czwartek, 3 października 2019

Piakin o Grecie Thunberg i nie tylko.

Witajcie po wakacyjnej przerwie.
    Na zewnątrz coraz chłodniej więc palę w piecu i zaczynam czytać net. Nieoceniony Jan Potoczek (polecałem już ten kanał) zamieścił kolejne tłumaczenie na polski. Zamieścił pan Jan już kilka filmów z Walerym Wiktorowiczem Piakinem. W. Piakin co tydzień publikuje w internecie około godzinną audycję z cyklu "pytanie, odpowiedź" komentując aktualności polityczno- gospodarcze na świecie. Tu wycinek 15 minut. Polecam gorąco. Napisy polskie są w filmie gdyby ktoś pytał- jeśli się nie ukazują to zmień proszę ustawienia ikonką w prawym, dolnym rogu ekranu. Poniżej transkrypcja tego tekstu tłumaczenia wykonanego przez pana Jana Potoczek:


 - Walery Wiktorowiczu, po co na Zachodzie nakręcana jest inicjatywa "Piątki dla przyszłości" (Fridays for Future)?
 Dlaczego do tego ruchu i globalnych demonstracji wciągana jest młodzież?
 Dlaczego ruch ten wspierany jest przez liderów europejskich?
 Czy to część nowej wojny globalnej za terytoria i zasoby itd.?

