piątek, 2 lutego 2024

Ludzie ognia cz. 3 - Wiktor Sawieliew

 oryginał jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=EEaZLuoMF8s

  - No weź! To jest najlepszy szampon!

-  Nie, nie ma potrzeby. Jakoś nie mogę tego użyć.

 - Oto mój szampon, nazywa się gniew. 

- Nie, nie - powiedzieli, że to jest złe, że to droga do piekła. A jest dokładnie odwrotnie.

   Tak w ogóle podporządkowanie się pasożytom niesie za sobą mnóstwo degradacyjnych konsekwencji. A konkretnie jakich? Jak to dokładnie wygląda w praktyce? Podporządkowując się i nie poddając się złości, stajesz się nie tym, który podoba się Bogu lecz tym, który stara się przypodobać pasożytom.

   Jednocześnie zasilasz te pasożyty - ty siły tracisz i one trafiają do pasożytów. Pasożyty zaczynają jeszcze bardziej pasożytować - Bogu też się nie podoba powiększanie mocy pasożytów, następuje wtedy unicestwienie mocno tolerancyjnych bezbożników, żeby ich nie karmili - ponieważ oni oddają Boskie zasoby.

   Tak więc potem następuje zagłada wysoce tolerancyjnych bezbożników wszelkimi dostępnymi metodami i zaczyna się wojna, bo jak się mówi w pismach: "oni są bezużytecznym, ciężkim brzemieniem dla ziemi".

 Oto co o tolerancyjnych mówi Włodzimierz Puczkow: "Gniew faktycznie może być słuszny - na przykład w słusznym gniewie wywołanym gorliwością o Dom Boży, Chrystus wypędził kupców ze świątyni, którą zamienili w miejscowy bazar.

  Powodowany słusznym gniewem prorok Eliasz wykonał wyrok na czcicielach Baala po dokonywaniu przez nich ofiar na górze Karmel. Jednocześnie charakterystyczny dla świętych słuszny gniew może również towarzyszyć zwyczajnym ludziom, (ale to są święci - oni mogą, ale "maluczkim" przecież nie wolno, my musimy to tolerować).

 Na przykład gniew skierowany nie na bliźniego, ale na wroga rodu ludzkiego jest wspaniałą zachętą do walki z namiętnościami i dla życia duchowego ogólnie.

  arcybiskup Władimir Puczkow.

   Puczkow kontynuuje: słuszny gniew to gniewanie się na to co gniewa Boga - sformułowanie "słuszny gniew" jest właściwym połączeniem słów, bo Bóg zasadniczo nie jest zły - on jest z zasady sprawiedliwy. Gniew Boży jest produktem ubocznym jego prawości. Powtórzę:  Gniew Boży jest produktem ubocznym jego prawości. Słuszny gniew nie wygląda ani nie jest odczuwany jak grzech, ponieważ słusznym gniewem Boskim kieruje miłość.

 Bóg sprawiedliwy jest miłością i jedno z przykazań Jezusa brzmi: "gniewając się nie grzeszycie".

  Jeśli ktoś nie może kontrolować gniewu to kontroluje go Bóg i dlatego niemożliwe jest jego powstrzymanie, ale literatura wedyjska powiada, że można go przekierować. Bo gdy słabego człowieka, takiego bez ognia, bojaźliwego ogarnia gniew to on chce go na kogoś przekierować tak jakby psa spuścił z łańcucha.

  Niektórzy przekierowują na przykład na jakąś pasję, sport albo poszedł rąbać drewno, wszystko wróciło do porządku - wykonał dobrą pracę. W ten sposób gniew można przekierować tam gdzie potrzeba. Po prostu nie miałeś dość odwagi a gniew jest bonusem - premią za większą odwagę.  

 Zatem gniew jest bezpośrednią interwencją Boga w życie żywych istot, aby je ocalić kiedy nie ma czasu na sentymenty, kiedy nie ma czasu na powolny taniec. Człowiek, który się gniewa - ma rację, czy też nie, w takiej chwili on czuje absolutną słuszność. Zauważyliście, że kiedy zaczynacie świrować to czujecie się jak Bóg bo Bóg naprawdę jest w was - nawet jeśli jesteś łajdakiem i gniew jest niesłuszny, ale  czujesz absolutną słuszność - a potem: "Boże, co się ze mną działo?"  Ale w tamtym momencie czujesz to i ciężko jest ciebie powstrzymać.  

  Mówiłem już, że gniew we wszechświecie zapanował wtedy, gdy rozzłościł się pierwszy Brahma będący twórcą tego Wszechświata. A kiedy potem przyszedł  Śiwa -tutaj za nami jest jego wizerunek - i on działa bez żadnych zasad, on nie wchodzi w żadne struktury, to po prostu jest mężczyzna.

  Prawdziwy mężczyzna to taki kowboj - on przychodzi i nie pyta, czy to można czy nie można - zobaczył co jest nie tak i zabiera się do czynu. To przykład dla was, bo powiada się, że Sziwa został stworzony spojrzeniem Wisznu. Wisznu spojrzał na materię - materia zaczęła się poruszać i coś powstało.

My jesteśmy konglomeratem ducha i materii - a to nie jest Wisznu ani Brahma lecz Śiwa.  I dlatego musimy go wziąć za  przykład - a jego pierwszą cechą jest gniew, on najpierw wszystko oczyszcza, a potem wszystko już jest w porządku.

  On nie walczy codziennie - naprawia to co złe i nie musisz często walczyć ale walczyć trzeba. Cóż, jeśli przegapisz ten moment, to wszystko co następne będzie na próżno.

 I dlatego nie przypadkiem mówili, że gniew wychodzi z naszego trzeciego oka - u nas gniew wychodzi poprzez oczy i spomiędzy brwi.  I dlatego kiedy ktoś jest na ciebie zły, to trzeba patrzeć w podłogę, bo ta moc gniewu, którą ktoś w sobie gromadził przez długi czas przechodzi przez oczy - ona może przedostać się do twojego wnętrza i też zaczynasz być pobudzony.

   Widzicie, gniew w kimś tam dojrzewał przez bardzo długi czas a ty dostajesz to za darmo i zaczynasz panikować, a to wszystko pojawia się nie wiadomo skąd. To taka dobra rada.

