środa, 26 lipca 2017

Kryzys instytucji wychowania mężczyzn.

  Dziś nie czas na oczekiwanie zmian. Nie ma sensu krytykowanie i opowiadanie jak bardzo wszystko zostało zapuszczone bo dziś ani to słowo ani każde inne nie pasuje. Rzecz o planowym ludobójstwie kiedy to z ludzi w praktyce uczyniono dwunogie zwierzęta, które zainteresowane są tylko snem, pożywieniem i obroną - konsumentami zainteresowanymi wyłącznie własnym komfortem. To dla nich budowane są ogromne supermarkety, fast-foody. Oczywiście po takim przejedzeniu i stresującym reżimie pracy potrzeba im mnóstwo aptek i jeszcze więcej notariuszy bo przecież będą wszystko dzielić, restrukturyzować a nikomu już nie wierzą więc papieru będzie się zużywać coraz więcej i więcej.
Ponadto potrzebne są im miejsca rozrywki aby nie patrzyli sobie wzajem w serca lecz na boki - trzeba ich przecież odciągnąć od ich własnego życia. Jeśli ktoś coś wspomni o świadomości to powiedz, że to jakiś sekciarz - nikt nie powinien przeszkadzać w przyjmowaniu rozkoszy a psychologów powinno przybywać więcej i więcej aby ludzie nie otwierali swoich serc w domu ale gdzieś "na boku" za odpowiednią opłatą - aby tajemnica stała się normą, najważniejsze aby nam się wydawało, że jesteśmy tymi kim chcielibyśmy być.

  Mogłabym jeszcze długo na ten temat ale rozmyślania takie wywołają smutek  - u kogoś być może rozdrażnienie, wielu ludzi jest już po prostu zmęczonych taką informacją nie mniej ważnym jest zdawać sobie sprawę w jakich warunkach żyjemy i umieć transformować tę realność a nie po prostu odwracać się od niej.

     Drodzy mężczyźni, oto moje przesłanie dla Was! Na pewno o wiele więcej jest czytelniczek i jestem wdzięczna kobietom, że wiele z nich wykazuje wielką aktywność w poszukiwaniu rozmaitych dróg wyjścia z kryzysu - ich instynkt macierzyński nie pozwala się zrelaksować. Tak samo i ja zwracam się do Was Szanowni Mężczyźni -jako matka. Dorastałam na wschodzie i wierzę, że najlepsze decyzje podejmą ostatecznie rozumni mężczyźni. Mówię to nie po to aby "pompować" ego mężczyzn - na ego "daleko nie ujedziesz". Po prostu w sercu każdego mężczyzny żyje rycerz - bohater i jeśli życie mimo wszystko nie przebudziło herosa to będzie to nieszczęśliwy mężczyzna, który nie wypełnił swojej misji.

  Współczesna cywilizacja w pierwszej kolejności naniosła cios na chłopców - jest to wiek braku ojca. Ogromny procent chłopców wychowywanych jest w niepełnych rodzinach gdzie mamy - mimo najlepszych chęci- nie są w stanie przekazać pełnowartościowego wychowania męskiego, nauczyć cech męskich. A nawet i w tych rodzinach gdzie oficjalnie ojciec istnieje dzieci go de facto nie czują gdyż jest on pogrążony w pracy.  

  Chcę Wam opowiedzieć pewną historię jak byłam kiedyś w sprawie programów we Władywostoku i tam zatrzymałam się w mieszkaniu u przyjaciół. Od razu zadziwiło mnie podwórko - całe było "wycięte z drewna" - każda ławeczka, karmnik dla ptaków, jakieś zadziwiające figurki. I każdego wieczora obserwowałam z okna jeden i ten sam obrazek: na podwórze wychodził leciwy starzec - wujek Wania i zbiegała się dzieciarnia. Powoli rozkładał wokół siebie nożyki, kawałki drewna a chłopcy tłumnie zbierali się wokół niego i coś tam wspólnie wykonywali prowadząc niespieszne rozmowy o życiu. Zainteresowałam się tym i powiedziano mi, że jest on ulubieńcem wszystkich chłopców z okolicy, których - jak za starych dobrych czasów nie dasz rady zagonić do domu, żaden z nich nie "wisi" godzinami w internecie. Matki jeśli czują jakieś problemy z synem to idą do wujka Wani i wujek Wania sam po męsku rozwiązuje wszelakie problemy z chłopcami. Mężczyźni na tym podwórku bardzo szanują wujka Wanię i kupują mu wszystko co niezbędne do działania - ot, takie oto przyjazne podwórko. Ponadto pamiętam jeszcze pewną audycję telewizyjną kiedy to przyszedł tu pewien trener młodzieżowy pomagający w rozwoju chłopców tym samym jednocząc ich - przy tym są to chłopcy z ograniczonymi możliwościami. Te przykłady na szczęście istnieją i na nich trzyma się Ziemia - takim mężczyznom niski pokłon składam.  