 - Tak, to część wojny,
tylko nie nowej, a starej. W zasadzie o tym wszystkim od dawna wiadomo. Książę Edynburga Filip, mąż obecnej królowej Wielkiej Brytanii Elżbiety II,
 o ile mnie pamięć nie zwodzi, w 1985 r.
powiedział - stojąc wówczas na czele "World Wide Fund for Nature" (Światowego Funduszu na rzecz Przyrody), że gdyby zdarzyło mu się ponownie przyjść na świat w nowym wcieleniu,  to chciałby powrócić na Ziemię w postaci zabójczego wirusa, żeby zredukować ludność planety i uratować naturę.
 Pod koniec minionego stulecia  były modne obliczenia, co stanie się z planetą po jakimś czasie....
 Proszę wybaczyć - nie minionego stulecia, a pod koniec wieku XIX.
 Wówczas były w modzie obliczenia na temat losów planety w wieku XX
 przy dalszym rozwoju technologicznym i burzliwym wzroście liczebności populacji.  Pojawiały się obliczenia, według których Londyn, Nowy Jork będą zapchane nawozem aż do 1. lub 2. piętra, ponieważ nie będzie można nadążyć z jego wywożeniem z miasta. Jak będą poruszać się po tym nawozie i w
jaki sposób będą żyć ludzie na parterach - takich pytań nawet nie rozpatrywano.
 Innymi słowy miasta powinny zarastać nawozem. Na początku XX wieku obliczenia wykazywały (wówczas ludność naszej planety liczyła niespełna 1,6 mld., a granicę 2 mld. przekroczono dopiero gdzieś w 1927 r., a 4 mld. w latach 70. Dlaczego mówię o 4 miliardach? Na początku XX wieku obliczono, że jeśli liczebność populacji przekroczy granicę 4 mld., wszyscy ludzie umrą z głodu.
 Obecnie na planecie żyje 7 mld. i wszystkim jest jasne, że głód to absolutnie sztuczny wynik politycznych działań względem określonych krajów i narodów oraz że na planecie jest wystarczająca ilość pożywienia do nakarmienia całej populacji ludzkiej - wszystkich 7 miliardów, a teraz już prawie 8 mld. Dlaczego nie sprawdziły się prognozy o tym, że Londyn i Nowy Jork zarosną nawozem?
 Ponieważ zmieniły się technologie.  Kiedy transport zwierzęcy zastąpiono maszynami i zamiast koni postanowiono przemieszczać się samochodami, problem nawozu sam się rozwiązał. Kiedy zaczęto uprawiać ziemię za pomocą traktorów, urodzaj gwałtownie podskoczył w górę.  Zaczęto stosować inne technologie,  urodzaj podskoczył jeszcze bardziej.
 Dzięki temu można było wyżywić coraz większą liczbę ludności.
 W miejscach, gdzie zasoby Ziemi
wykorzystywane są w sposób niszczycielski, np. w Korei Północnej, czego dowodzi ostatni incydent z naszymi wojskami ochrony pogranicza, chodzi wyłącznie o przejaw kultury politycznej, a nie kultury ludności. Narody południowo-wschodniej Azji mają w ogóle tendencje do minimalizacji wszystkiego.
 Dla przykładu japońska kultura bonsai, rodem z Chin, nawołuje do ograniczania się i zajmowania minimalnej powierzchni ekosystemu.
 Dlatego kiedy ludzie wychowani w takiej kulturze zachowują się inaczej,
 czy już chodzi o Koreańczyków lub Chińczyków, to jest to wyłącznie
przejaw politycznej kultury zarządzania społeczeństwem.
 Skąd zatem pojawił się ruch ekologiczny "Fridays for Future" i dlaczego w ogóle zrobiłem podobną dygresję wprowadzającą?
Chodzi o to, że wszystkie obliczenia przeszłości i wszystkie współczesne obliczenia pokazują, że obecna cywilizacja naszej planety posiada ograniczone zasoby do wykorzystania. Zgodnie z tym - bez dokonania zmian w
koncepcji zarządzania społeczeństwem, bez modyfikacji globalnej
koncepcji zarządzania populacją - danych zasobów nie starczy
na długi okres czasu. Dlatego siły dążące do zapewnienia sobie długowieczności na całe wieki, dopóki nie znajdą wyjścia w postaci
przemieszczenia się na inną planetę lub przejścia do innej formy istnienia, np. z ludzkiej do komputerowej, która będzie krążyć gdzieś w przestrzeni
kosmicznej i udawać nie wiadomo kogo (cóż, istnieją różne odmiany obłąkania,
 i jedną z nich jest rezygnacja z własnego człowieczeństwa). Człowieka wprowadził do ekosystemu planety Ziemia Bóg w celu wykonania określonego zadania.
 Albo ludzkość wykona dane zadanie, z powodu którego Bóg wprowadził człowieka do biosfery Wszechświata, albo ludzkość zginie. Innej opcji nie ma.
 Żeby ludzkość wykonała swoje zadanie,  człowiek najpierw powinien opanować własny potencjał twórczy, uwarunkowany genetycznie. Jednak współczesna kultura obecnej cywilizacji oraz współczesna kultura zarządzania bazuje na tym, żeby ów genetyczny potencjał człowieka nie został wyjawiony.  Przez to ludzkość nie żyje w harmonii z przyrodą, rabunkowo zużywając zasoby naturalne. Jeśli ludzkość nadal będzie rabunkowo zużywać dane zasoby naturalne, to na długo ich nie starczy. Co innego kiedy chodzi o odnawialne zasoby, np. uprawę żywności, a co innego, kiedy mowa o nieodnawialnych zasobach, np. o wydobywaniu z ziemi zasobów naturalnych, które są zużywane na potęgę. Np. chiński przemysł, szczególnie lekki, to bezmyślne niszczenie zasobów.  Wytwarza produkty jednorazowego użytku, po czym te są wyrzucane.  A przecież zużywane są na to nieodnawialne zasoby.
 Zużywane są metale, zużywa się ropa, gaz... Ropa i gaz są w pewnym sensie odnawialne, podobnie jak węgiel, jednak aby dla ludzkości były odnawialne, należy poruszać się w całkiem innych czasowych parametrach, w celu oszczędnego zużywania danych zasobów. Dlatego jakie zadanie stoi przed globalistami?  Zadanie jest jedno i to samo:
 maksymalne zredukowanie liczebności ludności na planecie Ziemia oraz zredukowanie zużywania zasobów naturalnych. Właśnie po to wprowadzają do polityki dzieci, które domagają się rezygnacji z jakichkolwiek projektów węglowych, naftowych, gazowych i przestawienia wszystkiego na 100% odnawialne źródła energii i przez dokonanie danych zmian
przeformatowania życia, co samo przez się wynika z pierwszych dwóch postulatów. Wszystko niby byłoby dobrze, bowiem któż jest przeciwny ekologicznie czystym odnawialnym źródłom energii? Nikt. Lecz w jakim stanie są obecnie dane projekty?
 Rezygnacja z projektów węglowych,
naftowych i gazowych w chwili obecnej doprowadzi do gwałtownego spadku jakości życia oraz ograniczenia możliwości funkcjonowania ludzkości w przyszłości. Debilizm tych żądań najlepiej pokazała demonstracja młodych zielonych w Gruzji. To wręcz arcydzieło. Wystąpili bowiem z żądaniem "nie budujmy elektrowni wodnych, rozwijajmy transport publiczny na podstawie trolejbusów, które należy ponownie wprowadzić do miast". Rozumiem, że z poglądów większej części dzisiejszej młodzieży wynika, że mleko i chleb pochodzą ze sklepu,  a elektryczność z gniazdka w ścianie. Wystarczy podłączyć kabel do gniazdka i jest elektryczność a jak się go nie podłączy to elektryczności nie ma. Ale dla mniej więcej rozsądnego zarządzania to w ogóle ślepy zaułek, bowiem jeśli chcemy rozwijać transport elektryczny, powinniśmy dysponować jakimś źródłem energetycznym. Współczesna cywilizacja umożliwia tylko kilka opcji pozyskiwania takiej energii:
 za pośrednictwem elektrowni cieplnych, wodnych oraz elektrowni jądrowych. Elektrownie wodne, podobnie jak pozostałe, bez wątpienia szkodzą ekologii, nawet w przypadku rzekomo czystej energetyki jądrowej, która głowi się nad tym, co robić z odpadami jądrowymi, jak je przetworzyć i jak zagwarantować bezpieczeństwo środowisku w przypadku wystąpienia awarii. Wydaje się zatem, że elektrownie wodne wyrządzają szkody ekologiczne, dlatego z nich zrezygnowano.
A jaka jest inna opcja?
 Zrezygnowano bowiem także z węgla, a nawet z ropy. Zatem elektrowni cieplnych również nie można budować. W takim razie na jakiej zasadzie można funkcjonować? Bowiem ekologicznie czyste odnawialne źródła energii dotąd nie zostały dopracowane. Należy je opracowywać, jednak do rozwijania takich technologii należy przekazywać ludziom wiedzę, lecz wtedy ludzie zaczną rozwijać własny potencjał genetyczny. A to nie leży w interesach obecnej
koncepcji zarządzania światem. W związku z czym co należało zrobić?
Wykorzystać w polityce dzieci. Zatem wyszły dzieci w wieku od 8 lat i przedstawiają swoje żądania. Oczywiście dobrze orientują się w złożonych problemach zarządzania społeczeństwem - mając lat 8, 10, a nawet 14, 16 lub 20. Dobrze się w tych sprawach orientują, tak? Jednakże...
 Czym wyróżnia się owa Greta Thunberg? Jak wygląda jej wszędzie promowany protest? Nie będę chodzić do szkoły. Będę protestować przeciw ekologicznie niesłusznemu życiu na naszej planecie. Czyli naprawcie ekologię. Innymi słowy na złość wszystkim wyrosnę na nic niewiedzącą kretynkę.
Oto jaki proces został uruchomiony.
Żeby przyszła ludność planety nie zdołała przeszkodzić procesom redukcji populacji  dokonywanym na całej planecie,  należy zaciągnąć dzieci do procesu rezygnacji z wykształcenia.
Zapytano dzieci:
- Orientujecie się w ogóle w tych problemach ekologicznych?
Odpowiedź brzmiała: nie.
- To dlaczego wyszliście na protest?
- Powiedziano nam: albo uczymy się w szkole, albo spędzamy wolny dzień na świeżym powietrzu. Wybraliśmy świeże powietrze
i udział w protestach. To przecież takie śmieszne i ciekawe! 

