wtorek, 6 grudnia 2016

Sekrety kobiecego szczęścia - Marina Targakowa cz.2

 Bardzo ciekawy wykład, bardzo ciekawa osoba. Tekst przetłumaczony wstępnie przez praktykantów Anny - szkoła językowa "cjr Rosjanka". Ja koryguję , poprawiam.

 Proszę o ewentualne uwagi gdyby coś nie wyświetlało się jak trzeba. Napisy dodane poprzez You Tube więc jeśli ktoś nie widzi to niech zmieni ustawienia w prawym dolnym rogu ekranu.

Ponieważ padają w wykładzie bardzo ważne słowa to dodaję tekst.
Na tą chwilę tyle ile poprawiłem:

Transkrypt opracowała Córka Słońca:

– Ktoś do nas dołączył dzisiaj?
– Tak.
– Tak, bardzo dobrze. Czyli wczoraj rozmawialiśmy o takim pikantnym temacie jak seksualność. Opieraliśmy się na Kamasutrze, na jednym z rozdziałów wedyjskiego tekstu, który opisuje jak prawidłowo czerpać rozkosz. Dlaczego mówię prawidłowo?
Dlatego, że wedyjskie teksty twierdzą, iż ludzka forma życia jest przeznaczona do podniesienia świadomości i we wszystkich czasach, wszystkie rozsądne cywilizacje rozumiały, że przeznaczeniem człowieka jest rozwijanie się.
Człowiek – nie patrząc na to, że my wszyscy mamy ludzką formę życia, jeśli weźmiemy człowieka i przedstawimy go tutaj – narysujemy skalę, tutaj narysuję skalę od zera do stu i jeśli weźmiemy jakiekolwiek inne żywe stworzenie, weźmy na przykład paprykę – jest ostra, cytryna – kwaśna, tygrys – drapieżnikiem, zająca nikt nie zabierze do psychoterapeuty, pomimo tego, że ciągle tchórzy. Każdy posiada swoją nieodłączną naturę. Jeśli powiemy po prostu człowiek, to o niczym nam to nie mówi, prawda? Ponieważ za zewnętrzną powłoką może kryć się dosłownie wszystko. Wszyscy wyglądamy mniej lub bardziej przyzwoicie, ale za tą zewnętrzną powłoką może kryć się wąż, prawda? Może kryć się świnia lub jeszcze coś. Czyli właśnie z tego powodu, kiedy spotykamy człowieka to bywamy spięci. Nieznani ludzie budzą w nas uczucie napięcia. Dlatego, że nie mamy pojęcia kto stoi przed nami. O niczym nic nam nie mówi – nawet oczy mogą być... Pomimo, że się mówi: „Oczy są zwierciadłami duszy", ale dziś można i z nimi zrobić dosłownie wszystko, a w wyniku tego wszystkiego my jesteśmy bardzo spięci. Należy przejść jakąś drogę razem, coś razem zrobić: „zabierz chłopaka w góry, zaryzykuj i tam zrozumiesz kim on jest”. Czyli słowo człowieka o niczym nam nie mówi i w ludzkiej formie życia na dnie ludzkiego istnienia. Jest nawet takie słowo w języku rosyjskim brzmiące „podonok” (drań, szumowina). W rdzeniu słowa mamy „dno”, czyli to co jest na dnie. A razem z takimi są ci, którzy zrealizowali swój ludzki potencjał w 100%, czyli poziom świętych, poziom proroków, to także są ludzie i jeśli was poproszę by gdzieś tutaj umieścić siebie. Gdzie byście się umiejscowili? No, nie na dnie raczej. Mamy takie odczucie, że raczej nie tu i dlatego wielu ludzi mówi, że „ja bym się umieścił gdzieś tutaj pośrodku”, bardziej skromni trochę niżej, niektórzy mówią, że tam wyżej, w każdym razie, rozumiemy, że nie na tych skrajnych biegunach. Powiedzcie mi proszę, widzieliście gdzieś w przyrodzie, aby coś samo zmierzało do góry? Nie. A do dołu? Zdarza się.
Teraz powiedzcie mi proszę, dokąd zmierza droga każdego z nas? Ponieważ każdy z nas ma tylko dwa kierunki i nie ma trzeciego, tylko dwa. Czyli idziemy albo w górę w ciągu swojego życia, albo do dołu. W dół iść jest dość łatwo bo można nic nie robić, jak wiele osób mówi. Na przykład ktoś zachoruje na jakąś nieuleczalną chorobę i ludzie – ja tu jako lekarz mogę powiedzieć – zadają jedno pytanie: „Za co?”, „Ja niczego złego nie robiłem”. A powiedzcie mi proszę czy„niczego złego nie robiłem” jest niezbędnym warunkiem dla rozwoju człowieka? Nie.
Takie po prostu tkwienie w miejscu? Nie.
Czyli rozumiemy, że jeśli "niczego złego nie robimy" to i tak spadamy w dół i dlatego na dole przydarzają się nam sytuacje o których nawet nie myśleliśmy. I mówi się, że na tym świecie skala idzie cały czas do dołu. I jeśli my niczego nie robimy, aktywnie nie rozwijamy się, to spełzamy w dół po tej skali. I dlatego z nami dzieje się to, co się dzieje.
Ale jeśli chcemy się rozwijać, iść w górę, to dokładamy wszelkich starań – nawet po prostu podnieść się do góry jest wydarzeniem, a podnieść się w głębi siebie to poważny, poważny, poważny wysiłek i dlatego wedyjskie teksty dają tę niezbędną wiedzę, na której opiera się człowiek zdolny iść w górę. I zawsze ta droga jest związana z wysiłkiem. Zawsze.
Czyli jeśli chcemy przeżyć godne życie, to znaczy, że będziemy się wysilać, a jeśli nie to znaczy to, że się po prostu degradujemy. I dlatego Kamasutra jest także traktatem opisującym człowieka i to, w jaki sposób dokładać starań aby prawidłowo czerpać przyjemność, ponieważ jeśli tylko czerpiemy przyjemność, nie biorąc pod uwagę, co jest prawidłowe, a co nie jest, co jest pożyteczne, a co nie, tylko po prostu czerpiemy przyjemność – bierzemy z życia wszystko.
