środa, 9 września 2026

Gdy nie jesteś tacy jak wszyscy - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=Kb-Cz3XYoGI

Witajcie ludzie. Dzisiaj znów odpowiadamy na pytania. Dzisiejsze pytanie brzmi:  Jak odnaleźć swoje miejsce na świecie, jeśli nie jesteś taki jak wszyscy? 

O proszę jakie pytanie! Skoro jesteś inny niż wszyscy to przyjmij, że już znalazłeś swoje miejsce. Problem zazwyczaj leży w czymś innym - w tym, że jestem taki jak wszyscy. Istnieje taka średnia arytmetyczna zwana przeciętnością. Słowo przeciętność to też innym słowem pośredniość - a zatem ma ono również inne znaczenie tego słowa - poprzez pośrednika, to znaczy, sam w sobie, niczego nie reprezentuję. 

 A czym jest talent? Bóg mówi w Bhagavadgicie: „Ja jestem talentem w człowieku", czyli on jest człowiekiem jak wszyscy, i coś w nim się wyróżnia, coś wybija się. To jest zauważalne. 

 I wiecie - wszystko to, co nas jakoś wyróżnia, co sprawia, że nie jesteśmy tacy jak wszyscy, może być akceptowane przez ludzi, albo mogę się tego wstydzić, mogę być z tego dumny, ale to po prostu rzuca się w oczy. 

  To znaczy, kiedy jest to tak widoczne, kiedy nie jestem taki jak wszyscy i jest to pozytywne to znaczy, że konkretnie niosę ludziom jakąś radość, potrafię czynić to, czego inni nie potrafią. 

 Wszyscy mówią: „Och, świetnie, on ma talent”. A taka moja mała brzydota, która moim zdaniem odróżnia mnie od innych, uważam, że w jakiś sposób jestem wadliwy, nie taki jak należy i nie mogę tego naprawić.  

A tak naprawdę jest to ukryty talent, który po prostu jeszcze się nie rozwinął. I ta indywidualność zdecydowanie musi zostać zachowana - nie należy jej korygować. Nie trzeba jej naprawiać. 

Wychodzi na to, że jesteś jak obcy pośród swoich - jesteś jakimś outsiderem. Jak więc przekształcić tę swoją wyjątkowość w swoją największą siłę? Trzeba pozostać wyjątkowym. To będzie piękne. To tak jak to brzydkie kaczątko. Jest taka bajka dla dzieci mówiąca o tym.  

  Łabędź się wykluł pośród kaczek i twierdził, że wygląda brzydko, ale kiedy dorósł, to wszyscy mówili: „To prawdziwy książę”. Tak to jest. I on też spojrzał na siebie w wodzie, spojrzał na swoje odbicie. Tu właśnie chodzi o te wszystkie brzydkie kaczątka. 

 Albo, na przykład, weźmy psy. Kiedy rodzą się małe charty, to rodzą się z jakimiś nieproporcjonalnymi, długimi nogami, są brzydkie, ale kiedy dorastają wtedy wszystko jest już jasne. Cała reszta dorasta u tych psów później.  I tak dalej, i tak dalej. Moglibyśmy tak podawać wiele innych przykładów. 

A nasz temat najprawdopodobniej mówi o poczuciu samotności, o tym kiedy twoi bliscy lub społeczeństwo cię nie rozumieją, kiedy nazywają ciebie dziwakiem, próbują wcisnąć cię w jakiś standard lub ramy.  

 A sens tego co ja chcę przekazać polega na tym, że musisz przestać się wstydzić swojej wyjątkowości! Musisz być naturalnym i nie bać się. Cały ten strach bierze się z bezbożności. A jeśli się nie boisz, to jesteś tym, kim jesteś. Wszyscy patrzą i mówią: „O tak!"

Podam przykład -  jakiś dowódca wojskowy, to był albo Greczkin, albo być może sam Stalin, ktoś kto miał coś nie tak z ręką - może to był nawet Stalin”. I salutował jakoś tak krzywo - ręka nie układała się prosto jak linijka tylko jakoś inaczej, a potem wszyscy zaczęli ten salut kopiować. [śmiech] 

A pamiętacie kiedy śpiewał ten znany Shura - jemu brakowało dwóch przednich zębów, tych siekaczy, a śpiewał tak pięknie, że dziewczyny za nim szalały.  

I ktoś tam podobno też wyrwał sobie zęby, żeby się upodobnić. Najważniejsze jest to co czynisz - a to jak wyglądasz to już sprawa drugorzędna. A potem twoja wyjątkowość staje się nawet symbolem tego co czynisz. Przecież nie będzie tak, że jak sobie wyrwiesz zęby to będziesz lepiej śpiewał.  Ale chcę przekazać, że to nie przeszkadza. To nawet staje się jak jakaś twoja wizytówka. Chodzi o to, jak przestać się wstydzić swojej wyjątkowości. 

 Na przykład, jeśli weźmiemy pod uwagę tradycję wedyjską, to istniał też taki Ganesha, wiecie, ten bóg przypominający słonia. On miał ludzkie ciało - miał ręce, nogi, stopy. To był jeden ze synów Śiwy. Tam był Kartikeya i Ganesha. On urodził się normalny, ale potem coś się stało. Zasadniczo jego ojciec odciął mu głowę. Cóż, Śiwa, to taki ciekawy tata.

