niedziela, 19 kwietnia 2015

Czy kobieta powinna się rozwijać?



  Dziś modny jest samorozwój. Jeśli nie uczęszczasz na treningi, kursy, nie czytasz książek- degradujesz się. W dużym stopniu jest to prawda. Moda dobra- lepsza niż na palenie i alkohol. Jak to fajnie, wszyscy tak dążą do rozwoju i wzrostu. Tylko, że kobiety często czynią to jakoś tak poważnie i bezkompromisowo i jeszcze innych aktywnie gdzieś tam wciągają.

  Jakieś nieprawdopodobne ascezy- a to wstawanie o 4-tej nad ranem, a to oblewanie się lodowatą wodą, a to niczego nie chcieć i nie prosić, a to służyć wszystkim wokół. Nieustanne ulepszanie siebie we wszystkich kierunkach. Tak jakby tu i teraz - z taką jaką się jest w tej chwili kategorycznie i zupełnie żyć się nie dało, tak jakbyśmy w tym momencie w ogóle nie nadawały się do życia, jakby dzisiejszy dzień był pomyłką.

  Większość bywalców treningów, kursów, spotkań i wykładów to kobiety. Jestem przekonana, że książek też więcej kupują kobiety. Ja jestem taka sama. Jeszcze 5 lat temu nie mogłabym wyobrazić sobie siebie bez ciągłej nauki. Chodziłam na kursy, wykłady, czytałam masę książek na temat rozwoju. Przy tym w ogóle nie miałam czasu na czytanie beletrystyki "bo jest to marnotrawienie czasu". Cały czas gdzieś się uczyłam. Podwyższałam swoje kwalifikacje psychologiczne- szukałam swoich kolejnych błędów -pracowałam z nimi. W ogóle nieustannie nad sobą pracowałam. To dawało owoce ale ....

 
Poza wszystkim co powyżej napisałam wszystko to nieustannie trzymało mnie w stanie dodatkowego stresu. Porównywałam siebie z tymi i innymi. Wydawało mi się, że tutaj im nie dorównuję i tam dało by się coś poprawić. Nie mogłam przyjmować siebie takiej jaka jestem. Nie byłam w stanie zrelaksować się w pełni. A dzisiaj rozumiem, że dopóki kobieta jest spięta to nie jest w stanie stać się szczęśliwą.

  Szczęście przychodzi do naszego świata poprzez relaks a nie poprzez napięcie. Schemat: "podniósł ciężar, spiął się - i szczęśliwy" nie jest nasz. To męski wariant życia, męski wariant szczęścia. To dlatego, że mężczyźni ściśle dokonują czegoś. Jak bajkowy Ilja Muromiec - czasem leży jakiś czas na zapiecku i zbiera siły a potem -bach! i wszystkich pokonał. Czasami mężczyzna jest w stanie w jeden dzień zarobić cały swój miesięczny dochód a potem znów położyć się na piecu. Wszak rezultat został osiągnięty- przyłożył się do zadania najlepiej jak potrafił.

  Kobiece życie jest inne. My nie żyjemy "w punkcie" lecz "w potoku". My w każdej sekundzie swoimi działaniami i myślami tworzymy swój świat i swoją teraźniejszość. Wszystkie nasze powinności to proces, któremu nie ma końca. Czy to sprzątanie, pranie czy też własna uroda. Każdy rezultat naszego działania jest krótkotrwały. Dlatego też jeśli orientować się na niego i "rzucać się z marszu" to można bardzo szybko się naderwać.

  Można zaganiać samą siebie w surowe ramki  całodobowego idealnego porządku. Można próbować narzucić sobie wojskową dyscyplinę. Można dokonywać nad-wysiłków. Tylko po co? Przecież rozwijamy się po to aby się stać szczęśliwe. A czy taki kierunek czyni nas szczęśliwymi?

  Aby żyć " w potoku zdarzeń" trzeba przede wszystkim być zrelaksowaną, giętką. Lekko zestrajać się z jakimikolwiek okolicznościami. Umieć przyjmować- i tak jest dobrze, i tak też jest dobrze. Być żywą, być plastyczną, dostosowującą się. Aby w dowolnych okolicznościach pozostawać sobą, pozostawać wierną sobie- a przy tym odczuwać szczęście.

