oryginał jest tu: https://youtu.be/XHTmZtk187A
Witajcie ludzie. Jesteśmy razem i znów odpowiadamy na pytania. Jaki jest nasz temat? Nasz temat to: fałszywe poświęcenie, fałszywe poświęcanie się. Dlaczego postawa „Żyję tylko dla moich dzieci” jest zbrodnią przeciwko nim?
Taka postawa, że rodzice poświęcają swoje życie.. - wiecie, nie możemy żyć ich życiem, nie możemy przeżyć życia naszych dzieci, bo nasze życie to nasze zadanie, a dzieci są częścią mojego życia jeśli chodzi na przykład o edukację - nie powinniśmy ich całkowicie nadzorować, bo potem te niedojrzałe dzieci dorastają aż do emerytury.
Są takie matki, które wychowują dzieci do emerytury, ich nawet nie można już nazwać Homo sapiens. Ani matki nie można nazwać Homo sapiens, ani takiego dziecka. Widziałem takie zwierzęce rodziny,
istnieją takie pary, zwłaszcza bywają takie relacje pomiędzy matką a synem, on pije, on pali, ona po trochu przynosi mu coś tam. To po prostu okropne. A wszystko zaczyna się od miłości. Dziecko się rodzi, jest takie małe, ale my rozumiemy, że opieka trwa do 14 roku życia, i to wszystko, już dość.
Do 14 roku życia można i trzeba je wychowywać, potem jest to przestępstwo - jest to niedozwolone. Wtedy w człowieku budzi się wola. Mówi się że, do siódmego roku życia dziecko jest traktowane jak król, potem jak niewolnik, a to znaczy, że dzieci muszą być posłuszne. Tam od 7 do 14 roku życia jest rola ojca, jego słowo jest święte, a po 14 roku życia traktowanie jak równy z równym. Wtedy jest już za późno, wtedy mama i tata nie mają już wpływu. Coś wtedy już przecieka przez palce.
Dlaczego? Ponieważ dziecko zaczyna słuchać Boga. Albo diabła z wewnątrz. Jeśli mama i tata nie zdołali tam umieścić Boga, jeśli mu nie wyjaśnili, że tak będzie lepiej, to zaczyna się wpływ ulicy i inne tego rodzaju ale tak naprawdę to wpływ diabła. I wszelkiego rodzaju demony już tam są. A my mówimy: „No cóż, po prostu pech. Pewnie, złe geny, pewnie złe wychowanie. A to jest po prostu ślepa nadopiekuńczość,
kiedy życie osobiste matki nie jest uporządkowane. No, na przykład jej mąż odszedł czy coś w tym rodzaju... ale tę swoją miłość trzeba gdzieś umieścić. I wtedy zaczyna syna traktować protekcjonalnie, zaczyna się ta cała nadmierna opiekuńczość.
Ona w ten sposób może zrujnować życie dzieciom. Mam na myśli taka postawę: "ja bym oddała za ciebie wszystko, wychowałam cię, prałam twoje ubrania". Trzeba zrozumieć, że zdrowa miłość to umiejętność pozwolić odejść dziecku w odpowiednim czasie, puścić je aby mogło mieć swoje własne, spełnione życie.
Ja na przykład, widziałem w dzikiej przyrodzie niedźwiedzicę...taki mały niedźwiedź waży już prawie tonę a ma dopiero rok. Czego on może nauczyć się przez rok? On jeszcze chce być z mamą a ona po prostu go bije tymi łapami. A na jej łapach są 15-20 centymetrów długości pazury.
Ona goni go od siebie takiego krwawiącego a potem on ucieka. Oznacza to, że on już nauczył się, gdzie zbierać maliny, gdzie wykopywać korzenie, jak zrobić to czy tamto. On już może być samodzielny i ona już go od siebie odgania.
Ktoś może powiedzieć, że być może tak jest tylko pośród dzikiej natury, ale w carskiej Rosji gdy tylko młody człowiek dorastał, na przykład, w tych rodzinach szlacheckich, to dawali mu pieniądze na podróż do Petersburga i nie zapisywali mu nic w spadku, żeby nie roztrwonił pieniędzy ani nic.
A kiedy już stanął na nogi i zaczął pracować, podjął jakąś służbę, coś na własną rękę, to przepisywali mu majątek widząc, że jest człowiekiem niezależnym i odpowiedzialnym.