„Nie warto dostosowywać się do życia, niech lepiej życie dostosuje się do nas". W takim wypadku człowiek zmierza do najciemniejszych zakątków ignorancji. Niedawno mi przysłali wspaniały kodeks z Hollywood, który był przyjęty dla studio – dla pomieszczeń filmowych  20 lat temu, 20 lat temu czyli minął nie taki długi okres czasu. I tam było napisane, że zobowiązują się nie pokazywać na scenie nagich kobiet, zobowiązują się nie pokazywać scen przemocy, nie pokazywać broni i jeszcze pełno innych rzeczy tam wymieniono. Ja popatrzyłam i pomyślałam: "Mój Boże, jak w ciągu lat zmieniły się standardy". Oni nawet pewnie i nie pamiętają, że przyjmowali taki kodeks. A dzisiaj to jest dla nas norma, wiele osób nawet do kina nie pójdzie jeśli tam nie ma scen przemocy i seksu. „A co to tam za film? Jakiś dokumentalny, zupełnie nieciekawy" Czyli Kamasutra to jest właściwie traktat, który opisuje jak człowiek może czerpać przyjemność. Również w Ruskich Wedach była mowa o tym, że istnieją trzy światy. Wedy opisują, że jest wyższy świat, średni i niższy, a Ruskie wedy mówią o tym, że istnieje Prawia, Jawia i Nawia. Powiedzcie mi teraz proszę, przypomnijcie sobie jednordzenne słowa z tym związane. Jawia (jawne) co to znaczy? To co jest teraźniejsze, „Chrystus objawia się ludowi” na przykład. Teraz ze słowem Prawia, przypomnijcie sobie takie słowa. Prawda, co jeszcze? „Prawidło" czyli zasada/ reguła, "przewodnik" święty, to mówi o tym, że jest to kierowanie się w górę. Kierunek (ros. „naprawlenie"; polskie słowo – „naprawić" ), czyli kiedy mówimy, "kierunek", to zawsze ma się na uwadze górę. I współczesny człowiek myśli, że może żyć "w poziomie" a to jest niemożliwe. Możliwe są tylko dwa kierunki, w górę i w dół. I dlatego rozmyślamy dokąd zmierzamy. Dlatego, że nasze seminarium w gruncie rzeczy jest o kobietach, o kobiecym szczęściu, a kobiece szczęście pochodzi od wysiłków podejmowanych przez kobietę. Życie pełne przyjemności i braku cierpień nie jest dobre. Kiedy kobieta jest w stanie przeżyć, przetrwać, przyjąć, wybaczyć, zrobić krok do przodu itd., taka kobieta rodzi się oczywiście biologicznie kobietą, ale tak naprawdę kobietą musi dopiero zostać. Tak samo mężczyzna rodzi się nim biologicznie, ale mężczyzną musi dopiero się stać. Rozpatrujemy właśnie tę drogę.
Ciekawe jest to, że karma czyli zasada istnienia związku przyczyny i skutku, sądzę, że ci, którzy uczęszczają na seminaria doskonale wiedzą, czym jest karma i że jest przyczyna i skutek. Karmę gromadzą wyłącznie ludzie. Wyższe istnienia żyjące w wyższych światach nie posiadają karmy, one po prostu, wiecie, kiedy zarobicie bardzo dużo pieniędzy, potem jedziecie na Hawaje i tam najzwyczajniej je wydajecie. Taka sama historia jest z wyższymi istnieniami, po prostu wydają swoją nagromadzoną karmę. Zwierzęta także nie gromadzą karmy. jeśli tygrys zagryzł antylopę, to on żyje zgodnie ze swoją naturą. A człowiek gromadzi karmę i jak myślicie dlaczego właśnie człowiek gromadzi karmę, i co jest tym mechanizmem, który sprawia, że człowiek gromadzi karmę? Jak myślicie? Tak, wyjaśnij proszę co masz na myśli.
Należy to zrozumieć i w tym tkwi istota wszystkich naszych problemów – jeśli tutaj siedzą w sali osoby, które mają jakieś problemy, to w gruncie rzeczy źródłem wszystkich tych problemów jest to, że człowiek nigdy nie jest zadowolony z tego co posiada. Tylko ludzki gatunek uważa, że zasługuje na lepszą dolę. Wszystkie kobiety uważają, że zasługują na lepszych mężów, a to co dostały to pełne nieporozumienie. A gdzieś chodzi ten książę z bajki, nie wiadomo dlaczego się z nim nie spotkałam i w zasadzie zasługuję na lepszego męża. I właśnie dlatego, że uważamy, iż jesteśmy warte lepszych pieniędzy, zasługujemy na lepszego partnera, zasługujemy na lepszy dom, zasługujemy na wszystko co najlepsze, a to jest przecież bajka o rybaku i złotej rybce zawarta w życiu milionów ludzkich istnień. Właśnie to uczucie niezadowolenia z tego co mamy – właśnie to uczucie prowadzi do gromadzenia karmy. Właśnie z tego powodu człowiek jest nieszczęśliwy. I aby kobieta rozpoczęła swoją podróż do góry – gdziekolwiek byście się tutaj nie postawili, na tej skali, więc abyśmy rozpoczęli ruch „do przodu", powinniśmy zrozumieć te warunki, z których zaczynamy. Bo popatrzcie, możecie z dowolnego miejsca – na przykład: „Chcę pojechać do Moskwy". Biorę bilet (będąc tu w Krasnodarze), bilet np. z Paryża do Moskwy. Czy mogę dostać się tak do Moskwy? I z jakichkolwiek miejsc bym nie zamawiała biletu, to dopóki nie wezmę z tego miejsca, w którym w danej chwili przebywam, to nigdy nigdzie nie trafię. I dlatego ważne jest aby na początku przeprowadzić diagnozę gdzie jestem. I diagnoza ta powinna być przeprowadzona bez podkolorowywania ponieważ w gruncie rzeczy (wczoraj był wykład o tym) i wiemy, że kobiety w dzisiejszych czasach są dalekie od cnotliwości. Bóg jeden wie co teraz będą rodzić – nie wiadomo jakie dzieci. Więc możemy wpaść w depresję i będziemy myśleć: „Mój Boże, jaki koszmar, co ja mam teraz zrobić?" Ale możemy wstać tylko tam, gdzie upadliśmy. I dlatego uczeń może rozwijać się wtedy, kiedy posiada dwie cechy – pierwszą jest pokora. Dlatego diagnozę robimy bez upiększeń, pokazujemy tę sytuację taką, jak w rzeczywistości wygląda. Oczywiście przerażamy się, ale przyjmujemy ją. I w tym pomaga pokora. Sami ze swoją drogą nie poradzimy sobie, bez miłosierdzia niczego nie zrobisz. Prawda? My swoją drogą i drogą pychy doszliśmy Bóg wie gdzie, teraz nam pozostaje mieć nadzieję w miłosierdziu, ale razem z tym oprócz pokory człowiek posiada drugą cechę, która jest bardzo ważna – to entuzjazm. Można powiedzieć, że entuzjazm tłumaczy się jako En Theos – „w Bogu". Dlatego cechą człowieka wierzącego jest entuzjazm. Jeśli widzicie takiego „wierzącego”: „Ech, tak mi tu beznadziejnie", to wybaczcie, ale to nie jest wierzący człowiek. Wierzący człowiek posiada takie uczucia jak zainteresowanie, entuzjazm, pokora bez zniechęcenia. Wtedy na poziomie ciała fizycznego –  jak wczoraj mówiłam – powinniśmy przejść oczyszczenie, a dzisiaj będziemy rozmawiać o tym jakie oczyszczenie powinniśmy przejść. Na poziomie wyższych czakr , na poziomie czakry serca- powinniśmy nauczyć się przebaczać, nauczyć się przyjmować, nauczyć się współczuć, czyli wszystkie te cechy, które pozwolą nam oczyścić się na subtelniejszych płaszczyznach. Ale jeśli dostaniemy się do wyższych sfer – boskiej i duchowej to powiedzcie proszę, czy istnieje tam przebaczenie? Bóg nam przebacza?
