środa, 31 sierpnia 2016

Żył sobie kiedyś....

szeroki horyzont. Ale mama mówiła mu nieustannie: "dość już tego bujania w obłokach". W szkole wymagali od niego aby sie uczył "odtąd -dotąd" i tylko tak jak jest napisane. I horyzont zawężał się i zawężał az na koniec stał sie punktem. Punktem widzenia.



p.s. serdeczne podziękowania dla:
  Beaty, Donaty, Iwony, Huberta, Mariusza Przemysława, Rafała i Wojciecha.
Niech Wam Bogowie w dzieciach wynagrodzą :) .



poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wpis Karoliny

Zajrzyjcie koniecznie: http://niesfornykarolek.blogspot.com/2016/08/dzis-sa-moje-urodziny.html#comment-form

Prawdziwa bajka

Tadaaam!
   Uprzejmie i z wielką radością donoszę p.t. czytelnikom, że właśnie ekspresowo i niespodziewanie ukończyliśmy z kolegą tłumaczenie dialogów do powyższego filmu.  Mam cichą nadzieję, że ten niezwykły obraz stanie się naszą wizytówką i przypadnie do gustu wielu czytelnikom bloga. Jego istnienie przypomniał mi Iwan Carewicz jakimś zdaniem (zaraz skończymy - brakuje chyba 20 minut) w drugiej części wykładu "wszystkomierz" .

      Według mnie wspaniała gra aktorska - montując i poprawiając napisy z wielką przyjemnością znowu i znowu oglądałem te same sceny wyłapując niezauważone wcześniej smaczki i znaczenia. No ale przede wszystkim treści i cytaty nasze - z naszej Słowiańskiej kultury.

          Ponieważ mam mocne wsparcie w tłumaczeniu (kolega wspaniale dobiera słowa i wykonuje za mnie mnóstwo pracy) to zostało mi sporo sił i przyłożyłem się solidnie do "wygładzenia" tekstu zarówno pod względem treści jak i strony technicznej. Gdyby jednak wystąpiły jakieś kłopoty (po ostatnim montażu napisów sprawdzałem już całość tylko wyrywkowo) to proszę dać znać - będę poprawiał jeśli usterka okaże się rażąca (na przykład zanik napisu w jakimś momencie).

        Mimo, że oglądałem już kilka lat temu tę wspaniałą współczesną bajkę to treść znów we mnie pracuje i zapewne gdzieś tam rozgadam się bo można a można. Rozmaite sceny podpowiadają nam jak działa ten Matrix ( autor filmu najwyraźniej nie ukrywa swoich facynacji znaną trylogią. A tak naprawdę to Matrix jak i "Awatar" powstały w oparciu o mądrości Słowiańskie). Sympatycy Iwana Carewicza (Lewszunowa) będą mieli już bazę informacyjną potrzebną do głębszego odbioru tego przesłania. Z tego co odszukał kolega to z poza rosyjkojęzycznej strefy powstało wyłącznie tłumaczenie na język bułgarski. Jest to jeśli się nie mylę polska premiera.

   Film - rzecz jasna - zapisuję na honorowym miejscu w dziale "polecane" naszej filmoteki. Zapraszam do wyrażania swoich opinii - bardzo jestem ich ciekaw.


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Przypowieść o filiżance.

  Żył sobie na świecie pewien młodzieniec i podobały mu sie wszelakie antyczne wytwory. Szczególnie upodobał sobie herbaciane filiżanki bo jak sądził mogą opowiedzieć wiele ciekawych rzeczy.

  Pewnego razu wszedł do sklepu z antykami gdzie znalazł bardzo piękną i bardzo starą filiżankę. Młodzieniec wziął ja w ręce i zaczął się jej przyglądać gdy nagle naczynie do niego przemówiło:

  "Mój drogi wielbicielu- zachwycasz się mną ale ja nie zawsze byłam piękną porcelaną. Był taki czas kiedy byłam po prostu kawałkiem gliny. Leżałam miliony lat w ziemi i bezmyślność była moją jedyną rozrywką. Migały kolejne stulecia, rozdziły sie i umierały cywilizacje a ja ciągle czekałam sama nie wiedząc na co.