Prawdopodobnie miał do tego prawo, bo natychmiast wziął najważniejszego słonia we wszechświecie, Arovatu, odciął mu głowę i przyprawił ją swojemu synowi. A ten potem tak chodził z trąbą, z takimi uszami. Nie wstydził się tego, nie chował się, nie próbował zmieniać wyglądu jakims na przykład makijażem, nie chował gdzieś tej trąby. 

 Po prostu, zamiast zajmować się tymi, swoją drogą, zupełnie bezużytecznymi rzeczami, bo nic nikomu nie udowodnisz, zaczął zanurzać się w naukach, w jakimś wyrzeczeniu, w zasadzie, skierował swoją uwagę na coś innego, na przykład na dobroć, mądrość, no na takie rzeczy.  

 W rezultacie stał się tak sławny, stał się tak popularny, że w Indiach go czczą. No i proszę. I w rezultacie jego wyjątkowość i ten niekonwencjonalny sposób myślenia uczyniły go największym z bogów. 

 Było wielu bogów, chyba ze 300 000, Hindusi nazywają ich różnymi imionami, ale każdy zna Goneshę. On jakoś się wyróżniał. A zgodnie z prawem świata wedyjskiego, żadna ważna sprawa ani rytuał nie zaczyna się bez oddania szacunku albo apelu do Ganeshy. To trochę tak, jakby on był, ...no wiecie - jak sekretarka. Nie da się dojść do szefa jeśli najpierw nie przejdziesz przez sekretariat. 

Więc taki jest Ganesha, oto jego funkcja. I to, co wydawało się wadą, stało się jego główną siłą i symbolem mądrości. Słoń jest w Indiach symbolem mądrości. 

 Tak więc bycie innym nie jest wadą, ale pewnego rodzaju atutem. Wszyscy prawdopodobnie znacie Nicka Vuyticha. Nick Vuytich urodził się bez palców, bez rąk, bez nóg. Gdzieś z boku ciała ma coś w rodzaju, nawet nie pięciopalczastej dłoni, ale trzy palce, wyrastające z boku, w pobliżu miednicy. Zupełnie nie wiadomo, co to jest. I on jest sławny na całym świecie. Ożenił się, ma dziecko. Zarobił mnóstwo pieniędzy, i to nie dlatego, że dali mu pieniądze od propagandzistów, choć jest znanym kaznodzieją. Powiedział: „Nawet w tej sytuacji Bóg mnie uratował i żyję, mam pełne życie”. 

On sam się kąpie i nie musi prosić o pomoc, nurkuje, pływa, goli się sam. Nie potrzebuje niań. A my popadamy w lęki i prawie wołamy lekarza gdy tylko nas trochę zaboli ręka.  

No cóż. Ja myślę, że gdyby miał dwie ręce i dwie nogi, jak wszyscy inni, to nie stałby się taki sławny. Nie przezwyciężyłby tego czegoś, czego mu pozornie brakowało. To właśnie ta wada przyniosła mu sławę. Dlatego stał się taki sławny, bogaty i, jak sądzę, szczęśliwy na swój sposób.

 Więc co jeszcze? Społeczeństwo zawsze próbuje uczynić nas,... no, nawet nie społeczeństwo, ale ci, którzy społeczeństwem rządzą - oni są takimi złymi przywódcami społeczeństwa, chcą, żeby wszyscy byli tacy sami. Oni dążą do digitalizacji, do cyfryzacji społeczeństwa - A po co? Bo jednakowymi wygodnie jest zarządzać. Musimy być zrozumiałi- wygodni dla zarządzania, jeśli jesteśmy wyjątkowi, samo-identyfikowani to jak powiedział ten bankier German Gref: "jeśli ludzie samoidentyfikują się, to znaczy rozumieją swoją wyjątkowość, swoją odmienność, to nie da się nimi zarządzać". Można zarządzać tylko identycznymi owcami, ale my jesteśmy ludźmi. 

 A ten fakt, że każdy ma jakąś tam niby wadę i jakąś odmienność – nie ma wad, są tylko różnice, różne zadania. A te różnice Bóg stworzył dla nas do różnych zadań. Jeśli przestudiujemy budowę jednego psa, to rozumiemy wszystkie inne, ale badając budowę i zachowania jednego człowieka nie rozumiemy innych ludzi. Inny człowiek może po prostu mieć inne zadanie. Tacy właśnie są ludzie. To znaczy, są różni, bardzo różni.  

A jeśli wszystkich ludzi zunifikować, jeśli będziemy starać się być tacy sami, to po prostu zdegenerujemy się do poziomu zwierząt. Staniemy się kontrolowanym tłumem i będziemy traktowani jak zwierzęta. I słusznie.  

 Jeśli jesteś inny, niekoniecznie fizycznie, ale w myśleniu i w interesujący sposób. To oznacza, że ​​nie masz uszkodzonej głowy ani nic takiego - po prostu masz inne zadanie. I nie ma potrzeby marnować tej energii, próbując dopasować się do nowoczesności czy czegokolwiek innego. Człowiek, który próbuje być taki jak wszyscy, traci swoją indywidualność. 

 Tak więc ten wizerunek Ganeshy mówi na o tym, że... Ganesha jest wszędzie rozpoznawalny nie dlatego, że miał głowę słonia, ani dlatego, że dostosował się do czyichś standardów, ale dlatego, że zademonstrował swoje wyjątkowe cechy dla dobra innych. I wtedy właśnie ta jego odmienność, stała się symbolem tych błogosławieństw. I nikt tego nie osądza.  

No cóż, o to chodzi, bądźmy jak Ganesha. Nie z wyglądu, ale w swoim zachowaniu. Dziękuję. 

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=6MasWleAGFs

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.