Święto to jest imeninami bogini Lelii. Lelia jest pierwszą córką bogini Łady i boga Swaroga. Lelia ucieleśnia wiosnę, wiosenną zieleń, rozkwit odrodzonej przyrody, patronka dzieci (stąd małe dziecko nazywa się "lala"). Aby nie mylić tego dnia ze świętem Lelia( syna Łady, który rozpala w ludzkich sercach ogień miłości) dzień ten częściej bywa nazywany Lialnik ( Lewicznik). Łada jest wielką boginią miłości, wiosenno -letniego urodzaju, patronka zaślubin, życia małżeńskiego, ..........
spróbujcie resztę wklejając tekst w tłumacza google
Wypada nam w tym roku to święto dokładnie w pełnię więc wzmocnienie wpływów.
ЛЕЛЬНИК
/22 цветеня/
Этот праздник, является именинами богини
Лели. Она - первая дочь богини Лады и бога Сварога. Леля олицетворяет
весну, весеннюю зелень, расцвет обновлённой природы, покровительница
детей (маленького ребёнка так и называют – «Ляля»). Дабы не путать сей
день с вешним Праздником Леля (сыном Лады, который зажигает в сердцах
людей огонь Любви) – день чаще именуется как ЛЯЛЬНИК (Девичник). Лада –
великая богиня любви, весенне-летнего плодородия и покровительница
свадеб, брачной жизни, рожаниц. Призывая Лелю на собственные именины,
народ встречает Лелю, которая преображается во всей своей красе -
благодаря своей Матери, богини Любви Ладе.
Лельник - это
единственный день в году, когда женщина, у которой нет детей, может
обрести детородную силу - без обращения к колдунам и прочим «целителям»,
ибо на Девичник призывается сама Берегиня беременности - Леля. Такой же
точно, но уже Мальчишник (на мужской день), может собираться на
следующий день - Ярилы Вешнего. Для женщины, у которой не было «подруг
по несчастью», Обрядовость заключалась в подъёме «не свет, не заря»,
дабы успеть к рассвету на лесную поляну, где поднимается вешний пар от
утренней росы. Именно этот пар и обладает этой чудодейственной силой -
известной с незапамятных времён, росы Лели, которую поднимает луч Ярилы.
В язычестве именно Ярило отвечает за детородные функции у мужчин, а
Леля - соответственно у женщин.
В остальном (т.е. при отсутствии
проблем с беременностью), Лельник является классическим Празднованием
Рода и Рожениц - когда мужчины всячески чествуют женщин. И единственным
жертвоприношением в угоду Богине Леле - является дарение цветов. В этот
день девушки приносят на берега водоёмов дары русалкам, а в ночи,
непременно в тайне от парней, творят свою девичью ворожбу. На сей
праздник изготовляли «лялемья» и совершали обряд выпекания женской доли.
Девушки также ходили в священную рощу.
Ляльник часто называется
«Красной горкой», поскольку местом действия становится холм,
расположенный неподалеку от деревни. Рано утром там совершается встреча
солнца. При первом проблеске светила светил собравшаяся на холме
молодёжь с выбранной «хороводницею» (самая духовно красивая девушка) во
главе, которая и исполняла роль Лели (Ляли), приступала к выполнению
завещанного стариной обряда.
В этот день весна, как дары природы,
преподносит людям лелеяние, ласку, пробуждала в их сердцах нежность.
Ведь расцветала яблоня. По народным поверьям, утром этого дня прилетает в
яблоневый сад Птица Сирин – Птица Печали, которая грустит и плачет. А
после полудня прилетает в яблоневый сад Птица Алконост, которая радуется
и смеётся. Слёзы Птицы Сирин – Мёртвая Вода, роса с крыльев Птицы
Алконост – Вода Живая. Если умыть болящего в этот день сначала Мёртвой, а
потом Живой Водой, он непременно исцелится.
Следует сходить в
баню, попросить прощения у родных и близких за нанесённые обиды и
позаботиться об очищении своей души от дел неправедных.
В Ляльник
мужчины всячески чествуют женщин. И единственным приношением
древнерусской прародительнице - богине любви Леле являются живые
(несорванные) цветы. Именно благодаря славянским обычаям празднования
Женских Дней мы обязаны обычаю дарения цветов. Это уже потом начали
дарить срезанные цветы.
В этот день не трудятся ни в поле, ни в
огороде. Лучше всего провести время на отдыхе в берёзовом лесу и набрать
от него здоровых сил. Берёза - символ Лады. В чести сегодня и верба,
которая к этому дню насыщается чародейной силой Солнца. Отсюда и другое
название Праздника - Вербовник. Но лучше всего и цветы и деревья
сохранять как можно больше целыми (необорванными, несрезанными), т.к.
они живые и являются братьями нашими меньшими из растительного царства.
Красная Горка - время разгула славянских свадеб. Как Природа готова к «оплодотворению», так и девушки готовятся к замужеству.
Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
czwartek, 21 kwietnia 2016
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Źródłem ciepła jest kobieta. Jej miłość i oddanie, połączone z intelektem mężczyzny- jej serce połączone z głową mężczyzny mogą uczynić cud...
Ostatnio czytelniczka sygnująca swoje wpisy małą literką "k." wpisała wspaniały cytat: "Szczęście jest jak motyl. Im bardziej za nim gonisz, tym bardziej ci
się wymyka. Lecz jeśli zwrócisz swą uwagę ku innym rzeczom, przyfrunie i
delikatnie usiądzie ci na ramieniu." http://michalxl600.blogspot.com/2016/04/stan-sie-prawdziwie-szczesliwa.html
Było też w naszych dyskusjach o zakładaniu masek w codzienności- niniejszy tekst poszerza tamte rozważania i jakoś według mnie zaplata się z fragmentem wiersza jaki podała "k.". Na innym portalu znalazłem te teksty, które gdzieś tam hen, hen - dawno, dawno temu były dla mnie bardzo ważne. Dziś mam lekki dystans do tej postaci (Osho)- być może muszę mu się jeszcze raz wnikliwie przyjrzeć. Nie zmienia to faktu, że są jego wypowiedzi, które akceptuję w całości. Oto jedna z nich skopiowany z tego miejsca http://foof.most.org.pl/g_teksty/po_blisk.htm
Potrzeba bliskości
Każdy obawia się bliskości, bez względu na to, czy jest tego świadomy, czy nie. Bliskość oznacza odkrycie się przed obcym. Wszyscy jesteśmy sobie obcy: nikt nie zna nikogo. Jesteśmy obcy nawet sobie samym, gdyż tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.
Bliskość, zbliżenie się do kogoś obcego oznacza, że musisz odrzucić wszystkie mechanizmy obronne; tylko wtedy owa bliskość jest możliwa. Ale powstaje lęk, że gdy przestaniesz się "bronić"; gdy zrzucisz wszystkie maski jakie nosisz... kto wie, co zrobi z tobą ten obcy, ta druga osoba?
Wszyscy ukrywamy tysiące rzeczy - nie tylko przed innymi, ale nawet przed samymi sobą - gdyż byliśmy wychowani w chorym społeczeństwie, które narzuciło nam tysiące zahamowań, tysiące zakazów, nakazów, tabu. Stąd lęk przed obcym, bez względu na to, czy żyjesz z tą osobą dziesięć, dwadzieścia, czy trzydzieści lat - owa obcość nigdy nie znika. I czujesz się lepiej, gdy zachowujesz trochę dystansu i masz w zanadrzu swoje mechanizmy obronne, gdyż ktoś może wykorzystać twoją słabość, twoją podatność na zranienie. Tak, każdy, dosłownie każdy obawia się bliskości.
Ten problem staje się znacznie bardziej poważny, gdyż każdy PRAGNIE bliskości. Każdy pragnie bliskości, gdyż bez niej jesteś samotny we wszechświecie, żyjesz bez przyjaciela, bez ukochanej, bez kogokolwiek komu mógłbyś ufać, bez kogokolwiek przed kim mógłbyś odkryć swoje rany. A pamiętaj, że rany nie zabliźnią się, jeśli nie są odsłonięte. Gdy je zasłonisz, wypełnią się jedynie jeszcze większą ropą.
Bliskość jest podstawową potrzebą człowieka, więc każdy jej pragnie, ty też... ale jednocześnie pragniesz też, aby to ta DRUGA osoba się zbliżyła; aby się odsłoniła, odrzuciła swoje mechanizmy obronne, odkryła swoje rany, zerwała maski które nosi, odkryła swoją autentyczną osobowość, stanęła zupełnie "nago" przed tobą. A jednocześnie pragnąc bliskości, sam obawiasz się odrzucić swoje "obrony".
Jest to jeden z zasadniczych konfliktów pomiędzy przyjaciółmi, ukochanymi: nikt nie chce się odsłonić, stanąć w "nagości", zupełnie szczerze przed tym drugim. A oboje pragną bliskości...