  I oto przyszedł mój Mistrz - podniósł mnie i zabrał do domu - rzucił na stół i zaczął męsić, turlać i wygniatać. Wciąż znów i znów wciskał we mnie swoje palce co bardzo mnie bolało i zakrzyczałam: Starczy tego! Zostaw mnie w spokoju!" On się tylko usmiechnął i powiedział: "jeszcze nie czas".

  Z tymi słowami rzucił mnie na koło garncarskie i świat zawirował przed moimi oczami coraz szybciej i szybciej aż zlał się w jednolitą mgłę. "Co ty robisz?" zaszeptałam. "Jest mi niedobrze- zatrzymaj ten koszmar" ale mistrz tylko westchnął ze zrozumieniem i kontynuował kręcenie nadając mi formę. Cicho odrzekł: "jeszcze nie czas".

  Następnie ostrożnie wstawił mnie do pieca. Nie wiedziałam, że na świecie bywa tak gorąco. Próbowałam otworzyć drzwi pieca i krzyczałam: "Tu jest gorecej niż w piekle! Spalę się doszczętnie! Wypuść mnie póki nie jest za późno!" Ale przez szybkę w drzwiach odczytałam tylko z ruchu warg: "jeszcze nie czas".

  I kiedy już wydawało mi się, że nadchodzi moja ostatnia chwila drzwi się otworzyły. Mistrz ostrożnie wyciągnął mnie z pieca i postawił na półkę gdzie wreszcie swobodnie odetchnęłam. Ale to nie był koniec.

    Jak tylko ostygłam i doszłam do siebie Mistrz zdjął mnie z półki i zaczął malować.A do tego pojawiło się coś strasznego - lakier. Jego trujące opary otoczyły mnie i zaczełam już tracić świadomość i westchnęłam modląc się wręcz: "Proszę cię - nie można tak. Zmiłuj się nade mną. Czy ty nie masz nade mną litości?" Ale Mistrz tylko pokręcił głową i powiedział to co zwykle: "Jeszcze nie czas".

  Po malowaniu nagle znów włożył mnie do pieca. Tym razem było tam 2 lub 3 razy goręcej. Od razu zrozumiałam - to już śmierć. Zapłakałam ale łez nie było - nawet i ogniowych. Gorączka była nie do zniesienia, brak było już w ogóle sił. I oto gdy zdawało mi się, że widzę już ostatnie mgnienie swojego życia nagle poczułam, że Mistrz wyjmuje mnie z pieca. Znów postawił mnie na półkę gdzie ostygłam i oczekiwałam na kolejne cierpienia.

    Ale gdy Mistrz powrócił - podszedł do mnie i powiada: "I oto teraz nadszedł twój czas". Następnie postawił przede mną lusterko i powiedział: "spójrz na siebie" To co zobaczyłam było tak cudowne, że wykrzyknęłam: "to nie ja!" . To nie mogłam być ja - to było zbyt piękne. A Mistrz odpowiedział: "To jest to czym powinnaś się stać. Widziałem jak cie bolało kiedy ciebie wygniatałem ale musiałem usunąć z ciebie powietrze bo inaczej byś popękała. Wiedziałem, że straciłaś wszelką orientację kiedy kręciłaś sie na kole ale bez tego nigdy nie przybrałabyś tak pięknej formy. Wiedziałem, że trujące opary lakieru były nieznośne ale bez tego pozostałabyś szara jak przedtem. Wiedziałem, że piec- szczególnie za drugim razem był najcięższą próbą ale bez tego byłabyś słaba i trudy życia z łatwością by cię przygniotły. Uwierz mi, że wszystko to czyniłem dla twojego dobra. Teraz stałaś sie piekną filiżanką jaką sobie wyobrażałem kiedy brałem ciebie z ziemi. I teraz twoje życia nabrało sensu."

  Tutaj filiżanka zakończyła swoja opowieść i z jej błyszczącej krawędzi spłynęła łza wdźięczności. Młodzieniec zapłacił sprzedawczyni za filiżankę i wyszedł biorąc ją ze sobą.

  Opowieść filiżanki stała sie gwiazdą przewodnią w jego życiu. I gdy los zsyłał na niego doświadczenia i chciałoby już się krzyknąć: "Dosyć już! Dosyć!" przypominał sobie słowa Mistrza: "jeszcze nie czas".  

źródło tłumaczenia:
https://vk.com/public68797554?w=wall-68797554_7960


czwartek, 18 sierpnia 2016

U kochających się par seksualne niedopasowanie się nie zdarza

Bardzo wielu (szczególnie młodych ludzi) twierdzi, że seksualne dopasowanie jest arcy-ważną rzeczą dla przetrwania małżeństwa. Dlatego też uważa się, że przed zawarciem ślubu mężczyzna i kobieta powinni koniecznie sprawdzić na ile pasują do siebie wzajemnie.
- seksualne dopasowanie to jeden z komponentów relacji między mężczyzną i kobietą i pojecie to ma prawo istnienia. Ale dla przetrwania małżeństwa fizjologiczne dopasowanie zdecydowanie nie ma znaczenia decydującego. Wszak rodzina nie może być zbudowana wyłacznie na seksie. Seks bez miłości to relacje na jedną noc, które eksploatują człowieka duchowo i energetycznie. A jeśli ludzie wzajemnie się kochają to automatycznie stają się dopasowani seksualnie ponieważ seks tylko dopełnia tej głębi relacji między mężczyzną a kobietą.

  - Wielu ludzi nie jest w stanie pojąć co takiego może nie pasować w seksie? Może pan to wyjaśnić na płaszczyźnie fizjologicznej?
 - Na przykład u niego długość aktu płciowego to 5 minut do wytrysku a ona potrzebuje 8 minut aby osiągnąć orgazm i może tu powstać pewien brak seksualnej zgodności. On "już" a ona "jeszcze" i jeśli powtarza sie to z dnia na dzień to może to doprowadzić do załamania psychicznego. Ale przecież można doprowadzić kobietę do orgazmu nie tylko za pomocą penisa - na to istnieje wiele różnych sposobów. Mężczyzna powinien kochać kobietę a wtedy wszystko między nimi będzie tak jak trzeba.

 - a czy te "różnice czasowe" są naprawdę takie sztywne i nie da sie tego jakoś zmienić?
- bez wątpienia da się! Najcześciej dostraja sie kobieta - jej jest łatwiej. Dostroić się może zarówno kobieta jak i mężczyzna. Istnieją sposoby pozwalające przedłużać to  w godziny.
 W Petersburgu istnieje takie zestawienie statystyczne, które mówi, że czas trwania stosunku płciowego u kobiet to 8 minut, a u mężczyzn 7 minut. Jeśli patrzeć na tę statystyke to wszystkie nasze kobiety są nieszczęśliwe ponieważ my kończymy akt seksualny minutę wcześniej zanim one osiągną orgazm ale tak nie jest. Jeśli para się kocha to wszystko u nich zachodzi normalnie - równocześnie i ze satysfakcją dla dwojga.

  Kochające sie pary dostrajają się nie tylko co do czasu trwania zbliżenia intymnego ale też parametrami fizjologicznymi. Bywają sytuacje gdy kobieta ma pochwę o głebokości "n" cm a u mężczyzny członek w erekcji osiąga długość "3n" cm. To zadziwiające ale podczas zbliżenia u kobiety zachodzi wydłużenie szyjki pochwy i nie doświadcza ona żadnych bolesnych wrażeń nawet wtedy gdy mężczyzna wprowadza penisa najgłębiej. Tu wszystko bardzo zależy od osobistych relacji.