– Zawsze.
– A powiedzcie, aby przebaczyć to co Bóg powinien najpierw zrobić? Wyobrażacie sobie takiego (???) Boga? On po prostu jest kochający i dlatego tam już są wszystkie przebaczenia. Inna kwestia- pewien duchowny mi powiedział: „Wychodzimy z takiej ciemności, że to my zamykamy oczy, ponieważ nie możemy patrzeć na tę czystość". Nie możemy patrzeć na ten kolor, na tę czystość, na tę biel. To my zamykamy oczy niczym kret. To nie tak, że Bóg się na nas obraził, że na wszystkich jest obrażony. Nic się mu nie udaje, nikt go nie słucha, jest zdenerwowany, tkwi w depresji, posiada psychoterapeutów, którzy go leczą i myśli co tu robić? To są jeszcze dzieci. Dziwny taki Bóg, nieudacznik. Nie mamy zrozumienia Boga i dlatego nie ma w nas miłości do niego. Dlatego tutaj zawsze jest wybaczenie, musimy przybliżyć się do tego i to jest nam potrzebne. Dzisiaj będziemy rozpatrywać (???) (triti) (???). Jest to subtelna forma miłości, albo też aura miłości, która z nas wypływa. Spotkaliście kiedyś ludzi, obok których chce się przebywać i przebywać? I to wcale nie jest jakaś ślicznotka, czy przystojniak, ani osoby przyciągające wiedzą czy jakimiś regułkami, którymi sypią i którymi mogą wywrzeć na nas wrażenie jakąś wiedzą akademicką. Po prostu chce się przebywać z nimi. Często to bywa starszy człowiek, jakaś staruszka, którą się chce tak zwyczajnie objąć i być obok niej. Dawniej takie babcie były, teraz niestety jest ich mało. Dziś babcie są bardziej zajęte swoim własnym życiem, teraz nie interesują się wnukami, gdyż babcie same są kobietami na wydaniu, do końca życia mają perspektywy, ale wcześniej takie były babcie, pamiętacie? Babcia w ogóle nie zastanawiała się jak dzisiaj się umaluje, ubierze. Ona rano wstawała, zastanawiała się czym wnuki nakarmić, czym zabawić. Co, jak, dlaczego. Ja miałam babcię pamiętam, ona całe dnie zajęta była tym jakie ciasto ma upiec, ale przy tym zawsze miała czas zadbać o włosy, zawsze wychodziła z domu będąc piękną, ona była aktorką. Pamiętam jak raz przyszła, płakała bardzo i spytałam babciu kto Cię obraził? Ona mówi, że wyszła na ulicę, spotkała jedną znajomą, która jej powiedziała: „Jeleno Iwanowno, co z panią ten wiek zrobił”, a babcia miała już 78 lat i tak się wtedy zdenerwowała. Pomyślałam, 78 lat, ale kobieta zawsze pozostanie kobietą i jej zawsze będzie niemiło wysłuchiwać takich rzeczy. Pamiętam, że byłam tym bardzo poruszona. Pamiętam jak miałam 17 lat, dostałam się na uniwersytet i u nas byli ci, którzy skończyli służbę wojskową, oni mieli po 20 lat i zastanawiałam się co tym starcom po uniwersytecie? Już powinni iść na emeryturę, a nie na uniwersytet.
Tak więc miłość, która z nas wypływa – okazuje się, ze żywi się ona. Mówiliśmy wczoraj o takim pojęciu jak „dharma". Myślę że ze 108 razy słyszeliście już tutaj co to jest. Dlatego, zbierzemy wszystkie wasze informacje i wasze rozumienie tego słowa. Powiedzcie mi proszę, czym jest dharma?
– Dług, zobowiązanie.
– Co jeszcze?
– Dążenie do celu.
– Nieodłączna cecha, co jeszcze?
To jest tak naprawdę droga, droga wzrastania. Ogólnie droga. I powiedzcie proszę, jaka jest dharma kobiety – gdy otrzymaliśmy kobiece wcielenie?
Będziemy mówić o dharmie kobiet i dharmie mężczyzn, bo inaczej nie zdołamy zrozumieć dokąd zmierzamy, a gdzie błądzimy. Jaka jest dharma kobiety?
– Macierzyństwo.
– A czym jest macierzyństwo według was?
Dług, miłość, przestrzeń rodzinna. Jeśli założymy, że mówimy o energii macierzyństwa, powiedzmy, że gdy kocham swoje dziecko, czy jest to macierzyństwo?
–Tak.
– Powiedzcie proszę, jeśli wykonamy jeszcze raz skalę, tutaj najniższy poziom macierzyństwa, a tutaj poziom najwyższy. Na najniższym poziomie – co to będzie za macierzyństwo? Można to nazwać macierzyństwem? To nie jest macierzyństwo.Czyli tutaj na pierwszym poziomie, jak się ono przejawia? Kocham swoje dziecko, a inne dzieci już mnie mało obchodzą, tak więc – „ja i moje dziecko".
Piętro wyżej. Jak się przejawia macierzyństwo?
– Wszystkie dzieci.
– Krewni.
– Zgadza się, tutaj kocham swoje dzieci i krewnych, gdyż one są dla mnie jak rodzone dzieci. Krewni. Innych już nie zauważamy. Dalej – idziemy wyżej. Dzieci sąsiada, racja, pokrewieństwa nie ma, ale znam je. Pamiętam jak rodzice nas spokojnie zostawiali i szli sobie gdzieś, gdyż wiedzieli, że jeśli nie babcia Nadzia, to babcia Mania nas nakarmi.
Było tak:
– „Marinka?! Ty jadłaś coś dzisiaj? Wracaj, zjesz coś!”
– „Nie chcę mi się jeść.”
– „Gdzie twoja mama?”
– „Mama poszła gdzieś”,
– „Wracaj szybko! Zjesz coś!”
