czwartek, 21 września 2017

Michale, proszę zrób wpis na temat 23 września, ...

...wszędzie o tym głośno. Po raz kolejny jesteśmy straszeni.

Taki oto komentarz zamieścił anonimowy czytelnik sygnujący swój wpis literką "A".
 
Ja tu na wsi jestem odcięty od takich głupot i ten spam medialny do mnie dociera rykoszetem. Jaruha mnie pytał o to kilka dni temu - jego Beatka się przejęła jakąś taką informacją o "końcu świata" (nie wiem nawet o co chodzi dokładnie).  W każdym razie w ten sposób dotarła do mnie wieść o nakręcaniu kolejnej fali lęków- SZCZEGÓLNIE PODATNE SĄ NA TO PANIE I SIEWCY TYCH TRUCIZN DOSKONALE WIEDZĄ CO CZYNIĄ (ku przypomnieniu polecam nasz wpis blogowy o tytule: "kobiety mają wielką, nieuświadomioną moc").

  WSZYSTKIE TAKIE "FEJKI" WYSYPUJĄCE SIĘ OSTATNIO JAK Z RĘKAWA SĄ AGONALNYMI DRGAWKAMI STARYCH STRUKTUR.
     "Elity" pławiące się przez ostatnie dziesiątki  w luksusach wiedzą, że ich czas dobiega końca. Wszystko ładnie wyjaśnia nauka KOB - na przykład ten film 
  Istnieje taka warstwa zaprzedańców- zdrajców w każdym narodzie, którzy jak kapo w obozach koncentracyjnych (bo tak zwane "Państwa" są de facto wielkimi obozami pracy) za kawałek tłustego kąska z "pańskiego stołu" gnębili swoich pobratymców. USA będące po 2 wojnie światowej ustanowione przez rząd światowy (globalny predyktor- jak go określa nauka KOB, czasem powiada się "główny architekt". To siły mroku - pasożyt, który udaje Boga na Ziemi i nieustannie w ostatnich 3 tysiącach lat żongluje rozmaitą wiedzą, tworzy ideologie, religie itp. Jest to najprawdopodobniej zespół istot- kapłanów Atlantydy czy też kapłanów Egipskich) .....USA ustanowione zostało w ostatnich ponad 50 latach żandarmem światowego porządku (tzw. "Pax Americana" - w pewnej chwili jakąś rolę w tej grze miało także ZSRR)- USA to bullterier na usługach angielskiej rodziny królewskiej. Żaden prezydent USA (no.. może poza Kennedym ale wiemy jak to się skończyło) nie uczynił nic bez zgody królowej.
     Każde państwo posiada w innych państwach swoje służby dyplomatyczne dla współpracy między sobą. O ile normą jest kilkaset osób takiego personelu o tyle USA miewa we wszystkich znaczących państwach na kuli Ziemskiej personel liczony w tysiącach osób- są to  tak naprawdę struktury okupacyjne. Gdzieś tam w Afryce "przedstawicielstwo" USA liczy 17 tys. osób- są to całe miasteczka ze swoimi sklepami itp. Już dziś w Polsce jest ponoć więcej wojsk amerykańskich niż posiadała tu armia ZSRR w przeszłości.
   To oni dążą do zmącenia społecznego spokoju, dla nich wygodna jest w tej chwili wojna i chwytają się wszystkiego by wzbudzić społeczne niepokoje BO WSZYSTKO MA ZOSTAĆ TAK JAK DOTĄD - gdyby prowokacja się udała to mieliby uzasadnienie dla swojego istnienia. Nie udało się w 2014 podbechtać Rosji do wejścia na Ukrainę - do dziś USA nie jest w stanie przedstawić żadnych dowodów stacjonowania tam wojsk Rosyjskich.
Oni wszyscy - te tysiące pasożytów żyjących sobie do dziś jak pączki w maśle będą musiały wrócić do USA - takie zadanie ma Trump, musi wyprowadzić USA z roli uzurpatora do roli zwykłego, samodzielnego państwa. Ci ludzie będą musieli się wziąć do jakiegoś zarobkowania i to tak boli.
 
