kryje się dziś- jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało- we współczesnym kształceniu kobiet. Jeśli wyrazić się obrazowo: kobieca psychika utkana jest z miłości. Kobieta rodzi się aby kochać, troszczyć się, opiekować, kontaktować się z ludźmi, tworzyć wokół siebie otoczenie ciepła i szczęścia - mówiąc jednym słowem rodzi się dla życia rodzinnego. Niestety wykształcenie jakie otrzymują współcześnie kobiety nie ma nic wspólnego z rodziną. Daje ono możliwość bycia silną i aktywną w środowisku społecznym i nakierowaną na pracę, karierę w społeczeństwie, w administracji albo po prostu uzyskanie jakiejś specjalności. Ale to jest wykształcenie "męskiego typu" i w żaden sposób nie jest związane z rozwojem duchowej natury kobiecej. W rezultacie psychika kobieca staje się sucha i napięta a funkcje hormonalne rozstrajają się z tego powodu, że nieprawidłowo nakierowuje ona swoje starania życiowe. Z tego też powodu obniża się możliwość doświadczenia przez nią szczęścia, wszak szczęściem kobiety w głównej mierze jest życie rodzinne. Nie czując zadowolenia z życia jako całości kobiety bardzo często cierpią na chroniczne depresje.
I jeszcze jedna ważna sprawa: dla zachowania rodziny potrzebne jest 70% kobiecej energii. To właśnie kobieta powinna umieć stwarzać relacje z mężem i dziećmi. Jeśli nie podejmuje ona należnych starań to rodzina się rozpada gdyż mężczyzna ze swojej natury nie jest w stanie regulować rodzinnych relacji. On tylko podąża za tymi ustawieniami jakie nakreśla żona.
Oczywiście, są kobiety, które budują karierę z entuzjazmem i uważają, że życie rodzinne nie powinno być przeszkodą w rozwoju zawodowym ale takie życie zadowala je tylko z jednego powodu: przywykły do tego. Rzecz w tym, że kobieca natura jest bardzo stabilna- kobiecie trudno jest się zmienić i żyje tak jak ją nauczono. I właśnie dlatego życie i szczęście kobiety zależy właśnie od wykształcenia. Jest ona skłonna słuchać, lubi się kształcić a potem ściśle tego przestrzegać. Tak więc, kobieta może mówić ile chce, że życie skoncentrowała na karierze i jest to tym czego potrzebowała, ale moje doświadczenie pokazuje, że słowa w tym przypadku są zawsze w sprzeczności z rzeczywistym stanem rzeczy. Jeśli większą część czasu kobieta spędza w pracy to zycie jej staje sie jak pusty cukierek- po wierzchu słodkie ale wewnątrz brak jakiegokolwiek nadzienia. Głębokiego szczęścia z takiego życia brak.
źródło tłumaczenia - strona Wedyjski świat https://vk.com/feed?w=wall-4051472_94120
Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
niedziela, 1 maja 2016
sobota, 30 kwietnia 2016
Mężczyzna funkcjonuje na kobiecej energii tak jak samochód na benzynie- mój komentarz.
Niniejsze pisanie dotyczy artykułu http://michalxl600.blogspot.com/2015/10/mezczyzna-funkcjonuje-na-kobiecej.html?showComment=1461990863014#c6278375031921788785 . Jest on jedną z trzech najbardziej poczytnych publikacji blogu (polecam uwadze linki po prawej pod nazwą "abecadło" a tamże kolejny artykuł wprowadzający o nazwie "różnice energetyczne między kobietą a mężczyzną") i obecnie kliknęło nań ponad 40 tysięcy osób (edytuję 3 maja a więc pol 4 dniach- już 50 tysięcy. Znów przybywa awanturniczych wpisów pod głównym artykułem. Czyżby agonalne drgawki starych wzorców?). Wpis ten nieustannie budzi zainteresowanie i jest najwyraźniej linkowany tu i tam. Bardzo mnie to cieszy, że treść ta nie pozostaje obojętna. Z jakąś niezmierzoną przeze mnie cykliczną regularnością ktoś gdzieś podaje ten link i pojawia się fala - wyraźnie zauważalna grupa nowych czytelniczek. Wpisy są bardzo charakterystyczne i już nie mam sił odpisywać tego samego na każdy z nich z osobna więc zdecydowałem się na niniejsze "posłowie" - rodzaj komentarza do tamtych treści i dam pod tamtym artykułem przekierowanie do dzisiejszego wpisu.
Cechy szczególne tych masowych wpisów: wojowniczość, pretensje do rodu męskiego, usprawiedliwianie w rodzaju "muszę tyrać bo chłop pierdoła i w ogóle faceci to zaraza kompletna". Kto ciekaw niech zajrzy do komentarzy - nie chce mi się wyszczególniać wszystkiego. Panie te niemal bez wyjątku nie przeczytały żadnego innego artykułu na blogu ale "wpadają zziajane" z mieczem w dłoniach i tną.....w martwą pustkę bo żaden cios w ich stronę nie pada. Uważają, że ten artykuł wyjaśnia wszystko i emocjonalnie wydają ocenę. Co prawda zauważam, że kolejne fale "hejtu" przychodzące w kolejnym miesiącu (bo chyba takie falowanie dałoby się dostrzec) mają pewne różnice - rzekłbym środowiskowe -gdyż coraz bardziej kolejne czytelniczki nie przebierają w słowach. W konsekwencji moje odpowiedzi stają się coraz bardziej szorstkie i ostatecznie stać się może, że ktoś i mnie uzna za gbura i całkowicie zniesmaczony opuści to miejsce nie zapoznawszy się z resztą treści - a sądzę, że warto.
Zadaję sobie więc po raz kolejny trud pukania w klawisze i tytułem wprowadzenia dla "nowicjuszek" ;) - zebrania nieco tego co jest rozsiane tu i ówdzie w moich komentarzach a do czego nie od razu dotrą nowe czytelniczki. Wierzę, że dla wielu z nich jest jeszcze nadzieja otrząśnięcia się z tego cywilizacyjnego amoku - wpisy nie emanują szczęściem. Przypadków nie ma- skoro tu trafiły to może poczytają coś więcej.
