to ci, którzy znaleźli w sobie cały świat i są entuzjastycznie nastawieni do tego świata. Nie potrzebują już jakiejkolwiek społeczności. Tacy łatwo odpuszczają. Możesz być bardzo ważny dla takich ludzi, ale nie będą cierpieć nieszczęścia - oni po prostu odchodzą. A to dlatego, że ludzie ze wszechświatem w środku siebie niczego już nie stracą. Nie oczekuj, że będą bez ciebie cierpieć.
Samowystarczalność jest darem losu i klątwą jednocześnie.
źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141248
Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
poniedziałek, 26 marca 2018
...stawiamy kropki nad "i"
Szukam w tej chwili w sieci czy ktoś w ogóle zrozumie ten tytuł - mam!
https://pl.wiktionary.org/wiki/postawi%C4%87_kropk%C4%99_nad_i
Rosjanie lubują się w takich obrazowych porównaniach i zwrotach -miałem trochę obawy, że w"zero-jedynkowym" świecie zachodu jakim coraz mocniej przesiąkamy nie będzie wiadomo co to oznacza. Ręcznie już mało kto pisuje i pewne zwroty bywają dla młodych pokoleń zupełnie bez wyrazu.
źródło tłumaczenia https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141284
✔ Przestać bać się śmierci, nie oznacza, że chcesz umrzeć. Oznacza to postrzegać życie takim, jakie jest - momentem, który zostanie rozciągnięty na Wieczność..... i życie po prostu a nie przygotowywanie się na prawdziwe życie trochę później.
✔ Jeśli nie zabiegasz o rzeczy materialne ( pieniądze, rzeczy, usługi) to nie oznacza to rezygnacji z materialności i przestać od niej zależeć. Równie szczęśliwie żyje się w pałacu i na ulicy - z milionami dolarów na rachunkach bankowych i z pustymi kieszeniami.
✔ Nie potrzebować komunikować się z ludźmi - nie oznacza to bycia samotnym. Oznacza to, że nie poszukujesz komunikacji za wszelką cenę, a jeśli ktoś wchodzi w twoje "tu i teraz" to cieszysz się z niego jako części swojego życia - szczerze i serdecznie. A kiedy nikogo nie ma w pobliżu potrafisz cieszyć się przyjemnością samotności.
✔ Nie cierpieć z powodu cierpienia innych - nie oznacza to, że stajesz się obojętny. Oznacza to zrozumienie, że możesz pomagać innym nie angażując się w cierpienie. A bezstronność pomaga zobaczyć wyjście i znaleźć właściwe słowa.
✔ Postrzeganie życia jako gry nie oznacza traktowania go lekkomyślnie. Oznacza to radość w każdym przypadku jako nową okazję do uzyskania świadomości, jako nowy zwrot fabuły gry - bardzo interesującej i ekscytującej gry.
✔ Przeżywanie jednej chwili -momentu "tu i teraz" nie oznacza braku myślenia o przyszłości i przeszłości. Oznacza to planowanie przyszłości i analizowanie przeszłości, ale jednocześnie odróżnianie rzeczywistości od swoich myśli o przyszłości i przeszłości.
✔ Nie pragnąć szczęścia, nie pragnąć żyć, nie pragnąć być kochanym - nie oznacza to, że jesteś przygnębiony i w depresji. Oznacza to, że wszystko już jest w tobie i nie ma potrzeby, aby chcieć tego, co już jest.
niedziela, 25 marca 2018
"Piotruś Królik" - chrońcie swoje dzieci.
tłumaczenie: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141271
Film animowany "Piotruś Królik":
sprośna "bajka" ze skłonnością analną.
O zatruciu gazem brytyjskiego szpiega Skripala dyskutuje cały świat. Zachodni politycy walczą, by oskarżyć Rosję o sabotaż. W międzyczasie Wielka Brytania, przy pomocy naszych dystrybutorów filmowych przeprowadziła dywersję ideologiczną i wszyscy milczą na jej temat.