– „Nie chcę!”
– „Powiedziałam chodź!”
I co najdziwniejsze, nie możesz im odmówić, ponieważ jeśli jest to uczucie macierzyństwa, to traktujecie tę kobietę jak matkę, ona was może zdzielić po głowie, zakazać czegoś, żeby na przykład spódniczkę obniżyć.
Pamiętam jak poszłam na randkę, wyszłam, wyszykowałam się, miałam z 16 lat i słyszę: „Nie szukaj szczęścia, nikt za żonę cię nie weźmie, wszystko dojdzie do rodziców”. Tak się zezłościłam, odwracam się, a tam babcia Dusia siedzi i śpiewa.
Poszłam do kina, pamiętam, że nie zdążyłam wyjść, a już cała ulica wiedziała z kim szłam. A co to jest? To jest macierzyństwo.
Niedawno spotkałam pewnego człowieka w Moskwie, jechałam taksówką na lotnisko i taksówkarz mi mówi: „A ja osobiście nie znoszę wsi, znieść jej nie mogę, tam w jednym miejscu kichniesz, a na drugim końcu wsi powiedzą „na zdrowie". Tam wszyscy, wszystko o wszystkich wiedzą, od razu wiadomo czy piłeś, wiadomo wszystko. Przyjechałem do miasta i dzięki Bogu tutaj nikt mnie nie zna”.
Powiedzcie mi proszę, co ukrywamy w mieście? Grzech. Jedyne od czego chcemy się ukryć. Chcemy ukryć swoje grzechy, tak aby nikt tego nie widział. A we wsi, grzechów nie da się ukryć, tam wszyscy wszystko o sobie wiedzą. W grupie– jeśli bardzo długo się znacie, to tam od razu widać, że coś z kimś jest nie tak. Masz to wypisane na czole. Ale im bardziej wpadamy w taki bezosobowy stan, nie chcemy pokazywać osobowości, „moja chata na obrzeżu, niewiele mnie obchodzi, idę po mieście i nikt mnie nie zna, ja nikogo nie znam wszyscy skrywamy grzech. „Chwała Bogu idę tutaj i mogę robić co chcę", nikt mnie nie zna, nawet na klatce schodowej. To jest to, co dzieje się teraz na świecie i to świadczy o tym, że energii macierzyńskiej już praktycznie nie ma. Teraz kobiety wychodzą, każda ze swoim dzieckiem, tam stoi jakieś dziecko, ale to nie moje, a one stoją palą, mamy sobie rozmawiają, dzieci zajmują się sobą. To jest straszne.
Ciekawe jak myślicie, niedawno słuchałam wykładu swojego wykładowcy i on powiedział, że teraz jest na tyle niski poziom świadomości, że gdy ludzie opuszczają swoje ciała i na nowo się rodzą to ta chęć palenia i picia zachowuje się i oni trafiają już w łonie matki na alkohol i papierosy.
Aby znaleźć się w łonie palącej matki należy mocno się postarać, to jest nasze pragnienie. Dziecko do takiego łona nie trafia ot tak. Wszystko to energia macierzyństwa, właściwie to jest nonsens – paląca matka. To nie jest w ogóle naturalne, to oznacza, że ona zupełnie nie dba o zdrowie swojego dziecka.
Był przeprowadzony eksperyment, królika nauczono palić, możecie to sobie wyobrazić? Królika, takie miłe zwierzę, tzn. naukowcy dziś badają i są ciekawi czym jest życie. Założyli maskę królikowi i włożyli mu papierosa i biedny łapami nie mógł z siebie zdjąć tej maski, ale minęło trochę czasu, podbiegał do tej maski, machał łapką, aby mu założyli maskę, ponieważ nauczył się palić. I taka sama rzecz zachodzi z dziećmi. Dziecko które ma kontakt z papierosami i nie mówię tutaj wyłącznie o matkach – to samo tyczy się ojców, ponieważ to jest para i jeśli ojciec także w ogóle nie przejmuje się zdrowiem dziecka, to co to za ojciec? Co to za ojcowska energia?
Siedzi matka w ciąży, pali, palą wszędzie wokół i co ciekawe – jest to pragnienie tego dziecka. Dziecko nie napaliło się w poprzednim życiu i chce dalej w tym trwać. To jest karma, to wszystko jest karma. Tak więc energia tu mamy pokrewieństwo, także tutaj już mogę dodać sąsiadów.
Jak dalej rozwija się energia macierzyństwa? W miarę rozwoju macierzyństwa zanika energia egoizmu. Aby kolejne dziecko nie stało się dla was obojętne, powinno odejść „ja” i „moje”, ponieważ jedyne co nas odcina od bardziej otwartych, duchowych relacji, to uczucie „ja i moje”, na tym bazuje egoizm.
Pamiętam jak pewnego razu na zajęciach kobieta opowiadała tragiczną historię o tym jak rodziła dziecko, o tym jak rodziła dziecko, które zmarło. Zrozumiałym jest, że płakała, była nieszczęśliwa, ciężko przeżywała, to była ciężka sytuacja.Cała grupa udzieliła jej dużej uwagii wsparła ją i dziewczyna poczuła się lepiej. I w tym momencie druga dziewczyna zaczęła opowiadać o tym jak jej siostra miała taką samą historię. Że to już była zaawansowana ciąża, tak długo oczekiwane dziecko i że to taka tragedia, że były problemy podczas porodu w wyniku których dziecko zmarło. Podczas tej opowieści poprzednia kobieta zajrzała do torebki, wyjęła ciastko i zaczęła je jeść i cała grupa z zakłopotaniem i w zdumieniu patrzyła. W istocie rzeczy – fizycznie – to nie było jej dziecko. Wszystkie te poprzednie uczucia współczucia znikły i u całej grupy pojawiło się uczucie, że w jakiś sposób ich oszukano. Dlaczego? Dlatego, że ja cierpię z powodu swojego dziecka, a obcego dziecka nie jest mi żal. U tej matki jest energia macierzyństwa, ale na bardzo niskim poziomie.
A to oznacza, że będą duże problemy, ponieważ u niej świat dzieli się na moich i obcych. A kiedy świat dzieli się na moich i obcych, to będą poważne problemy.
A jak przejawia się jeszcze wyższy poziom energii macierzyństwa?
– Zawód (profesja).
– Doskonale. Jaki zawód?