A tak przy okazji: Kiedy człowiek rodził się w rodzinie niewolników lub chłopa pańszczyźnianego - to była powszechna praktyka zarówno w starożytnym Rzymie albo w Chinach to małe dziecko było rozpieszczane i tyle. Bo taki kiedy dorośnie to będzie musiał być posłuszny, on nie będzie musiał myśleć, będzie słuchał rozkazów jakiegoś przełożonego, pana, szefa czy dowódcy i tyle. On nie musi być samodzielny i takiemu człowiekowi dają szczęśliwe dzieciństwo.
A ci, którzy są bogaci, mają dzieciństwo trudne, związane z edukacją, z bólami głowy, ale potem cieszą się życiem i słusznie. Zgodnie z tym co jest napisane w Bhagavad Gita, oni doświadczają "radości swojej mocy", ona jest w nich obecna, ponieważ są po prostu wykształceni.
Ich dzieciństwo jest właśnie takie. Tak w ogóle dzieciństwo, jeśli dzieci rozpieszczasz, jeśli dajesz im pierniki, bułeczki i same łakocie to zepsujesz dzieci.
A tak przy okazji, dzieciństwo się nie kończy. Kiedy pojawia się młodość, to dzieciństwo łączy się z młodością. A kiedy pojawia się dojrzałość, ta dojrzałość zawiera w sobie zarówno dzieciństwo, jak i młodość. I dlatego Jezus mówił: „Bądźcie jak dzieci”. To nie znaczy, że masz pozbyć się dojrzałości, to nie znaczy, że masz odrzucić młodość. Nie, to nie tak.
Te cechy dziecka w sobie trzeba zachować. Ale ta dziecinność może być też taka zepsuta, - "wszystko dla mnie, ja jestem centrum świata". A potem ona przygasi, ona zaćmi tę twoją młodość, bo nikt nie poślubi egoisty i nikt nie postawi egoisty na żadnym stanowisku. Mam na myśli oczywiście praworządne państwo.
Cóż, uważa się, że 14 lat to taki kryzys, ten tak zwany kryzys 14-latków, taki trudny wiek. Nasi słuchacze chyba dobrze wiedzą, że przez pierwsze 7 lat rozwija się pierwsza czakra Muladhara - ona odpowiada za ciało, za system kostno - mięśniowy, do siódmego roku życia doskonale już widać czy to będzie dobry sportowiec czy nie - są już pewne wrodzone cechy, mam na myśli takich sportowców rangi światowej, wtedy widać wyraźnie co człowiek będzie w stanie osiągnąć.
Wiek 14 lat to jest osiągnięcie tożsamości płciowej. Wtedy jest już jasne, czy to mężczyzna czy kobieta, czy będzie przystojny, czy ona będzie piękna czy przeciętna - w tym wieku widać to wyraźnie.
A kolejną czakrą jest Manipura, która rozwija się między 14 a 21 rokiem życia. Niektórzy powiadają, że wtedy ma miejsce „ zewnętrzny aktywny wpływ lub radość ze swojej mocy” jak mówi się o Bhagavadgicie, ale ja mówię, że to jest trening i rozwijanie swojej relacji z Bogiem. Człowiek uczy się myśleć niezależnie, samodzielnie.
A swoją drogą, kiedy wywierasz na niego presję w tym wieku 14 lat, kiedy go tłumisz to on czuje taką wewnętrzną sprzeczność. Wtedy dla niego nie jest ważne czy uczyni lepiej czy pogorszy sytuację ale żeby to było widać na zewnątrz. Bez znaczenia czy to podszepty Boga czy diabła - pozwól mi samemu zdecydować, ja nie chcę być życiowym popychadłem.
Okazuje się więc, że w tym okresie od 14 do do 21 roku życia kształtuje się wola człowieka. Ona może być dobra, może być zła - wszystko zależy jak ta wola się ukształtuje. To zależy od rodziców. Jeśli rodzice dadzą swobodę i dzieci nie czują presji, to czemu nie słuchać, skoro nie ma presji. Ale jeśli jest presja, jeśli rodzic wymusza, że musisz uczynić tak i tak to wtedy [śmiech] nie jest to zbyt miło przyjmowane.
