środa, 5 kwietnia 2017

Strzeżcie się Wi-Fi !

 źródło: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_122959

WI-FI   -  cichy zabójca zabijający nas powoli.
Nikt o tym wcześniej nie mówił! - chrońcie siebie i swoich bliskich!

 Sieć bezprzewodowa WI-FI z jakiej korzystamy w celu podłączenia do internetu jest dziś używana powszechnie. Mało kto jednak wie, że pracownicy serwisu obsługujacego sprzęt mają konkretne instrukcje aby zminimalizować szkodliwe skutki dla swojego zdrowia.

  Nasze urządzenia bezprzewodowe takie jak: telefony komórkowe i tablety wykorzystują routery w celu połączenia z internetem. Router promieniuje sygnałem WLAN - są to  fale elektromagnetyczne mogące poważnie uszkodzić zdrowie. Często ignorujemy ten fakt gdyż praktycznie nic o tym nie wiemy jednak te sygnały nieustannie i bez przerwy powodują szkody dla organizmu. Badanie przeprowadzone przez brytyjską Agencję Ochrony Zdrowia wykazały, że routery Wi-Fi  utrudniają rozwój ludzi i roślin.

Skutki Wi-Fi: 
Chroniczne zmęczenie;ból w uszach;brak koncentracji;Częste mocne bóle głowy; problemy ze snem. 

Nie możemy żyć bez technologii - to fakt. Ale musimy więcej wiedzieć, jak chronić się przed jej szkodliwym działaniem lub przynajmniej zmniejszyć potencjalne szkody.  

Oto kilka wskazówek, jak bezpiecznie korzystać z routera Wi-Fi, Jak chronić dzieci przed falami elektromagnetycznymi:Wyłącz Wi-Fi przed snem;Wyłącz Wi-Fi, gdy nie jest w użyciu;Wymień telefon bezprzewodowy do domu na stary podłaczany kablem do gniazdka;Nie należy instalować routera Wi-Fi  w kuchni i sypialni.


Od siebie dodam kilka zdań w komentarzu.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Oczyszczanie limfy- cz. 2

Reklamowałem na blogu wykład pani dr Butakowej. Bardzo się spodobał- ludzie co jakiś czas przysyłają podziękowania a film ma grubo ponad 20 000 odsłon.
Przypomnę link do publikacji na blogu: https://michalxl600.blogspot.com/2015/11/oczyszczanie-limfy.html

A oto i dzisiejszy - bardzo cenny film uzupełniający. Jest to artykuł pani Olgi Butakowej ale czytany przez znaną skąd inąd Lorę Szeremietiew. Na koniec pani Lora daje ciekawą radę od siebie. Zapraszam gorąco! napisy właczane poprzez You Tube- proszę zgłaszać ewentualne błędy techniczne i każde inne):


p.s. w uzupełnieniu sposobów pracy z limfą dorzucę swoją obserwację. Powiada się, że świeca (sarvangasana) jest jedną z najpożyteczniejszych ćwiczeń jogi. Zawsze to sobie tłumaczyłem jakimiś wpływami elektrycznymi, których nie znamy ale przykładając do informacji płynących z wykładu oraz do znanych nam faktów i rodzajów dolegliwości (żylaki, zastoje w nogach, obrzęki, problemy ze stawami nóg itp.) okazuje się, że wyjaśnienie tych pożytków zachwalanych ze stosowania tego ćwiczenia może być w dużej mierze na poziomie fizjologii. Byc może w ten sposób pomagamy układowi limfatycznemu- moja praktyka by na to mocno wskazywała. Podczas ćwiczenia samoistnie pojawia się pragnienie głebszego wdechu (przepona jako limfatyczne "serce") a w szybkim czasie (kilka minut) po ćwiczeniu (zalecany jest głęboki relaks a nie od razu zrywanie się do zajęć) zaczyna działać nos, gardło itp. ze swoimi wydzielinami. W ogóle świeca to mój sposób w wypadku uczucia zablokowanego nosa ( zdarzało sie niestety kilka razy).

p.s.2   jeszcze coś! Ciekawy film znalazłem- mądry człowiek!
Napisy polskie są.



tu część druga:

Polecam odnaleźć inne filmy z tego kanału bo jest ich więcej- leczenie cukrzycy, raka  itp. 

sobota, 1 kwietnia 2017

Adolf Kudliński wyda dekret.