Dziś, w przeddzień wakacji szkolnych, na dużym ekranie pojawia się pełnometrażowy brytyjski film animowany "Piotruś Królik". Będzie on pokazywany we wszystkich kinach w Rosji i to jest jak rozpylanie gazu w każdym z nich.
Obraz kreskówki jest wspaniały: żywi aktorzy sąsiadują z animowanymi postaciami zbliżonymi do rzeczywistości. Wydawałoby się: "pośpieszcie się do kina z całą rodziną i cieszcie się magiczną atmosferą". W końcu rzecz jest uważane za filmową adaptację bajki pisarki Beatrice Potter, klasyka, która opuściła nasz świat w 1943 roku. Potter odmówiła sfilmowania swoich dzieł samemu Waltowi Disneyowi - tak bardzo obawiała się o fikcyjne postaci z Piotrusiem Królikiem na czele. Gdyby wiedziała w co zmienią je Brytyjczycy w XXI wieku!
Wszystkie stwierdzenia, że oto jest filmowa adaptacja dzieł pisarki są jawnym kłamstwem. Z oryginału pozostaje tylko początek fabuły - mały królik poszedł ukraść warzywa z ogrodu rolnika McGregora a tenże prawie go złapał. Dalej następuje 90 minut całkowitej nieprzyzwoitości.
Film przepełniony jest dowcipami poniżej pasa, a skomponowana linia miłosna (na szczęście heteroseksualna) jest tłem dla manifestowania agresywnych modeli zachowań społecznych. Tak więc twórcy filmów z serii "6+" - uśmiercają nieszczęsnego McGregora za pomoca ataku serca. Ale zanim zwłoki McGregora zostaną zabrane przez samochód z migającymi światłami (powtarzam, mówimy tu o dziecięcej kreskówce), królik musi mieć mnóstwo okazji, by zakpić z głupiego zjadacza mięsa. W tym momencie zakryjcie oczy swoim dzieciom.
Królik Piotr widzi, że klęczącemu starcowi zsunęły się przykrótkie spodnie, odsłaniając wgłębienie oddzielające biodra nieszczęśnika. Wybaczcie mi, nie mogę uwierzyć, że muszę o tym pisać w recenzji filmu przeznaczonego dla publiczności rodzinnej. Ale fakt pozostaje faktem. "Włożę tam marchewkę!" Wejdzie jak w masło!" - woła "zabawny futrzany dowcipniś". Potem, w tej samej scenie, stary człowiek UMIERA i Piotruś królik zaczyna żartować ze śmierci i chwalić się innymi zwierzętom, że to on - Królik Piotruś ZABIŁ tego starszego mężczyznę. Najwyraźniej niespełna rozumu dystrybutorzy, którzy kupili taki "film" do pokazu w czasie wakacji szkolnych, a wraz z nimi i urzędnicy Ministerstwa Kultury, którzy wydali mu zezwolenie na publikację nie mają dzieci - inaczej nie da się wyjaśnić ich czynu.
Na tym opis angielskiej "bajki" można by zakończyć i przyciągnąć uwagę właściwych organów - dobrze byłoby, gdyby zapytały one osoby odpowiedzialne, w jaki sposób mogło to w ogóle uzyskać zezwolenie na rozpowszechnianie. Jednak dalsze oglądanie pozwala stwierdzić, że w dziecięcej kreskówce jest pełno i innych szokujących epizodów.
Młody pan McGregor, który odziedziczył dom w ogrodzie pożądanym przez króliki pracuje w dziale zabawek słynnego londyńskiego domu towarowego, którego reklamą jest w rzeczywistości film. Niepowodzenie w rozwoju kariery i konieczność przeniesienia się n wieś zatruwają życie londyńczyka.
Pan McGregor (tylko pomyślcie o tym) PIJE WODĘ Z MUSZLI KLOZETOWEJ tylko po to, by zadowolić swojego szefa i uzyskać awans.
