poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Prawidłowy wybór żony.

link źródłowy https://vk.com/ypa144?w=wall2713826_2443%2Fall

Dziś wielu mężczyzn wybiera swoje kobiety w sposób odbiegający od wymaganego  przez naturę.
Najprawdopodobniej jest to wpływ filmów, książek itp.
O nie, nie chodzi o to, że mężczyźni patrzą na kobiece nogi, piersi czy inne części ciała, błąd takiego wyboru jest oczywisty dla wszystkich - chodzi o uczucia jakie kobieta wywołuje u mężczyzny.
  W świadomości współczesnych mężczyzn w celu wyboru swej towarzyszki życia głęboko zakorzeniło się takie podejście jak: „dla niej jestem gotowy na wszystko”, „uczynię dla ciebie wszystko czego zapragniesz”.
I to właśnie takie kobiety są często wybierane przez mężczyzn, kobiety dla których są gotowi na wszystko co prowadzi do zniszczenia związku - a i to w najlepszym z wariantów! W najgorszym, co zdarza się częściej, mężczyzna zatraca siebie.
Mężczyzna jest zaślepiony, zamroczony, jego umysł jest zamglony, staje się więźniem i fanatykiem. Najczęściej wiąże się to z wyglądem kobiety (choć piękno i atrakcyjność żony zależy również od męża) lub z pewnymi przejawami jej charakteru, zachowania, głosu, ale nie z duszą, nie z jej podstawą, nie z istotą jej narodzenia się na tym świecie.
Ale każdy człowiek posiada esencję (istotę) swoich narodzin, cel przybycia na ten świat, posiada przeznaczenie.
O tym właśnie sobie porozmawiamy.

Każdy mężczyzna ma swoje dzieło i swoją pasję - co prawda nie zawsze dzieło jest zgodne z przeznaczeniem ale wszystko ma swój czas ...
Ale dla kobiet jest to prostsze i bardziej zrozumiałe ponieważ jej celem jest być wsparciem i fundamentem, inspiracją dla swojego męża. Jest tylko jeden szkopuł: trzeba spotkać dokładnie tego, dla kogo jesteś oparciem. A jak tu się spotkać skoro mężczyźni wybierając, nie kierują się tym czym należy?

Również przeciętna kobieta pragnie aby dokonywano dla niej niewiarygodnych rzeczy, a mężczyznom - cóż czynić-  przychodzi zaspokajać te pragnienia. Wszak popyt tworzy podaż choć ani pierwszym, ani drugim nie przynosi to nic dobrego.

Zadanie kobiety polega na tym aby mężczyźnie było najprzyjemniej i najbardziej komfortowo wykonywać swojej zadanie.
Dla porównania wyobraźmy sobie taką sytuację, że konieczna jest zmiana żarówki, nie w sensie dosłownym ale w przenośni. Ktoś bierze drabinę i łatwo i wygodnie zmienia żarówkę a ktoś inny ustawia trzy stołki na jeden na drugim, w jakiś sposób się na to wspina i wykręcając żarówkę drży ze strachu, z myślami: "oj- abym tylko nie spadł" - być może nawet spada przy tym kilka razy. Tutaj kobieta jest po prostu reprezentowana przez tę drabinę i taborety, zależy kto co posiada. Być może, oczywiście, ktoś zmieniający żarówki używa swojej żony jako wsparcia w dosłownym znaczeniu wspinając się na ramiona ukochanej ...)) Mam nadzieję, że nie.

Podoba mi się przykład łodzi. Mąż jest wioślarzem, żona łodzią. W jakim stanie jest łódź, taka i droga mężczyzny do osiągnięcia celu. Jeśli łódź jest pełna dziur to wioślarz nie będzie czynił tego co jest dla niego przeznaczone, będzie stale się ratował wylewając wodę bo przecież dla swojej żony jest gotowy na wszystko i będzie miał bardzo mało czasu na wiosłowanie, poza tym w tym przypadku nie będzie zainteresowany swoim celem lecz tym aby w jakiś sposób dotrzeć do najbliższego brzegu, ponieważ stan jego łodzi wymaga
od niego tylko tego - wylewać wodę i wylądować na brzegu.
A jeśli łódź jest bez dziur to przyjemnie jest wiosłować, a w przerwach można zbudować żagiel ... Gwarantowane jest wygodne osiągnięcie celu a nie najbliższego brzegu.