To tak w skrócie - chętni znający angielski lub niemiecki mogą sobie odszukać cotygodniowe audycje Walerego Wiktorowicza Piakina - od niedawna audycje te są już podobno tłumaczone na te języki. Bardzo dużo cennej wiedzy - wyjaśnienia działań polityki globalnej (nie mylić z geopolityką czyli zabawą dla małych chłopców na 3 kołowych rowerkach).

  Dodam, że 2 tygodnie temu dostałem na przykład "wiarygodną" informację, że nad Polską jest radioaktywna chmura bo ponoć gdzieś w Belgii miała miejsce awaria atomowej elektrowni.

  Na koniec dodam może jeszcze informację ze sfer Słowiańskich- wibracje wszechświata wzrastają, wczoraj koleżanka przysłała ciekawy film mówiący o tym, że podobno nasi magowie już działają we wszechświecie. Pasożyty są trzebione bo taki nadszedł czas - mamy epokę Welesa, erę Wilka. Bankierzy w Londynie jakoś tak dziwnie często rzucają się z okien lub topią się (co za przypadki) we własnych wannach.
    Podobno też królowa angielska zmarła w styczniu tego roku a na jej miejsce postawiono klona aby zyskać jeszcze  na czasie i przygotować następcę do przejęcia władzy ale to się nie uda. Ta sama informacja powiada, że Miedwiediew (zdrajca i cichy opozycjonista Putina) też już nie żyje - miał ponoć wypadek helikopterem w dniu 14 marca b.r. Na jego miejsce również postawiono klona wyższego od oryginału o 10 cm -ponoć jest małomówny i dość strachliwy. Czas pokaże - coś się faktycznie dzieje ale jasne siły ( a także najwyższe hierarchie demonów- wspomniany globalny predyktor/architekt) czynią wszystko aby otrzymać stabilność na Ziemi. Elita mrocznych (architekt/g.predyktor) działa z pobudek egoistycznych gdyż zwyczajnie też chce przeżyć a nie ma innej planety na którą mógłby odlecieć dlatego nie zależy mu na zamienieniu Ziemi w pustynię. Jego narzędzia natomiast ( te głupie -krótkowzroczne "psy łańcuchowe" łaszące się za kawałek kiełbasy do stóp swojego pana gotowe są na wszystko- na każdą podłość i każdą zdradę. One są krótkowzroczne - widzą tylko koniec własnego nosa.

Jeden z filmów znajdujących się na kanale Jan Potoczek- polecam jako odtrutkę na te strachy będące tematem niniejszej publikacji blogowej

W.W. Piakin (są na kanale Jan Potoczek ze 3 audycje z polskim tłumaczeniem) kończy swoje cotygodniowe spotkania: "życzę wam spokojnego (pokojowego) nieba nad głową".

środa, 20 września 2017

A co ja sam mogę uczynić?

Takie biadolenie słychać często zewsząd. Niedawno czyniąc zakupy w sklepie zwróciłem pani uwagę, że kuchnia mikrofalowa jaką widać na zapleczu jest szkodliwa (kilka miesięcy temu jedna z ekspedientek tego sklepu była bardzo zaziębiona). Pani odpowiedziała sloganem, który słyszę nieustannie zewsząd: "wszystko jest dziś szkodliwe i nic nie poradzimy". Przecież nawet w biblii mamy następujące sformułowanie (a może jest to tylko w liturgii kościelnej- tak czy siak bardzo trafne): "zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i......(UWAGA UWAGA) ZANIEDBANIEM.
 Zastanawiające nieprawdaż? Zaniedbanie jak wynika ze stopniowania powyższej wyliczanki jest na ostatnim (wynikałoby, że "najcięższym") miejscu- przed uczynkiem!
  Nasza pradawne Słowiańskie prawo bierność traktowało na równi ze współudziałem w dziejących się nieprawościach. Dziś jeśli ktoś jest świadkiem na przykład pobicia to może się odwrócić i tchórzliwie zbiec nie czyniąc nic co w jego mocy. Nawet jeśli udowodni mu się obecność na miejscu zdarzenia to nikt takiemu człowiekowi nie powie słowa a już na pewno nie będzie traktowany jako współwinny zaistnienia zdarzenia.