Obrońcy całego tego animowanego paskudztwa odwołują się do poczucia humoru publiczności. Powiedzcie im, że otrzymają "fizjologiczne" żarty, takie jak "czasami patrzę na guziki, a to są twoje sutki" oraz o tym, że "Nie musisz jeść żółtego, szczególnie brązowego śniegu".
Internetowi miłośnicy zachodniej kultury, sztuki i innych tego typu rzeczy już wypychają w pole informacyjne przyprawiającego o mdłości "Piotrusia królika" i układają przeszkody przed tymi, którzy są "tępi" i "nie są w stanie zrozumieć". Cóż, przejawimy wobec nich takie samo poczucie humoru i odpowiemy repliką z najbardziej "dziecięcej" kreskówki: "Wybacz, że wytarłem tyłek o twoje włosy."
A wszystko to dla nas publiczności jest przedstawiane jako "film rodzinny" dla osób powyżej 6 lat. Śmierć, głupota i dowcipy o genitaliach - oto co nam czyli publiczności oferuje "cudowny" film rodzinny "Piotruś Królik".
Zatem jeśli jesteś osobą, która dba o zdrowie psychiczne swojego dziecka, jego wychowanie i postrzeganie świata to zdecydowanie zaleciłbym pominięcie tego filmu i w żadnym wypadku nie puszczaj i prowadzaj dziecka na film "Piotruś Królik", jestem pewien, że taki "film" może negatywnie wpłynąć na psychologiczny rozwój młodego talentu. Zobacz "Dobry film" i obserwuj co ogląda Twoje dziecko.
Eugeniusz Haknazarow
Film animowany "Piotruś Królik":
sprośna "bajka" ze skłonnością analną.
O zatruciu gazem brytyjskiego szpiega Skripala dyskutuje cały świat. Zachodni politycy walczą, by oskarżyć Rosję o sabotaż. W międzyczasie Wielka Brytania, przy pomocy naszych dystrybutorów filmowych przeprowadziła dywersję ideologiczną i wszyscy milczą na jej temat.
Dziś, w przeddzień wakacji szkolnych, na dużym ekranie pojawia się pełnometrażowy brytyjski film animowany "Piotruś Królik". Będzie on pokazywany we wszystkich kinach w Rosji i to jest jak rozpylanie gazu w każdym z nich.
Obraz kreskówki jest wspaniały: żywi aktorzy sąsiadują z animowanymi postaciami zbliżonymi do rzeczywistości. Wydawałoby się: "pośpieszcie się do kina z całą rodziną i cieszcie się magiczną atmosferą". W końcu rzecz jest uważane za filmową adaptację bajki pisarki Beatrice Potter, klasyka, która opuściła nasz świat w 1943 roku. Potter odmówiła sfilmowania swoich dzieł samemu Waltowi Disneyowi - tak bardzo obawiała się o fikcyjne postaci z Piotrusiem Królikiem na czele. Gdyby wiedziała w co zmienią je Brytyjczycy w XXI wieku!
Wszystkie stwierdzenia, że oto jest filmowa adaptacja dzieł pisarki są jawnym kłamstwem. Z oryginału pozostaje tylko początek fabuły - mały królik poszedł ukraść warzywa z ogrodu rolnika McGregora a tenże prawie go złapał. Dalej następuje 90 minut całkowitej nieprzyzwoitości.
Film przepełniony jest dowcipami poniżej pasa, a skomponowana linia miłosna (na szczęście heteroseksualna) jest tłem dla manifestowania agresywnych modeli zachowań społecznych. Tak więc twórcy filmów z serii "6+" - uśmiercają nieszczęsnego McGregora za pomoca ataku serca. Ale zanim zwłoki McGregora zostaną zabrane przez samochód z migającymi światłami (powtarzam, mówimy tu o dziecięcej kreskówce), królik musi mieć mnóstwo okazji, by zakpić z głupiego zjadacza mięsa. W tym momencie zakryjcie oczy swoim dzieciom.