No i ostatnia rzecz ode mnie. Wyobraź sobie, że musisz wbić gwóźdź lub wkręcić śrubę i używasz dwóch rąk ponieważ jest to wygodniejsze i szybsze. Jedna ręka działa a druga służy jako wsparcie. Oczywiście możesz wszystko wykonać jedną ręką ale będzie to trwało długi czas, wyjdzie byle jak - "aby tylko było".
Żona w tym przykładzie to lewa ręka- ona pomaga prawej ręce, swojemu mężowi.

Do czego to nas doprowadziło? Do logicznego wniosku.
Wybierając żonę, musisz przyjrzeć się jaki sposób kobieta traktuje Ciebie i Twoje zadanie. Nie powinno być obłudy i obojętności, a jeśli tak, to nie jest to twoja żona - bez względu na to jaka
jest piękna i bez względu na to, jak bardzo chcesz dla niej zrobić wszystko.
Rzecz w tym, że przy wyborze to nie mężczyzna ma być gotowy na wszystko
dla dobra kobiety, ale aby kobieta chciałaby być wsparciem w Twojej pracy (w Twoim dziele), ściślej:  być inspiracją i natchnieniem dla męża. I tylko w takiej rodzinie mężczyzna dzięki swojej żonie, jest w stanie zrealizować swoje przeznaczenie, a kobieta dając swoje "błogosławieństwo mężowi" realizuje swoje ( w tekście rosyjskim użyto słowo "błagodaria mużu/żenie" i jest tu pewna gra słów. Zapisane razem oznacza dziś "dzięki żonie/ dzięki mężowi" ale w tekście zapisano ten wyraz dzieląc go: "Błago Daria" co daje nam nieco inne znaczenie (pradawne): obdarowywać błogością/obdarowywać/obłaskawiać - przyp. tłumacza) . Jak to ludzie mówią: są dla siebie stworzeni.

ps Oczywiście dla takiej żony każdy mężczyzna będzie gotów na wszystko, ponieważ jest to ni mniej i ni więcej jak ziemia pod jego stopami.


napis na ilustracji: JEŚLI CZŁOWIEK CZYNI TWOJE ŻYCIE "WIĘKSZYM" (sprawia, że staje się ono pełniejsze) TO JEST TO "TWÓJ" CZŁOWIEK. (tobie pisany/ten co należy).

niedziela, 4 sierpnia 2019

Poczucie własnej godności

źródło tłumaczenia https://vk.com/ksvetuinfo?w=wall-52397208_92625

 To co powyżej zaczerpnięte z jakiegoś poradnika biznesowego ale pamiętam takie zdanie z wykładu pani Targakowej gdzie podawała przykład kupienia biletu lotniczego. Podała tam obrazowe porównanie, że jeśli chcemy wylądować w Londynie to musimy wiedzieć przy zakupie biletu jaka jest miejscowość początkowa. Bez określenia tego parametru nie kupimy biletu na żaden lot.
Zapraszam do przemyślenia tego krótkiego tekstu bo jest w nim sporo prawdy. Broń informacyjna rozprzestrzeniania przez Watykan sprała naszym pradziadom głowy i dusze wmawiając, że w tym życiu nie zasługujemy na nic. Ja znajduję nieustannie w sobie kolejne okruchy takich zachowań i tej wpojonej niepewności. Wdrukowali ją nam wychowani w ten sposób rodzice. Zapraszam do czytania:

Aby do czegoś dojść, pierwszym krokiem jest zazwyczaj pytanie „gdzie jestem teraz”. Jest to logiczna zasada, której używamy choćby w nawigatorze GPS podczas kreślenia jakiejś trasy.

Gdy chcemy osiągnąć coś w życiu, to pytanie jest również konieczne bo nie wiedząc kim jesteśmy teraz, bardzo trudno będzie nam wytyczyć ścieżkę prowadzącą do celu. Zasadniczo uczą tego wszyscy konsultanci i "motywatorzy" (pomóżcie znaleźć polskie słowo- michalxl600) biznesu.

Od dłuższego czasu zajmuję się samodoskonaleniem i zapisałem sporo papieru, aby wyznaczyć te drogi do moich różnych celów ale niedawno doznałem olśnienia: jest jeszcze jedno ważne pytanie.

Czy jestem godzien? (Czy zasługuję na to?)

Wszyscy chcemy bogactwa, mieszkania, pięknej dziewczyny (dziewczyny chcą pewnego siebie, silnego mężczyzny) i tak dalej. Próbujemy coś z tym zrobić, ale  okresowo utykamy gdzieś na drodze do celu i coś przeszkadza. Nie widzimy dalszej drogi.