Wszechobecna "I".  podrzuciła w niedawnej rozmowie link  do wypowiedzi pana Kudlińskiego. https://michalxl600.blogspot.com/2017/03/pokrzywy-cud-natury.html?showComment=1490965755498#c3063607128917123866 Szanuję pana Adolfa za zapał i determinację- całym sercem zgadzam się z wieloma poruszanymi tematami- istnieją w wielu miejscach różnice (pan Adolf sporo upraszcza ale tacy też muszą być)  ale szukajmy tego co łaczy bo w pryncypiach jesteśmy raczej zgodni.
  Tak jak odpowiedziałem już pod powyższym komentarzem temat poruszany w wykładzie "Dekret" i moje zdanie na ten temat powinno być stałym czytelnikom bloga znane- tłumaczyłem kiedyś podobny wykład G. Sidorowa "Równowaga energii męskiej i zeńskiej".Przypomnę tę wzruszająca opowieść: https://youtu.be/vJnIo-bAkU8?t=1h16m13s Jeśli ktoś woli wersję z napisami na You Tube to tu link do tego samego materiału na  moim kanale https://youtu.be/pY4U4OBPM3w?t=1h15m34s  Linkuję film od momentu gdy następuje opowieść z życia ale kto nie zna niech sobie cofnie bo wcześniej też są ciekawe wnioski. 

EDYCJA (26 czerwca 2017):
  Odezwały sie głosy stałych czytelniczek i czytelników, że publikacja niniejsza stanowi wielki zgrzyt na tle całego "dorobku" publicystycznego niniejszego bloga. Dostałem listy krytyczne dotyczące tej postaci (między innymi stwierdzenia  sąsiada pana Adolfa- na koniec je zamieszczę tytułem kronikarskiego obowiązku- każdy oceni sam. Ja osobiście dystansuje się od krytycznych ocen i staram się wyszukiwac pozytywy- zdarza się, że ludzie przechodzą na "jasną strone mocy" i każdy z nas póki żyje ma szansę odegrać rozmaite role w tym Ziemskim teatrze. 
  Na pewnym młodzieżowym portalu (pisałem już to chyba w komentarzach a że ich ilość jest ogromna to nie dam rady dopisać wiele więcej. Postać pana Adolfa najwyraźniej budzi kontrowersje - czas pokaże czy on faktycznie działa czy jest to jeden z medialnych krzykaczy. Oto wywiad z pewnym panem https://www.youtube.com/watch?v=YpnyvBXaFAw a w nim podpowiedź do tego filmu: 
https://www.youtube.com/watch?v=r6F-jRa40d4

Oto korespondencja jaką dostałem  (autor podpisał się z imienia i nazwiska- z oczywistych względów nie podam publicznie, to było do mojej wiadomości) nastepującej treści:

Bardzo sobie cenię Twojego bloga i wszystko, co udostępniasz,
ale uderzyło mnie, że polecasz pana Kudlińskiego...
W udostępnionym przez Ciebie filmie nie występuje jego żona, tylko Idalia Raganowicz, wpisz jej nazwisko, a wyskoczy Ci na You Tube jej film o krzemie, jak nie, mogę podać Ci link :)
.........(...)...
A pan Kudliński mieszka stosunkowo niedaleko mnie....i uwierz mi, nie może mieć dobrej aury ktoś, kto je mięso, zabija zwierzęta i często raczy się alkoholem....może i opowiada rzeczy które zgadzają się z ideą Twojego bloga, ale dla pana Kudlińskiego są to czyste frazesy, tylko hasła, on tym nie żyje, o n tylko je powtarza...
Sam produkuje swoje mięsne konserwy, jest agresywny, prawie co dzień pije alkohol...to zupełnie nie słowiańskie w mojej opinii...
Ale myśl, co uważasz....chciałem tylko dodać swoje trzy grosze, sprostować..
Dziękuje Ci za rzeczy, którymi się dzielisz...Wiele razy mnie zainspirowały...
Ale moim zdaniem pan Kudliński w ogóle nie pasuje do Twojej strony...wg mnie to banda pijaków i awanturników, polecam sprawdzić osobiście :)
mieszka niedaleko Ostrowca Świętokrzyskiego, Kielc...
wiem, że nie każdego masz możliwość sprawdzić...ale tym razem kompletne pudło :)