Powtarzam (wczoraj po raz nie wiem który rozmawialiśmy sobie na ten temat z mamą- była znów kilka dni w odwiedzinach- sypiąc przykładami z przeszłości ), że miałem wspaniałego ojca. Ona to dziś dostrzega- wcześniej nie miała czasu i stosownego dystansu. Facet niesłychanie konsekwentny ale jednocześnie z wielkim sercem, wzór taktu i dobrych manier (miał też swoje wady i śmiesznostki rzecz jasna- nie robię z niego pomnika). Mama moja należała (bo to się dziś trochę zmienia) do takich właśnie kobiet siłaczek. Bardzo ambitna 12 letnia Basia postanowiła, że stanie się samodzielna i niezależna - i dopięła swego. Ojciec "coś w niej widział" i mimo tego, że miał z nią - jak to się dawniej mawiało- "krzyż pański" został z nami tak długo jak tylko mógł. Zmarł ponad 10 lat temu - oficjalne, medyczne przyczyny dość pokrętne. Ja dziś twierdzę, że stracił cel i chęć do życia. Mnie z bratem przejęły "do eksploatacji" dwie typowe hieny- modliszki (to klasyfikacja pana Pawła Śląskiego, autora tej książki- polecam http://lubimyczytac.pl/ksiazka/146842/hieny-modliszki-czarne-wdowy-czyli-jak-kobiety-zabija ) - jakiś czas trzymały ojca przy życiu wnuki ale z czasem i to mu zabrano.
W każdym razie dziś omawiamy sobie z mamą różne wybory z przeszłości- mama całe życie pracowała na bardzo odpowiedzialnym stanowisku kierowniczym. Praktycznie cały dom i nasze życie podporządkowane było jej misji życiowej - nawet mieszkaliśmy w służbowym mieszkaniu gdzie mama miała praktycznie pogotowie pracy (szpitalna apteka) - telefony po nocach nie były rzadkością. Tato i jego praca była w cieniu działań mamy - mogło być inaczej ale na przeszkodzie stały ambicje mojej rodzicielki. Nie chciała "wyjść za mąż" - chciała być "w blasku jupiterów", na scenie. Za te jej zachcianki zapłacilismy my wszyscy jako rodzina.
Na życzenie mogę ten temat rozwijać - piszę o tym by zilustrować, że mam podstawy do takich a nie innych opinii. W życiu dorosłym (stare prawo wyjaśniane w oficjalnej psychologii) powieliłem wzorzec z domu rodzinnego starając się "zbudować małżeństwo partnerskie" - dziś widzę w jak ślepą uliczkę prowadziła ta droga.
Dobra ...... tyle może ode mnie.
Tak naprawdę liczę na to, że jeśli tu zabłądzą te pojawiające się ostatnio "wojowniczki- siłaczki" to jakimś nawiązaniem kontaktu zajmą się tutejsze Łady - Boginie . Jam tylko skryba - wykonawca natchnień żeńskiej siły. Początkowo korzystałem z wypowiedzi tłumaczonych ..........no tak! to ważna uwaga dla nowych czytelniczek - powtarzam: przeważająca większość treści tu zamieszczanych to wypowiedzi kobiet a nie moje "męskie wydumki". Stworzyłem tę przestrzeń jako świetlicę- miejsce spotkań. Taka jest męska rola. Nie pretenduję do roli guru ( znów przed chwilą taki zarzut padł w nowym wpisie na wspomnianej stronie). Tak jak mężczyzna realizując jakąś wizję ukochanej kobiety stawia BUDYNEK - dba o szczelny dach, izolację fundamentów, o to by ściany były równe i nie zawaliły się na głowę a kobieta zajmuje się doborem barw na ścianach, firankami i masą innych szczegółów - tym samym wypełniając tę przestrzeń ciepłem i tworząc DOM ..........tak samo i ja jestem kimś w rodzaju sołtysa, który pomógł wybudować miejscową kawiarenkę, zaprosił kilku ciekawych prelegentów (prelegentek w naszym wypadku) i cieszy się, że miejsce ożyło i przyciąga ludzi. To Wy napełniacie tę wirtualną przestrzeń życiem.
Z wiosennym pozdrowieniem - michalxl600 ( Jędrek M. )
edycja dnia 20 maja 2016: czytelniczka "The Klamka" dokonała wpisu , który szczerze polecam. Szukajcie w komentarzach pod tym wpisem: https://michalxl600.blogspot.com/2016/05/gowna-przyczyna-zenskich-problemow-ze.html?showComment=1463689538887#c5944325835542797148
Cechy szczególne tych masowych wpisów: wojowniczość, pretensje do rodu męskiego, usprawiedliwianie w rodzaju "muszę tyrać bo chłop pierdoła i w ogóle faceci to zaraza kompletna". Kto ciekaw niech zajrzy do komentarzy - nie chce mi się wyszczególniać wszystkiego. Panie te niemal bez wyjątku nie przeczytały żadnego innego artykułu na blogu ale "wpadają zziajane" z mieczem w dłoniach i tną.....w martwą pustkę bo żaden cios w ich stronę nie pada. Uważają, że ten artykuł wyjaśnia wszystko i emocjonalnie wydają ocenę. Co prawda zauważam, że kolejne fale "hejtu" przychodzące w kolejnym miesiącu (bo chyba takie falowanie dałoby się dostrzec) mają pewne różnice - rzekłbym środowiskowe -gdyż coraz bardziej kolejne czytelniczki nie przebierają w słowach. W konsekwencji moje odpowiedzi stają się coraz bardziej szorstkie i ostatecznie stać się może, że ktoś i mnie uzna za gbura i całkowicie zniesmaczony opuści to miejsce nie zapoznawszy się z resztą treści - a sądzę, że warto.
Zadaję sobie więc po raz kolejny trud pukania w klawisze i tytułem wprowadzenia dla "nowicjuszek" ;) - zebrania nieco tego co jest rozsiane tu i ówdzie w moich komentarzach a do czego nie od razu dotrą nowe czytelniczki. Wierzę, że dla wielu z nich jest jeszcze nadzieja otrząśnięcia się z tego cywilizacyjnego amoku - wpisy nie emanują szczęściem. Przypadków nie ma- skoro tu trafiły to może poczytają coś więcej.
