poniedziałek, 21 lipca 2025

Jak ustanowić kontakt z wyższym "Ja" - Era Wodnika

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=q2_XH9dRGnI

 Witajcie moi drodzy. 

 Aby ponownie połączyć się z wyższą wersją siebie i zacząć otrzymywać odpowiedzi, musicie uświadomić sobie całą swoją istotę - tę świadomą i podświadomą. Szukajcie więc praktyk, które poszerzą wasze zrozumienie Wszechświata. Regularnie znajdujcie czas na całkowitą samotność, po prostu siedźcie w ciszy, bez oczekiwań i nie czyniąc nic.  

 Na początku może się to wydawać niekomfortowe. W ten sposób dajecie swojemu wewnętrznemu głosowi czas na bycie usłyszanym. Ten głos będzie się manifestował w chwilach ciszy lub podczas wydarzeń w ciągu dnia, kiedy może wystąpić wydarzenie synchronizacji.  

 Ktoś powie wam dokładnie to, co musicie usłyszeć, a wy doznacie olśnienia. Podczas medytacji pracujecie nad dyscypliną umysłu i uciszeniem wewnętrznej gadaniny, która zawsze go wypełnia. 

 Tworzycie czyste naczynie, które może napełnić wasze wyższe ja. Podążanie za oddechem to doskonała medytacyjna dyscyplina. Lub wizualizujcie złotą kulę światła w splocie słonecznym, kulę która wypełnia wasze całe ciało energią i uzdrawiającą mocą. 

  Istnieje wiele praktyk, które możecie wykorzystać. Zapisujcie swoje spostrzeżenia, to pomoże wam nawiązać kontakt z głębinami waszej intuicji. Tutaj możecie zadawać pytania swojemu wyższemu ja, a następnie zapisywać odpowiedzi lub spostrzeżenia, które otrzymacie. 

 Jeśli będziesz to czynić regularnie z wiarą i oczekiwaniem, to otrzymacie odpowiedzi, których potrzebujecie. Prowadźcie wewnętrzny dialog ze swoim wyższym ja. Pozostawajcie w kontakcie przez cały dzień. 

 Powiedzcie swojemu wyższemu ja: „Wiem, że tu jesteś i chcę cię poznać. Proszę, zacznij rządzić moim życiem”. Nie martwcie się, jeśli na początku ten dialog będzie całkowicie jednostronny. Jeśli nie kontaktowałeś się przez dziesiątki lat, to ponowne nawiązanie kontaktu może zająć trochę czasu.

   Zadawaj pytania, dziel się swoimi nadziejami, zacznij słuchać odpowiedzi, a one nadejdą. Spójrz na życie jak na szkołę tajemnic. Uwierz, że wszystkie wydarzenia w twoim życiu, sytuacje i ludzie, zostały zaaranżowane, aby nauczyć cię dokładnie tego, co musisz wiedzieć.  

 Żyj tak, jakby cały Wszechświat zmówił się na twoją korzyść. Kiedy coś się dzieje w twoim życiu - czy to dobre czy też złe, to zapytaj siebie, jaką to niesie dla ciebie lekcję. 

  Nawet nieprzyjemne sytuacje lub osoby zostały celowo umieszczone tam jako wyzwanie, aby pomóc ci się rozwijać. Kiedy zaczniesz postrzegać swoje życie jako sztukę, w której grasz główną rolę, wyższe ja stanie się w nim o wiele bardziej widoczne. 

 Spodziewaj się, że twoje wyższe ja będzie z tobą rozmawiać w snach. Zadawaj pytania przed snem i czekaj na odpowiedzi. A jeśli będziesz czujny i uważny, w pewnym momencie je otrzymasz. 

  Pamiętaj, że być może całe życie przeżyłeś bez kontaktu ze źródłem, dlatego potrzeba czasu i praktyki, aby się z nim ponownie połączyć. Praktykuj te kroki każdego dnia, a otrzymasz potrzebne odpowiedzi. Pamiętaj, wyższe ja chce być w kontakcie. Wyższe ja to ty w wyższym wymiarze.  

Błogostanu Wam wszystkim.

  wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=dU5EuZ5NazQ

 

piątek, 18 lipca 2025

Nie będzie nawet cienia tego, co było wcześniej - Era Wodnika

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=Tc14GckZQNU

 Witajcie moi drodzy. 

 Boski projekt dla planety Ziemia podąża swoją kolejnością, niezależnie od tego, czy jesteście gotowi, czy nie na nadchodzącą nową erę. Gdy częstotliwość planety wzrośnie do pewnego poziomu, wszystko, co wibruje niżej, nie będzie już mogło tu istnieć. 

  Chociaż planeta Ziemia nie jest jeszcze w pełni w Nowej Erze, ponieważ jest to długi proces to jesteśmy w jej ostatnich chwilach, a także w najważniejszych wydarzeniach transformacji planetarnej i końca starych systemów. 

 Wszystkie systemy znane ludzkości, jak i te, które były ukryte, zaczynają się rozpadać. Nie pozostanie nawet cień tego, co było wcześniej. Nowe systemy już zaczynają funkcjonować, a zmiana stopniowo nabiera siły.

   Nie da się zrozumieć, tego co dzieje się za pomocą umysłu, który wciąż tkwi w trzech wymiarach. Najważniejsze w tej chwili to ufać i wiedzieć, że długo oczekiwany czas w końcu nadszedł. 

  Transformacja pozostawi po sobie poważne wydarzenia, które określa się mianem armagedonu. Większość ludzkości nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, co naprawdę się dzieje. Szersza świadomość już dostrzega ruch i niesamowite zmiany, które obecnie zachodzą i będą się one nadal odbywać, niezależnie od liczby ludzi, którzy w nie wierzą.  

 Sprzeciwianie się prądowi zmian przyniesie jedynie szkodę tym, którzy stawiają opór. Resetowanie starych systemów i restartowanie nowych, odpowiednich dla Ziemi, już się rozpoczęło i nie zakończy się przed rokiem 2030 roku, ale czas nie ma znaczenia, ponieważ wszystko zmierza ku swojemu szczytowi. 

 Nikt i nic nie może powstrzymać tego, co nadchodzi. A pozorny chaos jest w rzeczywistości rekalibracją i dostosowaniem niezbędnym do zachodzących zmian. Wśród tych zmian jest system finansowy. 

  Dotychczasowe doświadczenia były dotkliwe. Pozostawiły one głębokie blizny w świadomości każdego człowieka. Strach i niedostatek to wspomnienia, które jeszcze się nie zagoiły. Ale teraz wszystko się skończy, ponieważ stary system finansowy był nastawiony na doświadczanie biegunowości między obfitością a niedoborem. 

 Nowy system finansowy już istnieje i stopniowo zastępuje stary. Ziemia jest świadomością żeńską, więc żadne dziecko Gai nie powinno cierpieć z powodu braku środków na godne życie i wkrótce stanie się to powszechną regułą. 

 Należy jednak rozumieć, że matka nie oferuje niczego, co mogłoby zaszkodzić jej dziecku. Obfitość jest już dostępna dla tych, którzy są gotowi z niej skorzystać. Będzie to stopniowy podział - każdy ma swój czas i otrzyma zgodnie z jego potrzebami.

  Będą brane pod uwagę jego własne priorytety, a nie coś co nie przynosi korzyści. Ci, którzy jeszcze nie wiedzą, jak korzystać z tego narzędzia, nie mogą mieć do niego dostępu, ponieważ mogą wyrządzić krzywdę.  

 Częstotliwość, która ułatwi obfitość, będzie oparta na odpowiedzialności człowieka. Ważne będzie jak on to wykorzysta te zasoby i do jakich celów.

 Ważne jest, aby pamiętać, że rywalizacja, żądza władzy, przesadna próżność, pycha i wady nie będą miały częstotliwości odpowiadającej obfitości. Współpraca uruchomi nowy system. Dobrobyt będzie częstotliwością, która odpowiada obfitości.

   W tej chwili wiele się dzieje. Nowy system stopniowo przejmuje władzę i zastępuje stary. To wydarzenie nie nastąpi w jednej chwili, ale stopniowo. Sprawdź, czy naprawdę zasługujesz na nieskończoną obfitość. Co byś uczynił mając do dyspozycji nieograniczone zasoby? Twoja świadomość musi być wolna od wszelkich egoistycznych ambicji. 

 Bezwarunkowa miłość, współpraca, troska o naturę i zwierzęta. Ziemia i woda również mają znaczenie, ale niezależnie od tego, co czynicie lub czego nie czynicie w swoim czasie, sprawiedliwi otrzymają to, co im się należy. 

 Niech każdy zapyta swoje sumienie, bo wszystko zależy od was. Uczyń się godnym.  

Błogosławieństw Wam wszystkim.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=oi5hKi4TCnM

 

środa, 16 lipca 2025

Od 18 lipca Bądźcie przygotowani na wszelkie nieporozumienia - Era Wodnika

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=3UFJKXURY3I

 Witajcie, moi drodzy. 

 Od 18 lipca do 11 sierpnia czeka nas retrogradacja Merkurego, która wywołuje okres zmian i ogólnego chaosu. To zjawisko astrologiczne wpływa na wszystko: od nastroju po działania. Merkury jest uważany za planetę komunikacji, więc kiedy wchodzi w retrogradację, możemy spodziewać się całej serii niepowodzeń i nieporozumień w komunikacji, wiadomościach, podróżach i technologii.

   Potraktujcie to jako okazję do podsumowania, uzbrojcie się w cierpliwość i dostosujcie do reszty roku. Pod koniec okresu retrogradacji możecie znaleźć się w znacznie lepszej sytuacji. 

 Od 17 lipca do 11 sierpnia ważna jest otwarta komunikacja z bliskimi aby uniknąć niepotrzebnych kłótni. Poświęćcie czas na przemyślenie ważnych decyzji życiowych, zanim podejmiecie je pochopnie. 

  Ludzie wpadają w panikę, gdy Merkury wchodzi w retrogradację, ponieważ może to spowodować wszystko - od zgubionych e-maili po nieudane podróże. Może to prowadzić do zmian w relacjach, nieporozumień osobistych i ogólnych oraz zaćmień umysłu, lęków, bólów głowy, i niepewności dotyczących pracy i projektów osobistych.

   Retrogradacja Merkurego może mieć bardzo realny wpływ na nasz nastrój. Może prowadzić do mgły mózgowej i stresu. W tych okresach mamy tendencję do wypowiadania niewłaściwych słów i niewłaściwego postrzegania rzeczy. Nasze życie osobiste może zacząć wymykać się spod kontroli. 

  Istnieją sposoby, aby ułatwić sobie życie w tym niepewnym czasie. Najważniejsze to nie panikować i zaakceptować zmiany. Nawet jeśli sprawy nie idą jak zwykle to pamiętajcie, aby przyznać, że może to wynikać z tego, że stajecie się bardziej otwarci na zmiany. 

 Starajcie się  tak bardzo, jak to możliwe łagodzić ciosy losu i unikać dramatów. Zachowanie spokoju nie tylko pomoże Wam utrzymać dobry nastrój, ale także pomoże lepiej radzić sobie z wszelkimi nieoczekiwanymi zmianami w tym czasie.

   Poprawcie swoją komunikację, powstrzymajcie się od ważnych rozmów, które mogą mieć dla Was długoterminowe konsekwencje. Jeśli to możliwe, lepiej odłóżcie ważne sprawy na moment, gdy Merkury powróci do normalnego stanu, ponieważ oszczędzi to problemów w przyszłości. 

 Starajcie się być jak najbardziej elastyczni. Dajcie sobie możliwość niekonwencjonalnego działania . Rozważcie dodanie sobie dodatkowego czasu, jeśli gdzieś wyjeżdżacie. 

 Jeśli nie jesteście pewni nowego kontraktu lub umowy, to postarajcie się przemyśleć swoje decyzje, zanim je podejmiecie. Chociaż nie możesz całkowicie zawiesić swojego życia, to mądrze jest mieć plany awaryjne i być przygotowanym na wszelkie nieporozumienia. 

 To dobry czas, aby spojrzeć wstecz i zastanowić się, jak inwestujecie swój czas i energię. Być może za bardzo zaangażowaliście się w pracę, co spowodowało, że macie mniej czasu dla rodziny, lub nie poświęcacie czasu swoim ulubionym hobby.

   Równowaga jest ważna zawsze, nie tylko podczas retrogradacji Merkurego. Czas więc podsumować i ocenić, czy zadowala Was obecny bilans zysków i strat. Teraz jest czas, aby zwolnić tempo i zadbać o siebie, aby uniknąć przykrych niespodzianek w przyszłości. 

 Błogostanu Wam wszystkim.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=nP3MuiHVYt8

 

poniedziałek, 14 lipca 2025

Bóg ma dla ciebie PLAN i jest on lepszy niż twój własny - Eckhart Tolle

 oryginał: https://youtu.be/DyA9oAbttTQ

 Wyobraź sobie, że budzisz się rano, otwierasz oczy i pierwszą rzeczą, jaką czujesz, nie jest radość, nie lekkość, ale lekki niepokój. Jakby dzień już wymagał od Ciebie zbyt wiele, choć dopiero się zaczął. Jakby życie było niekończącym się projektem, w którym musisz być zawsze o krok do przodu. Planuj, decyduj, udowadniaj, osiągaj. 

 A czy kiedykolwiek miałeś poczucie, że wszystko nie idzie zgodnie z planem, a ty jesteś jedyną osobą, która wie, jak wszystko powinno być zgodnie z tym planem? Żyjemy tak, jakby wszystko zależało od nas. Musimy tylko poprawnie obliczyć związki, karierę, zdrowie, wakacje, odżywianie, dzieci, rodziców, a nawet rozwój osobisty. Wszystko to, rzekomo się zawali jeśli nie będzie kontrolowane. 

  I w tym wyścigu o kontrolę, dzień po dniu znika jedna ważna rzecz. Przestajemy oddychać, przestajemy po prostu być. Ale oto paradoks. Im bardziej starasz się wszystko przewidzieć, tym bardziej życie się psuje. Czy zauważyłeś to? Wydaje się, że wykonujesz wszystko tak jak należy, ale z jakiegoś powodu robi się ciężej, pusto, bardziej nerwowo. Jakbyś grał w szachy z niewidzialnym graczem, a on ciągle daje tobie mata. 

 I tutaj chciałbym zadać jedno proste, ale całkowicie wstrząsające pytanie. Czy jesteś pewien, że twój plan jest naprawdę lepszy? Być może właśnie teraz, kiedy oglądasz ten film, jesteś w tym momencie swojego życia, w którym coś nie idzie zgodnie z planem. Może twój związek się rozpada, twoje zdrowie szwankuje, twoja kariera stoi w miejscu, albo po prostu czujesz, że coś ważnego ci umyka, niezależnie od tego, jak bardzo się starasz?

   Ale jeśli jest tak, że to, co się rozpada powinno się zawalić? Co jeśli istnieje plan, który już działa bez twojego niepokoju, bez twojego napięcia? Bez twoich niekończących się prób zgadywania, jak on powinien wyglądać? 

 Eckhart Tholle powiedział kiedyś: „Kiedy odpuszczasz, nie tracisz. Pozwalasz chwili obecnej być taką, jaka jest. I to jest twoja siła”. Ale jak odpuścić, skoro wszystko w środku się opiera? Jak uwierzyć w czyjąś wyższą wolę, kiedy logika krzyczy: „Jeśli teraz wszystko porzucę, po prostu się rozpadnę”. 

 Tak bardzo przywiązaliśmy się do idei, że musimy wszystko czynić sami. To, że Bóg pomoże - to piękna metafora, ale w rzeczywistości wszystko spoczywa na naszych barkach. I to właśnie to wewnętrzne przekonanie, że jesteśmy zobowiązani zarządzać wszystkim, czyni nas zakładnikami. Stajemy się więźniami planu, który wymyślili sami , a nie planu który otrzymaliśmy z głębin ciszy.  

 I oto dzieje się coś, czego prawie nikt nie zauważa. Za każdym razem, gdy stajemy w obliczu nieoczekiwanego, w obliczu porażki, w obliczu czegoś, co nie pasuje do naszego obrazu, nie tylko się denerwujemy, ale zaczynamy walczyć z samym życiem - nie z sytuacją, ale z rzeczywistością jako taką. Jakbyśmy mówili: „Nie, wiem, jak powinno być. Mylisz się. Nie powinno tak być”.  

 Ale kim jestem ja, który to wie? I wiecie, co jest najdziwniejsze? Życie już pokazało nam tyle razy, że ma swój własny rytm, Że najbardziej nieoczekiwane wydarzenia, te, które chcielibyśmy odwołać, później stały się początkiem nowego - jakieś spotkanie, które zmieniło wszystko: strata, po której po raz pierwszy się obudziliśmy, pauza, która pozwoliła nam w końcu usłyszeć siebie. 

  Może więc warto pomyśleć o nich chociaż przez chwilę? A co, jeśli Bóg albo życie, albo przestrzeń, albo inteligencja wszechświata - nazwij to jak chcesz, już nami kieruje? Może on już wskazuje nam kierunek?

 On nie kieruje poprzez instrukcje, nie poprzez głos w twojej głowie, ale poprzez to, co jest, poprzez to, co się dzieje, poprzez ciszę. Ale tak trudno jest przestać narzucać swoją wolę. Przyznać się, że nie wiesz, przyznać, że nie kontrolujesz, że istnieje coś większego od ciebie. Nie abstrakcyjne, nie religijne, ale żywe, płynące zawsze blisko i o wiele mądrzejsze niż twój plan. 

  Być może właśnie tu zaczyna się prawdziwe zaufanie? Nie ślepa wiara, nie bierność, ale żywe i świadome współdziałanie z życiem, współpraca podczas której przestajesz nalegać i zaczynasz słuchać?

  Brzmi pięknie, prawda? Ale co powstrzymuje nas przed takim życiem? Co właściwie sprawia, że wciąż sięgamy po kontrolę, by uchwycić się naszego wyobrażenia o tym, jak powinno być? 

 To jest właśnie główna, ukryta przeszkoda. I od niej wszystko się zaczyna. Bo dopóki nie dostrzeżesz, co kryje się za tym pragnieniem utrzymania się i utrzymania wszystkiego, to nie będziesz w stanie naprawdę odpuścić. 

 Interesujące, prawda? Mówimy: „Chcę zaufać życiu", ale w środku wszystko się kurczy. Pojawia się niepokój, jakbyś stał na krawędzi i był namawiany do skoku w nieznane. Jakby ktoś mówił: „Nie bój się, jest tam niewidzialna sieć”. A twój umysł odpowiada: „Nie, dziękuję. Wolę zostać tutaj, na krawędzi, z planem w rękach i paniką w piersi". 

 Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego sama myśl o utracie kontroli wywołuje napięcie? Dlaczego mamy tendencję do trzymania się starego nawet jeśli to co stare nas unieszczęśliwia?

Bo głęboko w nas żyje niemal niedostrzegalna idea: "Jeśli nie będę kontrolował, to wszystko się rozpadnie. Jeśli nie będę walczył, to przestanę istnieć". Jesteśmy przyzwyczajeni do tej logiki od dzieciństwa. Mówiono nam: „Bądź dobry, zarabiaj, osiągaj, buduj swoją przyszłość”. I zrozumieliśmy. Moje przetrwanie, mój projekt, moje znaczenie, mój produkt, moje bezpieczeństwo, moja zasługa. To wydaje się logiczne i do pewnego stopnia działa, ale ceną jest wewnętrzny niepokój, który nie znika, nawet gdy wszystko jest w porządku.

Eckhard Tolle nazywa to ego, ale nie w sensie pychy czy narcyzmu, ale w sensie konstruktu umysłu, który buduje poczucie siebie na podstawie strachu. To "ja" żyje z idei oddzielenia - z idei separacji. Jestem ja, jest świat i są zagrożenia. Musisz być czujny, musisz wiedzieć jak. Musisz przetrwać. 

 To ego nie jest wrogiem. Ono nie jest złe. Ono się po prostu boi. Jego naturą jest strach, ponieważ nie zna życia. Ono zna tylko myśli o życiu. A kiedy mówisz: „Chcę zaufać", ono słyszy. "Chcę zniknąć”. Ono nie może zrozumieć, jak można żyć bez ciągłej ochrony, bez planowania, bez walki. 

 Ale oto, co jest ważne - ty nie jesteś tym ego. Nie jesteś tym, kto się boi i ciągle analizuje. Jesteś tym, który to wszystko obserwuje, który jest świadomy zarówno strachu, jak i myśli oraz próby kontrolowania wszystkiego.

   I to właśnie ta świadomość jest wejściem do innej rzeczywistości. Ale aby tam wejść, musisz najpierw zobaczyć, jak działa stary mechanizm. Spójrz uczciwie, ile twoich działań jest podyktowanych nieufnością i lękiem? Ile decyzji podjąłeś, bo musisz, bo tak jest bezpieczniej, inaczej będzie źle? Ile razy zrezygnowałeś ze swojej intuicji, ze zwykłego spokoju, bo twój umysł powiedział: „Nie możesz tego uczynić tak po prostu. Musisz". 

 To właśnie jest pułapka. Wydaje się, że jesteś wolny, że masz kontrolę, ale w rzeczywistości zawsze kieruje tobą strach: strach przed samotnością, strach przed niepowodzeniem, strach przed byciem niegodnym...

 I wiesz, co jest najbardziej ironiczne? W tym strachu stajemy się jak dzieci zagubione w supermarkecie. Krzyczymy, biegniemy, wołamy, nie zauważając, że matka stoi dwa kroki dalej. Ale jesteśmy tak pochłonięci paniką, że jej nie widzimy.

   Dokładnie tak samo jest z życiem, z Bogiem, z tym, co nazywamy większym umysłem. Krzyczymy: „Gdzie jesteś? Czemu nie pomagasz?” I nie widzimy, że jesteśmy prowadzeni przez każde spotkanie, każdy przypadkowy zbieg okoliczności, każde opóźnienie i każdy zakręt -  tylko, że ego tego nie zauważa. Ono jest zbyt zajęte sobą. Eckhadt Tolle mówi: „Nie kontrolujesz życia. Jesteś samym życiem w jego najczystszej manifestacji".

  Ale umysł chce sprywatyzować ten przepływ i oddać go na swoje usługi. W tym tkwi ból i nie chodzi o to, że jesteś zły, nie chodzi o to, że czynisz coś źle, ale że w twoim wnętrzu po prostu działa stary skrypt przetrwania, skrypt lęku. Ten skrypt jest automatyczny, nie można go winić, ale on nie jest już potrzebny. Jest jak stary GPS, który prowadzi cię tam, gdzie nie ma już drogi. 

I jeśli nadal będziesz mu ślepo ufać, zawsze znajdziesz się w niewłaściwym miejscu i kogo będziesz winić? Siebie, świat, los? A może po prostu zatrzymać się i pomyśleć: „A co, jeśli właśnie teraz wszystko już idzie tak, jak powinno? Tak, to prawda - może niezgodnie z moim planem. Ale może plan, który się realizuje, nie wymaga mojej paniki? Może po prostu wymaga mojego zaangażowania, mojego milczenia, mojej uczciwości?"

   I właśnie w tym momencie zaczyna się zmiana. Nie w wymyślaniu nowego planu, ale w przyznaniu, że może nigdy nie byłem tym, który miał kontrolę. A jeśli tak, to kim tak naprawdę jestem? Czasami życie zdaje się do nas przemawiać, ale nie słowami lecz poprzez okoliczności, poprzez te właśnie momenty, które nazywamy porażkami, stratami, niefortunnymi momentami?

   Narzekamy, że wszystko nie idzie zgodnie z planem, że wszystko poszło w złym kierunku. Ale czy kiedykolwiek naprawdę wiedzieliśmy, dokąd zmierzamy? Jeśli wsłuchasz się w ciszę wewnątrz, zauważysz, że cały ten plan, cały ten schemat, jak powinno być, nie pochodzi z głębi, nie pochodzi z przeżytego doświadczenia - on pochodzi z głowy, z przekonań, z cudzych opowieści, które przyjęliśmy za własne. 

 I tak zaczyna się niewidzialny dramat. Żyjemy nie tym, co się dzieje, ale tym, co powinno się dziać. Nie z tymi, którzy są blisko, ale z wyimaginowanymi ludźmi w naszym idealnym scenariuszu. Cierpimy nie z powodu rzeczywistości, ale z powodu faktu, że rzeczywistość nie pokrywa się z fikcyjnym projektem szczęścia. To cicha tragedia, bo dzień po dniu oddalamy się od chwili obecnej. Nie zauważamy, jak cisza brzmi za oknem, jak ktoś wyciąga do nas rękę, jak nasze serce mówi: „Stój!"  Jesteśmy zbyt zajęci rozmową z umysłem, który jest ciągle z czegoś niezadowolony”. 

 Echart Tolle powiada, że żyjemy jakby przez filtr myśli o rzeczywistości, a nie przez samą rzeczywistość. To tak jakby założyć ciemne okulary, a potem narzekać, że świat stał się ponury. Ale problem nie tkwi w świecie, problem tkwi w okularach.

  Tak samo jest i tutaj nie widzimy życia takim, jakie ono jest. Widzimy je poprzez filtr oczekiwań, lęków, planów. I ten filtr staje się naszym więzieniem. Wiecie, co się dzieje kiedy człowiek żyje cały czas według tego scenariusza kontroli? Staje się wyczerpany psychicznie, fizycznie i duchowo.

   Ciągłe napięcie, próba przewidywania, zarządzania, reagowania. To jak siedzenie w łódce, ale ciągłe wiosłowanie pod prąd, bo umysł myśli, że prawidłowa droga jest właśnie w tym kierunku. Ale życie płynie w przeciwnym kierunku. Najpierw przychodzi zmęczenie, potem rozczarowanie, a potem cynizm. 

"Być może po prostu nie mam szczęścia. Może nie jestem czegoś wart. Może zawsze będzie mi tak ciężko" - I człowiek się zamyka. Tymczasem życie wzywa cały czas. Wciąż zsyła spotkania, zmiany, szanse, ale my nie słyszymy. Jesteśmy zajęci, - mamy plan.  

 W ten sposób fałszywe ja, ego, buduje wokół nas mur. A z zewnątrz wszystko wydaje się normalne. Przecież staramy się, pracujemy nad sobą, rozwijamy się duchowo. Ale w środku wciąż jest ten sam niepokój, ta sama kontrola, ta sama walka z tym, co jest. Im wyższy wewnętrzny mur, tym bardziej oddala się poczucie sensu, radości, obecności i tym większe poczucie pustki - zwłaszcza u ludzi po trzydziestce, bo w tym wieku już wiele się próbowało, coś się już zbudowało, coś się już osiągnęło, a nagle wszystko traci swój blask. 

 Powstaje pytanie: „Po co to wszystko?”. Odpowiedź nie pochodzi z umysłu. Nie pojawia się z nowego celu ani nowej motywacji. Pojawia się, gdy pozwalasz sobie być tu i teraz, bez oporu, bez scenariusza. I tu zaczyna się najbardziej subtelna rzecz. Umysł nie może uwierzyć, że nic nie robiąc, można coś zmienić. On mówi: „Jeśli po prostu odpuścisz, wszystko się rozpadnie”. Ale w głębi duszy zaczynasz zauważać, że gdy tylko przestajesz walczyć, to pojawia się coś żywego, coś prawdziwego - być może po raz pierwszy od długiego czasu. 

 Zaczynasz dostrzegać, jak każda chwila jest wypełniona znaczeniem. Nie takim, które da się wytłumaczyć, ale takim, które się czuje. A to znaczenie nie wynika z tego, że coś osiągnąłeś, ale z faktu, że jesteś tu i teraz, bez masek, bez roli, bez pośpiechu. Nie zachowujesz się już jak budowniczy, który ma plan i

i musi ukończyć budowę przed terminem. Stajesz się ogrodnikiem. Podlewasz, doglądasz, pozwalasz rosnąć. Nie kontrolujesz deszczu, ale wiesz, jak być tam, gdy spadnie. I jest w tym ogromna moc, ponieważ w końcu zgadzasz się z tym, co już jest. I to jest prawdziwy punkt dostępu do Bożego planu, do tego, co jest o wiele większe niż twoje wyobrażenia. Ponieważ Bóg nie daje ci kontroli. Daje ci przepływ. Nie daje ci schematu. Daje ci prawdziwe życie, nieprzewidywalne, ale mądre.  

 I żeby to usłyszeć, nie musisz się zmieniać. Musisz tylko wyciszyć się w sobie. W pewnym momencie - niekoniecznie w kryzysie, niekoniecznie w dramacie - nadchodzi cisza, nie zewnętrzna, ale wewnętrzna. I po raz pierwszy słyszysz: „Wszystko, co próbowałeś zbudować, to nie dom, to płot. Wszystko, czego broniłeś, to obraz, a nie rzeczywistość. Wszystko, czego się tak bałeś, okazało się tylko cieniami na ścianie umysłu".

  I nagle zauważasz, że jesteś zmęczony byciem kimś, zmęczony decydowaniem o wszystkim, zmęczony walką nawet o swój rozwój duchowy. I w tym zmęczeniu pojawia się coś niesamowitego - pojawia się relaks. Nie poddanie się, ale poddanie się życiu bez patosu, bez flag. Po prostu przyznanie, że już nie wiem i nie chcę udawać, że już wiem. 

 To jest ten punkt zwrotny - on może być cichy, bez słów. Po prostu budzisz się pewnego ranka i nie próbujesz kontrolować dnia. Idziesz do sklepu i nie spieszysz się. Rozmawiasz z bliskim człowiekiem i nie bronisz się. Nie próbujesz być lepszy, mądrzejszy, czystszy. Po prostu jesteś. Świat nagle przestaje być polem bitwy. Staje się sceną, na której rozwija się coś, co nie wymaga twojej oceny. Nie jesteś już aktywnym uczestnikiem odpowiedzialnym za wynik. Stajesz się świadkiem, partnerem. Samo życie oddycha przez ciebie.

  I to właśnie w tym momencie zaczyna się to, co prawdziwe. Nie to, do czego zdążałeś, ale to, co zawsze tu było. Ale nie mogłeś tego poczuć, próbując to osiągnąć, chcąc wiedzieć wszystko z góry. Eckhart Tolle mówi: „Świat nie jest w uścisku chaosu, jak mogłoby się wydawać. Pod powierzchnią form kryje się głęboki porządek, nieskończenie inteligentny". A jeśli zwolnisz, zaczniesz odczuwać, że już uczestniczysz w tym porządku.  

 Nie oznacza to, że staniesz się obojętny, że przestaniesz działać. Wręcz przeciwnie, dopiero teraz twoje działania nie wynikają ze strachu, nie z pośpiechu, ale ze spokoju, z ciszy, z intuicji, a nie z napięcia. Z kontaktu z czymś realnym, a nie z wewnętrznego scenariusza walki.

 Zaczynasz dostrzegać znaki, nie mistyczne, nie namalowane, ale proste. Rozmowę, która odbyła się w odpowiednim momencie, człowieka, którego prawie uniknąłeś, ale mimo to go spotkałeś. Zbieg okoliczności, który wcześniej nazwałbyś "ot - takie tam zwykłe zdarzenie", ale teraz, rozumiesz, że jest ono częścią czegoś większego. To zaproszenie. Przestajesz grać w grę pod tytułem: "Los jest przeciwko mnie". Teraz nie jesteś w opozycji - jesteś we współpracy i to nie jest ślepa wiara. Ta wiedza jest cicha, wewnętrzna, niefanatyczna. Po prostu wiesz, że jesteś prowadzony. Nie starasz się już dotrzymać kroku, ponieważ zdajesz sobie sprawę, że jesteś już na czas. 

  Nie dążysz już do swojego celu, ponieważ żyjesz w celu samego życia. Nie tworzysz już obrazu siebie - ty pozwalasz sobie istnieć. I tu ujawnia się najbardziej niesamowita rzecz: wszystko, czego pragnąłeś, zaczyna nadchodzić. Nie dlatego, że gonisz, ale dlatego, że jesteś gotowy. Miłość, ponieważ stałeś się żywy. Dostatek, ponieważ nie próbujesz już się go trzymać. Radość, ponieważ przestałeś żądać. Pokój, ponieważ nie toczysz już wojny z tą chwilą. Nic nie tracisz, odpuszczając. Wręcz przeciwnie, otrzymujesz wszystko, co ważne. I po raz pierwszy rozumiesz, że to, co nazywałem kontrolą, było strachem, a to, co uważałem za słabość, było w rzeczywistości siłą. To łagodna, głęboka, lekka moc, która niczego nie żąda, ale daje wszystko. I rzeczywiście: Bóg od początku zawsze miał plan. Byłeś po prostu zbyt zajęty aby to usłyszeć. A teraz słuchasz nie uszami, lecz sercem, całą swoją istotą. I nie wiesz, dokąd to doprowadzi, ale po raz pierwszy w życiu się nie boisz, bo teraz nie jesteś sam. Jesteś w nurcie.

Czy wiesz, w którym momencie wszystko całkowicie się zmienia? Kiedy nagle przestajesz czekać, przestajesz czekać, aż wszystko się poprawi, że staniesz się inny, że życie w końcu potoczy się tak, jak zaplanowałeś - kiedy nie masz nadziei na przyszłość i nie poprawiasz przeszłości, ale po prostu oddychasz, patrzysz, żyjesz teraz, nie jako idea, nie jako praktyka, ale jako naturalny stan bez wysiłku, bez zadania, bez wyjaśnień. 

  I wtedy pojawia się dziwne odczucie, jakby czas znikał, jakby wszystko, co było wcześniej, było tylko snem - snem, w którym biegłeś, walczyłeś, udowadniałeś, snem, w którym wierzyłeś, że musisz zasłużyć, naprawić, uratować. A teraz się budzisz i nagle zrozumiałeś, że wszystko już tu jest. 

 I oto ona jest, najgłębsza prawda, ta, do której nie docierasz umysłem, lecz którą sobie przypominasz. To tak, jakby zawsze były w tobie drzwi, a one po prostu się otworzyły i rozpoznajesz to, co zawsze tam było. Nie musisz być kimś - ty już jesteś tym, kim musisz być. 

 Spokój nie jest nagrodą - on jest twoją naturą. Miłość nie jest celem. To powietrze, którym oddychasz od długiego czasu, ale po prostu go nie zauważałeś. Życie nie jest projektem, to taniec. A Bóg nie jest sędzią, ani obserwatorem, ani egzaminatorem - on jest tym właśnie tańcem. 

 To obecna cisza, z której wszystko pochodzi. Nigdy nie byłeś zagubiony, po prostu szukałeś w niewłaściwym miejscu. Echart Tolle nazywa to świadomością poza formą, kiedy przestajesz utożsamiać się z ciałem, imieniem, historią, stajesz się czystą świadomością. Patrzysz na świat i już nie bronisz się, ponieważ nie ma niczego do obrony. 

  Tego, kim naprawdę jesteś, nie da się zranić, obrazić, zniszczyć. Ono jest wieczne, ciche, świetliste. Wykraczasz poza ideę planu, ponieważ teraz ty jesteś planem. Jesteś manifestacją wyższego umysłu. Wszystko, co czyniłeś, wszystko, co ci się przydarzało przyniosłeś ty sam. Ale ty nie jesteś tym, który cały ten czas próbował sterować - ty jesteś dużo głębiej, milczący, prawdziwy. 

 Nie jesteś już po prostu poza zagrożeniami, ty sam jesteś tym bezpieczeństwem. Nie jesteś tylko w nurcie, jesteś nurtem. Nie tylko ufasz, ty jesteś zaufaniem w działaniu. I może właśnie tym jest oświecenie - nie jako finał, ale jako powrót do domu, do chwili, do siebie, do ciszy, która nie milczy lecz śpiewa. 

 Słychać ją tylko wtedy, gdy przestajesz spierać się z rzeczywistością. A teraz wszystko jest inne. Nie dlatego, że świat się zmienił, ale dlatego, że przestałeś próbować go zmienić. Zacząłeś patrzeć od wewnątrz, z samego centrum, z serca. I może właśnie teraz, siedząc w ciszy po tym filmie, poczujesz t - nie słowami, nie myślami, ale głębiej. Tam gdzie wszystko jest proste, gdzie nie musisz niczego udowadniać, gdzie po prostu jesteś. 

 Jeśli dotarłeś do tego punktu, to gratulacje. Nie tylko obejrzałeś film, lecz pozwoliłeś sobie przypomnieć, usłyszeć, zatrzymać się. To oznacza, że jesteś już wewnątrz tego planu, już w nim, już w zgodzie. 

 Pamiętaj - nawet odrobina zaufania zmienia wszystko. Nawet jeden głęboki oddech w ciszy może cię sprowadzić do domu. I za każdym razem, gdy życie znów wydaje się trudne, nie spiesz się z działaniem. Po prostu poczuj ponownie, usłysz, pozwól.

   Jeśli kiedykolwiek znów zapomnisz, to nie ma powodu do niepokoju - po prostu wróć, zamknij oczy i powiedz: „Niech się stanie nie moja wola, ale twoja, bo twoja jest zawsze lepsza”.

   Jeśli rezonujesz, napisz w komentarzach, co teraz czujesz, lub po prostu postaw kropkę, jako znak milczenia, znak zaufania. Nie zapomnij włączyć polubienie - nie dla mnie, ale dla siebie - za to, co słyszysz, za to, co czujesz, za to, że żyjesz.

   Subskrybuj, jeśli chcesz więcej głębi i ciszy w przepływie i pozwól, by życie Cię prowadziło. Życzę Ci, abyś żył pełnym życiem, bez strachu, bez pośpiechu, w zgodzie z tym, co większe od Ciebie, ale zawsze wewnątrz. Jesteś w domu.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=2aCbnXk4_oU

 

niedziela, 13 lipca 2025

SYGNAŁ, KTÓRY WSZYSCY USŁYSZĄ: OD 13 DO 14 LIPCA TO NOC, KTÓRA DECYDUJE O WSZYSTKIM

oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=gXaUoI43h0k 

Witam Was. 

 W nadchodzących dniach zostanie odebrany sygnał, który wszyscy usłyszą. Ten sygnał zacznie przenikać, przebijać się 13 lipca i będzie to trwało około tygodnia.

   Doświadczycie niezwykłych wibracji. Najprawdopodobniej, absolutnie wszyscy go usłyszą i poczują, nawet ci, którzy jeszcze śpią. A wy przechodzicie teraz jako przewodnicy między wymiarami. Być może ten sygnał nie będzie dla Was rezonansem, nie będzie odbiciem ze źródła, ale od końca.  

 Jak wiemy, koniec jest dokładnie tam, gdzie jest początek i na odwrót. To echo, które nie pochodzi z przeszłości, ale w rzeczywistości jest nami z przyszłości, którzy teraz manifestują jakiś rodzaj sygnału ze źródła, z punktu, w którym już staliśmy się sobą, gdzie wszystko się skończyło i wszystko zaczęło się od nowa, ale bez zniekształceń. 

 A wiecie, co jest najciekawsze? To, że już wielu z nas zaczęło to czuć. Nastąpiło gwałtowne rozszerzenie świadomości w tym tygodniu. Niektórzy ludzie mają jakąś wewnętrzną, intuicyjną wiedzę, pojawiają się jakieś nowe umiejętności.

 W tym miejscu wielka prośba do was, abyście zwrócili uwagę na wszystkie znaki, na wszystkie sygnały, które daje wam przestrzeń. To mogą być symetryczne liczby na zegarze, nawet to, co pokazuje mikrofalówka. To znaczy, to jest echo, które do was dociera. 

I ten sygnał nie dociera teraz do tych, którzy szukają, którzy czekają na jakieś głosy w głowie i podobne informacje. On wraca właśnie do tych, którzy kiedyś obiecali sobie przypomnieć prawdziwe informacje o naszym wszechświecie, o tym, jak wszystko jest tu zorganizowane. 

 Ale jednocześnie zrozumcie, że ten sygnał nie dzwoni wam w uszach. Chociaż, owszem, wielu ludzi słyszy pisk w uszach, jest to prawie 90% ludzi. I nawet ja teraz zapisując te informacje wszędzie widzę 44, 44. Myślę, że rozumiecie i również często macie podobne liczby. Ja miewam nieustannie 44 - to mi nieustannie towarzyszy.

W rzeczywistości matryca jest jak podpora, coś, czego gdzieś brakuje, być może uziemienie, budowanie podpory. To są reakcje w zachodzących procesach wewnętrznych. I znów na subtelnym planie, nasz stan jest nam dany w postaci liczb, obrazów cyfrowych. 

  I tak naprawdę, sygnał, który zacznie płynąć już zaczął drżeć. To narodziny cząsteczek dosłownie w naszych kościach. To znaczy, odrodzenie kryształów. On rozbrzmiewa w tkankach między naszymi ciałami, to znaczy, ciałami wewnętrznymi, narządami wewnętrznymi. 

 A w odpowiedzi - to jest bez adresata, to znaczy, jest to impuls, którego nie da się nazwać. Nie możemy nazwać, czym on jest, ale każdy to poczuje, a wy już zaczynacie to czuć. 

 Ten impuls, sygnał zmusi was do zmiany trasy w środku dnia. Możesz gdzieś pojechać lub iść i nagle zawrócić. Rozumiesz, że z jakiegoś powodu nie musisz tam jechać.  