  Ale przecież każdy mężczyzna wzrasta gdy obok niego wzrasta ktoś inny. Każdy z Was drodzy mężczyźni posiada dar serca, który zostanie odkryty tylko wtedy gdy obok rozpalą się w zachwycie dla Was  oczy dziecka tylko dlatego, że uścisnęliście mu mocno dłoń, klepnęli po plecach, daliście natchnienie.

   Piszę do wszystkich bo może nagle ktoś z mężczyzn odłoży na bok swoje sprawy i poczuje sercem, że nadszedł czas aby spojrzeć w oczy swojemu synowi, córce i innym dzieciom, które dorastają samotnie pośród żyjących rodziców. Zadziwiające, że nawet jeśli dziś zdecydujesz spędzić dzień z dzieckiem to jest wielce prawdopodobne, że nie będzie miało ono ochoty spędzić go z Tobą. Przestaliśmy być interesujący dla dzieci - wciągnęła je imitacja relacji międzyludzkich w "i-padach"  i musimy przywrócić ich zaufanie oraz zainteresowanie. W jaki sposób? Stać się naprawdę dorosłymi. Wielu się starzeje nigdy nie dorastając. Jak to ujął pewien wielki filozof: "Na mogiłach wielu ludzi można by napisać- UMARŁ W WIEKU 30 A POCHOWALI GDY MIAŁ 70- tkę.
   
  Po 40 -stce człowiek kieruje się albo w starość albo w mądrość. Staruszków jest bardzo wielu a bardzo potrzebni są Starcy. Nadszedł czas, aby uzyskać brakującą edukację w sferze relacji wzajemnych. Oczywiście, że większość ludzi machnie ręką i popędzi dalej ale życie znajdzie sposób aby go zatrzymać. Istnieją 3 rodzaje nauczania: 
- szept miłości
- głos sumienia
- krzyk cierpienia.

Drodzy mężczyźni! Czy byli w Waszym życiu tacy ludzie, którym udało się rozpalić płomień w Waszym sercu i odkryć w nim przeznaczenie? Przyszła pora przekazać tę sztafetę! A jeśli to nie miało miejsca to tym bardziej należy to uczynić! Czy brak nam czasu na tego typu "głupstwa"? A czy są sprawy ważniejsze?

źródło tłumaczenia


Życie na wsi - jedna z lepszych recept szczęścia dla płci pięknej.

  Autorka poniższego tekstu pojawiła się już kiedyś na naszej stronie. Zrządzeniem sił wyższych mam wziąć urlop i przez najbliższe kilka tygodni jestem znacznie unieruchomiony - być może mam klepać w klawisze a dusza rwie się do czynu. Jednocześnie z moim "wyłączeniem" w świecie realnym pojawił się nowy korespondent podpowiadający nieznane wcześniej publikacje więc działam:
Kobiety tu są takie same jak w mieście - uwielbiają się stroić, opowiadać o innych ludziach oraz w miarę swoich zdolności upiększać świat wokół siebie. Przy tym bardzo się różnią od tych z miasta - nie mają normowanego dnia pracy, nie chodzą wysługiwać się do biura, nie oddają dzieci do żłobka czy przedszkola. Jest jednak różnica w sposobie życia i przeżywania między tymi, które przeżyły tu całe życie a tymi, które pochodzą z miasta.

    Jak już wcześniej wspomniałam w naszej miejscowości żyją zadziwiające staruszki. Wyróżnia je postawa ciała, ostry język i śmiech - mając osiemdziesiątkę same, bez pomocników uprawiają ogród i potrafią same zawekować po 100 słoików  z pomidorami. Nadal noszą chusty i czarne suknie z kolorowymi ozdobami tak samo jak to się tutaj działo 100 lat temu.