Powtarzam (wczoraj po raz nie wiem który rozmawialiśmy sobie na ten temat z mamą- była znów kilka dni w odwiedzinach- sypiąc przykładami z przeszłości ), że miałem wspaniałego ojca. Ona to dziś dostrzega- wcześniej nie miała czasu i stosownego dystansu. Facet niesłychanie konsekwentny ale jednocześnie z wielkim sercem, wzór taktu i dobrych manier (miał też swoje wady i śmiesznostki rzecz jasna- nie robię z niego pomnika). Mama moja należała (bo to się dziś trochę zmienia) do takich właśnie kobiet siłaczek. Bardzo ambitna 12 letnia Basia postanowiła, że stanie się samodzielna i niezależna - i dopięła swego. Ojciec "coś w niej widział" i mimo tego, że miał z nią - jak to się dawniej mawiało- "krzyż pański" został z nami tak długo jak tylko mógł. Zmarł ponad 10 lat temu - oficjalne, medyczne przyczyny dość pokrętne. Ja dziś twierdzę, że stracił cel i chęć do życia. Mnie z bratem przejęły "do eksploatacji" dwie typowe hieny- modliszki (to klasyfikacja pana Pawła Śląskiego, autora tej książki- polecam http://lubimyczytac.pl/ksiazka/146842/hieny-modliszki-czarne-wdowy-czyli-jak-kobiety-zabija ) - jakiś czas trzymały ojca przy życiu wnuki ale z czasem i to mu zabrano.
W każdym razie dziś omawiamy sobie z mamą różne wybory z przeszłości- mama całe życie pracowała na bardzo odpowiedzialnym stanowisku kierowniczym. Praktycznie cały dom i nasze życie podporządkowane było jej misji życiowej - nawet mieszkaliśmy w służbowym mieszkaniu gdzie mama miała praktycznie pogotowie pracy (szpitalna apteka) - telefony po nocach nie były rzadkością. Tato i jego praca była w cieniu działań mamy - mogło być inaczej ale na przeszkodzie stały ambicje mojej rodzicielki. Nie chciała "wyjść za mąż" - chciała być "w blasku jupiterów", na scenie. Za te jej zachcianki zapłacilismy my wszyscy jako rodzina.
Na życzenie mogę ten temat rozwijać - piszę o tym by zilustrować, że mam podstawy do takich a nie innych opinii. W życiu dorosłym (stare prawo wyjaśniane w oficjalnej psychologii) powieliłem wzorzec z domu rodzinnego starając się "zbudować małżeństwo partnerskie" - dziś widzę w jak ślepą uliczkę prowadziła ta droga.
Dobra ...... tyle może ode mnie.
Tak naprawdę liczę na to, że jeśli tu zabłądzą te pojawiające się ostatnio "wojowniczki- siłaczki" to jakimś nawiązaniem kontaktu zajmą się tutejsze Łady - Boginie . Jam tylko skryba - wykonawca natchnień żeńskiej siły. Początkowo korzystałem z wypowiedzi tłumaczonych ..........no tak! to ważna uwaga dla nowych czytelniczek - powtarzam: przeważająca większość treści tu zamieszczanych to wypowiedzi kobiet a nie moje "męskie wydumki". Stworzyłem tę przestrzeń jako świetlicę- miejsce spotkań. Taka jest męska rola. Nie pretenduję do roli guru ( znów przed chwilą taki zarzut padł w nowym wpisie na wspomnianej stronie). Tak jak mężczyzna realizując jakąś wizję ukochanej kobiety stawia BUDYNEK - dba o szczelny dach, izolację fundamentów, o to by ściany były równe i nie zawaliły się na głowę a kobieta zajmuje się doborem barw na ścianach, firankami i masą innych szczegółów - tym samym wypełniając tę przestrzeń ciepłem i tworząc DOM ..........tak samo i ja jestem kimś w rodzaju sołtysa, który pomógł wybudować miejscową kawiarenkę, zaprosił kilku ciekawych prelegentów (prelegentek w naszym wypadku) i cieszy się, że miejsce ożyło i przyciąga ludzi. To Wy napełniacie tę wirtualną przestrzeń życiem.
Z wiosennym pozdrowieniem - michalxl600 ( Jędrek M. )
edycja dnia 20 maja 2016: czytelniczka "The Klamka" dokonała wpisu , który szczerze polecam. Szukajcie w komentarzach pod tym wpisem: https://michalxl600.blogspot.com/2016/05/gowna-przyczyna-zenskich-problemow-ze.html?showComment=1463689538887#c5944325835542797148
czwartek, 21 kwietnia 2016
22 kwietnia - Lelnik
Święto to jest imeninami bogini Lelii. Lelia jest pierwszą córką bogini Łady i boga Swaroga. Lelia ucieleśnia wiosnę, wiosenną zieleń, rozkwit odrodzonej przyrody, patronka dzieci (stąd małe dziecko nazywa się "lala"). Aby nie mylić tego dnia ze świętem Lelia( syna Łady, który rozpala w ludzkich sercach ogień miłości) dzień ten częściej bywa nazywany Lialnik ( Lewicznik). Łada jest wielką boginią miłości, wiosenno -letniego urodzaju, patronka zaślubin, życia małżeńskiego, ..........
spróbujcie resztę wklejając tekst w tłumacza google
Wypada nam w tym roku to święto dokładnie w pełnię więc wzmocnienie wpływów.
ЛЕЛЬНИК
/22 цветеня/
Этот праздник, является именинами богини Лели. Она - первая дочь богини Лады и бога Сварога. Леля олицетворяет весну, весеннюю зелень, расцвет обновлённой природы, покровительница детей (маленького ребёнка так и называют – «Ляля»). Дабы не путать сей день с вешним Праздником Леля (сыном Лады, который зажигает в сердцах людей огонь Любви) – день чаще именуется как ЛЯЛЬНИК (Девичник). Лада – великая богиня любви, весенне-летнего плодородия и покровительница свадеб, брачной жизни, рожаниц. Призывая Лелю на собственные именины, народ встречает Лелю, которая преображается во всей своей красе - благодаря своей Матери, богини Любви Ладе.