Wyobraźmy sobie sytuację. Przejeżdża obok nas drogi samochód klasy premium. Powiedzmy, że bentley, Porsche lub cokolwiek jest tu twoim standardem. Zatrzymuje się 50 metrów od ciebie. Z niego wychodzi mężczyzna w drogiej odzieży. Szwajcarski zegarek lśni na jego dłoni. Czuje pewność siebie i siłę. Obchodzi swój samochód i otwiera drzwi swojej dziewczynie / żonie. Ona jest piękna. Wzorowa figura, piękna sukienka, promienny uśmiech. Drogi naszyjnik wisi na szyi.

I jeśli w tym momencie świadomie spróbujemy dopasować się do tej sytuacji, mężczyzna wyobrazi sobie siebie na miejscu tego macho, a dziewczyna na miejscu tej piękności to co poczujemy?

Myślę, że wielu odczuje jakąś niezręczność, skrępowanie i ograniczenie. Ktoś zacznie myśleć: „Aby żyć w ten sposób, musisz kraść”, „Prawdopodobnie są to bardzo aroganccy i wredni ludzie” i tak dalej w tym duchu. A to będzie oznaka tego, że absolutnie nie czujemy się godni takiego życia. Bezpodstawne oskarżenie będzie banalną próbą przynajmniej jakoś wznieść się ponad nich, poczuć się wyżej z jakiegoś powodu.

I pytanie. Jak można zrealizować swoje życiowe marzenie jeśli we wnętrzu brak poczucia własnej wartości? Nie ma jasnego zrozumienia, że ​​JESTEM TEGO GODZIEN. Jestem dokładnie taką osobą, dla której takie życie jest normą.

A jeśli w tak trudnym eksperymencie (możesz sobie wyobrazić jakikolwiek inny ból / marzenie) nie zdołałeś/aś poczuć się jak w naturalnym środowisku, to kolejne pytanie: co jest ważniejsze? - szukanie dobrej pracy, planu biznesowego czy też kultywowanie poczucia własnej wartości w sobie, w swoim wewnętrznym rdzeniu, który potem w naturalny sposób odetnie wszystko poniżej planowanego poziomu?


Obrazek to najprawdopodobniej okładka książki.
W pasku powyżej napis głosi: "Poczucie własnej godności".
W prawym dolnym narożniku nazwisko i imię: Denis Timoszkow.

Ilustracja wygląda na okładkę książki. Tytuł na pasku u góry:
Poczucie własnej godności
a poniżej imię i nazwisko: Denis Timoszkow

czwartek, 1 sierpnia 2019

Dojrzałość osobowości

 niesamowity tekst - polecam gorąco! Przetłumaczyłem to dosłownie "jednym tchem".

źródło tłumaczenia https://vk.com/ksvetuinfo?w=wall-52397208_92579

Jednowymiarowa (podstawowa) świadomość - najprostsza i najbardziej infantylna forma świadomości. 
 Człowiek tego typu charakteryzuje się jednoznacznymi, a zatem niezwykle prymitywnymi osądami o życiu. Pojmowanie jest prostackie, reakcje emocjonalne są biegunowe (czarno-białe), brak odczuć estetycznych.

W pewnym sensie ci ludzie są szczęśliwi ponieważ nie mają wielu powodów i możliwości, aby stworzyć jakikolwiek wewnętrzny konflikt. W ich życiu wszystko jest proste i jasne - musisz pracować, musisz się dobrze bawić, musisz rodzić dzieci, musisz umrzeć. Nie ma wątpliwości, nie ma się o co kłócić - są w pełni przekonani o własnej pozycji życiowej i nie zamierzają jej zmieniać.

Będąc na tym poziomie dojrzałości człowiek jest zadowolony z najprostszych radości życia i nie oczekuje wielkich osiągnięć. Jest to klasyczny rodzaj prostego i mądrego wieśniaka, który ma mnóstwo obowiązków domowych i nie ma osobistych ambicji. Po prostu żyje dzień po dniu, tak jak żyli jego rodzice i dziadkowie. On nie potrzebuje niczego innego. Ale nie jest to ta prostota i naturalność, do której dochodzi
adept Zen u szczytu wglądu. Prostota jednokomórkowej świadomości jest jednak bliższa prymitywności, niezdolności do przyjęcia czegokolwiek więcej - ucieleśnienie ignorancji.