Stąd, jeśli nie odrzucisz zahamowań i stłumień, którymi "obdarowali" cię twoi rodzice, twoje wychowanie, twoje społeczeństwo, twoja kultura i twoja religia, wtedy nigdy tak naprawdę nie zbliżysz się do nikogo. Ale to TY musisz przejąć inicjatywę, nie przerzucaj tego na tę drugą osobę.
Często, nawet gdy ktoś inny jest gotowy by obdarzyć cię swoją miłością... wtedy wycofujesz się. Pojawia się obawa: "tak, to piękne, ale jak długo będzie to trwać? Wcześniej, czy później będę musiał się odkryć". A miłość oznacza bliskość, miłość to dwie osoby zbliżające się do siebie, miłość to dwa ciała w jednej duszy. I pojawia się lęk, lęk o swoją duszę, swoje wnętrze... "przecież nie jestem doskonały, lepiej się ukryć, lepiej się nie odkrywać, niż narazić na odrzucenie"... I w ten sposób lęk przed odrzuceniem nie pozwala ci przyjąć miłości, nie pozwala ci zbliżyć się do innej osoby.
Co zatem robić? Pierwszy, podstawowy krok to akceptacja siebie samego, takiego jakim jesteś... odrzuć tradycję, która doprowadziła niemal cały świat do szaleństwa. Spójrz do wewnątrz i odrzuć wszystko, co zostało ci narzucone; wszystko co powoduje twój wstyd. Musisz zaakceptować swoja naturę, taką jaka jest, a nie taką jaka "powinna być". Nie nauczam żadnych "powinienem/nie powinienem". Wszystkie "powinienem/nie powinienem" to przyczyna choroby ludzkiego umysłu. Odrzuć wszystkie powinności bycia kimś ważnym, pobożnym, respektowanym... nie ma nic piękniejszego od bycia prostym i zwyczajnym, od bycia po prostu sobą. Możesz wyrażać siebie autentycznie i szczerze - stajesz się otwarty i ta otwartość pomoże innej osobie otworzyć się przed tobą. Twoja bezpretensjonalna, autentyczna prostota to zachęta dla bliskości, zaufania i otwartości ze strony drugiej osoby. Gdy znikają wszystkie "powinienem/nie powinienem", gdy nie musisz się już ukrywać i bać, wtedy pojawia się bliskość.
Kiedy pojawia się miłość, kiedy chcesz w nią głębiej wejść, powstaje następny problem. Wchodząc głębiej w miłość, tracisz swoje fałszywe "ja". I zaczynasz się bać, unikać głębi miłości, gdyż ta głębia jest jak śmierć. Zaczynasz tworzyć bariery między sobą a twoją ukochaną, gdyż kobieta wydaje się jak przepaść, przepaść przez którą możesz zostać wchłonięty. Powstałeś z kobiety, ona jest łonem, przepaścią... jeśli może dać ci życie, może dać ci też śmierć. Kobieta jest niebezpieczna, tajemnicza. Nie potrafisz żyć bez niej i jednocześnie nie potrafisz żyć z nią. Nie możesz się od niej oddalić, gdyż bez niej życie jest puste; nie możesz się do niej zupełnie zbliżyć, gdyż wtedy tracisz swoje "ja".
Ten konflikt jest typowy w każdej miłości. Zatem czynisz kompromisy: nie oddalasz się zbyt daleko, ale też nie zbliżasz się totalnie. Stoisz gdzieś w środku, balansując sobą... ale wtedy miłość nie może się pogłębić. Głębia miłości jest osiągalna tylko wtedy, gdy odrzucisz lęk i skoczysz z zamkniętymi oczami głową w przód.
Jest to niebezpieczne - miłość może zabić twoje ego, twoje "ja". Miłość to trucizna dla twojego fałszywego "ja". Miłość to życie dla ciebie prawdziwego, miłość to śmierć dla twojego ego. Musisz skoczyć. Musisz się zbliżyć i dosłownie rozpłynąć w kobiecie... ta bliskość to drzwi do boskości, do wieczności.
Kobieta ma podobny problem. Im bardziej zaczyna zbliżać się do mężczyzny, ten tym bardziej stara się od niej uciec i znajduje tysiące wymówek by się oddalić. Zatem kobieta musi czekać, a czekanie to następny problem: jeśli kobieta nie przejmuje inicjatywy, wygląda to na obojętność, a obojętność może zabić miłość. Nic nie jest bardziej zabójcze dla miłości niż obojętność. Nawet nienawiść jest lepsza, gdyż jest przynajmniej pewnym rodzajem relacji miedzy dwojgiem osób. Miłość może przetrwać nienawiść, ale nie znosi obojętności. I stąd kobieta ma trudności; jeśli przejmuje inicjatywę, mężczyzna ucieka, gdyż większość mężczyzn nie znosi kobiet, które podejmują inicjatywę. Mężczyzna czuje, że zbliża się przepaść, więc lepiej uciec, zanim będzie za późno. Tak właśnie powstają donżuani. Krążą od jednej kobiety do drugiej, wypełnieni lękiem, że przepaść może ich wchłonąć. Donżuani nie są prawdziwymi kochankami, choć na nich wyglądają - każdego dnia nowa kobieta. Donżuani to przestraszeni ludzie, obawiający się bliskości.
Zatem kobieta również stoi pośrodku; tak jak mężczyzna między lękiem przed przepaścią a pragnieniem bliskości, tak kobieta między przejęciem inicjatywy a obojętnością. Obie sytuacje są złe, to zwykłe kompromisy. A kompromisy nie pozwalają rozkwitnąć miłości. Kompromisy nie pozwalają niczemu rozkwitnąć. Kompromisy to kalkulacja, spryt... potrzebne w biznesie, ale nie mające nic wspólnego z miłością. Więc zaryzykuj, odrzuć bariery swojego ego i skocz... skocz w prawdziwą bliskość, skocz w prawdziwą miłość.
Na początku miłość ma barwę seksu. Jeśli jest płytka, pozostanie do tego seksu zredukowana; tak naprawdę to nie będzie żadna miłość. A bez miłości seks sprowadza życie do prymitywnego, wręcz obrzydliwego poziomu. Seks może być piękny, gdy towarzyszy mu miłość. Sam w sobie jest obrzydliwy. To tak jakby najpiękniejsze oczy najpiękniejszej kobiety wyjąć z oczodołów. Pozbawione ciała, nawet najpiękniejsze oczy są obrzydliwe.
Bliskość w stosunku do jednej kobiety lub mężczyzny jest dużo lepsza, niż mnogość relacji partnerskich. Może ta mnogość jest zabawna, ale powierzchowna - nigdy nie zdołasz rozwinąć się wewnętrznie. Miłość to nie sezonowy kwiatek, potrzeba jej wiele czasu by rozkwitła. Każdy mężczyzna ma w sobie pierwiastek kobiecości, każda kobieta ma w sobie pierwiastek męskości. Jedyny sposób, aby się o tej jedności przekonać, to bycie w głębokiej bliskości. Postaraj się bliskości rozkwitnąć tak bardzo, jak to tylko możliwe. Pozwól rozkwitnąć zaufaniu, odrzuć wszystkie bariery dzielące cię od drugiej osoby.
Według mnie, uduchowienie oznacza ciepło, miłość i bliskość. Źródłem ciepła jest kobieta. Jej miłość i oddanie, połączone z intelektem mężczyzny; jej serce połączone z głową mężczyzny, mogą uczynić cud...
Dzielcie się swoja miłością, swoimi sercami. Pragnę, aby kobieta i mężczyzna rozwijali się wspólnie, w głębokiej harmonii i poczuciu nieograniczonej bliskości. Tylko w ten sposób możemy zmienić świat.
Było też w naszych dyskusjach o zakładaniu masek w codzienności- niniejszy tekst poszerza tamte rozważania i jakoś według mnie zaplata się z fragmentem wiersza jaki podała "k.". Na innym portalu znalazłem te teksty, które gdzieś tam hen, hen - dawno, dawno temu były dla mnie bardzo ważne. Dziś mam lekki dystans do tej postaci (Osho)- być może muszę mu się jeszcze raz wnikliwie przyjrzeć. Nie zmienia to faktu, że są jego wypowiedzi, które akceptuję w całości. Oto jedna z nich skopiowany z tego miejsca http://foof.most.org.pl/g_teksty/po_blisk.htm
Potrzeba bliskości
Każdy obawia się bliskości, bez względu na to, czy jest tego świadomy, czy nie. Bliskość oznacza odkrycie się przed obcym. Wszyscy jesteśmy sobie obcy: nikt nie zna nikogo. Jesteśmy obcy nawet sobie samym, gdyż tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.
Bliskość, zbliżenie się do kogoś obcego oznacza, że musisz odrzucić wszystkie mechanizmy obronne; tylko wtedy owa bliskość jest możliwa. Ale powstaje lęk, że gdy przestaniesz się "bronić"; gdy zrzucisz wszystkie maski jakie nosisz... kto wie, co zrobi z tobą ten obcy, ta druga osoba?
Wszyscy ukrywamy tysiące rzeczy - nie tylko przed innymi, ale nawet przed samymi sobą - gdyż byliśmy wychowani w chorym społeczeństwie, które narzuciło nam tysiące zahamowań, tysiące zakazów, nakazów, tabu. Stąd lęk przed obcym, bez względu na to, czy żyjesz z tą osobą dziesięć, dwadzieścia, czy trzydzieści lat - owa obcość nigdy nie znika. I czujesz się lepiej, gdy zachowujesz trochę dystansu i masz w zanadrzu swoje mechanizmy obronne, gdyż ktoś może wykorzystać twoją słabość, twoją podatność na zranienie. Tak, każdy, dosłownie każdy obawia się bliskości.
Ten problem staje się znacznie bardziej poważny, gdyż każdy PRAGNIE bliskości. Każdy pragnie bliskości, gdyż bez niej jesteś samotny we wszechświecie, żyjesz bez przyjaciela, bez ukochanej, bez kogokolwiek komu mógłbyś ufać, bez kogokolwiek przed kim mógłbyś odkryć swoje rany. A pamiętaj, że rany nie zabliźnią się, jeśli nie są odsłonięte. Gdy je zasłonisz, wypełnią się jedynie jeszcze większą ropą.
Bliskość jest podstawową potrzebą człowieka, więc każdy jej pragnie, ty też... ale jednocześnie pragniesz też, aby to ta DRUGA osoba się zbliżyła; aby się odsłoniła, odrzuciła swoje mechanizmy obronne, odkryła swoje rany, zerwała maski które nosi, odkryła swoją autentyczną osobowość, stanęła zupełnie "nago" przed tobą. A jednocześnie pragnąc bliskości, sam obawiasz się odrzucić swoje "obrony".
Jest to jeden z zasadniczych konfliktów pomiędzy przyjaciółmi, ukochanymi: nikt nie chce się odsłonić, stanąć w "nagości", zupełnie szczerze przed tym drugim. A oboje pragną bliskości...
Stąd, jeśli nie odrzucisz zahamowań i stłumień, którymi "obdarowali" cię twoi rodzice, twoje wychowanie, twoje społeczeństwo, twoja kultura i twoja religia, wtedy nigdy tak naprawdę nie zbliżysz się do nikogo. Ale to TY musisz przejąć inicjatywę, nie przerzucaj tego na tę drugą osobę.
Często, nawet gdy ktoś inny jest gotowy by obdarzyć cię swoją miłością... wtedy wycofujesz się. Pojawia się obawa: "tak, to piękne, ale jak długo będzie to trwać? Wcześniej, czy później będę musiał się odkryć". A miłość oznacza bliskość, miłość to dwie osoby zbliżające się do siebie, miłość to dwa ciała w jednej duszy. I pojawia się lęk, lęk o swoją duszę, swoje wnętrze... "przecież nie jestem doskonały, lepiej się ukryć, lepiej się nie odkrywać, niż narazić na odrzucenie"... I w ten sposób lęk przed odrzuceniem nie pozwala ci przyjąć miłości, nie pozwala ci zbliżyć się do innej osoby.
Co zatem robić? Pierwszy, podstawowy krok to akceptacja siebie samego, takiego jakim jesteś... odrzuć tradycję, która doprowadziła niemal cały świat do szaleństwa. Spójrz do wewnątrz i odrzuć wszystko, co zostało ci narzucone; wszystko co powoduje twój wstyd. Musisz zaakceptować swoja naturę, taką jaka jest, a nie taką jaka "powinna być". Nie nauczam żadnych "powinienem/nie powinienem". Wszystkie "powinienem/nie powinienem" to przyczyna choroby ludzkiego umysłu. Odrzuć wszystkie powinności bycia kimś ważnym, pobożnym, respektowanym... nie ma nic piękniejszego od bycia prostym i zwyczajnym, od bycia po prostu sobą. Możesz wyrażać siebie autentycznie i szczerze - stajesz się otwarty i ta otwartość pomoże innej osobie otworzyć się przed tobą. Twoja bezpretensjonalna, autentyczna prostota to zachęta dla bliskości, zaufania i otwartości ze strony drugiej osoby. Gdy znikają wszystkie "powinienem/nie powinienem", gdy nie musisz się już ukrywać i bać, wtedy pojawia się bliskość.
Kiedy pojawia się miłość, kiedy chcesz w nią głębiej wejść, powstaje następny problem. Wchodząc głębiej w miłość, tracisz swoje fałszywe "ja". I zaczynasz się bać, unikać głębi miłości, gdyż ta głębia jest jak śmierć. Zaczynasz tworzyć bariery między sobą a twoją ukochaną, gdyż kobieta wydaje się jak przepaść, przepaść przez którą możesz zostać wchłonięty. Powstałeś z kobiety, ona jest łonem, przepaścią... jeśli może dać ci życie, może dać ci też śmierć. Kobieta jest niebezpieczna, tajemnicza. Nie potrafisz żyć bez niej i jednocześnie nie potrafisz żyć z nią. Nie możesz się od niej oddalić, gdyż bez niej życie jest puste; nie możesz się do niej zupełnie zbliżyć, gdyż wtedy tracisz swoje "ja".
Ten konflikt jest typowy w każdej miłości. Zatem czynisz kompromisy: nie oddalasz się zbyt daleko, ale też nie zbliżasz się totalnie. Stoisz gdzieś w środku, balansując sobą... ale wtedy miłość nie może się pogłębić. Głębia miłości jest osiągalna tylko wtedy, gdy odrzucisz lęk i skoczysz z zamkniętymi oczami głową w przód.
Jest to niebezpieczne - miłość może zabić twoje ego, twoje "ja". Miłość to trucizna dla twojego fałszywego "ja". Miłość to życie dla ciebie prawdziwego, miłość to śmierć dla twojego ego. Musisz skoczyć. Musisz się zbliżyć i dosłownie rozpłynąć w kobiecie... ta bliskość to drzwi do boskości, do wieczności.
Kobieta ma podobny problem. Im bardziej zaczyna zbliżać się do mężczyzny, ten tym bardziej stara się od niej uciec i znajduje tysiące wymówek by się oddalić. Zatem kobieta musi czekać, a czekanie to następny problem: jeśli kobieta nie przejmuje inicjatywy, wygląda to na obojętność, a obojętność może zabić miłość. Nic nie jest bardziej zabójcze dla miłości niż obojętność. Nawet nienawiść jest lepsza, gdyż jest przynajmniej pewnym rodzajem relacji miedzy dwojgiem osób. Miłość może przetrwać nienawiść, ale nie znosi obojętności. I stąd kobieta ma trudności; jeśli przejmuje inicjatywę, mężczyzna ucieka, gdyż większość mężczyzn nie znosi kobiet, które podejmują inicjatywę. Mężczyzna czuje, że zbliża się przepaść, więc lepiej uciec, zanim będzie za późno. Tak właśnie powstają donżuani. Krążą od jednej kobiety do drugiej, wypełnieni lękiem, że przepaść może ich wchłonąć. Donżuani nie są prawdziwymi kochankami, choć na nich wyglądają - każdego dnia nowa kobieta. Donżuani to przestraszeni ludzie, obawiający się bliskości.
Zatem kobieta również stoi pośrodku; tak jak mężczyzna między lękiem przed przepaścią a pragnieniem bliskości, tak kobieta między przejęciem inicjatywy a obojętnością. Obie sytuacje są złe, to zwykłe kompromisy. A kompromisy nie pozwalają rozkwitnąć miłości. Kompromisy nie pozwalają niczemu rozkwitnąć. Kompromisy to kalkulacja, spryt... potrzebne w biznesie, ale nie mające nic wspólnego z miłością. Więc zaryzykuj, odrzuć bariery swojego ego i skocz... skocz w prawdziwą bliskość, skocz w prawdziwą miłość.
Na początku miłość ma barwę seksu. Jeśli jest płytka, pozostanie do tego seksu zredukowana; tak naprawdę to nie będzie żadna miłość. A bez miłości seks sprowadza życie do prymitywnego, wręcz obrzydliwego poziomu. Seks może być piękny, gdy towarzyszy mu miłość. Sam w sobie jest obrzydliwy. To tak jakby najpiękniejsze oczy najpiękniejszej kobiety wyjąć z oczodołów. Pozbawione ciała, nawet najpiękniejsze oczy są obrzydliwe.
Bliskość w stosunku do jednej kobiety lub mężczyzny jest dużo lepsza, niż mnogość relacji partnerskich. Może ta mnogość jest zabawna, ale powierzchowna - nigdy nie zdołasz rozwinąć się wewnętrznie. Miłość to nie sezonowy kwiatek, potrzeba jej wiele czasu by rozkwitła. Każdy mężczyzna ma w sobie pierwiastek kobiecości, każda kobieta ma w sobie pierwiastek męskości. Jedyny sposób, aby się o tej jedności przekonać, to bycie w głębokiej bliskości. Postaraj się bliskości rozkwitnąć tak bardzo, jak to tylko możliwe. Pozwól rozkwitnąć zaufaniu, odrzuć wszystkie bariery dzielące cię od drugiej osoby.
Według mnie, uduchowienie oznacza ciepło, miłość i bliskość. Źródłem ciepła jest kobieta. Jej miłość i oddanie, połączone z intelektem mężczyzny; jej serce połączone z głową mężczyzny, mogą uczynić cud...
Dzielcie się swoja miłością, swoimi sercami. Pragnę, aby kobieta i mężczyzna rozwijali się wspólnie, w głębokiej harmonii i poczuciu nieograniczonej bliskości. Tylko w ten sposób możemy zmienić świat.
niedziela, 17 kwietnia 2016
Grzebień drewniany- znów o...
Było już kilka rozmów, Beata nawet wspominała, że szuka wykonawcy, który z sercem wykona drewniany grzebień. Moi przyjaciele zamierzają sami wykonać z drewna brzozowego tak jak kiedyś polecał pan z filmu- a na razie dostałem od nich prezent o czym informuję zaintereowanych. Są w sprzedaży w chińskich sklepach drewniane grzebienie za niecałe 3 złote.
Tak to wygląda w opakowaniu i bez. Napis to rzecz jasna jakieś tam domki i strzałeczki ale można to drobniutkim papierem ściernym usunąć i nanieść własną grawerkę, malunek czy wypalić lutownicą do tam się chce- na przykład "kocham cię".
Tak to wygląda w opakowaniu i bez. Napis to rzecz jasna jakieś tam domki i strzałeczki ale można to drobniutkim papierem ściernym usunąć i nanieść własną grawerkę, malunek czy wypalić lutownicą do tam się chce- na przykład "kocham cię".
środa, 13 kwietnia 2016
Wielowymiarowość świadomości
Praca niniejsza nieco odbiega od większości prezentowanych tutaj tekstów- mam w przygotowaniu wpis pod tytułem "zaniżanie wibracji na blogu" ( a to znów jak zwykle wynik rozmów jakie sobie tutaj toczymy) ale przed publikacją zawartych tam przemyśleń konieczne jest jak sądzę pewne wyjaśnienie (wstęp) za które posłuży niniejszy tekst a potem kilka zdań w rozmowach (komentarzach) pod artykułem. Szczególną uwagę polecam zwrócić na poziom drugi a więc ludzki poziom rozwoju świadomości bo temu tematowi (dyskomfort "obniżania wibracji bloga") poświęcę potem jeszcze trochę czasu choć i trzeci poziom zapewne zwróci uwagę wielu czytelników. Artykuł "męski" ale napisany przejrzyście i bardzo ....intuicyjnie (nie męczy) więc może sie spodobać również czytelniczkom bo w pewnym sensie systematyzuje to co Wy miewacie z samego faktu urodzenia w żeńskim ciele. Do dzieła:
tekst w oryginale dostępny tutaj: https://vk.com/slavianinpolska?w=wall230499675_715%2Fall
POZIOMY ROZWOJU CZŁOWIEKA
Każdy człowiek w zależności od poziomu rozwoju świadomości posiada rozmaite rodzaje bodźców przyczyniających się do dokonania takich czy innych postępków - w ogóle dla podjęcia decyzji i dokonania wyboru jako takiego. Poniżej w skrócie opiszę różnorodność podstawowych bodźców.
Zwierzęcy (instynktowny) poziom rozwoju świadomości.
Instynkty to reakcje - nakierowanie na zaspokojenie fundamentalnych potrzeb cielesnych. Zwierzęta jako istoty nie są jeszcze w stanie dokonywać rozumowych wywodów i działań i aby uniknąć niebezpieczeństwa zmuszone są przeżywać niemal nieustanny strach: uciekać gdy poczują zapach drapieżnika, poszukiwać pożywienia i ofiar. Zwierzę na swoim poziomie rozwoju ma doskonałą reakcję aby nie tracić czasu na analizy i rozpatrzenia sytuacji. Ich działania można nazwać absolutnie szczerymi i bezpośrednimi. Zwierzęta działają w mgnieniu oka - stosownie do sytuacji ale ich reakcja ograniczona jest rozmytym i niezbyt głębokim -instynktownym poziomem świadomości.
Ludzki (intelektualny) poziom rozwoju świadomości.
Pod pojęciem intelektu mamy na myśli uświadomienie celu na poziomie umysłowym, logiczne przemyślenie i wybór najlepszej drogi jego osiągnięcia. Dla człowieka jako istoty bardziej rozumnej strach nie gra już tak znaczącej roli ponieważ za większą część pracy psychiki, za przyjmowanie decyzji teraz odpowiada intelekt. Strach przychodzi gdzieś przez poziom podświadomości tym nie mniej do absolutnej rozumności takiemu obywatelowi jeszcze daleko i jeśli przyjąć na jego poziomie rozwoju świadomości możliwość całkowitego eliminowania lęku, to ta nierozumność przejawia się w pełni - człowiek zaczyna dokonać czynów lekkomyślnych i zagrażających życiu. Coś takiego wyraźnie pojawia się w zachowaniu pod wpływem alkoholu kiedy to zmysły zostają przytępione z powodu zawężenia świadomości.
Innymi słowy, w miejscu, gdzie umysł nie przejawia pełni sił, na scenę wychodzą prymitywniejsze organy kontroli związane z przejawem ewolucyjnej przeszłości (zwięrzęcego poziomu rozwoju świadomości). I tu pozwolę sobie na pewne śmiałe przypuszczenie: gdy człowiek wnosi do działania absolutną rozumność to emocje strachu i prymitywne emocje odchodzą z życia na zawsze.
Reakcja fizyczna na ludzkim poziomie rozwoju świadomości w porównaniu z poziomem zwierzęcym jest spowolniona ponieważ człowiek postrzega realność poprzez warstwę bufora mentalnego w którym następuje ocena i analiza sytuacji. W zależności od poziomu rozumności (mocy rozróżniania) człowiek w wyniku dokonanej analizy podejmuje prawidłowe bądź błędne decyzje a za tym następują odpowiednio efektywne działania.
Rozwój świadomości na poziomie ludzkim możliwy jest wyłącznie w stanie nierównowagi (w sytuacji pewnego dyskomfortu) kiedy to istnieje problem, kiedy nie zadowala to co jest i jest do czego dążyć. A stan "zaspokojenia" w większości wypadków nie tylko zatrzymuje rozwój świadomości na aktualnym poziomie lecz prowadzi do degradacji.
Być może słyszeliście o sławnym eksperymencie kiedy to naukowcy podłączyli do mózgu myszy elektrody i wykonali specjalny pedał, który gdy mysz go naciskała powodował u niej orgazm. Po kilkuset orgazmach przeżytych w ciągu godziny mysz zmarła z utraty energii. Innymi słowami na określonym stopniu rozwoju w warunkach nieustannej błogości żywy organizm degraduje się i umiera.
Pojawia się pytanie: czy człowiek może rozwijać się bez cierpienia? Wychodzi na to, że na ludzkim poziomie rozwoju świadomość zmuszona jest doświadczać dyskomfortu tylko z tego powodu, że szczęście bez cierpienia w ostateczności prowadzi do śmierci. Niestety na aktualnym poziomie rozwoju naszego społeczeństwa - cóż za paradoks- człowiek zmuszony jest znajdować się w pewnym niebezpieczeństwie aby przeżyć.
Aby pojąć źródłowe przyczyny ludzkiego nieszczęścia niezbędne jest przeanalizowanie naszego obecnego stopnia rozwoju świadomości - naturę naszej samoidentyfikacji. Rzeczywistość dla przeciętnego obywatela jawi się jako swego rodzaju gra strategiczna. W tej grze mamy swoje osobiste rozdanie kart. Pośród kart słabych znajdują się nasze czułe punkty, lęki i długi. Pośród atutów mamy umiejętności, zasoby, kontakty. Wykorzystujemy posiadany rozkład aby doścignąć żądanych celów pokonując słabości. Wszystko to zewnętrzna -powierzchowna strona ludzkiego poziomu rozwoju świadomości. Wewnętrzna strona jest o wiele bardziej złożona- ona kipi wręcz nieustannymi emocjami, odczuciami, myślami, mnóstwem nieświadomych wpływów i zjawisk.
Ludzki intelekt stanowi swego rodzaju magnes psychiczny z biegunowością plusa i minusa, złego i dobrego, dobra i zła. Intelekt zbudowany jest w taki sposób aby człowiek dążył do przeżyć przyjemnych i odpychał nieprzyjemne. To właśnie intelekt rodziela rzeczywistość na dwa spektra: szczęście i cierpienie, dobro i zło, jasności i mroku, wysokiego i niskiego itp. I tak długo jak utożsamiamy się z intelektem zasada jego pracy jest dla nas dominującą. Cierpienia na ludzkim poziomie rozwoju są nieuniknione a cała mądrość polega na tym aby przeżyć należną porcję trudnych wydarzeń bez ich tłumienia, "zawieszania się" (zatrzymywania) na nich i z jak najmniejszym sprzeciwem.