Лельник - это единственный день в году, когда женщина, у которой нет детей, может обрести детородную силу - без обращения к колдунам и прочим «целителям», ибо на Девичник призывается сама Берегиня беременности - Леля. Такой же точно, но уже Мальчишник (на мужской день), может собираться на следующий день - Ярилы Вешнего. Для женщины, у которой не было «подруг по несчастью», Обрядовость заключалась в подъёме «не свет, не заря», дабы успеть к рассвету на лесную поляну, где поднимается вешний пар от утренней росы. Именно этот пар и обладает этой чудодейственной силой - известной с незапамятных времён, росы Лели, которую поднимает луч Ярилы. В язычестве именно Ярило отвечает за детородные функции у мужчин, а Леля - соответственно у женщин.
В остальном (т.е. при отсутствии проблем с беременностью), Лельник является классическим Празднованием Рода и Рожениц - когда мужчины всячески чествуют женщин. И единственным жертвоприношением в угоду Богине Леле - является дарение цветов. В этот день девушки приносят на берега водоёмов дары русалкам, а в ночи, непременно в тайне от парней, творят свою девичью ворожбу. На сей праздник изготовляли «лялемья» и совершали обряд выпекания женской доли. Девушки также ходили в священную рощу.
Ляльник часто называется «Красной горкой», поскольку местом действия становится холм, расположенный неподалеку от деревни. Рано утром там совершается встреча солнца. При первом проблеске светила светил собравшаяся на холме молодёжь с выбранной «хороводницею» (самая духовно красивая девушка) во главе, которая и исполняла роль Лели (Ляли), приступала к выполнению завещанного стариной обряда.
В этот день весна, как дары природы, преподносит людям лелеяние, ласку, пробуждала в их сердцах нежность. Ведь расцветала яблоня. По народным поверьям, утром этого дня прилетает в яблоневый сад Птица Сирин – Птица Печали, которая грустит и плачет. А после полудня прилетает в яблоневый сад Птица Алконост, которая радуется и смеётся. Слёзы Птицы Сирин – Мёртвая Вода, роса с крыльев Птицы Алконост – Вода Живая. Если умыть болящего в этот день сначала Мёртвой, а потом Живой Водой, он непременно исцелится.
Следует сходить в баню, попросить прощения у родных и близких за нанесённые обиды и позаботиться об очищении своей души от дел неправедных.
В Ляльник мужчины всячески чествуют женщин. И единственным приношением древнерусской прародительнице - богине любви Леле являются живые (несорванные) цветы. Именно благодаря славянским обычаям празднования Женских Дней мы обязаны обычаю дарения цветов. Это уже потом начали дарить срезанные цветы.
В этот день не трудятся ни в поле, ни в огороде. Лучше всего провести время на отдыхе в берёзовом лесу и набрать от него здоровых сил. Берёза - символ Лады. В чести сегодня и верба, которая к этому дню насыщается чародейной силой Солнца. Отсюда и другое название Праздника - Вербовник. Но лучше всего и цветы и деревья сохранять как можно больше целыми (необорванными, несрезанными), т.к. они живые и являются братьями нашими меньшими из растительного царства.
Красная Горка - время разгула славянских свадеб. Как Природа готова к «оплодотворению», так и девушки готовятся к замужеству.
spróbujcie resztę wklejając tekst w tłumacza google
Wypada nam w tym roku to święto dokładnie w pełnię więc wzmocnienie wpływów.
ЛЕЛЬНИК
/22 цветеня/
Этот праздник, является именинами богини Лели. Она - первая дочь богини Лады и бога Сварога. Леля олицетворяет весну, весеннюю зелень, расцвет обновлённой природы, покровительница детей (маленького ребёнка так и называют – «Ляля»). Дабы не путать сей день с вешним Праздником Леля (сыном Лады, который зажигает в сердцах людей огонь Любви) – день чаще именуется как ЛЯЛЬНИК (Девичник). Лада – великая богиня любви, весенне-летнего плодородия и покровительница свадеб, брачной жизни, рожаниц. Призывая Лелю на собственные именины, народ встречает Лелю, которая преображается во всей своей красе - благодаря своей Матери, богини Любви Ладе.
Лельник - это единственный день в году, когда женщина, у которой нет детей, может обрести детородную силу - без обращения к колдунам и прочим «целителям», ибо на Девичник призывается сама Берегиня беременности - Леля. Такой же точно, но уже Мальчишник (на мужской день), может собираться на следующий день - Ярилы Вешнего. Для женщины, у которой не было «подруг по несчастью», Обрядовость заключалась в подъёме «не свет, не заря», дабы успеть к рассвету на лесную поляну, где поднимается вешний пар от утренней росы. Именно этот пар и обладает этой чудодейственной силой - известной с незапамятных времён, росы Лели, которую поднимает луч Ярилы. В язычестве именно Ярило отвечает за детородные функции у мужчин, а Леля - соответственно у женщин.
В остальном (т.е. при отсутствии проблем с беременностью), Лельник является классическим Празднованием Рода и Рожениц - когда мужчины всячески чествуют женщин. И единственным жертвоприношением в угоду Богине Леле - является дарение цветов. В этот день девушки приносят на берега водоёмов дары русалкам, а в ночи, непременно в тайне от парней, творят свою девичью ворожбу. На сей праздник изготовляли «лялемья» и совершали обряд выпекания женской доли. Девушки также ходили в священную рощу.
Ляльник часто называется «Красной горкой», поскольку местом действия становится холм, расположенный неподалеку от деревни. Рано утром там совершается встреча солнца. При первом проблеске светила светил собравшаяся на холме молодёжь с выбранной «хороводницею» (самая духовно красивая девушка) во главе, которая и исполняла роль Лели (Ляли), приступала к выполнению завещанного стариной обряда.
В этот день весна, как дары природы, преподносит людям лелеяние, ласку, пробуждала в их сердцах нежность. Ведь расцветала яблоня. По народным поверьям, утром этого дня прилетает в яблоневый сад Птица Сирин – Птица Печали, которая грустит и плачет. А после полудня прилетает в яблоневый сад Птица Алконост, которая радуется и смеётся. Слёзы Птицы Сирин – Мёртвая Вода, роса с крыльев Птицы Алконост – Вода Живая. Если умыть болящего в этот день сначала Мёртвой, а потом Живой Водой, он непременно исцелится.