  Dlatego wmawia nam się, że to dzieci protestują, a w rzeczywistości to dobrze wyreżyserowany i zorganizowany protest ze strony dorosłych marionetkarzy. Nakierowany jest na stworzenie warunków, w których można będzie zredukować
populację ludzkości na Ziemi, redukując jednocześnie zużycie nieodnawialnych źródeł energii. Czyli dokładnie to, o czym mowa w kamiennym monumencie z Georgii oraz w teorii złotego miliarda. Pozostając w ramach teorii złotego miliarda, która jest w porównaniu z Monumentem bardziej filantropiczna, część ludności o liczebności około miliarda powinna przedstawiać najwyższy gatunek, kolejny miliard to personel obsługujący, a pozostały miliard pozostaje w
charakterze posiłkowego. Tj. klasa obsługująca to służący i lokaje, robotnicy zakładów, które zostaną wprawdzie zautomatyzowane, jednak ktoś powinien obsługiwać maszyny, dopóki te same nie nauczą się samoobsługi. Zresztą ludzie przydadzą się choćby do tego, żeby samemu nie walczyć z maszynami. A trzeci miliard ludzi powinien migrować w stadach, odbudowując ekologię na planecie, dopóki pierwszy (złoty) miliard przemieszcza się z miejsca na miejsce. Dokładnie w ramach tego projektu nakręca się dany ruch ekologiczny "Fridays for Future". Należy wciągnąć w to dzieci, żeby te w żadnym wypadku się nie uczyły, tylko bezmyślnie protestowały. Czyli na złość wszystkim wyrosnę na nic niewiedzącego durnia i będę od was wszystkich zależny!
-Na złość wam wszystkim.
  Tak, na złość mamie odmrożę sobie uszy.

wtorek, 27 sierpnia 2019

Zawodowy Polak, filmy z Aretą... i nie tylko.

