niedziela, 9 września 2018

Oleg Gadecki - sierpień 2018

Anna zamieściła kolejny film - jak zwykle genialnie i prosto.
  Wiele razy podały prośby od Dziewczyn (propagowaliśmy tu słowo "Żeńczyni" ale oświeciło mnie kilka tygodni temu, że przecież mamy wspaniałe i znane słowo używane do dziś w polskiej mowie. Deva to żeńska Bogini - polskie "Dew- czyna" moim zdaniem całkiem dobrze wpisuje się w treść jaką chcemy przekazać. Dodam jeszcze, że we współczesnym rosyjskim "e" wymawiamy "je". )... padały prośby od Żeńskiej płci aby jak najwięcej zamieszczać instrukcji dla mężczyzn. Oto i mamy ważną radę od Olega.
    Od siebie dodam, że (moim zdaniem rzecz jasna- to jest moja praktyka) funkcjonuje ona i warto ją stosować gdy Dziewczyna wibruje na częstotliwościach żeńskich. Jeśli jest to typowa dziś "kobieta- partner" to znoszenie poczynań takiej osoby prowadzi tylko do tego o czym mówi Oleg na początku a więc do ekalacji i umacnianiu się egoizmu. Mam niestety kilka takich przykładów w najbliższym otoczeniu - to jest orka na ugorze. Takie "ni pies - ni wydra" - mężczyzna w kobiecym ciele to są nieustanne utarczki, wtrącanie się we wzajemne powinności - no chaos po prostu. Długa opowieść... ech.

                   Napisy polskie są - gdyby komuś się nie włączały (u mnie właśnie tak było) to klikajcie ikonkę w prawym dolnym rogu ekranu. Pierwsza ikonka z lewej:


p.s. pozwoliłem sobie ten film przegrać na mój kanał jak i blog. Jeśli ktoś z czytelników bloga nie wie o istnieniu kanałów youtube to informuję, że po prawej w szybkich linkach sa przekierowania na 2 kanały.

piątek, 7 września 2018

Zdrowe odżywianie raz jeszcze.

  Toczymy sobie rozmowę na temat kiszonek tu- ja nadal wksperymentuję na sobie z kwasem buraczanym, kilka dni temu (a może już kilkanaście? - nie liczę) wypiłem jednego dnia dość dużą ilość ale już mi się nie chce (wczoraj spróbowałem) - może być też tak, że kiszonka jest bardzo krótkoterminowym produktem i jest dosłownie jeden dzień gdy ma ona proporcje nadające się jeszcze do spożycia. Ćwiczyłem to z kapustą dawno temu, jest taki moment gdy sok jest jeszcze słodki i chce się go pić. Inną rzeczą jest, że jadałem wtedy rzeczy gotowane i najprawdopodobniej mój organizm wybrał zło mniejsze na tamtym etapie mojego życia używając soku z kapusty do samooczyszczenia. Kiszonki bezsprzecznie według mnie powodują jakieś obciążenie dla układu limfatycznego - widać to wyraźnie po porannym podkrążeniu oczu ( obciążenie nerek) a potem po obficie płynących łzach (usuwanie czegoś z przewodów limfatycznych w tamtym rejonie ciała). Nie jest to jednak aż takie wielkie obciążenie jakie dają produkty mleczne na przykład ze skutków których oczyszczać się musiałem domową sauną i na wiele innych sposobów.
     No dobra - być może coś dodam w komentarzach. Dużo już na ten temat było. Podawałem linki do filmów dr-a Morse, był niedawno anonsowany jeden z wykładów pani Barbary Kazana, był Paul Nison z "dietą biblijną"  (mogę mylić tytuł) -Paul wyleczył trwale wrzód jelita grubego. Był Borys Rafaiłowicz Uwaidow i kilku innych odważnych.
   Kondensat tej wiedzy poparty praktyką życiową mamy w linku jaki gorąco polecam a który podała J. Amelia. Szczególnie ciekawe są wnioski końcowe. Spisująca wywiad Agnieszka Olędzka zamiast osteoporoza napisała ostrporoza.

http://surowadieta.pl/to-co-najprostsze-jest-najgenialniejsze/

p.s  edycja postu - 23 października 2018.
     Ponieważ czytelniczka "G" zaproponowała poniżej założenie nowego - osobnego tematu i rozmów o odżywianiu to podaję link do miejsca gdzie znów wywiązała się rozmowa i pojawiły się ciekawe linki:
https://michalxl600.blogspot.com/2018/10/o-swoim-zyciu-i-zdrowiu-opowiada.html
  

niedziela, 19 sierpnia 2018

Mama leczy słowami.

