to, że wiele lat "pracy u podstaw" ma szansę wydać owoce.
Jaka jest różnica między starym systemem a nowym? Stary był przede wszystkim systemem wychowywania. Dzieci były wychowywane przez Ojców. Kto teraz wychowuje? Dziś wychowawcą dzieci jest telewizja, Internet, ulica - to znaczy nie wiadomo kto. I zauważ, że nastąpiła podmiana pojęć: dziecko nie musi być wychowywane ale musi być kształcone. No i co? W szkole mówią: Niech rodzice wychowają. Rodzice mówią: niech szkoła wychowuje. Potem - uczelnia, wojsko - szkoła życia wychowuje. W rezultacie jest to ulica, telewizja, Internet - to wszystko. I wychodzi na to, że człowiek kończy szkołę, uczelnię, a dorasta wykształcony drań. Nie są wychowani, ponieważ Ojcowie zostali oddzieleni od swoich bezpośrednich obowiązków.
W 1917 r. stworzono nie rosyjskie prawo ale biblijne, szare, zgodnie z którymi priorytetem wychowania jest Matka. Zauważcie, że rodzina jest niszczona - z kim zostało dziecko? Z mamą. Tzn. są pojedyncze przypadki, kiedy to Ojcowie dali radę uzyskać kontakt: Dlaczego pozbawiają mnie komunikacji z dzieckiem ?! - zwłaszcza staroobrzędowcy starali się, aby dzieci były zawsze z Ojcami. Ale w gruncie rzeczy w całkowitej masie rozwodów cywilnych dzieci pozostają z Matką. A Ojciec jest zobowiązany nie wychowywać, ale finansować - pojęcie alimentów. Ale gdyby pieniądze poszły na wychowanie dziecka: pieniądze z reguły nie były przeznaczane na wychowanie dziecka, a Mamy wydają je na siebie. Dlatego Ojcowie w ogóle nie chcieli płacić: dlaczego? Jeśli pieniądze nie są przekazywane dziecku, to dlaczego miałbym utrzymywać moją byłą żonę? Dlatego ojcowie pragną wolnego życia, tj. do wędrówki, jak w tym hymnie alimenciarzy: Mój adres nie jest domem ani ulicą, mój adres to Związek Radziecki. A dlaczego? Bo obcy system oddzielił dziecko od Ojca, tj. więź jest zerwana.
I już ustaliliśmy, że mama nie jest w stanie sama wychowywać chłopców, ponieważ nie wie, co to znaczy być chłopcem, jak być mężczyzną. Nie może też w pełni wychować dziewczyny, ponieważ będzie ją chronić przed niektórymi swoimi negatywnymi doświadczeniami.
Dlatego w dawnych czasach wychowanie z reguły zawsze było prowadzone przez Ojców. A dziś jeśli wychowywała matka to matkę uznawano za bohaterkę. Nikt nie mówił: Ojciec jest bohaterem bo ma tak wiele dzieci. Ale wszystkie trudności związane z wychowywaniem dzieci zawsze spoczywają na Ojcu. On jest żywicielem rodziny, on ją karmi i tak dalej - zawsze był, jest i będzie. Dlatego też całe dziedzictwo i wychowanie leżały po stronie Ojców i Dziadków. Ale generalnie priorytetem edukacji była męska linia.
Spieramy się obecnie o to, jaką edukację wprowadzają dla dzieci? A wszystko, czego potrzebujemy, to po prostu powrócić Ojcom możliwość wychowania własnych dzieci, a potem wszystkie problemy społeczeństwa (no może nie wszystkie ale większość) problemów społeczeństwa zniknie. Wiedza od Starowierców.