Tak, a więc wybieramy zawód, gdzie możemy przejawiać energię macierzyństwa. Na przykład są różni dyrektorzy domów dziecka i to jest tak niesamowite, że oni rzeczywiście całe swoje życie poświęcają nie swoim dzieciom, całe życie od początku do końca. Albo nauczyciele, ponieważ za każdym razem widzę nauczycieli albo dyrektora jakiejś szkoły dla których zakończenie edukacji przez uczniów, to z jednej strony radość, a z drugiej tragedia. Za każdym razem, te łzy na studniówce, bo te dzieci opuszczają ich na zawsze.
Znam u nas sąsiadkę, nauczycielkę historii, wiek gdzieś około siedemdziesiątki i do niej ciągle przychodzą uczniowie, remontują jej mieszkanie, a ona jest samotną kobietą – nie ma męża, ani dzieci, ale praktycznie to ma bardzo dużo dzieci. I to mówi o tym, że posiada ona ogromną energię macierzyńską, ponieważ oni sami są w takim wieku, mają już po 50 lat, a przychodzą i wszystko robią i przychodzą ich wnuki i mówią, że ona jest jak nasza mama. To mówi o tym, że posiadają ogromne serce. Bo „szkoła", samo słowo tłumaczy się jak „skala" – to są schody, a schody te znajdują się wewnątrz serca nauczyciela i po tych schodach wspina się dziecko. Schody te posiadają różne stopnie, a nauczyciel pomaga – „podciąga" to dziecko i prowadzi po tych schodach, po stopniach życia. Tak w istocie duchowi nauczyciele jeszcze wyżej ciągną po tych schodach. Są nauczyciele, którzy prowadzą nas przez , 10, 12 lat czy ileś tam, ale są też duchowi nauczyciele, którzy są w stanie ci towarzyszyć przez całe twoje życie. Albo duchowni mentorzy, np. Matka Teresa. Czyli mamy tutaj jeszcze wyższy poziom– poziom służenia i tu jest zadziwiające – o ile tu była mowa o maleńkich dzieciach, to w gruncie rzeczy posiadamy naturalny odruch współczucia i łagodności w stosunku do małych dzieci– prawda?
Nawet jeśli nie lubimy psów, to szczeniaki nam się podobają, prawda? Albo nie lubimy kotów, ale jak zobaczymy małe kocięta to nam się podobają. Tak więc to jest naturalna w człowieku – energia miłości do młodych. Małe kocha się łatwiej, bo one nie mogą się wam jakoś szczególnie sprzeciwić, nastolatki już trudniej jest kochać – prawda? Ponieważ, nastolatki buntują się i z nimi należy znaleźć wspólny język. A tu kiedy macie energię macierzyństwa, to jesteście w stanie, rozumieć człowieka na różnych etapach jego życia, akceptować go z jego wadami, błędami – rozdzielać grzech od grzesznika,a to już jest wysoki poziom. I to jest poziom, gdzie ten człowiek może być znacznie starszy od ciebie, ale on mimo wszystko będzie cię traktować jak matkę.
Mówi się, że mężczyzna powinien patrzeć na inne kobiety jak na matki. Niedawno brałam udział w talk-show, no...może już trochę czasu minęło. Rozpatrywana była kwestia ślubów cywilnych. Tzn. jedna strona była za, druga przeciwna. I ten, który był za, mówił że trzeba "próbować" i że wskutek prób uda nam się znaleźć to, co nam się podoba. Tak ogólnie ładnie przedstawił swój punkt widzenia. Odpowiedziałam: „Proszę powiedzieć, a pan by chciał, aby próbowali pańskiej córki?” To nim wstrząsnęło i powiedział szczerze: „Nie, nie chciałbym aby próbowali mojej córki”. Ja mówię dalej: „Wszystkie te kobiety, których próbujecie, to są czyjeś córki, dlaczego więc mamy takie podwójne standardy? Dlaczego to czego nie chcemy dla własnych córek, chcemy dla innych kobiet?” Za czasów wedyjskich w bardzo ciekawy sposób zadawano pytania kobietom. Nie pytali: „Jak się nazywasz?", ale „Kim jest twój ojciec?". „Czyja ty jesteś?"
PONIEWAŻ KOBIETA ZAWSZE DO KOGOŚ NALEŻY I DLA KOBIETY JEST TO BARDZO WAŻNE, ABY DO KOGOŚ NALEŻEĆ.
Ona powinna należeć do ojca, który daje jej ojcowską ochronę. potem daje jej ochronę mąż, a potem daje jej ochronę syn. Powiedzcie proszę, Matka Teresa – kto jej dawał ochronę? Bóg. Wiele kobiet podnosi rękę i mówi, że są niezamężne i nie mają dzieci. Powinnyście MIEĆ najważniejszego opiekuna, który was nigdy nie zdradzi, który od was nigdy nie odejdzie, nie rozwiedzie się itd. I dlatego trzeba rozwijać wzajemne relacje. Kobieta nigdy nie powinna być bez ochrony. Kobieta bez ochrony, to wiecie – coś strasznego.
Bo wszystkie swoje "niepiękne" cechy kobieta przejawia właśnie wtedy, kiedy jest bezbronna. Wtedy ona atakuje, sprzedaje się (????). Dlaczego? Z bezbronności.
Jeśli widzicie gniewną kobietę, która przejawia same najgorsze cechy swojego charakteru, to jedyne na co zasługuje ta kobieta to litość i współczucie, bo ta kobieta jest całkowicie bezbronna. Ona w taki sposób broni siebie. Ona nie broni siebie, ona broni (???) Broni siebie, tylko ona tego nie rozumie, to jest podświadome.
Gniew jest zawsze wtórną emocją, pierwotną emocją jest zawsze strach i spora część kobiet nawet na spotkaniach psychoterapeutycznych. Teraz kobieta powinna być silna, odziedziczyła od matki i babci, że powinna wszystko znieść. Dla kobiety przyznać się do swojej słabości, nawet na spotkaniu psychoterapeutycznym jest dramatem. Ona będzie na wszelkie sposoby unikać przyznania się do tego.
Pamiętam bardzo wiele sytuacji gdy kobieta siedzi, drżą jej usta i mówi: „Jestem słaba, jestem po prostu słaba i najzwyczajniej się boję”. Kiedy już spada to jeszcze się chwyta czego może, a tutaj pozostaje sama z sobą i to jest bardzo ważny moment, który nazywa się psychologicznym impasem i z którego kobieta znajduje wyjście. Bo póki będzie chwytać się jakiejś społecznej roli – fizyczne czy inaczej – to nie będzie się rozwijać. Ale kiedy zrozumie, że nie ma się już za co złapać...