źródło tłumaczenia https://vk.com/@alina.guess-mama-lechit-slovami

Mama może pomóc swojemu dziecku pokonać nawet najpoważniejszą chorobę:  wszak między nimi istnieje tak bliski i ścisły związek!

 Mama może dać dziecku instrukcje do bycia szczęśliwym - i stanie się ono osobą szczęśliwą i odnoszącą sukcesy.

 Głos mamy staje się jakby wewnętrznym głosem dziecka. Jeśli mama zawsze jest zła, zirytowana, podkreśla, że ​​dziecko nie jest takie jak by ona chciała to rośnie mały człowiek z wszczepionym programem i choroby i niepowodzeń.
   I odwrotnie: jeśli ten głos jest stale popiera, wspiera, daje dziecku program szczęścia, zdrowia to wszystkie procesy psycho-emocjonalne wracają do normy.

 DYREKTYWA SZCZĘŚCIA

 Zwroty, które należy wypowiedzieć, nie są przypadkowe. Każde słowo jest przemyślane i przetestowane, nie możesz go zmienić. Część bazowa, składająca się z 4 bloków jest przydatna każdemu dziecku, nawet najzdrowszemu i najszczęśliwszemu!

1. blok 


      Witamina macierzyńskiej miłość.
 Za pomocą tych słów matka wlewa swoją miłość w dziecko:„Kocham cię bardzo, bardzo, niezwykle mocno. Jesteś moim najdroższym skarbem. Jesteś moją rodzimą cząstką, moją własną krwinką. Ja i tata kochamy cię bardzo mocno.”

 
2. blok

 Dyrektywa dla zdrowia fizycznego.
 Przy łagodnych niedyspozycjach ta "mama-terapia" może wyleczyć bez żadnych leków:"Jesteś silnym, zdrowym, pięknym dzieckiem, mój chłopcze (dziewczynko). Jesz dobrze, a więc szybko rośniesz i rozwijasz, masz silne, zdrowe serce, pierś, brzuszek, poruszasz się łatwo i pięknie. Jesteś zahartowane i odporne.

3. blok


  Dyrektywa dla zdrowia psychicznego, dla normalnego rozwoju umysłowego.
"Jesteś spokojnym chłopcem (dziewczynką) Masz dobre silne nerwy Jesteś cierpliwe, jesteś miłe, jesteś towarzyskie. Jesteś mądre. Twoja główka bardzo dobrze się rozwija. Wszystko dobrze rozumiesz i zapamiętujesz. Zawsze jesteś w dobrym nastroju i uwielbiasz się uśmiechać. Śpisz dobrze, szybko i łatwo zasypiasz, widzisz tylko dobre sny, dobrze odpoczywasz gdy śpisz, twoja umiejętność mowy rozwija się dobrze i szybko..


4. blok 


odzwierciedla mądrość ludową.
Od najdawniejszych czasów matka brała chore dziecko, przytulała je do siebie i dzięki swojej wewnętrznej sile oczyszczała je z dolegliwości:


 "Zabieram i wyrzucam twoją chorobę i twoje trudności." (Dalej, mama nazywa konkretne problemy dziecka).

-Zabieram i wyrzucam twój zły sen (jeśli dziecko źle śpi).


-Zabieram i wyrzucam twoje straszne sny.


-Zabieram i wyrzucam twoją płaczliwość.


-Zabieram i odrzucam twoją niechęć do jedzenia.


(I ostatnia - zamykająca fraza ...) "Bardzo, bardzo cię kocham."