Być może powstanie materiał filmowy z tymi punktami poniżej - treść jest już publikowana po polsku gdzieś w necie- najprawdopodobniej na stronie "Wiedza Drzewiej" a zaczerpnięta z internetu rosyjskojęzycznego:

1. Przestań kupować i używać alkohol, papierosy
i inne uzależniające substancje.

2. Lecz się narodowymi (ludowymi) metodami, ziołami,
a nie tabletkami i miksturami, które nie mają sensu.

3. Chodź pieszo jak możesz najwięcej
i zajmuj się kulturą fizyczną.

4. Oddychaj duszą i ciałem na przyrodzie (pośród natury),
a nie w nocnym klubie, barze itd.

5. Nie bierz kredytów i pieniędzy w dług,
to zawsze źle się kończy.
Lepiej zgromadź pieniądze na coś rzeczywiście pożytecznego i potrzebnego.

6. Jedz to, co rośnie w ogrodzie, a nie leży na półkach w sklepach
i wyrosło w laboratoriach na chemicznych nawozach.

7. Żyj za miastem, tam świeże powietrze, spokojnie, pięknie,
nikt nie miesza, nie mąci i nie ma nudnych sąsiadów.

8. Zaprowadź normalne relacje z drugą (dopełniającą) płcią
i nie zmieniaj swojej połówki.

9. Nie oglądaj pustych i głupich filmów, programów w telewizji i podobnych obrazków w internecie.
Zamiast tego zgłębiaj pożyteczne informacje, które można zamienić na dobro w tym życiu.

10. Dziel się myślami, odkryciami i informacją z tymi, którzy cię otaczają i których szanujesz. Rozwijając innych, rozwijasz się sam.

11. Pomagaj innym, ale tylko "swojakom", jeśli masz taką możliwość
— każde pojedyncze działanie może uratować czyjeś życie.

12. Pamiętaj swoje korzenie i dzieje narodu,
wykorzystaj przeszłe doświadczenie przodków, nie powtarzaj ich błędów.

13. Studiuj nowe technologie, w tym informacyjne.
Wykorzystaj je dla dobra swojego i świata.

14. Rozwijaj swoją duchowość i myśl o tym, co ty pozostawisz po sobie swoim dzieciom i wnukom.

15. Chroń przyrodę i zwiększaj jej bogactwo, a nie bądź pasożytem na ciele Ziemi.

16. Szukaj myślących tak samo jak ty, zawieraj nowe znajomości.
Dobrzy przyjaciele - to wielkie bogactwo.

17. Wspieraj miejscowego producenta,
otwieraj swoje produkcje pożytecznych towarów.

18. Badaj, zwiedzaj to miejsce, w którym żyjesz.
Dobrze poznane będzie ci sprzyjało.

19. Pomagaj z duszy i bezpłatnie.
Oddana energia zawsze wraca.Żaden trud nie pozostaje bez zapłaty.

20. Żyj według Słońca, zdrowo-myśl i bądź pozytywny.

21. Jeśli nie znasz się na jakiejś dziedzinie to zwróć się do fachowca.
Unikniesz wtedy niepotrzebnych błędów bowiem stara mądrość powiada:
("głupi uczy się na własnych błędach, a mądry na cudzych".
ale najpierw każdy z nas był tym głupim :) - przyp. adm. bloga)