  Następne pokolenie czyli córki tych "staruch" ( z tych co są jeszcze "w sile wieku") to kobiety pomiędzy 40 a 60 lat Nadal kierują niemałym gospodarstwem i są to ostatnie osoby w naszym siole, które utrzymują krowy. W ich oczach nie ma już tego przekonania, że żyją tak jak należy. One słyszały już, że istnieje inne życie gdzie hoduje się paznokcie i jeździ na urlop do Turcji dlatego też starają się przy byle okazji wysłać swoje córki do miasta aby się tam kształciły i wyszły za mąż.  Potem zaczynają więdnąć i tracić sens życia. Wydaje mi się, że wypuściwszy dzieci do miasta nie widzą już dla siebie żadnej wartości - rozkwitają tylko w te dni gdy przyjeżdżają do nich wnuki.

   Młode panny z jednej strony kochają wieś a z drugiej im ona ciąży. Tu jest ich świat, swoboda gdy były same pośród drzew i pagórków, gdzie można było biegać z koleżankami do samego zmroku, gdzie wszystko jest zrozumiałe, gdzie cała ulica jest znajoma. Ale oto i one wyrosły i one również są zatrute przez telewizję. Dlatego też w naszej wsi nie ma porodów: dziewczyny wyjeżdżają w poszukiwaniu królewiczów, wyjeżdżają do życia w blokowych mieszkaniach i akademikach, do "szopingów" i dancingów.  

   Ogólnie obserwuje się katastrofę - z tych trzech żeńskich typów mamy dziś na wsi tylko staruszki i czasem jakąś matkę. Młode kobiety już tu nie mieszkają - nie ozdabiają wsi swoim urokiem, nie widać tu ich warkoczy ze wstążkami dlatego też dziewczęta, które jeszcze gdzieniegdzie dorastają w miejscowych rodzinach nie mają się na kim wzorować i przejmować sztuki upiększania siebie.

   A teraz opowiem jak żyją kobiety z tych "przyjezdnych". Na początku wpadamy w takie samo zakłopotanie jak nasi mężczyźni. Zamiast uporządkowanych metrów kwadratowych miejskiego mieszkanka otrzymujemy do dyspozycji dom a  dom  to zakątki, narożniki i wieczny szereg działań mających na celu poprawę wszystkiego wokół. Z zewnątrz wydaje się, że jest to ogromnie kłopotliwe ale po pół roku zauważasz, że wraz z tymi zajęciami coś się zmienia na lepsze. Duszę w dużo większym stopniu przepełnia równowaga, ze statusu "mieszkanka kwatery w bloku nr 8" kobieta ostatecznie staje się gospodynią.

  Cały "szoping" na wsi to zakupy kilku drobiazgów w miejscowym sklepie oraz wizyta na ryneczku otwartym 3 razy w tygodniu. Dlatego też zamiast biegać po sklepach cieszymy się bieganiem po okolicy. Poszła do sadu a przyniosła pieczarki, przeszła się po pagórkach a nazbierała dzikiej róży i głogu, zadowolenia z tego o wiele więcej i jakże bardziej ekonomicznie.

    Kolejną naszą rozkoszą są wzajemne spotkania. Nasza osada jest mocno rozrzucona  w terenie, "przyjezdni" żyją średnio około kilometr od siebie i dlatego wyjście w gościnę na herbatę to regularna i intensywna wymiana nowościami. Większość z nas nie ma w domu podłączonej anteny do telewizora - zastępuje go internet.  Dlatego też rozmawiamy o naszych nowościach: o nowym hafcie, o owieczce, która urodziła trójkę, o wykładzie, który ledwie co jedna z nas przeprowadziła w mieście (a co - trzeba coś czynić z wiedzą i kwalifikacjami wykładowcy). Przy tym ręce same się rwą do jakichkolwiek zajęć. Na ile zauważyłam wiele kobiet przesiedliwszy się na wieś zaczyna zajmować się rękodziełem - jakoś tak niezauważalnie dla samej siebie i niemalże wbrew woli. Znam około kilka dam, które deklarowały absolutny brak chęci aby cokolwiek haftować czy wyszywać a teraz jedna z nich wykonuje walonki z wełny a druga uczy się prząść. Rękodzieło jak i kontakt z innymi kobietami uspokaja a kiedy my jesteśmy spokojne to wszyscy są spokojni. Dawne emancypantki wkładają swoją moc nie w walkę i gniew ale w zaplatanie ogrodzenia z gałązek i dla-czegoś są z tego bardzo zadowolone.  