Ci ludzie nigdy nie mają pytań o naturę bytu. Na ogół mają bardzo mało pytań ponieważ odpowiedzi są dla nich zawsze oczywiste. Z tego samego powodu nie mają powodu zwracać się o pomoc do psychologów a nawet spowiedników - samo życie stawia wszystko na swoim miejscu. A tam, gdzie nie ma pytań, nie są potrzebne odpowiedzi, więc problem wyjaśnienia i zrozumienia na tym poziomie jest całkowicie nieobecny.

W metaforze geometrycznej jednowymiarowa przestrzeń oznacza, że ​​nie można mówić o żadnych równoległych liniach. Jest tylko jedna prosta więc nie ma pytań, wątpliwości ani problemów. Najprawdopodobniej jest to najdłuższy etap, ponieważ
bez konfliktu nie ma rozwoju.

Dwuwymiarowa (neurotyczna) świadomość. Poziom świadomości zwykłego przeciętnego obywatela. 

  Ci ludzie żyją całkowicie w świecie dogmatów i stereotypów. Konformiści - opinia większości jest dla nich prawem. Smaki i preferencje estetyczne są przeciętne zwyczajne, odpowiednie do sytuacji.

Równoległe
linie proste dobra i zła na tym poziomie nigdy się nie przecinają. Stąd ogromna liczba wewnętrznych sprzeczności i konfliktów - chaos duchowy  nie mieści się na Prokrustowym łożu prymitywnych i jednostronnych poglądów.

Mówiąc umownie jest to stan umysłu osoby z epoki przed- Freudowskiej, kiedy przeciętny laik nie miał najmniejszego pojęcia o obecności nieświadomych procesów umysłowych a ich główne cierpienie jest spowodowane rozbieżnością między „płaskimi” świadomymi ideami a „wolumetrycznymi” (przestrzennymi/ objętościowymi) procesami i motywami związanymi z nieświadomością.

Klasycznym przykładem z tradycji psychoanalitycznej jest przypadek młodej kobiety u której rozwinęła się psychoza z powodu konfliktu między świadomą pozycją a uczuciami, które powstały na głębszym poziomie. Potrzeba miłości i opiekowania się ojcem zetknęło się z ulgą, która pojawiła się w chwili jego śmierci po długiej i męczącej
dla wszystkich chorobie. Sprzeczność między tym, co powinna czuć a tym, co w rzeczywistości czuła doprowadziła ją do szpitala psychiatrycznego.

W związku z tym praca nad rozwojem świadomości na tym poziomie odbywa się w kierunku otwarcia dla człowieka nowego wymiaru - sfery jego nieświadomych uczuć i motywów. Jest to stopniowe przejście od płaskiej percepcji życia i przestrzeni wewnętrznej do "przestrzennej".

Możecie sobie wyobrazić ten kwantowy skok w świadomości, gdy znajomy przytulny dwuwymiarowy świat okazuje się jedynie kropkowaną projekcją ciemnej i przerażającej trójwymiarowej przestrzeni. Cały świat w takiej chwili przewraca się do góry nogami. To, co wczoraj było proste, zrozumiałe i jednoznaczne, już
takie nie jest. Za każdym powierzchownym motywem zawsze kryje się coś głębszego i często bardzo nieestetycznego. Znane punkty orientacyjne zostały utracone, a nowe nie zostały jeszcze utworzone. Chaos, szok i silne emocje.

Trójwymiarowa (powracająca do zdrowia) świadomość. 

 Równoległe proste linie znanych wartości na tym poziomie często okazują się prostopadłe do siebie. Ten stan rzeczy wymaga znacznie większej elastyczności umysłu i "pamięci RAM", która jest w stanie pomieścić przestrzenne postrzeganie rzeczywistości wewnętrznej.

Na tym etapie rozwoju człowiek przyznaje
(choć niechętnie), że środek ciężkości aparatu mentalnego nie znajduje się tam, gdzie zawsze zakładano. Nieświadome dawniej uczucia i reakcje stają się teraz bardziej oczywiste, ale nie można się z nimi pogodzić. Samolubna świadomość wciąż stara się "owinąć kocem" i spróbować utrzymać się przy władzy.