22. Chcesz działać, poczekaj na odpowiedni moment. Przemyśl wszystko dokładnie  - staroruska mądrość powiada: "siem raz otmierz -adin raz otrież" (7 razy przymierz i 1 raz odetnij). Żyjemy jednocześnie w wielu światach (nasze 7 ciał -Matrioszka) i we wszystkich tych światach musi powstać jednakowy obraz i jednakowe- ZGODNE Z TAMTYMI RZECZYWISTOŚCIAMI! dążenie. Jeśli nie zastosujemy się do tej kardynalnej zasady Słowiańskiej (białej)  magii to prędzej czy później nasza pośpieszna materializacja w tym świecie posypie się w gruzy. Chcecie trwałych budowli- stosujcie się do magii białej a nie do czarnej (chwilowa- krótkoterminowa  manipulacja- "kłamstwo ma krótkie nogi" powiada znana mądrość).
   Sprzyjające warunki, to strzał w "10" a marzenie wysłane w kosmos zaczyna się najpierw materializować w przestrzeni energetycznej i jeśli jest zgodne z wolą Wszechświata (Bogów) to pojawią się znaki i sprzyjające okoliczności -pojawią się "przypadki" - dobre zbiegi okoliczności, propozycje od napotkanych ludzi. W tej sprawie gorąco polecam wykład Nikołaja Jegorowa jaki tłumaczyłem dawno temu- jest to przyjaciel Władimira Megre. A skoro wspominam o autorze serii książek "Dzwoniące Cedry Rosji" to przypomnę, że ta zasada (chyba mało kto ją bierze poważnie) jest wiele razy podkreślana w tym przesłaniu - wiele razy podkreślana jest konieczność dokładnego zaplanowania swojej przestrzeni na Rodowym siedlisku. N.Jegorow w swoim bezcennym (bo wynikającym z osobistego doświadczenia) wykładzie wszystko wyjaśnia. Przemowa długa ale naprawdę warto poświęcić czas.


Oczywiście rozwinięcie myśli z punktu 22. to już moje dzieło.

                     Wasz szczerze oddany klucznik niniejszej przestrzeni internetowej. 

Dobrego dnia (lub wieczoru) wszystkim czytającym!

czwartek, 14 września 2017

dr inż. Jacek Pulikowski

  Część osób być może będzie zaskoczona dzisiejszą publikacją ale podstawą naszego Słowiańskiego światopoglądu jest "zdrowomyślenie" -jak je nazywa Trehlebov (oto link do niedawno zamieszczonego filmu). Ludzie zdrowomyślący niezależnie od wyznania i innych wyjściowych zapatrywań światopoglądowych są sobie duchowymi braćmi. Do takich osób można bez wątpienia zaliczyć dzisiejszego gościa naszej internetowej przestrzeni.
  Pan Pulikowski mówi z sensem więc dlaczego o nim nie wspomnieć? Film polecił przyjaciel - "jednomyślennik",  ja do tej pory oglądnąłem pół godziny  nagrania ale jestem spokojny o dalszą zawartość tego materiału. Przeglądnąłem też tytuły innych wykładów tego pana oraz jego żony.
   Poleciłem film matce - katoliczce, oglądaliśmy razem.
  Polecajcie innym katolikom bo warto- wszystko co do zasady jota w jotę zgadza się z zasadami propagowanymi przez kulturę Słowiańską -inna jest tylko sama oprawa.

Tytuł wykładu podany dość prowokacyjnie (co w trakcie przemowy wyjaśnia sam prelegent): "DLACZEGO ŻONA POWINNA SŁUCHAĆ MĘŻA?"






poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Narodziny prawdziwe -wpis 2017

Temat poruszany wielokrotnie w naszej wirtualnej kawiarence. Wiele razy polecałem film Eleny Lonetti "Birth as we know it". Polska wersja językowa była jakiś czas temu rozpowszechniana przez towarzystwo "Shantala". Widzę, że w sieci jest całość filmu z dubbingiem rosyjskim. Pomyślałem, że przecież czas najwyższy opublikować to w wersji polskiej (napisy). Postaram się w najbliższym czasie to uczynić. Na najstarszym kanale (bardziej znanym) wreszcie odblokowano mi możliwość przesyłania filmów dłuższych niż  15 minut więc tam zamieszczam dzisiejsza rozmowę dwóch Kobiet nowej epoki.