   Tym nie mniej jeśli jest takie życzenie to jest tutaj gdzie zainwestować żar swojej duszy. Nauczycielka literatury z naszej szkoły stworzyła drużynę koszykówki z uczennic starszych klas a w tej chwili awansowały do klasy juniorek naszego okręgu. Kolejna pasjonatka rzuciła wszelkie swoje niewykorzystane ciepło w sprawy kościelne: w świątyni jest teraz porządek i niechby ktoś próbował pisnąć słówko... Trzecia organizuje sobotnie spotkania i z pieśnią na ustach zbierają śmieci po całej wsi.

  Jeszcze jedna ważna rzecz dla kobiety:  ona wie, że we wsi jej dzieci są w praktyce bezpieczne. No tak - mogą się gdzieś przewrócić lub wejść nogą na jakiś gwóźdź ale za to nie ma wokół ani narkomanów ani wielkiego ruchu samochodowego, ani trującego miejskiego brudu. Wokół tylko czysty, ekologiczny czarnoziem i czujne staruszki na ławeczkach bacznie patrzące wokół. Dzieci nie są uczepione kolan mamy jak to ma miejsce w mieście lecz idą się bawić z innymi dziećmi. Mama nie musi oddawać dzieci do jakiejś instytucji gdzie zatrudnieni są specjalnie szkoleni ludzie. To niesłychanie pozytywnie odznacza się na stanie dzieci.

   I tak to okazuje się, że prosta wiejska kobieta jest o wiele spokojniejsza i bardziej zadowolona niż ta z miasta. O wiele rzadziej nosi ona wysokie obcasy i w zasadzie nigdy nie dokonuje układania włosów w salonie fryzjerskim. Chodzi na dalsze spacery i dłużej śpi. Nie bywa w pomieszczeniach siłowni czy klubach fitnes, ale jest stale zaangażowana w lekką pracę fizyczną. Lekką - bo wszystkie kobiety wiejskie są przeważnie w parach, a więc wszystko co jest ponad jej siły - noszenie czy kopanie wykonuje mężczyzna. Jest to kolejny czynnik psychicznego dobrego samopoczucia pań wiejskich. Ona ma przyjaciółki oraz znajomych z wszystkich grup wiekowych a niewiele tragicznych wiadomości z telewizora. To jest to, co Tatiana Olejnik nie tak dawno temu w swoim artykule nazwała „Wiktoriańskie życie”  będące najlepszym sposobem, aby uniknąć depresji. A jeśli pamiętamy, że większość konsumentów leków przeciwdepresyjnych w Woroneżu to kobiety to podsumowanie będzie takie, że życie wiejskie przypomina wspólnoty Amiszów - a to  jedna z najlepszych receptur szczęścia dla kobiet. 

Autor: Irina Malcewa


źródło tłumaczenia: https://vk.com/id437459894?w=wall437459894_28
Tekst pochodzi ze strony "Słowiański świat".

wtorek, 25 lipca 2017

Kiedy pojawia się silny mężczyzna....

   Bywa, że czasem w życiu kobiety pojawia się bardzo silny mężczyzna - z bardzo mocną słoneczną energią. Bardzo łatwo jest go wyczuć - nawet plecami, ciało kobiety w pełni na niego reaguje, jej myśli się uspokajają a centrum kobiecości - -macica napełnia się ciepłymi, promiennymi wibracjami życia.

   U boku takiego mężczyzna nawet najbardziej dynamiczna i aktywna kobieta z drapieżnym charakterem pełnym zarozumiałości staje się malutką ptaszyną a w niej nagle się budzi bukiet wszelakich żeńskich cech - ona nagle nabiera chęci aby mu gotować, dbać o niego, sprzątać dom, czekać na niego gdy przyjdzie z pracy i być może pierwszy raz świadomie w jej ciele rozbrzmiewa: "chcę mieć dziecko właśnie z tym mężczyzną".