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Iwan Carewicz- Moc Strażniczki i mądrość Łady 30 12 2014

Witajcie,
Trwa ta praca dość długo i jakoś wiele innych zadań mnie nieustannie angażuje pochłaniając energię - taki widać czas, odrywany jestem nieustannie ale daję radę. Minuta po minucie tekstu przybywa. Spotkanie z przed 2 lat ale uznałem, że warto nad tym popracować  - w ogóle przybyło super ciekawych filmów z Iwanem, że kilka osób miałoby zajęcie. Do tego na przykład Olek Gadziecki - ojojoj!  Ogłaszam konkurs na osobistą sekretarkę - Ładę  pomocniczkę ;) i będziemy działać.

   To co sie dzieje około 30 minuty - jak to u Iwana w formie zabawy - to bardzo ważny rytuał oczyszczenia i zrzucenia ograniczeń poprzedniej epoki. Wszystkie te "teatrzyki" - zabawy (dzieci doskonale czują to intuicyjnie bawiąc sie w podobne rzeczy - przynajmniej kiedyś tak było gdy spontaniczności dziecięcej nie zabijały pampersy i elektronika) jakie nieustannie inicjuje Iwan to właśnie nasza, prawdziwa Słowiańska magia:

Na razie pół godziny a film ma prawie 3.


poniedziałek, 28 listopada 2016

Bard

Moja korespondentka podpowiedziała ten film -pan Subbotin już mi znajomy. Pojawia się na zlotach Słowiańskich w Rosji, kiedyś chyba nawet w dziale muzycznym coś linkowaliśmy ale nie wiedziałem, że ktoś tłumaczy na polski- pięknie!
Kanał "Bezchaosowania" już mi wcześniej znany ale trzeba się bliżej przyjrzeć bo jest tam więcej filmów:

Prawdziwy mężczyzna.

 Kolejny tekst z mojego notatnika zatytułowanego "teksty od rosjanki". 
Tłumaczami tych treści są praktykanci Anny a ja sprawdzam i poprawiam czasem stylistycznie lub znaczeniowo. 
Mamy tu więc jeden z nielicznych jak na razie (i oczekiwanych jak wiem) poradników dla mężczyzn: Zachwycający tekst -polecam gorąco:

W chwili założenia rodziny mężczyzna powinien poważnie przemyśleć, kim chciałby być w rodzinnej «sztuce» - prostym widzem, aktorem-kukiełką, statystą, pracownikiem «na posyłki», kasjerem, równoprawnym partnerem lub mądrym reżyser-dyrektorem, przydzielającym każdemu członkowi rodziny jego rolę i wpływ na przebieg sztuki.

Ostatni wariant, oczywiście jest nader kuszący ale nie da się wyznaczyć samego siebie głową rodziny bowiem rolę «przywódcy» trzeba zdobyć, jak zdobywa się miłość swojej wybranki i  szacunek otoczenia.

Jakie cechy są niezbędne dla mężczyzny aby mógł stać się głową rodziny? Przede wszystkim koniecznie powinny one wynikać z idei, że to właśnie rodzina jest najważniejsza w jego życiu, a dopiero potem kariera, biznes, dowolne sprawy, przyjaciele i zainteresowania. Przecież jeżeli rodzina nie jest dla ciebie wszystkim, to jak możesz być najważniejszą osobą w rodzinie?

A wszystkie pozostałe cechy obejmuje pojęcie «gotowość wzięcia na siebie odpowiedzialności za rodzinę». Mężczyzna, biorący na siebie odpowiedzialność nie powie żonie: «sama dogaduj się z moją mamą, ja do babskich spraw się nie wtrącam»; nie zacznie rozwodzić się nad «owocami kobiecego wychowania», jeżeli pojawią się problemy z synem; poświęci bez zastanowienia łowienie ryb, piłkę nożną itp. dla rodzinnych potrzeb; nie przyprowadzi przyjaciół do domu kiedy lodówka jest pusta; nie wyrzuci nadmiernie dużej sumy z budżetu rodzinnego na swoją zachciankę; nie zlęknie się przyznać do błędu; nie będzie nabierać pewności siebie kosztem żony; nie urazi jej zazdrością; nie postawi w sytuacji w której ona będzie zmuszona zwracać się do niego o każdy grosz; nie pozbawi jej praw, w tym najgłówniejszego kobiecego prawa — do bycia słabą.

Mężczyzna, który wziął na siebie odpowiedzialność materialnie zabezpiecza rodzinę i stara się pomóc żonie w domu; bierze udział w wychowaniu dzieci; uparcie uczy się spokojnej małżeńskiej miłości a nie szuka na boku ostrych wrażeń; ma na oku wszystkich członków rodziny i każdemu stara się poświęcić uwagę. Jest zdolny do pracy i pracowity dlatego że ma dla kogo żyć i pracować; odpowiada za swoje słowa, przestrzega umów i spełnia obietnice. Jest pewny siebie i swoich sił, spokojnie podąża za radami żony jeżeli uzna je za rozsądne. To porządny mężczyzna ponieważ dla niego ważne jest, że dzieci są dumne ze swojego ojca. Opracowuje strategię ochrony i rozwoju rodziny. Głowa rodziny — mądry władca małego rodzinnego państwa, nie bojący się brać na siebie ciężaru odpowiedzialnych decyzji i jednocześnie nie stroniący od «czarnej roboty» w rozwiązywaniu drobnych życiowych problemów…

Idealny wariant? Oczywiście. To zupełnie normalne jeżeli ideał jest nieosiągalny dla większości i nie należy  się zadręczać, że mu nie odpowiadamy. Ideały są potrzebne po to, żeby wiedzieć do czego dążyć, z czym porównać kierunek swojego rozwoju i jak wychowywać nasze dzieci — i w domu, i w szkole. Ideał  to punkt orientacyjny, gwiazda przewodnia w drodze samodoskonalenia się.

Żeby być prawdziwą głową rodziny trzeba być prawdziwym mężczyzną. Ale bynajmniej nie wszyscy rozumieją to pojęcie jednakowo. Nie raz można było zobaczyć jak honorowym tytułem «prawdziwy facet» kobiety nagradzały niepozornych (na pierwszy rzut oka!) i nawet wątłych mężczyzn. Działo się to, gdy ci dokonywali odważnego czynu, pokazali determinację i wytrwałość w krytycznych sytuacjach, cuda profesjonalizmu.

Wielu uważa, że pojęcie «prawdziwy facet» obejmuje napompowane muskuły; umiejętność «dania w mordę»; gburowate maniery; skłonność do wulgarnej leksyki; niedbałe, trochę wyniosłe traktowanie kobiet; priorytet męskiej przyjaźni; nacisk na swoje męskie zdolności; konieczna obecność «męskich wad» w rodzaju palenia, picia, nocnych wojaży itp.  To jest system wartości z okresu dojrzewania, gdy atrybuty zewnętrzne mężczyzny są ważne dla samoidentyfikacji młodzieńców. W tym okresie podstawowe wysiłki wyrostków skierowane są na to, żeby wydawać się mężczyznami. Odwagę czasem zastępuje brawura, pewność sobie — przechwałki, a nieumiejętność zoorganizowania się i osiągnięcia celu zasłania się «filozofią tumiwisizmu».