  W tym powinnyśmy czynić postępy, rozwijać się - w relaksacji. Odprężyć się, przyjmować, być elastyczną, pozostawać sobą i wierną sobie. I uczyć się być szczęśliwą przy dowolnej pogodzie. Czy to jest proste zadanie? Czy można się tego nauczyć z książek? Czy na pewno któraś z książek jest na 100 % napisana właśnie o was? W każdym wypadku powinnyście ją dostosowywać do siebie, próbować i eksperymentować.

  Czy w tym celu trzeba czytać książki i chodzić na jakieś kursy? Można. Czemuż by nie pójść - popatrzeć jaki jest cel kursu czy też książki. Czy trzeba słuchać wykładów? Można- szczególnie jeśli wszystko to uczy was odprężania się i pomaga czuć się szczęśliwą. Można ale niekoniecznie. Absolutnie nie jest to obowiązkowe. Tak wiele lat żyły kobiety bez tego wszystkiego i ani trochę nie cierpiały. Tylko chłopcy w wieku 5 lat byli oddawani nauczycielom, którzy kształtowali w nich dyscyplinę i zarzucali wiedzą. Dziewczynkom w ogóle głowy wiedzą nie nabijano. Ich głowy pozostawiano swobodnymi aby uchronić w nich kobiecość i plastyczność.

  Najlepszy z możliwych rozwojów kobiety macie przed oczami. W domu, w lustrze, w waszych bliskich. Relacji nie można nauczyć się z książek czy na kursach. Można wziąć sobie jakieś techniki i chwyty.
Można ( i tu zapewne nawet trzeba) rozebrać jakieś stare gruzy w swojej duszy. Ale nauczyć się relacji można wyłącznie wewnątrz relacji- czasami nabijając sobie własnego guza i wyciągając swoje własne wnioski podczas poznawania człowieka, który jest obok was. Dostrajać się do konkretnego człowieka a nie do zbioru regułek, osiągając kompromis wewnątrz siebie i w świecie zewnętrznym- w harmonii a nie w doskonałości.

  Bierzmy się zatem za prawidłowe rozwijanie- po kobiecemu! Mi się w ogóle wydaje, że to słowo pisze się przez literę "e"- "rozwiejanie", "rozwiejać się" na wietrze, na huśtawkach, podczas tańca, podczas spaceru, szeleścić spódnicami, sukienkami, chusteczkami do nosa, "rozwiejać" swoje długie włosy, "rozwiejać" złe myśli w głowie i ciężkość na sercu, "rozwiejać" mgły wątpliwości i przeciwności, "rozwiejać" swój zły nastrój, "rozwiejać" się w końcu.

  Rozwój w pospolitym rozumieniu zostawmy mężczyznom. Niech to oni wykonują ascezy i nad-wysiłki, dokonania i zwycięstwa nad samym sobą. Niech ich towarzyszami będą samodyscyplina i surowość. Niech oni staja się twardsi, silniejsi, mocniejsi, wytrzymalsi. A nam po co wszystko? Twarde nie może być elastycznym a mocne nie może być zrelaksowanym. 

   Weźmy się za "rowiejanie" zamiast rozwijania. To będzie z korzyścią dla każdej z nas.
Olga Waliajewa

link do artykułu źródłowego http://pravotnosheniya.info/Nuzhno-li-zhenshchinam-razvivatsya-2885.html


29 komentarzy:

  1. Kobieta, Mężczyzna, dzieci i przyroda przy nich powinny się rozwijać.
    Zwrócić bardziej uwagę powinni na rozwój swojego ducha, duszy i ciał duchowych.
    Trzymać się wskazań, wymagań, przeznaczeń, zarządzeń, pragnień, obowiązków i powinności prawdziwego i rzeczywistego Wyższego Boskiego Planu i Wyższego Boskiego Królestwa. Partnerzy powinni być sobie przeznaczeni i wskazani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się zdaje , że nie przeniknąłeś tego artykułu.

      Usuń
  2. Michał, na moje oko powyższy wpis "anonimowego" jest w podobnym klimacie, co kiedyś wpis pod zdjęciem pomnika w Pradze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Magdo, aż przejrzałem tamtą wymianę zdań. No nic- pojawiają się różni ludzie - póki nie ma nachalnego spamu i jakichś wyzwisk - zostawiam. Mi to wygląda na mądrość przeklejoną z jakiejś książki/ wykładu, bez własnego zrozumienia, ot- wyrecytowana formułka. Własnej praktyki i przemyśleń w tym nie czuję.
      Tego typu wypowiedz nieodmiennie przypominają mi opowieść o spadochroniarzu:
      >>Spadochroniarz wylądował na drzewie nocą . Zniósł go wiatr . Postanowił przetrwać do rana - nic innego mu nie pozostało . Rankiem się budzi wisząc w szelkach a tu pod drzewem przechodzi jakiś człowiek. Pełen nadziei na ratunek z opresji woła : " człowieku !!! gdzie ja jestem ??
      - "na drzewie !!" - pada odpowiedź .
      Nasz bohater po chwili mu odpowiada : "Ty musisz być księdzem!".
      Tak, a skąd wiesz ?
      Bo twoja rada jest o tyle prawdziwa co zupełnie bezużyteczna. <<
      Wyrecytowana przez naszego gościa formułka jest właśnie taką sama prawdą jak to co doradził ksiądz. Niby wszystko takie "gładkie" ale jak to zastosować w praktyce.....wielka tajemnica. Sucha teoria. Bezużyteczne słowa dla "zabłyśnięcia" pozorną mądrością.
      -

      Usuń
  3. Dobre to z tym księdzem:) Ty masz rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mi się zdarza mieć rację;) - słyszałem jeszcze odmianę gdzie zamiast ksiądz był adwokat ale ksiądz mi się bardziej podoba.

      Usuń
  4. Eh , a ja głupiutka myślałam ,że ze mną coś jest nie tak.
    Nigdy nie pociągała mnie tzw kariera .Nigdy tak naprawdę w szkole lub w pracy nie byłam szczęśliwa .A jak się zastanowię ,to najszczęśliwsza byłam wtedy, kiedy jako mała dziewczynka bawiłam się w dom i z ciocią pieliłam w ogródku .Prace domowe są dla mnie tak naturalną czynnością ,że wykonując je jestem po prostu szczęśliwa. Szkoda tylko że takie jak ja i mi podobne postrzegane są jako kobiety bez ambicji ,no bo jak można w tych czasach nie rozwijać się i nie robić karier.
    Przeczytałam kiedyś gdzieś że "Nawet największy sukces zawodowy , nie wynagrodzi porażki w domu" i coś w tym chyba jest.

    Pozdrawiam wszystkie "rozwiejane" :-) Gabi.

    Dzięki Michał.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) serdeczności Gabi! Cieszę się, że coraz więcej "zwiewnych Duszków" przyciąga ta strona. Dzięki Wam świat stanie na nogach a nie na głowie jak to jest w ostatnich stuleciach. Są jeszcze na świecie normalni mężczyźni pragnący być rycerzami dla swoich Królowych. Klękać przed nimi w uwielbieniu i "świat im rzucać do stóp". To jest subtelna , ulotna zależność obojga - jak w tańcu właśnie. (któryś z poprzednich wpisów). Wzajemne zaufanie i świadomość, że tylko wtedy możemy w pełni żyć. "ŻYĆ W STRACHU TO ŻYĆ POŁOWICZNIE" jak powiadają bohaterowie filmu " Roztańczony Buntownik". Mężczyźni tęsknią by być mężczyznami i mieć dla kogo PRAWDZIWIE żyć. To co dziś wokół to tchórzliwa, tandetna podróba prawdziwgo życia.

      Usuń
  5. Rozmarzając niematerialny rozwój, Carewicz mówi o matrioszce a wedun o 9 ciałach.
    W którym filmie jest pełen opis tych ciał?
    Na sieci można znaleźć coś takiego:
    1 Ciało duchowe
    2 Ciało subtelne
    3 Ciało mentalne
    4 Ciało eteryczne
    5 Ciało energetyczne
    6 Ciało świetliste
    7 Ciało przestrzenne
    8 Ciało auryczne
    9 Ciało biologiczne

    10 Ciało astralne
    11 Ciało przyczynowe
    12 Ciało buddialne
    13 Ciało atmaniczne
    14 Ciało anupadaka
    15 Ciało adi

    info z https://swiatducha.wordpress.com/2009/11/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Numeracja od 10 do 15 jest myląca. Tu powinny być cyferki 1-6 bo są to inne nazwy na te pierwsze ciała. Wszystko zależy od szkół jakie przyjąć i od "przybliżenia" ( perspektywy) z jakiego opisujemy budowę człowieka. "Kozacki spas" na przykład ( taka szkoła - gdzie spas oznacza obronę) mówi o ciałach 13 stu. Kilka innych szkół również. Zarówno Trehlebov mówiący o 9 -ciu jaki i Lewszunow mówiący o 7-miu ( Matrioszka ma 7 figurek) mają rację. Dla powszechnego użytku i rozwoju na naszym poziomie w zupełności wystarcza model 7-miu ciał. Masz przecież opis siedmiu podstawowych czakr ( jeśli się wgłębić to można ich wyróżnić znacznie więcej) . Tym siedmiu czakrom odpowiada właśnie siedem ciał. Mniejsza o nazwy ( mi się ciągle mylą i nie trzymają głowy- ważne by "widzieć" z grubsza przeznaczenie poszczególnych ciał. Każde z nich jest coraz mniej gęste i przenikają się wzajem jak na przykład gąbka przeniknięta jest wodą. Nie ma co trzymać się nazw. Najważniejsze mieć świadomość, że coś takiego istnieje by na kolejnym etapie rozwoju nie być zdziwionym. Dalej już konieczna własna praktyka - gdy je ujrzysz, poczujesz, spraktykujesz to możesz nadać swoje nazwy i założyć swoją szkołę rozwoju ;). To nie ma znaczenia z której strony wchodzisz i jaką ścieżką na szczyt. Ważne że wszedłeś.

      Usuń
    2. W Wedach napisane trzeba wejść na Białą Drogę a potem na Złotą, i trzeba się rozwijać duchowo, czyli rozwijać ducha i duszę. A co za tym idzie możliwe że chodzi o podniesienie, wzrost i zwiększanie świadomości duchowej, mądrości duchowej, wiedzy duchowej, energii duchowej, siły duchowej, mocy duchowej, światła duchowego, magii duchowej, wibracji duchowej, harmonii duchowej, równowagi duchowej, ładu i porządku duchowego. Dalej drążąc, duch posiada swoje części, tak samo dusza. Stworzenie też posiada tzw. Iskry Stwórcy, one też podlegają rozwojowi.
      Wedy mówią że pomoc przyrodzie to też rozwój.

      Usuń
    3. Brzmi dobrze. Dokładnie takie same wskazówki są w Starosłowiańskich bajkach - czasem podane innymi słowami ( zamiast biała droga , złota droga są informacje, że trzeba opanować złotego i srebrnego konia itp.) Bajki to jak najbardziej Wedy.

      Usuń
  6. Patrząc na przyrodę, można dojść do takich wniosków że każda pora roku ma swoje przejścia.
    … a może istnieją jeszcze inne pory roku których nie widzimy i nie wiemy, a może widzimy i wiemy ale nijak to nazwać?

    1 Przedwiośnie
    2 Wiosna (właściwa)
    3 Powiośnie
    4 Przedlecie
    5 Lato (właściwe)
    6 Polecie
    7 Przedjesień
    8 Jesień (właściwa)
    9 Pojesieni
    10 Przedzima
    11 Zima (właściwa)
    12 Pozimie

    13 ?
    14 ?
    15 ?
    16 ?

    Te ostanie ze znakami zapytania to chyba tajemnica. Miedzy porami roku istnieją przejścia, to jakby po pracy zacząć sprzątać a następnie przygotowywać się do nowej pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie za bardzo mieścimy się w temacie artykułu. Wszystko o czym piszesz ładnie tłumaczy system bukwicy Słowiańskiej. Bukwic jest 49 . Mniej więcej tyle jest obecnych tygodni (Słowiańskie były ponoć liczone inaczej) - no w każdym razie pewne rytmy wyznacza na przykład księżyc, nasz najbliższy satelita najmocniej oddziałuje na nasze własne rytmy biologiczne. Ponadto, jest on tak jakby soczewką skupiająca i wzmacniającą działania innych planet znajdujących się właśnie w jakichś tam fazach. Długo gadać - najlepiej osiedlić się w lesie i doświadczać. Kilka już tych cykli mam za sobą ale dopiero mieszkając niemal w lesie zaczynam dostrzegać ( czuć) różnorodność energii poszczególnych dni.

      Usuń
  7. Czy kobieta powinna się rozwijać?
    Moja krótka odpowiedź na to pytanie jest TAK.
    Dłuższa odpowiedź - to słowo 'powinna'. Nie bardzo mi tutaj pasuje. ... żeby nie było narzucania kto co powinien.
    Mówię na moim przykładzie.... nie chodzę za słowem kobieta ' (mężczyzna) powinna' to, czy tamto. Dzisiejsza moda narzuca jak kobieta powinna się ubierac, czesac, zachowywac,,, itp.
    Każda kobieta ma swój rozum i wybiera to co z nią współgra.
    Ja np. bardzo lubię się czegoś nowego uczyc, robię to ponieważ to lubię, nie dlatego, że powinnam, czy nie powinnam, gdyż jestem kobietą.,
    Nie lubię natomiast wpychac się w tzw. męskie role, gdyż się do nich poprostu nie nadaję.
    Ogólnie ten artykuł prowokuje do myślenia, podoba mi się, warto zastanowic się nad stwierdzeniem:

    Bierzmy się zatem za prawidłowe rozwijanie- po kobiecemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Krystyno, dziękuję za głos w rozmowie. Tak właśnie staram się dobierać wpisy i tematy - nie jakieś fanatyczne dogmaty ale właśnie wypowiedzi pobudzające do myślenia. Bardzo cenie praktykę - wypowiedzi spraktykowane. Z takich można się nauczyć najwięcej. Dobrego tygodnia życzę.

      Usuń
    2. Dodam może jeszcze, że ja słowo "powinien/powinna" rozumiem zawsze poprzez odniesienie do przyrody. Ona jest dla mnie autorytetem. Mamy pewne reguły istnienia w tym świecie - można je nazwać powinnością. Jeśli chcemy żyć w harmonii i szczęściu z otaczającym światem, podróżować przez życie jak przez wielką bajkę- radować się nim i cieszyć to ...POWINNIŚMY przestrzegać pewnych zasad. Tak samo na przykład rowerzysta "powinien" zachowywać równowagę podczas jazdy. Oczywiście może się przeciw tej zasadzie buntować, zacząć jeździć zygzakiem czy eksperymentować w inny sposób. On sam odczuje konsekwencje takich wyborów- jeśli lubi mieć siniaki i otarcia, jeśli lubi się wywracać to jego sprawa. Wszystko w życiu jest doświadczeniem.

      Usuń
  8. Przekonałeś mnie, pewnych zasad nie można dowolnie naginac, konsekwencje mogą byc nawet tragiczne, nie tylko dla siebie, ale bywa, że i dla otoczenia.
    Dzięki Michał,
    od dawna podziwiam Twoje mądre wypowiedzi, chociaż nie we wszystkich na 105% się zgadzam.
    Dajesz sygnał do myslenia, zastanowienia się, przede wszystkim do nie pędzenia przez życie na oślep, gdyż tak robią i myślą 'wszyscy'.

    Ciężko pracujesz, rodzina, pewno praca... i mnóstwo czasu poświęcasz na cenne tłumaczenia. Śpisz czasem? (to mały żarcik)

    Dzięki za to co robisz dla świata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za dobre słowa i zauważenie tej "pracy dla idei" ;) .
      ech .... Moje życie obecne ....ułożyło się w "w pomieszanej kolejności". Kiedyś pracowałem zawodowo prowadząc prywatny zakład mający w porywach nawet i kilkanaście osób. Duże doświadczenie- życie zweryfikowało bardzo wiele moich iluzji dotyczących ludzi, przyjaciół....oraz (niestety) tego co dziś nazywane jest małżeństwem. Powszechnym wzorcem jest dziś to co Trehlebow nazywa "małżeńska prostytucja" czyli wymiana usług. To nie moja bajka - ja żyć w kłamstwie nie potrafię. Zamknąłem tamten etap bo była to prosta droga do trumny. Dziś żyje skromnie , w domku na odludziu- ciężko pracuję nadal- tym razem jako rolnik, pszczelarz, zielarz, murarz, sadownik. Tu odżywa moja dusza. Tak to w skrócie wygląda.