  Zazwyczaj z tym właśnie mężczyzną zaczyna ona pojmować prawdziwą rozkosz bliskości seksualnej, wszystko odczuwa ona szczególnie mocno i wyraźnie, kobiecość przebudza się w niej na poziomie hormonalnym. Podoba jej się jego zapach, jego ciało, jego spojrzenie, jego głos....
    Przy nim ona może czuć się głupiutką i słabą ale to nie jest kłopotliwe - nie budzi żadnego zażenowania. Jest raczej wprost przeciwnie - wymusza to uśmiech nad sobą samą i uświadomienie sobie, jak miło jest czasem być słabą.
   Przy nim ona nie ma ochoty na spieranie się, na udowadnianie czegokolwiek, na porównywanie się z nim intelektualne - pierwszy raz w życiu ma ona ochotę słuchać!

   W takich relacjach kobieta zaczyna rozkwitać uświadamiając sobie moc tego mężczyzny i harmonię jaką ona powoduje. Zaczyna ona kochać nie umysłem ale całym swoim żeńskim jestestwem. Przy tym zewnętrznie  ("na oko") mężczyzna może być absolutnie nie w jej typie, nie tego intelektu, nie tego poziomu rozwoju - zupełnie inny..... może się zdarzyć, że będzie wcale nie piękny lecz po prostu silny, męski, decyzyjny przy którym jej serce budzi się do miłości.
   Następnie (poprzez dzień/ tydzień/ rok znajomości z nim) wiele kobiety czyni jeden i ten sam błąd: one zaczynają dostosowywać się do tych mężczyzn, usługiwać im, starają się mu dogodzić - po prostu "przylepiają" się do niego!
    W pełni - "po same uszy". I wtedy zaczynają się pytania: "co uczyniłam nie tak?" , "Kochany- co się tobie nie podobało?" , "Czy wszystko w porządku najdroższy?" itp.

 "Co podać? co przynieść? Co ja mam w sobie zmienić dla ciebie" Kobieta jest gotowa na wszystko aby go utrzymać przy sobie. Ona czuje, że wewnętrznie nie jest gotowa na takie relacje - sama jeszcze nie dojrzała ale stara się zewnętrznie kompensować swój wewnętrzny brak gotowości poprzez "zewnętrzne samoudoskonalanie" - wszak utracić kogoś takiego jest nie do pomyślenia, strach....

   Jeśli spojrzeć głębiej to potrzebny jest jej nawet nie on lecz ten stan przebudzonej właśnie natury jakie odczuwa - jakie ją zalewa. Być może pierwszy raz w życiu właśnie obok niego poczuła się kobietą!

   Jakże można takie coś utracić?
I tu zaczynają się nad-wysiłki aby stać się najlepszą, odpowiednią, zasłużyć na niego..... a to oddala mężczyznę coraz bardziej.
   
  Koniec końców on odchodzi. W większości przypadków tacy mężczyźni pojawiają się w życiu kobiety i odchodzą aby pokazać jej jak bardzo jest ona jeszcze nie gotowa na mocne i dojrzałe relacje. Wszak on nie potrzebuje niewolnicy, służącej lecz kobiety, którą można napełniać i której miłością może napełnić siebie!

  Po jego odejściu pozostaje ból, trudny do zniesienia ból powrotu do innych realiów w których nie czujesz się 100% -tową kobietą, gdzie brak jest już tych silnych rąk i spojrzenia pełnego wewnętrznego przekonania, gdzie nie możesz się zrelaksować i odczuwać...
      No i w takiej chwili kobieta czyni wszystko aby uciec od tego bólu ale uwierzcie mi, że lepiej całe życie żyć z bólem, który ciągnie Was naprzód niż żyć bez bólu ale też bez miłości.
    Ból oznacza, że otrzymałyście więcej (ros. -"BOLsze", po rosyjsku "ból" = bol) jakiejś energii aniżeli może pomieścić wasz obecny "rezerwuar". Zamiast rozbudowywać (poszerzać) ten rezerwuar ("akumulator") kobiety po prostu starają się pozbyć tej energii z życia nie rozumiejąc, że w ten sposób jeszcze bardziej szkodzą swojej sytuacji.
Niektóre z kobiet starają się przyciągnąć tych mężczyzn na powrót poprzez post, modlitwy i ascezy a to tylko pogarsza sytuację. W tym wypadku wszystkie te posty, rytuały działają po prostu jak magia - kobieta bez mocnej, przebudzonej energetyki potrzebowała będzie dokonywania ascezy przez miesiące aby choć na jeden dzień przyciągnąć go znowu. Potem on znów odejdzie - wszak lekcja nie została przyswojona i pojęta.