Ale wszystko to zbyt mało dla dojrzałej osobowości, główne kryteria to rozwój silnej woli i emocjonalnej sfery. Mężczyzną trzeba być a nie wydawać się nim. Wola samoorganizacji i samodyscypliny, wola do codziennym małych zwycięstw nad sobą, umiejętność okiełznania swoich instynktów i niedobrych skłonności, branie odpowiedzialności za siebie — oto prawdziwie męskie cechy. Rozwijają je w sobie bynajmniej nie wszyscy młodzieńcy. Właśnie dlatego spotyka się mężczyzn-chłopców z siwizną na skroniach. Siła ducha jest ważniejsza dla prawdziwego mężczyzny, niż siła muskułów. Męstwo przejawia się w tym żeby nie bać się odpowiedzialności i nie uciekać od niej.

Prawdziwy mężczyzna nigdy nie będzie tyranem rodziny. Poniżają i przytłaczają kobiety tylko zakompleksieni, słabi duchem mężczyźni w rodzaju tych, którzy nie mogli nabrać pewności siebie ani w zawodowej, ani w społecznej sferze. Jak i ci, którzy nie mogą wybaczyć kobiecie, że jest w czymś lepsza od nich - bardziej wykształcona, inteligentna, zarabia więcej. Najbardziej prostym i prymitywnym jest podnoszenie swojego mniemania o sobie poprzez argumenty siły fizycznej. Niegodnie jest i wstyd pozować na silnego, poniżając tego, kto jest od ciebie słabszy albo jeszcze gorzej — tego, kto jest od ciebie zależny. Prawdziwy mężczyzna jest pewny siebie, szlachetny, wielkoduszny i nie małostkowy, nie dręczy się wątpliwościami co do swojej wartości - w tym i względem rodziny. Nie ma on potrzeby budować swojej samooceny poprzez poniżenie otoczenia.

A w czym sami mężczyźni upatrują swoją rolę w rodzinie? Przeprowadziliśmy ankietę w najbliższym męskim otoczeniu i większość przesłuchanych odpowiedziała jednoznacznie: «materialne zabezpieczenie rodziny». Nie zaprzeczamy. To bardzo ważne ale mimo woli pojawia się skojarzenie ze starym dowcipem: «Mężczyzna — to samiec plus pieniądze». Wielu mężczyzn w naszych czasach czuje się poniżonych przez fakt, że niewystarczająco (zarówno w swoich oczach, jak i zdaniem żon) zabezpieczają rodzinę. Ale «nie wystarczająco» to termin niezdefiniowany. Podobny kompleks niższości może przeżywać i nauczyciel i biznesmen-milioner. Sprawa nie leży w ilości pieniędzy lecz w obecności alternatywnego systemu wartości, który jest o wiele ważniejszy od dostatku. Być ideologiem rodziny, duchowym liderem, umieć zatrzymać kobietę, a potem i dzieci w wyścigu za wszelkimi dużymi dobrami materialnymi — to także obowiązek głowy rodziny (oczywiście nie mówimy o ekstremalnych przypadkach związanych z odrzuceniem podstawowych potrzeb życiowych rodziny).

Na pytanie, jaka jest rola głowy rodziny, znamienna była odpowiedź 16-letniego młodzieńca: «Wszystkich zbudować i zabezpieczyć pieniędzmi». Niestety, podobne młodzieżowe spojrzenie na pozycję lidera w rodzinie jest dość typowe w męskim środowisku. Przy podobnym podejściu mężczyzna występuje w roli małostkowego tyrana, a pieniądze są traktowane jako pewnego rodzaju odpust i dają prawo by nie wnikać w codzienne problemy, w życie rodzinne, nie dzielić niepokoju i  przeżyć żony, nie zaspokajać ( nie - nie chodzi o łóżko), w pierwszej kolejności jej emocjonalnych potrzeb. «Czego ty ode mnie chcesz, przecież przynoszę pieniądze» - brzmi, niestety, w wielu rodzinach. Ale żadnymi pieniędzmi nie można wykupić się od rodzinnych obowiązków, tym bardziej nie zrekompensują one oschłości, duchowej głuchoty i etycznej stagnacji.

Dobry mąż jest zobowiązany nie tylko przynosić pieniądze do domu ale także słuchać żony, podzielać jej troski, obdarowywać empatią, współczuciem, uwagą w najdrobniejszych niepokojach i bólach. To nie znaczy robić coś za nią. To, co leży w sferze wybitnie kobiecych obowiązków, zrobi ona potem sama w najszybszy sposób lecz zaangażowanie męża w sprawy istotne dla kobiety zwiększa jej poczucie własnej wartości, wspiera jej wiarę w znaczenie swojej roli w rodzinie, daje siłę do walki z rutyną i szarą rzeczywistością.
     Mężczyźni! Bez względu na to, jak często macie okazję, okazujcie uwagę swojej żonie. To być może kilka godzin w tygodniu. Ale jeżeli kobieta wie, że przy pierwszej okazji postarasz się poświęcić jej prawdziwą, a nie formalną uwagę, że twoja dusza odpowie na jej radości i smutki to będzie cierpliwie czekać. Przecież pragnienie znosi się lżej jeżeli wiesz, że idziesz do źródła duchowej łączności ale jest ono nieznośne, jeżeli jesteś przekonana, że znajdujesz się na emocjonalnej pustyni.

Rodzina, jako sens życia – czy to nie za mało dla mężczyzny, któremu przeznaczona jest ważna rola w społeczeństwie? Bynajmniej. Dobry ojciec rodziny będzie świetnym nauczycielem, ponieważ nie obce są mu ideały; będzie odpowiedzialnym politykiem dlatego że marzy o tym, by jego dzieci żyły w cywilizowanym państwie; będzie odważnym żołnierzem ponieważ ma kogo bronić. Dla prawdziwego mężczyzny rodzina to osobliwy teren, lotnisko dla duchowego i społecznego wzlotu twórczego działania.

autorzy: Marija Kirilenko, Anna Jarenko



czwartek, 17 listopada 2016

Dzieci Boga i dzieci Pana -cz 2.