   Film dzisiejszy jak i inne podobne wprowadził mnie w stan zachwytu (zawsze tak się wzruszam oglądając fragmenty filmu Eleny Lonettii -nie mogę wyłączyć a w oczach łzy radości) i nie mogę się powstrzymać aby już, już się tym dzisiejszym znaleziskiem z Wami podzielić. Brakuje ostatnich 3 minut tłumaczenia bo muszę iść do swoich gospodarskich zadań ale przecież " ... nie jest światło by pod korcem stało, ani sól Ziemi do przypraw kuchennych ...."  więc puszczam w świat bez małego dokończenia - uzupełnię może jeszcze dziś.
Wczoraj padało a ja trafiłem ten niesamowity - pełen niezwykłej mocy i energii wywiad więc siadłem i tłumaczyłem ile dam radę. Przed chwilą dopisałem kilka minut.

GORĄCO POLECAM!!!

edycja 21 września:
Joanna Amelia w komentarzach poniżej podała bardzo wartościowy link- dodaję więc w treści głównej: http://dwiecorki.blogspot.com/2015/04/matka-natura-rodzi-w-domu.html

edycja 25 września -kolejny ważny temat. 

sobota, 26 sierpnia 2017

W jaki sposób i po co przymusowo upowszechniono na Rusi uprawę ziemniaków.

„Ziemniaki, - posiadają słabą energię, niezrównoważoną, niepewną, energię zwątpienia. Ciało staje się powolne, wątłe,  leniwe, zakwaszone.  "Twardą" energią ziemniaka nazywa się skrobią, która nie poddaje się w organizmie obróbce kwasowo- alkalicznej,  źle usuwa się z organizmu, znacznie zmniejsza szybkość myślenia, przyczynia się do blokowania  systemu immunologicznego. Ziemniaki nie łączą się z innymi produktami. Jeśli w ogóle je jeść to oddzielnie,  pożądane jest wtedy aby gotować je "w mundurkach" czyli nieobierane. W skórze i bezpośrednio pod nią znajduje się substancja, która ułatwia rozkład skrobi. 
  W Rosji nigdy nie było ziemniaków, przywieźli je tam „Mroczni” (siły Mroku) i uprawa kartofli była wprowadzana przymusowo. Stopniowo je wypromowali  w świadomości ludzi jako główne warzywo czym poczynili bardzo dużo szkody dla organizmu człowieka. Dziś jest on najważniejszym produktem roślinnym na stole,  jest uważany za drugi chleb i zdrowe warzywa przeniesione zostały do kategorii drugoplanowych.

  Upraszamy was aby w żadnym wypadku nie serwować ziemniaków uczestnikom szkoły "Szczęście" gdzie wszystkie działania nakierowane są na zwiększenie szybkości myślenia - w takim wypadku ziemniak zniweluje do zera wszelkie nasze wysiłki. 
Można jeść młode ziemniaki przez 2 miesiące a potem stają się one trucizną. Zamiast kartofli stosujcie rzepę - nie przypadkiem starają się rzepę całkowicie wycofać z pośród spożywczych produktów.

(fragment książki: "wiedza przechowywana przez Dolmeny"- A. Sawrasow)
http://vk.com/znaniya_pervoistokov

  Również wszyscy zainteresowani zdrowym odżywianiem wiedzą, że ziemniak jest produktem BARDZO ŚLUZOTWÓRCZYM a śluz praktycznie nie jest usuwany z organizmu lecz odkłada się powodując wiele chorób ("oficjalna" medycyna oczywiście nic o tym nie wie).

W JAKI SPOSÓB PRZYMUSOWO WPROWADZONO NA RUSI UPRAWĘ ZIEMNIAKÓW:

  Był czas gdy Ruscy Staro-obrzedowcy uważali ziemniaki za Diabelską pokusę. To nie dziwi - wszak "zamorski" ziemio-płod wprowadzono na ziemie Ruskie PRZYMUSOWO!  Staro-obrzedowi duchowni rzucali klątwy i ochrzcili ziemniaki nazwą "diabelskich jabłek". Mówienie dobrze o ziemniakach a już pisanie o tym było bardzo ryzykowne. A dziś wielu naszych obywateli jest przekonanych, że ziemniak wywodzi się z Rosji albo chociażby z Białorusi natomiast USA dała światu wyłącznie frytki.

  Ziemniaki trafiły do Europy po raz pierwszy po podbiciu Peru przez Hiszpanów, którzy rozprzestrzenili je w Niderlandach, Burgundii oraz Włoszech.  

Nie ma dokładnych informacji na temat pojawienia się ziemniaków w Rosji, ale jest ono związane z epoką Piotra L. Pod koniec XVII wieku Piotr I (i znów ten Piotr I), przebywający w Holandii w sprawach dotyczących statków, zainteresował się tą rośliną i "na rozmnożenie" wysłał z Rotterdamu worek bulw do hrabiego Szeremietiewa. Aby przyspieszyć rozprzestrzenianie się ziemniaków, Senat już w latach 1755-66 rozważał kwestię przymusu wprowadzenia ziemniaków 23 RAZY!

 W pierwszej połowie XVIII wieku ziemniaki były hodowane w dużych ilościach przez "znaczących ludzi” (prawdopodobnie cudzoziemców i osób  wyższych klas społecznych). Środki dla powszechnej uprawy ziemniaków po raz pierwszy zostały przyjęte za czasów Katarzyny II, z inicjatywy Stowarzyszenia Medyków, którego prezesem był wówczas baron Aleksander Czerkasow. Początkowo chodziło o pozyskiwanie środków, aby „bez większego nakładu” wspomóc głodujących chłopów Finlandii. Z tej okazji w/w Kolegium Medyków sporządziło raport do Senatu w 1765 roku, że najlepszym sposobem, aby zapobiec tej katastrofie „są jabłka ziemi,  w Anglii nazywane "potatoes", a  w innych krajach  "ziemskimi gruszkami,  tartuflami lub kartoflami”.

   Wtedy to za sprawą zarządzenia Imperatorki Senat rozesłał do wszystkich rejonów kraju sadzeniaki oraz instrukcję dla gubernatorów aby dbano o rozwój uprawy ziemniaków. Za Pawła I zalecano hodować ziemniaki nie tylko w ogrodach ale także na polach. W roku 1811 do guberni Archangielskiej wysłano trzech kolonizatorów z nakazem zasadzenia określonej ilości ziemniaków. Wszystkie te działania były niewielkie. Ludność ziemniaki witała z niedowierzaniem, a ich kultura nie została zaszczepiona.

Dopiero za panowania Mikołaja I podczas panującego w latach w 1839 i 1840 nieurodzaju zbóż w niektórych prowincjach, władze podjęły bardziej energiczne działania na rzecz uprawy ziemniaków. Najwyższe nakazy i postanowienia, które wydano w latach 1840 i 1842 głosiły następująco:


1) We wszystkich miejscowościach zaprowadzić własne -powszechne uprawy ziemniaków aby zaopatrzyć chłopów do przyszłorocznych zasadzeń.2) wydać instrukcje dotyczące uprawy, przechowywania i stosowania ziemniaków.3) Zachęcać nagrodami i wyróżniać na inne sposoby gospodarzy przodujących  w uprawie ziemniaków.

Realizacja tych działań  w wielu miejscach spotkała się z zaciętym oporem ludności.Na przykład w Irbitskiej i sąsiednich dzielnicach prowincji Perm  chłopi w jakiś sposób powiązali zalecenia publicznych upraw ziemniaków z ideą sprzedaży ich właścicielom. Wybuchły bunty ziemniaczane (1842), przybrały one formę pobicia władz wiejskich i starając się uspokoić nastroje konieczna była pomoc oddziałów wojskowych, które w jednym z miast zostały zmuszone nawet do użycia ciężkiej broni palnej.Według liczby uczestniczących w nim chłopów i rozległości obszaru objętego ich wystąpieniem było to największe z Rosyjskich ruchów ludowych XIX wieku, który to doprowadził do represji z wyróżniającym się w tamtym czasie
okrucieństwem.


Ciekawostka:

 Włościanin - generał o nazwisku Gerngros hodujący bulwy od 1817 roku dawał sadzeniaki chłopom jednak plony na działkach chłopskich okazywały się nikłe. Wyjaśniło się, że chłopi posadziwszy bulwy wykopywali je nocą i sprzedawali "przeklęte ziemne jabłka" za wódkę w pobliskiej karczmie. Wtedy generał użył fortelu i wydał jako sadzeniaki nie całe ale poprzecinane ziemniaki. Tych już chłopi nie wykopywali z ziemi i zebrali dobre plony a przekonawszy się o wygodach jakie daje ziemniak sami zaczęli go uprawiać.

  Podsumowując: 
ci co mieli korzyść z tego aby naród na Rusi się degradował osiągnęli swój cel i ziemniaki stały się naszym "drugim chlebem".

źródło tłumaczenia

post scriptum (2 września 2017):

Kopie mojej rozmowy z Mum Bi  - przysłała jak to często bywa list na moją pocztę prywatną:
Jędrku to jest pod artykuł o ziemniakach
Byliśmy jak wegetarianie
Przekonanie, że to królowa Bona nauczyła Polaków jeść jarzyny, tylko częściowo jest prawdą. Myśmy już wcześniej je jedli. W dawnej Polsce ludność wiejska żywiła się głównie produktami roślinnymi. Obok pszenicy, prosa czy żyta, były to właśnie warzywa. Takie jak rzepa, kapusta, bób, groch, soczewica, fasola, marchew, cebula, jarmuż, pasternak. Brak warzyw w domowych zapasach uważany był za dowód całkowitego ubóstwa rodziny.
Zasługą Bony było to, że przywiozła do Polski warzywa nieznane tu wcześniej, takie jak np. pomidory, fasolę szparagową, kalafiory. A przede wszystkim to, że zwróciła nam uwagę na to, że nasz sposób odżywiania należy zmienić. Chodziło jej jednak tylko o ludzi bogatych. To tylko ich było przecież stać na wspomniane wcześniej tłuste mięsiwa w nieprzyzwoitej ilości.
Przeważająca rzesza mieszkańców ówczesnej Polski odżywiała się jak, nie przymierzając, wegetarianie, choć wtedy oczywiście nie znano takiego pojęcia. Gdyby wówczas zrobić badania dotyczące ilości zjadanych dziennie warzyw i owoców, bylibyśmy całkiem zasłużenie na czele. Zwłaszcza że w tamtych wiekach nie jedliśmy jeszcze ziemniaków, więc nie zaciemniałyby statystykom obrazu. Dopiero ponad sto lat po śmierci Bony, przywiózł je do Polski dla swojej Marysieńki Jan III Sobieski. A na większą skalę zaczęto uprawiać je u nas dopiero w XVIII wieku.
Grażyna Zwolińska
Moja odpowiedź:
Hej, wybacz, że nie odpowiadam. Dzieje się wiele - zmęczenie i brak sił/czasu. Mama odjechała wczoraj, wczoraj był też Jarek (Jaruha)-
- ten co nagrał teledysk "Lechistan".
Pozytywny chłopak i mąż-czynu. Kilka dni temu zakończyli
z kolegami konstrukcję szkieletu kopuły- mieszka w ziemiance
30 km od Gdańska - tam też ta kopuła. Jarek rusza z planami wydania płyty - ogłaszałem lakonicznie na blogu ten projekt: "polak potrafi" - jakiś taki portal istnieje.
Wczoraj wizyta z Jarkiem na Polanie u "Jacków", tam zamieszanie bo znów uciekły konie - my wracając (na szybko uruchomionym Fordem z nie po-dokręcanymi kołami) zaryliśmy się w błocie - telefon do Jacka, wyciąganie .....
  Mama się dzielnie trzymała i te 3 dni wizyty nie odwaliła  żadnego numeru- pomogła, posprzątała, obrała bób.
Odnośnie Twojego listu: jest wspaniały dowód na to co piszesz
Jan Słomka- Pamiętnik Włościanina. Nikt nie podważa rzetelności tego dokumentu- wydany ponad 100 lat temu w wielkim nakładzie- było drugie wydanie uzupełnione bo rzecz stała się hitem wśród naszych rodaków - od Syberii po USA.
Już wtedy pijano spore ilości wódki ale genetyka była jeszcze tak mocna, że było możliwe to co on tam opisuje. Kobiety w mroźne dni szły prać do rzeki-  wracając pranie zamarzało, nikt od tego nie chorował.
Na weseliskach chłopy tańcowały i ze 2 dni - taniec po kilka godzin i dla ochłodzenia kładli się w  śniegu a potem znów "w tany".
   Faktycznie jadali głównie groch itp. Mięso było rzadkością.
Dobra - opublikuję tę naszą rozmowę pod artykułem.
Po czym po paru godzinach posłałem "Mum Bi" (Ani) jeszcze taki list:
Jeszcze taka tam przygoda z dziś (i wczoraj jak myślę).
 