Królik Piotr widzi, że klęczącemu starcowi zsunęły się przykrótkie spodnie, odsłaniając wgłębienie oddzielające biodra nieszczęśnika. Wybaczcie mi, nie mogę uwierzyć, że muszę o tym pisać w recenzji filmu przeznaczonego dla publiczności rodzinnej. Ale fakt pozostaje faktem. "Włożę tam marchewkę!" Wejdzie jak w masło!" - woła "zabawny futrzany dowcipniś". Potem, w tej samej scenie, stary człowiek UMIERA i Piotruś królik zaczyna żartować ze śmierci i chwalić się innymi zwierzętom, że to on - Królik Piotruś ZABIŁ tego starszego mężczyznę. Najwyraźniej niespełna rozumu dystrybutorzy, którzy kupili taki "film" do pokazu w czasie wakacji szkolnych, a wraz z nimi i urzędnicy Ministerstwa Kultury, którzy wydali mu zezwolenie na publikację nie mają dzieci - inaczej nie da się wyjaśnić ich czynu.
Na tym opis angielskiej "bajki" można by zakończyć i przyciągnąć uwagę właściwych organów - dobrze byłoby, gdyby zapytały one osoby odpowiedzialne, w jaki sposób mogło to w ogóle uzyskać zezwolenie na rozpowszechnianie. Jednak dalsze oglądanie pozwala stwierdzić, że w dziecięcej kreskówce jest pełno i innych szokujących epizodów.
Młody pan McGregor, który odziedziczył dom w ogrodzie pożądanym przez króliki pracuje w dziale zabawek słynnego londyńskiego domu towarowego, którego reklamą jest w rzeczywistości film. Niepowodzenie w rozwoju kariery i konieczność przeniesienia się n wieś zatruwają życie londyńczyka.
Pan McGregor (tylko pomyślcie o tym) PIJE WODĘ Z MUSZLI KLOZETOWEJ tylko po to, by zadowolić swojego szefa i uzyskać awans.
Obrońcy całego tego animowanego paskudztwa odwołują się do poczucia humoru publiczności. Powiedzcie im, że otrzymają "fizjologiczne" żarty, takie jak "czasami patrzę na guziki, a to są twoje sutki" oraz o tym, że "Nie musisz jeść żółtego, szczególnie brązowego śniegu".
Internetowi miłośnicy zachodniej kultury, sztuki i innych tego typu rzeczy już wypychają w pole informacyjne przyprawiającego o mdłości "Piotrusia królika" i układają przeszkody przed tymi, którzy są "tępi" i "nie są w stanie zrozumieć". Cóż, przejawimy wobec nich takie samo poczucie humoru i odpowiemy repliką z najbardziej "dziecięcej" kreskówki: "Wybacz, że wytarłem tyłek o twoje włosy."
A wszystko to dla nas publiczności jest przedstawiane jako "film rodzinny" dla osób powyżej 6 lat. Śmierć, głupota i dowcipy o genitaliach - oto co nam czyli publiczności oferuje "cudowny" film rodzinny "Piotruś Królik".
Zatem jeśli jesteś osobą, która dba o zdrowie psychiczne swojego dziecka, jego wychowanie i postrzeganie świata to zdecydowanie zaleciłbym pominięcie tego filmu i w żadnym wypadku nie puszczaj i prowadzaj dziecka na film "Piotruś Królik", jestem pewien, że taki "film" może negatywnie wpłynąć na psychologiczny rozwój młodego talentu. Zobacz "Dobry film" i obserwuj co ogląda Twoje dziecko.
Eugeniusz Haknazarow
Anka Słowianka i przyjaciele.
Miłe rozczarowanie. Nie wiedziałem, że istnieje takie nagranie i przyznam szczerze, że po doborze filmów jakie znajdywałem na kanale Anki sądziłem, że więcej nas dzieli niż łączy i że mamy dość dalekie drogi poszukiwań.
Na tą chwilę przesłuchałem pół tego filmu, przyglądam się Ani i widzę, że ze spokojem mogę podać link. Zapraszam i polecamL
Na tą chwilę przesłuchałem pół tego filmu, przyglądam się Ani i widzę, że ze spokojem mogę podać link. Zapraszam i polecamL
czwartek, 22 marca 2018
Bajka o pięknej królewnie.
źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_141104
Króleeewnooo!!! Kró -leeewnooo! - rozległ się krzyk pod oknami.
Czy tu mieszka piękna królewna?
Ta rozdrażniona westchnęła i wychyliła się przez okno:
- A ty czego chcesz?
Na dole stał królewicz, normalny piękny królewicz z koniem do kompletu. Królewicz zadarł głowę:
- Pytam się czy tu mieszka królewna?
Ona skrzywiła się i krzyknęła w odpowiedzi:
- Nie ma jej! Spaceruje gdzieś po polach albo w lesie zbiera kwiaty.
Przyjdź jutro!
Królewicz uważnie popatrzył w górę, potem wyciągnął kawałek pergaminu i porównał rysunek z głową wychylającą się właśnie z okna.
- Poznałem cię! To ty jesteś królewną- dlaczego kłamiesz?!
Królewna zdjęła chustkę i zmęczona potarła głowę:
- A więc nie pójdziesz sobie?
Królewicz uparcie pokręcił przecząco głową.
- Przyjechałem się żenić! Otwieraj!
-Aha, no skoro żenić się to wchodź. Tylko zanim wejdziesz na schody to unieś trochę tę przyłbicę - wyjaśniła królewna i schowała się w oknie.
Królewicz się spieszył. Uwiązał konia jak należy, przez chwilę walczył z niepokorną przyłbicą aż w końcu dotarł do jasnej i przestronnej komnaty.
Koło okna siedziała królewna i coś tam majstrowała z kłody drewna.
Gdy tylko pojawił się królewicz dziewczyna podniosła na niego wzrok i spytała w zamyśleniu:
- Masz może dłuto?
Królewicz był trochę zaskoczony bo miał ze sobą drogocenne kamienie, aksamitne tkaniny i perłowe nici. Dłuta nie miał.
- No jak nie masz to trudno. A więc żenić się?
Królewicz odchrząknął:
-Prześliczna królewno - wieści o Twojej urodzie i dobroci dotarły do naszego królestwa i zdecydowałem, że musisz zostać moją żoną!
- Piękny królewiczu, widzę ciebie pierwszy raz w życiu a żadne wieści o tobie do mojego królestwa nie dotarły! - oznajmiła królewna.
- W tej chwili nie mogę za mąż! Niebawem mam spływ górską rzeką i muszę się przygotować! A potem czeka mnie spływ kajakowy. Potem jeszcze ten konkurs rzeźby w drewnie a dłuto tata ze sobą zabrał!
Królewicz był już całkiem zagubiony. Wszystko to wyobrażał sobie trochę inaczej - mówiąc szczerze zupełnie nie tak.
W jego marzeniach królewna rzucała mu się w objęcia i z promieniejącym uśmiechem dziękowała mu za jego kosztowności, płótna i nici, które przywiózł jej w podarunku! Nie pytała go o dłuto a już na pewno nie wspominała o jakichś dzikich sposobach spędzania czasu!
Królewicz był w szoku i myślał teraz o tym jak tu wyjaśnić ojcu dlaczego wrócił bez kobiety. Prawdy powiedzieć nie mógł.
Królewna patrzyła na te jego męki a w jej myślach krążyło, że znów się jej dostanie od ojczulka. Tato zawsze się złościł mówiąc, że powinna się urodzić jako chłopiec albo w ogóle w jakiejś innej rodzinie królewskiej!
- A może powiemy, że jestem zakochana w kimś innym? - niepewnie zaproponowała.
Królewicz wzruszył ramionami:
- Cóż za głupstwa! Jaka tam miłość gdy tu chodzi o politykę dwóch królestw - tu na miłość nie ma miejsca! A i ojciec nie uwierzy - we mnie się zawsze wszystkie zakochują od pierwszego wejrzenia - rozumiesz w czym rzecz?