      Usuń
    2. aha - techniczna uwaga: jeśli zechcesz kiedyś kontynuować jakąś rozmowę to włączaj pierwszy napis "odpowiedz"- zaraz pod (tu na przykład swoim własnym -początkowym wpisem) pierwszym postem. Zdrowia!

      Usuń
    3. Dzięki Michał za uwagę,
      czasami tak robię, ale widocznie zapominam, nikt mi nie zwrócił uwagi, tym razem mam nadzieję zapamietam na całe życie. ... i to jest dobre.

      Usuń
    4. Dzięki za szczerośc, rozumiem życie w którym człowiek odgrywa, jak ciekawie nazwałeś 'nie swoją bajkę'.
      Ważne, że teraz możesz realizowac siebie, mimo ciężkiej pracy i różnych problemów 'zycia pod górkę'
      Twoja dusza odżywa!.... bo to jest już Twoja bajka.

      Szczęśc Ci Boże!

      (popraw mnie - nie wiem jak się najlepiej pozdrawia po słowiańsku, a chcę wiedziec)


      Usuń
    5. Pozdrowienia mogą być :) . Ja czasem dodaję liczbę mnogą (niech Cię Bogi prowadzą- na przykład). Słowianie widzą "jedność w wielości" i9 wielość w jedności. To nie jest ani "jednobóstwo" ani "wielobóstwo". Chyba jak dotąd najtrafniej wyłożył to Trehlebow
      https://www.youtube.com/watch?v=A8USGBPmCRE
      To Słowiańskie wyobrażenie świata to Bóg najwyższy zwany "Rod" oraz jego różne postacie ( jakby "kończyny" - a więc cały podział na męskie i żeńskie wizerunki ...ale to już tak dla prostszych ludzi, żeby łatwiej i kolorowo im się żyło.

      Usuń
    6. Dziękuję!

      Niech Cię Bogi prowadzą!

      (filmik obejrzę z przyjemnością)

      Usuń
  9. Fajny tekst, od razu tak lekko się robi na duszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, i takie komentarze dają mi natchnienie do dalszych działań. Dzięki! Jest tu jeszcze kilka takich tekstów.

      Usuń
  10. A ja uważam, że Świat i czasy są takie, że nie każda Kobieta może się “rozwiejać”, być delikatną i giętką. Są takie chwile, gdzie i Kobiecie bardziej się przyda bycie twardą. Nie mówię o modzie, o presji (opresji bardziej ;) ) społeczeństwa, o obsesyjnej potrzebie dorównania mężczyznom, natomiast wiem po swoim życiu, że musiałam niejednokrotnie wybrać - być twardą i się spiąć, albo pozwolić się zdeptać. Wybrałam to pierwsze i co jakiś czas muszę ponownie dokonywać tego wyboru. Nie uważam, że okrada mnie to z kobiecości, albo, że jest to wbrew mojej naturze i wolałabym, żeby nikt mi tego nie zarzucał. Podobnie jak trudno się "rozwiejać" wśród większości ludzi dzisiejszych czasów bo... bo Cię zjedzą, wejdą na głowę, więc nawet jeśli sama nie postanawiam być twardą w danym momencie, to buduję mur przeciwko ludzkiej podłości i cechach / działaniach innych, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego. Osobiście uwielbiam się rozwijać, daje mi to ogromną satysfakcję i siłę, a także buduję coraz większą życiową zaradność, nie stresuję się, z tego powodu, że „jeszcze czegoś nie umiem”, albo, że jestem gorsza. Dla mnie wiedza to naprawdę nie władza, co tylko siła. Widzę to właśnie po tym, że chcę wiedzieć więcej, wiem więcej i ta wiedza pozwala mi żyć w zgodzie ze sobą i świadomości, co czyni mnie szczęśliwą, czyli poza spokojem i naturą – też stawanie się mądrzejszą i bardziej świadomą – wszystkiego. Wracając do mojego pierwszego zdania – ja rozumiem, że powinniśmy dążyć do wielu pierwotnych potrzeb – jak właśnie kontakt z naturą, czy „wyłączenie się” z rzeki tego całego syfu, który narzuca współczesny Świat, ale nie każdy może, ludzie są różni, różne mają historię i o ile za Naszą życiową sytuację często odpowiadamy sami, to nie każdego stać na wspomnianą negację wymagań współczesności. Rynek pracy jest beznadziejny, Państwo nie dba o swoich obywateli, większość osób nie ma grubej skóry, zdecydowana większość ludzi żyje biedniej niż jakkolwiek inaczej, a życie kosztuje – tym więcej, im więcej członków liczy ich Rodzina. Nakarmić i ubrać siebie i dzieci trzeba i bardzo mi przykro, ale za „rozwiejanie się” nikt nie zapłaci, a największa radość długo nie pociągnie wobec głodu i zimna. Więc ludzie – w tym bardzo często Kobiety, muszą się rozwijać, zdobywać dodatkowe kompetencje, które im samym potrzebne nie są, ale pozwalają opłacić rachunki. Mnie to akurat nie dotyczy – bo dzięki swojemu pragnieniu rozwijania się i świadomości siebie samej, zawsze zapewniam sobie w miarę „satysfakcjonujące” realia, ale rozumiem, że nie każdy może i tym bardziej nie każdy potrafi to samo. Wszyscy mamy dar życia, a skąd inąd wszyscy wokół każą sobie za ten dar i prawo do niego płacić. Więc nie każdego dosłownie i w przenośni – stać na „rozwiejanie”, jeśli musi zakasać rękawy za opłacenie prawa do życia. Jedyne o co proszę to o większe uwzględnienie realiów życia doczesnego wobec uświadamiania innych, co będzie / jest dla nich najlepsze / najnaturalniejsze. Świat nie jest taki jakim był i obawiam się, że jeszcze długo nie wróci do „stanu upragnionego”, a każda podobna kwestia ma tyle aspektów – ile tylko można sobie wyobrazić, więc tak naprawdę – nie ma jednego dobrego wyjścia. Każdy niech znajdzie swoje - życzę żeby znalazł to najszczęśliwsze.

    Dziękuję i Pozdrawiam - Urszula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyrażenie swojej opinii- skoro prosisz o uwzględnienie realiów życia doczesnego to może łaskawie dołącz do nich los mężczyzn? To oni na swoich barkach dźwigają ten iluzoryczny "mit niezależności kobiet". Samochody, pralki, sprzęt AGD i wszelakie współczesne cywilizacyjne udogodnienia działają dzięki armii milionów bezimiennych mężczyzn zaprzężonych niewolniczo do utrzymywania tego systemu represji. Opowieść długa i nie rozwinę jej w jednym krótkim poście - pisałem nie raz, że kobieta ze samej swojej natury jest zależna! Tylko zamiast powierzać swój los w ręce odpowiedzialnego ojca, brata czy wreszcie męża (a na starość syna) powierza się w niewolę systemowi czyli armii urzędników. Oni pobierając haracz na swoje pasożytnicze życie wydzielają majątek narodowy w formie pensji dla "niezależnych" sekretarek, urzędniczek bankowych czy kasjerek w supermarkecie. Sprawdź ile kobiet pracuje w kopalni czy w przedsiębiorstwach oczyszczania miast. Wystarczyłoby aby mężczyźni wycofali się z firm obsługujących kanalizację i cała ta Wasza "mityczna" niezalezność wypłynęła by na wierzch - dosłownie i w przenośni. Prowadzone było w tej sprawie wiele badań i eksperymentów ale nie są z wiadomych względów podawane w głównym nurcie medialnym (jego odbiorcami są przecież głównie kobiety i trzeba je zmanipulować). Był taki eksperyment gdzie na jednej wyspie osiedlono grupę mężczyzn a na drugiej grupę kobiet. Każda z "drużyn" miała określony zapas pożywienia i narzędzi itp. Mężczyźni szybko się zorganizowali i zaczęli perspektywicznie "urządzać się na przyszłość" natomiast kobiety przejadły zapasy i opalały się na plaży. Pozdrawiam!

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.