  - czy możliwe jest takie samo skrócenie jeśli członek jest krótszy niż długość pochwy?
 - jeśli kobieta nie kocha mężczyzny to skrócenia pochwy nie będzie a on się będzie w niej miotał "od ściany do ściany" nie rozumiejąc o co chodzi. A chodzi o to, że ona ciebie nie kocha.  Ona ciebie nie "obejmuje" ani ramionami ani sciankami pochwy....
 Mało tego- jeśli kobieta i mężczyzna kochają się wzajemnie to jest mało prawdopodobne, że mężczyzna cierpieć będzie na niemoc płciową. Fizjologia jest w tej kwestii rzeczą wtórną. Problem z erekcją zależy od tego czy istnieje osobisty kontakt miedzy kobietą a mężczyzną - czy pałają do siebie wzajem sympatią, czy sa sobie bliscy duchowo czy też nie.

  Od czego zależy fizjologia? Od przypływu krwi. A wypełnienie członka krwią zależy od chęci "posiadania" tego człowieka, od miłości. Zawsze powiadam:  jeśli nie kochasz kobiety to nawet do kina (pod słowem "kino" mam na mysli coś trochę innego) z nią nie chodź bo możesz w takiej chwili doświadczyć zaburzeń erekcji i ta pamięć pozostanie w tobie na całe życie. Lecz jeśli będzie miłość to i takie zaburzenie może zostać uleczone.

 - Czyli, że nauka potwierdza istnienie miłości?
 - tak, nauka potwierdza istnienie miłości.
 -  Niektóre młode dziewczęta uważają, że kobieta tracąca dziewictwo przed ślubem ma większe szanse na ocalenie małżeństwa - wszak ona "wiele umie w łóżku".
 -  To nie jest tak. Istnieje pogląd, że wszystkie prostytutki będą w przyszłości dobrymi żonami. To mit - takie kobiety na płaszczyźnie etycznej przedstawiają sobą "zniszczone pozostałości Atlantydy".A mężczyźni jako subtelnie zbudowane struktury czują kłamstwo nawet jeśli jest ono zawoalowane. Nie każdemu mężczyźnie się podoba, że jego żona czy narzeczona pokazała mu w łóżku  "co to nie ona".
 - ...czego nauczył ją niewiadomo kto.
 - Dokładnie tak! U mnie pozostałby niesmak. Nie - nie jestem zwolennikiem seksualnych kontaktów przedmałżeńskich.
 - Istnieje mit, że rozwiązłe życie seksualne (o ile nie mówić o chorobach przenoszonych drogą płciową) jest korzystne dla organizmu. W społeczeństwie panuje przekonanie, że kobieciarz, który zmienia partnerki na lewo i na prawo nie będzie miał problemów zdrowotnych. Natomiast ten kto zachowuje wstrzemięźliwość może doświadczyć "spermo-toksykozy". Co jest zatem lepsze rozwiązłość czy abstynencja?
 - Jeśli wybierać między abstynencją i rozpustą to wybrałbym abstynencję. Ciało i wszystkie jego funkcje cierpią z powodu nieregularnego życia seksualnego.
 - No ale ono może być i regularne ale z różnymi kobietami?
 - Z różnymi kobietami także niesie problemy ponieważ inna kobieta to inna flora bakteryjna. Dziś masz kontakt z jedną florą jutro z inną a pojutrze z jeszcze inną... Spróbuj przystosować organizm i jego odporność na różne flory! To nadzwyczaj trudne! zaczynają sie przejawy dysbiozy, mężczyźni przychodzą i skarżą się, że mają otwarte rany na penisie. Przeprowadzasz badanie a tam nie ma żadnej infekcji. Obniżona odporność komórek na żołędzi penisa oraz napletka prowadzi do choroby.  