..............
i jeszcze:
 Twojego bloga śledzę od zawsze :)
zawsze z ukrycia, ale wiele inspiracji zaczerpnąłem :)
zwłaszcza odnośnie słowiańskich obyczajów, energetyki kobiet i mężczyzn...
afera z Kudlińskim mnie zniesmaczyła...a raczej zniemaczyło mnie to, że się na Twoim blogu znalazł awanturnik i pijak, który bije swoją żonę, która już chyba wreszcie od niego odeszła...Idalia chciała mu pomóc, ale sama się pakuje w dziwną energię...czemu też się dzwię..
Tak więc tylko chciałem sprostować, że temu Panu daleko od praktyki, on tylko dużo gada....a raczej krzyczy...rozkazuje...nie szanuje ludzi, nie pamięta nawet ich imion (Idalię nazywa Marysią), dla mnie taki typowy awanturnik, sarmata...pijak...(nie myśłl o mnie źle, staram się nie oceniać, ale tutaj aż mnie wstrząsnęło, nie mogłem się powstrzymać)
i zupełnie mi ten filmik nie pasował do obrazu, jaki od dawna mam o Tobie, do bloga pełnego szacunku, delikatności, spokoju.. Pozdrawiam
oraz także (w odpowiedzi na moje listy):

 ja tylko chciałem z sympatii do Ciebie sprostować :)
bo akurat temat znany mi, a raczej nie tyle temat, co bohaterowie - znam osobiście i kompletnie nie pasują mi do Twojego obrazu...zwłaszcza jak już pisałem, pan Kudliński....chociaż nie mi go oceniać...
jednak wiem, że jego życie grubo mija się z prezentowanymi przez Ciebie ideami słowiańskimi, spokojem, harmonią, delikatnośćią, szacunkiem i pełnym miłości obrazem relacji damsko-męskich :)
wydawało mi się takze, że blog Twój wolny jest od energii negacji i walki...co mi się właśnie w nim podobało...że nie narzekasz, jak jest, ale piszesz, jak być powinno lub jak wierzysz, że można...tymczasem właśnie pan K. to w mojej opinii walka z tym, co jest....walka, walka i walka, bunkrowanie się, konserwy...
gdy moim zdaniem - i taki też miałem z bloga obraz Ciebie - lepszym znacznie jest dawanie pozytywnego przykładu swoim życiem, jak żyć...a nie pouczać innych....tak, by swoim życiem inspirować innych, a nie krytykować ich i pouczać...bo tylko siebie można zmienić...a krytyka i walka tylko budzi opór i jak fajnie wyjaśnił to Wadim Zeland - tylko napędza naszą energią to, z czym walczymy, napędza wahadło, spraw, których nie chcemy, zabiera naszą energię, którą właśnie można spożytkować na kreowanie nowego...
i tak chcę żyć...jak Fukuoka, KAhili King, Graham, Morse, Golzer i jeszcze wielu wielu innych - żyć swoim życiem zgodnie ze sobą...i tylko tak można być pozytywną zmianą, by inspirować innych do zmiany siebie...bo oni sami muszą tego chcieć, a nie być zmuszani czy też zwalczani....
może za długo się rozpisałem...
ale odkąd śledzę Cię, myślałem, że do tego poglądu jest Ci blisko....
jak zobaczyłem filmik z panem K, zwątpiłem...
  A tu na koniec omawiana wypowiedź pana Adolfa i jego żony. Podobno w komentarzach pod filmem rozpętała się burza- zaraz sobie i to poczytam:

UWAGA! Ilość komentarzy poniżej zbliża się do "blogowej masy krytycznej czyli 200 wpisów i komentarze zaczynaja szaleć. Pojawiaja sie i znikają- nowe będą najprawdopodobniej niewidoczne. Nie będę zakładał kontynuacji tego tematu (tak czasami czyniłem w podobnych wypadkach) bo uważam, że temat sie wyczerpał a zdanie trolli nie za bardzo mnie interesuje.

