poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Przypowieść o filiżance.

  Żył sobie na świecie pewien młodzieniec i podobały mu sie wszelakie antyczne wytwory. Szczególnie upodobał sobie herbaciane filiżanki bo jak sądził mogą opowiedzieć wiele ciekawych rzeczy.

  Pewnego razu wszedł do sklepu z antykami gdzie znalazł bardzo piękną i bardzo starą filiżankę. Młodzieniec wziął ja w ręce i zaczął się jej przyglądać gdy nagle naczynie do niego przemówiło:

  "Mój drogi wielbicielu- zachwycasz się mną ale ja nie zawsze byłam piękną porcelaną. Był taki czas kiedy byłam po prostu kawałkiem gliny. Leżałam miliony lat w ziemi i bezmyślność była moją jedyną rozrywką. Migały kolejne stulecia, rozdziły sie i umierały cywilizacje a ja ciągle czekałam sama nie wiedząc na co.

  I oto przyszedł mój Mistrz - podniósł mnie i zabrał do domu - rzucił na stół i zaczął męsić, turlać i wygniatać. Wciąż znów i znów wciskał we mnie swoje palce co bardzo mnie bolało i zakrzyczałam: Starczy tego! Zostaw mnie w spokoju!" On się tylko usmiechnął i powiedział: "jeszcze nie czas".

  Z tymi słowami rzucił mnie na koło garncarskie i świat zawirował przed moimi oczami coraz szybciej i szybciej aż zlał się w jednolitą mgłę. "Co ty robisz?" zaszeptałam. "Jest mi niedobrze- zatrzymaj ten koszmar" ale mistrz tylko westchnął ze zrozumieniem i kontynuował kręcenie nadając mi formę. Cicho odrzekł: "jeszcze nie czas".

  Następnie ostrożnie wstawił mnie do pieca. Nie wiedziałam, że na świecie bywa tak gorąco. Próbowałam otworzyć drzwi pieca i krzyczałam: "Tu jest gorecej niż w piekle! Spalę się doszczętnie! Wypuść mnie póki nie jest za późno!" Ale przez szybkę w drzwiach odczytałam tylko z ruchu warg: "jeszcze nie czas".

  I kiedy już wydawało mi się, że nadchodzi moja ostatnia chwila drzwi się otworzyły. Mistrz ostrożnie wyciągnął mnie z pieca i postawił na półkę gdzie wreszcie swobodnie odetchnęłam. Ale to nie był koniec.

    Jak tylko ostygłam i doszłam do siebie Mistrz zdjął mnie z półki i zaczął malować.A do tego pojawiło się coś strasznego - lakier. Jego trujące opary otoczyły mnie i zaczełam już tracić świadomość i westchnęłam modląc się wręcz: "Proszę cię - nie można tak. Zmiłuj się nade mną. Czy ty nie masz nade mną litości?" Ale Mistrz tylko pokręcił głową i powiedział to co zwykle: "Jeszcze nie czas".

  Po malowaniu nagle znów włożył mnie do pieca. Tym razem było tam 2 lub 3 razy goręcej. Od razu zrozumiałam - to już śmierć. Zapłakałam ale łez nie było - nawet i ogniowych. Gorączka była nie do zniesienia, brak było już w ogóle sił. I oto gdy zdawało mi się, że widzę już ostatnie mgnienie swojego życia nagle poczułam, że Mistrz wyjmuje mnie z pieca. Znów postawił mnie na półkę gdzie ostygłam i oczekiwałam na kolejne cierpienia.

    Ale gdy Mistrz powrócił - podszedł do mnie i powiada: "I oto teraz nadszedł twój czas". Następnie postawił przede mną lusterko i powiedział: "spójrz na siebie" To co zobaczyłam było tak cudowne, że wykrzyknęłam: "to nie ja!" . To nie mogłam być ja - to było zbyt piękne. A Mistrz odpowiedział: "To jest to czym powinnaś się stać. Widziałem jak cie bolało kiedy ciebie wygniatałem ale musiałem usunąć z ciebie powietrze bo inaczej byś popękała. Wiedziałem, że straciłaś wszelką orientację kiedy kręciłaś sie na kole ale bez tego nigdy nie przybrałabyś tak pięknej formy. Wiedziałem, że trujące opary lakieru były nieznośne ale bez tego pozostałabyś szara jak przedtem. Wiedziałem, że piec- szczególnie za drugim razem był najcięższą próbą ale bez tego byłabyś słaba i trudy życia z łatwością by cię przygniotły. Uwierz mi, że wszystko to czyniłem dla twojego dobra. Teraz stałaś sie piekną filiżanką jaką sobie wyobrażałem kiedy brałem ciebie z ziemi. I teraz twoje życia nabrało sensu."

  Tutaj filiżanka zakończyła swoja opowieść i z jej błyszczącej krawędzi spłynęła łza wdźięczności. Młodzieniec zapłacił sprzedawczyni za filiżankę i wyszedł biorąc ją ze sobą.