Królewna omiotła go uważnym spojrzeniem i kiwnęła głową:
- No faktycznie, jesteś sympatyczny. Ale ja mam spływ a potem kajaki!
-No i rzeźba w drewnie! -uśmiechnął się królewicz.
-A w wolnym czasie zapewne poskramiasz smoki?
Królewna radośnie podskoczyła i klasnęła w dłonie:
- O właśnie! Mądrze mówisz! odpowiedziała.
Królewicz uśmiechnął się nic nie pojmując.
-Powiesz, że porwał mnie smok! Trzygłowy! I że królewicz, który mnie uwolni dostanie pół królestwa i bogactwa rozmaite. Ja się ze smokiem dogadam - przegrał ze mną w karty i jest mi coś winien. Przeczekam u niego a tam to już zima nas zastanie, drogę do nas śnieg zasypie i do lata będziemy mieli spokój.
Królewicz pokiwał głową myśląc, że wracać do domu z takimi wieściami już nie taki wstyd. Przeskakując stopnie schodów popędził na podwórze. Wskoczył na konia i skierował się w drogę powrotną.
Królewna pomachała jemu ręką z okna.
- I powiedz, że na smoka najlepiej jest chodzić z dłutem! zakrzyczała składając dłonie w tubę.
Królewicz machnął jej na pożegnanie i ruszył w podskokach w drogę powrotną.
Królewna siadła przy oknie, schowała drewniane polano pod stół i podparła głowę na dłoniach:
- Wszyscy królewicze są tacy sami! Żeby tak choć jeden walnął pięścią w stół i powiedział: "dość już z tymi spływami i kajakami! Jesteś królewną czy nie?!" Ale nie, wszyscy w to wierzą i odjeżdżają a ja tu siedzę i muszę w drewnie rzeźbić! Przeklęta wiedźma - niech ją licho..! Przecież tylko raz do niej wyszłam w spodniach a ta zaraz: "przeklnę- przeklnę! będziesz całe życie siedzieć i czekać aż przyjdzie prawdziwy facet! A póki co siedź sobie z tym drewnianym polanem!" Żeby mi choć dłuto zostawiła!
Króleeewnooo!!! Kró -leeewnooo! - rozległ się krzyk pod oknami.
Czy tu mieszka piękna królewna?
Ta rozdrażniona westchnęła i wychyliła się przez okno:
- A ty czego chcesz?
Na dole stał królewicz, normalny piękny królewicz z koniem do kompletu. Królewicz zadarł głowę:
- Pytam się czy tu mieszka królewna?
Ona skrzywiła się i krzyknęła w odpowiedzi:
- Nie ma jej! Spaceruje gdzieś po polach albo w lesie zbiera kwiaty.
Przyjdź jutro!
Królewicz uważnie popatrzył w górę, potem wyciągnął kawałek pergaminu i porównał rysunek z głową wychylającą się właśnie z okna.
- Poznałem cię! To ty jesteś królewną- dlaczego kłamiesz?!
Królewna zdjęła chustkę i zmęczona potarła głowę:
- A więc nie pójdziesz sobie?
Królewicz uparcie pokręcił przecząco głową.
- Przyjechałem się żenić! Otwieraj!
-Aha, no skoro żenić się to wchodź. Tylko zanim wejdziesz na schody to unieś trochę tę przyłbicę - wyjaśniła królewna i schowała się w oknie.
Królewicz się spieszył. Uwiązał konia jak należy, przez chwilę walczył z niepokorną przyłbicą aż w końcu dotarł do jasnej i przestronnej komnaty.
Koło okna siedziała królewna i coś tam majstrowała z kłody drewna.
Gdy tylko pojawił się królewicz dziewczyna podniosła na niego wzrok i spytała w zamyśleniu:
- Masz może dłuto?
Królewicz był trochę zaskoczony bo miał ze sobą drogocenne kamienie, aksamitne tkaniny i perłowe nici. Dłuta nie miał.
- No jak nie masz to trudno. A więc żenić się?