   Obejrzałem jedną wypowiedź - ten film. Brak mi na razie czasu (zaraz skorzystam z poranka i obejrzę kolejny).
   Krzysiek jest naszym czytelnikiem i czasami brał udział w rozmowach. Człowiek odważny i bezkompromisowy - podziwiam.
   Polecam jego kanał gdzie ostatnio ukazały się rozmowy z Aretą.
https://www.youtube.com/channel/UC0WVK7lXOCTPzbd3Ce3OnYQ

   Oto nagranie, które znam i na pewno warto posłuchać.


 1 - Moje własne dzieci i nieświęta kobiecość
3 - Akt nadania - mój mąż, moja żona

                  Ponadto od wczoraj mam wprost morze ciekawych linków. Znajomy przesłał propozycje muzyczne - niektóre dość dalekie od nurtów stricte Słowiańskich ale muzyka dzieli się na dobrą i złą a nie na gatunki. Może skopiuję na razie cały wpis Marka:
fajne Ukrainki ale tekst mało koszerny https://youtu.be/gGW7lLbx8kE?list=RDIbSopDjYsZA
nasze Polskie dziewczyny z ciekawym projektem https://youtu.be/04fEWQOwUD4?list=RDIbSopDjYsZA
i taki rudzielec ,niby nie słowiański  ale rytmy pierwotne https://youtu.be/IbSopDjYsZA?list=RDIbSopDjYsZA
Te polskie dziewczyny (drugi link) znam. Ktoś mi już kiedyś polecał. Niby takie kobiece ale .... coś mi kiedyś tak do końca nie pasowało- pamiętam, że odrzucił mnie tatuaż na ciele dziewczyny i ogólne jakieś  ...poszukiwania szamańskie. Ostrożny dziś jestem (może to jakieś uprzedzenia) z takimi nurtami ale posłucham sobie to w spokoju raz jeszcze (jak skończę betonowanie i murowanie pewnego pomieszczenia). Jednak ....(ech ta muzyka) trzeci link z "rudzielcem" ma w sobie coś. Jest tam taka dziecięca radość życia, piękne głosy dziewczyn i całość ogólnie gdzieś na poziomie serca a nie tylko pępka. W ogóle to nagranie jest częścią utworzonej przez kogoś listy utworów, następne co mi się włącza jest już zdecydowanie "nasze" - bliskie Słowiańskiej duszy, teledysk dowcipnie i lekko opatrzony obrazami - warto chyba zainteresować się grupą Отава Ё ( Otava Yo )
Trzeci pojawiający się z tej listy ma taką "szamańską" oprawę, dziewczyna tatuowana ale ..... znów trudno mi było wyłączyć. :) Głosy dziewczyn przypomniały mi coś (poszukam -może znajdę, dla wielu może być to zaskoczeniem). Rising Appalachia- Medicine 
    Przejrzałem teraz z grubsza listę- wspomniane przez Marka Ukrainki (nie same -pan towarzyszący używa tu chyba harmonijki ustnej, mój instrument) są gdzieś tam dalej DakhaBrakha - Baby - (wspaniałe, słucham tego teraz pisząc) będzie trzeba przejrzeć (przesłuchać) całość. Już wieczorem przesłałem ten link koledze - DakhaBrakha spodobała się i słusznie.
   Szukam teraz tego żeńskiego trio, które mnie tak zauroczyło w przeszłości ale na razie bez rezultatu. Trafiłem te sympatyczne ...chyba Gruzinki . Swego czasu bodajże ten sam skład podbił internet inną piosenką - hmmm mam ale to chyba nie one.

     Jest jeszcze coś (właśnie wpadło w moje "pole widzenia" bo chłopak dziękuje w komentarzach od filmem z Iwanem i zaprasza na swój kanał). Oto wzruszający film znaleziony na jego kanale: "Gdy internet jest ważniejszy od babci"
A tu cały kanał mojego korespondenta (nie znam w tej chwili nic więcej z tam zamieszczonych oprócz w/w filmu)  kuro wisko

niedziela, 18 sierpnia 2019

Nie możesz zabronić życia na wolności.

źródło tłumaczenia: https://vk.com/ypa144?w=wall2713826_2508%2Fall

Absurdalność surojedzenia !