Следует сходить в баню, попросить прощения у родных и близких за нанесённые обиды и позаботиться об очищении своей души от дел неправедных.
В Ляльник мужчины всячески чествуют женщин. И единственным приношением древнерусской прародительнице - богине любви Леле являются живые (несорванные) цветы. Именно благодаря славянским обычаям празднования Женских Дней мы обязаны обычаю дарения цветов. Это уже потом начали дарить срезанные цветы.
В этот день не трудятся ни в поле, ни в огороде. Лучше всего провести время на отдыхе в берёзовом лесу и набрать от него здоровых сил. Берёза - символ Лады. В чести сегодня и верба, которая к этому дню насыщается чародейной силой Солнца. Отсюда и другое название Праздника - Вербовник. Но лучше всего и цветы и деревья сохранять как можно больше целыми (необорванными, несрезанными), т.к. они живые и являются братьями нашими меньшими из растительного царства.
Красная Горка - время разгула славянских свадеб. Как Природа готова к «оплодотворению», так и девушки готовятся к замужеству.
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Źródłem ciepła jest kobieta. Jej miłość i oddanie, połączone z intelektem mężczyzny- jej serce połączone z głową mężczyzny mogą uczynić cud...
Ostatnio czytelniczka sygnująca swoje wpisy małą literką "k." wpisała wspaniały cytat: "Szczęście jest jak motyl. Im bardziej za nim gonisz, tym bardziej ci
się wymyka. Lecz jeśli zwrócisz swą uwagę ku innym rzeczom, przyfrunie i
delikatnie usiądzie ci na ramieniu." http://michalxl600.blogspot.com/2016/04/stan-sie-prawdziwie-szczesliwa.html
Było też w naszych dyskusjach o zakładaniu masek w codzienności- niniejszy tekst poszerza tamte rozważania i jakoś według mnie zaplata się z fragmentem wiersza jaki podała "k.". Na innym portalu znalazłem te teksty, które gdzieś tam hen, hen - dawno, dawno temu były dla mnie bardzo ważne. Dziś mam lekki dystans do tej postaci (Osho)- być może muszę mu się jeszcze raz wnikliwie przyjrzeć. Nie zmienia to faktu, że są jego wypowiedzi, które akceptuję w całości. Oto jedna z nich skopiowany z tego miejsca http://foof.most.org.pl/g_teksty/po_blisk.htm
Potrzeba bliskości
Każdy obawia się bliskości, bez względu na to, czy jest tego świadomy, czy nie. Bliskość oznacza odkrycie się przed obcym. Wszyscy jesteśmy sobie obcy: nikt nie zna nikogo. Jesteśmy obcy nawet sobie samym, gdyż tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.
Bliskość, zbliżenie się do kogoś obcego oznacza, że musisz odrzucić wszystkie mechanizmy obronne; tylko wtedy owa bliskość jest możliwa. Ale powstaje lęk, że gdy przestaniesz się "bronić"; gdy zrzucisz wszystkie maski jakie nosisz... kto wie, co zrobi z tobą ten obcy, ta druga osoba?
Wszyscy ukrywamy tysiące rzeczy - nie tylko przed innymi, ale nawet przed samymi sobą - gdyż byliśmy wychowani w chorym społeczeństwie, które narzuciło nam tysiące zahamowań, tysiące zakazów, nakazów, tabu. Stąd lęk przed obcym, bez względu na to, czy żyjesz z tą osobą dziesięć, dwadzieścia, czy trzydzieści lat - owa obcość nigdy nie znika. I czujesz się lepiej, gdy zachowujesz trochę dystansu i masz w zanadrzu swoje mechanizmy obronne, gdyż ktoś może wykorzystać twoją słabość, twoją podatność na zranienie. Tak, każdy, dosłownie każdy obawia się bliskości.
Ten problem staje się znacznie bardziej poważny, gdyż każdy PRAGNIE bliskości. Każdy pragnie bliskości, gdyż bez niej jesteś samotny we wszechświecie, żyjesz bez przyjaciela, bez ukochanej, bez kogokolwiek komu mógłbyś ufać, bez kogokolwiek przed kim mógłbyś odkryć swoje rany. A pamiętaj, że rany nie zabliźnią się, jeśli nie są odsłonięte. Gdy je zasłonisz, wypełnią się jedynie jeszcze większą ropą.
Bliskość jest podstawową potrzebą człowieka, więc każdy jej pragnie, ty też... ale jednocześnie pragniesz też, aby to ta DRUGA osoba się zbliżyła; aby się odsłoniła, odrzuciła swoje mechanizmy obronne, odkryła swoje rany, zerwała maski które nosi, odkryła swoją autentyczną osobowość, stanęła zupełnie "nago" przed tobą. A jednocześnie pragnąc bliskości, sam obawiasz się odrzucić swoje "obrony".
Jest to jeden z zasadniczych konfliktów pomiędzy przyjaciółmi, ukochanymi: nikt nie chce się odsłonić, stanąć w "nagości", zupełnie szczerze przed tym drugim. A oboje pragną bliskości...
Stąd, jeśli nie odrzucisz zahamowań i stłumień, którymi "obdarowali" cię twoi rodzice, twoje wychowanie, twoje społeczeństwo, twoja kultura i twoja religia, wtedy nigdy tak naprawdę nie zbliżysz się do nikogo. Ale to TY musisz przejąć inicjatywę, nie przerzucaj tego na tę drugą osobę.
Często, nawet gdy ktoś inny jest gotowy by obdarzyć cię swoją miłością... wtedy wycofujesz się. Pojawia się obawa: "tak, to piękne, ale jak długo będzie to trwać? Wcześniej, czy później będę musiał się odkryć". A miłość oznacza bliskość, miłość to dwie osoby zbliżające się do siebie, miłość to dwa ciała w jednej duszy. I pojawia się lęk, lęk o swoją duszę, swoje wnętrze... "przecież nie jestem doskonały, lepiej się ukryć, lepiej się nie odkrywać, niż narazić na odrzucenie"... I w ten sposób lęk przed odrzuceniem nie pozwala ci przyjąć miłości, nie pozwala ci zbliżyć się do innej osoby.