Myśl przyszła dopiero po południu - wcześniej na to nie wpadłem.
Wczoraj jak chyba pisałem odwiedził mnie Jarek (Lechistan- Jarucha)
i na szybko improwizowałem czym tu chłopa ugościć.
Była moja mama i gotowała sobie garnek naszych własnych ziemniaków.
  Obiad we trójkę więc ziemniaki na stole, do tego twaróg w 2 wersjach z cebulą i ziołami ,
no i podczas komponowania posiłku (Jarek już dojeżdżał) złapałem z półki
pomidora, które to kilka pomidorów też kupiła mama. Do tego
(kupione przez nią wcześniej) pomidory suszone w ziołach i oleju - takie tam,
z "Biedronki". Złapałem słoiczek- odkręciłem i do szklanej miseczki- "dziubnąć nie zaszkodzi" -pomyślałem.
 
  Przyjechał Jarek- trwa biesiada. Ściągnąłem im z niski 2 małe ziemniak,
sam miałem kilka liści sałaty na talerzu, ogórki itp. no i przy mamie udawałem, że jem twaróg
chowając kęsy w dłoni i do kieszeni. Zjadłem 2 kawałeczki surowego pomidora i....
jakoś tak wrzuciłem sobie kilka tych suszonych w oleju- pomyślałem, że coś na tym moim talerzu
być musi a pomidor chyba lepszy niż twaróg.
Te pomidory z sałatą mi zasmakowały- gadamy , ja sobie dokładam.
  Na koniec dnia jak już Jarek pojechał ja jeszcze przy "kolacji" podjadłem kilka sztuk
czyszcząc miseczkę z tego co pozostało.
 
  Noc jakoś minęła .
Rano idę z nowymi pomysłami do auta przykręcać hak holowniczy,
  nic nie dzwigałem!!! zaparłem się tylko tak jak to bywało codziennie dotąd
i pociągnąłem klucz, pociągając nakrętkę. W plecach "klik" i  ała!!!
   Odezwała się stara kontuzja dysku i ucisk na korzonki.
Taki to "przypadek"- cały dzień chodzę dziś lekko przygięty
a zapomniałem już o tym, że muszę nieco uważać na tą rzecz.
Całe lato dźwigałem normalnie kamienie i wszystko co dzień przynosił.
 
  3 lata temu postawiłem sam cały domek - wymurowałem te sciany
co widzieliście w podwórku - budyneczek z zielonym dachem a potem jeszcze na koniec
niemalże sam poustawiałem 7 metrowe żerdzie na dachu i w ogóle cały dach .
  Gdzieś tak we wrześniu gdy budynek już prawie pokryłem płytami onduline
dźwignąłem lekką ramę okienną - w zasadzie porządkując plac budowy.
To samo- klik i wyłączenie z ruchu (wtedy dość poważne bo na dobry miesiąc) .
czemu o tym piszę? Ano bo pracując od rana do nocy przy tym murowaniu
jadałem z lenistwa na obiad ziemniaki (przeważnie własne- ogrodowe) , z oliwą,
solą, ziołami - deptałem to sobie i "aby się najeść".
No i potem ta awaria. Wywaliłem ziemniaki z diety- plecy się wyleczyły
i na wiosnę już było w porządku.
 
  Jakoś tak jak sięgam pamięcią zawsze w tle wspólny mianownik: "ziemniaki- ew. pomidory".