Dlaczego czasami pożywienie osób surojedzących wydaje się osobom wszystkojedzącym dziwne lub absurdalne?
Wspomnijmy przy okazji, że zdarza się nawet, iż wegetarianie nie pozwalają sobie na to co jedzą ludzie praktykujący surową dietę.
Zaraz wyjaśnię co mam na myśli.
Absurdalność żywienia wykraczająca poza punkt widzenia osób "wszystkożernych" towarzyszy tylko początkującym surojedzącym.
Wyraża się to w surowych potrawach, w których często namieszane jest tak, że "włosy staja dęba" a początkujące "surojady" jedzą to i się cieszą - są zadowoleni ze wszystkiego, wszystko jest tym czego on potrzebuje.
Chociaż, jeśli przyjrzeć się wnikliwie to w posiłkach gotowanych również jest nieźle namieszane dlatego obróbka cieplna z jednej strony odgrywa pozytywną rolę ponieważ zamienia wszystkie produkty w jedną całość - wszystko łączy się podczas smażenia, gotowania czy parzenia. W tym przypadku nasz organizm nie jest w stanie odróżnić jednego produktu od drugiego, dlatego postrzega wszystko jako jedną, nieznaną całość bo w Naturze taka mieszanka nie istnieje. Z drugiej strony pojawia się problem bo organizmowi trudno jest to przyswoić i nie ma innego wyjścia jak dążyć do jak najmniejszej linii oporu - trawić cokolwiek, w jaki tylko sposób się da  aby podtrzymać żywotną aktywność.
Ale jeśli zmieszasz to samo w postaci surowej to ciału będzie z jednej strony łatwiej bo będzie w stanie odróżnić to czego potrzebuje od tego czego nie potrzebuje, ale z drugiej strony ma ono trudność ponieważ do
trawienia różnych produktów są wydzielane różne enzymy i trawienie trwa inny czas. Dlatego należy starać się wytwarzać surowe mieszanki z produktów podobnej grupy.
Ogólnie w tym przypadku na ratunek przychodzi nam długie żucie pokarmu i tak powinno być zawsze! Pamiętaj stare przysłowie:
- JEDZ TO CO PIJESZ I PIJ TO CO JESZ (żuj to co pijesz i doprowadzaj do postaci "pitnej" pożywienie "twarde").

Jak rozpoznać, że ktoś jest początkującym "surojadem"?

 
Faktem jest, że gdy człowiek przechodzi na surowe odżywianie to:
1. Zwiększa jadłospis.
2. Miksuje w jednym naczyniu coś, czego nigdy nie wymieszałby wegetarianin, a już tym bardziej osoba wszystkożerna.
3. Dużo je.
4. Pojawia się mania jedzenia. (je surowe torty, ciasta, słodycze, zupy, sałatki itp.)
5. Nadal może spożywać sól i sodę.
6. Wciąż jeszcze stosuje przyprawy.
 

 W rzeczywistości wszystko to są błędy ale biorąc pod uwagę złożoność przejścia, błędy te odgrywają pozytywną rolę ponieważ są one popełniane tylko podczas przejścia, a zatem pomagają i ułatwiają początkującym konsumentom surowej żywności odrzucanie zwykłego jedzenia. Wszak jest to rezygnacja z długoletniego sposobu jedzenia żywności poddanej obróbce termicznej a czas przejścia jest indywidualny dla każdego. Ktoś potrzebuje mniej niż rok a dla kogoś innego okres pięciu lat będzie zbyt krótki.
Dlatego jeśli dana osoba spożywa surowe jedzenie od pięciu lub więcej lat ale jednocześnie je „błędnie”, to jest to początkujący "surojad".


 Pamiętam, kiedy po raz pierwszy testowałem dietę opartą na surowym pożywieniu - jakieś 10 lat temu. Postanowiłem wtedy przez 20 dni jeść tylko wszystko w surowej postaci. Oprócz surowych owoców i warzyw jadłem jeszcze kilka razy  (tak mi się wydawało) surową grykę ze sklepu (brązową) i płatki owsiane. Nie ugotowałem ich ale po prostu zalewałem je zimną wodą, namaczałem jakiś czas i zjadłem myśląc, że jem surowy pokarm 😃. Nieco później zdałem sobie oczywiście sprawę z tej głupoty, dziś jest to w ogóle zabawne.

A jak rozpoznać, że ktoś jest zaawansowanym ekspertem od surowej żywności?


1. Zmniejsza jadłospis.
2. Przestaje mieszać produkty.
3. Zmniejsza ilość pożywienia.
4.
Rezygnuje z maniactwa na punkcie rożnych posiłków. 
5. Rezygnuje z soli i sody.
6. Przestaje jeść przyprawy.
Wszystko to naturalnie trwa stopniowo, usuwanie każdego z powyższych punktów (błędów) trwa miesiące, a nawet lata ... A kolejnym etapem odżywiania jest odżywianie naturalne.

Naturalne odżywianie to spożywanie wyłącznie żywych owoców i warzyw.
Jakie są różnice w stosunku do surojedzenia?


Surowe jedzenie to spożywanie produktów surowych, które często są martwe.
Martwa, ale surowa żywność to:
1. Wszystko, co przechodzi przez blender, maszynkę do mięsa, "kombajn" itp.
2. Wszystko to co mieli się w młynku do kawy, zwykłym młynku itp.
3. Sokowirówki również zabijają - te ślimakowe też ale "delikatnie").
4. Oleje zimno- tłoczone i wytłoki.
5. Suszone owoce bez nasion
6. Możliwe, że coś pominąłem.

Naturalne odżywianie jest również etapowe - początkowo mogą być wszystkie owoce i warzywa a z upływem czasu w jadłospisie pozostają tylko Twoje owoce, warzywa i jagody, z wyjątkiem zagranicznych i innych importowanych.

Podsumowując, chcę powiedzieć, że jeśli jeszcze nie zdecydowałeś się przejść na surowe jedzenie, to ze spokojem spoglądaj na talerze osób surojedzących. 10 lat temu ja również
skrzywiłbym się widząc kogoś kto zajada sałatkę z arbuza, cebuli, kukurydzy, ogórka, jabłka, zieleniny i wszystko to z surowym olejem, a wszystko to zagryza surowym czosnkiem.
Wiedz o tym! To tylko początkujący "surojad".
Wszak on jest gotów mieszać wszystko co tylko się da aby tylko nie rzucić się do gotowania i jak cudownie jest jeśli inni to rozumieją.
Oczywiście "mocne" mieszanki na jednym talerzu nie zdarzają się codziennie, ale z czasem bywa to rzadziej i rzadziej ....

W skrócie i innymi słowy:

 im bardziej zaawansowany jest człowiek w odżywianiu, tym bardziej jest wolny.

 Życzę Wam zdrowia i rozkwitu 🔆

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Prawidłowy wybór żony.

link źródłowy https://vk.com/ypa144?w=wall2713826_2443%2Fall

Dziś wielu mężczyzn wybiera swoje kobiety w sposób odbiegający od wymaganego  przez naturę.
Najprawdopodobniej jest to wpływ filmów, książek itp.
O nie, nie chodzi o to, że mężczyźni patrzą na kobiece nogi, piersi czy inne części ciała, błąd takiego wyboru jest oczywisty dla wszystkich - chodzi o uczucia jakie kobieta wywołuje u mężczyzny.
  W świadomości współczesnych mężczyzn w celu wyboru swej towarzyszki życia głęboko zakorzeniło się takie podejście jak: „dla niej jestem gotowy na wszystko”, „uczynię dla ciebie wszystko czego zapragniesz”.
I to właśnie takie kobiety są często wybierane przez mężczyzn, kobiety dla których są gotowi na wszystko co prowadzi do zniszczenia związku - a i to w najlepszym z wariantów! W najgorszym, co zdarza się częściej, mężczyzna zatraca siebie.
Mężczyzna jest zaślepiony, zamroczony, jego umysł jest zamglony, staje się więźniem i fanatykiem. Najczęściej wiąże się to z wyglądem kobiety (choć piękno i atrakcyjność żony zależy również od męża) lub z pewnymi przejawami jej charakteru, zachowania, głosu, ale nie z duszą, nie z jej podstawą, nie z istotą jej narodzenia się na tym świecie.
Ale każdy człowiek posiada esencję (istotę) swoich narodzin, cel przybycia na ten świat, posiada przeznaczenie.
O tym właśnie sobie porozmawiamy.

Każdy mężczyzna ma swoje dzieło i swoją pasję - co prawda nie zawsze dzieło jest zgodne z przeznaczeniem ale wszystko ma swój czas ...
Ale dla kobiet jest to prostsze i bardziej zrozumiałe ponieważ jej celem jest być wsparciem i fundamentem, inspiracją dla swojego męża. Jest tylko jeden szkopuł: trzeba spotkać dokładnie tego, dla kogo jesteś oparciem. A jak tu się spotkać skoro mężczyźni wybierając, nie kierują się tym czym należy?

Również przeciętna kobieta pragnie aby dokonywano dla niej niewiarygodnych rzeczy, a mężczyznom - cóż czynić-  przychodzi zaspokajać te pragnienia. Wszak popyt tworzy podaż choć ani pierwszym, ani drugim nie przynosi to nic dobrego.

Zadanie kobiety polega na tym aby mężczyźnie było najprzyjemniej i najbardziej komfortowo wykonywać swojej zadanie.
Dla porównania wyobraźmy sobie taką sytuację, że konieczna jest zmiana żarówki, nie w sensie dosłownym ale w przenośni. Ktoś bierze drabinę i łatwo i wygodnie zmienia żarówkę a ktoś inny ustawia trzy stołki na jeden na drugim, w jakiś sposób się na to wspina i wykręcając żarówkę drży ze strachu, z myślami: "oj- abym tylko nie spadł" - być może nawet spada przy tym kilka razy. Tutaj kobieta jest po prostu reprezentowana przez tę drabinę i taborety, zależy kto co posiada. Być może, oczywiście, ktoś zmieniający żarówki używa swojej żony jako wsparcia w dosłownym znaczeniu wspinając się na ramiona ukochanej ...)) Mam nadzieję, że nie.

Podoba mi się przykład łodzi. Mąż jest wioślarzem, żona łodzią. W jakim stanie jest łódź, taka i droga mężczyzny do osiągnięcia celu. Jeśli łódź jest pełna dziur to wioślarz nie będzie czynił tego co jest dla niego przeznaczone, będzie stale się ratował wylewając wodę bo przecież dla swojej żony jest gotowy na wszystko i będzie miał bardzo mało czasu na wiosłowanie, poza tym w tym przypadku nie będzie zainteresowany swoim celem lecz tym aby w jakiś sposób dotrzeć do najbliższego brzegu, ponieważ stan jego łodzi wymaga
od niego tylko tego - wylewać wodę i wylądować na brzegu.
A jeśli łódź jest bez dziur to przyjemnie jest wiosłować, a w przerwach można zbudować żagiel ... Gwarantowane jest wygodne osiągnięcie celu a nie najbliższego brzegu.

No i ostatnia rzecz ode mnie. Wyobraź sobie, że musisz wbić gwóźdź lub wkręcić śrubę i używasz dwóch rąk ponieważ jest to wygodniejsze i szybsze. Jedna ręka działa a druga służy jako wsparcie. Oczywiście możesz wszystko wykonać jedną ręką ale będzie to trwało długi czas, wyjdzie byle jak - "aby tylko było".
Żona w tym przykładzie to lewa ręka- ona pomaga prawej ręce, swojemu mężowi.

Do czego to nas doprowadziło? Do logicznego wniosku.
Wybierając żonę, musisz przyjrzeć się jaki sposób kobieta traktuje Ciebie i Twoje zadanie. Nie powinno być obłudy i obojętności, a jeśli tak, to nie jest to twoja żona - bez względu na to jaka
jest piękna i bez względu na to, jak bardzo chcesz dla niej zrobić wszystko.
Rzecz w tym, że przy wyborze to nie mężczyzna ma być gotowy na wszystko
dla dobra kobiety, ale aby kobieta chciałaby być wsparciem w Twojej pracy (w Twoim dziele), ściślej:  być inspiracją i natchnieniem dla męża. I tylko w takiej rodzinie mężczyzna dzięki swojej żonie, jest w stanie zrealizować swoje przeznaczenie, a kobieta dając swoje "błogosławieństwo mężowi" realizuje swoje ( w tekście rosyjskim użyto słowo "błagodaria mużu/żenie" i jest tu pewna gra słów. Zapisane razem oznacza dziś "dzięki żonie/ dzięki mężowi" ale w tekście zapisano ten wyraz dzieląc go: "Błago Daria" co daje nam nieco inne znaczenie (pradawne): obdarowywać błogością/obdarowywać/obłaskawiać - przyp. tłumacza) . Jak to ludzie mówią: są dla siebie stworzeni.

ps Oczywiście dla takiej żony każdy mężczyzna będzie gotów na wszystko, ponieważ jest to ni mniej i ni więcej jak ziemia pod jego stopami.


napis na ilustracji: JEŚLI CZŁOWIEK CZYNI TWOJE ŻYCIE "WIĘKSZYM" (sprawia, że staje się ono pełniejsze) TO JEST TO "TWÓJ" CZŁOWIEK. (tobie pisany/ten co należy).

niedziela, 4 sierpnia 2019

Poczucie własnej godności

źródło tłumaczenia https://vk.com/ksvetuinfo?w=wall-52397208_92625

 To co powyżej zaczerpnięte z jakiegoś poradnika biznesowego ale pamiętam takie zdanie z wykładu pani Targakowej gdzie podawała przykład kupienia biletu lotniczego. Podała tam obrazowe porównanie, że jeśli chcemy wylądować w Londynie to musimy wiedzieć przy zakupie biletu jaka jest miejscowość początkowa. Bez określenia tego parametru nie kupimy biletu na żaden lot.
Zapraszam do przemyślenia tego krótkiego tekstu bo jest w nim sporo prawdy. Broń informacyjna rozprzestrzeniania przez Watykan sprała naszym pradziadom głowy i dusze wmawiając, że w tym życiu nie zasługujemy na nic. Ja znajduję nieustannie w sobie kolejne okruchy takich zachowań i tej wpojonej niepewności. Wdrukowali ją nam wychowani w ten sposób rodzice. Zapraszam do czytania:

Aby do czegoś dojść, pierwszym krokiem jest zazwyczaj pytanie „gdzie jestem teraz”. Jest to logiczna zasada, której używamy choćby w nawigatorze GPS podczas kreślenia jakiejś trasy.

Gdy chcemy osiągnąć coś w życiu, to pytanie jest również konieczne bo nie wiedząc kim jesteśmy teraz, bardzo trudno będzie nam wytyczyć ścieżkę prowadzącą do celu. Zasadniczo uczą tego wszyscy konsultanci i "motywatorzy" (pomóżcie znaleźć polskie słowo- michalxl600) biznesu.

Od dłuższego czasu zajmuję się samodoskonaleniem i zapisałem sporo papieru, aby wyznaczyć te drogi do moich różnych celów ale niedawno doznałem olśnienia: jest jeszcze jedno ważne pytanie.

Czy jestem godzien? (Czy zasługuję na to?)

Wszyscy chcemy bogactwa, mieszkania, pięknej dziewczyny (dziewczyny chcą pewnego siebie, silnego mężczyzny) i tak dalej. Próbujemy coś z tym zrobić, ale  okresowo utykamy gdzieś na drodze do celu i coś przeszkadza. Nie widzimy dalszej drogi.

Wyobraźmy sobie sytuację. Przejeżdża obok nas drogi samochód klasy premium. Powiedzmy, że bentley, Porsche lub cokolwiek jest tu twoim standardem. Zatrzymuje się 50 metrów od ciebie. Z niego wychodzi mężczyzna w drogiej odzieży. Szwajcarski zegarek lśni na jego dłoni. Czuje pewność siebie i siłę. Obchodzi swój samochód i otwiera drzwi swojej dziewczynie / żonie. Ona jest piękna. Wzorowa figura, piękna sukienka, promienny uśmiech. Drogi naszyjnik wisi na szyi.

I jeśli w tym momencie świadomie spróbujemy dopasować się do tej sytuacji, mężczyzna wyobrazi sobie siebie na miejscu tego macho, a dziewczyna na miejscu tej piękności to co poczujemy?

Myślę, że wielu odczuje jakąś niezręczność, skrępowanie i ograniczenie. Ktoś zacznie myśleć: „Aby żyć w ten sposób, musisz kraść”, „Prawdopodobnie są to bardzo aroganccy i wredni ludzie” i tak dalej w tym duchu. A to będzie oznaka tego, że absolutnie nie czujemy się godni takiego życia. Bezpodstawne oskarżenie będzie banalną próbą przynajmniej jakoś wznieść się ponad nich, poczuć się wyżej z jakiegoś powodu.

I pytanie. Jak można zrealizować swoje życiowe marzenie jeśli we wnętrzu brak poczucia własnej wartości? Nie ma jasnego zrozumienia, że ​​JESTEM TEGO GODZIEN. Jestem dokładnie taką osobą, dla której takie życie jest normą.

A jeśli w tak trudnym eksperymencie (możesz sobie wyobrazić jakikolwiek inny ból / marzenie) nie zdołałeś/aś poczuć się jak w naturalnym środowisku, to kolejne pytanie: co jest ważniejsze? - szukanie dobrej pracy, planu biznesowego czy też kultywowanie poczucia własnej wartości w sobie, w swoim wewnętrznym rdzeniu, który potem w naturalny sposób odetnie wszystko poniżej planowanego poziomu?


Obrazek to najprawdopodobniej okładka książki.
W pasku powyżej napis głosi: "Poczucie własnej godności".
W prawym dolnym narożniku nazwisko i imię: Denis Timoszkow.

Ilustracja wygląda na okładkę książki. Tytuł na pasku u góry:
Poczucie własnej godności
a poniżej imię i nazwisko: Denis Timoszkow