 Dla niektórych impuls ten sprawi, że nastąpi zmiana zawodu, kraju, miłości, związku ze względu na coś nieznanego, ale coś wzywa i czujecie, że to pochodzi ze źródła.  

w 76  3,30 

 Wielu ludzi zaczyna tworzyć bliźniacze plemiona. To znaczy, możecie poczuć wewnętrzne wołanie, kiedy nie możecie już spać, żyć z ludźmi, z którymi nie chcecie - nie jesteście w stanie już dotykać kogoś, albo nie możecie znieść aby ktoś inny dotykał wasze ciało.

 Wszystko to jest wezwaniem. To jest ten sam impuls, który teraz zaczął aktywować naszą nową świadomość w przestrzeni. Ten sygnał może być również odczuwany przez wielu jako silny ból głowy, ucisk w skroniach, z tyłu głowy, napięcie w ramionach, w szyi. 

  Wielu z nas przechodzi teraz oczyszczanie pierwszego centrum, czyli problemy z jelitami i kośćmi. Cóż, to znaczy, może pojawić się silny ból, temperatura 37-38. Rozumiecie, że to kod, który przez długi czas był nieaktywny. On był w nas uśpiony. W ten sposób jesteśmy wzywani. Przypominamy to sobie poprzez nasze ciało. 

  A teraz przestrzeń, a mianowicie to kosmiczne napięcie, nacisnęło przycisk w odpowiednim punkcie naszego ciała, przez co jesteśmy aktywowani. To jak efekt piezoelektryczny w kościach, ale to jest to - w naszej tkance łącznej. 

 I dzięki temu w nas uruchamia się coś większego niż pragnienie życia. A na moim drugim kanale YouTube mówię o objawach i masowych dolegliwościach w dzisiejszych czasach. Mówię bardziej szczegółowo  co możecie odczuwać i co z tym zrobić. Istnieje wiele praktyk wspomagających ciało, praktyki dogłębnego ładowania, aby te procesy przebiegały bardziej ekologicznie i jakościowo w twoim polu energetycznym.

   To jest wasz kosmos w głębi. Ale jednocześnie istnieje jedno pole wibracyjne, jedna transformacja, która obejmuje całą Ziemię. Opuszczamy teraz stare cykle, dlatego ważne jest, aby słuchać, zwracać uwagę na informacje, które pomagają waszym kodom integrować się z waszym systemem. To znaczy, wszystko, co dotyczy pomocy i wsparcia ciała fizycznego, w miarę jak stopniowo budujemy nową gęstość. 

  Dlatego tych, którzy rezonują z tematem uzdrawiania ciała, odmładzania kwantowego, pracy z energią na poziomie cielesnym, z miłością zapraszam na drugi kanał YouTube, gdzie opowiadam o tym, jak duch powraca do ciała. Wszystkie aktywne linki znajdziecie w pierwszym komentarzu do tego filmu i na stronie głównej tego kanału. Zajrzyjcie tam - przestrzeń czucia już na Was czeka. 

 A teraz poczujmy, co się poprzez nas rozwija. I być może to jest ten rodzaj informacji, która do nas dociera, że to jest ten sygnał - to nasza nowa, własna gęstość, która nie pasuje do tego naszego zwykłego ciała - do naszej starej cielesnej powłoki. Rzeczywistość przestraja się w tej właśnie chwili za pomocą tego sygnału.

Zaczynamy stopniowo wychodzić z tych programów ofiary, stajemy się tak bardzo sobą - stajemy się swoją istotą. Jest już nam tak bardzo obojętne co kto o nas pomyśli.  Nie macie już tych dawnych pragnień aby po prostu pożyć, nie pragniecie już wyłącznie komfortu. Wy macie pragnienie bycia sobą i właśnie zaczynacie rozrywać tę "starą tkaninę".

 Wasza nowa wibracja sprawia, że ta stara tkanina już nie wytrzymuje. Wielu ludzi opuszcza waszą przestrzeń bo nie mogą znieść waszej gęstości w nowej formie. 

 I nic strasznego się tu nie dzieje. Ten sygnał nie jest poleceniem, które może zmienić nas na pstryknięcie palca. To jak proste wibracyjne przypomnienie, że czas nie jest prostą strukturą. To jest dokładnie taki zestaw, który czeka na nasz wybór, zestaw linii czasu. 

 I może już słyszeliście ten sygnał. Być może słyszycie go teraz poprzez moje przesłanie, ponieważ jesteście jednymi z tych, którzy wszyli ten sygnał w swoje DNA. Wasze DNA jest jak kapsuła i otwiera się dokładnie wtedy, kiedy słyszycie te sygnały, kiedy rzeczywistość staje się zbyt ciasna i kiedy się budzicie. 

 Ten sygnał teraz włącza waszą wewnętrzną wiedzę i nie pozwala wam już spać pod starym wzorcem, pod pozorem życia. Być może już go usłyszeliście w tej chwili -  nie słowami, nie poprzez kody, ale teraz czujecie łzy. Możecie wybuchnąć płaczem i pomyśleć, że zwariowaliście, ale to jest spotkanie. Spotkanie z tym sygnałem. 

  To jesteś ty. To ty z przyszłości. To spotkanie z samym sobą. Z samym sobą z przyszłości - i ta wasza wersja z przyszłości postanowiła, że nadszedł wreszcie czas, aby dokonać tej anihilacji starych programów i stać się jedną całością. 

  To jest wielowymiarowość, to jest integralność, do której dążymy. I zgodnie z informacją z naszego pola energetycznego, ten sygnał dotknie wnętrza większości ludzi na przełomie 13 na 14 lipca w nocy, która stanie się decydującym portalem. 

 I to, co dzieje się teraz, co czuję, kiedy wypowiadam te kody, te wibracje powodują, że ściska mnie w gardle. 

 Dlatego nasz kontroler może nie przepuścić tego sygnału w ciągu dnia. Ale to między 13 a 14 lipca, między 3:00 a 6:00 rano, kiedy całkowicie się wyłączamy, kiedy rytmy zwalniają, zmieniają się - wtedy włącza się podświadomość, wtedy te kody zostaną załadowane. Obserwujcie, dziękujcie za wszystkie procesy. Wszystko zawsze idzie ku dobremu.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=UESBu1Rd8n8