Jest taki wedyjski przykład. Była sobie taka Gahnari, - kiedy ją wydali za mąż to nagle okazało się, że jej mąż jest niewidomy. Ten Dhrytarasztra urodził się już ślepy. I ona powiedziała: „skoro tak to ja w ramach solidarności z moim mężem też
założę opaskę na oczy i nic nie będę widzieć”. I tak się stało, mieli dzieci, taki efekt uboczny. No cóż, niektórzy mówią: „Tak miało być”. Ale wyobraźcie sobie, niewidomy ojciec, niewidoma matka, oni nie widzą co te ich dzieci czynią. Myślicie, że dzieci będą dobrze wychowane? Nie. Niewidomi rodzice prowadzą swoje dzieci do katastrofy, więc muszą się nimi opiekować i to jest ich odpowiedzialność.
Czasami trzeba je strofować, czasem zachęcać. Ale żeby to czynić, trzeba to zobaczyć, a jeśli nie to właśnie jest taka ślepa miłość. Kocham dotykiem i to wszystko. Rozumiecie? Tak też było u tego ślepego małżeństwa Kauravasów. Stracili swoje królestwo i państwo, cała ich armia została pokonana i wszystko poszło źle - wszystko się zepsuło.
Więc zadaniem matki nie jest żyć dla swojego dziecka, nie dusić go swoją miłością, ale rozpalić jego własny umysł, aby jego mózg zaczął pracować. I dokonać tego może tylko taka kobieta, której wewnętrzne światło płonie. Krótko mówiąc, ona musi mieć swoje własne życie osobiste. Jeśli nie ma tego życia osobistego, to jest ono przenoszone tam i tyle.
A w tym przypadku jest to generalnie bez dwóch zdań rolą ojca, ponieważ kwestia stawiania granic to jego zadanie, bo kobieta tego nie jest w stanie dokonać - kobieta ma żeńską energię shakti, aby pieścić, ale nie aby zadusić tą miłością na śmierć.
Natomiast mężczyzna ma moc shakti, aby wymierzać kary. To znaczy, mężczyzna karze dziecko, a dziecko się nie obraża. Dlaczego ono się nie obraża? Bo polecenie, inaczej nakaz czy też kara – to nie klaps w jednym miejscu ale polecenie. Daję pewne zalecenie i moc do tego, aby je wdrożyć. Kobieta może tylko dawać zalecenie, ale nie może dawać mocy. A to dlatego, że kobieta nie ma wrodzonego ascetyzmu, jak mężczyzna.
Mężczyzna może się nim dzielić, ale kobieta w zasadzie nie jest w stanie tego pojąć. Ona tego nie pojmuje i to nie jest konieczne. To tylko jej przeszkodzi. Ogólnie rzecz biorąc, kobieta, która jest tak bardzo ascetyczna, jak na przykład Margareth Tatcher - taka żelazna dama nie przyciągnie żadnego mężczyzny. Kobieta powinna być miękką, łagodną a mężczyzna powinien być twardy, stanowczy. To co u niego jest cnotą u niej jest wadą i na odwrót. To zupełnie różne rzeczy.
I tylko miłość stanowi ten klej, który łączy przeciwieństwa. A kiedy jest miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą, a ściślej między mężem a żoną, między ojcem a matką, to nie ma żadnych problemu. Dzieci czują się dobrze - tacy ludzie kochają się wzajemnie.
I nie ma potrzeby mieszać. Na sanskrycie ten rodzaj relacji nazywa się abhas rasa - to jest mieszanka, połączenie tych różnych rzeczy. Tam jest zarówno miłość małżeńska, jest miłość rodzicielska, jest miłość przyjacielska czyli sadhia rasa, jest w tej relacji również miłość ucznia i nauczyciela, ona zawiera wszelkie tego rodzaju relacje.
A jest ich w sumie dwanaście rodzajów. A kiedy nie ma tej miłości małżeńskiej, to matka kieruje ją ku dziecku... ale ona tam nie pasuje. I na tym koniec - oboje, on i ona, ulegają zepsuciu. Ale on powinien być jak uczeń. Powinien czcić ojca i matkę. A jakiż tu może być szacunek, jeśli ona nie ma szacunku do męża?