   O tych powrotach nawet nie będę pisać bo straszny jest los tych kobiet, które starają się poprzez magię zawładnąć mężczyzną!
  Inne kobiety starają się go od siebie odciąć i chodzą do energoterapeutów i uzdrowicieli aby je oczyścili z tego powiązania, które nie jest w stanie "wyjść z głowy, serca i macicy". ... które nie ma ochoty sobie pójść.
  Ale właśnie tego mężczyznę będzie bardzo trudno odciąć od siebie, to właśnie on będzie się śnić,  prześladować w tłumie, będzie się wydawało, że właśnie gdzieś tam się pojawi, że właśnie skądś tam wyjdzie - każdy dzwonek telefonu i każdy sms będzie zmuszał kobietę do drżenia w oczekiwaniu.

    To właśnie taki mężczyzna w życiu kobiety przynosi najmocniejszą lekcję miłości i rozwoju.

 Taki mężczyzna pojawia się i pokazuje kobiecie jaką ona może być, jaka jest kobieca i ile jest w niej mocy.
   On uczy ją żyć w harmonii ze swoją naturą - nadto pozwala ujrzeć i poczuć jak wiele jest w niej miłości!
  Wszak to właśnie jego zaczyna kochać kobieta od pierwszych dni ich spotkania.

  Właśnie do niego czuje ona nie pożądanie, nie stan zauroczenia ale miłość - ona ją odczuwa całym swoim istnieniem...
    Oto dlaczego tak boli kiedy on odchodzi.

Jeśli w Twoim życiu był lub jest taki mężczyzna to masz fart i nie masz go równocześnie.

   Fart bo naprawdę niewielu ludzi styka się w życiu z prawdziwą miłością a miałaś potrzebę kochać głęboko - prawdziwie, całym sercem, całym swoim żeńskim Jestestwem, każdą komórką swojego ciała. A gdy kobieta kocha to nie ma dla niej nic niemożliwego!

  Miłość ta istnieje w Was przez całe życie - ona nadaje mu sens. Ponadto gdy kobieta z miłością i wdzięcznością wspomina to doświadczenie jakie miało miejsce przy tym mężczyźnie to automatycznie na poziomie subtelnym harmonizuje się, jej energia się wyrównuje - wspomina ona swoją kobiecość, swoją naturę.

    I jeśli się zdecydujesz, nabierzesz śmiałości i zaczniesz odkrywać siebie, jeśli pozwolisz  sobie na poszerzenie granic, jeśli pogodzisz się z utratą tego mężczyzny ale jednocześnie pozostaniesz szczęśliwą i pełną bezwarunkowej miłości do niego to być może zdołacie być razem a związek ten będzie nieprawdopodobnie mocny.

   Nie udało się ponieważ z tym mężczyzną prowadzona będziesz przez najsilniejsze stresy, przy nim będziesz "wyciągana" na całkiem inny poziom odczuwania życia a każde nowe energetyczne przejście to zawsze ból, kryzys i depresja.

  Za każdym razem gdy się do niego przywiążesz będą go Tobie zabierać. Będziesz nieubłaganie nauczana żyć szczęśliwie i wolna - bez przywiązywania się. Będziesz nauczana emocjonalnej dojrzałości i bezwarunkowej miłości przez cały czas!

  Ale to szczęście jakiego będziesz doświadczać w takiej relacji nie ma porównania z jakimikolwiek innymi przeżyciami w życiu. Ta miłość jaką będzie się napełniało Twoje serce uczyni Twoje życie pełnym sensu i Boskości!
Ten mężczyzna uczy Ciebie być Kobietą!
   Pokazał Tobie jak możesz kochać i odczuwać - a teraz Twoje zadanie by to podtrzymywać.

Jeśli chcesz być z nim to nie musisz się uczyć szorować domu i gotować posiłków, nie musisz się uczyć dorównać mu intelektem!
Trzeba otworzyć w sobie miłość i to uczucie "napędu od życia" - swojego szczęścia od wewnątrz.

  Potrzebujesz po prostu stać się Kobietą w pełnym pojęciu tego słowa, prawdziwą, odczuwającą, emocjonalną i potrafiącą puścić wolno.
  A kiedy będziesz w stanie spokojnie z niego (mężczyzny) zrezygnować ale jednocześnie zachować miłość w sercu oraz radość życia to wtedy będziesz w stanie być  z nim i nie tracić głowy z powodu euforii, będziesz w stanie być spokojną i pełną wewnętrznej radości - wtedy będziesz w stanie przy nim zostać!