Jeśli dziecko jest ciężko chore, lekarz musi opracować specjalny program leczenia - indywidualny blok leczenia zostanie on dodany do czterech podstawowych bloków.


Wypowiadajcie te słowa swoim słodko śpiącym dzieciom  a one z pewnością staną się zdrowe, inteligentne i szczęśliwe.


CZAS I MIEJSCE


Najlepiej jest zaangażować się w nową technikę, gdy dziecko śpi. Ono doskonale sobie przypomni co jego mama mówiła w nocy.


 I tak przez 20 - 30 minut po tym jak dziecko zasnęło, siądź obok jego łóżka z tekstem w ręku i czytaj trzy razy każde zdanie, najpierw w myślach dla siebie, potem w myślach dla dziecka, a potem trzeci raz na głos.
 Czyń to codziennie: miesiąc, dwa - zależy od stanu dziecka. Ani wysoka temperatura, ani inne objawy choroby nie są przeciwwskazaniami.

Ale jeśli matka nie jest w formie - jest chora, jest poruszona, - lepiej odwołać sesję.


PRZYKŁAD PROGRAMU PODSTAWOWEGO:


"Bardzo cię kocham. Jesteś najcenniejszą i najdroższą rzeczą, jaką mam. Jesteś silny, zdrowy, piękny. Dobrze się odżywiasz i dobrze się rozwijasz. Masz zdrowe serce, piersi, brzuszek. Poruszasz się łatwo i pięknie. Nie marzniesz i nie zaziębiasz się. Masz silne, zdrowe nerwy. Masz dobry intelekt. Zawsze masz dobry nastrój, często się uśmiechasz. Zasypiasz łatwo i szybko, widzisz tylko dobre sny. Odpoczywasz doskonale we śnie. Kocham cię bardzo, bardzo! "



Zaczynając leczenie, dobrze byłoby mieć specjalny notes lub zeszyt, gdzie można zrobić dwie kolumny. Po prawej opis wszystkich przejawów choroby swojego dziecka, a w kolumnie po lewej stronie regularnie zapisuj wszystkie dobre rzeczy. Na przykład zaczął jeść lepiej, częściej się uśmiecha, pojawili się nowi przyjaciele ...


 To chyba nic nowego. Ale korzyści są oczywiste. Wielu psychoterapeutów uważa, że ​​problemy dorosłych (na przykład skłonność do depresji, do nerwic) "rosną" od dzieciństwa i są tłumaczone brakiem uwagi i miłości w tym czasie. Mamom zalecam aby jak najwięcej trzymały dziecko w swoich ramionach, aby czule je dotykały, aby tak długo jak to możliwe karmiły piersią. Wtedy dziecko (a następnie dorosły) poczuje się chronione.
 Tę unikalną psychoterapeutyczną metodę leczenia dolegliwości dziecięcych "MAMA-TERAPIA"  stworzył jeden z najsławniejszych psychiatrów dziecięcych i psychoterapeutów, profesora B.Z. Drapkin. Ta metoda została opracowana i opatentowana, uznana przez Wszechrosyjskie Stowarzyszenie Psychiatrów Dziecięcych i zatwierdzona przez Ministerstwo Zdrowia.



piątek, 17 sierpnia 2018

10 oznak, że twój związek jest destrukcyjny

źródło tłumaczenia https://vk.com/nw_earth?w=wall-39824723_210141

Znalazłem taki wpis - nie jest to jakiś mój ideał (a może nie mam czasu wniknąć głębiej w tekst) ale nad wieloma rzeczami warto się zastanowić. 
                                                      autor bloga.
 
Relacje, które cię niszczą. 
Jaki związek ma charakter traumatyczny i wymaga leczenia, a często wymaga zakończenia?

Relacje, w których jesteś nieustannie kontrolowany, na podstawie zazdrości, nieufności, strachu partnera, że Cię straci.


Jeśli partner stale sprawdza twój telefon, pocztę, profile w sieciach społecznościowych, hackuje hasła itp., grozi zrobieniem czegoś z tobą lub ze sobą - jest to nienormalne i niszczy cię.


Relacje, w których stale kontrolujesz swojego partnera, jesteś zazdrosny, nie ufasz, relacje,których boisz się utracić.