W sprzyjających warunkach w jakimś raju dla dualnego umysłu przestają istnieć jakiekolwiek bodźce ku dalszym działaniom ponieważ wszystko jest zadowalające i świadomość na ludzkim poziomie rozwoju nieuronnie usypia w komforcie staczając się do bardziej prymitywnego poziomu zwierzęcego - poniżej progu wibracji intelektu. Dlatego też te niewielkie przeszkody i tenże dyskomfort jaki sprawia nam życie można przyjmować jako błogosławieństwo, jako efektywniejszy sposób rozwoju świadomości na jego aktualnym poziomie ewolucji. W raju człowiek głupieje i degraduje się a w codzienności i zmuszony pracować wzrasta i rozwija się.
Doświadczenia naszego świata są dwojakiego rodzaju. Przywiazując się do doświadczeń miłych nieuchronnie doświadczamy również cierpienia. Z jednej strony tego rodzaju dualizm wydaje się niesprawiedliwy. Czy naprawdę na ludzkim poziomie rozwoju nie da się bez cierpienia? Z drugiej strony gdyby człowiek doświadczał wyłącznie przeżyć przyjemnych to nie pojawiały by się u niego bodźce do dalszego ruchu. Nie byłby w stanie pozostawić swojego aktualnego poziomu dla poziomu bardziej subtelnego i na zawsze pozostał by w głupim zapomnieniu. Cierpienie jest instrumentem rozwoju.
Stan przyjemności to tylko cząstka prawdy, ból jest jej przeciwieństwem, które dosłownie mówi nam abyśmy się obudzili i zostawili tę "półprawdę", opuścili te obrazy, iluzje i dążyli ku nowym poziomom rozwoju świadomości - ku prawdzie i wolności. Dlatego też tak ważna jest świadoma, celowa ewolucja kiedy to przemieszczasz się "nie z pod pałki" ale mocą własnego zrozumienia.
Być może z samej natury rzeczy jest nam przeznaczone poznanie tego co się wydarza- wyjście poza ramy własnego umysłu na wyższy poziom świadomości i być może dopiero wtedy naprawdę zaspokojenie pociągu do zjednoczenia przeciwności - ku harmonii i integralności.
Intuicyjny poziom rozwoju świadomości.
W trakcie rozwoju świadomość stopniowo zauważa "płaskość" intelektu jako zdecydowanie wtórnego i przestaje absorbować się myśleniem. Intelekt jest nadzwyczaj efektywnym czynnikiem ewolucji natury - tym ogniwem pośrednim (poziomem rozwoju) dzięki któremu świadomość realizuje współdziałanie ze światem obiektów, zmusza nas sam będąc w niestabilności nieustannie wznosić się na nowy poziom komfortu. Ale jak każdy system mechanizm mentalny ulega kiedyś wyczerpaniu, osiąga swój kres i w określonych warunkach ustępuje miejsca nowym- bardziej subtelnym i efektywnym instrumentom poznania.
Podczas obserwacji tego co się wydarza wypracowałem sobie swoistą ezoteryczną koncepcję - brać na wiarę nie polecam ale ma sens obserwacja jej przejawów w swoim życiu. Rzecz w tym, że natura wymaga od człowieka wzrostu i samopoznania (nieustannego przechodzenia do nowych poziomów rozwoju) i kiedy wydarza się to celowo, świadomie wtedy wyższe siły redukują ilość surowych "karmicznych" wydarzeń -nieprzyjemności wywołujących wzrost siłą wpływu negatywnych doświadczeń. Mówiąc innymi słowami - pomimo tego, że człowiek znajduje się pod wpływem "zasady" bata i piernika * to może on świadomie wybierać "piernik" a wtedy uderzenia bata nie mają szczególnej konieczności. Przy świadomym podejściu przepracowanie karmy i wyjście stresów przechodzi bardzo gładko aniżeli w wypadkach gdy człowiek nie rozumie przyczyny wynikających zdarzeń i doświadczeń.
Na ludzkim poziomie rozwoju świadomości skłonni jesteśmy do szukania przyczyn wewnętrznych doświadczeń w świecie zewnętrznym co jest z gruntu pomyłką ponieważ świat zewnętrzny niesie wyłącznie obraz widzialny tej przyczyny. Temu właśnie tematowi na stronie progressman.ru poświęcono szereg artykułów pod tagiem "projekcje". Tak naprawdę zdarzenia same układają się zgodnie z tą karmą, z tymi doświadczeniami dla których nastał czas aby przejawiły się na bieżącym poziomie rozwoju świadomości. Poziom zdarzeń jest w pewnym sensie w ogóle iluzoryczny ponieważ bez naszych myśli i uczuć nie ma on żadnego "ubarwienia" i jakiegokolwiek znaczenia. Tak naprawdę za granicami myśli nie ma w ogóle nic i nigdy nie było poza jednym...... Wewnątrz umysłu jest tylko jedno zdarzenie - jest nim sam Bóg. W zależności od wiary czy też preferencji intelektualnych można słowo "Bóg" podmienić na przykład słowem "absolut"/ "nieprzejawiona naturą"/ "niezmierzonym chaosem"/ 'paradoksalnym obiektywnym i wiecznym TERAZ". Ta prawda staje się oczywista na intuicyjnym poziomie rozwoju świadomości.
W kontekście tych okoliczności sens życia każdego człowieka polega na rozwoju świadomości. Kiedy człowiek naprawdę dosięga stopnia rozumu to osiaga możliwość wychodzenia poza jego granice - za granice świata dualności w którym wszystko było dzielone na aspekty przyjemne i nieprzyjemne.
Na dużo głębszym poziomie rozwoju świadomości rozum oddziela swoją rolę od intuicji a z czasem w pełni przekazuje jej stery zarządzania. Intuicja objawia się jako czynnik zaufania w stosunku do zachodzącej rzeczywistości. Pojawia się uczucie absolutnej spontaniczności tego co się dzieje. Znajdujecie się w "centrum" istnienia (Iwan Durak- przyp. tłum.), dosłownie cała rzeczywistość kręci sie wokół was. Waszą naturą jest czyste istnienie, bezkształtny obserwator życia. Na tym poziomie rozwoju świadomości mentalny bufor jest usuwany i spontaniczna reakcja na każdy impuls następuje w mgnieniu oka. Na tym poziomie zaczyna się doświadczanie nazywane we wschodnich nauczaniach pojęciem "lila" - spontaniczna gra.
Tak więc można wyróżnić 3 poziomy rozwoju świadomości i 3 poziomy motywacji, które kierują naszym zachowaniem: zwierzęcy, ludzki i boski. Albo też innymi słowami poziomy: instynktowny, intelektualny i intuicyjny.
1. Instynkt to następstwo bodźca w celu osiagnięcia celu, który nie jest nawet uświadamiany. 2. Intelekt zakłada poczucie celu na poziomie umysłowym, logiczne opracowanie i wybór najlepszej drogi i celu. 3. «Intuitio» tłumaczy się z łaciny jako kontemplacja. Aby widzieć prawdę wewnątrz umysłu niezbędna jest świadomość. Intuicja to możliwość trzeźwej oceny sytuacji bezpośrednią świadomością z pominięciem bufora mentalnego.
Głównym przesłaniem, którego zamiarem jest ten artykuł o trzech poziomach świadomości jest pojmowanie chociażby na poziomie rozumu, że nieustanny rozwój i samopoznanie jest prawdziwym celem naszego przebywania w bieżących warunkach życia.
Igor Satorin
* Jest to pradawna zasada zgodnie z którą władca (obrazowo) w prawej ręce (męskość) powinien trzymać bat a w lewej (kobiecość) piernik czyli łakoć na zachętę. Dociekliwi mogą sobie wrzucić w google tłumacz na przykład ten link
http://studopedia.org/10-180422.html
p.s. polecam uwadze nowy link jaki dodałem niedawno tu u góry po prawej. "dzieci pierdoły". nadmierne matkowanie rodzi nam dziś takie patologie. http://forsal.pl/artykuly/892182,dzieci-pierdoly-hodujemy-zombie-ktore-nie-wiedza-kim-sa-i-dokad-zmierzaja.html,1,4
tekst w oryginale dostępny tutaj: https://vk.com/slavianinpolska?w=wall230499675_715%2Fall
POZIOMY ROZWOJU CZŁOWIEKA
Każdy człowiek w zależności od poziomu rozwoju świadomości posiada rozmaite rodzaje bodźców przyczyniających się do dokonania takich czy innych postępków - w ogóle dla podjęcia decyzji i dokonania wyboru jako takiego. Poniżej w skrócie opiszę różnorodność podstawowych bodźców.