 Z jednej strony człowiek przyznaje teraz, że jego motywy są dalekie od bycia tak czystym, jak deklarowano na poziomie osobistej świadomości, z drugiej strony nadal pozostaje stara tendencja do walki z samym sobą. Główny wewnętrzny konflikt pozostaje nienaruszony, a od strony Ego przez długi czas nie kończą się próby podporządkowania nieświadomości jego zwierzęcym instynktom.

Jednak już na tym etapie zaczyna się powoli
proces indywiduacji - uwolnienie i oddzielenie od tłumu. Człowiek coraz głębiej rozumie swoją naturę, a to daje mu w końcu okazję i powód do wysłuchania własnej opinii i rozpoczęcia kształtowania własnego gustu życiowego.

Jego poglądy jeszcze długo mieszczą się w ramach ogólnie przyjętych standardów, ale coraz bardziej ma wrażenie, że normy te są dla niego ciasne. Wyostrzony umysł i bardziej subtelna percepcja teraz ciągle napotykają niejasne przypuszczenia, że ​​oprócz trzech znanych już wymiarów istnieje prawdopodobnie czwarty - Bóg, Jaźń, Los, Natura ... coś, co do tej pory pozostawało poza sceną, ale właściwie reżyserowało wszystko co się wokół wydarza.

Wielowymiarowa (zdrowa) świadomość. 

 Etap pojednania ze sobą a w konsekwencji samozaparcia. Jaźń osobista (osobiste "ja") na tym poziomie kontynuuje normalne funkcjonowanie, z tą różnicą, że nie jest już zajęta własnym dramatem. Niektóre konflikty wewnętrzne nadal pozostają, ale nie mają już wcześniejszej goryczy. Opierając się na granicach wiedzy, umysł przepala się i wywiesza białą flagę - teraz nie ma już znaczenia, czy linie są równoległe, czy nie.

Poglądy na życie stają się coraz bardziej nieokreślone, wiara w nieomylność uniwersalnej mechaniki stopniowo przekształca się w głębokie przekonanie, co oznacza, że ​​istnieje coraz mniej powodów do niepokoju i zamieszania emocjonalnego. Wszystko toczy się tak, jak powinno nawet jeśli stereotypy zachowane w pamięci krzyczą, że to droga do piekła.

Człowiek dochodzi do przerażającego, ale jednocześnie wyzwalającego wniosku, że w zasadzie nie ma sposobu, aby dokładnie zrozumieć swoje własne motywy - one po prostu istnieją. I tak samo niemożliwe jest zrozumienie struktury życia - ono po prostu jest. Jedynym niepodważalnym faktem jest fakt bycia sobą. Cała reszta to tylko spekulacja i koncepcja.

Świat jest nadal postrzegany dualistycznie, ale granice prawidłowego i nieprawidłowego, dobra i zła zacierają się coraz bardziej. Staje się oczywiste, że jedynym obiektywnym punktem odniesienia w ocenie otaczającej rzeczywistości jest jej subiektywne odczucie. Obiektywne i subiektywne zamienia się miejscami - teraz nie ma nic bardziej obiektywnego niż subiektywne.

Rezultatem serii tych przemian jest samotność bez kropli żalu i wolność bez kropli strachu. Proces indywiduacji można uznać za zakończony - człowiek ostatecznie utwierdza się w tym aby być sobą, ze wszystkimi swoimi osobliwościami i aby czerpać z tego jak najwięcej radości.

Jednak
pozostaje ostatnia "łyżka dziegciu": niejasne uczucie, że bycie sobą na poziomie osobistym nie oznacza bycia sobą w sensie absolutnym. Pojednanie ze swoimi demonami i uświadomienie swojego całkowitego podporządkowania się boskiej woli rodzi ostatnie pytanie - kim ja jestem, kim jest Bóg, gdzie jest granica między pierwszym a drugim i czy ostatecznie nie okaże się, że nie ma żadnej granicy, a pierwsze jest identyczne z drugim?

Niezmierzona (przebudzona) świadomość. 

 Nie zaśpiewamy tej pieśni, ponieważ nie znamy jej słów ... ale powiemy kilka słów.

Gdyby ryba zapytała, jak być rybą, bez cienia wątpliwości zrozumielibyśmy anegdotyczną naturę tego pytania. Ale gdy człowiek pyta jak być człowiekiem to pogrążamy się w myślach filozoficznych i odczuwamy niższość intelektualną w naszej niezdolności do udzielenia wyczerpującej odpowiedzi naukowej.

