Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery
obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw
życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia
całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już
nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
PRZYJAZNE PRZYPOMNIENIE – LUDZIE ZAWSZE „CHORUJĄ” ZIMĄ Joachim Bartoll/4grudnia 2021tłumaczenie automatyczne Istnieje kilka powodów, dla których ludzie chorują (doświadczają objawów) późną jesienią, zimą (około Nowego Roku) i wiosną. 1. Mamy naturalne cykle detoksykacji, które są wywoływane przez drastyczne zmiany temperatury, takie jak zmiana pór roku.Jeśli masz toksyczny ładunek, dokonasz detoksykacji, gdy temperatura spadnie późną jesienią i/lub gdy temperatura wzrośnie na wiosnę.Ten „cykl oczyszczania” może również zostać uruchomiony, gdy inne osoby wokół ciebie rozpoczną swój cykl.Widzimy to w naturze u wszystkich żywych istot. 2. Chorujemy z powodu niedożywienia, niedoborów żywieniowych oraz toksyn i chemikaliów w żywności wyprodukowanej przez człowieka, jak opisano w (1) powyżej. 3. Jak dowiodła Niemiecka Nowa Medycyna, większość objawów wynika z urazów psychicznych, konfliktów psychicznych, stresu psychicznego i emocjonalnego oraz stresujących i negatywnych emocji, takich jak lęk lub gniew.Niektórzy doświadczają objawów, gdy jest to wywołane lub po pewnym czasie, gdy tkanki narastają, są wzmacniane, aby oprzeć się wierzącemu zagrożeniu. W innych przypadkach niektórzy doświadczają objawów, gdy konflikt został rozwiązany, zaczyna się gojenie, a tkanka wraca do normy.Te ostatnie zdarzają się często w okresie zimowym w okolicach Bożego Narodzenia i Sylwestra, kiedy ludzie mają przerwę w pracy lub szkole, spotykająsię i odpoczywają.Konflikty separacyjne i takie są chwilowo rozwiązywane, rozpoczyna się proces naprawy i pojawiają się różne objawy. 4. Kombinacja dowolnego z powyższych.Dotyczy to zwłaszcza świąt Bożego Narodzenia i dni poprzedzających obchody Nowego Roku.Konflikty emocjonalne i emocje wywołane stresem są tymczasowo rozwiązywane.Większość ludzi spożywa dużo gówna i nie śpi do późna, zwiększając swój toksyczny ładunek. I właśnie dlatego wielu „choruje” w czasie wakacji lub kilka tygodni po wakacjach.Nie ma to nic wspólnego z oszukańczą i obaloną teorią zarazków z wyimaginowanymi zarazkami i wirusami.Wszystko to jest kompletnym nonsensem. Ludzie zawsze doświadczali objawów lub „choroby” w tych czasach, odkąd powstało nowoczesne społeczeństwo, a my odeszliśmy od życia z naturą i zaczęliśmy zatruwać się nienaturalną żywnością, zanieczyszczeniami, chemikaliami i karmić się śmieciami roślinnymi pozbawionymi składników odżywczych .Nie wspominając o stresie, strachu i poczuciu beznadziejności w dzisiejszym świecie.Coraz więcej zachoruje z tego powodu i nie ma to nic wspólnego z wyimaginowanymi wirusami lub nowymi „wariantami”, ponieważ takie głupie rzeczy nie istnieją.
Cały świat jest w ruchu, w
Swardze Niebiańskiej, a to rodzi osobliwy dźwięk. Moje i twoje
ciało, każda komórka, każdy organ -
wszystko porusza się tak jak planety systemu słonecznego. Wszystko
jest zbudowane w ten sam sposób a więc nasze ciało również
wydaje swój dźwięk.
Najbardziej
subtelną substancją w człowieku, która ma największe drgania
(wibracje) jest nasz duch. Nasze
fizyczne ciało jest najbardziej gęstą dla naszego wzroku częścią
człowieka, która ma najniższą częstotliwość wibracji.
W
tym świecie wszystko wibruje wszystko się porusza i najważniejsze
jest to, że wyższe wibracje przenikają do niższych powodując ich
przekształcenie w w kierunku wyższych.
Najwyższe
i najbardziej subtelne wibracje to duch Roda -Prarodzica, który
płynie do nas z Alatyru, z centrum wszechświata. Im
wyższe nasze wibracje, tym bliżej jesteśmy Boga.
Niższe
wibracje są powiązane z naszymi namiętnościami, cierpieniem,
chorobami i bólem.
Wyższe
wibracje należą do naszego ducha, do naszej świadomości. Są to
wibracje światła Boga Roda, one są prawdziwie boskie.
Kiedy
szczerze zachowujemy zasady Roda, to ta moc zmienia cały brud
nagromadzony w naszych subtelnych, duchowych otoczkach w światło, i
zmieniamy się transformując negatyw, który nagromadził się w
naszym polu duchowym.
Przyjmując
energię Roda odnawiamy połączenie między ciałem
i duchem poprzez duszę - to bardzo ważne, bo nasza dusza jest
naszym wewnętrznym nauczycielem, strażnikiem i opiekunem.
Jednym
z głównych zadań każdego człowieka podczas każdego wcielenia
życia jest usłyszenie swojego wewnętrznego nauczyciela, który
jest naszym przewodnikiem do Boga - Opiekuna a poprzez niego do Roda
Wszechmocnego.
Żyjąc
na określonym terytorium będącym częścią określonego narodu i
rasy, każdy z nas znajduje się pod opieką tych boskich istot,
których manifestacją jesteśmy.
Dlatego
też każdy naród ma swoją własną nazwę dla Boga i duchowych
praktyk, swoją własną wiarę, która zachowuje ducha właśnie
tego narodu, duchowy kanał więzi z Najwyższym.