środa, 29 marca 2017

Pokrzywy- cud natury.

Kopiuję jeszcze list wysłany 2 godziny temu do pewnej znajomej:

2/3 pokrzyw i 1/3 miodu
(z moich doświadczeń wynika, że może być za słodkie - osobiscie daję jeszcze mniej miodu). Ogólna zasada z pokrzywami jest taka aby zrobić tak by nie parzyły.
Dawno temu mój ojciec mielił je w maszynce do mięsa. Do podstawonej szklanki czy kubka płynął z maszynki sok. Z miąższu rodzice robili sałatke (to była domieszka do czegoś - normalnie jak zielenina) a sok zmieszany z miodem piliśmy.
Ja dziś jadam całą roślinę - będąc na podwórku międlę w palcach (jak się ją zgrabnie skręci i złamie w pół to nie parzy) a potem drobno gryzę a w domu można na wszelkie sposoby.
Kiedyś miałem do dyspozycji mały moździeż (taki kamienny byłby najlepszy)- to już jest w ogóle wersja super- naj...
Ale dziś na co dzień mam do tego młynek - taki zwykły kawowy. To trwa dosłownie kilka sekund i pokrzywy mielą sie na pastę.
To zamieszać z miodem- prof. Włodzimierz Sedlak (polecam gorąc książke "Życie jest światłem"- czytam właśnie po raz drugi po 30 latach. To postać bardzo niedoceniana i niezrozumiana. Wyprzedził swoją epokę o lataświetlne) twierdził, że w tym połączeniu powstaja jakieś bardzo korzystne substancje - po zamieszaniu dobrze by było aby ta mieszanka choćby godzinę (może być kilka - w lodówce spokojnie można to trzymać ze 2 doby, więcej nie próbowałem) bo wtedy następuje to połączenie.
Z dawnych sposobów (gdy nie mieliśmy maszyn AGD- młynków itp.) pamiętam, że pokrzywa była zwyczajnie siekana nożem na desce-  trzeba się rzecz jasna zaopatrzyć w jakąś rękawiczke do tych celów albo w inny sposób (przyłożyć drugą deską) by nie poparzyć palców. 


O pokrzywie można pisac długo i trudno ją przecenić. Znam osobiście przypadki wyleczenia raka pokrzywami.  Oczyszczajcie się! Ponadto jest to "zielonka" a więc odnawia naszą krew. Hemoglobina ma niemal identyczną budowę jak chlorofil - organizm bardzo łatwo radzi sobie z podmianą wewnętrznego atomu (bodajże manganu) na żelazo. już po 20 minutach od spożycia zaczynają sie tworzyć pierwsze komórki hemoglobiny.  ostatnio miałem przypadek w rodzinie - osoba ma duszności, powietrze czt\yste, wieś, słońce - szybka myśl: pokrzywa, po godzinie od spożycia stan sie poprawił a rano był to nie ten człowiek. 

p.s. szukam w necie fotografi i znalazłem artykuł http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/zdjecia/390743,1,pokrzywa-to-lek-afrodyzjak-preparat-odmladzajacy-oto-wlasciwosci-pokrzywy.html Powiadają tam, że to nawet afrodyzjak ;) 


wtorek, 21 marca 2017

Gorzka lekcja przedsiębiorczości

Wierna czytelniczka Beata-  właściwie powinienem napisać jedna ze współtwórczyń tej przestrzeni podesłała znów informację - link do ciekawego artykułu. Po zapoznaniu się z treścią przypomniała mi sie książka Pawła Śląskiego "Hieny, Modliszki..." -on tam podobne rzeczy pisze o swojej drugiej żonie. Rzecz o kobiecej intuicji i przeczuciach kobiecych, które mądry mąż powinien brać pod uwagę. Link do artykułu: https://www.wprost.pl/tygodnik/10036308/Gorzka-lekcja-przedsiebiorczosci.html

A oto treść- podsumowaniem i kwintesencją jest ostatni punkt 8.