Kierując się naszą przestrzenną metaforą, możemy spróbować wyobrazić sobie postrzeganie świata o nieskończonej liczbie wymiarów. Zadanie wydaje się nieprzezwyciężalnie trudne, ale jest to ta sama intelektualna pułapka z pytaniem o to jak być człowiekiem. Czy dany człowiek ma choćby najmniejszą możliwość aby nim nie być? Co takiego może uczynić człowiek aby przestać być człowiekiem?


 To samo dotyczy naszej świadomości: czy może to być czymś innym niż ona sama? A jeśli w ostatecznej lub początkowej formie jest niezmierzalna i nieograniczona to czy mogłaby choć na chwilę przestać być takową? Oczywiście nie mogła, a to oznacza, że ​​nasza zwykła codzienna świadomość - to jest To.

Sęk w tym, że przez wiele lat nasza uwaga skupiała się na ekranie z obrazkami, a szczere utożsamienie się z głównym bohaterem przesłaniało postrzeganie szerszej rzeczywistości - widzimy film, ale nie widzimy już ekranu, na którym jest wyświetlany. Tak jak dobra książka sprawia, że ​​zapominamy o swoich zadaniach, o śnie i o głodzie, tak też historia o nas samych, którą obserwujemy od dziesięcioleci, powoduje, że zapominamy o naszej prawdziwej naturze ale nikt nigdy nie przestał być sobą. Bóg grający w szachy pozostaje Bogiem ... nawet jeśli przegrywa grę z hukiem.


środa, 31 lipca 2019

Moc żeńskiej wierności.

źródło tłumaczenia: https://vk.com/ypa144?w=wall2713826_2431%2Fall

To nie tyle kwestia lojalności w sensie fizycznym, co lojalność Ducha. Lojalność (wierność) to wiara, niezachwiana wiara w poprawność swojego wyboru, wiara w moc mężczyzny. Wedy mówią: „Lojalność (wierność) kobiety wobec męża daje jej ogromną moc psychiczną. To ta Moc daje ochronę mężowi, rodzinie i jej samej. A ona nie tylko chroni - ona "promuje" (wznosi/wynosi), daje radość i dobroć, ale także wiele innych darów, w tym materialnych. Dla kobiety pierwszą jest wiara w opiekę nad nią przez Boga. A jak Bóg troszczy się o kobietę? Po prostu daje jej właściwego mężczyznę. Dlatego mężczyzna powinien być postrzegany jako przejaw Boga dla niej. ” Tak mówią Wedy.

Często w naszym rozumieniu wierność kojarzona jest tylko z brakiem innych partnerów seksualnych. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Kobieta niby nie pozwala nikomu zbliżyć się do siebie, może nawet nie akceptować zalotów, ale jednocześnie zaczyna myśleć, że: „Oto ten, inny mężczyzna, daje mi znaki uwagi, a może może uczynić mnie szczęśliwszą ... „  To jest przejaw niewierności.

Jeśli wyśledzisz takie chwile to z reguły właśnie wtedy
natychmiast zaczynają się w rodzinie problemy tego rodzaju: mąż zaczyna mieć problemy w pracy, coraz częściej musi podejmować wysiłki, aby osiągnąć wyniki. Ale nie może być inaczej, moc popłynęła w innym kierunku, paliwa jest mniej i proces zwalnia, trudniej jest się poruszać. I wtedy zrywa się lawina - kobieta stosownie do tego zaczyna otrzymywać mniej uwagi bo mężczyzna ma trudności, a to dodatkowo wzmacnia jej niewierność (brak zaufania do właściwego wyboru).

Można powiedzieć, że rozpoczął się proces niszczenia rodziny. Ale na tym etapie proces jest nadal odwracalny. Wszystko tutaj zależy od mądrości kobiety, na jej poziomie duchowym. Czy zdoła ona przemyśleć i przywrócić tę moc swojej wierności? Przecież tracąc wierność kobieta niszczy nie tylko rodzinę, a co za tym idzie życie bliskich ludzi, ale także swoje własne, teraźniejsze i przyszłe. Nie przestrzegając lojalności (wierności) kobieta w konsekwencji przestaje wierzyć również w siebie.

Wierzyć w to, że zasługuje na lepszy los, na lepszego mężczyznę. Z takim światopoglądem trudno jej będzie żyć. Kobiety są tak zbudowane ("zaprojektowane"), że wiara jest naszą siłą. O jakiej samorealizacji czy samodoskonaleniu można tu mówić, jeśli nie ma mocy? Jak samochód bez paliwa ...