Gdy
człowiek posługuje się cudzym zrozumieniem rzeczywistości,
posługuje się cudzymi kanałami to gubi się w świecie. To tak
jakby zdrowa komórka mięśniowa zaczęła wypełniać funkcje
komórki nerwowej.
Obecnie
panuje ruina i upadek Rodowych zwyczajów, dlatego tak wielu jasnym i
uczciwym ludziom narodu żyje się dziś tak źle.
Współcześnie
nie tylko pojedyncze osoby, ale cała ludzkość zachorowała i aby
wyzdrowieć każdy naród musi odrodzić swoją rodzimą wiarę,
swoje połączenie z Bogami i zająć swoje miejsce na Ziemi.
Kiedy
nasza więź się odnawia życie staje się radośniejsze, lepsze,
wyższe zarówno dla indywidualnej osoby jak i dla ludzkości jako
całości. W ten sposób odkryjemy swój cel, swoje przeznaczenie.
Prawosławni
Wołchwowie uczą, że tylko wola człowieka, wola narodu zjednoczona
z głosem wewnętrznego nauczyciela - a jako naród zjednoczona z
duchem Boga Roda i wypełniając wolę Wszechmogącego może
zwyciężyć niedolę - negatywne doświadczenia z poprzednich
żywotów.
Gdy
słyszymy to, co nam mówi głos duszy to możemy usłyszeć prawie
wszystko. Wszak mówi on o niepisanych prawach i przykazaniach Prawi.
Kiedy
nasz wewnętrzny nauczyciel - nasza dusza mówi nam: „uczyń tak,
nie czyń tego” a my jej słuchamy podłączając do tego naszą
wolę to unikamy niepotrzebnych trudności i problemów.
Ale
żeby wszystko się działo według prawdy to musimy żyć świadomie.
Kiedy znamy zasady to jest nam o wiele łatwiej zrozumieć dlaczego
źle postępujemy i zdajemy sobie sprawę z
całkowitego zepsucia nowoczesnego, nie rodowego systemu wartości.
Nasza
świadomość to życie zgodnie z prawami według których zbudowany
jest wszechświat, ścisłe ich przestrzeganie.
Gdy
nie wiemy w jak sposób działa nasz świat, nie rozumiemy, że każdy
problem zewnętrzny jest w rzeczywistości odbiciem naszego
wnętrza to nigdy nie będziemy w stanie naprawić swojego
życia.
Gdy
przyjmujemy prawdziwe, źródłowe rozumienie Boga, gdy ma miejsce
inicjacja do słowiańskiej rodzimej, Prawosławnej wiary to
następuje połączenie się ze światłem Roda i wszystkimi
rodzimymi Bogami.
Taki
człowiek rzeczywiście trafia do innego świata, świata Boga w
którym wszystko wokół jest żywe i znajome.
Po
tym zaczyna się znacznie szybciej rozwijać, otrzymuje ciekawą
strawę duchową i fizyczną – zaczyna się szybko uczyć.
Życie
takiego człowieka zmienia się bardzo szybko na lepsze, trudności
stopniowo znikają a problemy zaczynają się same rozwiązywać.
W
ten sposób człowiek zaczyna kroczyć swoją drogą radości,
szczęścia w jedności z Wszechmogącym. Kiedy nasze serce jest
otwarte, wtedy i serca ludzi otwierają się dla nas. Wraca do nas
światło i radość, które my dajemy światu.
Otrzymujemy
w zamian tylko to czymsami emanujemy na
zewnątrz, jest to bardzo ważne prawo - prawo darowizny, ofiary.
Dzięki ofiarowaniu i samo-poświęceniu istnieje cały świat.
Kiedy
nasz świat został stworzony to nasz Prarodzic dał swoją siłę,
dał swoją energię aby świat żył. My wszyscy żyjemy dzięki tej
energii, którą dał i daje nasz Prarodzic – nasz wielki Bóg Rod.
Gdy
ludzie tworzą dobro w sobie i wokół siebie, gdy ofiarnie pracują
nad doskonaleniem własnego ducha i ciała, gdy promieniują miłością
i światłem, to żyjemy w raodoświecie, w biało -
bycie.
Jeśli
tylko bierzemy i nic nie oddajemy - co najmniej jednej dziesiątej
tego, co zdobyliśmy to naruszamy harmonię i sprawiedliwość.
A
gdy dajemy dużo negatywności światu, to wtedy nasza dusza i
duch znajduje się w subtelnej czarnej płaszczyźnie bytu, w
czarno-bycie czyli łączymy się z tą czernią
którą stworzyliśmy i
nawet gdy nie widzimy jej na własne oczy to nie miejcie wątpliwości,
że ona istnieje.
Tak
jak istnieje świat duchowy – tak samo istnieje potężny wpływ na
naszą duszę. Naszą duszę opanowuje przerażenie gdy kierujemy się
wyłącznie złością, nieprzejednaną nienawiścią, brakiem
akceptacji, niezgodą, złymi dążeniami i błędnym rozumieniem
sprawiedliwości.
Zgodnie
z prawem podobieństw do naszej duszy przyciągane jest nie tylko
nasze dzieło, ale także odstręczające istoty negatywne z z
niższego świata.
Przy
tym zaczynamy się czuć bardzo źle, strasznie, niekomfortowo i
bardzo smutno nam się żyje.
Jeśli
nie ufamy Wszechmogącemu Rodowi, jeśli nie wierzymy w istnienie
czegoś wyższego - to nasza dusza po śmierci nie leci w górę lecz
pozostaje zawieszona na niższych poziomach trzymana ciężarem
namiętności i negatywnych emocji, chce ona powrócić do ciała bo
nie zna innych wartości.
