piątek, 5 czerwca 2015

Co należy wiedzieć o erotyce? (energetyczno- informacyjne bezpieczeństwo)

Kolejne tłumaczenie, które za-rezonowało mocno z moimi doświadczeniami.
Wszystko co tutaj publikuję a będące nie moim dziełem jest zawsze dobrane według tego samego klucza- ktoś zgrabnie sformułował to co sam chciałbym powiedzieć. Zapraszam do lektury- temat się nieco przewinął  w rozmowach pod poprzednim wpisem (być może 2 wpisy wcześniej) :
źródło: http://pravotnosheniya.info/CHto-nado-znat-ob-erotike-energo-informatsionnaya-bezopasnost-2962.html

  Od razu podkreślę, że nie będę mówić o moralności- rzecz będzie wyłącznie o bio-energetyce, o tym co wyraźnie działa na poziomie energetycznym - widocznie i odczuwalnie dla tych, którzy wyczuwają energię. Miłość i pożądanie nie jest jednym i tym samym i tutaj porozmawiamy tylko o tej ostatniej. U źródeł pojawienia się pożądania leży uczuciowe rozbudzenie seksualne. Kiedy istnieje miłość to to rozbudzenie seksualne nakierowane jest w konkretną stronę i dopełnia relacje. Lecz gdy ukochanego człowieka nie ma to ono pracuje " na jałowym biegu". Tu pojawia się pożądanie - dlaczego więc normalne seksualne zjawisko (pobudzenie seksualne) nagle staje się czymś złym?

  To dlatego, że podczas tego rozbudzenia wydziela się energia. Rozbudzenie seksualne z punktu widzenia bio-energetyki jest jednym z najsilniejszych procesów w naszym organizmie. Jeśli ten ogromny zapas energii wydzielany jest bez konkretnego celu to prędzej czy później znajdują się pasożyty energetyczne mające chęć ustanowić swoje istnienie na bazie tej energii. One nie tylko konsumują energię seksualną ale też pobudzają człowieka do jej nieustannego wydzielania, do wydzielenia maksymalnie dużego - i w pełni im się to udaje. Wprowadzają one człowieka w stan nieustannej seksualnej otwartości i w stan ciągłej tęsknoty seksualnej. I taki właśnie kompleks tęsknoty seksualnej wraz z przyssanymi do tej tęsknoty pasożytami nazywa się pożądaniem a człowiek opętany przez te rozbudzające pożądanie pasożyty nazywany jest pożądliwym.

   . Jakie niebezpieczeństwo stanowią te pasożyty? One eksploatują energetykę człowieka- nie tylko cielesną ale też energię umysłu, energię przeznaczaną na ogólny rozwój człowieka i energię przeznaczaną na formowanie dobrego losu. Mówiąc inaczej- podłączając się do pola energetycznego niszczą człowieka na wszystkich poziomach. Tak naprawdę są to dość mocne siły poziomu planetarnego, które już dawno dostosowało ludzkość (lub też wiele osób) do nieustannego "dojenia" energetycznego.
 
  Specjalistom od spraw duchowych pasożyty te są doskonale znane. Oni je nawet dzielą na inkuby- kusicieli kobiet, oraz sukkuby- kusicieli mężczyzn. Mówi się, że te inkuby i sukkuby przychodzą do ludzi samotnych nocą i domagają się ich miłości. Te inkuby i sukkuby są częściowym ale wyraźnym przykładem. Wielu ludzi są w stanie sami wychwycić, że nie pojawia się ot- tak pobudzenie ale że ma miejsce rodzaj napaści od której trudno jest się wyzwolić- zaczyna ona władać człowiekiem i przejawia się jak typowa zewnętrzna obsesja. Tak w ogóle te siły pasożytnicze działają nie tylko po nocach - działają zawsze i wszędzie gdzie tylko mogą i jak tylko mogą pobudzając człowieka do pożądliwości i seksualnych tęsknot. Cała ta pasożytnicza substancja pożądania jest najmocniejszą ze wszystkich sił pasożytujących na ludzkości. Można ją nawet przedstawić jako jako rodzaj skoordynowanej jedności mającej jedną wewnętrzną istotę i jako całość jest demonem czy tez ciemnym bóstwem ( jak kto woli).

  Przejdźmy bezpośrednio do erotyki to znaczy do erotycznych fotografii czy też erotycznych obrazów. One są stworzone po to aby rozbudzać żądzę. Rzecz jednak w tym, że przez długie tysiąclecia współistnienia z ludźmi  ta wspomniana "substancja demoniczna" już dawno dopracowała sposoby "współdziałania" z ludźmi i wpływania na nich. I działa ona nie tylko tam gdzie bezpośrednio znajduje się człowiek w stanie seksualnego pobudzenia ale wszędzie gdzie pojawia się coś związanego z tą tematyką - nawet mające pośredni związek z pożądaniem. Ona pasożytuje na ludzkiej psychice w taki sposób aby przy najmniejszej możliwości rozbudzić pożądanie. I ten demon pożądania " żyje" częściowo we wszystkich erotycznych fotografiach i obrazach. Koncentrując się na takim obrazie - nawet tylko poprzez zwrócenie na niego uwagi człowiek daje możliwość tej substancji podłączyć się do swojej psychiki- zacząć na nią oddziaływać i wprowadzić go - choćby nie od razu -w stan bezpośredniej żądzy i choćby doprowadzić do pasywnej, pożądliwej tęsknoty.

  Wielu myli taki stan ze stanem dążenia do miłości, do oczekiwania miłości ale tu pracuje inna substancja psycho- energetyczna, która podmienia sobą miłość i przeciwnie - nie daje przejawić się miłości.
Substancją tą jest anty- miłość, konkurentka miłości, która tak naprawdę usuwa ją. Można tu mówić wyłącznie o imitacji miłości zasłaniającej prawdziwy stan rzeczy i bardzo korzystnej dla pasożyta. Jeśli przy tym przejawia się w człowieku również i prawdziwa miłość to najprawdopodobniej pomimo niej niż dzięki tej istocie. Rzecz jednak nie tylko w tym, że pożądanie nie pozwala przyjść miłości ( jakoś tam - na przekór wszystkiemu miłość jednak przychodzi do wielu ludzi spychając demona pożądania).

  Straszniejsze jest jednak to, że pożądanie powoduje ogólną degradację człowieka- wyczerpuje jego moc umysłową, cały jego potencjał życiowy, siły formujące pozytywny rozwój zdarzeń losu i tak naprawdę ubezwłasnowolniając człowieka zmieniają go w nic. Z tego powodu erotyczność świadomie krzewiona jest w społeczeństwie. To tylko jedna z metod prowadzonej przeciw nam wojny psychotronicznej. Korzystając z terminologii wojennej można nazwać ją bronią masowej zagłady. Trzeba sobie zdawać z tego sprawę i przeciwdziałać tej broni i trzymać się od erotyki najdalej jak można. Erotyka to nie pieśń pochwalna dla miłości - to jej unicestwienie, unicestwienie samego człowieka.

  A przy okazji o moralności: etyczność naszych przodków formowała się nie na bazie estetyki czy też jakichś regulaminów lecz na bazie wiedzy o realnie zachodzących procesach w człowieku i wokół niego oraz w społeczeństwie jako całości. I przestrzegając podstawowych zasad etycznych człowiek nie popada w hipokryzję ale przede wszystkim chroni sam siebie. A nie trzymając się tych zasad człowiek otrzymuje wielką wolność- wolność degradowania siebie, wolność do  samounicestwienia, wolność zejścia do piekła. Do tego właśnie prowadzi współczesna demokracja.

  Na koniec chcę przywołać swój przykład. Ja sam rozumiejąc czym jest żądza trzymam się od niej jak najdalej- tym bardziej, że jestem dość wyczulony na płaszczyźnie energetycznej. Nie tyle, że wiele rozumiem ale wiele bezpośrednio odczuwam i widzę. łatwiej mi jest trzymać od tego wszystkiego dystans bo nie mam  w domu telewizora. Internetu też do niedawna nie miałem ale oto przyszła konieczność "wyjścia do ludzi" i podłączenia się do sieci. Zacząłem studiować świat internetu i zdziwiłem się jak mocno jest narzucana ludziom erotyka przy czym często w dość pociągającej formie. Przypomniałem sobie czyjeś dawne spory o to, że erotyka to tak naprawdę wspaniała sztuka. Zdecydowałem to sprawdzić i zaglądnąć do kilku albumów internetowych o zawartości erotycznej. 

  Nie przeczę - zdarzają się naprawdę ładne fotografie ale niestety jak bardzo nie były by one piękne to tak czy siak przejawia się w nich negatywna energia. i jak tylko nie starałbym się oddalić od uczuciowego przyjmowania, bez względu na próby nastrajania się na neutralną albo też wzniosłą kontemplację tych fotografii - nic nie da się z tym zrobić, energia pożądania jest w nich zawarta źródłowo i im towarzyszy. Faktem jest, że taka energetyka nie będzie się przejawiać w każdym akcie ale te wizerunki wyłożone w internecie były od początku wykonane z celem erotycznym (albo powiedzmy inaczej: 'nie bez tego celu") i są od momentu tworzenia zarażone duchem pożądania. Nawet jeśli jest w nich piękno to demon pożądania położył na nich swoje łapy.

    Dla porównania zaglądnąłem i do pornografii. Stamtąd po prostu "napiera" dość mocna energia niskiej częstotliwości, która może nie tyle wzbudzi pożądanie co włamie się do psychiki wywołując uzależnienie i opętanie a potem już ciągnąć ku pożądaniu. To jest typowa diaboliczna "ciemno brązowa" energetyka mająca oblicze demoniczne ale na to podatne jest wiele osób- szczególnie młodzież z powodu swojej niewiedzy niewidząca w tym nic złego a potem nie rozumiejąca dlaczego w ich życiu "wszystko jest nie tak"- skąd te wszystkie negatywne emocje i wszelkie kłopoty. Robi mi się ich po prostu żal więc piszę to wszystko. Nie wiem jak wielu jest w stanie poważnie przyjąć niniejszy materiał bo opętanie jest opętaniem i nie pozwoli spojrzeć prawdzie w twarz ale może do kogoś dotrze?

( uwaga od tłumacza: w tekście pozostawiam pojawiające się kilka razy słowo "moralność"  . tekst jest nie mój i przerabiając wszystko spowodowałbym kompletny rozpad zredagowanego przez kogoś przesłania. Rzecz w tym, że słowo "moralność" ma w sobie ukryty "jad" . Mor-al -w języku  angielskim do dziś zachowało się znaczenie słówka "all" a więc "wszystko"/całość .Takie też znaczenie posiada Słowiańska bukwa ze zbioru bukwic - "al"  oznacza wszystko, "mor" to naturalnie śmierć. Zatem  "moral-ność" to śmierć wszystkiego. Zbiór reguł moralnych jest celowo zaprowadzony aby zabić wszystko. Znaczeniowo lepsze jest słowo "etyka" i takie zawsze używam tłumacząc teksty. W tym jednak tekście stało się to niemożliwe. )


czwartek, 4 czerwca 2015

Co mężczyźni z tego mają?



   Ufff.... kolejna pełnia za nami. Księżyc zawsze działa jak soczewka skupiając pewne sprawy, uwypuklając, "wyciągając" z nas na zewnątrz to co aktualnie domaga się przepracowania. Ostatni tydzień obfitował w rozmaitą korespondencję zarówno tu na blogu jak i pocztą prywatną. Dało mi to do myślenia.

    Dziś piękne słońce od rana - jak zwykle tuż przed piątą ( o ile nie ma chmur) siadam sobie na górce koło domu gapiąc się w słoneczko, ładując swojego "Okrąglinka" ( chrześcijanie nazywają to- to aureola. Ludzie wydoskonaleni duchowo miewali ją widoczną wokół głowy jak nimb, małe słoneczko takie. Widzimy to wyraźnie na starych obrazach i ikonach). Siedziałem więc sobie  gadając ze słońcem i pytając co też dziś wyznaczy mi za zadanie dnia Wczoraj miałem weseliska w pasiece!- jeszcze dziś sprawdzę co tam się wydarzyło. Pszczoły doceniły moją pracę i widać jest im u mnie dobrze- wprowadziły się do nowo przygotowanych uli ( dam zdjęcie na koniec pewnego wynalazku- moja pasieka coraz mniej przypomina to co jest dziś powszechnie znane).

   Po godzinie (już po powrocie do domu i zjedzenia porcji truskawek z miodem) przyszło natchnienie by wziąć piłę i pojechać na skraj łąki i lasu pociąć na klocki przewrócone zimą drzewo. Jak to miewam podczas takich prac - gdzieś tam, w głębi mnie włącza się co jakiś czas "bagaż" jaki sobie zaczerpnąłem z tych ciekawych rozmów. W momentach nie wymagających znacznego skupienia "odlatuję" sobie myślami a otaczające mnie piękno przyrody i śpiew ptaków dodają skrzydeł moim myślom mimo, że ten spalinowy "szatański" wynalazek co jakiś  czas hałasuje niemiłosiernie i płoszy duchy przyrody ( ja je najpierw ostrzegam, o swoich zamiarach. Pozwalają mi na to- tym bardziej, e uprzątam tylko martwe drzewa).

    Jedna z rozmówczyń napisała: "co ma z tego mężczyzna?"  ( z tej "inności"- z tego podziału ról) .  http://michalxl600.blogspot.com/2015/05/jak-stac-sie-prawdziwa-kobieta.html Napisała również, że nie muszę cytować "wersetów z biblii" by wypowiedzieć coś od siebie - no to piszę dziś bez "wstępniaka".
            Inna rozmówczyni znów - (Krystyna) natchnęła mnie również do niniejszej pisaniny  dodając, że osobną wartość mają moje komentarze w necie. Cieszę się.
 Zatem ...

"co mężczyźni z tego mają?"

    Kilka dni się uśmiechałem do siebie w duchu ( czasem głośno się śmiałem nawet patrząc na jednego ze swoich psów) gdy w głowie przypominało mi się to pytanie. Obserwowałem sam siebie podczas codziennych zajęć. Co ma pies z tego, że przynosi kije? Radochę ma ogromną! Po pierwsze primo ( nie muszę dawać buźki ze zmrużonym okiem prawda? - tu zbiera się elita ludzkości) pies czuje się potrzebny, on chce być potrzebny, pożyteczny. Mój niby wilczek ( taki "podpalany", trochę chyba skundlony choć nie za bardzo) jest bardzo pracowity. Jak długo nie ma co robić to gania jaskółki i wróble na podwórku. Nawet zaobserwowałem, że to rodzaj zawodów z nimi ( szczególnie wróble mają tu jakieś sprawy z nim do załatwienia nieustannie). Wróble potrafią przysiąść na gruszy nieopodal i w pewnym momencie pikować całą zgrają na Morusa (brudny kiedyś przyszedł z pierwszego spaceru- stąd takie imię), "straszą" go po czym odlatując robiąc przy tym wiele wrzawy.

     No nie o tym miało być. Co ma z tego facet? Otóż psy maja przewagę energii męskiej - Yang (koty oczywiście Yin). Patrząc na psy widać wyraźnie co ma z tego facet (hm.. kiedyś wzbraniałem się przed używaniem tego słowa- swego czasu miało jakieś takie płytkie znaczenie, no ale dobra. O tym innym razem). Sporo już napisałem - mężczyzna czuje się potrzebny. Ma PRAWDZIWY cel w życiu. Mężczyźni dokonują wszystkiego w swoim życiu dla rodzin, dla swoich kobiet. Było już trochę o tym w moich tłumaczeniach. 

  Dlaczego się uśmiechałem gdy mi się przypominało "co ma z tego mężczyzna?". No bo cały czas się zastanawiałem jak to wyjaśnić kobietom to "męskie szczęście"?  Swoją drogą jest to (to pytanie czytelniczki) doskonałym dowodem na to jak różnie postrzegamy świat. Jak wyjaśnić, że właśnie czuję się szczęśliwy bo wykonałem pożyteczne dzieło, klocki drewna przygotowane do przewózki, ja w spoconej koszuli, lekko zmęczony fizycznie. Próbowałem kiedyś mojej matce wyjaśnić, że mężczyzna mniej się męczy machając 20 kilogramową miotłą niż jakąś taką leciutką. Takie jesteśmy dziwne gruboskórne istoty. 

   Dobra ... blog będzie trochę na luzie. Nie będę tego tekstu "przemyśliwał", obrabiał, cyzelował. Jak na razie straszny chaos myślowy "wlepiłem" tu powyżej. Puszczam "brudnopis" w świat i nastąpi ciągi dalszy o ile spotka się z odzewem.
Będę to czytał kilka razy by połapać te "myśli nieuczesane".  Wiadomo, że rozmowa to wymiana energii- musi być pożytek dla obu stron. Pisać w próżnię mi się nie chce. c.d.n.


p.s. aaha - ul obiecałem. Kłoda to nazywają na wschodzie. Bardzo się pszczółkom zeszłego roku spodobało. W tym roku zrobiłem drugą- właśnie od wczoraj prawdopodobnie jest już zamieszkała. Jeszcze chłód poranny- zobaczymy później gdy się pszczoły rozruszają - co tam się dzieje.


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Z epoki Lisa w epokę Wilka - część 2

Poprzedni (pierwszy) wpis o takim  tytule zacząłem słowami
dotyczącymi rytuałów magicznych na spotkaniach i imprezach.
 http://michalxl600.blogspot.com/2015/05/z-epoki-lisa-w-epoke-wilka.html
Nawet w internecie widziałem nagrania żenujących scen
przebierańców wykonujących jakieś "hokus-pokus". Polskie nagrania dodam ( w każdym razie taki język był używany- podejrzewam, że ci 'żercy" byli
innej narodowości). Poprzebierani w białe szatki, krążące jakieś "ofiarne kielichy"  itp. podobne bzdury. Kapłaństwo rodem ze starej epoki,
sekciarstwo i - w najlepszym razie ignorancja inicjatorów, a mniej uprzejmym tłumaczeniem zasadności tych praktyk jest niestety zła wola i chęć przyniesienia krzywdy innym. Pasożytnictwo energetyczne i skażanie idei Słowiańskich.

    Druga część spotkania z Andriejem Iwaszko wyjaśnia niebezpieczeństwa
i uczula na nie. Zbliża się lato- u nas w Polsce też odbywają się
jakieś większe spotkania nazywane Słowiańskimi.
Na kilku w zeszłym roku sam byłem obecny i to co zobaczyłem
czasem mnie przerażało- jest dokładnie tak jak opowiada A. Iwaszko.
Polecam ludziom szczerego serca dobrze przyswoić tą lekcję
i być bardzo ostrożnym. To co kryje się pod "opakowaniem" najczęściej mało ma wspólnego ze światłymi wysokimi dążeniami.



Wartości.....

nie tylko Słowiańskie ale ogólnoludzkie.

    Zajrzałem na stronę Krystyny- czytelniczki i komentatorki niniejszego bloga.
Cieszę się, że zamieściłaś przypowieść o kobiecie wierzącej w wodza- -zamieszczone wczoraj tłumaczenie (poprzedni temat tu na blogu)
ma podobny wydźwięk.

     Strona Krystyny pełna jest skarbów-
- na dziś wypatrzyłem sobie sentencję Chińską
 


link do strony
http://flyashighaseagles.blogspot.com/

niedziela, 31 maja 2015

Co kobieta pragnie otrzymać od mężczyzny?


 Tekst tej pani już jest gdzieś tłumaczony- dziś znalazłem takie coś
co znów mi zagrało z pewnymi wydarzeniami dnia. Przypadków jak wiadomo nie ma i natknąłem się na taki oto wykład:

Co kobieta pragnie otrzymać od mężczyzny? Uwagę,czułość, troskliwość,ochronę....kiedy u kobiety pojawia się mężczyzna to co ona jemu daje? uwagę,czułość, troskliwość a nawet ochronę to znaczy daje mu to co chciałaby sama otrzymać a to dlatego, że w przejawieniu tych uczuć dla kobiety wyraża się miłość.

  Ale prawda jest taka, że mężczyźni pojmują miłość nie tak jak kobiety. Tak- dla mężczyzny będzie miła wasza troskliwość, czułość i uwaga o ile to nie przerodzi się w macierzyńską opiekę. Ale dużo przyjemniej było by mu otrzymać od kobiety miłość w formie w jakiej on sam ją pojmuje a więc...

  Przyjmować go takim jaki jest. Jeśli kobieta stara się zmienić mężczyznę, zmienić cechy jego charakteru, styl życia, rodzaj odzieży albo jego zainteresowania- nawet dla jego dobra, to dla mężczyzny jest sygnał: "tu mnie nie przyjmują takim jaki jestem. Tu mnie nie kochają". Jeśli kobieta przyjęła mężczyznę w całości, ze wszystkimi jego zainteresowaniami, cechami i stylem życia - przyjęła nie na poziomie intelektu ale na poziomie serca to dla mężczyzny będzie to najlepszym potwierdzeniem jej miłości.

  Wierzyć w niego, wierzyć w jego mądrość, w jego genialność. Wierzyć w niego bardziej niż on wierzy sam. Wierzyć w to, że osiągnie on wielkie sukcesy, że będzie w stanie utrzymać rodzinę. Wierzyć w to, że on sam wie jak najlepiej postąpić w tej czy w innej sytuacji. Wierzyć w swojego mężczyznę to znaczy nie dawać nieproszonych rad, nie wymądrzać się, nie brać na siebie roli lidera i męskich obowiązków. Po prostu uwierzyć w niego jak w Boga i nigdy nie porzucać swojej wiary. Nawet jeśli dziś nic nie posiada, nawet jeśli on jak dotąd nie znalazł swojej drogi to wiara kochającej kobiety da mu natchnienie i sprawi to co niemożliwe. Mężczyźni sukcesu ubóstwiają przez całe życie właśnie swoje wierzące żony gdyż to dzięki ich wierze oni odkryli w sobie talenty, nie bali się zaryzykować, padać, podnosić się i znowu iść. Dzięki ich wierze osiągali wyżyny.

  Podtrzymywać jego moc. Mężczyzna czuje, że kobieta go kocha gdy okazuje mu wsparcie. Jeśli kobieta nie wspiera męża w wyborze odzieży, kiedy idą w gości, jeśli nie bierze jego strony w sporze słownym, jeśli wzbrania go przed jakimiś jego decyzjami to dla niego oznacza to tylko jedno: "tu mnie nie kochają". Oczywiście, jest to cios dla wrażliwego męskiego ego. Jeśli żona nie wspiera swojego męża to on traci do niej zaufanie a to sprawia wielkie pęknięcie w relacjach. Każdą męską decyzję mądra żona powinna witać słowami : "Przemyślałeś? Jesteś pewien? No to działaj!" Mężczyzna nigdy nie odejdzie od kobiety, która w pełni go popiera. Nawet jeśli on ma gniewny charakter to jego gniew nigdy nie dotknie żony. Wprost przeciwnie- zawsze będzie się jej radził ufając jej kobiecej mądrości - wszak on postrzega ją jako swoje wiarygodne oparcie. On widzi, że ona go kocha a więc miłość przyniesie mu powodzenie.

  Akceptujcie swoich mężczyzn, wierzcie i wspierajcie ich i bądźcie szczęśliwe! Z miłością - Maria Mawieła.
źródło: https://vk.com/ya_slavyankaa