Historia Dariusza Urbasia przedsiębiorcy, który przeżył bankructwo bez opcji ogłoszenia upadłości.

— Od 1996 roku prowadziliśmy wspólnie z żoną kilka działalności. Zazwyczaj związanych ze sprzedażą. Celowo nie zakładaliśmy spółek. Uznaliśmy, że jesteśmy uczciwi, nie chcemy nikomu zaszkodzić, więc nie ma powodu zastępowania jednoosobowej działalności spółką kapitałową. Odbiło się to czkawką wspomina Dariusz Urbaś, obecnie prezes spółki ZETZ sp. z o.o., będącej właścicielem marki KONTRAKTORS. Zanim jednak spółka została powołana do działania, jej obecny prezes przeszedł przez istną gehennę.
Jak podkreśla w rozmowie Dariusz Urbaś, od samego początku miał pomysł na siebie. Chciał się nauczyć sprzedaży, więc postanowił zacząć od najtrudniejszych produktów niematerialnych.
— Wybrałem ubezpieczenia. Uznałem, że jeśli poradzę sobie z takimi produktami, to z wszystkim innym będzie mi szło już tylko łatwiej mówi.
Po kilku latach sprzedaży ubezpieczeń i zebraniu laurów za wyniki sprzedaży, Dariusz Urbaś postanowił przejść do branży znacznie bliższej jego sercu, czyli materiałów budowlanych. Doświadczenia zebrane w sprzedaży ubezpieczeń okazały się niezwykle cenne, bowiem w 2006 r. jego firma została najlepszym sprzedawcą marki Ytong w południowej Polsce.
No i w ten sposób sprawił, że w ogóle nie przejmowałem się ich troską. Byłem załatwiony mówi.
Finał tej współpracy był taki, że nowy współpracownik wyłudził dużą sumę pieniędzy i zniknął. W sprawę zaangażowane były ABW i prokuratura, ale sąd umorzył ją, nie odnajdując przesłanek zamiaru oszustwa.
Jednak nie to było najgorsze. Dariusz Urbaś wspomina, że podjął jeszcze jedną ważną, ale nietrafioną decyzję. — Kiedy już było absolutnie wiadomo, że padamy ofiarą przekrętu, to w swojej naiwności i uczciwości postanowiłem pójść po pomoc do banku. To był błąd przyznaje.
Przed tym jednak poświęcił trzy miesiące na rozmowy, negocjacje, nowe wyceny. Wszystko po to, aby znaleźć jak najwięcej gotówki w firmie. Miał gotowy plan restrukturyzacyjny i nowy biznes-plan. Trzeba było tylko pójść do banku i wydłużyć okres spłaty.
— Wygraliśmy z sieciami handlowymi pracując z żoną tylko we dwójkę opowiada prezes Kontraktors.
Sukcesy pojawiały się z kwartału na kwartał, aż do jesieni 2010 r., kiedy to podczas gali współorganizowanej przez Newsweek Polska, Dariusz Urbaś odbierał nagrodę Firma Rodzinna Roku.
— Odbierając wyróżnienie wiedziałem już niestety, że sobie dalej nie poradzimy. Doprowadziła do tego seria wydarzeń, rozpoczęta jeszcze w 2009 roku mówi Urbaś.
Wówczas to w otoczeniu Urbasiów pojawił się człowiek, któremu bardzo zależało na podjęciu współpracy. Twierdził, że ma dużo koneksji i może pomóc w błyskawicznym rozwoju firmy. Podjąłem współpracę i szybko okazało się, że nowy współpracownik faktycznie jest sprawny w organizowaniu robót budowlanych. Tyle, że to wszystko było wielkim przekrętem.
Ludzie, znajomi, klienci mnóstwo osób przestrzegało przed współpracą z tym człowiekiem, jednak ten we właściwy dla siebie sposób ustawił relację z Urbasiem.
— Miał to doskonale przemyślane. Działał metodycznie, wiedział jak mnie podejść, wiedząc że jestem młodym, ambitnym, wywodzącym się z biednej rodziny człowiekiem, który relatywnie szybko osiągnął sukces relacjonuje Dariusz Urbaś. — W odpowiedni sposób oczerniał osoby, które zwracały mi uwagę, żebym miał się na baczności.
— Po przedstawieniu sprawy dyrektorowi banku, umówiliśmy się na spotkanie i podpisanie nowej umowy na środę, na 8:00. Tymczasem we wtorek o 14:00 odebrałem wypowiedzenie umowy kredytu wraz z wezwaniem do spłaty pozostałej kwoty zobowiązania w ciągu siedmiu dni relacjonuje Urbaś. — Byłem zaskoczony i zdruzgotany. Tym bardziej, że przez cały czas współpracy z bankiem ani razu nie spóźniliśmy się ze spłatą raty i nie zalegaliśmy z niczym.
Po tym sprawy potoczyły się szybko. Urbasiowie postanowili jak najszybciej oddać ile się dało tym dostawcom i klientom, których znali od lat, w tym szczególnie mniejszym firmom, o których wiedzieli, że nie mają ubezpieczonych należności. W ciągu 2-3 tygodni poprzyjeżdżali i zabierali to, co miało wartość zbliżoną do zobowiązania. Meble, urządzania biurowe, sprzęt magazynowy. Wszystko.
Kredyt był zabezpieczony hipoteką, więc bank postanowił przejąć nieruchomości należące do rodziny Urbasiów.
W ciągu 2011 roku, musieli się przeprowadzać pięć razy. Stracili przy tym mnóstwo majątku ruchomego, bo mieszkania jak nietrudno się domyślić były różnej wielkości i nie wszystko dali radę zabrać ze sobą. Wiele musiała przejść trójka dzieci państwa Urbasiów. Przez pół roku były zmuszone mieszkać osobno bez rodziców. Ciągle zmieniały szkołę i otoczenie. Jednak jak wspomina ich tata ani razu nie poskarżyły się na swoją sytuację. Były dzielne i solidarne z rodzicami.
Przełom przyniosło osiągnięcie pełnoletności przez najstarszego syna pana Dariusza. Mógł zostać udziałowcem spółki z o.o., w której rodzina mogła zacząć pracować. Wcześniej nie było to możliwe, bowiem cały majątek Urbasiów był natychmiast zajmowany przez komornika. Dzięki wsparciu rodziny, Urbasiowie zaczęli odbudowywać biznes. Jako marka Kontraktors zajmują się przede wszystkim dystrybucją materiałów budowlanych na zlecenie producentów. Od 3,5 roku spółka co roku podwaja wielkość prowizji uzyskanej od producentów.