    Wtedy życie znów Was ze sobą zetknie.

  Z innymi mężczyznami będzie łatwiej i prościej a z tym będzie bardzo trudno - czasem nawet boleśnie ale będziesz żyć, odczuwać życie i będziesz przepełniona miłością.

   Jeśli w Twoim życiu był taki mężczyzna:
   - naucz się być mu wdzięczną, wszak to właśnie ci mężczyźni prowadzą nas do wiedzy, do nauczycieli, do Bogów!  Niechby nawet poprzez ból ale teraz rozumiemy, że jest to tego warte prawda?
   - nie myśl o nim ani też nie staraj się go zapomnieć. Po prostu wzrastaj, rozwijaj się a kiedy nauczysz się kochać i być szczęśliwą to Twój ból przejdzie sam przez się a relacje z nim albo przejdą na inny poziom albo przestaną Ciebie niepokoić!

  Dlaczego "przyklejamy się" do takich mężczyzn?
Dlatego, że są oni silni na sposób męski, są zrealizowani w swojej naturze a to czyni ich niesłychanie pociągającymi.
   Taki sam proces ma miejsce z Kobietą: kiedy odkrywa ona swoją naturę, kiedy dociera do swojej głębi, kiedy nauczyła się kochać i zachowywać jednocześnie wolność wtedy staje się ona magnetycznie czarującą i nigdy już nie "oblepia" mężczyzn lecz buduje relacje na zasadzie energetycznej równości.
  Większość współczesnych kobiet targana jest pragnieniem władania mężczyzną ale z mocnym mężczyzną to się nie uda - tak samo z mocną kobietą. W ogóle nie da się władać ludźmi mocnymi energetycznie - można z nimi wyłącznie współdziałać na zasadach łączenia energii.  

   Dlatego też odrzuć pragnienie zawładnięcia tym mężczyzną - podziękuj mu za to co on pomógł w Tobie odkryć!
   Z jakimkolwiek mężczyzną nie żyłabyś obecnie - ktokolwiek Ciebie otacza, wszystko jedno, każdego dnia ucz się miłości i jeśli jest człowiek, który ją w Tobie budzi to napełniaj się nią!

   Nawet jeśli jesteś już zamężna a Twoje serce nadal wyrywa się do innego to nie odrzucaj miłości.
   Po prostu nie skupiaj uwagi na mężczyźnie - weź te uczucia, które od Tobie ofiarował i podziel ze swoim współmałżonkiem.
Wkraczamy w związek nie ze względu na ludzi a ze względu na energię i swój stan jakiego doświadczamy gdy jesteśmy blisko tych ludzi.
Żyj w stanie miłości i wdzięczności.


Julia Sudakowa


źródło tłumaczenia: https://vk.com/id437459894?w=wall437459894_26



niedziela, 23 lipca 2017

Ma miejsce sztuczne zarażenie psychiki społeczeństwa.

   "Żyjemy w społeczeństwie w którym istnieją poważne symptomy psychiatryczne - dokładnie te klasyfikowane przez prawdziwą psychiatrię - uważane i przedstawiane są jako standardy mody i zachowań" twierdzi Irina Miedwiediewa - dyrektor społecznego Instytutu demograficznego bezpieczeństwa.

   Uszkodzenia psychiatryczne prowadzą do naruszenia dobrych obyczajów a wypaczenia etyczne nieuchronnie pociągają za sobą deformacje psychiczne.

    Miedwiediewa jest przekonana, że trwa celowe, sztuczne zarażanie - w szczególności młodego pokolenia a nawet dzieci. Czasem nazywane to bywa "edukacją seksualną", czasem jakoś inaczej ale tak czy siak wszelakie obrzydlistwa trujące dla ludzkiej etyki - dla jego psychiki podawane są w bardzo ładnych "humanistycznych pułapkach" (trikach, chwytach -przyp. tłumacza).

"Zwróćcie uwagę" - mówi psychiatra - "dziś bardzo aktywnie propagowane jest niechlujstwo - brudne, splątane włosy, porwane pończochy czy skarpety, porwane dżinsy, poły płaszcza lub koszuli różnej długości albo zapięte nie na te guziki. W szpitalach psychiatrycznych wiedzą, że w historii choroby pojawia się taki zapis: "schludność chorego". Jeśli chory nie zachowuje czystości to jest to wskaźnik bardzo ciężkiego rozstroju psychicznego. Jeśli ktoś nieustannie nosi porwane skarpetki czy pończochy, nie myje włosów lub niewłaściwie zapina guziki od koszuli to jest symptom psychiatryczny, który współcześnie niestety istnieje jako element mody młodzieżowej.
    