Tutaj możesz włączyć swoją możliwą niezdolność do bycia w samotności, sam na sam ze sobą. Jeśli używasz relacji, aby "zatkać" emocjonalną pustkę - wtedy pora radzić sobie z samym sobą.


Relacje, w których tylko Ty przejawiasz inicjatywę.


Dzwonisz, piszesz wiadomości, proponujesz spotkanie - a partner tylko łaskawie się zgadza (lub się nie zgadza, a potem ty wpadasz w panikę). Ta "gra do jednej bramki" nie jest oznaką zdrowego związku.


 Relacje, w których jesteście upokarzani.
 Obejmuje to obelgi, "dowcipy", demonstrację wyższości twojego partnera, wykazywanie twojej porażki i niedociągnięć oraz przemoc fizyczną. Takie relacje muszą być w trybie pilnym przerwane i powinny być rozpatrzone powody, dla których znalazłeś/aś się w takim związku.
 Relacje, w których upokarzasz swojego partnera.

Jeśli nie możesz powstrzymać się od obelg, wskazywania niedociągnięć partnera, od rękoczynów i tak dalej - musisz także zatrzymać się i zrozumieć siebie: dlaczego to czynisz. A jeśli partner jest tak odrażający, że zasługuje na takie traktowanie to dlaczego wciąż z nim jesteś?


Relacje, w których zawsze coś udowadniasz, a partner stale wyraża "wątpliwości".


Zwłaszcza jeśli chodzi o twoje uczucia i chęć bycia razem. Jeśli partner po raz kolejny powiedział coś w stylu: "Nie okłamuj mnie i siebie, nie kochasz mnie" - a ty płaczesz i wyjaśniasz coś gorączkowo - najprawdopodobniej jesteś "hodowany/a" na negatywne emocje, aby nakarmić nimi swoje własne chore ego.


 Relacje, w które sam nie rozumiesz, jak i dlaczego trafiłeś/aś.
 Jeśli partner jest liderem, nieustannie przejmuje inicjatywę i nie pozwala ci dojść do zmysłów, a ty po prostu wykonujesz to, co on chce to całkiem możliwe, że nie jesteś w kontakcie ze swoimi uczuciami i pragnieniami. Musisz się zatrzymać i zrozumieć siebie.
 Relacje, w których nieustannie "błagasz" o coś.
 Miłość, uwaga, troska i po prostu dobry stosunek do samego siebie. Jeśli jesteś zmuszony/a udowadniać, że zasługujesz na to wszystko - najprawdopodobniej masz bardzo niskie poczucie własnej wartości i musisz sobie z tym poradzić.
 Relacje, które chcesz zmienić, ale partner pozostaje "głuchy", jak ściana.

Jeśli uważasz, że twoje potrzeby dotyczące relacji są ignorowane, a partner twierdzi, że "wszystko jest w porządku, nie wymyślaj" - być może musisz zatrzymać się (zrobić sobie przerwę), by spojrzeć z boku: czy wszystko w porządku, czy też
w ogóle nie jest.

Relacje, które się nie rozwijają się.


Lub rozwijają się z nudów i rozpaczy. "Tylko spotkania", które trwają przez wiele miesięcy i nie przechodzą do wspólnego życia, małżeństwo "na kocią łapę", które nigdy nie ewoluuje do statusu zarejestrowanego małżeństwa, w którym dzieci się nie pojawiają, a para mieszka razem jako sąsiad w hotelu. Najprawdopodobniej musisz przerwać i dowiedzieć się: może to "niewłaściwa" relacja?


Autor: Natalia Judina




czwartek, 16 sierpnia 2018

Wpływ Ojca na dziecko i na matkę.

 Ciąg dalszy wpisu: "jeśli dziecko jest chore to trzeba leczyć mamę i tatę."

źródło tłumaczenia: https://econet.ru/articles/168757-boleet-rebyonok-lechite-papu-i-mamu

Ojciec jest kluczową postacią, która wpływa na zdrowie rodziny. Powód jest bardzo, bardzo prosty: to ojciec kontroluje stan MATKI, a stan wszystkich członków rodziny zależy od matki.