Zwierzęcy (instynktowny) poziom rozwoju świadomości.
Instynkty to reakcje - nakierowanie na zaspokojenie fundamentalnych potrzeb cielesnych. Zwierzęta jako istoty nie są jeszcze w stanie dokonywać rozumowych wywodów i działań i aby uniknąć niebezpieczeństwa zmuszone są przeżywać niemal nieustanny strach: uciekać gdy poczują zapach drapieżnika, poszukiwać pożywienia i ofiar. Zwierzę na swoim poziomie rozwoju ma doskonałą reakcję aby nie tracić czasu na analizy i rozpatrzenia sytuacji. Ich działania można nazwać absolutnie szczerymi i bezpośrednimi. Zwierzęta działają w mgnieniu oka - stosownie do sytuacji ale ich reakcja ograniczona jest rozmytym i niezbyt głębokim -instynktownym poziomem świadomości.
Ludzki (intelektualny) poziom rozwoju świadomości.
Pod pojęciem intelektu mamy na myśli uświadomienie celu na poziomie umysłowym, logiczne przemyślenie i wybór najlepszej drogi jego osiągnięcia. Dla człowieka jako istoty bardziej rozumnej strach nie gra już tak znaczącej roli ponieważ za większą część pracy psychiki, za przyjmowanie decyzji teraz odpowiada intelekt. Strach przychodzi gdzieś przez poziom podświadomości tym nie mniej do absolutnej rozumności takiemu obywatelowi jeszcze daleko i jeśli przyjąć na jego poziomie rozwoju świadomości możliwość całkowitego eliminowania lęku, to ta nierozumność przejawia się w pełni - człowiek zaczyna dokonać czynów lekkomyślnych i zagrażających życiu. Coś takiego wyraźnie pojawia się w zachowaniu pod wpływem alkoholu kiedy to zmysły zostają przytępione z powodu zawężenia świadomości.
Innymi słowy, w miejscu, gdzie umysł nie przejawia pełni sił, na scenę wychodzą prymitywniejsze organy kontroli związane z przejawem ewolucyjnej przeszłości (zwięrzęcego poziomu rozwoju świadomości). I tu pozwolę sobie na pewne śmiałe przypuszczenie: gdy człowiek wnosi do działania absolutną rozumność to emocje strachu i prymitywne emocje odchodzą z życia na zawsze.
Reakcja fizyczna na ludzkim poziomie rozwoju świadomości w porównaniu z poziomem zwierzęcym jest spowolniona ponieważ człowiek postrzega realność poprzez warstwę bufora mentalnego w którym następuje ocena i analiza sytuacji. W zależności od poziomu rozumności (mocy rozróżniania) człowiek w wyniku dokonanej analizy podejmuje prawidłowe bądź błędne decyzje a za tym następują odpowiednio efektywne działania.
Rozwój świadomości na poziomie ludzkim możliwy jest wyłącznie w stanie nierównowagi (w sytuacji pewnego dyskomfortu) kiedy to istnieje problem, kiedy nie zadowala to co jest i jest do czego dążyć. A stan "zaspokojenia" w większości wypadków nie tylko zatrzymuje rozwój świadomości na aktualnym poziomie lecz prowadzi do degradacji.
Być może słyszeliście o sławnym eksperymencie kiedy to naukowcy podłączyli do mózgu myszy elektrody i wykonali specjalny pedał, który gdy mysz go naciskała powodował u niej orgazm. Po kilkuset orgazmach przeżytych w ciągu godziny mysz zmarła z utraty energii. Innymi słowami na określonym stopniu rozwoju w warunkach nieustannej błogości żywy organizm degraduje się i umiera.
Pojawia się pytanie: czy człowiek może rozwijać się bez cierpienia? Wychodzi na to, że na ludzkim poziomie rozwoju świadomość zmuszona jest doświadczać dyskomfortu tylko z tego powodu, że szczęście bez cierpienia w ostateczności prowadzi do śmierci. Niestety na aktualnym poziomie rozwoju naszego społeczeństwa - cóż za paradoks- człowiek zmuszony jest znajdować się w pewnym niebezpieczeństwie aby przeżyć.
Aby pojąć źródłowe przyczyny ludzkiego nieszczęścia niezbędne jest przeanalizowanie naszego obecnego stopnia rozwoju świadomości - naturę naszej samoidentyfikacji. Rzeczywistość dla przeciętnego obywatela jawi się jako swego rodzaju gra strategiczna. W tej grze mamy swoje osobiste rozdanie kart. Pośród kart słabych znajdują się nasze czułe punkty, lęki i długi. Pośród atutów mamy umiejętności, zasoby, kontakty. Wykorzystujemy posiadany rozkład aby doścignąć żądanych celów pokonując słabości. Wszystko to zewnętrzna -powierzchowna strona ludzkiego poziomu rozwoju świadomości. Wewnętrzna strona jest o wiele bardziej złożona- ona kipi wręcz nieustannymi emocjami, odczuciami, myślami, mnóstwem nieświadomych wpływów i zjawisk.
Ludzki intelekt stanowi swego rodzaju magnes psychiczny z biegunowością plusa i minusa, złego i dobrego, dobra i zła. Intelekt zbudowany jest w taki sposób aby człowiek dążył do przeżyć przyjemnych i odpychał nieprzyjemne. To właśnie intelekt rodziela rzeczywistość na dwa spektra: szczęście i cierpienie, dobro i zło, jasności i mroku, wysokiego i niskiego itp. I tak długo jak utożsamiamy się z intelektem zasada jego pracy jest dla nas dominującą. Cierpienia na ludzkim poziomie rozwoju są nieuniknione a cała mądrość polega na tym aby przeżyć należną porcję trudnych wydarzeń bez ich tłumienia, "zawieszania się" (zatrzymywania) na nich i z jak najmniejszym sprzeciwem.
W sprzyjających warunkach w jakimś raju dla dualnego umysłu przestają istnieć jakiekolwiek bodźce ku dalszym działaniom ponieważ wszystko jest zadowalające i świadomość na ludzkim poziomie rozwoju nieuronnie usypia w komforcie staczając się do bardziej prymitywnego poziomu zwierzęcego - poniżej progu wibracji intelektu. Dlatego też te niewielkie przeszkody i tenże dyskomfort jaki sprawia nam życie można przyjmować jako błogosławieństwo, jako efektywniejszy sposób rozwoju świadomości na jego aktualnym poziomie ewolucji. W raju człowiek głupieje i degraduje się a w codzienności i zmuszony pracować wzrasta i rozwija się.
Doświadczenia naszego świata są dwojakiego rodzaju. Przywiazując się do doświadczeń miłych nieuchronnie doświadczamy również cierpienia. Z jednej strony tego rodzaju dualizm wydaje się niesprawiedliwy. Czy naprawdę na ludzkim poziomie rozwoju nie da się bez cierpienia? Z drugiej strony gdyby człowiek doświadczał wyłącznie przeżyć przyjemnych to nie pojawiały by się u niego bodźce do dalszego ruchu. Nie byłby w stanie pozostawić swojego aktualnego poziomu dla poziomu bardziej subtelnego i na zawsze pozostał by w głupim zapomnieniu. Cierpienie jest instrumentem rozwoju.
Stan przyjemności to tylko cząstka prawdy, ból jest jej przeciwieństwem, które dosłownie mówi nam abyśmy się obudzili i zostawili tę "półprawdę", opuścili te obrazy, iluzje i dążyli ku nowym poziomom rozwoju świadomości - ku prawdzie i wolności. Dlatego też tak ważna jest świadoma, celowa ewolucja kiedy to przemieszczasz się "nie z pod pałki" ale mocą własnego zrozumienia.
Być może z samej natury rzeczy jest nam przeznaczone poznanie tego co się wydarza- wyjście poza ramy własnego umysłu na wyższy poziom świadomości i być może dopiero wtedy naprawdę zaspokojenie pociągu do zjednoczenia przeciwności - ku harmonii i integralności.
Intuicyjny poziom rozwoju świadomości.
W trakcie rozwoju świadomość stopniowo zauważa "płaskość" intelektu jako zdecydowanie wtórnego i przestaje absorbować się myśleniem. Intelekt jest nadzwyczaj efektywnym czynnikiem ewolucji natury - tym ogniwem pośrednim (poziomem rozwoju) dzięki któremu świadomość realizuje współdziałanie ze światem obiektów, zmusza nas sam będąc w niestabilności nieustannie wznosić się na nowy poziom komfortu. Ale jak każdy system mechanizm mentalny ulega kiedyś wyczerpaniu, osiąga swój kres i w określonych warunkach ustępuje miejsca nowym- bardziej subtelnym i efektywnym instrumentom poznania.