  Opowieść filiżanki stała sie gwiazdą przewodnią w jego życiu. I gdy los zsyłał na niego doświadczenia i chciałoby już się krzyknąć: "Dosyć już! Dosyć!" przypominał sobie słowa Mistrza: "jeszcze nie czas".  

źródło tłumaczenia:
https://vk.com/public68797554?w=wall-68797554_7960


11 komentarzy:

  1. Zafascynowała mnie ta przypowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gospodarzu tego zakątka, pytanie nie jest związane z tematem przypowieści, ale pozwolę sobie je tu umieścić, jakie masz zdanie na temat wody żywej, martwej i jej picia? Czy sam stosujesz jakieś zabiegi polepszające jakość spożywanej przez siebie wody? Znalazłam na you tube Twoje tłumaczenie związane z wodą więc ciekawa jestem Twego podejścia do tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Rusłano,
      Ja mam tu niedaleko wspaniałe źródło i (wbrew temu co mówi Vadim Zeland- bo to chyba on jest prelegentem w tamtym filmie o wodzie) używam wody źródłanej do picia - taka świeżo z Ziemi jest ponoć woda martwą. Co prawda wożę ją w butelkach (niestety na razie plastikowych - szklany balon stłukł mi się, w ogóle temat wody będzie modyfikowany bo mam w planach wiercenie nowej studni u siebie)... wożę w butelkach i tuż przed spożyciem wystawiam na światło dzienne a tym samym pozwalam jej "nabrać słońca" i ożyć.

      Ogólnie na dziś uważam, że to co poleca film (między innymi destylarka) jest dobre na czas przejścia dla ludzi mieszkających jeszcze w mieście. Ten etap już za mną i od ponad 10 lat żyję z dala od miasta a od lat 6-ściu niemal w kompletnej głuszy. "Miastowi" niech destylują i kombinują z zamrażaniem dążąc do poprawy sytuacji na stałe. Jest to dobra alternatywa dla zakażonej energetycznie wody z wodociagów - przypominam, że jedną z dywersji współczesnego świata i ściągania nas w dół jest puszczanie wodnych rur wraz z rurami kanalizacyjnymi (powszechne w blokach i innych domach). Osiągnięcia Masaru Eomoto tłumaczą czym jest pamieć wody- woda płynąca obok rury z odchodami będzie miała taką samą energię jak te odchody mimo, że fizycznie się z nią nie miesza. osobnym tematem jest stosowane dziś powszechnie PCV w wodociągach- ta woda praktycznie nie jest zdatna do spozycia.

      Usuń
    2. Czy powołując się na osiągnięcia wyżej wspomnianego Pana Masaru Eomoto, nie oznacza to również, że nasze myśli, nasz duch wpływają na stan wody, stan pokarmów, które spożywamy? Przychodzi mi na myśl błogosławienie pokarmów przed jedzeniem. Czy przygotowywanie posiłków samodzielnie lub przez członków rodziny nie jest nadawaniem najlepszej energii (jeśli szykuje go osoba o miłym stanie ducha) dla ludzi, dla których ten posiłek jest przygotowywany?

      Usuń
    3. Oczywiście, że tak! To jest ta domowa magia. Kochająca i czysta duchowo żona leczy swoją rodzinę i zaprowadza Ład (Bogini Łada) szykując posiłki dla męża i dzieci. I przeciwnie- "żona" podająca mężowi w gniewie choćby herbatę zatruje go z czasem.

      Usuń
    4. Skoro mowa o kobiecej magii- Katerina Lewszunow prowadzi swoje zajęcia tylko dla kobiet. Tu pare ujęć z tego co działo się wiosną na Krymie. To jest kanał Kateriny -"Wiesta"

      https://www.youtube.com/watch?v=pc57xKhpZPc

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o wodę kupowaną w butelkach, to ja pierwsze co robię to zdejmuję z niej etykietkę (bo na niej już jest jakiś kod) i stawiam na mandali, mandala może być dowolna i dla każdego może być inna w zależności od tego czym chcemy aby emanowała woda :) można też napisać na kartce np. szczęście, miłość, pokój i postawić na niej wodę, woda nabierze wibracji tych słów. I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry sposób.
      Pamiętajcie też odpruwać wszelkie metki z ciuchów- szczególnie te przylegające (to nie przypadek) do naszych karków. na filmie "matrix" pokazane jest jak w to miejsce włącza się wtyczkę- to dobra podpowiedź.

      Usuń
  4. Tak!!! Też mi już to przyszło na myśl. Dziękuję za przypomnienie. Biegnę po nożyczki i do szafy. A jeszcze jedno niedawno oglądałam filmik, że w metkach markowych ciuchów mogą być zainstalowane czipy. I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym czytałem- całkiem możliwe. W takim układzie działania byłoby zwielokrotnione bo nie tylko na poziomie astralnym ale i cielesnym.

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.