 Jeśli kobieta jest ciągle wytrącona  z równowagi, nieustannie szaleje, i tak dalej - to jest to na 100% NIEDOPRACOWANIE OJCA. Podobnie jest z chorobami dziecka - one są wynikiem tegoż.
 
 Zadaniem Ojca jest NIE KRZYCZENIE  na Matkę ale uspokajanie jej ... czynić wszystko, co możliwe, aby jej BYŁO DOBRZE - lekko, spokojnie, radośnie ... W jaki sposób to czynić? W każdy.

    Rozczesz jej włosy, wykonaj masaż, rozmawiaj z nią, słuchaj, wyjaśniaj, obiecaj, że wszystko będzie dobrze, zabierz ją gdzieś, rozbawiaj, rozśmieszaj ... to ty JESTEŚ DLA NIEJ PODPORĄ, CAŁY ŚWIAT OPIERA SIĘ NA WAS drodzy ojcowie.  Jeśli mąż tak powiedział - to tak i będzie. Wszak to mąż kontroluje wszystkie wydarzenia w domu, tak jak żona kontroluje stan wszystkich i wszystkiego.

  Jeśli mąż w rodzinie nie radzi sobie z trwożliwością żony, nie rozładowuje jej niepokoju, stresu, negatywnej akumulacji, lęków to ... CHOROWAĆ BĘDĄ WSZYSCY!  A to dlatego, że stan Żony będzie oddziaływał na każdego i każdy "dostanie swoją miarkę". Co gorsza: w tym przypadku ŻONA zaczyna kontrolować wydarzenia wykorzystując energię Męża. Wtedy dla wszystkich nadchodzą prawdziwe "czasy ostateczne". Bo jeśli kobieta, która jest w stresie i niepokoju, dostaje jeszcze więcej władzy nad wydarzeniami ... to posypie się wszystko. Ona nie jest w stanie kontrolować tej mocy w ogóle.

 Jak mąż zarządza (włada) wydarzeniami dziecka? Bardzo prosto: SŁOWEM. Wypowiadając słowa w kierunku dziecka z wskazówkami na temat wydarzenia, mężczyzna wkłada W SŁOWO obraz, który jest jak "pieczęć" na dziecku. Jest to bezpośrednie programowanie jego działań. Jeśli Ojciec powiedział: "dokonasz tego, dasz radę, będziesz mógł" - dziecko to wykona. Ojciec nigdy nie powie: "nie dasz rady, nie odniesiesz sukcesu".

 Ale Matka tych subtelności nie rozumie. A jeśli ona jest w stanie niepokoju bliskim do paniki ...a wyobraźnia kobiety - ho, ho, a już przewidzieć ”wydarzeniowość" dziecka trochę dalej niż swoją nie jest w stanie. A z tego powodu stan paniki nasila się jeszcze bardziej, a słowa programujące dziecko zaczynają przybierać takie formy:

 - Upadniesz! 
 - Zachorujesz!
  "Złamiesz coś sobie!"
  - Zepsujesz to!
  "Coś ci się stanie!" 
 "Zawsze mam jakieś kłopoty z tobą!" 
.................

    Czy muszę mówić, że dziecko ma niemal gwarancję, że to wszystko się faktycznie wydarzy? A matka potem z dumą wykrzykuje: "Cóż, wiedziałam - przecież mówiłam", nie zdając sobie sprawy, że ona sama jest tego przyczyną. 

        Dlatego programowanie wydarzeń jest pracą mężczyzny, a mężczyzna musi być na to wystarczająco silny, w przeciwnym razie straci kontrolę, a przejmie ją jego żona - rezultaty zobacz powyżej. 
   Nawiasem mówiąc, kobiety w analogiczny sposób same programują alkoholików i pasożyty z w sumie normalnych mężczyzn - kiedy zaczynają przeciągać wpływ na wydarzenia na siebie (stają się "głową rodziny"). Kobieta w sercu coś krzyknęła (osobliwość psychiki - emocjonalność) - i dzieje się... 

    Dlatego kobieta nigdy nie wychowuje dzieci ( tylko Ojciec), nigdy nie naucza, nie urządza srogich rozmów i kar, nie krytykuje ... wszelaka negatywna informacja, którą kobieta "produkuje", natychmiast wraca do niej jako negatywna energia (kobieta promieniuje tym o czym mówi).  Jeśli mama mówi "jesteś taki i siaki" to własnymi rękami wpycha w dziecko część pierwszorzędnego, osobiście wyprodukowanego g**na i jeśli dziecko takie nie było to takim się stanie: chorym, głupim, bezrękim, bezgłowym ... no jak tam! - jakie epitety wymyślacie?? Pozornie to "tylko słowo" ... ach, jeśli by tylko!

 -------------------------------------------------- -----
  Czy widzicie jakie to wszystko proste, drodzy Mężowie i żony? Każde z was z rozkoszą jest gotowe zrzucić wszystkie swoje grzechy na drugiego: "To mój mąż (żona, dziecko) jest takie (ach), ja nie mam z tym nic wspólnego, jestem aniołem i nie odpowiadam za to" .... hmm? 

  Twoja odpowiedzialność jest taka, jak opisano powyżej. Odpowiedzialność to chęć zmierzenia się z konsekwencjami tego, co czynisz z powierzoną tobie Mocą. Jeśli nic o tym nie wiesz i ( tym bardziej) odmawiasz zrozumienia i poznania - to twoje problemy ... i tych, którzy cię otaczają. 

  Mężczyźni, spójrzcie na swoje układy ... jak bierzesz odpowiedzialność za swoje Słowo, czy dajesz żonie miłość, czułość, opiekę, pocieszenie? W jakim stanie jest twoja żona, twoje dzieci, ty sam? Jeśli wszystko jest źle, to znaczy, że nie dopracowujesz czegoś. 

  Żony (a także samotne matki, których dziś teraz tak dużo)! Co wy "wlewacie" w dziecko? Jak często twoje dziecko choruje? Czym je karmisz - radością, miłością, akceptacją, ciepłem i komfortem, macierzyńską troską - czy też? ....

  Czym karmisz swojego męża? Jaki jest twój stan - czy jesteś zestresowana, niespokojna - czy też jesteś spokojna za jego niezawodnym plecami? Jeśli jego plecy nie są wiarygodne - to natchnijcie go tym! To potrafi każda kobieta, bardzo prostą praktyką: zacznij pokazywać swojemu mężowi, że potrzebujesz go, kiedy czujesz się źle - tylko nie przy pomocy awantury ale przejawiając czysto kobiecą słabość. Ponieważ tylko u boku słabej kobiety będzie silny mężczyzna, to jest istota męskości.  Jeśli jesteś silną kobietą - no cóż, spróbuj zachowywać się jak kobieta mądra: udawaj słabą a zobaczysz, jak zacznie rosnąć moc Męża. A jeśli jesteś silna, ale głupia ... współczuję tobie. 

  Mama może przywrócić do normy Tatę, Tato jest w stanie normalizować mamę ... a w zdrowej rodzinie - nie ma chorych dzieci! 

       Zdrowia dla Ciebie i Twojej rodziny!

 PS: I nie zapominajcie proszę o jednym niezwykle prostym ale skutecznym sekrecie zdrowia: "SŁOŃCE, POWIETRZE I WODA - WASI NAJLEPSI PRZYJACIELE". Nie jest to sugestia reklamowa: powietrze i woda dają dziecku warunki naturalne i usuwają skutki negatywnych wpływów matki, a słońce oczyszcza "konfliktowe" wydarzenia, narzucone przez któreś z rodziców. Naturalne równoważenie. Jeśli dziecko jednocześnie prowadzi aktywne życie (fizyczne) - zapewnia mu to normalny obieg limfy i usunięcie toksyn, co pozytywnie wpływa na zdrowie. "Jesteś chory - pozostań w domu" to redukcja aktywności ruchowej, która tylko pogarsza sytuację i wydłuża czas regeneracji. 
 
P.S. I pamiętajcie, że zmieniając zaledwie swoją świadomość - zmieniamy świat razem!