Podczas obserwacji tego co się wydarza wypracowałem sobie swoistą ezoteryczną koncepcję - brać na wiarę nie polecam ale ma sens obserwacja jej przejawów w swoim życiu. Rzecz w tym, że natura wymaga od człowieka wzrostu i samopoznania (nieustannego przechodzenia do nowych poziomów rozwoju) i kiedy wydarza się to celowo, świadomie wtedy wyższe siły redukują ilość surowych "karmicznych" wydarzeń -nieprzyjemności wywołujących wzrost siłą wpływu negatywnych doświadczeń. Mówiąc innymi słowami - pomimo tego, że człowiek znajduje się pod wpływem "zasady" bata i piernika * to może on świadomie wybierać "piernik" a wtedy uderzenia bata nie mają szczególnej konieczności. Przy świadomym podejściu przepracowanie karmy i wyjście stresów przechodzi bardzo gładko aniżeli w wypadkach gdy człowiek nie rozumie przyczyny wynikających zdarzeń i doświadczeń.
Na ludzkim poziomie rozwoju świadomości skłonni jesteśmy do szukania przyczyn wewnętrznych doświadczeń w świecie zewnętrznym co jest z gruntu pomyłką ponieważ świat zewnętrzny niesie wyłącznie obraz widzialny tej przyczyny. Temu właśnie tematowi na stronie progressman.ru poświęcono szereg artykułów pod tagiem "projekcje". Tak naprawdę zdarzenia same układają się zgodnie z tą karmą, z tymi doświadczeniami dla których nastał czas aby przejawiły się na bieżącym poziomie rozwoju świadomości. Poziom zdarzeń jest w pewnym sensie w ogóle iluzoryczny ponieważ bez naszych myśli i uczuć nie ma on żadnego "ubarwienia" i jakiegokolwiek znaczenia. Tak naprawdę za granicami myśli nie ma w ogóle nic i nigdy nie było poza jednym...... Wewnątrz umysłu jest tylko jedno zdarzenie - jest nim sam Bóg. W zależności od wiary czy też preferencji intelektualnych można słowo "Bóg" podmienić na przykład słowem "absolut"/ "nieprzejawiona naturą"/ "niezmierzonym chaosem"/ 'paradoksalnym obiektywnym i wiecznym TERAZ". Ta prawda staje się oczywista na intuicyjnym poziomie rozwoju świadomości.
W kontekście tych okoliczności sens życia każdego człowieka polega na rozwoju świadomości. Kiedy człowiek naprawdę dosięga stopnia rozumu to osiaga możliwość wychodzenia poza jego granice - za granice świata dualności w którym wszystko było dzielone na aspekty przyjemne i nieprzyjemne.
Na dużo głębszym poziomie rozwoju świadomości rozum oddziela swoją rolę od intuicji a z czasem w pełni przekazuje jej stery zarządzania. Intuicja objawia się jako czynnik zaufania w stosunku do zachodzącej rzeczywistości. Pojawia się uczucie absolutnej spontaniczności tego co się dzieje. Znajdujecie się w "centrum" istnienia (Iwan Durak- przyp. tłum.), dosłownie cała rzeczywistość kręci sie wokół was. Waszą naturą jest czyste istnienie, bezkształtny obserwator życia. Na tym poziomie rozwoju świadomości mentalny bufor jest usuwany i spontaniczna reakcja na każdy impuls następuje w mgnieniu oka. Na tym poziomie zaczyna się doświadczanie nazywane we wschodnich nauczaniach pojęciem "lila" - spontaniczna gra.
Tak więc można wyróżnić 3 poziomy rozwoju świadomości i 3 poziomy motywacji, które kierują naszym zachowaniem: zwierzęcy, ludzki i boski. Albo też innymi słowami poziomy: instynktowny, intelektualny i intuicyjny.
1. Instynkt to następstwo bodźca w celu osiagnięcia celu, który nie jest nawet uświadamiany. 2. Intelekt zakłada poczucie celu na poziomie umysłowym, logiczne opracowanie i wybór najlepszej drogi i celu. 3. «Intuitio» tłumaczy się z łaciny jako kontemplacja. Aby widzieć prawdę wewnątrz umysłu niezbędna jest świadomość. Intuicja to możliwość trzeźwej oceny sytuacji bezpośrednią świadomością z pominięciem bufora mentalnego.
Głównym przesłaniem, którego zamiarem jest ten artykuł o trzech poziomach świadomości jest pojmowanie chociażby na poziomie rozumu, że nieustanny rozwój i samopoznanie jest prawdziwym celem naszego przebywania w bieżących warunkach życia.
Igor Satorin
* Jest to pradawna zasada zgodnie z którą władca (obrazowo) w prawej ręce (męskość) powinien trzymać bat a w lewej (kobiecość) piernik czyli łakoć na zachętę. Dociekliwi mogą sobie wrzucić w google tłumacz na przykład ten link
http://studopedia.org/10-180422.html
p.s. polecam uwadze nowy link jaki dodałem niedawno tu u góry po prawej. "dzieci pierdoły". nadmierne matkowanie rodzi nam dziś takie patologie. http://forsal.pl/artykuly/892182,dzieci-pierdoly-hodujemy-zombie-ktore-nie-wiedza-kim-sa-i-dokad-zmierzaja.html,1,4
wtorek, 12 kwietnia 2016
Stań sie prawdziwie szczęśliwą- szczęśliwą kobietą.
Cała zawartość bloga tutaj podana jest również z pewnym dystansem. Przedstawiam w tym miejscu prawdopodobną według mnie drogę i konstrukcję świata (nie dla wszystkich - jak pisze [słusznie] poniżej Olga Waliajewa "to co jednemu pomoże- drugiemu może zaszkodzić"). Wszystko co tu przedstawiam - wyszukuję czy też prezentuję na podstawie własnego doświadczenia ( z grubsza jedno i drugie się zazębia) i chętnie poddaję pod dyskusję. Jeśli ktoś mnie przekona to mogę nawet zmodyfikować jakoś swoje spojrzenie.
No w każdym razie po raz kolejny przypominam, że nie robimy tu żadnego "kościółka" czy sekty. To nie są dogmaty, dyskutować o wszystkim można i chętnie czytam rozmaite opinie. Cieszę się także, że w gronie stałych czytelników przeważa takie właśnie podejście- -spojrzenie poszukiwacza.
Z szacunku dla dokonań autorki znanej już z prezentacji zarówno filmowej jak i jej tekstów poddaję pod ocenę kolejną jej pracę. Zgadzam się z tym i nie zgadzam jednocześnie- zależy jak na to spojrzeć. Ogólnie na tak:
Fajnie by tak było aby istniała ścisła instrukcja życiowa dla kobiet:
- krok w lewo- bukiet kwiatów, krok w prawo- oświadczyny, krok w przód- ciąża, krok w tył- bogactwo, podskok z trzema obrotami- świętość....ale tak nie jest i być tak nie może. Przecież nawet święte teksty rozmawiają z nami poprzez przypowieści i przykłady innych kobiet. Pokazują nam różne sytuacje oraz sposoby w jakie pokonały je święte kobiety. Pozostaje nam dorównywać, zapamiętywać, dążyć do szczytnych celów.
Czyli, że nawet dawniej kiedy to umysł kobiety nie był tak bardzo ograniczony społecznymi schematami szukanie odpowiedzi na swoje pytania nie było łatwą sprawą. A co tu dopiero mówić o współczesności? Dlatego rozumiem, że jedna i ta sama rada jednemu pomoże a innemu wprost przeciwnie.
Weźcie dowolny temat- powierzchowność kobiety, długość jej włosów, ilość dzieci, wiek właściwy dla małżeństwa, ilość partnerów, praca, dochód - i zrozumcie, że warianty mogą byc rozmaite. Nie ma takiego pojęcia jak "norma". Norma: piątka dzieci, warkocz do pasa, jeden partner seksualny - rzecz jasna mąż no i musisz umieć gotować barszcz. Nie ma takiej kobiety. Nie ma i być nie może.
Tak więc najważniejsza sprawa ku jakiej chcę Was tutaj doprowadzić to konieczność uruchamiania swojego rozumu - żeby nie kopiować, nie powielać tego co napisano gdzieś tam i jak powiadał jakiś autorytet ale myśleć. Stosować to u siebie, stosować stopniowo, po troszeczku. Mam wielką nadzieję, że moje książki pomagają Wam przebudzić rozum, widzieć swoje błędy, swoje problemy a jednocześnie swoje mocne strony, widzieć drogi do rozwiązania problemu, podejmować decyzje i nieść za nie odpowiedzialność.
Chcę przekazać Wam nie tylko wiedzę, reguły czy jakieś dogmaty. Chcę abyście uzyskały inne doświadczenie, inny smak tego życia w swoim kobiecym ciele. Abyście rozsmakowały się w tym by bez względu na wszystko pozostawać kobietami, abyście bez wzgledu na cokolwiek szanowały i kochały swojego męża, kochały i pomagały wzrastać swoim dzieciom, akceptowały swoje ciało, kochały siebie, troszczyły się o siebie.
A jak Wy to będziecie czynić to już jest Wasza indywidualna sprawa.