Co zatem robić? Pierwszy, podstawowy krok to akceptacja siebie samego, takiego jakim jesteś... odrzuć tradycję, która doprowadziła niemal cały świat do szaleństwa. Spójrz do wewnątrz i odrzuć wszystko, co zostało ci narzucone; wszystko co powoduje twój wstyd. Musisz zaakceptować swoja naturę, taką jaka jest, a nie taką jaka "powinna być". Nie nauczam żadnych "powinienem/nie powinienem". Wszystkie "powinienem/nie powinienem" to przyczyna choroby ludzkiego umysłu. Odrzuć wszystkie powinności bycia kimś ważnym, pobożnym, respektowanym... nie ma nic piękniejszego od bycia prostym i zwyczajnym, od bycia po prostu sobą. Możesz wyrażać siebie autentycznie i szczerze - stajesz się otwarty i ta otwartość pomoże innej osobie otworzyć się przed tobą. Twoja bezpretensjonalna, autentyczna prostota to zachęta dla bliskości, zaufania i otwartości ze strony drugiej osoby. Gdy znikają wszystkie "powinienem/nie powinienem", gdy nie musisz się już ukrywać i bać, wtedy pojawia się bliskość.
Kiedy pojawia się miłość, kiedy chcesz w nią głębiej wejść, powstaje następny problem. Wchodząc głębiej w miłość, tracisz swoje fałszywe "ja". I zaczynasz się bać, unikać głębi miłości, gdyż ta głębia jest jak śmierć. Zaczynasz tworzyć bariery między sobą a twoją ukochaną, gdyż kobieta wydaje się jak przepaść, przepaść przez którą możesz zostać wchłonięty. Powstałeś z kobiety, ona jest łonem, przepaścią... jeśli może dać ci życie, może dać ci też śmierć. Kobieta jest niebezpieczna, tajemnicza. Nie potrafisz żyć bez niej i jednocześnie nie potrafisz żyć z nią. Nie możesz się od niej oddalić, gdyż bez niej życie jest puste; nie możesz się do niej zupełnie zbliżyć, gdyż wtedy tracisz swoje "ja".
Ten konflikt jest typowy w każdej miłości. Zatem czynisz kompromisy: nie oddalasz się zbyt daleko, ale też nie zbliżasz się totalnie. Stoisz gdzieś w środku, balansując sobą... ale wtedy miłość nie może się pogłębić. Głębia miłości jest osiągalna tylko wtedy, gdy odrzucisz lęk i skoczysz z zamkniętymi oczami głową w przód.
Jest to niebezpieczne - miłość może zabić twoje ego, twoje "ja". Miłość to trucizna dla twojego fałszywego "ja". Miłość to życie dla ciebie prawdziwego, miłość to śmierć dla twojego ego. Musisz skoczyć. Musisz się zbliżyć i dosłownie rozpłynąć w kobiecie... ta bliskość to drzwi do boskości, do wieczności.
Kobieta ma podobny problem. Im bardziej zaczyna zbliżać się do mężczyzny, ten tym bardziej stara się od niej uciec i znajduje tysiące wymówek by się oddalić. Zatem kobieta musi czekać, a czekanie to następny problem: jeśli kobieta nie przejmuje inicjatywy, wygląda to na obojętność, a obojętność może zabić miłość. Nic nie jest bardziej zabójcze dla miłości niż obojętność. Nawet nienawiść jest lepsza, gdyż jest przynajmniej pewnym rodzajem relacji miedzy dwojgiem osób. Miłość może przetrwać nienawiść, ale nie znosi obojętności. I stąd kobieta ma trudności; jeśli przejmuje inicjatywę, mężczyzna ucieka, gdyż większość mężczyzn nie znosi kobiet, które podejmują inicjatywę. Mężczyzna czuje, że zbliża się przepaść, więc lepiej uciec, zanim będzie za późno. Tak właśnie powstają donżuani. Krążą od jednej kobiety do drugiej, wypełnieni lękiem, że przepaść może ich wchłonąć. Donżuani nie są prawdziwymi kochankami, choć na nich wyglądają - każdego dnia nowa kobieta. Donżuani to przestraszeni ludzie, obawiający się bliskości.
Zatem kobieta również stoi pośrodku; tak jak mężczyzna między lękiem przed przepaścią a pragnieniem bliskości, tak kobieta między przejęciem inicjatywy a obojętnością. Obie sytuacje są złe, to zwykłe kompromisy. A kompromisy nie pozwalają rozkwitnąć miłości. Kompromisy nie pozwalają niczemu rozkwitnąć. Kompromisy to kalkulacja, spryt... potrzebne w biznesie, ale nie mające nic wspólnego z miłością. Więc zaryzykuj, odrzuć bariery swojego ego i skocz... skocz w prawdziwą bliskość, skocz w prawdziwą miłość.
Na początku miłość ma barwę seksu. Jeśli jest płytka, pozostanie do tego seksu zredukowana; tak naprawdę to nie będzie żadna miłość. A bez miłości seks sprowadza życie do prymitywnego, wręcz obrzydliwego poziomu. Seks może być piękny, gdy towarzyszy mu miłość. Sam w sobie jest obrzydliwy. To tak jakby najpiękniejsze oczy najpiękniejszej kobiety wyjąć z oczodołów. Pozbawione ciała, nawet najpiękniejsze oczy są obrzydliwe.
Bliskość w stosunku do jednej kobiety lub mężczyzny jest dużo lepsza, niż mnogość relacji partnerskich. Może ta mnogość jest zabawna, ale powierzchowna - nigdy nie zdołasz rozwinąć się wewnętrznie. Miłość to nie sezonowy kwiatek, potrzeba jej wiele czasu by rozkwitła. Każdy mężczyzna ma w sobie pierwiastek kobiecości, każda kobieta ma w sobie pierwiastek męskości. Jedyny sposób, aby się o tej jedności przekonać, to bycie w głębokiej bliskości. Postaraj się bliskości rozkwitnąć tak bardzo, jak to tylko możliwe. Pozwól rozkwitnąć zaufaniu, odrzuć wszystkie bariery dzielące cię od drugiej osoby.
Według mnie, uduchowienie oznacza ciepło, miłość i bliskość. Źródłem ciepła jest kobieta. Jej miłość i oddanie, połączone z intelektem mężczyzny; jej serce połączone z głową mężczyzny, mogą uczynić cud...
Dzielcie się swoja miłością, swoimi sercami. Pragnę, aby kobieta i mężczyzna rozwijali się wspólnie, w głębokiej harmonii i poczuciu nieograniczonej bliskości. Tylko w ten sposób możemy zmienić świat.
Było też w naszych dyskusjach o zakładaniu masek w codzienności- niniejszy tekst poszerza tamte rozważania i jakoś według mnie zaplata się z fragmentem wiersza jaki podała "k.". Na innym portalu znalazłem te teksty, które gdzieś tam hen, hen - dawno, dawno temu były dla mnie bardzo ważne. Dziś mam lekki dystans do tej postaci (Osho)- być może muszę mu się jeszcze raz wnikliwie przyjrzeć. Nie zmienia to faktu, że są jego wypowiedzi, które akceptuję w całości. Oto jedna z nich skopiowany z tego miejsca http://foof.most.org.pl/g_teksty/po_blisk.htm
Potrzeba bliskości
Każdy obawia się bliskości, bez względu na to, czy jest tego świadomy, czy nie. Bliskość oznacza odkrycie się przed obcym. Wszyscy jesteśmy sobie obcy: nikt nie zna nikogo. Jesteśmy obcy nawet sobie samym, gdyż tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.
Bliskość, zbliżenie się do kogoś obcego oznacza, że musisz odrzucić wszystkie mechanizmy obronne; tylko wtedy owa bliskość jest możliwa. Ale powstaje lęk, że gdy przestaniesz się "bronić"; gdy zrzucisz wszystkie maski jakie nosisz... kto wie, co zrobi z tobą ten obcy, ta druga osoba?
Wszyscy ukrywamy tysiące rzeczy - nie tylko przed innymi, ale nawet przed samymi sobą - gdyż byliśmy wychowani w chorym społeczeństwie, które narzuciło nam tysiące zahamowań, tysiące zakazów, nakazów, tabu. Stąd lęk przed obcym, bez względu na to, czy żyjesz z tą osobą dziesięć, dwadzieścia, czy trzydzieści lat - owa obcość nigdy nie znika. I czujesz się lepiej, gdy zachowujesz trochę dystansu i masz w zanadrzu swoje mechanizmy obronne, gdyż ktoś może wykorzystać twoją słabość, twoją podatność na zranienie. Tak, każdy, dosłownie każdy obawia się bliskości.
Ten problem staje się znacznie bardziej poważny, gdyż każdy PRAGNIE bliskości. Każdy pragnie bliskości, gdyż bez niej jesteś samotny we wszechświecie, żyjesz bez przyjaciela, bez ukochanej, bez kogokolwiek komu mógłbyś ufać, bez kogokolwiek przed kim mógłbyś odkryć swoje rany. A pamiętaj, że rany nie zabliźnią się, jeśli nie są odsłonięte. Gdy je zasłonisz, wypełnią się jedynie jeszcze większą ropą.
Bliskość jest podstawową potrzebą człowieka, więc każdy jej pragnie, ty też... ale jednocześnie pragniesz też, aby to ta DRUGA osoba się zbliżyła; aby się odsłoniła, odrzuciła swoje mechanizmy obronne, odkryła swoje rany, zerwała maski które nosi, odkryła swoją autentyczną osobowość, stanęła zupełnie "nago" przed tobą. A jednocześnie pragnąc bliskości, sam obawiasz się odrzucić swoje "obrony".
Jest to jeden z zasadniczych konfliktów pomiędzy przyjaciółmi, ukochanymi: nikt nie chce się odsłonić, stanąć w "nagości", zupełnie szczerze przed tym drugim. A oboje pragną bliskości...
Stąd, jeśli nie odrzucisz zahamowań i stłumień, którymi "obdarowali" cię twoi rodzice, twoje wychowanie, twoje społeczeństwo, twoja kultura i twoja religia, wtedy nigdy tak naprawdę nie zbliżysz się do nikogo. Ale to TY musisz przejąć inicjatywę, nie przerzucaj tego na tę drugą osobę.
Często, nawet gdy ktoś inny jest gotowy by obdarzyć cię swoją miłością... wtedy wycofujesz się. Pojawia się obawa: "tak, to piękne, ale jak długo będzie to trwać? Wcześniej, czy później będę musiał się odkryć". A miłość oznacza bliskość, miłość to dwie osoby zbliżające się do siebie, miłość to dwa ciała w jednej duszy. I pojawia się lęk, lęk o swoją duszę, swoje wnętrze... "przecież nie jestem doskonały, lepiej się ukryć, lepiej się nie odkrywać, niż narazić na odrzucenie"... I w ten sposób lęk przed odrzuceniem nie pozwala ci przyjąć miłości, nie pozwala ci zbliżyć się do innej osoby.
Co zatem robić? Pierwszy, podstawowy krok to akceptacja siebie samego, takiego jakim jesteś... odrzuć tradycję, która doprowadziła niemal cały świat do szaleństwa. Spójrz do wewnątrz i odrzuć wszystko, co zostało ci narzucone; wszystko co powoduje twój wstyd. Musisz zaakceptować swoja naturę, taką jaka jest, a nie taką jaka "powinna być". Nie nauczam żadnych "powinienem/nie powinienem". Wszystkie "powinienem/nie powinienem" to przyczyna choroby ludzkiego umysłu. Odrzuć wszystkie powinności bycia kimś ważnym, pobożnym, respektowanym... nie ma nic piękniejszego od bycia prostym i zwyczajnym, od bycia po prostu sobą. Możesz wyrażać siebie autentycznie i szczerze - stajesz się otwarty i ta otwartość pomoże innej osobie otworzyć się przed tobą. Twoja bezpretensjonalna, autentyczna prostota to zachęta dla bliskości, zaufania i otwartości ze strony drugiej osoby. Gdy znikają wszystkie "powinienem/nie powinienem", gdy nie musisz się już ukrywać i bać, wtedy pojawia się bliskość.
Kiedy pojawia się miłość, kiedy chcesz w nią głębiej wejść, powstaje następny problem. Wchodząc głębiej w miłość, tracisz swoje fałszywe "ja". I zaczynasz się bać, unikać głębi miłości, gdyż ta głębia jest jak śmierć. Zaczynasz tworzyć bariery między sobą a twoją ukochaną, gdyż kobieta wydaje się jak przepaść, przepaść przez którą możesz zostać wchłonięty. Powstałeś z kobiety, ona jest łonem, przepaścią... jeśli może dać ci życie, może dać ci też śmierć. Kobieta jest niebezpieczna, tajemnicza. Nie potrafisz żyć bez niej i jednocześnie nie potrafisz żyć z nią. Nie możesz się od niej oddalić, gdyż bez niej życie jest puste; nie możesz się do niej zupełnie zbliżyć, gdyż wtedy tracisz swoje "ja".
Ten konflikt jest typowy w każdej miłości. Zatem czynisz kompromisy: nie oddalasz się zbyt daleko, ale też nie zbliżasz się totalnie. Stoisz gdzieś w środku, balansując sobą... ale wtedy miłość nie może się pogłębić. Głębia miłości jest osiągalna tylko wtedy, gdy odrzucisz lęk i skoczysz z zamkniętymi oczami głową w przód.
Jest to niebezpieczne - miłość może zabić twoje ego, twoje "ja". Miłość to trucizna dla twojego fałszywego "ja". Miłość to życie dla ciebie prawdziwego, miłość to śmierć dla twojego ego. Musisz skoczyć. Musisz się zbliżyć i dosłownie rozpłynąć w kobiecie... ta bliskość to drzwi do boskości, do wieczności.
Kobieta ma podobny problem. Im bardziej zaczyna zbliżać się do mężczyzny, ten tym bardziej stara się od niej uciec i znajduje tysiące wymówek by się oddalić. Zatem kobieta musi czekać, a czekanie to następny problem: jeśli kobieta nie przejmuje inicjatywy, wygląda to na obojętność, a obojętność może zabić miłość. Nic nie jest bardziej zabójcze dla miłości niż obojętność. Nawet nienawiść jest lepsza, gdyż jest przynajmniej pewnym rodzajem relacji miedzy dwojgiem osób. Miłość może przetrwać nienawiść, ale nie znosi obojętności. I stąd kobieta ma trudności; jeśli przejmuje inicjatywę, mężczyzna ucieka, gdyż większość mężczyzn nie znosi kobiet, które podejmują inicjatywę. Mężczyzna czuje, że zbliża się przepaść, więc lepiej uciec, zanim będzie za późno. Tak właśnie powstają donżuani. Krążą od jednej kobiety do drugiej, wypełnieni lękiem, że przepaść może ich wchłonąć. Donżuani nie są prawdziwymi kochankami, choć na nich wyglądają - każdego dnia nowa kobieta. Donżuani to przestraszeni ludzie, obawiający się bliskości.
Zatem kobieta również stoi pośrodku; tak jak mężczyzna między lękiem przed przepaścią a pragnieniem bliskości, tak kobieta między przejęciem inicjatywy a obojętnością. Obie sytuacje są złe, to zwykłe kompromisy. A kompromisy nie pozwalają rozkwitnąć miłości. Kompromisy nie pozwalają niczemu rozkwitnąć. Kompromisy to kalkulacja, spryt... potrzebne w biznesie, ale nie mające nic wspólnego z miłością. Więc zaryzykuj, odrzuć bariery swojego ego i skocz... skocz w prawdziwą bliskość, skocz w prawdziwą miłość.
Na początku miłość ma barwę seksu. Jeśli jest płytka, pozostanie do tego seksu zredukowana; tak naprawdę to nie będzie żadna miłość. A bez miłości seks sprowadza życie do prymitywnego, wręcz obrzydliwego poziomu. Seks może być piękny, gdy towarzyszy mu miłość. Sam w sobie jest obrzydliwy. To tak jakby najpiękniejsze oczy najpiękniejszej kobiety wyjąć z oczodołów. Pozbawione ciała, nawet najpiękniejsze oczy są obrzydliwe.
Bliskość w stosunku do jednej kobiety lub mężczyzny jest dużo lepsza, niż mnogość relacji partnerskich. Może ta mnogość jest zabawna, ale powierzchowna - nigdy nie zdołasz rozwinąć się wewnętrznie. Miłość to nie sezonowy kwiatek, potrzeba jej wiele czasu by rozkwitła. Każdy mężczyzna ma w sobie pierwiastek kobiecości, każda kobieta ma w sobie pierwiastek męskości. Jedyny sposób, aby się o tej jedności przekonać, to bycie w głębokiej bliskości. Postaraj się bliskości rozkwitnąć tak bardzo, jak to tylko możliwe. Pozwól rozkwitnąć zaufaniu, odrzuć wszystkie bariery dzielące cię od drugiej osoby.
Według mnie, uduchowienie oznacza ciepło, miłość i bliskość. Źródłem ciepła jest kobieta. Jej miłość i oddanie, połączone z intelektem mężczyzny; jej serce połączone z głową mężczyzny, mogą uczynić cud...
Dzielcie się swoja miłością, swoimi sercami. Pragnę, aby kobieta i mężczyzna rozwijali się wspólnie, w głębokiej harmonii i poczuciu nieograniczonej bliskości. Tylko w ten sposób możemy zmienić świat.
niedziela, 17 kwietnia 2016
Grzebień drewniany- znów o...
Było już kilka rozmów, Beata nawet wspominała, że szuka wykonawcy, który z sercem wykona drewniany grzebień. Moi przyjaciele zamierzają sami wykonać z drewna brzozowego tak jak kiedyś polecał pan z filmu- a na razie dostałem od nich prezent o czym informuję zaintereowanych. Są w sprzedaży w chińskich sklepach drewniane grzebienie za niecałe 3 złote.
Tak to wygląda w opakowaniu i bez. Napis to rzecz jasna jakieś tam domki i strzałeczki ale można to drobniutkim papierem ściernym usunąć i nanieść własną grawerkę, malunek czy wypalić lutownicą do tam się chce- na przykład "kocham cię".
Tak to wygląda w opakowaniu i bez. Napis to rzecz jasna jakieś tam domki i strzałeczki ale można to drobniutkim papierem ściernym usunąć i nanieść własną grawerkę, malunek czy wypalić lutownicą do tam się chce- na przykład "kocham cię".
Subskrybuj:
Posty (Atom)