8 rad od dariusza urbasia:

Rada 1: biznes rozwijaj powoli.

Warto brać przykład z natury. W naturze wielkie rzeczy powstają wolno najlepiej spojrzeć na tempo, w jakim rosną najbardziej doniosłe drzewa. Każdego roku na wiosnę rosną, by jesienią zaprzestać wzrostu utwardzając przy tym korę. Dzięki temu utwardzeniu ich system ochronny jest lepszy i mogą przetrwać coraz większe trudności w postaci silnych wiatrów. Gdyby nie okresy bezwzrostowe ich utrwalenie nie byłoby możliwe i naraziłyby się na niebezpieczeństwa. Nad sprawami, które toczą się wolno, łatwiej jest zapanować. Łatwiej jest obserwować wszystkie zmiany i być uważnym. Tylko dzięki uważności możemy dostrzec alarmujące sygnały i właściwie zareagować.

Rada 2: pracuj w swojej firmie.

Nie można stracić kontaktu z rzeczywistością, który mamy na początku po założeniu firmy. Wtedy jesteśmy obecni przez cały czas, harujemy i cieszymy się z każdego, najmniejszego sukcesu i każdej zarobionej złotówki. W międzyczasie odechciewa się nam harować i szukamy ludzi, którzy będą harować dla nas. Firma się nadmiernie rozrasta i w którymś momencie przestaje być dochodowa. Tylko pracując, a nie jedynie szefując będziesz mieć realny kontakt ze swoją firmą, co przekłada się z kolei na zrozumienie, mądrość i bezpieczeństwo.