Na wstępie pierwszego wpisu o tym tytule obiecałem się odnieść do ciekawego wpisu "Anonima" oraz "Karoliny" (linki przekierowujące do tej rozmowy znajdziecie w pierwszym wpisie Dzieci Boga i dzieci Pana.  ). "Co sie odwlecze to nie uciecze" -jak powiada stara mądrość. Odpowiedź sobie w głowie obrabiam i przyjdzie czas na rozwinięcie tych przemyśleń i "namalowanie" stosownego obrazka. Z grubsza rzecz dotyczy relacji kobieco -męskich u jednych i u drugich "dzieci" zaludniających Ziemię Midgard. Dzisiejszy tekst już nieco wyjaśnia tę sprawę- odpowiedź jest w tekście źródłowym do jakiego linkuję - jest to tłumaczenie fragmentu książki „Droga do Prawdy. (Podstawy Wiedzy Świętej)“, Aleksandra Rusalowa.  Powiada się tam, że:
 Lilith jest pierwszą żoną Adama, która została później pierwszą żoną Samaela. Satanail stworzyl Adama i Lilith (z gliny i prochu ziemi), obydwa stworzenia na wzór Aniołów drugiego (czyli wyższego) Nieba. Adam i Lilith dużo kłócili się, kto z ich dwojga jest istotą ważniejszą. To tak bardzo denerwowało Ojca Satanail, że stworzył także Ewę. -Tą jednak na wzór Anioła z pierwszego Nieba, a więc o jeden poziom niżej, niż Adama i Lilith.
Prawdopodobnie to jest powodem, że "dzieci Pana" pogardzają kobiecością
- nasze Kobiety sa przecie Boginiami, ale nie uprzedzam faktów. .


   A póki co ciąg dalszy rozważań na temat główny.
Damian zapytał w komentarzach: "kim są Chazarowie?".  Ania z nieznanych technicznych przyczyn nie mogąca zamieszczać komentarzy tu na blogu (bywało- ktoś jeszcze zgłaszał takie problemy) napisała mi mailem, że czytała kiedyś artykuł o tym, że pradawni Chazarowie faktycznie byli wspaniałym i sławnym ludem Słowiańskim (Aryjskim ściślej- w każdym razie nasi- biali). Link polskojęzyczny niestety prawdopodobnie zniknął (w każdym razie Ani nie udało się jak dotąd go odszukać).
  Staram się w tym momencie znaleźć coś w necie rosyjskojęzycznym ale pierwsze linki jakie się ukazują powiadają już wyłącznie o pierwszym państwie- pasożycie powstałym w 6 wieku naszej ery - kto chce niech spróbuje choćby ten link wrzucić sobie w tłumacz google-dobra zamieszczam już "przemielone" przez google - tłumacz https://translate.google.pl/translate?sl=ru&tl=pl&js=y&prev=_t&hl=pl&ie=UTF-8&u=http%3A%2F%2Ffizrazvitie.ru%2F2013%2F10%2Fhazarskij-kaganat-gosudarstvo-parazit.html&edit-text=
A tu link do oryginału: http://fizrazvitie.ru/2013/10/hazarskij-kaganat-gosudarstvo-parazit.html
Hasło dla wyszukiwarki:    кем были хазары славяне  арии
Tu inny link jaki się ukazuje ale i on rozważa wyłącznie już plemię pasożytów i nie sięga głebiej:  http://bibliotekar.ru/hazary/index.htm

 Ania kilka razy podawała mi link do ciekawej strony -ktoś jeszcze tu w komentarzach ten link zamieścił. Na podanej stronie jest kilka artykułów- pamiętam, że w tamtej chwili chodziło o różnicę między Koszczejami a Kaszczejami jaką to (za informacją od Lewszunowa) wytknąłem autorowi. Poza tym nie miałem zastrzeżeń ale też przyznam, że do tej pory nie miałem czasu uczciwie się "wgryźć w te treści.
Dziś zamieściłem w odpowiedzi dla Damiana taki dopisek:

Jeszcze o Chazarach (a raczej tych, którzy dziś się podszywają pod ten pradawny lud):

Ania i Piotr podesłali już któryś raz stronę - coś tam kiedyś nie do końca pasowało mi- mie mam czasu czytać wszystkiego wnikliwie ale tu jak dotąd (przeczytałem na ten moment ze 30% tekstu) wszystko jest zgodne z tym co dotąd wyłuskałem gdzieś tam w necie. Taki oto fragment:

".......Skrzyżowanie Szaraków z ludem białym, prowadzi do niestabilnego systemu (np. Żydzi chazarscy/ Chazarowie, jak i duża cześć białej społeczności Ziemi), albowiem struktura białych bazuje na kwadracie, a struktura szarych, na trójkącie. * Tutaj (u Żydów chazarskich/ Chazarów) widzimy, składającą się z 13 elementów, Gwiazdę Dawida . Hybrydy rasy białej i szarej bazują na tym 13-kowym systemie – co wyraża się w ich specyficznym sposobie myślenia, który jest nieadekwatny, niepełny, płytki i -w odczuciu ludzi białych- dziwny. "

Wcześniej na przykład: "Złoto i kryształy są dobrymi akumulatorami energii PSI. Bez złota, ich fizyczne ciało szybko ulega tutaj „rozregulowaniu“. Stają się grubi- jak np. Publicystka z Rosji, Valeria Novodvorskaja (która jest szaracką hybrydą/ Szarakiem o ludzkim wyglądzie, ale nie nosi złota)."


Tu jest ta Valeria:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Walerija_Nowodworska
Wpiszcie te personalia do netu a wyskoczy więcej zdjęć.
Zadziwiające jaka ona podobna do "polskiego" Wojciecha Manna. On swoim działaniem od dawna wyjawia swoje pochodzenie.

Link na wspomnianą stronę:

https://magdarian.wordpress.com/szaraki/
* Pamiętacie przesympatycznego Włocha opowiadającego o fraktalach i symbolach poszczególnych nacji? Cały wpis tutaj poświęciłem polecając 3 częściowy jego wykład na You Tube . Szukam teraz nazwy tematu w podglądzie ale nie pamiętam- wyleciało mi z głowy nazwisko człowieka (edycja: Nassim Haramein). Dopiszcie proszę w komentarzach- ten narciarz co pojawiał się wraz ze wspaniałą żoną w filmie "Birth as we know" i razem rodzą dziecko. To do czego on doszedł długimi latami rozważań poprzez fizykę kwantową itp. również mamy we wspomnianym powyżej tekście. On mówił dokładnie to samo pokazując przestrzenne modele brył.

Dobra- na dziś tyle- reszta w komentarzach. Jest bardzo dużo czytania, link zaraz doczytam do końca i chyba umieszczę tu w "abecadło" z jakimś odnośnikiem "pradawna historia" bo warto. To jest ten link powyżej- ostatni czynny tutaj - dla jasności ponawiam: https://magdarian.wordpress.com/szaraki/
 Wydaje się, że zbiera on wszystko (zaznaczam- czytałem dotąd 30% -zaraz dokończę, bywało nieraz, że takie teksty pod koniec "odpływały" w jakieś dziwaczne wnioski jak Luczis ze swoją wiedzą) i bardzo poszerza treści jakie starałem się zebrać w swoim poprzednim wpisie "Dzieci Boga i dzieci Pana".  Czytajmy i zapraszam do rozmowy.