Nie ma jedynego standardu szczęścia dającego się wymierzyć poprzez ilość sukienek, uśmiechów, chwil kiedy on ciebie wysłucha czy też porządku domowego. Istnieje tylko statystyka mówiąca, że kobiecie szczęśliwej barszcz wychodzi smaczniejszy a twarz promienieje blaskiem nawet jeśli zarys tej twarzy odbiega od ideału a pod oczami są zmarszczki, że przy szczęśliwej kobiecie przebywać jest milej i korzystniej zarówno mężowi jak i dzieciom, że zdecydowanie chętniej wezmą za żonę dziewczynę szczęśliwą aniżeli smutną, samotną i nieszczęśliwą uważającą się za niepełnowartościową ponieważ jeszcze nie ma męża.
Którejś tam służy joga a innej sala gimnastyczna, któraś tam prowadzi samochód a inna nie. Któraś tam pracuje z pasją i to nie przeszkadza jej w życiu rodzinnym a inna gotuje zupę w domu i wypieka ciasteczka. Jakaś jest szczęśliwa w rodzinie bez męża a inna znów jest nieszczęśliwa mając męża i kilkoro dzieci. Któraś tam z radością budzi się o szóstej a dla którejś o wiele lepiej wstawać o ósmej. Ktoś tam strzyże włosy krótko aby bardziej podobać się sobie, któraś tam nosi dżinsy i szorty, je mięso i nie robi z tego powodu afery, któraś tam chodzi do kościoła a inna znów błogosławi wszechświat u siebie w domu. Każdy ma swoje tempo transformacji, swoją drogę i swoje cechy szczególne. Pozwólmy sobie na posiadanie tych cech szczególnych- przecież nie jesteśmy biorobotami! Najważniejsze aby te cechy szczególne nie przeszkadzały nam w czuciu się szczęśliwymi i nie oddalały nas od samych siebie.
Moje marzenie to nie kobiety w sukienkach wszędzie dookoła. Chciałabym aby na świecie było jak najwięcej kobiet szczęśliwych ponieważ gdy kobiety są szczęśliwe to szczęśliwi są i mężczyźni, dzieci i starcy a przyszłość jawi się bardziej kolorowa, jaśniejsza i bardziej świetlista.
Dlatego bardzo Was proszę - stań się szczęśliwą, prawdziwie szczęśliwą kobietą! I niech tam nie wszystkie zalecenia dadzą się zastosować, nie stosuj wszystkich i niech nie wszystko się uda - to nie jest ważne. Jeśli będziesz szczęśliwa to wystarczy.
Dokładnie o tym mówi moja książka o tytule "Dająca owoce". Traktuje ona nie tylko o dorosłości ale też o tym jak osiągnąć swoje szczęście, jaką drogą i po co.
Olga Waliajewa
źródło http://pravotnosheniya.info/Stante-schastlivoy-po-nastoyashchemu-schastlivoy-zhenshchinoy-3440.html
No w każdym razie po raz kolejny przypominam, że nie robimy tu żadnego "kościółka" czy sekty. To nie są dogmaty, dyskutować o wszystkim można i chętnie czytam rozmaite opinie. Cieszę się także, że w gronie stałych czytelników przeważa takie właśnie podejście- -spojrzenie poszukiwacza.
Z szacunku dla dokonań autorki znanej już z prezentacji zarówno filmowej jak i jej tekstów poddaję pod ocenę kolejną jej pracę. Zgadzam się z tym i nie zgadzam jednocześnie- zależy jak na to spojrzeć. Ogólnie na tak:
Fajnie by tak było aby istniała ścisła instrukcja życiowa dla kobiet:
- krok w lewo- bukiet kwiatów, krok w prawo- oświadczyny, krok w przód- ciąża, krok w tył- bogactwo, podskok z trzema obrotami- świętość....ale tak nie jest i być tak nie może. Przecież nawet święte teksty rozmawiają z nami poprzez przypowieści i przykłady innych kobiet. Pokazują nam różne sytuacje oraz sposoby w jakie pokonały je święte kobiety. Pozostaje nam dorównywać, zapamiętywać, dążyć do szczytnych celów.
Czyli, że nawet dawniej kiedy to umysł kobiety nie był tak bardzo ograniczony społecznymi schematami szukanie odpowiedzi na swoje pytania nie było łatwą sprawą. A co tu dopiero mówić o współczesności? Dlatego rozumiem, że jedna i ta sama rada jednemu pomoże a innemu wprost przeciwnie.
Weźcie dowolny temat- powierzchowność kobiety, długość jej włosów, ilość dzieci, wiek właściwy dla małżeństwa, ilość partnerów, praca, dochód - i zrozumcie, że warianty mogą byc rozmaite. Nie ma takiego pojęcia jak "norma". Norma: piątka dzieci, warkocz do pasa, jeden partner seksualny - rzecz jasna mąż no i musisz umieć gotować barszcz. Nie ma takiej kobiety. Nie ma i być nie może.
Tak więc najważniejsza sprawa ku jakiej chcę Was tutaj doprowadzić to konieczność uruchamiania swojego rozumu - żeby nie kopiować, nie powielać tego co napisano gdzieś tam i jak powiadał jakiś autorytet ale myśleć. Stosować to u siebie, stosować stopniowo, po troszeczku. Mam wielką nadzieję, że moje książki pomagają Wam przebudzić rozum, widzieć swoje błędy, swoje problemy a jednocześnie swoje mocne strony, widzieć drogi do rozwiązania problemu, podejmować decyzje i nieść za nie odpowiedzialność.
Chcę przekazać Wam nie tylko wiedzę, reguły czy jakieś dogmaty. Chcę abyście uzyskały inne doświadczenie, inny smak tego życia w swoim kobiecym ciele. Abyście rozsmakowały się w tym by bez względu na wszystko pozostawać kobietami, abyście bez wzgledu na cokolwiek szanowały i kochały swojego męża, kochały i pomagały wzrastać swoim dzieciom, akceptowały swoje ciało, kochały siebie, troszczyły się o siebie.
A jak Wy to będziecie czynić to już jest Wasza indywidualna sprawa.
Nie ma jedynego standardu szczęścia dającego się wymierzyć poprzez ilość sukienek, uśmiechów, chwil kiedy on ciebie wysłucha czy też porządku domowego. Istnieje tylko statystyka mówiąca, że kobiecie szczęśliwej barszcz wychodzi smaczniejszy a twarz promienieje blaskiem nawet jeśli zarys tej twarzy odbiega od ideału a pod oczami są zmarszczki, że przy szczęśliwej kobiecie przebywać jest milej i korzystniej zarówno mężowi jak i dzieciom, że zdecydowanie chętniej wezmą za żonę dziewczynę szczęśliwą aniżeli smutną, samotną i nieszczęśliwą uważającą się za niepełnowartościową ponieważ jeszcze nie ma męża.
Którejś tam służy joga a innej sala gimnastyczna, któraś tam prowadzi samochód a inna nie. Któraś tam pracuje z pasją i to nie przeszkadza jej w życiu rodzinnym a inna gotuje zupę w domu i wypieka ciasteczka. Jakaś jest szczęśliwa w rodzinie bez męża a inna znów jest nieszczęśliwa mając męża i kilkoro dzieci. Któraś tam z radością budzi się o szóstej a dla którejś o wiele lepiej wstawać o ósmej. Ktoś tam strzyże włosy krótko aby bardziej podobać się sobie, któraś tam nosi dżinsy i szorty, je mięso i nie robi z tego powodu afery, któraś tam chodzi do kościoła a inna znów błogosławi wszechświat u siebie w domu. Każdy ma swoje tempo transformacji, swoją drogę i swoje cechy szczególne. Pozwólmy sobie na posiadanie tych cech szczególnych- przecież nie jesteśmy biorobotami! Najważniejsze aby te cechy szczególne nie przeszkadzały nam w czuciu się szczęśliwymi i nie oddalały nas od samych siebie.
Moje marzenie to nie kobiety w sukienkach wszędzie dookoła. Chciałabym aby na świecie było jak najwięcej kobiet szczęśliwych ponieważ gdy kobiety są szczęśliwe to szczęśliwi są i mężczyźni, dzieci i starcy a przyszłość jawi się bardziej kolorowa, jaśniejsza i bardziej świetlista.
Dlatego bardzo Was proszę - stań się szczęśliwą, prawdziwie szczęśliwą kobietą! I niech tam nie wszystkie zalecenia dadzą się zastosować, nie stosuj wszystkich i niech nie wszystko się uda - to nie jest ważne. Jeśli będziesz szczęśliwa to wystarczy.
Dokładnie o tym mówi moja książka o tytule "Dająca owoce". Traktuje ona nie tylko o dorosłości ale też o tym jak osiągnąć swoje szczęście, jaką drogą i po co.
Olga Waliajewa
źródło http://pravotnosheniya.info/Stante-schastlivoy-po-nastoyashchemu-schastlivoy-zhenshchinoy-3440.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)