Królewicz odchrząknął:
-Prześliczna królewno - wieści o Twojej urodzie i dobroci dotarły do naszego królestwa i zdecydowałem, że musisz zostać moją żoną!
- Piękny królewiczu, widzę ciebie pierwszy raz w życiu a żadne wieści o tobie do mojego królestwa nie dotarły! - oznajmiła królewna.
- W tej chwili nie mogę za mąż! Niebawem mam spływ górską rzeką i muszę się przygotować! A potem czeka mnie spływ kajakowy. Potem jeszcze ten konkurs rzeźby w drewnie a dłuto tata ze sobą zabrał!
Królewicz był już całkiem zagubiony. Wszystko to wyobrażał sobie trochę inaczej - mówiąc szczerze zupełnie nie tak.
W jego marzeniach królewna rzucała mu się w objęcia i z promieniejącym uśmiechem dziękowała mu za jego kosztowności, płótna i nici, które przywiózł jej w podarunku! Nie pytała go o dłuto a już na pewno nie wspominała o jakichś dzikich sposobach spędzania czasu!
Królewicz był w szoku i myślał teraz o tym jak tu wyjaśnić ojcu dlaczego wrócił bez kobiety. Prawdy powiedzieć nie mógł.
Królewna patrzyła na te jego męki a w jej myślach krążyło, że znów się jej dostanie od ojczulka. Tato zawsze się złościł mówiąc, że powinna się urodzić jako chłopiec albo w ogóle w jakiejś innej rodzinie królewskiej!
- A może powiemy, że jestem zakochana w kimś innym? - niepewnie zaproponowała.
Królewicz wzruszył ramionami:
- Cóż za głupstwa! Jaka tam miłość gdy tu chodzi o politykę dwóch królestw - tu na miłość nie ma miejsca! A i ojciec nie uwierzy - we mnie się zawsze wszystkie zakochują od pierwszego wejrzenia - rozumiesz w czym rzecz?
Królewna omiotła go uważnym spojrzeniem i kiwnęła głową:
- No faktycznie, jesteś sympatyczny. Ale ja mam spływ a potem kajaki!
-No i rzeźba w drewnie! -uśmiechnął się królewicz.
-A w wolnym czasie zapewne poskramiasz smoki?
Królewna radośnie podskoczyła i klasnęła w dłonie:
- O właśnie! Mądrze mówisz! odpowiedziała.
Królewicz uśmiechnął się nic nie pojmując.
-Powiesz, że porwał mnie smok! Trzygłowy! I że królewicz, który mnie uwolni dostanie pół królestwa i bogactwa rozmaite. Ja się ze smokiem dogadam - przegrał ze mną w karty i jest mi coś winien. Przeczekam u niego a tam to już zima nas zastanie, drogę do nas śnieg zasypie i do lata będziemy mieli spokój.
Królewicz pokiwał głową myśląc, że wracać do domu z takimi wieściami już nie taki wstyd. Przeskakując stopnie schodów popędził na podwórze. Wskoczył na konia i skierował się w drogę powrotną.
Królewna pomachała jemu ręką z okna.
- I powiedz, że na smoka najlepiej jest chodzić z dłutem! zakrzyczała składając dłonie w tubę.
Królewicz machnął jej na pożegnanie i ruszył w podskokach w drogę powrotną.
Królewna siadła przy oknie, schowała drewniane polano pod stół i podparła głowę na dłoniach:
- Wszyscy królewicze są tacy sami! Żeby tak choć jeden walnął pięścią w stół i powiedział: "dość już z tymi spływami i kajakami! Jesteś królewną czy nie?!" Ale nie, wszyscy w to wierzą i odjeżdżają a ja tu siedzę i muszę w drewnie rzeźbić! Przeklęta wiedźma - niech ją licho..! Przecież tylko raz do niej wyszłam w spodniach a ta zaraz: "przeklnę- przeklnę! będziesz całe życie siedzieć i czekać aż przyjdzie prawdziwy facet! A póki co siedź sobie z tym drewnianym polanem!" Żeby mi choć dłuto zostawiła!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