  Tak więc wzrok posiada ogniową, bezkompromisową naturę - i jak to powiedział Alfred Adler, Austriacki psycholog, myśliciel psychiatra: "celem gniewu jest gwałtowne i natychmiastowe zniszczenie jakiejkolwiek przeszkody".

  Gdy nie da się pokonać przeszkody powoli to bierzesz ją "z biegu" - po prostu bach! Dlatego każdy może rzucić wzrokiem dobre lub złe zaklęcie - spojrzenie ma naturę ognia we Wszechświecie.

   Dlatego gdy patrzymy na wydarzenia, które teraz zachodzą wokół to jedni widzą dobre wydarzenia a inni wydarzenia złe. Ludzie ognia widzą dobre wydarzenia a ludzie bez ognia w sercu widzą złe zdarzenia. Patrzą tymi samymi oczami ale ci ogniowi tworzą wydarzenia tak jak chcą a ci drudzy są posłuszni - i tylko media mówią im, jak wszystko idzie źle, jaka wokół katastrofa - oni to wchłaniają i sami stają się przekaźnikami tego, że wszystko idzie w złą stronę.

  I dlatego ci są Bożymi ludźmi, który promują Bożą koncepcję, a ci drudzy ludzie mówią, że wszystko jest złe, że wszyscy wkrótce umrzemy. A pod ostatnim wykładem pojawił się taki komentarz, który chcę teraz przeczytać.

  Autorem jest Alex Kostoń: "jestem mocno zdumiony tymi wydarzeniami jakie mają miejsce obecnie - kiedyś w latach 1990 czytałem prognozy na przyszłość dla naszego kraju (on jest Ukraińcem), i ku mojemu zdziwieniu wszystko tam było dokładnie opisane. Było tam nawet o wojnie z Rosją - wtedy potraktowałem to jako kompletne brednie. 

 Napisano tam także o nadejściu Antychrysta do naszego świata i dokładnie pamiętam - było napisane o tym, że wszystko to ostatecznie zakończy się klęską i siły ciemności połamią sobie zęby.  Rozpocznie się wypędzenie całego tego zła i punktem zwrotnym będzie właśnie Ukraina."

   Ja zbieram te rozmaite prognozy - kolekcjonuję tego rodzaju przepowiednie. Jest ich mnóstwo w różnych okresach, w starożytnych czasach ci wielcy prorocy a także ci mało znani. Ale wszyscy oni mówią, że ci ogniści ludzie to widzą i będą działać - a ci drudzy... dobrze by było, żeby chociaż nie przeszkadzali.

   Kiedy człowiek się gniewa to ogniowa energia gniewu wypływa z jego oczu, gniew  płynie przez to miejsce między brwiami i tutaj.  Pamiętacie jaka tu jest czakra? Adżnia. Myślę, że wszyscy wiedzą.

  Gniew nie dojrzewa w człowieku tak od razu - teraz podam praktyczny poradnik co zrobić z gniewem kiedy on się pojawia i dlaczego on w ogóle powstaje. On  powstaje z naszej winy.  Bohaterstwem trzeba się wykazywać tam, gdzie ty opuściłeś rękawy i zgromadziły się prace do wykonania.

  To tak jak w słynnej stajni Augiasza - nazbierało się tam tego nawozu a potem trzeba to wszystko uprzątać za pomocą gniewu. A gdybyś codziennie ciężko pracował - gdybyś się trudził systematycznie to tego wszystkiego by nie było.

  Ciężko pracować, nie znaczy w pocie czoła - to oznacza słuchanie Boga. Bo Bóg ci mówi: weź się za nowy projekt, nowy projekt, nowy projekt - zawsze masz władzę z twojej mocy. 

 A jeśli nagle w jakiś sposób zeskoczyłeś z tej żyły Bożej - na przykład wpadłeś w jakiś samozachwyt to wtedy zatrzymuje się twój upływ czasu, przestaje ci dopisywać szczęście. Widzisz, że teraz, ten projekt się kończy a dalej nie ma już nic dobrego - nie masz się czym cieszyć.

  Cóż, jakieś tam życie będzie ale potrzeba czegoś, żeby było ciekawie, aby było coś porywającego - aby był ten ogień, bez niego żyć nie możemy. To tak jak uczeń, który jest szczęśliwy kiedy jest początek ferii zimowych a teraz już zostały tylko 3 dni wolności i znów zaczną się dni w szkole.

 Widzisz, jak to się kończy i wtedy oglądasz się na boki szukasz jakiegoś projektu, ponieważ coś przegapiłeś - nie usłyszałeś głosu Boga, on coś mówił a ty machnąłeś ręką: "Och, to chyba nie do mnie".

  Rozglądasz się wokół: "kto jest tam szczęśliwy? Aha, Wasia - to ja zacznę czynić to samo co on" - i zaczynasz się tym zajmować, bo ty chcesz być szczęśliwy, zaczynasz to a Bóg ciebie nie finansuje, masz bardzo mało tego za co odpowiada pierwsza czakra muladhara. Tylko ty o tym wiesz że masz ten problem, że masz za mało zasobów. 

 A po jakimś czasie zdajesz sobie sprawę, że jesteś już zmęczony i zaczynasz powoli i nieśmiało opowiadać ludziom w twoim otoczeniu: "kochani - czy możecie pomóc?" To już jest poziom następnej czakry "SWADHISTHANA", ona odpowiada za działalność reprodukcyjną, za rodzinę, za przyjaciół - ludzie wokół ciebie są już tego świadomi.

 A  jak pomóc? Jak się z tego wydostać? Ty zaczynasz ciągnąć do siebie i trzeba  przyjąć odwrotne działanie, uderzenie przeciwstawne. Kiedy po raz pierwszy zrozumiałeś że potrzebujesz czegoś żeby być szczęśliwym to wtedy uczyń coś, co sprawi, że ktoś inny będzie szczęśliwy.  Nie posłuchałeś Boga - no dobrze. Kup loda i daj komukolwiek a wtedy będziesz mógł usłyszeć Boga - z powodu tego jednego altruistycznego loda będziesz mógł usłyszeć Boga bo dzięki Tobie wektor się zmienił.

Lecz kiedy już usłyszą cię ludzie wokół to porcja lodów nie wystarczy, trzeba  dokonać altruistycznie coś takiego co jest im potrzebne a nie to, co ty wymyśliłeś, musi z twoich działań wyniknąć coś poważniejszego. Trzeba dokonać czegoś co jest potrzebne - oddać to a później ponownie przejść do pierwszego etapu z tymi lodami i wtedy możesz usłyszeć Boga.

  W ten sposób można uniknąć tego gniewu, bo jak tylko gniew zaczął narastać to cały ten czas żyjesz na próżno, jesteś rezygnujący, niewytrwały. Rezygnujący nie jest ten kto nic nie czyni ale ten kto nie działa zgodnie z poleceniami Boga - bo wszystko co on czyni potem jest bezużyteczne.

   Trzecia rzecz, ty powiedziałeś to tym wszystkim ludziom z otoczenia, ich przyjaciołom i krewnym, a oni mają swoje dziwactwa w głowach, oni też potrzebują pomocy - oni też nie są szczęśliwi, oni też nie są w stanie tobie pomóc.

   A wtedy ty bierzesz ten cały zasób, o którym dawniej myślałeś, że tego potrzebujesz - zdobyłeś go kosztem jedzenia, kosztem snu, brałeś drugi etat, trzeci aby spełnić to swoje głupie marzenie. Ponieważ nie możesz żyć bez szczęścia więc zaczynasz się tym zajmować. To jest z poziomu czakry Manipura czyli zewnętrzna, aktywna działalność.

  A wtedy na wszystkich twoich frontach pojawia się pustka -  myślałeś dawniej, że masz pieniądze, zdrowie a teraz nagle wszystkiego brakuje, a wtedy bardzo szybko następuje przemęczenie.

  Czy istnieje na to jakiś sposób? Wedy mówią, co należy tu uczynić. Ogólnie rzecz biorąc, w takiej chwili ludzie zaczynają "zajadać" problemy. Gdy masz niespokojną głowę i coś tam zjesz, organizm zajęty jest trawieniem i mózg się chwilowo wyłącza.

 Tu dobrze działa zimny prysznic,ale dalej dzieje się tak, że człowiek nie jest już w stanie panować nad swoim gniewem. na tych trzech etapach (stopniach) można jeszcze coś z tym zrobić ale na czwartym etapie - na Anahata czyli na poziomie czakry serca zaczynasz rozumieć, że kiedy wrzuciłeś tam cały swój zasób i nic nie zadziałało, rozumiesz - przechodzisz do następnego poziomu.

 Nic więcej nie możesz dawać, rozumiesz już, że wszyscy ciebie porzucili, że ci wszyscy ludzie wokół - przyjaciele, krewni - że oni tylko udawali dobrych ludzi, ale w rzeczywistości są to bardzo źli ludzie. Oni myślą tylko o sobie i doznajesz olśnienia.

  Masz wgląd, objawienie że jesteś człowiekiem samotnym, że nikt tobie nie pomoże.  Bóg się wyłącza, oni nawet tego nie zauważają, że jesteś trochę szalony i wtedy rozumiesz, że to koniec.  I w takim momencie zrywasz z nimi kontakt.

 A ja tu przypomnę, że zgodnie z mantrą 6 z Upaniszad: Wszystkie moje marzenia się spełniają - zarabiam, rozmawiam z Bogiem jeśli mam błogosławieństwo otoczenia - jeśli ludzie dobrze o mnie myślą to przekłada się to na moje zarobki.

   I kiedy coś jest mi od nich potrzebne to sobie to biorę - a ja się jednym ruchem od nich odciąłem. I tu zaczyna się całkowity upadek - popadam w głęboką depresję, to jest czakra. Vishuddha. Mówię do siebie: "ja już niczego nie potrzebuję, już się pozbierałem, żyję już tylko z rozpędu - po inercji, już niczego nie chcę, nawet nie chcę tego, czego kiedyś chciałem. Wszystko jest dla mnie złe, ponieważ cały mój cenny zasób - straciłem zdrowie, wszystko to zainwestowałem w niewłaściwym miejscu, ja już umieram".

  Bóg patrzy i mówi: " aha -klient już dojrzał, umiera." On mnie chwyta i  abym nie umarł wstrząsa mną i pojawia się u mnie gniew - to jest czakra Adżnia, czakra wolicjonalna.  I nagle się zrywam z krzykiem "łaaa!" i ożywam. Wszystko we mnie płonie - całe moje wnętrze.

  Wszyscy mówią: "myśleliśmy, że jesteś dobrym człowiekiem a ty jesteś taki i siaki, ale ja staję się prawdziwy i wybucha we mnie gniew - i ten gniew mnie ratuje. I co trzeba uczynić w takim momencie, kiedy ktoś tak wariuje?

  Taki ktoś mówi: "chcę tobie powiedzieć wszystko co o tobie myślę - patrz mi w oczy!". 
A ty mówisz: "O nie, muszę teraz pilnie do toalety" - a to dlatego, że jeśli tama pękła i polały się te wymioty to nie można ich zatrzymać - musisz przeczekać 10 minut.

 A on ci w tym czasie wykrzyczy: "stój - czekaj, powiem ci to teraz! czekaj!, - on nie chce tego wszystkiego wylewać na darmo, zaczyna się wywnętrzać a ty patrzysz na podłogę i wtedy kiedy on już się ostudził to te resztki gniewu -

  -to jest gdzieś tak około 10 procent nazywa się uczucie sprzeczności - czegokolwiek by temu człowiekowi nie powiedzieć to on nie może tego znieść - on w złości odwraca wszystko w drugą stronę, wszyscy się mylą i tylko ja jeden mam rację. 

 Ty mu mówisz: "ja tu jestem bardzo winny" - a on w odpowiedzi: "ty z tym w ogóle nie masz nic wspólnego" - z grubsza tak to wygląda. Ty mu powiesz: "posłuchaj -masz rację!" A on odpowie: "ależ nie!". Ty mówisz: "jest jeszcze gorzej" a on odpowiada: "ależ nie!".  Trzeba korzystać z tych wskazówek.

  Musisz sam siebie oczerniać, ale na końcu, a nie na początku, bo na początku on może sobie pomyśleć, że sobie z niego żartujesz. 

 Wszystko to co właśnie zostało powiedziane o dojrzewaniu gniewu dotyczy gniewu niesłusznego -  gniewu bezbożników, gniewu ludzi leniwych. Powyższa instrukcja pomaga uleczyć tę rozwijającą się chorobę - ta instrukcja nie działa w przypadku słusznego gniewu.

   Słuszny gniew jest po prostu dodatkową mocą dla transformacji istniejącej nieprawdziwej rzeczywistości i pochodzi on od Boga. Bez gniewu ten wąż tolerancji - inaczej tego nazwać nie potrafię - podnosi głowę i absolutnie łatwo zmienia to co nienormalne na normalne, to co niedopuszczalne staje się dopuszczalne.

 Jest taki Oleg Roy - chciałem to przeczytać, on mówi, o obojętności:  "istnieje 7  grzechów śmiertelnych: gniew, zawiść, pożądanie, obżarstwo, pycha, chciwość przygnębienie. Nie podejmę ryzyka rzucenia wyzwania klasycznej koncepcji religijnej aby nie zranić uczuć ludzi wierzących. Tym niemniej jednak w mojej osobistej ocenie na pierwszym miejscu wśród grzechów stawiam obojętność.

  Dlatego obojętność, bo to doprawdy jest to bardzo straszna rzecz – obojętność zabija jakiekolwiek uczucia. "

 Czyli, że bez gniewu -chcę to jeszcze raz powtórzyć -  ten wąż tolerancji absolutnie łatwo zmienia to co nienormalne na normalne, to co niedopuszczalne na dopuszczalne (akceptowalne). Wszelakie działania na rzecz pokoju - w psalmach biblijnych jest napisane: "pokorni odziedziczą ziemię" ale ci pokorni to nie są te tolerancyjne ...że tak ich nazwę - jednostki.

  Działalność na rzecz pokoju nie jest poszukiwaniem kompromisu, to ułożenie rzeczy i pojęć na ich pierwotne pozycje - oto jest prawdziwy pokój.  To jest pokój a nie zgoda z tym co istnieje - pokój nie może być w bałaganie, w śmieciach - on może być tylko pośród porządku.

   Tchórzostwo pojmuje działania na rzecz pokoju jako pogodzenie się, poszukiwanie kompromisu a w rzeczywistości jest to przywrócenie pojęć i rzeczy na ich pierwotne miejsca.

  Tchórze nie posiadają pojęcia honoru - to jest dla wszystkich zrozumiałe.  Ale jeśli tak ogólnie jestem herosem tak na 85 procent i w 15 procentach, jestem nieco strachliwy - takie rzeczy jak męstwo, odwaga i heroizm nie mogą być połowiczne,  albo to jest na sto procent, albo tego nie ma. 

 Jeśli jesteś bohaterem na 85 % a na 15 % jesteś tchórzem to jesteś stuprocentowym tchórzem. Jaki wam tu podać przykład:  moja żona jest mi wierna w 85 procentach a w 15 procentach... niech będzie że jest wierna na 90%, kontrolny pakiet akcji jest u mnie -   czego jeszcze potrzebujesz? 

A ja potrzebuję na 100% bo jeśli ona nie jest wierna choćby w 1 % to ona jest całkiem niewierna i koniec. I z heroizmem jest podobnie, postrzeganie tych rzeczy poprzez procenty jest niewłaściwe - albo istnieją, albo ich nie ma.

 One są cechami duchowymi - w sprawach materialnych może być podział czy kompromis. Natomiast lojalność i odwaga nie da się wyrazić w procentach - oto i jest tolerancja. Teraz przeczytam opinię Johna Drydena - to był angielski poeta:

  "krwawe wydarzenia i konflikty zbrojne stanowią następstwo skumulowania się tolerancji." Dzień dobry - oto i mamy przyczyny wojen. Powtórzę: "krwawe wydarzenia i konflikty zbrojne są następstwem skumulowania się tolerancji w relacjach - ignorowaniu grzechu i arogancji. Wszystko to kończy się masową zagładą słabych ludzi.

 Strzeżcie się gniewu, cierpliwego człowieka - on może was zniszczyć, a ktoś kto otwarcie wyraża wobec was swój gniew zmienia wektor waszego życia i ratuje was  - dlatego trzeba krzyczeć, jeśli nie powiedziałeś tego na czas, jeśli nie skorygowałeś w porę kłamstwa to nastąpi wojna.

    Tak powiedział John  Dryden - angielski poeta i dramatopisarz. Czyli, że wierność i odwaga przywraca nas do boskich standardów. A jakich? w Bhagavadgita spisane są Boskie standardy, które nas otaczają: moc, zwycięstwo, etyczna czystość czyli śmiałość, oraz obfitość.

 Ale najważniejsza jest etyczna czystość wymieniana w końcówce.  Bez siły i odwagi wiedza nie ma zastosowania w praktyce - wiedza nadaje bardziej skuteczną formę siły i odwagi, ale nie może ulepszyć czegoś, co nie istnieje. Jeśli nie masz odwagi to cała twoja wiedza jest bezużyteczna.

  Istnieje taka ciekawa przypowieść o tym jak ojciec umiera i zdecydował nauczyć syna mądrości. No i mówi, Wania, chodź tutaj, tu jest miotła, rozwiąż ten pęczek gałęzi. Weź jedną gałązkę i złam - ten złamał.  A teraz złam trzy i widzisz, że się udało. Ale weź całą miotłę i spróbuj ją złamać - Wania wziął i złamał całą miotłę.

   Ojciec na to: wynoś się stąd, jak byłeś głupcem tak i jesteś -  jeśli ktoś ma moc to może obejść się bez wiedzy, ale moc (siła) może w jakiś sposób nadać kulturę wiedzy - lecz jeśli wiedza jest a siły brak to jaki z tej wiedzy pożytek?

Jednakże wiedza może maskować tchórza jako działacza pokoju, a także może sprowadzić na manowce samego tchórza i jego otoczenie.

 Według mądrości wedyjskiej to co jest ważne należy powtórzyć trzy razy, powtórzę że  bez siły i odwagi wiedza nie ma zastosowania w praktyce  - wiedza nadaje bardziej skuteczną formę siły i odwagi, ale nie może ulepszyć tego czego brak. 

   Niedawno na zebraniu społeczności jeden człowiek mówił: "ja mam wiedzę, potrzebna jest wiedza," - zatrzymała go tam policja i jego wiedza na nic się zdała. Zadzwonił na telefon, przybiegła grupa ludzi i go uratowała.

 Widzicie, gdyby ta jego wiedza była wsparta jego wewnętrznym ogniem to wtedy ta jego wiedza zostałaby usłyszana. Najpierw trzeba sprawdzić czy w tym jest ogień.

 Jeśli ognia nie ma - jeśli brak jest śmiałości to cała ta wiedza nie ma żadnego sensu. Jeśli ktoś z was czytał historię Pitagorasa, on kiedy tam przybył to przez 20 lat mieszkał w Świątyni w Memphis Egipcie i tam przekazywali bardzo dobrą wiedzę - ale tam sprawdzali ucznia pod kątem żaru serca.

 Jeśli serce nie było wystarczająco gorące to wiedzy nie dostawał, ponieważ wiedza może ochłodzić serce i dlatego aby nie zabić takiego neofity to się go sprawdzało na gorące serce a wtedy można było przekazywać wiedzę.

  Gorące serce daje wiedzę a zimne serce podaje informacje. Gorące serce daje prawdziwą wiedzę a zimne serce daje informacje, które płynąc z zimnego serca są bardzo szkodliwe ponieważ one uwodzą ludzi.

Człowiek o zimnym sercu to tchórz - on mówi, co czynić i tchórzostwo znajduje wytłumaczenie - wszyscy wtedy zaczynają myśleć: "to takie trudne do wykonania. Owszem - to jest potrzebne ale ja nie dam rady."

  Kiedy przemawia bohater to nazywane jest to wiedzą zrealizowaną. Wszyscy wtedy mówią: "przecież ja też tak mogę". Wtedy to jest przekazywane - ci pierwsi tak jakby przekazywali puste pudełko a ci drudzy pudełko z zawartością. 

 Pierwsi dają instrukcję: "trzeba uczynić tak". Człowiek myśli: "no dobra - rozumiem, ale za pomocą czego mam to uczynić?" Ich instrukcja jest taka: "jeśli jesteś głodny, powinieneś iść do sklepu". A ludzie mający praktykę powiedzą: "musisz iść do sklepu" ale do tego wręczą tobie pieniądze.  Taka to z grubsza jest różnica pomiędzy gorącym a zimnym sercem.

 To znaczy, że informacja sama w sobie jest niczym - potrzebny jest ktoś kto wcieli to w życie, kto zrealizuje.

   Na tym dziś zakończę, - podsumujmy. Chcę jeszcze raz powtórzyć najważniejszą myśl (dla was to będzie egzamin): Jakie 3 rzeczy ujawniają naszą daną nam od urodzenia wewnętrzną, prawdziwą naturę - czyli to, że mamy gorące albo zimne serce?

 1. gdy pojawia się niebezpieczeństwo.

2.  gdy na horyzoncie pojawiły się pieniądze 

3. gdy na horyzoncie pojawiła się możliwość władzy.

 Wtedy taki człowiek natychmiast staje się aktywny i wyraża swą naturę.

 Po prostu przeczytam krótko: "ludzie jednego ducha - silni, żywi, odważni a ludzie innego ducha są słabi, martwi, tchórzliwi. To są dwie przeciwstawne formy życia - każda z tych grup uważa grupę przeciwstawną za beznadziejne pogrążoną w błędzie.

 W spokojnych czasach różnice te są niezauważalne ale w sytuacjach nadzwyczajnych dzieli ich przepaść nie do pokonania. Bycie tchórzem lub człowiekiem odważnym, to jest wektor, to jest kierunek ich poruszania się.

Siła i słabość to sposób na życie. Tak więc kiedy pojawia się silny wróg to jedni opierają się bez wahania, a inni zdradzają wszystko i wszystkich również bez wahania. 

 Relacje pomiędzy Bogiem a tchórzem nie istnieją - tchórz to osoba fizyczna, jak to się teraz mówi. Istnieją ludzie żywi, i istnieją osoby fizyczne. Wszelkie prawa daje Bóg a tchórza nie ma w rejestrze Boga i stosownie do tego nie ma on żadnych praw - papier (dokument) tu nic nie pomoże.

  Tchórz nie jest w stanie przebaczać - przebaczanie oznacza odpuszczanie grzechów, wyeliminowanie karmy. To jest moc duchowa.

 Bóg stworzył nie tylko dobro - stworzył on także złe cechy - negatywność, i nie ma potrzeby pozbywać się tych negatywnych cech bo jest to nasza broń w ekstremalnych warunkach czyli w tzw. APAD - DHARMA kiedy te pozytywne cechy nie działają. Według Bibli gniew jest daną nam przez Boga energią nakierowaną na pomoc nam w rozwiązywaniu problemów.

  Dlaczego potrzebujemy nienawiści? Nienawiść jest potrzebna do ochrony przed tym, czego zdecydowanie nie potrzebujesz. Jeśli zrozumiesz, że tego nie potrzebujesz to nienawiść nie powstaje, nie pojawia się. 

 To jest podobne do śmiechu, śmiech to także dar od Boga, kiedy człowiek jest zakochany i rozumie kiedy jest w stanie miłości to ma inne oczy - on spogląda w inny sposób.

   Kiedy ludzie opowiadają wulgarny żart o tym, że mąż jest w podróży służbowej - I oto on wraca i zastaje nietypową sytuację, i wszyscy "ha ha ha" a jemu nie jest do śmiechu. On rozumie, że tak być nie powinno.

 Śmiech oczyszcza tak samo jak i gniew oczyszcza - i dlatego za chwilę  ludzie zapominają taki żart. Ale jeśli widzisz że nie powinno tak być, to nie jest śmieszne. Tak samo jeśli zrozumiesz, że tego nie potrzebujesz to gniew również nie powstaje, tak jak ten śmiech.

 Tak więc nienawiść jest potrzebna tym, którzy nie rozumieją czego potrzebują, a czego nie potrzebują. Wtedy nienawiść pojawia się jako pomoc i mówi: "o tym nie ma mowy". 

 Lecz kiedy staniesz się tolerancyjny, gdy przekraczasz tę barierę nienawiści swoją tolerancją to powoduje powstanie choroby, która mówi: "dosyć!, ani kroku dalej! zaszedłeś za daleko".

  Gdy brak jest gniewu to ten wąż tolerancji sprawia, że to co niedopuszczalne staje dopuszczalne a to co nienormalne staje się normalne.

 No i aktualne dla nas sprawy:  zdarzenia obfitujące w rozlew krwi są skutkiem nagromadzenia się tolerancji,pobłażania, grzechu i bezczelności. Gniew ma naturę ognia a ogień ma działanie oczyszczające, sam się przy tym nie zanieczyszcza czego nie da się powiedzieć o innych żywiołach przyrody. Wszelkie pozostałe można zanieczyścić.

No i praktyczna uwaga: Dlaczego jeden ma szczęście, a drugi nie? Ponieważ Bóg patrzy na serce i widzi, że w jednym człowieku jest gorące serce, a w innym zimne serce: "Cóż niech pocierpi, może nabierze trochę rozsądku - a ja w międzyczasie zajmę się swoimi".

Wykład miał tytuł: "ludzie ognia", ale mimo to chciałem przeczytać takie dwa cytaty, które bardzo mi się podobają:

  "miłość i gniew są naturalną manifestacją niepowstrzymanej Siły Bożej - bezbożnicy ze względu na swoją słabość odrzucają gniew jako grzeszność a za miłości uważają bierną przyjemność. Ludzie starają się zabić w sobie gniew i nienawiść a zachować dobroć i miłość, ale jedno bez drugiego nie jest w stanie istnieć". To powiedział  Richard Ramirez  Jedno nie może istnieć bez drugiego.

Na dziś to wszystko.

https://www.youtube.com/watch?v=YAF_Pv4ZrxI


 

Od tej chwili Wszechświat będzie wam pomagał - Era Wodnika

 oryginał jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=V4JPs-wX7rY

 kochani, jestem w tym momencie swojego życia, kiedy czuję wsparcie Wszechświata - Ufam mu. Jednak nie zawsze tak było - był czas, kiedy czułem się całkowicie zagubiony i porzucony próbując wyrwać się z kręgu niepowodzeń i problemów.

  Czasami mi się wydawało, że Wszechświat sprzysiągł się przeciwko mnie. Wszystko zmieniło się po przebudzeniu, kiedy zmieniła się energia, którą sam emanuję.

  Istnieje przekonanie, że wszystko, co należy uczynić to poprosić o coś wszechświat a następnie podjąć natchnione działania w tym celu myśląc, że jeśli wykonamy wszystko tak jak należy, to nasze pragnienia lekko się materializują i siły kosmiczne przyjdą nam na pomoc.

  Chociaż jest w tym część prawdy to często pomijana jest decydująca w tym rola energii. Oczywiście ważne jest przy tym ustalenie swojego zamiaru i dopiero wtedy podejmowanie działań w celu jego realizacji ale równie ważne jest, aby być otwartym na intuicję i otrzymywanie jej rekomendacji aby poruszać się po zakrętach w tej naszej życiowej podróży rozumiejąc, że Wszechświat często komunikuje się z nami za pomocą subtelnego szeptu oferując pomysły na tej drodze.

 Jednak, jeśli czynimy to ze strachu, niepokoju, potrzeby lub zobowiązań to sama nasza energia staje się przeszkodą na drodze do manifestacji.

 To jest tak samo jak próba zbudowania domu na niepewnym gruncie - jakkolwiek ściśle nie trzymalibyśmy się  planów budowy to fundament nadal nie jest w stanie dać nam solidnego wsparcia.

  Wszechświat odpowie powtarzając wasze obawy poprzez objawiające się problemy finansowe, które odpowiadają energii niepokoju jaką wkładacie w swoje działania.

  Jeśli wasze działania napędzane są strachem lub niepokojem, ciągłym oczekiwaniem na kolejne przeszkody to Wszechświat przedstawi wam przeszkody.

  Jeśli zdecydowaliście stać się  finansowo stabilnymi, ale w waszej głowie kiełkują zasiane nasiona wątpliwości lub martwicie się, że zabraknie pieniędzy to Wszechświat zareaguje, powtarzając wasze lęki wykazując problemy finansowe odpowiadające energii niepokoju jaką włożyliście w każde z tych działań.

 W każdym z tych przypadków technicznie rzecz biorąc, wykonujecie wszystko poprawnie, jednak wasza energia nie odpowiada temu, o co się modlicie.  

 Dawniej odczuwaliście beznadziejność i rozczarowanie, kiedy wasze modlitwy pozostawały bez odpowiedzi, ale teraz za każdym razem kiedy czujecie, że Wszechświat was  ignoruje, wykonajcie krok w tył i zadajcie sobie pytanie, jaka jest moja energia? Czy istnieje strach, który przeszkadza? Czy przypadkiem nie blokuję tych błogosławieństw, których szukam?

  Dzięki tej eksploracji swojego wnętrza nauczycie się, że zawsze istnieje powód milczenia Wszechświata. Najczęściej jest to podświadomy strach, który trzeba oczyścić.

  Poświęcenie czasu na zagłębienie się w te lęki i wydobycie ich na światło dzienne jest decydującym krokiem w tym procesie. Bez względu na pierwotną przyczynę kiedy wyeliminujecie wewnętrzne blokady i przestrajacie swoją energię to zewnętrzne manifestacje zaczynają się zmieniać.

  Nasze życie to proces współtworzenia pomiędzy nami i Wszechświatem - to współtworzenie wykracza poza ramy proszenia wszechświata o pomoc, ono wnika głęboko w istotę naszego bytu i subtelne energie, które towarzyszą każdej myśli, emocji i działaniu.

 Rozumienie tego może okazać się niezwykle przydatne, ponieważ pomaga nam uświadomić sobie, że nasza podróż nie jest po prostu serią losowych zdarzeń lub prostych odpowiedzi na nasze prośby. 

  To jest stałe partnerstwo, w którym nasza energia odgrywa ważną rolę. Jest to uznanie, że to co myślimy, co czujemy i jak działamy aktywnie wpływa na kierunek naszego życia i wtedy możemy wziąć na siebie odpowiedzialność za swój stan energetyczny.

  Możemy doprowadzić swoje myśli, emocje i działania do zgodności z życiem, jakiego pragniemy. Możemy otoczyć się relacjami i działaniami, które podnoszą na duchu i inspirują. Możemy zrezygnować z oporu i uwierzyć, że wszechświat zawsze działa na naszą korzyść. 

 Nie tylko wtedy, gdy czujemy, że Wszechświat nie reaguje na nasze modlitwy aktywując nasze uczucie beznadziejności, pozostawiając nas w stanie niepewności i niepokoju.

  Jednak zrozumienie, że wszechświat jest bardziej dostrojony do naszej energii niż do prostych próśb jest zmianą paradygmatu - to przywraca władzę w nasze ręce pobudzając do świadomego korzystania z tej energii, którą wypromieniowujemy.

Kiedy celowo harmonizujemy nasz stan wewnętrzny z pożądaną rzeczywistością to stajemy się świadomymi architektami swojego losu.
 
   Wszechświat reaguje na emitowaną przez nas energię - on odzwierciedla nasz stan wewnętrzny w świecie zewnętrznym.
 
Ta podróż nie polega wyłącznie na tym aby poprosić i otrzymać - to aktywny udział we wspólnym procesie twórczym, w którym nasza energia odgrywa kluczową rolę. Kiedy następnym razem poczujecie się opuszczeni i samotni zadajcie sobie pytanie: "co czynię aby zadbać o swoją energię?"
 
 Wdzięczność wam wszystkim. 

 


Prawa Wszechświata. Prawo karmy

 oryginał jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=OI228jDZcRo

 kochani, wykorzystujcie prawo karmy do poprawy swojego życia i nie nadużywajcie go żeby niepotrzebnie nie utrudniać swojego życia. Karma jest bardzo realna i macie wolną wolę - możecie wybrać przestrzeganie praw, które rządzą karmą i poprawić swoje życie lub otrzymywać złą karmę wysyłaną na danej drodze i zajmować się tymi wszystkimi problemami.

  Po co gromadzić złą karmę która w gwarantowany sposób powróci do was jak bumerang? Karma istnieje aby pomóc nam osiągnąć cel naszej duszy - w jaki sposób uczylibyśmy się, gdybyśmy nie otrzymywali karmicznego kopniaka pomagającego nam się zamyślić i ponownie rozważyć nasze wartości?

 Karma w swej istocie ma bardzo praktyczne zastosowanie - trzecie prawo Newtona mówi, że każde działanie ma swoje jednakowe przeciwdziałanie.  Prawo karmy głosi, że wszystko co człowiek daje wszechświatowi, powróci do niego.

 Za każde podjęte przez was działanie w pewnym momencie dostaniecie odpowiedź. Otrzymacie dokładnie tę energię lub zachowanie, które emitujecie - możecie nawet przenieść swoje karmiczne długi na następne życie, jeśli nie zostaną spłacone w tym życiu.  Wibracja, którą emitujecie jest wibracją, którą otrzymacie.

 Każda myśl, każda wibracja, każda cząstka energii - każdy dobry lub zły uczynek, to wszystko któregoś dnia do was wróci - czasami dzieje się to natychmiast a czasami karma zostaje odroczona.

 Karma będzie do was powracać nie odrobicie lekcji - dlatego tak ważne jest, aby zadawać sobie pytanie: "jaką mam z tego wynieść lekcję?".

 Jeśli świadomie nie przyswoicie sobie danej lekcji i nadal będziecie dokonywać negatywnych działań lub wyrzucać myśli ze swojego systemu zachowań to doprowadzicie do nagromadzenia się jeszcze większej karmy.

   Trzeba całkowicie zaprzestać tego rodzaju zachowań aby zatrzymać akumulację negatywnej karmy.

 Pamiętajcie: możecie nie wiedzieć o misji swojej duszy ale będziecie kontynuować reinkarnację dopóki nie ukończycie swojego kontraktu.

  Ponadto: im więcej karmy oczyścicie - tym lepsze będzie wasze życie. Gdy tylko będziecie mogli przestrzegać praw karmy to wasze życie znacznie się poprawi.

 Wdzięczność wam wszystkim.

 https://www.youtube.com/watch?v=s_GRp7Y22AU


 

czwartek, 1 lutego 2024

Prawo obfitości

 oryginał jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=4Mgk2T3gSBI

Moi Drodzy, wszechświat to róg obfitości - istnieje tu duża ilość zasobów dla dowolnego człowieka, ale tak naprawdę tylko 5-10 % populacji żyje w dostatku a reszta ludzi walczy o przetrwanie dzień po dniu zarabiając pieniądze, ponieważ u większości ludzi dominuje świadomość braku - oni się boją, że czegoś nie wystarczy dla wszystkich.

  Ludzie zamożni nie mają takiego nastawienia - przeczytajcie dowolną biografię kogoś kto odnosi sukcesy, a zobaczycie, że to prawo pracuje tam na pełnych obrotach, ponieważ ci ludzie od samego początku wierzyli w swoją wyjątkowość i w to, że Wszechświat jest rajem obfitości.

 Oni wierzyli, że mają dar, talent lub zdolność, którą mogą dać światu i będzie na nią popyt. Świadomość obfitości jest wiarą, że wszystko co daliście wróci do was - nawet jeśli w tej chwili brakuje wam środków to nadejdzie czas, kiedy to się zmieni bo stan, w jakim się znajdujecie w tej chwili ma wpływ na waszą przyszłość.

  Jeśli chcecie jutro być zamożni to już dziś dokonajcie wyboru, aby uczynić coś inaczej

  Świadomość ubóstwa jest tymczasowym zjawiskiem - w tej chwili może u was nie być pieniędzy ale to nie znaczy, że jesteście biedni.

  Macie rodzinę, dach nad głową, przyjaciół, miłość, bliskich, pracę - jeśli macie cokolwiek z tego to już nie jesteście biedni, pieniądze nie są wyznacznikiem dobrobytu.

 Życie jest pełne nie tylko bogactw materialnych, wszystko inne też ma ogromne znaczenie dla człowieka.

  Zamiast narzekać na życie bądźcie wdzięczni za te błogosławieństwa, które otrzymujecie teraz. W ten sposób świadomość ubóstwa stopniowo zniknie w tle, ustępując miejsca świadomości obfitości.

 Wdzięczność Wam wszystkim! 🔥

 https://www.youtube.com/watch?v=DkfvQ-wD3Lo


 

środa, 31 stycznia 2024

To otworzy ci drogę. Juz jutro Twoje życie się zmieni

 oryginał jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=DfXQr5UWP3I

 kochani, zmienienie swojego życia jest o wiele łatwiejsze niż możecie sobie wyobrazić. Tak naprawdę możecie zacząć żyć w nowym kierunku już od następnej myśli - bez względu na to czy przeżyliście lata rozczarowań.

   Możecie przejść do wibracji, które otworzą wam drogę do radosnego i pełnego obfitości życia - nawet jeśli cierpicie na chorobę zagrażającą waszemu życiu to możecie znaleźć częstotliwość, która pozwoli wam czuć się dobrze.

 Jeśli przegapiliście okazje to możecie zacząć cudowne istnienie właśnie teraz.

  Jeśli spojrzycie na życie przez pryzmat trójwymiarowej, materialnej rzeczywistości to zmiany mogą wydawać się niemożliwe - może brakować wam wiedzy, zasobów lub nawet energii dla wykonania tego co konieczne, aby zmienić swoje życie.

 Jednak przez energetyczną perspektywę zmiany zachodzą prosto - wystarczy się rozejrzeć wokół i znaleźć coś, co was zadowoli. Ośmielacie się fantazjować o tym czego chcecie i odsuwacie swoje myśli od dawnego oczekiwania na rozczarowanie - zaczynacie żyć już teraz, szukając dobrych uczuć pośród tego, co was otacza, aby podwyższyć swoje wibracje.

 Zamiast męczyć się z tym jak sobie poradzić z sytuacją wy podporządkowujecie się swojemu sercu, które chce marzyć, odczuwać i przyzwala na przepływu dobra.

 Kontynuując praktykowanie tych subtelnych zmian w ciągu dnia - nawet najbardziej nieznacznymi sposobami -  uczycie się dostrajać swoje pole energetyczne, myślicie o cytrynie i dostrajacie się do tego zmuszając swoje ciało do tworzenia odpowiednich reakcji chemicznych.

  Przykłady są wszędzie - ludzie, którzy mówią, że chorują co roku faktycznie co roku chorują. Człowiek, który mówi i wierzy: "ja nie mam czasu chorować", choruje rzadko.

 Ten kto mówi, że pieniądze po prostu do niego płyną doświadcza tego a ten, kto często mówi: "pieniądze przepływają przez moje palce" będzie często machał ręką na dowiedzenia swoim pieniądzom.

 Tym, którzy mówią: "ja kocham życie" miłość objawia się na wiele sposobów, a ci, którzy krzyczą: "dokąd dąży ten świat!" znajdują coraz więcej przykładów  szaleństwa i zbliżającej się zagłady.

 Kiedy nauczycie się dostrajać swoje wibracje to darujecie sobie łaskę - jeśli czasami jesteście mocno zdenerwowani to "wypuszczenie trochę pary" pomoże wam poczuć się lepiej.

   Czasami nieprzyjemne myśli o kimś są o krok od odczuwania bycia ofiarą - po prostu nie pozwalajcie sobie utknąć w tych rzeczach, dążcie ku lepszemu - zasługujecie na to aby czuć się dobrze.

 Na przykład kiedy ktoś traktuje was niezbyt uprzejmie lub kiedy widzicie, że ktoś zachowuje się w sposób budzący wasze zdenerwowanie - możecie znowu przeżywać tę scenę w swoich myślach, zauważacie jakie to nieprzyjemne - wtedy wibrujecie na częstotliwości ofiary jednak niekoniecznie musicie tam pozostawać. 

  Jeśli nie chcecie się na tym skupiać i przyciągać tego więcej - możecie odnaleźć i poczuć miłosną moc swojej duszy. Wiedząc wszystko, co wiecie o energii możecie zacząć dążyć ku lepszemu.

   Mam dobre życie, spoglądacie wokół i dostrzegacie jak małe i nieznaczące jest złe zachowanie w porównaniu z błogosławieństwami waszego życia.

   Zaczynacie być wdzięczni za błogosławieństwa - szczerze odczuwacie ulgę.  Teraz dostrajacie się do miłości i manifestujecie się dużo lepiej.

  Wszechświat nie prowadzi obliczeń, możecie przyciągać do siebie trudności od dziesięcioleci i po 5 minutach szczerego dobrego samopoczucia i szczerego skupienia się na dobrych rzeczach w życiu, to gdziekolwiek byście nie poszli zaczniecie się spotykać z o wiele milszymi ludźmi i bardziej komfortowymi sytuacjami.

Zaczniecie widzieć zbiegi okoliczności i synchroniczność. Każda chwila jest zupełnie nowa - każda myśl jest szansą aby poczuć się lepiej lub nie, każde uczucie  zmienia wasze wibracje albo w kierunku czegoś czego chcecie albo oddalając od tego.

  Nie posiadając konkretnego kierunku, wasz uwarunkowany mózg najprawdopodobniej będzie wtedy wchodzić raz w niższe a innym razem w wyższe wibracje do takiego stopnia, że nie zajdą żadne istotne zmiany.

  Lecz kiedy zdołacie wziąć to na siebie i zaczniecie czuć się lepiej to zaczniecie tworzyć spiralę pozytywnego impulsu.

  Kontynuujcie w tym samym duchu, jak tylko możecie, ponieważ ostatecznie ten pozytywny impuls zacznie się objawiać w postaci lawiny dobrych uczuć, ludzi, rzeczy i okoliczności.

 Zmiany są całkiem możliwe. Dokładnie w tej chwili pomyślcie o czymś, co daje wam radość, o ukochanym człowieku, o ulubionym jedzeniu, o świetle słonecznym - o czymkolwiek. Pomyślcie dlaczego to lubicie - poczujcie dobre uczucia. 

 W tym momencie, kiedy jesteście nastrojeni na miłość, wasza przeszłość nie ma znaczenia - to co wydarzyło się wczoraj, nie ma znaczenia.

  Teraz, w tym momencie jesteście  nastrojeni kochać i przyciągać to co najlepsze. Zasługujecie na to, aby czuć się dobrze, przyciągać dobro i dzielić się nim.

   Wszechświat nigdy nie liczy punktów, więc jeśli się zachwialiście to spróbujcie ponowniećwiczcie, a z czasem tak dobrze się nastroicie, że życie zmieni się w radosną grę tworzenia. 

Wdzięczność Wam wszystkim 🔥