    Weźmy też inny przykład: bohaterowie różnych filmów sensacyjnych - siłacze, którzy rozwiązują swoje problemy poprzez niszczenie wszystkiego co żywe i martwe na ich drodze. Efekt ten psychiatria definiuje jako schizofrenia hipoidalna, która łączy w sobie młodzieńczą - patologiczną brutalność z patologicznym otępieniem serca czyli patologiczną znieczulicą"  zauważa Miedwiediewa.
    
    "Inną cechą człowieka jest nadmierny racjonalizm, który dziś narzucany bywa jako pragmatyzm - to także jest oznaką schizofrenii. Ludziom się często wydaje, że schizofrenik jest irracjonalny a to nie jest tak. Schizofrenik jest nadmiernie racjonalny a przy tym brak mu wrażliwości. W rzeczywistości jest to mniej emocji a więcej pragmatyzmu. No i ideologowie nowej mody zachęcają dziś młodych ludzi do takich wzorców - a jest to bardzo ciężki symptom.

   A czymże z punktu widzenia psychiatrii jest zniszczenie intymnego wstydu? Zdaniem Iriny Miedwiediewej: "nie jest to po prostu narzucanie różnego rodzaju zboczeń w rodzaju podglądactwa (kiedy to w TV pokazuje się to co ma miejsce w cudzych sypialniach) lecz także popularyzowanie różnego typu sekso- patologicznych dewiacji. Sekso-patologia jest dziedziną psychiatrii.

   Ale najważniejsze jest zniszczenie intymnego wstydu - opowiadanie młodym ludziom o bezpiecznym seksie popycha ich do poszukiwania głównie satysfakcji seksualnej zaniżając wartość relacji rodzinno - małżeńskich będących jednym z ważniejszych elementów w kształtowaniu normalnej psychiki. W wypadku ich braku nieuchronne stają się różnego typu zaburzeń - zawsze bolesnych dla psychiki. Prowadzi to przede wszystkim do umysłowej degradacji całego społeczeństwa." 

 źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_130065


wtorek, 18 lipca 2017

Czy kobieta powinna sie rozwijać? c.d.

Był taki temat - autorką jest chyba Olga Waliajewa, przypominam link do wpisu na blogu: https://michalxl600.blogspot.com/2015/04/czy-kobieta-powinna-sie-rozwijac.html

  Wykłady to cenne rzeczy (dla nowych czytelników polecam wpisanie w wyszukiwarkę blogową tu po prawej od góry nazwisko Oleg Gadziecki, Kurowska, Waliajewa, ... jeszcze pewne ważne nazwisko mi się kołacze ale nie mogę w tej chwili podłączyć się do tej chmury informacyjnej- dodam w komentarzach gdy już "spłynie" do mnie ta informacja- bardzo ważna pani choć jest tylko jeden film z jej udziałem. Film był zapożyczony z kanału "Anki- Słowianki", czarnowłosa prelegentka w wieku dojrzałym * ) ale praktyka życiowa to jest przecież sprawa najważniejsza.

Dziś w ramach uśmiechu spolszczyłem taki obrazek znaleziony w rosyjskojęzycznym necie:
adres oryginału tu.Dobrego dnia Wam wszystkim - Drodzy czytelnicy tego zakątka.


p.s. wybaczcie te małe napisy na obrazku. Gdy się na niego kliknie to widać wyraźniej: "-Kochana - nie chcesz pójść z nami do parku na spacer ?
- Nie teraz, oglądam wykład na temat rodzinnego szczęścia." 

*  - poszukując nazwiska uczyniłem wielkie odkrycie!
pani Marina Targakowa - to o nią mi chodziło. Okazuje się, że w maju tego roku Anka zamieściła na swoim kanale wywiad z polskim tłumaczeniem (NAPISY WŁĄCZANE) pani Targakowej z Olgą Waliajewą! - również znaną i szanowaną tu w naszej przestrzeni. Oto i on- nie słuchałem jeszcze ale w ciemno polecam uwadze! 
 O WYCHOWANIU DZIECI: