niedziela, 1 maja 2016

Główna przyczyna żeńskich problemów ze zdrowiem

 kryje się dziś-  jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało- we współczesnym kształceniu kobiet. Jeśli wyrazić się obrazowo: kobieca psychika utkana jest z miłości. Kobieta rodzi się aby kochać, troszczyć się, opiekować, kontaktować się z ludźmi, tworzyć wokół siebie otoczenie ciepła i szczęścia - mówiąc jednym słowem rodzi się dla życia rodzinnego. Niestety wykształcenie jakie otrzymują współcześnie kobiety nie ma nic wspólnego z rodziną. Daje ono możliwość bycia silną i aktywną w środowisku społecznym i nakierowaną na pracę, karierę w społeczeństwie, w administracji albo po prostu uzyskanie jakiejś specjalności. Ale to jest wykształcenie "męskiego typu" i w żaden sposób nie jest związane z rozwojem duchowej natury kobiecej. W rezultacie psychika kobieca staje się sucha i napięta a funkcje hormonalne rozstrajają się z tego powodu, że nieprawidłowo nakierowuje ona swoje starania życiowe. Z tego też powodu obniża się możliwość doświadczenia przez nią szczęścia, wszak szczęściem kobiety w głównej mierze  jest życie rodzinne. Nie czując zadowolenia z życia jako całości kobiety bardzo często cierpią na chroniczne depresje.
    I jeszcze jedna ważna sprawa: dla zachowania rodziny potrzebne jest 70% kobiecej energii. To właśnie kobieta powinna umieć stwarzać relacje z mężem i dziećmi. Jeśli nie podejmuje ona należnych starań to rodzina się rozpada gdyż mężczyzna ze swojej natury nie jest w stanie regulować rodzinnych relacji. On tylko podąża za tymi ustawieniami jakie nakreśla żona.
   Oczywiście, są kobiety, które budują karierę z entuzjazmem i uważają, że życie rodzinne nie powinno być przeszkodą w rozwoju zawodowym ale takie życie zadowala je tylko z jednego powodu: przywykły do tego. Rzecz w tym, że kobieca natura jest bardzo stabilna- kobiecie trudno jest się zmienić i żyje tak jak ją nauczono. I właśnie dlatego życie i szczęście kobiety zależy właśnie od wykształcenia. Jest ona skłonna słuchać, lubi się kształcić a potem ściśle tego przestrzegać. Tak więc, kobieta może mówić ile chce, że życie skoncentrowała na karierze i jest to tym czego potrzebowała, ale moje doświadczenie pokazuje, że słowa w tym przypadku są zawsze w sprzeczności z rzeczywistym stanem rzeczy. Jeśli większą część czasu kobieta spędza w pracy to zycie jej staje sie jak pusty cukierek- po wierzchu słodkie ale wewnątrz brak jakiegokolwiek nadzienia. Głębokiego szczęścia z takiego życia brak.

źródło tłumaczenia - strona Wedyjski świat https://vk.com/feed?w=wall-4051472_94120



32 komentarze:

  1. Cofając się do wspomnień ze szkoły, pamiętam ile to męczarni było, szczególnie z przedmiotami ścisłymi, kazali mi coś wyliczać, nie wiadomo po co, nie rozumiałam sensu, w czym ma mi się to przydać. Logika matematyczna (sama, jako dział) - dostałam 5, ale nie umiałam jej zastosować w obliczeniach, czarna magia. Mój nauczyciel się dziwił jak to możliwe, że w lot załapałam logikę, a jak mam wyliczać z wzorami to się gubię. Oczywiście moje pytania o sens, protesty znalazły odzwierciedlenie w ocenach ze sprawowania, ileż ja się nacierpiałam, mur niezrozumienia. Grzeczne dziewczynki, które posłusznie się uczyły i nie protestowały, jakoś to wkuwały. Logika potrzebna jest również w filozofii, tu same 6, wnioskowanie, ciąg przyczynowo-skutkowy, wyłapywanie niuansów, wysoko ponad przeciętną. No ale właśnie, filozofia, umiłowanie mądrości, etyka, rozważania nad moralnością. Co jest bardziej potrzebne kobiecie, żonie, matce? Ale program do zaliczenia czeka, niestety.
    Ania Rz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he, he - taka scena z mojej młodości: początek maja, jakieś tam kolokwium z mechaniki czy też wytrzymałosci materiałów. Pan na tablicy narysował szkic 3 rodzajów wykonania (obróbki) wału w silniku. No i pytanie- który wał wytrzyma najwieksze obciążenia? Proszę policzyć dostępnymi narzędziami matematycznymi ( uczyli wcześniej posługiwania się całkami wielokrotnymi chyba). No i ja sobie patrzę na to, potem odwróciłem głowę w bok i patrzę na rozkwitającą wiosnę za oknem. Z zadumy i "odlotu" wyrywa mnie głos asystenta, który stanął obok: "pan już wie który wał?"
      Ja na to: "tak- ten pośrodku."
      Na to facet ze zdumieniem w głosie: "już pan to obliczył?" i przybliża wzrok do mojej pustej kartki a ja do niego: "nie - ale to przecież widać".
      Gość przez chwile milczał po czym powiada:
      "tak nie można- to trzeba obliczyć".
      Odszedł a ja znów w to okno zastanawiając się po co ja tu siedzę i co ja tu robię. Już nie pamiętam ale chyba oddałem pustą kartkę albo wcale i jakoś chyba za 2 dni wyjechałem na biwak kończąc tę dziwną naukę w ogóle.

      Piszę to wszystko w odpowiedzi na te Twoje słowa, że nauczyciel sie dziwił, że w lot łapałać- właśnie - dobre słowo "w lot". Istnieją inne sposoby badania rzeczywistości ale one są obecnie "nielegalne". Inzynierem możesz zostać jak się podporządkujesz, wywalisz swoje nielegalne instrumenty i weźmiesz ich- "zalegalizowane".
      he, he - no tak . Oceny ze sprawowania. Znam- nie wolno zadawać pytań "dlaczego". Mickiewicz wielkim poetą był i koniec- dogmat. Prtzyjmij i nie dyskutuj.

      Oj- filozofia. Miałem przez chwilę wspaniałego nauczyciela o nazwisku Lepianka. Ważny człowiek na mojej osobistej drodze.

      A tak w ogóle Aniu- zupełnie bym się nie zdziwił gdybyś była bliźniakiem.

      Usuń
    2. Cóż za herezje. Inżynierowie budują maszyny, przez które mogą ginąć ludzie. Mosty, urządzenia, wspomniane silniki, windy i mnóstwo innych rzeczy. OCZYWIŚCIE, że wyniki mają być podparte obliczeniami i badaniami. Chciałbyś zostać kaleką przez to, że zawalił się most gdy jechałeś do pracy i usłyszeć od konstruktora: ach, wydawało mi się, że wytrzyma. Nie stawiajmy intuicji w opozycji do nauki i rozsądku. Rozwój naukowy, dobrze wykorzystany, przybliża nas, komunikuje. Intuicja pozwala nim dobrze kierować.
      Ja jakoś nigdy nie miałam problemów w szkole z powodu mojej przekorności. Po prostu umiałam zaakceptować to, dlaczego inni ludzie nie widzą tego, że się ich kastruje oraz że sami kastrują innych. I starałam się temu spokojnie, przykładem, zapobiec i przede wszystkim bardzo łagodnie dać znać, że nie ze mną te numery. Nie odstawiając scen typu "oni mnie nie rozumieją", które działają zupełnie odwrotnie niż byśmy chcieli na otoczenie. To naszą własną odpowiedzialnością jest zrozumieć, a nie oczekiwać zrozumienia od innych. Tego też uczy nauka. Na zaprzeczaniu czemukolwiek daleko nie zajdziecie.

      Usuń
    3. "OCZYWIŚCIE, że wyniki mają być podparte obliczeniami i badaniami. ...."

      Może zainteresuj się w jaki sposób powstała choćby kopuła Bazyliki św. Piotra ?

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Z tą matematyką jest coś dziwnego. Z moich obserwacji wynika, że jeśli ktoś był dobry ze zwykłej matematyki, to był słaby z logiki, prawdopodobieństwa i kombinatoryki.
      Ja nie rozumiałam i nie widziałam sensu rozumienia większości zagadnień, np. do dziś nie cierpię geometrii :P
      Zawsze szłam dalej na minimalnych ocenach. Aż tu nagle w klasie maturalnej pojawiła się logika, prawdopodobieństwo i kombinatoryka. O losie, jak ja to uwielbiałam :D Lekką ręką "6" na klasówce. Dzięki temu miałam jako taką ocenę na świadectwie ukończenia szkoły :D

      Uważam, że nauka wszystkiego trwa zbyt długo. Już na etapie gimnazjum wypadałoby zawezwać program nauczania do faktycznych zainteresowań. Teraz od podstawówki do liceum w kółko magluje się wiedzę ogólną :-/

      Usuń
  2. Mam takie pytanie: jak kobieta samotna ( która nigdy nie miła męża i dzieci ) ma wypełniać swoje "kobiece zadanie"? Czy taka kobieta nie może być szczęśliwa?
    Pytam, ponieważ sama jestem w takiej sytuacji i pewnie już tak zostanie. Uczę się w technikum - i nie powiem żebym była zachwycona edukacją ( tak jak już wspomniała koleżanka wyżej - zmuszają do obliczania jakichś cudów mimo że nigdy tego w życiu nie użyję). Nie mam żadnych kolegów, bo widzę, że większość jest zainteresowana tylko imprezowaniem, co mnie nie interesuje w ogóle. Tak nieśmiałej osobie jak mnie, ciężko jest nawiązać jakikolwiek kontakt z innym człowiekiem a co tu dopiero mówić o założeniu rodziny.
    Póki co odkryłam swoją nową pasję - zajmuję się ogrodem. Uwielbiam dbać o rośliny i patrzeć jak rosną. Mam z tego masę radości. Dlatego pytam, czy uważasz, że kobieta może być szczęśliwa bez rodziny?
    Będę niesamowicie wdzięczna za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do M. - chyba usunęła swoje pytanie. Ja mam je jeszcze na podglądzie w powiadomieniach przez pocztę mailową.
    Było już wiele razy o zyciu w pojedynkę - zarówno kobiet jak i mężczyzn. Polecam film z panią Kurowską na przykład (wbij sobie "Kurowska" tu w wyszukiwarke powyżej). To oczywiscie jest możliwe i mozliwe jest jakieś tam osiągnięcie "małego szczęścia". Różnie sie układają nasze drogi i losy życia. Jednak ( z tym się zgadzam) pełnię szczęścia i maksymalna szybkość ewolucji naszych dusz- maksymalne wykonanie naszej misji z jaką pojawiamy się tu na Ziemi osiągamy zazwyczaj w parach. Nawet bolesne doświadczenia i pozorne zahamowania losu czegoś uczą ( one szczególnie) a wtedy w następnym wcieleniu omijamy już pewne przeszkody bardzo szybko. Inny link poza panią Kurowską jaki przychodzi mi w tej chwili do głowy to "kultura aryjska" - jest link tutaj po prawej. Autorka -pani Nestor bardzo trafnie opisała wiele spraw- może coś wynajdziesz dla siebie. Pozdrawiam.
    p.s. praca w ogrodzie to wspaniały sposób na harmonizowanie i odnowienie kontaktu z Mateńką Ziemią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to się stało że mój komentarz zniknął, nic przy nim nie gmerałam :)
      Bardzo dziękuję za odpowiedź, zaraz się zabieram za lekturę poleconych blogów :)

      Usuń
    2. Pierwszy raz mam taką sytuację- wpisy Marii najwyraźniej nie ukazują się tutaj na blogu. Może ktoś podpowie rozwiązanie. Właśnie dostałem znów kopię przez mail następującej treści:

      "Nie wiem jak to się stało że mój komentarz zniknął, nic przy nim nie gmerałam :)
      Bardzo dziękuję za odpowiedź, zaraz się zabieram za lekturę poleconych blogów :) "

      a skoro tak i znikniecie niezamierzone to kopiuję w ten sam sposób list poprzedni:

      "Mam takie pytanie: jak kobieta samotna ( która nigdy nie miła męża i dzieci ) ma wypełniać swoje "kobiece zadanie"? Czy taka kobieta nie może być szczęśliwa?
      Pytam, ponieważ sama jestem w takiej sytuacji i pewnie już tak zostanie. Uczę się w technikum - i nie powiem żebym była zachwycona edukacją ( tak jak już wspomniała koleżanka wyżej - zmuszają do obliczania jakichś cudów mimo że nigdy tego w życiu nie użyję). Nie mam żadnych kolegów, bo widzę, że większość jest zainteresowana tylko imprezowaniem, co mnie nie interesuje w ogóle. Tak nieśmiałej osobie jak mnie, ciężko jest nawiązać jakikolwiek kontakt z innym człowiekiem a co tu dopiero mówić o założeniu rodziny.
      Póki co odkryłam swoją nową pasję - zajmuję się ogrodem. Uwielbiam dbać o rośliny i patrzeć jak rosną. Mam z tego masę radości. Dlatego pytam, czy uważasz, że kobieta może być szczęśliwa bez rodziny?
      Będę niesamowicie wdzięczna za odpowiedź :) "

      Usuń
    3. Nie martw się tak bardzo nieśmiałością, skup się na własnym rozwoju, obserwuj siebie, poznawaj, to dobry czas na to. Masz również świetną okazję do obserwowania mężczyzn - technikum. Ja, na Twoim miejscu, w doborze odpowiedniego przyszłego męża, kierowałabym się przede wszystkim kręgosłupem moralnym, patrz jaki jest dla ludzi wokół, jak się do nich odnosi, czy ma "czyste spojrzenie". Cwaniaczków sobie daruj, taka nieśmiała dziewczynka to idealny łup dla takiego, który chce sobie wychować dziewczynę na żonę, a samemu skakać to tu to tam ;)Michał dużo pisze o tym, że to kobieta powinna podążać za mężczyzną, prawda, ale warto podkreślić, że nie każdy na to zasługuje, nie bądź uległa wobec mężczyzn, miej swoją godność, szanuj samą siebie. Podążać będziesz za tym konkretnym, którego sama wybierzesz, bo poczujesz, że to właśnie TEN na to zasługuje. Ludzie są na różnych poziomach świadomości, to nie zależy od płci. Gdy kobieta schodzi poniżej swojego poziomu, to albo będzie hamowała swój rozwój, żeby zachować jakąś harmonię w związku, albo chcąc się rozwijać, będzie boksować się z wybrankiem i życiem.
      Michale, mam ascendent w bliźniętach, ale jestem skorpionem, który czasem bywa zbyt kumpelski w rozmowie ;) (troszkę popisaliśmy listownie). Pozdrawiam. Ania Rz.

      Usuń
    4. Ania Rz. napisała: "Michał dużo pisze o tym, że to kobieta powinna podążać za mężczyzną, prawda, ale warto podkreślić, że nie każdy na to zasługuje, nie bądź uległa wobec mężczyzn, miej swoją godność, szanuj samą siebie."

      Prawda- tu jest w ogóle obszar pełen niuansów. Dziś połamano grzbiet naszej godności- chyba największe zniszczenie przyniósł katolicyzm ze swoimi wypaczonymi naukami Jezusa "bycia potulnymi barankami". Bajki rosyjskie pięknie pokazują w obrazach tę subtelność, to żeńskie poczucie godnosci i wewnętrzną mądrość. Dziewczyna spuszcza wzrok i nigdy nie jest taka "hej- do przodu" ale równocześnie budzi niezwykłe uczucie szacunku - w ogóle same szlachetne uczucia tą swoją milczącą świadomością swojej żeńskiej mocy. Trudno to opisać słowami. Wiele razy polecałem film "Ogień, woda i miedziane trąby"- pojawia się tam aktorka, która nie tylko w tej bajce brała udział. W animacjach też to jest pięknie przekazane- "Królewna żabka" różni się od swoich sióstr- ma kontakt BEZPOŚREDNI z wewnętrzną wiedzą, to daje pewność, kontakt z wewnętrznym przewodnikiem. Dla mężczyzny (były artykuły na ten temat) taka kobieta jest jak diament, drogocenny skarb.
      Odnośnie chłopców w technikum. Ja mam konto na serwisie wykop.pl . To portal młodzieżowy- sporo studentów, jest i gimnazjum. Takiego chamstwa w sferze obyczajowej, takiego uczuciowego spustoszenia to ja jednak nie widziałem. Ono na pewno było ale nie było "w dobrym tonie" się z tym obnosić i afiszować. Mój starszy syn jest w wieku chłopców tam pisujących więc zaglądam, czytam. Młodzież wychowana na wzorcach z zachodu- na powszechnej pornografii, piwie pitym jak oranżada na imprezach. Dziewczyny też sie degradują - miło wiedzieć, że gdzieś tam żyje Maria, która się na to wszystko nie zgadza. Początkowo myślałem, że list pisze bardzo dorosła kobieta a tu zgrzyt technikum i przekonanie, że całe życie będę sama? Trzymaj "poziom" Mario jak radzi Ania - nie czyń kompromisu dla swoich idei. Przede wszystkim nie pozwól otoczeniu (rodzina) dokonac gwałtu na Twojej świadomości, że tradycja, że trzeba wyjść za mąż itp. Ufaj losowi, szukaj wewnętrznej więzi a on się pojawi. Usłyszysz na pewno.

      Może jeszcze krótko odnośnie złamania przez katolicyzm- tej uległosci źle pojętej. Ta subtelność dotyczy również mężczyzn. Oni również padają dziś ofiarami różnych takich "wojowniczych"/ wrzeszczących. No ale to osobny temat- skąd inąd to też lekcja w kręgu życia dla tych chłopaków. Powodzenia!

      Usuń
  4. Michale, właśnie tak! RÓB SWOJE, a robisz kawał dobrej roboty. Nie zważaj na przeciwności i na te wszelkie przeszkadzajki-zaczepki(które niczemu nie służą), ataki w tych komentarzach - one są i będą- tak to juz jest. Uodpornij się, być może będzie ich coraz więcej, bo też coraz więcej osób czyta Twojego bloga. I rzeczywiście ta Twoja szorstkość może ostraszać. Nie daj się prowokować. Rób swoje, idż dalej.
    Jest tyle osób , które Cię wspiera, które są Tobie przychylne.
    Bądż silny. Odwagi Ci nie brak. Tak trzymaj :)
    Jesteśmy z Tobą!

    A tu takie dwie piosenki, może się spodobają, takie dwa energetyki:
    świetny tekst
    https://www.youtube.com/watch?v=-YHYds_YQcU

    https://www.youtube.com/watch?v=jbjbfUlX2Vc "Silna lina" tez jest dobra.
    Litza (wokalista tego zespołu) ma siedmioro dzieci ze swoją wybranką, ciekawe kiedy Lewszunow zacznie działać w tym kierunku... :) ale to tak na marginesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję i promień Słońca zza okna przesyłam. Tak zrobię i nie dam się sprowokować. Każdy dojrzewa w swoim czasie. Niektórzy najwyraźniej jeszcze muszą parę razy głową w mur uderzyć.

      Zaraz włącze piosenki :)

      Usuń
    2. aha Lewszunow :) - może już działają w tych sprawach? Dowiemy się niebawem, wszak musi minąć te siedem czterdziestek aby dziecko się w łonie ukształtowało w pełni - wszystkie 7 ciał.

      Usuń
  5. a propos zdrowia:) Macie może jakieś sprawdzone sposoby na zatoki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj konieczni wykład tej pani. Problem nie tkwi w zatokach (znam doskonale - chorowałem na to wiele lat) ale na ogólnym "zawaleniu" systemu limfatycznego. Bardzo prawdopodobne, że teraz wiosną odczuwasz nasilenie kłopotów bo zwyczajnie organizm przystąpił do wiosennych porzadków. Masz w tym wykładzie wiele rad- ureguluj żywienie, pomogła by choćby lekka głodówka. Gardło (migdały, oskrzela) , zatoki to "brama" organizmu przez którą wywala on na zewnatrz śmieci. Większość ludzkości cierpi dziś (na przykład przez spożywanie cukru) na mniejsze lub większe grzybice wewnątrzorganiczne. Był ten film polecany tu na blogu - możesz w tutejszą wyszukiwarkę wrzucić hasło: "oczyszczanie limfy

      https://www.youtube.com/watch?v=x4ebKjicXMM



      Usuń
    2. Skutecznym wspomaganiem dla zapalenia zatok (przenigdy nie daj sobie zrobić jakiejś tam punkcji ) jest leczenie własnym moczem. Wejść do brodzika prysznicowego czy do wanny, siusiu na dłoń i wciągamy przez jedną dziurkę drugą zatykając krawedzią tej samej dłoni albo palcem drugiej dłoni. Wciagnąć- może piec, niech piecze. To samo z drugą dziurką ale odwrotnie. Można to powtarzać kilka razy. Może sie pojawić słony posmak w ustach to znaczy, że siuśki przeleciały go gardła- wypluć. Jeśli da się wytrzymac tak kilka minut to nastąpi bardzo szybkie i intensywne oczyszczanie zatok. To daje niemal natychmiastową ulgę, uwalniane są złogi, mocz leczy rany wewnątrz zatok ( zapalenia).

      Usuń
  6. Na mnie działają inhalacje z olejków i masaż shiatsu twarzy. Świetny jest olejek pichtowy, najlepiej taki, który nadaje się do wewnętrznego stosowania. Można też spróbować mieszanek. Samemu mieszać albo kupić w aptece lub sklepie zielarskim gotową mieszankę (np. Inhalol). Czasami warto dodatkowo zastanowić się, co ciało przez chorobę próbuje nam powiedzieć. Często choroby zatok to irytacja na kogoś albo płacz. Wszystkie ciała są ze sobą połączone, więc jeśli coś nie zostało zauważone na subtelniejszych poziomach, to nasze kochane ciało próbuje stanąć na wysokości zadania.
    Powodzenia i dużo zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miała to być odpowiedź za zapytanie o sposoby na zatoki :) Chyba coś mi nie wyszło :)

      Usuń
    2. :) żeby się dopisywać do danej rozmowy trzeba zawsze klikać "odpowiedź" ale tę pierwszą- ten pierwszy klawisz najwyżej.

      "Czasami warto dodatkowo zastanowić się, co ciało przez chorobę próbuje nam powiedzieć. Często choroby zatok to irytacja na kogoś albo płacz. Wszystkie ciała są ze sobą połączone, więc jeśli coś nie zostało zauważone na subtelniejszych poziomach, to nasze kochane ciało próbuje stanąć na wysokości zadania. " PRAWDA! Dziękuję za ten wpis- oczywiście, że tak. To ważna uwaga- zanim choroba zamanifestuje się na najniżym poziomie (ciało fizyczne ) formuje się długo na poziomie niewidocznym - w ciałach duchowych (czasem zwanych subtelnymi. Każdą chorobę trzeba leczyć równocześnie na 3 poziomach. Samo oczyszczenie ciała fizycznego da rezultat czasowy, do tego trzeba zmienić też sposób życia, nastawienie duchowe itp. Tak jak pisze rozmówca - znaleźć praprzyczynę. Zioła leczą przypadłość na wszystkich poziomach.

      Usuń
  7. Dzięki Wszystkich:) a jak wygląda masaż shiatsu?

    OdpowiedzUsuń
  8. Artykuł rewelacja.
    Ze wszystkim się zgodzę oprócz tego że to wykształcenie jakim nas częstują jest męskiego typu. Ono nie jest ani dla kobiet ani dla mężczyzn. I to od przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
  9. Współczesne wykształcenie jest jednakowe dla wszystkich i miesza role płci. Mówił o tym Konstanty Jeżkow w 'Grach Bogów'. Dziewczynkom wpaja się, że mogą robić to, co chłopcy, bo nie ma już 'stereotypów i ograniczeń', a jednocześnie chłopcom daje się dziewczynki za przykład, ponieważ są jakoby bardziej ułożone, systematyczne i humanitarne. Efekt jest taki, że u dziewcząt skutecznie tłumi się cechy kobiece, a u chłopców cechy męskie.

    W wyniku tego u obu płci wykształca się męski styl zachowania (przebojowe działanie na zewnątrz ukierunkowane na karierę), a jednocześnie kobiecy styl myślenia (myślenie taktyczne - dążenie do doraźnych korzyści; gromadzenie, które jest funkcją jin). Przy czym u kobiet coraz bardziej widoczne staje się męskie zachowanie, a u mężczyzn - kobiece myślenie. Role płci odwracają się.

    Otrzymujemy więc nie równowagę - harmonijne współdziałanie jang i jin, a neutralizację - oba bieguny zbliżają się do punktu zero. To - zwłaszcza w połączeniu z propagandą miłości homoseksualnej - prowadzi do powstania społeczeństwa quasihermafrodytów, w którym właściwie już obecnie żyjemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edukacja jest niedoskonała, bo nie odpowiada na indywidualne potrzeby każdego ucznia, jednak bardzo, bardzo się cieszę, że jako kobieta mogę się rozwijać tak, jak mam ochotę, a nie jak się takim myślicielom jak tu wydaje, że powinnam. Wybrałam sobie zawód powszechnie uważany za męski i ciężko pracuję, żeby otrzymać szacunek w środowisku. W domu "opiekując się ogniskiem domowym" uschłabym i wpadła w depresję (wiem to, bo były okresy w życiu, kiedy mój tryb funkcjonowania był do takiego zbliżony) - nauka i realizacja projektów dają mi ogromną satysfakcję. Śmiać mi się też chce z tego "propagowania homoseksualizmu" - on zawsze był i będzie, trzeba to zaakceptować jako jeden z miliona odcieni, jakimi mienią się ludzie. Dlatego myli się autorka tej notki - każdy ma w sobie pierwiastek męski i żeński, w jakim stopniu któremu hołduje to już jego sprawa, moim zdaniem pełnię potencjału można osiągnąć tylko uznając w sobie oba pierwiastki, bo karmienie jednego i tłumienie drugiego w imię organów płciowych jest szkodliwe. Uznając moje męskie cechy lepiej rozumiem mojego partnera, a on, okazując swoją miękką stronę, zbliża się do mnie. W ten sposób się dopełniamy, możemy iść razem, czuję, że mam w nim nie tylko kochanka, ale i prawdziwego przyjaciela. Życie to coś więcej niż prokreacja, a mówiąc, że facet nie nadaje się do budowania rodziny, że to rola żony - okaleczamy chłopców, którzy nie czują się odpowiedzialni za więzi, jakie mają z innymi ludźmi, odbieramy prawo do okazania słabości, do proszenia o pomoc, kiedy coś ich przerasta. Właśnie dlatego kobiety przeżywają mężczyzn - my umiemy prosić o pomoc, bo nam wypada. Kobiety chętnie zostają dziećmi przez całe życie, zarzucając odpowiedzialność za swój by na męża, który jest przez to pod ogromną presją sprostania oczekiwaniom. Ja uznałam, że nigdy nie chcę musieć prosić o pieniądze na życie, bo mam mózg, którym mogę sprawnie zapracować na swój byt i zachcianki, dużo ciekawiej, niż piorąc gacie i zmywając podłogę. A dzieci nie są celem mojego życia, pojawią się w nim, kiedy przyjdzie pora, ale będą dopełnieniem, a nie istotą, bo uważam, że nikt nie zasłużył sobie na to, żeby być czymś celem życiowym - to ogromny ciężar, którego nie powinno się zrzucać na dziecko. Każdy żyje na swoje konto, można życie z kimś dzielić, ale nie wolno uzależnić swojego szczęścia od drugiego człowieka (w sensie uzależnienia go od cudzych poczynań) bo to prosta droga do katastrofy.

      Usuń
    2. :) świetny opis współczesnosci. Wazna jestem ja a reszta ma być dodatkiem do mnie. A już pokrętna opowieść o dzieciach na koniec ( "....A dzieci nie są celem mojego życia, pojawią się w nim, kiedy przyjdzie pora, ale będą dopełnieniem, a nie istotą, bo uważam, że nikt nie zasłużył sobie na to, żeby być czymś celem życiowym ..."). To czy się pojawią nie zalezy tylko od Ciebie. Jedna ze Słowiańskich mądrości powiada: 'chcesz rozśmieszyć Bogów- powiedz im co będziesz robić następnego dnia".
      Zdrowia życzę.

      Usuń
    3. Tak czytam sobie te wszystkie komentarze od 'feministek", które się tu ostatnio bardzo często pojawiają. Te kobiety oburzają się na teksty tu zamieszczone. W ich słowach pełno jest jadu i ostrej krytyki, bez chęci dyskusji, wymiany zdań. One wpadają tu "wrzeszcząc" po czym odwracają się nie chcąc usłyszeć odpowiedzi, bo mają to gdzieś. One są pełne samozachwytu i egoizmu ( Ja jestem najlepsza po co mi mężczyzna). Komentarz powyżej również jest tego typu.
      "Wybrałam sobie zawód powszechnie uważany za męski i ciężko pracuję, żeby otrzymać szacunek w środowisku."
      "Ja uznałam, że nigdy nie chcę musieć prosić o pieniądze na życie, bo mam mózg, którym mogę sprawnie zapracować na swój byt i zachcianki, dużo ciekawiej, niż piorąc gacie i zmywając podłogę."


      Wszystkie te kobiety nie czytają tych artykułów ze zrozumieniem. I tu mogłabym skończyć, bo to główny powód ich złości.

      Kobiety te powyciągały kilka zdań z artykułu, które bez przeczytania całości tracą sens.
      Przecież w żadnym artykule tutaj zamieszczonym NIE JEST NAPISANE że:
      -kobieta jest głupia, a mężczyzna to pan i władca,
      - kobieta to ta gorsza bo jest "tylko" żoną i matką,
      - Mężczyzna ma tylko rozum a kobieta serce bez rozumu,
      - Kobieta ma podążać za pierwszym lepszym mężczyzną który się jej nawinie,
      -że kobieta ma być uległą potulną istotką wobec każdego nawet najgorszego chama
      itp. itd.

      Tu są zamieszczone drogowskazy, które mogą nam pomóc w samodoskonaleniu. A czy skorzystamy z nich to już nasza wolna wola. Jako że mamy dwie płcie: Kobietę i Mężczyznę, które różnią się fizycznie i psychicznie i emocjonalnie- te drogowskazy są dla każdej z tych płci różne. Kobieta nigdy nie zostanie Mężczyzną, więc na nic jej rozwijanie męskich cech. I na odwrót Mężczyzna nigdy nie będzie rodził dzieci i karmił ich piersią więc po co mu kobiece umiejętności?

      Kobiety te wpadły tutaj przypadkiem nie gotowe jeszcze aby poznać te prawdy. To tak jakby ucznia pierwszej klasy podstawówki wysłać do liceum. Każdy z nas musi przejść po kolei wszystkie klasy i dopiero wtedy kiedy jest na to gotowy dostanie promocję do następnej.

      Ja sama kiedyś myślałam w podobny sposób ( bo wszyscy od maleńkości nam to wpajali) - ucz się pilnie żebyś znalazła dobrą pracę. I jeszcze to okropne równouprawnienie które narobiło więcej szkód niż pożytku. Na całe szczęście to bagno feminizmu i nowoczesnego stylu życia nie wciągnęło mnie, a ja stopniowo uczę się być coraz lepszą Kobietą i spełniać się jako Kobieta.

      Kocham być Matką, ZA-MĘŻNĄ żoną, gospodynią domową.

      Być może te Kobiety wrócą tu za jakiś czas i inaczej spojrzą na te informacje. Ale mam nadzieję, że następnym razem najpierw przeczytają całość a nie tylko wybiórcze fragmenty. I że ich komentarze będą zaczątkiem sensownej dyskusji a nie tzw. hejtem.

      To jest moje życzenie:) Życzę zdrowia, spokoju i szczęścia!

      Usuń
  10. Przecież, przecież jest taki wspaniały film "Gwiazdy na ziemi. Każde dziecko jest wyjątkowe". Polecam go w s z y s t k i m.
    Bardzo wartościowy film: (ktoś napisał, ze powinnien go obejrzeć każdy człowiek -ja sama obejrzałam go po raz drugi niedawno tym razem już z córką i jest ona tym filmem zachwycona, popłynęły łzy ze wzruszenia trzy razy)
    https://www.youtube.com/watch?v=mhxQu6DW0cA
    J.















    OdpowiedzUsuń
  11. mam pytanie: co w końcu mają robić kobiety? w tym poście piszesz, że są stworzone do opiekowania się i prowadzenia życia rodzinnego, a winnym, że takie życie to "posługiwanie" innym. to w końcu co ma ta kobieta robić?

    OdpowiedzUsuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.