Rada 3: zatrudniaj, jeśli musisz

Jeśli już potrzebujesz mieć zespół, zatrudniaj ludzi z własną działalnością gospodarczą albo na umowy zlecenie. Gdybyśmy wcześniej zwolnili naszych pracowników, to może udałoby się przetrwać. Nie zrobiliśmy tego, bo większość z nich pracowała z nami już wiele lat i byliśmy z nimi zbyt mocno związani. Pracownik nigdy nie będzie miał dla Ciebie litości, gdy powinie Ci się noga. Więc Ty nie możesz o nim myśleć, tylko rozstać się z nim, jeśli może to uratować Twoją firmę. Jemu dużej krzywdy nie zrobisz, bo prędzej czy później znajdzie inną pracę.

Rada 3: ograniczaj koszty stałe

Kluczową sprawą jest ciągłe ograniczanie kosztów stałych. Jeśli będą na niskim poziomie, to będziesz zarabiać i przetrwasz najtrudniejsze chwile.
Zatrudniaj współpracowników za prowizję. My tak teraz robimy i dzięki temu mamy pewność, że koszty nie przerosną przychodu. Nie jest to wygodne dla pracownika, ale bezpieczne dla Ciebie i Twojego biznesu.

Rada 5: unikaj banków.

Nie kupuj na raty. Jeśli czegoś potrzebujesz kup to za gotówkę i więcej do tego nie wracaj. Jeśli nie możesz odłożyć odpowiedniej sumy, to znaczy, że najprawdopodobniej kupujesz na wyrost i wcale tego nie potrzebujesz. Jest niewiele rzeczy, które musisz kupić, nie mając na to pieniędzy. Zastanów się kilka razy czy na pewno tego potrzebujesz i czy jedynym sposobem, by to zdobyć jest kredyt. Banki to instytucje nielojalne wobec swoich klientów. I pamiętaj, że nie ma czegoś takiego jak „Twój bank”. Nie masz żadnego banku. Moja szczerość i otwartość wobec „mojego banku” przyspieszyła bieg wydarzeń związanych z upadkiem mojej firmy. Gdyby sprawa toczyła się powoli, być może udałoby się jakoś uratować biznes, ale nie miałem możliwości, by się o tym przekonać.

Rada 6: wymagaj przedpłat

Jeśli jesteś pośrednikiem lub podwykonawcą zawsze żądaj zapłaty części wynagrodzenia z góry. Zbyt wiele firm musiało się zamknąć, bo nie miało pieniędzy na zapłatę składek czy podatków. Jeśli klient się nie zgadza nie sprzedawaj mu. Nic się nie stanie. Będzie następny. Możesz sobie na to pozwolić, jeśli zadbałeś o niskie koszty działalności. To wysokie koszty zmuszają do ryzyka, którego nie podjęłoby się, mając zawsze pieniądze na konieczne opłaty.

Rada 7: myśl o biznesie, a nie o pieniądzach

Pieniądze są przydatne, ale nie są niezbędne. Przyparci do muru, odbudowując firmę wielokrotnie sięgaliśmy po wymianę barterową, aby uzyskać rzeczy, których potrzebowaliśmy. Począwszy od wyposażenia firmy, a na reklamie skończywszy. Wystarczy zerwać z przekonaniem, że bez pieniędzy nie da się niczego zdobyć. Trzeba myśleć, o tym czego potrzebujemy i co jesteśmy w stanie zaoferować. To myślenie o biznesie. Będziesz mieć możliwość właściwie rozwijać swój biznes, gdy tak go ustawisz, żeby zawsze znaleźć czas na myślenie. Jeśli będziesz pracować zbyt intensywnie, to nie będziesz mieć czasu na to, by zarabiać.

Rada 8: zaufaj intuicji.

Żona wielokrotnie mówiła mi „ten człowiek mi się nie podoba” mając na myśli późniejszego oszusta. Ja uważałem, że nie warto wierzyć przeczuciu, bo podstawą decyzji powinny być fakty, obliczenia i rozum. Teraz zabieram żonę na wszystkie ważne rozmowy, by użyła swej intuicji i podzieliła się ze mną swoimi odczuciami. Tego samego uczę też swoje córki, by ufały swojej intuicji i nie pozwoliły, by rozum unieważnił to uczucie.
Konrad Bugiera