 - Jakie zmiany zachodzą w człowieku? Widziałem tych "donżuanów" i sa jacyś wyniszczeni- podobni do żywych trupów.
 - Tak, są wyniszczeni , w ich oczach widzimy pustkę. Nie przypadkiem wielcy ludzie powiadają: "oczy są zwierciadłem duszy". A jeśli widzimy pustkę to o jakiej duszy może być mowa? Tacy ludzie są zniszczeni zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie.
 - Często pan widzi taki obraz, że mężczyzna zabawiał się 10 lat a potem stał się dobrym mężem? Dobrym nie w sensie zarabiania pieniędzy ale wiernym i kochającym?

 - czasem się tak zdarza i tacy ludzie są godni szacunku. Można to przyrównać do alkoholizmu, z ludźmi używającymi narotyków czy też z innymi tego typu wadami. Jest to problem i jeśli człowiek dał radę się go wyzbyć to po pierwsze jest on godzien wielkiego szacunku a po drugie jego plany rodzinne maja spore szanse. On pokonał sytuację - przepuścił to przez swoją krew i duszę.
 - Ludzie, którzy abstynencję uważają za szkodliwą często są promotorami onanizmu. Powiadają oni, że jeśli nie możesz mieć relacji to jest to konieczność. 
Czy masturbacja jest substytutem dla współżycia seksualnego?
 - Onanizm jest substytutem stosunku płciowego ale oczywiscie nie jest pełnoprawnym substytutem. Nie trenuje on gruczołu prostaty tak jak to ma miejsce podczas kontaktu z ukochanym człowiekiem.

  Gruczoł krokowy (prostata) to jeden z ważniejszych organów dla męskiego zdrowia- produkuje on płynny komponent spermy.  Podczas normalnego stosunku następuje sciśnięcie błony mięśniowej prostaty i kurczy się ona wyciskając swoją zawartość ze wszystkich zakątków. Następuje to dlatego, że dołącza się składnik emocjonalny. Jeśli jednak czynimy to sami ze sobą to tego składnika nie będzie- nawet przy oglądaniu porno. Podczas masturbacji tkanka mięśniowa nie pracuje z pełną mocą - coś tam wyciśnie ale znaczącą ilość pozostawia w sobie a to doprowadza do zastojów i zatorów czyli zapalenia gruczołu krokowego. Następstwem jest dysfunkcja seksualna ponieważ możliwe jest nastąpienie wytrysku przy niepełnym wzwodzie penisa. Podczas stosunku tak być nie może. To tak jak z pieniędzmi - albo je masz albo nie. tak samo jest tutaj - albo masz erekcję i nastąpi normalny akt płciowy albo nie masz erekcji. 

  - Podsumowując wyniki naszej rozmowy- wychodzi na to, że jeśli spotkałeś człowieka to nie trzeba myśleć o kompatybilności seksualnej ale o tym czy podobacie się sobie, jakie są między wami uczucia, czy istnieje między wami miłość i będziecie w stanie ją zachować? 
- Absolutnie tak. Jest taka francuska anegdota: spotkało się dwoje młodych ludzi, którzy poszli do łóżka, a rano on mówi do niej: "moja droga, chodźmy do kina, to tak zbliża wzajemnie"

   Czuje pan z jednej strony okrucieństwo sytuacji o jakiej mówi anegdota lecz z drugiej światłą myśl, którą wypowiedział rankiem ten mężczyzna? Ludziom jacy się spotkali poleciłbym po pierwsze rozważyć swoje uczucia , po drugie wyjaśnić czy kochasz czy nie kochasz - czyli, że najpierw do kina a dopiero potem do łóżka.

   Trzeba sie poznać, pospacerować ze sobą, poobejmować się, pocałować, potrzymać się wzajem za rekę, popatrzeć w oczy, ogrzać się wzajemnie uczuciami. A akt płciowy powinien być już apogeum jako krzepiący (wieńczący) "szczyt" tych relacji. I lepiej będzie dla was jak to apogeum nastąpi już w małżeństwie. Taka kolejność rzeczy jest najbardziej właściwa- przynajmniej według mnie.

źródło tłumaczenia: http://pravotnosheniya.info/U-lyubyashchih-par-seksualnoy-nesovmestimosti-ne-bivaet-3627.html