Dosłownie tak, no cóż, to straszne, a tak przy okazji. "Nie przyniosłem pokoju, ale miecz", to Jezus powiedział, kiedy go zapytali: „Co przyniosłeś?” [Śmiech] Odpowiedział: „Nie przyniosłem wam pokoju, ale miecz. I położę ten miecz między synem a ojcem".
On nie powiedział, że to miecz między mężem a żoną, nie między bratem a siostrą, nie między bratem a bratem, ale właśnie między pokoleniami. Ponieważ każde pokolenie ma swoje zadanie, ale z biegiem czasu zadanie zmienia się, a te zadania mogą stać się zagmatwane i nie zostaną wypełnione.
Tak więc żona oderwie się od swoich rodziców i połączy się z mężem - i właśnie między nimi będzie miłość.
Ale z dziećmi to nie jest konieczne, ponieważ dzieci również będą oderwane. Tak jest od samego początku. A poza tym, te dzieci nie należą do nas, one należą do Boga.
Dlaczego? Bo miałem w swojej praktyce tak wiele przypadków, kiedy dzieci były uzależnione od narkotyków i tak dalej. Ja po prostu mówiłem: „To nie są twoje dzieci, to dzieci Boga. I w ogóle wszystko należy do Boga. Oddaj je Bogu - zwróć się do niego i powierz je jemu. To wcale nie oznacza, że się ich pozbywasz, że stawiasz na nich krzyżyk".
A kiedy one zrzekły się tej kontroli, to Bóg zaczął je kontrolować, coś się takiego wtedy działo, że one rzucały te uzależnienia. Ale gdy były pod opieką matki otoczone tą ich przesadną miłością czyniły wszystko na odwrót.
Przypomnę tutaj znaną mądrość, że "dobrymi chęciami wybrukowana jest droga do piekła". Pitagoras ujmował to zalecenie nieco inaczej: "pomagaj człowiekowi podnosić ciężkie rzeczy, ale nie czyń tego za nich”.
Zatem wychowałeś dziecko, postawiłeś je na nogi i pozwoliłeś mu dalej iść samodzielnie - nie możesz go ciągle prowadzić za rękę. Dlaczego?
To jest trzecie przykazanie Pitagorasa i inne jego tłumaczenie jest następujące: "Pomaganie leniwym jest grzechem". Tak więc istota tego przykazania jest taka, że zasoby, które posiadamy, są umysłowe, fizyczne, pieniężne, mięśniowe, czyli wszystko, co posiadamy - czas również jest zasobem. On jest nam dany i ściśle wymierzony po to, żeby rozwiązywać nasze zadania.
Jeśli wykonujemy czyjeś zadanie za kogoś innego, to je kończymy - wtedy zadanie u tego człowieka jest usuwane, bo ono jest już przecież ukończone, a jego zasoby jakie posiadał na wykonanie tego zadania są mu zabierane, co ogólnie rzecz biorąc neutralizuje jego szczęście.
On ma mniej pieniędzy, mniej energii, mniej entuzjazmu, mniej wszystkiego. Dlaczego? Ponieważ zadanie jest już wykonane i ten zasób nie jest już potrzebny. A do tego ja nie mogę wykonać swojego zadania, bo zasoby spożytkowałem na co innego. Czyli mam podwójny grzech. Okazuje się, że pomaganie leniwym to grzech.
I to jest dziś powszechne, że dorosłe pokolenie zaczyna wszystko wykonywać za swoje dzieci dosłownie nosząc je na rękach.
Tak więc dlaczego pozycja życiowa: "żyję dla dobra dzieci" jest przestępstwem? Dlaczego jest to podwójny grzech? Bo nie powinniśmy im zastępować Boga. Dlatego więc wskazane jest posiadanie pełnej rodziny.
Po drugie, trzeba mieć wiele dzieci. Dzieci wychowują się same wzajemnie. Bywałem w dużych, wielodzietnych rodzinach - tam starsze dzieci uczą młodsze i radzą sobie dobrze.
A rodzicom dziś wydaje się, że posiadanie wielu dzieci jest trudniejsze. Jest wręcz przeciwnie, jest wtedy o wiele łatwiej. A samotne kobiety (mężczyźni zresztą także) tracą sens życia i okaleczają swoje dzieci.
No cóż, najważniejsze, żeby się kochali wzajemnie, a potem dzieci same się wychowają. To wszystko na czym polega edukacja.
wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=uj3FEXa9o4I
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.