Ale o ile z wiernością w rodzinie wszystko jest mniej lub bardziej zrozumiałe to co z tymi, które jeszcze nie znalazły swojego mężczyzny? Jak zrozumieć czy mężczyzna jest godny twojej wierności? W co wtedy wierzyć?
W czasie, gdy kobieta jest samotna, musi nauczyć się czekać i wierzyć, że jest po prostu
na świecie ten człowiek, dla którego przygotowana jest jej lojalność (wierność), nie chwytając się wszystkiego pod rząd ale rozwijając się i szukając swojej drogi.

Kobieta musi umieć czekać ponieważ w życiu zawsze będzie musiała czekać. W tych chwilach oczekiwania musi nauczyć się być szczęśliwą. Pomoże to jej zachować tę rezerwę (zapas) wierności, która została jej dana przy urodzeniu a w konsekwencji użyć jej gdy pojawi się odpowiedni mężczyzna na którego będzie mogła nakierować swoją moc i który doprowadzi ją do doskonałości.

Kobieta nie idzie sama, ona jest jak wagon z węglem a mężczyzna jest jak lokomotywa - potrzebuje węgla, a kobieta musi być napełniona tym węglem żeby ją wieziono, bo brak w niej mechanizmu jak w lokomotywie.

Mężczyznom pod tym względem jest o wiele łatwiej. Zaczepił jeden wagon z węglem, wrzucił go do pieca i ruszył, a po odczepieniu wagonu porusza się jeszcze siłą inercji. Dlatego bardzo niebezpieczne jest dla kobiety godzenie się na krótkotrwałe związki. On potem odjedzie i podczepi inny wagon a ty zostaniesz gdzieś, gdzie zostałaś odczepiona i nie dotarłaś do miejsca przeznaczenia a węgla ubyło. I tak raz, drugi, trzeci i wagon cały pusty.

Dlatego tak ważna jest umiejętność czekania. Potrafić prawidłowo czekać - nie marnując ale napełniając się, i być widoczną, być gotową, wiedzieć dokąd chcesz się udać i jaka jest twoja misja. Wtedy będziesz wiedziała jakiego rodzaju mężczyzny potrzebujesz, zdołasz dokonać właściwego wyboru i dając mu swoją wierność przemieszczać się razem po drodze. A potem wy oboje będziecie w harmonii dając sobie wzajemnie to co trzeba !!!

A kiedy mężczyzna i kobieta idą w harmonii to są silniejsi i poruszają się lepiej i mogą iść dalej. Są jak zdrowa komórka a świat jest organizmem. On nie potrzebuje chorych komórek, stara się zachować (wspierać) zdrowe, one go rozwijają, są dla niego ważniejsze, chroni je. Chcecie być szczęśliwi i realizować się wspólnie? Bądź więc tą zdrową komórką !!!
https://vk.com/ksvetuinfo
~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pamiętam moment, w którym wiedza wedyjska dopiero co przykryła mnie swoją falą, kiedy niby „przypadkowo” natknęłam się na nią, wtedy kiedy najbardziej jej potrzebowałam.
  Jak wiadomo, nauczyciel pojawia się w momencie, gdy uczeń jest gotowy. Ale dopiero gdy zagłębiłam się w istotę tego, co się dzieje i skąd się biorą problemy życiowe to zdałam sobie sprawę, że tysiące kobiet znajduje się w takiej "kałuży" systemu, że nawet nie mają pojęcia, dlaczego są tak nieszczęśliwe i gdzie szukać tego punktu oparcia pozwalającego budować harmonijne i radosne życie ...
  Muszę dodać, że nie będąc wyjątkiem od tej reguły zaufałam tej wiedzy i wkroczyłam na ścieżkę, która przybliża mnie do szczęścia i harmonii, a dzięki temu mogę absolutnie potwierdzić, że droga nie jest łatwa, ale warto. Teraz nie tylko rozumiem, ale także wiem jak to wszystko działa. Jestem tak wdzięczna Stwórcy, że teraz moja oczekująca Dusza za-rezonowała z pokrewną Duszą, dla której moja Wierność była przeznaczona raz i na zawsze.

Zdrowia i dobrobytu również i Tobie! - każdej, która czyta ten post i może jeszcze nie do końca ufa wszystkiemu wyżej wymienionemu.



wtorek, 30 lipca 2019

Główna różnica między mężczyzną a kobietą.

źródło tłumaczenia https://vk.com/ypa144?w=wall2713826_2497%2Fall

urodziłeś się w ciele mężczyzny?
 No cóż, samo to już brzmi dumnie.

A dlaczego urodziłeś się mężczyzną?
I tu często pojawia się problem - z pozoru proste pytanie a trudno na nie odpowiedzieć.
Jest to porównywalne z pytaniem o człowieczeństwo, kiedy pytasz: "dlaczego ja lub ty urodziłeś się człowiekiem?" Ale to jest osobny temat.
Teraz prowadzimy wyłącznie męską rozmowę.

Ludzie rodzą się mężczyznami dla duchowego wzrostu - to wynika z faktu, że kobieta nie może osiągnąć duchowego wzrostu bez mężczyzny (Wedy- przypis tłumacza).
Dlatego duchowa doskonałość stoi u mężczyzny na pierwszym miejscu i to właśnie dlatego urodziłeś się w męskim ciele.

Mężczyzna jest duchowym przewodnikiem dla kobiety, ponieważ kobieta nie może sama przejść przez ciernie.

Co utrudnia duchowy wzrost?

1. Alkohol i tytoń.
Całkowicie blokuje kanał duchowości !
Używanie tego nawet bardzo rzadko, nawet bardzo mało, tak czy siak powoduje samozatrucie, taki mężczyzna nie ma możliwości otrzymania potrzebnych mu informacji. Ciągle słyszy nie to czego mu potrzeba, angażuje się w cudze (nie swoje) działania i nie może odnaleźć własnego dzieła. Nie chodzi tu o zarabianie, nie o pieniądze idzie ale o swoje własne dzieło - własne zadanie dla którego żeś się urodził. Odnalezienie go a tym bardziej realizacja nie jest możliwa dla tych, którzy używają alkohol i tytoń.

2. Brudny sposób wyrażania się - przeklinanie, wulgarne słownictwo, potępianie (osądzanie), spory (pragnienie udowodnienia „swojej racji”), wyśmiewanie, chytrość, prostactwo, upokarzanie itp. wszystko to stwarza przeszkody w uzyskaniu informacji prowadzących do duchowego wzrostu.
Zawsze gdy język jest używany do innych celów niż przeznaczony - blokowany jest kanał duchowy lub pojawiają się przeszkody, które są zasadniczo tą samą rzeczą. Taki mężczyzna nie ma możliwości usłyszeć tego czego potrzebuje.

3. Drażliwość, wybuchowość, nadmierny temperament.
Gniew, zazdrość, przejawy agresji, okrucieństwo (brutalność), przemoc, postępowanie bez szacunku wobec ludzi - w szczególności wobec kobiet ale też  ogólnie wobec Wszechświata. Wszystko to uniemożliwia mężczyźnie bycie mężczyzną zakłócając i stwarzając przeszkody na drodze duchowości - na drodze głównej realizacji ludzi urodzonych w ciele mężczyzny.

Pozbądź się zakłóceń, zacznij prowadzić trzeźwe a więc normalne ludzkie życie, zacznij mówić jak człowiek, spokojnie, bez wulgarnego języka. Zachowuj spokój w każdej sytuacji, staraj się - dąż do tego a zaczniesz czuć, zaczniesz odczuwać wsparcie Wszechświata.

Ale
duchowy wzrost nie pojawi od razu, Wszechświat musi również sprawdzić Ciebie pod względem szczerości a tu każdy ma swój własny czas. Dla kogoś będzie to kilka lat a dla kogoś innego kilka miesięcy - tutaj wszystko jest kwestią indywidualną, ale wiedz że, kiedy nadejdzie Twój czas to będziesz to wiedział natychmiast.
I to jest warte tego aby żyć!

 Zawsze
pamiętaj- JESTEŚ MĘŻCZYZNĄ, MĘŻEM- CZYNU!

/ Ha /


Napisy na ilustracji:
DUCHOWY WZROST DLA MĘŻCZYZNY

Poniżej: sumienie jest Twoim pomocnikiem.
Szczerość jest Twoją tarczą (ochroną). 


p.s.  Polecam uwadze wypowiedź bo ładnie nam się zaplata z powyższym tematem i kilkoma poprzednimi - szczególnie z tym, który wzbudził niedawno taka falę oburzenia czyli wypowiedź Iwana Carewicza: https://michalxl600.blogspot.com/2019/06/apel-iwana-carewicza-do-meskiej-modziezy.html