Dla
takiego człowieka nie ma innego sensu istnienia bo on w nic nie
wierzy. I wtedy zaczyna on wyrywać się ku swojemu ciału, a ciało
już nie może go przyjąć bo jego czas się skończył. Po
cierpieniu w świecie jawnym dusza przechodzi do cierpienia w ciemnej
Nawi – w niższym świecie.
Sławiąc
świat Prawi i żyjąc według jego zasad – w jedności ze światłem
Boga Roda i mocą Rodzimych Bogów jesteśmy w stanie bardzo wiele
zmienić w naszym ziemskim i poza ziemskim życiu.
Mając
wiarę i wiedzę Prawi oraz stały kontakt z rodzimymi Bogami
zmieniamy nasze życie - staje się ono szczęśliwe, pełne i
radosne, ale tylko dzięki pracy nad sobą.
W
świecie duchowym istnieje wszelka niezbędna wiedza i umiejętności.
Poświęcenie tworzy jedność z Wszechmocnym, sprawia, że wiedza
jest otwarta i dostępna do użytku.
Otrzymując
imię w obrzędzie inicjacji do słowiańskiej rodzimej Prawosławnej
Wiary każdy Słowianin odnawia kontakt z przodkami i mocą Rusi,
którą słusznie nazywano świętą Rusią.
W sierpniu każdy z nas zrozumie, jak dobrze wybraliśmy ścieżkę na początku roku. Im trudniejszy będzie ten miesiąc, im tragiczniejsze będą wydarzenia, tym bardziej zboczyliśmy z Drogi.
Ci, którzy nie odważyli się zmienić swojego życia, ciągle zatrzaskując drzwi dla nowej rzeczywistości, nieuchronnie zmierzą się z tym w tym miesiącu. A wszystko dlatego, że planeta podąża naprzód, a procesy energetyczne rozpoczęte pod koniec zeszłego roku popychają nas do wejścia w zupełnie nowy świat, który będzie żył według nowych praw energetycznych. Im bardziej zaprzeczamy wszystkim tym zmianom, tym bardziej będziemy zszokowani, gdy staniemy z nimi twarzą w twarz.
W rzeczywistości na Ziemi toczy się w tej chwili walka między starą świadomością a nową. System, który stał się przestarzały, próbuje z całych sił wciągnąć nas wszystkich i każdego z nas z osobna w pętlę przeszłości, nie pozwalając nam iść naprzód, w zgodzie z planetą. Ale, jak już wielokrotnie mówiono, zmiany są nieodwracalne. Nowa sieć energetyczna Ziemi pomyślnie przechodzi wszystkie testy i podłącza się do niej coraz więcej stref energetycznych. Wszystko to działa w trybie testowym, a wydarzenia na świecie, które wielu obserwuje z przerażeniem, to nic innego jak próby ingerencji w tego rodzaju próby testowe aby jak najdłużej utrzymać starą siatkę przy życiu.
Ważne jest, aby pamiętać: doświadczając strachu i nienawiści, odbierając informacje, które „napływają” do nas z telefonów, tabletów i telewizorów, przesiąkając nimi, napełniając je uczuciami i emocjami, wkładając w nie nasze siły życiowe i energię, wspieramy stary system.
W tych trudnych czasach jedyną rzeczą, na której każdy z nas powinien się skupić, jest rozwój wewnętrzny. Czas nauczyć się słuchać siebie i tylko siebie. Nie chodzi tu o ten egoistyczny głos, który jest wytworem zewnętrznych warunków i konwencji, w jakich żyjemy, ten który jest w nas pielęgnowany i „wszywany nam” przez te same siły, które uniemożliwiają planetarną przemianę, chodzi o głos Duszy, który jest często tłumiony, bo jego rady są sprzeczne ze światowymi trendami.
Wielu z nas już dawno zapomniało o swoich prawdziwych marzeniach i pragnieniach. Gonimy za materialnym bogactwem, sławą i zupełnie przestaliśmy napełniać się nową wiedzą. Jesteśmy tak skupieni na zewnętrznym sukcesie, że zupełnie nie zauważamy, jak nasz wewnętrzny świat zarasta pajęczynami, nasza głowa od dawna jest pusta, bo myśli i idee nie są w niej generowane – one są po prostu wpychane do niej z zewnątrz.
Z przerażeniem oglądamy filmy o przyszłości, w których ludzie stali się niewolnikami cywilizacji, zupełnie nieświadomi tego, że odrzucając od siebie realne, nasze prawdziwe wartości, cele i pragnienia, zaprzeczając istnieniu świata duchowego, istnieniu materii subtelnej, istnieniu Duszy, my sami wpadamy w to, czego się boimy i gdzie inni ludzie kontrolują nasze życie i los.
Czas przypomnieć sobie, że każdy z nas jest wyjątkowy, obdarzony wieloma talentami i zdolnościami. Każdy z nas ma Duszę, która daje nam wielką moc tworzenia rzeczywistości za pomocą myśli. Ale to "działa" tylko wtedy, gdy my sami generujemy te myśli i idee, kiedy rodzą się one w naszym wewnętrznym świecie. Jeśli te myśli są po prostu „wkładane” w naszą świadomość i podświadomość za pomocą zewnętrznych źródeł informacji, to wszystkie nasze zasoby skierowane są na realizację cudzych marzeń. Stajemy się niewolnikami pragnień innych ludzi.
Co ciekawe, w ostatnich latach proces samorozwoju został całkowicie zastąpiony iluzją rozwoju. Zbieg okoliczności? Wiele szkoleń i praktyk, które powtarzamy na co dzień, wiele nauk, którymi się kierujemy, a w których nie ma nawet krzty prawdziwej wiedzy, tworzy w nas iluzję samorozwoju. Wszystko to jest drogie i trudne. Ale jeśli się temu wnikliwie i uczciwie przyjrzeć to jedynym naszym wkładem w to są zasoby materialne.Dusza nie jest w żaden sposób zaangażowana w ten proces. Uspokajamy się wierząc, że im więcej pieniędzy zapłaciliśmy, tym czystsza stała się nasza karma i dalej żyjemy swoim życiem ale goniąc za cudzymi marzeniami.
W rzeczywistości rozwój to codzienna żmudna praca nad sobą. Jest to ciągły proces, kiedy analizujemy nasze myśli i działania, uczymy się widzieć związek między teraźniejszością, przeszłością i przyszłością, kiedy nieustannie się zmieniamy, kiedy uczymy się prawidłowo reagować na bodźce zewnętrzne, stale komunikujemy się z naszym wewnętrznym ja i żyjemy naszym życiem a nie włazimy w życie innych ludzi. To bardzo proste czynności, ale na tym polega ich złożoność. Zawsze łatwiej spłacić pieniędzmi. Ale jeśli choć przez sekundę pomyślimy, że rozwijamy się według tych samych praw i zasad, co nasza planeta, to od razu staje się jasne: pieniądze nie mają z tym absolutnie nic wspólnego i bez względu na to, ile ich mamy, w żaden sposób nie wpływają one na prawa karmy, nie zwalniają nas z odpowiedzialności za nasze czyny.
Sierpień daje nam niepowtarzalną okazję do przemyślenia naszego zachowania, prawidłowego nadawania priorytetów rozwojowi duchowemu, a przynajmniej zrozumienia zasady, że najważniejsze jest zawsze, w każdej sytuacji, pozostać Człowiekiem i traktować innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.
Nadszedł czas, aby rozwiać złudzenia, znaleźć fałszywe i zniekształcone koncepcje, które wpływają na nasze decyzje i zastąpić je właściwymi, skupić się na stawaniu sobą, na byciu prawdziwym, na byciu szczerym z innymi i ze sobą, szczerze odpowiadać na własne pytania i oczywiście , nie okłamywać innych. Są to proste zasady, które niestety dla wielu z nas stały się bardzo trudne do przestrzegania.
Ten miesiąc to także miesiąc wdzięczności. Zanim zaczniemy marudzić i narzekać na los, powinniśmy się rozejrzeć i znaleźć coś, za co losowi możemy podziękować. Żyjemy i mamy się dobrze, mamy jedzenie i schronienie, mamy prąd, gaz i wodę. Wielu nie ma nawet tych prostych rzeczy. Wielu ludzi nie będzie ich miało w najbliższej przyszłości. Ważne jest również, aby pamiętać, że nasze relacje z innymi mają wielką wartość i są powodem do wdzięczności. To właśnie ci ludzie, którzy są w pobliżu, którzy dają swoją miłość, ciepło, opiekę i wsparcie, pod wieloma względami decydują o tym, kim sami się stajemy i kim nadal jesteśmy.
Ważne jest, aby ponownie rozważyć wszystkie swoje relacje, aby nie bać się porzucić tych, które od dawna ciągną nas na dno. Trzymając się kurczowo starych ram, ciągle spoglądając wstecz, czy zastępując rzeczywistość iluzjami, że wszystko może się jeszcze zmienić na lepsze, choć tak naprawdę nie ma przesłanek do takiego scenariusza, marnujemy nasz cenny czas i energię. Oddajemy pełny potencjał innej osobie. Dobrowolnie. Tracimy energię, a wraz z nią życiowe siły.
Zaleca się stopniowe tworzenie wokół siebie takiego kręgu relacji, w którym możemy być sobą. Takiego, gdzie jesteśmy, nawet jeśli nie rozumiani w 100%, to przynajmniej spróbują to czynić, gdzie na pewno wesprą nasze pomysły, pomogą je dopracować i wdrożyć, gdzie pomogą wzrosnąć wewnętrznie, i nie ustalają limitów i ograniczeń.
Sierpień to miesiąc głębokiej wewnętrznej świadomości i zmian. Wydarzenia będą miały na celu pomoc w przemyśleniu naszych zachowań i potwierdzeniu naszego wyboru: Światło czy Ciemność? Rozwój czy degradacja? Nie uda się już posiedzieć cicho w kąciku na boku. Czas zaakceptować wszystkie zmiany, które już zaszły na Ziemi i każdemu z nas, dostosować się do tych zmian i spróbować stać się ich częścią, zamiast płynąć pod prąd i zasilać swoją energią stary system, próbujący z całej siły przetrwać. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, tym więcej siły i energii zachowamy dla osiągania nowych wyżyn.
Dziś doszliśmy do najważniejszego punktu: porozmawiamy o tym, jak można uwolnić ludzkie ciało od gadziej obecności, w którym gadzia dusza reptiloida sąsiaduje z czystą Boską Duszą.
W jakich warunkach może to nastąpić?
Oczywiście można to uczynić tylko wtedy, gdy dana osoba jest tego w pełni świadoma.
Ponieważ obecnie wibracje Ziemi i ludzi gwałtownie rosną, to już wkrótce niektórzy ludzie będą mogli zobaczyć gady ukrywające się w ludzkich ciałach.
Będzie to podobnie jak na papierze fotograficznym umieszczonym w specjalnym roztworze wywoływacza - gdy dusza reptiloida znajdzie się w strefie wysokich wibracji emitowanych przez człowieka to zamanifestuje się na planie fizycznym. To właśnie dlatego mówię wam teraz tak szczegółowo o tych istotach, aby ich obecność w waszym życiu nie budziła w was strachu.
Traktujcie ich jak nieuniknione sąsiedztwo i zachowujcie się wobec nich w taki sposób, aby nie skrzywdzić ani ich ani siebie.
Jak już zrozumieliście, „szeregowe” gady niższych warstw są zakładnikami swoich wyższych hierarchów, którzy posługują się nimi „na ślepo”, a cierpienie, jakie one wyrządzają człowiekowi nie jest ich złą wolą, lecz programem zaszczepionym we wszystkich reptiloidach, którego one nie są w stanie się pozbyć.
Ale ciało człowieka, w którym z woli losu znalazły się dwie dusze, ma wszelkie możliwości, aby zmienić sytuację na korzyść ludzkiej Boskiej Duszy.
Rozwijając się duchowo, a tym samym podnosząc swoje wibracje, człowiek jest w stanie wyrzucić gada ze swojego ciała, ponieważ ten po prostu nie może istnieć w obcych mu wysokich energiach.
A w takim przypadku z duszą wygnanego gada dzieją się następujące rzeczy: przez jakiś czas pozostaje ona blisko swojego zwykłego fizycznego nosiciela, próbując w każdy możliwy sposób obniżyć wibracje tego człowieka, aby powrócić do jego ciała.
Różne istoty astralne przychodzą reptilowi z pomocą, tworząc takie sytuacje życiowe, które prowokują człowieka do niskowibracyjnych myśli, emocji i działań.
I jeśli uda im się wciągnąć daną osobę z powrotem do trójwymiarowego świata, dusza gadzia ma szansę powrócić do swojego zwykłego ciała.
Jeśli tak się nie stanie, dusza gada zaczyna szukać nowego fizycznego nosiciela.
Zdarza się, że przejmuje ona w posiadanie ciało umierającego rasowego gada czystej krwi, którego dusza już odeszła, tym samym cudownie je „ożywiając”.
Najczęściej jednak udaje się tam, dokąd trafiają dusze gadów po swojej śmierci: albo do świata astralnego, gdzie czekają na nowe wcielenie na Ziemi, co jest typowe dla zwykłych, "szeregowych" gadów, albo do okołoziemskich przestrzeni Smoczych planet, co dzieje się z duszami gadów, które wzniosły się już na wysoki poziom hierarchii. Te dusze będą mogły dalej inkarnować na swojej rodzimej planecie.
Jak widzicie moi drodzy, człowiek reptiloid ma możliwość zdobycia jedynej czystej Boskiej duszy, a wszystko zależy tylko od jego pragnienia - od jego wolnej woli.
A obecnie wielu ludziom udało się „wyrzucić Smoka z siebie”, a z roku na rok będzie ich coraz więcej.
Proces ten zachodzi szczególnie szybko u dzieci urodzonych z gada i człowieka, które zaraz po urodzeniu wpadają w wysokie wibracje nowej Ziemi, pozwalając swoim czystym duszom w jak najkrótszym czasie pozbyć się niechcianego sąsiedztwa.
Proszę was, moi drodzy, nie bójcie się, nawet jeśli znaleźliście taką duszę w sobie.
Kontynuujcie pewnie i spokojnie swoje dążenie do celu, utrzymując harmonijny stan, a co za tym idzie wysokie wibracje, które stopniowo będą wyciskać z Twojego ciała niechcianego „gościa”.
Czytając wczorajsze komentarze obśmiałem się jak pszczoła
Nie wiadomo co tak działa, poruszany problem kanibalizmu czy może
widmo problemów z niedoborami żywności. Ale mamy problem a z was
wychodzi zafiksowanie się na żarciu.
I jednocześnie każdy ma inną koncepcję. Z tymi wszystkimi dietami i
koncepcjami żywieniowymi jest dokładnie tak samo jak z żydowską
ekonomią. Stworzono 100 różnych szkół tylko po to żeby popierdolić gojom
we łbach aby nie mogli dojść do wzajemnego porozumienia, no i przede
wszystkim aby stworzyć problem zastępczy, którym goje ciągle maja się
zajmować, by nie zajmować się czymś znacznie ważniejszym. Co więcej
dotknęło to nawet osobników nazywających się tu „biblijnymi
chrześcijanami” którzy chyba zapomnieli słów cieśli z Nazaretu kiedy mówił. ” Nie samym chlebem człowiek żyje lecz każdym SŁOWEM które
wychodzi z ust Boga.” I dalej o pokarmach koszernych – „Zrozumiejcie.
Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go
nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym.” No
ale jak tu słuchać Jebańca, który rozmnażając chleb zatruwał ludzi bułą
żeby ich zmulić
Toż to największy wróg piekarzy i lichwiarzy ever. A do tego jeszcze chodził na pustynię i głodował. Koszmar koncernów spożywczych i
dietetyków
Na szczyt wzbił się zaś kolega Rob1 który z uporem maniaka twierdzi
że człowiek jest urodzonym drapieżca. Ba wręcz jest drapieżca ALFA.
Jeśli jakiś człowiek w istocie jest drapieżca Alfa to na pewno nie
jesteście to wy kolego Rob ale bez wątpienia jest to Jacob Rolszyld bo
on wpierdala nas wszystkich i to jeszcze przed właściwym śniadaniem Inną kwestią jest to czy Jacob Rotszyld jest człowiekiem, czy może człekokształtną hybrydą?
Tośmy się pośmiali a teraz krótko do rzeczy. Wiedzcie zatem koleżanki
i koledzy, że Człowiek jako organizm biologiczny JEST roślinożercą, bo z
roślinożercy został stworzony drogą kombinacji duchowo-genetycznych.
Te dane są już powszechnie znane. I nie jest to żaden spisek naukowców
czy wegan. Chociaż zwykle oni o tym mówią. Bo niektórzy tego nie chcą
wiedzieć. Oni są po prostu zaczadzeni „drapieżniczą ideologią”, o której
opowiem na końcu. Ponieważ nie chce mi się dywagować na ten temat posłużę się mainstreemowym gotowcem. Tu krótki skrót wniosków z badań
(tylko nie patrzcie na autora który jest pewnie weganem, a na zawartość
strony). https://rawbodyandsoul2.wordpress.com/2014/02/24/czlowiek-miesozerca-czy-roslinozerca/
ps. ponadto nie każdy roślinożerca jest przeżuwaczem i nie musi mieć wcale żwacza
Nie będę Was tutaj pouczał jakie jedzenie jest zdrowe, a jakie nie.
Może nawet to i wiem ale byłaby to z mojej strony zajebista hipokryzja,
ponieważ sam odżywiam się niezdrowo i to z trzech powodów. Z
konieczności, z lenistwa i braku dostatecznie silnej woli oraz z tego
powodu że mam na to wyjebane
Otóż wiemy już że człowiek jest roślinożercą. Ale Człowiek jest także
organizmem o niezwykłych mechanizmach przystosowawczych. Stąd ludzie
przystosowali się do trawienia mięsa. W poważnych ideologiach rozróżnia
się osoby o różnych typach metabolizmu. Czasem objawami zewnętrznymi tych
typów są grupy krwi (nie zawsze) itp. Bierze się to stad, że ludzie mogą w różnym stopniu produkować różne enzymy itp. Mało tego Te
mechanizmy z reszta potrafią się włączać i wyłączać i zależy to silnie
np. od tropologii. Dlatego głównym źródłem problemów z żywieniem są
nasze przyzwyczajenia kulinarne, nasze cuisine i rozpasanie w łączeniu
produktów. Bo przecież zwierzęta nie jedzą tak skomplikowanych, złożonych posiłków jak ludzie. Nie wszyscy mają energię po mięsie (jak
być może kolega Rob) a zmulaja „po bułce” używając jego słów. Są tacy co
mają dokładnie odwrotnie. Większość ma odwrotnie, bo najlepiej czuje się po posiłku lekkostrawnym złożonym z warzyw i owoców.
Ponadto Jedzenie nie tylko daje nam energię ale i ją zabiera chociażby
na proces trawienia. Dlatego z reguły ludzie po przejedzeniu robią się
senni.
I słowo na temat ideologii drapieżniczej która nam tu niestety
epatuje kolega Rob opowiadając o drapieżcach Alfa. W wyższym wymiarze
wygląda to tak. Osoby takie postrzegają świat w kategoriach dualnych, a
same widzą się na szczycie piramidy pokarmowej Demiurga. Chcą jeść
innych, ale nie widzą że sami są zjadani i im bardziej jedzą innych tym
bardziej sami są zjadani. Bo my też jesteśmy zjadani i to nie tylko
przez Jacoba Rotszylda który twierdzi że to bardzo piękne bo ma
talmudyczną filozofię https://www.youtube.com/watch?v=g6jU5KdW-lg
Nas zjadają także istoty nieorganiczne. Demony. Dla przykładu w tym
wypadku jesteśmy „zakażeni” istotą, która okultyści czasem nazywają
„hydra” lub „przywra”. To rodzaj duchowego kleszcza, który być może ma
swoją reprezentację organiczną w formie super-pasożyta – ale tego nie
wiemy. Hydra jak każdy pasożyt (organiczny czy nie) żywi się nasza
energią. Jest drapieżnikiem stojącym na drabinie demiurga wyżej niż my.
Zjada nas, a jednocześnie (jak każdy egregor czy te grzyby co pasożytują
w mózgach mrówek) manipuluje naszym zachowaniem. Cecha Hydry jest taka
że jest zafiksowana na wysokokalorycznym jedzeniu. Ponieważ potrzebuje
energii która wydzielamy gdy akurat je zjadamy (stąd koncepcja że może
mieć swój organiczny odpowiednik którego jednak nie znaleziono). Ona
jest Jak żydowski Jahwe i szczególnie lubi „swąd palonego mięsa”. Ta
wstawka z Jahwe wcale nie jest przypadkowa. Manipuluje ona swoim
żywicielem by wciąż dostarczał jej pewnego typu pokarmu a kiedy to nastąpi nagradza żywiciela chwilowo dobrym samopoczuciem, czasem
uczuciem przypływu mocy. Jednocześnie pomału przekazuje mu „swój umysł” –
quazi-psychopatyczny umysł drapieżnika. Ten zaczyna się rozciągać na
sfery wykraczające poza poziom jedzenia. Osoby takie zaczynają się widzieć dokładnie jako drapieżcy, jako szczyt piramidy oświecenia, zaczynają gardzić ‚niewolnikami”, „ofiarami” itd. Dokładnie jak
Rotszyldy którzy są tylko ciałami sterowanymi przez demona. Te wszystkie
rzeczy Rozumieli np. myśliwi-Indianie, którzy wypracowali system
duchowy, gdzie praktykowali rytuały oczyszczające i celowo kultywowali
„etykę myśliwego” odwołując się do duchów upolowanych zwierząt, by nie
popaść w zwyrodnienie umysłowe. Rozumieli hindusi i inni z dalekiego
wschodu. Rozumieli to także rozmaici pustelnicy, gdy wychodzili
medytować i głodować na pustynię, by odłączyć się od umysłu hydry i
rozumieli to przebudzeni wszystkich czasów ponieważ pod ruchem kola
samsary gdzie każdy wpierdalał każdego, oni widzieli Jedność stworzenia.
End of short story :)
Tu nastąpiła odpowiedź Rob1 ale mnie ona nie interesuje bo typowe manipulacje intelektualne człowieka zamulonego mięsem (narkotyk).
Przytoczony
link ( a raczej wnioski które zawiera bo to nie rozprawa naukowa) nie
jest do obalenia. Organizm ludzki jest roślinożerny. Tylko tyle i aż
tyle. I nie ma znaczenie co wpiedralają ludzie (którzy są nie tylko
swoim organizmem ale przede wszystkim swoim umysłem). Bo historia
człowieka nie potoczyła się i nie toczy naturalnym biegiem. Jesteśmy
produktem, wytworzonym w ramach wyższej inżynierii, a nasz rozwój toczy
się pod dyktando kierujących naszym umysłem egregorow i sił które
manipulują nami od samego początku i to niestety nie dla naszego dobra
ale dla swojego własnego. Wszystkie ludzkie zachowania nawet te w
społeczeństwach pierwotnych nie są „naturalne”. Jesteśmy od początku do
końca wszyscy zaprogramowani przez Rządców i przez nich niejako hodowani. Gdyby tak nie było to żyli byśmy w pięknym świecie a nie w
obozie koncentracyjnym, w którym kontrolę sprawują psychopaci –
ulubieńcy Rządców właśnie. Cytat że „nie samym chlebem człowiek żyje”
nie był skierowany do ciebie lecz dla kolegi wojoxa, który mówił o sobie
„biblijny chrześcijanin”. Tenże kolega powinien znać przypowieści
cieśli z Nazaretu który właśnie opowiada o Rządcach i ich władzy nad
światem.
PS. Nawiasem mówiac (wracajac do tematu żywienia) dieta Hunzow (gdzie występuje najdłuższy czas życia człowieka) – byla w grubo ponad 90%
wegańska. A dieta wielu plemion afrykańskich (np. Himba i Wodabee) jest
totalnie jednolita (mleczna), co też przeczy rozmaitym „żydowskim”
teoriom żywieniowo-zdrowotnym. Nawet dieta naszych przodków była głównie
roślinna. Polscy chłopi pańszczyźniani to jedli mięcho zwykle 2 razy do
roku na święta. Więc niech sobie kolega Rob policzy te dwa posiłki w
roku – ile to procent. Chyba że kolega wywodzi się ze szlachty wtedy
udział mięsiwa był znacznie wyższy. Ale wtedy proszę sobie sprawdzić
geneaologie bo większość „naszej” szlachty była mocno korzenna i może i
nie jadła dużo warzyw ale za to mocno śmierdziała czosnkiem i cebula
Współcześni weganie nie są w stanie utrzymać się na diecie wegańskiej z
tego powodu że nie mają wiedzy na temat pierwotnego żywienia lub nie
mają/ nie znają dostępu do właściwych produktów. Są agresywni ponieważ to
fanatycy podłączeni do egregora neotrockistowskiego lewactwa. No i
pozerzy którzy wpierdalają to co im podsuwają żydowskie cwaniaki sprzedające modne warzywka, czy drogie suplementy z egzotycznych
roślinek. Np. Europejczycy zjadają raptem kilkadziesiąt roślin, gdy
tymczasem jadalnych i jedzonych przez naszych pierwotnych przodków – są
tysiące. Pomijam już fakt że ci weganie nie mają żadnego oparcia w
trwałej strukturze morficznej ponieważ taka została skutecznie
zniszczona, i dopiero jest odbudowywana. Są niejako pionierami w swojej
dziedzinie wystawionymi na ostrzał ze wszystkich stron.
Hydra jest egregorem przede wszystkim. Może czymś więcej. To nie ma
znaczenia. Kto nie widzi efektów działalności egregorów zawsze uważa je
za wymysły a ich działalność bierze za „własne myśli”. W człowieku
większość myśli nie należy do niego samego lecz pochodzi z zewnątrz. Z
pól informacyjnych w których znajdują się także egregory.
(Nie)szanowny KKK wcale nie jest teoretykiem ani w kwestii żywieniowej
ani w kwestii innych rzeczy o których pisze. I nie chodzi po żadnych
mistrzach ponieważ sam jest mistrzem. Przynajmniej dla siebie a dla
innych nie zamierza
A nie wypowiada się na tematy konkretnych zaleceń gdyż pewnych nie
przestrzega, pomimo iż je zna. Np. często bardzo szybko wpierdala swój
chlebuś powszedni, pomimo iż wie iż ten:
1) nie jest najlepszej jakości bo pewnie dali do niego ulepszacze i cukier i ziarno z glifosatem i ciul jeszcze wie co
2) śpieszy się choć wie że chlebuś jest bogaty w skrobię i jako taki
powinien być odpowiednio przeżuty i nasączony śliną zawierająca
ptyalinę. Tę samą ptyalinę która zawarta jest tylko w ślinie
roślinożerców.
Niech kolega Rob zjada sobie co tam mu pasuje i podług niego przynosi
mu korzyść. Ino niech nie prowadzi zbyt zajadłych krucjat z
przeciwnikami. Najlepiej jest być mistrzem dla siebie samego. Koniec
końców matuszka karma ( niższa) i babuszka karma (wyższa) – zawsze
wystawiają nam rachunek na który zasłużyliśmy.
Jeszcze raz
podkreślam. Tu nie chodzi o to co jesz ani co ktoś je, tylko o to jakie
poglądy i jaką „filozofię” promuje. To nie jedzenie mięsa jest
„dualistyczne” tylko umysł jest dualistyczny. W tym wypadku – takie sa
twoje posty. Są konfliktowe. To ty namolnie nawracałeś innych
użytkowników, dodatkowo stosując nieprawdziwą argumentację. Dlatego
odniosłem się właśnie do ciebie nieco nadmiernie rozszerzając temat.
Wzbudziłeś konflikt, dokładnie tak jak wzbudzają go ci „agresywni
weganie”. That’s all.
A jak napisałem powyżej takie dyskusje zawsze mnie rozbawiają.
Nieprzypadkowo porównałem to do zwolenników szkół ekonomicznych. Ten sam
cyrk. Czy ludzie nie mogą po prostu być autorytetem sami dla swojej
korzyści. Czy jak jakiś spec od diet – wymyśli jakąś głupotę to od razu
musi mieć armię zwolenników, wojujących po internetach. Czy jak jak
jakiś bałwan napisze książkę albo ma kanal na youtube to od razu musi
być brany za autorytet?
A w tym wypadku nie mówimy przecież o istocie absolutnej ale o czymś
czysto subiektywnym. Nie każdy człowiek jest taki sam, o czym wcześniej wspomniałem. I nie każdemu to samo służy. No i wciąż żaden spec nie
wspomina o interakcjach czyli o połączeniach między konkretnymi
pokarmami. Z reszta interakcje z reguły sa ważniejsze niż konkretne
obiekty. To cała filozofia cybernetyki. Ale co ja tam mogę wiedzieć. Nie
mam kanału na youtube, ani nie napisałem książki więc jestem
ignorantem, bez doświadczenia, zamkniętym w piwnicy Nevermind.
Przytoczony link ( a raczej wnioski które zawiera bo to nie rozprawa naukowa) nie jest do obalenia. Organizm ludzki jest roślinożerny. Tylko tyle i aż tyle. I nie ma znaczenie co wpiedralają ludzie (którzy są nie tylko swoim organizmem ale przede wszystkim swoim umysłem). Bo historia człowieka nie potoczyła się i nie toczy naturalnym biegiem. Jesteśmy produktem, wytworzonym w ramach wyższej inżynierii, a nasz rozwój toczy się pod dyktando kierujących naszym umysłem egregorow i sił które manipulują nami od samego początku i to niestety nie dla naszego dobra ale dla swojego własnego. Wszystkie ludzkie zachowania nawet te w społeczeństwach pierwotnych nie są „naturalne”. Jesteśmy od początku do końca wszyscy zaprogramowani przez Rządców i przez nich niejako hodowani. Gdyby tak nie było to żyli byśmy w pięknym świecie a nie w obozie koncentracyjnym, w którym kontrolę sprawują psychopaci – ulubieńcy Rządców właśnie. Cytat że „nie samym chlebem człowiek żyje” nie był skierowany do ciebie lecz dla kolegi wojoxa, który mówił o sobie „biblijny chrześcijanin”. Tenże kolega powinien znać przypowieści cieśli z Nazaretu który właśnie opowiada o Rządcach i ich władzy nad światem.
PS. Nawiasem mówiac (wracajac do tematu żywienia) dieta Hunzow (gdzie występuje najdłuższy czas życia człowieka) – byla w grubo ponad 90% wegańska. A dieta wielu plemion afrykańskich (np. Himba i Wodabee) jest totalnie jednolita (mleczna), co też przeczy rozmaitym „żydowskim” teoriom żywieniowo-zdrowotnym. Nawet dieta naszych przodków była głównie roślinna. Polscy chłopi pańszczyźniani to jedli mięcho zwykle 2 razy do roku na święta. Więc niech sobie kolega Rob policzy te dwa posiłki w roku – ile to procent. Chyba że kolega wywodzi się ze szlachty wtedy udział mięsiwa był znacznie wyższy. Ale wtedy proszę sobie sprawdzić geneaologie bo większość „naszej” szlachty była mocno korzenna i może i nie jadła dużo warzyw ale za to mocno śmierdziała czosnkiem i cebula
Współcześni weganie nie są w stanie utrzymać się na diecie wegańskiej z tego powodu że nie mają wiedzy na temat pierwotnego żywienia lub nie mają/ nie znają dostępu do właściwych produktów. Są agresywni ponieważ to fanatycy podłączeni do egregora neotrockistowskiego lewactwa. No i pozerzy którzy wpierdalają to co im podsuwają żydowskie cwaniaki sprzedające modne warzywka, czy drogie suplementy z egzotycznych roślinek. Np. Europejczycy zjadają raptem kilkadziesiąt roślin, gdy tymczasem jadalnych i jedzonych przez naszych pierwotnych przodków – są tysiące. Pomijam już fakt że ci weganie nie mają żadnego oparcia w trwałej strukturze morficznej ponieważ taka została skutecznie zniszczona, i dopiero jest odbudowywana. Są niejako pionierami w swojej dziedzinie wystawionymi na ostrzał ze wszystkich stron.
Hydra jest egregorem przede wszystkim. Może czymś więcej. To nie ma znaczenia. Kto nie widzi efektów działalności egregorów zawsze uważa je za wymysły a ich działalność bierze za „własne myśli”. W człowieku większość myśli nie należy do niego samego lecz pochodzi z zewnątrz. Z pól informacyjnych w których znajdują się także egregory.
(Nie)szanowny KKK wcale nie jest teoretykiem ani w kwestii żywieniowej ani w kwestii innych rzeczy o których pisze. I nie chodzi po żadnych mistrzach ponieważ sam jest mistrzem. Przynajmniej dla siebie a dla innych nie zamierza A nie wypowiada się na tematy konkretnych zaleceń gdyż pewnych nie przestrzega, pomimo iż je zna. Np. często bardzo szybko wpierdala swój chlebuś powszedni, pomimo iż wie iż ten:
1) nie jest najlepszej jakości bo pewnie dali do niego ulepszacze i cukier i ziarno z glifosatem i ciul jeszcze wie co
2) śpieszy się choć wie że chlebuś jest bogaty w skrobię i jako taki powinien być odpowiednio przeżuty i nasączony śliną zawierająca ptyalinę. Tę samą ptyalinę która zawarta jest tylko w ślinie roślinożerców.
Niech kolega Rob zjada sobie co tam mu pasuje i podług niego przynosi mu korzyść. Ino niech nie prowadzi zbyt zajadłych krucjat z przeciwnikami. Najlepiej jest być mistrzem dla siebie samego. Koniec końców matuszka karma ( niższa) i babuszka karma (wyższa) – zawsze wystawiają nam rachunek na który zasłużyliśmy.
Polubienie