sobota, 10 października 2026

Przekładanie odpowiedzialności - Wiktor Sawieliew

 oryginał jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=r-OtqCBMSVQ

Witajcie ludzie

Dzień dobry Wiktorze

 Co tam mamy na dziś do omówienia?

Przyjrzyjmy się takiemu tematowi jak przerzucanie odpowiedzialności. Często na przykład ktoś  chce, żeby rząd się nim zajął i rozwiązał wszystkie jego problemy. Więc przerzuca odpowiedzialność na kogoś innego, myśli, że ktoś jest zobowiązany przyjść i osobiście rozwiązać jego problem. Albo podjąć decyzję, na przykład, co powinienem zrobić, czy odejść, czy nie. Więc ktoś przychodzi,  ktoś inny musi podjąć decyzję, albo on sam. Przyjrzyjmy się temu. 

 Odpowiedzialność. Człowiek bez odpowiedzialności nie może nic zrobić w życiu. Życie nie da mu ODPOWIEDZI - nie będzie mu odpowiadać. A to dlatego, że życie to seria decyzji, twoich własnych decyzji. 

A czy wiesz co to jest własna decyzja? Twoja decyzja to to co powiedział tobie Bóg. Jeśli ktoś inny mi powiedział, a nie Bóg, to znaczy, że mówimy bez odpowiedzialności. W rzeczywistości człowiek nie wie, dokąd iść. 

 "O - tamci ludzie mają autorytet -oni wiedzą, dokąd iść". Bhagavad Gita mówi: "nikt nie wie, dokąd ma iść". Nikt nie wie. Żaden nauczyciel duchowy nie wie. I tylko Bóg, z wnętrza, podpowiada każdemu, co ma czynić. 

 Ale my to nazywamy takim bezbożnym słowem odpowiedzialność. Bo cokolwiek Bóg powie, my mówimy: „To jest odpowiedzialność”. To znaczy, On sam zdecydował, bez konsultacji z nikim. 

Owszem - trzeba zasięgać rady innych, ale gdy zbierzesz te wszystkie dane to ostatecznie sam podejmujesz decyzję o tym, dokąd musisz pójść. Więc wszystko rozważasz i ostatecznie decydujesz sam wybierając albo swoją ścieżkę, albo podejmujesz decyzję w sprawach rodziny - być może w sprawach wioski, miasta, kraju lub nawet Wszechświata. 

Poziom odpowiedzialności cały czas wzrasta. Poziom odpowiedzialności śudry czyli człowieka z najniższej warstwy społecznej to tylko za siebie. Śudra może być nawet naukowcem - jakimś tam wynalazcą ale on nie jest śudrą dlatego, że ma na przykład brudne ręce. W laboratoriach naukowych wszystko jest sterylne - on jest Śudrą ponieważ niesie odpowiedzialność tylko za siebie.

 Kolejna wartstwa społeczna to Waisza - gospodarz. On ponosi odpowiedzialność za rodzinę. Ale nie wszyscy żonaci ludzie są Waiszami - Waisza niekoniecznie musi być kupcem, chodzi o poziom odpowiedzialności za rodzinę.

  Kszatrij natomiast niesie odpowiedzialność za kraj, miasto albo jakiś tam region. Kshatri jest wojownikiem - to inna odpowiedzialność. A te kategorie mogą łatwo poświęcić swoje życie dla innych. Ci poprzedni mogą poświęcić się dla swojej rodziny. Ale śudra nie może - nie jest w stanie.

   No a bramin czyli czwarta grupa może poświęcić swoje życie w imię czegokolwiek. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli nie ma czegoś za co jesteś gotów poświęcić swoje życie to znaczy, że nie masz celu w życiu. Tak to jest zdefiniowane. Za co jesteś gotów umrzeć? Jeśli za nic to znaczy, że nie żyjesz. (śmiech). I to jest odpowiedzialność.  Co jest dla ciebie ważne. 

Zatem odpowiedzialność.  My znamy swoją odpowiedzialność. Odpowiedzialność to to, co mi powiedział Bóg, a ja to czynię. On mówi mi: „To jest twój udział - twoja dola, weź to i wykonaj”.  Mówi o tym pierwsza mantra Shri Upanishad: "to jest twoja część i nie bierz nic zbędnego". Nic dodatkowego. 

Weź tylko tyle, aby przeżyć dalej i wykonać zadanie, a potem wszystko inne się ułoży. A co najważniejsze, nie bierz cudzego udziału. Jeśli naruszysz czyjąś część, to koniec, nie będziesz mógł zatrzymać swojej części. A ten, kto przestrzega tej zasady - a to jest zasada odpowiedzialności, zdecydowanie ja przyjąłem tę odpowiedzialność. To nie było z zewnątrz, nie było jakiegoś sygnału dźwiękowego ani nie dali mi dokumentu.  

Podam taki przykład, może nieco niefortunny. Jacyś dwaj ludzie na pierwszej linii frontu - to dziś bardzo aktualna i realna rzecz. No więc, jeden z nich to taki prawdziwy zuch. Jeśli dowódca wydał rozkaz to on go wypełnia i tak dalej. Natomiast ten drugi...., no cóż, jak to powiedzieć, oni nie są wykształceni politycznie, im się wydaje, że bronią ojczyzny itd.

 Jeden z nich jest taki nieco skryty potrafiący samodzielnie podejmować decyzje - a dowódcę maja takiego u którego fałszywe ego daje o sobie znać, i ten może do niego mieć pretensje dlaczego nie wykonał rozkazu w czasie działań wojennych? 

 No i jeden z tych dwóch żołnierzy jest ślepo posłuszny - na wszystko odpowiada "tak jest", a tamten drugi, który sam coś wymyślił jest jeszcze skuteczniejszy, ale dowódca mówi: „Jakie miałeś prawo? Czego mi nie zameldowałeś o tym?"

Ten pierwszy u którego w ogóle brak jest osobistej inicjatywy mówi wciąż wyłącznie "tak jest"- a ja mu mówię: "jesteś bezbożnikiem, drewnianą kukłą posiadająca oczy. Wykonujesz tylko cudze rozkazy i nie podejmujesz żadnych decyzji. A który z was się bardziej uśmiecha?" On mówi: „No on”. Ja odpowiadam: „Ponieważ on żyje, (śmiech) tylko Bóg daje życie. On o czymś decyduje w życiu. Ty nie decydujesz o niczym. Jeśli robisz wszystko poprawnie zgodnie z instrukcjami, to jesteś robotem wykonującym program - a przecież  jesteś człowiekiem. To niedopasowanie - ta niezgodność będzie cię dręczyć i zawsze będziesz niezadowolony”. 

 On mówi: „Tak, jestem niezadowolony. Dlaczego on może to robić, a ja się boję?" Ja mu na to: „Czy boisz się wyjść poza instrukcje - poza program. Życie nie jest zgodne z instrukcjami". 

W Piśmie Świętym jest powiedziane: "martwa litera zabija - duch zaś ożywia". I mowa tam nie o jakimś rozkazie wojskowym czy też o jakimś podręczniku instruującym jak postępować w przedsiębiorstwie. To jest powiedziane o Piśmie Świętym!, że litera zabija, a duch daje życie. 

Ponieważ duch jest odpowiedzialnością - wtedy życie ci odpowiada, bo duch, mówi, tylko nowe, wciąż, nowe i nowe - a ty to rozumiesz i przyjmujesz. A ci, którzy biorą odpowiedzialność najpierw wzbudzają niezadowolenie otoczenia bo ludzie wokół ich nie rozumieją - ale też on sam nie wie dokąd zmierza, ponieważ kiedy duch mu coś mówi, to musisz to wykonać. 

Ty nie wiesz, jak to się zakończy, bo widzisz to pierwszy raz, i jest to pierwszy raz nie tylko dla ciebie, ale także dla ludzi wokół ciebie - istnieje ryzyko. Ale nikt wokół ciebie nie chce wraz z tobą wziąć na siebie odpowiedzialności. Jeśli ty nawalisz, ale ja też tam byłem to również będę pociągnięty do odpowiedzialności.

I dlatego tacy pionierzy są przez otoczenie obrzucani kamieniami. I to jest obowiązkowa procedura, boska procedura, że ​​będą cię dręczyć za twoją odpowiedzialność. To znaczy, inicjatywa jest karalna. Słyszeliście o tym prawda? A dlaczego za własną inicjatywę dają nagany? Bo zawsze istnieje jakaś tam wyższa lub niższa elita - jakiś tam rodzaj administracji. 

 No i jak dobrze wiecie na powierzchni wody pływa to co jest najlżejsze - i tam są właśnie tacy. Oni działają zgodnie z protokołem i ponad nimi są kolejni, a nad tymi jeszcze jedni.  

I dla nich nie jest najważniejsze, żeby dane przedsiębiorstwo się jakoś rozwijało - ich to nie obchodzi, najważniejsze żeby nie było żadnych ekscesów. Niech będzie przeciętnie, ale spokojnie. I dlatego oni nękają tych samodzielnych. I wiecie, po co nękają? Oni sprawdzają czy jesteś na tyle oddany Bogu, że ktoś ci coś tam nakazał, a ty nadal czynisz swoje. 

Znamy bardzo wiele filmów, w których ludzie łamią rozkazy podczas wojny i właśnie w wyniku tego niepodporządkowania następuje zwycięstwo. A pracownicy sztabu się tego boją - ale potem przychodzi generał i mówi: „Dobra robota, dajcie mu medal”. Czyli wygrał ten co złamał dyscyplinę. Nastaje sprawiedliwość a publiczność jest zachwycona, bo publiczność to zwykli ludzie. A zwykły człowiek to przyszły święty, prawda? To właśnie jest odpowiedzialność. 

 Nasz dzisiejszy temat to przenoszenie (przekładanie) odpowiedzialności. Czyli Bóg dał mi jakiś nakaz - tacy ludzie są jak ci pracownicy kolei przekładający zwrotnice na torach.

 Ktoś się kiedyś dowiedział, że kogoś tam z czegoś uzdrowiłem, i zaczął wszędzie szukać chorych i przyprowadzać ich do mnie. Zastanawiałem się, skąd się wziął ten nagły napływ ludzi? Wtedy się dowiedziałem co się dzieje i mu wyjaśniłem: „Słuchaj - jeśli ktoś się do ciebie zwrócił, to nie chory się do ciebie zwrócił, ale Bóg, w postaci tego chorego - a skoro on zwrócił się do ciebie i zapytał to znaczy, że ty możesz go uzdrowić".

On na to: "Ja nigdy nie próbowałem”. A dlaczego nie próbowałeś skoro on się do ciebie zwrócił? A tutaj jest tak, że to nie oni się do ciebie zwracają lecz to ty ich szukasz. To tak nie działa. 

Tacy co przekładają zwrotnice są jak pośrednicy. Krótko mówiąc, między Bogiem a duszą nie powinno być żadnych pośredników. Samo pośrednictwo ma również znaczenie - ktoś taki pośredni czyli przeciętna osobowość. To prawie obraźliwe słowo prawda? To jakiś rodzaj przeciętnej bezwartościowości. 

A jest też jakie określenie "nieprzeciętny" - niepośredni, spontaniczny. To nie jest pośrednia osobowość. Słyszeliście takie określenie? 

 Bóg powiedział i on to wykonał. Nie było nic pomiędzy nim a Bogiem, ponieważ każdy pośrednik zniekształca sygnał. Ale tutaj Paramatma czyli nad-dusza w sercu przemówiła bezpośrednio do atmy czyli duszy, a ciało poszło i to zrealizowało. Wszystko poszło dobrze.  

 Ale jeśli byłby to przekaz przez kogoś innego, to nie zadziała. Nie da się tego zrobić. Normalny guru, normalny nauczyciel duchowy nie mówi: „Jestem zastępcą Boga, zapytaj mnie, a ja ci powiem co czynić”. 

 On mówi: "Tu jesteś ty, tu jestem ja, a tu jest Bóg tuż obok ciebie, i mogę tylko powiedzieć: „Słuchaj Go”. A w twoim wnętrzu to nie zaburczało ci w brzuchu, lecz to Bóg coś do ciebie mówi, coś po prostu odpowiedziało. 

  Najważniejsze, żebyś się nie bał. On powinien inspirować, a nie straszyć. Prawdziwy mędrzec mówi: „Ja sam nie wiem, czego Bóg od ciebie chce”. Właśnie o to chodzi.  Tacy są właśnie uczciwi duchowni - oni namawiają do spontaniczności i unikania pośredników.

 A co się tyczy tych ludzi - pośredników: spotkałem pewnego człowieka i miałem takie uczucie, że jest po prostu w kolosalny sposób uszkodzony, że wisi nad nim jakaś klątwa. Jak to się przejawiało? Myśmy wtedy szukali miejsca dla swoich spotkań - jak widzicie, znaleźliśmy i właśnie tu się znajdujemy w tej chwili.

 A on przyszedł i zaczął opowiadać, że tu i tam i jeszcze tam...że oddadzą za darmo. No i jeździliśmy z nim tak chyba ze 2 dni. Wtedy lepiej go poznałem. Chodzi o to, że on sam niczego nie reprezentuje, nie rozpoczyna żadnych projektów. No bo albo boi się, albo może gdyby mu pozwolono to zrobić, to jego pycha zrujnowałaby ten projekt. Po prostu wyższe siły mu na to nie pozwalają żeby nie stał się zbyt arogancki - żeby wszystko dobre, co się tu dzieje, nie działo się dzięki niemu. 

I dlatego drugiego dnia powiedziałem mu: „Zrób mi tu małą listę, gdzie jeszcze mogę pojechać?” Zapisałem to i wykreśliłem, bo zdałem sobie sprawę, że tutaj, tu i tam zdecydowanie jeździć nie warto.

Nie ma sensu tracić na to czasu, rozumiecie? A potem znalazłem pewnego szczęściarza, poszliśmy z nim i za drugim razem od razu znaleźliśmy to miejsce. Przy czym za pierwszym razem powiedzieli nam: „Powinniście spróbować tamtego miejsca” - i tak trafiliśmy tutaj. Czyli, że za pierwszym razem nigdy byśmy tego miejsca nie znaleźli.

 Zostaliśmy tam po prostu wysłani, ponieważ ten nowy człowiek ma dobrą karmę. On jest spontaniczny.. Jest połączony ze źródłem, a ten pierwszy nie jest połączony ze źródłem. 

Dobrze - nasz temat brzmi: przeciętność czy też pośledniość i bezpośredniość albo też  spontaniczność. Zatem kolejna rzecz: każdy z nas ma pilne, bezpośrednie zadanie, które wyznaczył nam Bóg. I jest to zapisane w mantrze Shri Upaniszad numer jeden. Mówi ona: „Przydzielam ci część tego, co musisz wykonać, i przydzielam narzędzia, których potrzebujesz, żeby to wykonać, i nie sięgaj po inne narzędzia i inne działania". Wtedy wszystko będzie w porządku. Twoje udziały zostały przydzielone. Tak mówi Święte pismo. 

Ale mamy kolejne Pismo Święte od Pitagorasa. Tego samego Pitagorasa z Krotony. On nie jest dziś kojarzony ze świętym człowiekiem, ale został po prostu przyćmiony przez Jezusa, ponieważ Jezus całkowicie powtórzył ścieżkę Pitagorasa. Niewielu ludzi o tym wie. 

 No wiecie - pojawia się jakaś sensacja, wszyscy o tym mówią; a kiedy pojawia się nowa sensacja to ta pierwsza  jest zapominana. A między nimi był bardzo znaczący okres czasu. Tak samo były najpierw przekazy zapowiadające jego przyjście na świat, niepokalane poczęcie i tak dalej. 

 Ogólnie rzecz biorąc, jest bardzo wiele zbieżności w ich biografiach. Wiele zbiegów okoliczności.  On także miał swój kościół. Kościół był powszechny, europejski. Nie obejmowało to Ameryki ale cała Afryka - jej wybrzeże, Północna Afryka i zasadniczo całe Morze Śródziemne słuchało jego zaleceń.

 To była prawdziwa religia i miał też swoje przykazania. A trzecie najważniejsze przykazanie z tych dziesięciu brzmiało: „Grzechem jest pomaganie ludziom leniwym”.  A kim jest leniwy? Leniwy to ktoś, komu Bóg powierzył swój udział - jego dolę. Ta jego dola jest mu niezbędna jak powietrze, bo wraz z tą dolą - z tym zadaniem, Bóg daje możliwość wypełnienia tego zadania. Daje entuzjazm, zasoby, pieniądze, siłę, zdrowie, kontakty i tak dalej.  Mam te zasoby, mam zadanie, wykonałem je i czuję, że dzień nie był stracony i czuję, że wykonałem co do mnie należało, a wszyscy mi klaszczą - jak dobrze to zrobiłeś. 

 A w innym przypadku pojawia się ktoś inny i mówi: „Pozwól, że ci pomogę”. I on wykonuje to zadanie. Wtedy Bóg temu leniuchowi, który pozwolił komuś wykonać za siebie zadanie automatycznie odbiera pieniądze, siłę, zdrowie, kontakty i tak dalej, ponieważ były one przeznaczone do tego konkretnego zadania - ale zadanie już zostało zrealizowane. Ktoś inny je wykonał - nawiasem mówiąc, niezbyt dobrze zrobił ponieważ wydał, spożytkował swoje zasoby - te które nie były przeznaczone do tego zadania. Jest to zatem podwójny grzech, bo potem nie wykonasz swojej pracy. Nie wykonałeś swojej pracy, a więc pomaganie leniwym jest grzechem. 

Dlaczego więc istnieją ci "zwrotnicowi" przekładający swoją odpowiedzialność na innych? Bo istnieją inni idioci, którzy to na siebie biorą - stara mądrość uczy: "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane". To właśnie o nich.  

To przykazanie mówi, że wielkim grzechem jest pomaganie leniwym. Dosłownie brzmi to tak: „Należy pomóc człowiekowi podnoszącemu ciężki przedmiot, ale nie pomagać w jego stawianiu”. Na przykład w podniesieniu ogromnego kłody drewna, której nie da się pociąć, a jeden człowiek sam się nadwyręży. 

Wtedy ludzie podeszli, podnieśli wraz z nim, a on już dalej sam odłupuje coś, ciosa albo na przykład wykonuje na niej jakieś tam rysunki. Przyszli, pomogli, a potem on jest już zdany na siebie.  Tak to ma być. 

Dlatego,... jak my to nazwaliśmy? - przerzucanie, przekładanie odpowiedzialności. I dopiszmy jeszcze, że to wielki grzech. To jest trzecie przykazanie Pitagorasa. Bardzo dziękuję.

  wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=uvuSOXt-rIU


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.