poniedziałek, 9 lutego 2026

Jedna rodzina, różne natury - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://youtu.be/dVNWmGYn1ok

 Cześć wszystkim. Oto jesteśmy, jesteśmy znów razem.

  Dzisiejsze pytanie zadała Karma Katerina - tak się przedstawiła nasza słuchaczka więc tak będę się zwracał.

 Jakie jest to nasze pytanie?  Co należy zrobić, mieszkając w tej samej rodzinie z różnymi naturami? Jeden rodzic, dwoje dzieci, jeden mąż, jedna żona. Tak to prawda, łatwiej jest żyć z tą samą naturą, ale nie tak łatwo z różnymi. I dlatego mówi się na przykład, że mąż i żona powinni być tej samej natury. Jeśli on jest już kupcem czyli pochodzi z warstwy społecznej "vaisha", to ona powinna być także z warny vaisha. Jeśli on jest kszatriją, czyli wojownikiem, to ona powinna być kszatriją. Wtedy wszystko jest w porządku. 

 W przeciwnym razie będą różnorakie nieporozumienia. Ale w rzeczywistości wszystkie te natury, no cóż, warna, która oznacza na przykład naturę Kszatrijów, naturę Waiszów, czy naturę Szudrów, na przykład. Cóż, każda z tych natur, to pewna kombinacja gun czyli cech natury materialnej. Ale istnieją tylko trzy guny i splatają się one w skomplikowany sposób tworząc różnorakie warianty. Gdzieś czegoś jest więcej, gdzieś indziej jest czegoś mniej.

  I rozumiemy, że na przykład  charakter czy światopogląd zmienia się z wiekiem - z upływem czasu, a ludzie w jakiś sposób adaptują się do siebie. Ja nie mówię, że trzeba się jakoś docierać, dostosowywać,  ale adaptacja nie oznacza zmieniania natury innych, aby dopasować ją do siebie, ale zrozumienie, czego oni potrzebują.  

 To znaczy, nie musisz też ingerować w moje terytorium, nie musisz mnie zmieniać według swojego uznania i ja też tobie nie przeszkadzam. To się nazywa zrozumienie.

To może wydawać się dziwne ale to taka różnica potencjałów, kiedy zupełnie różne  istoty, różni ludzie mogą przebywać tuż obok siebie i jednocześnie nie doprowadzać się nawzajem do szału. Słowo "tolerowanie się" też tu nie pasuje - w zasadzie najlepiej jest to określić słowem "zrozumienie". Oni się wzajemnie rozumieją. 

 Zatem istnieje taka koncepcja jak przyjaźń. Przyjaźń ma miejsce kiedy dwa mózgi są mniej więcej takie same, lubią te same marki, te same seriale. Nie mają też żadnych nieporozumień politycznych. Mają mniej więcej ten sam światopogląd. Lubią tę samą muzykę, chodzą gdzieś na zakupy albo ogólnie są to dobrzy koledzy, jacyś przyjaciele - i nie ma nawet znaczenia, w jakiej gunie oni są. Albo obaj są gangsterami, albo obaj lubią chodzić do sauny. Ale najważniejsze jest to, że są tacy sami. Synchronizują się ze sobą.  

 A kiedy się spotykają, to każdy z nich czuje się silniejszy. Bo to jak dwie sinusoidy, jeśli się na siebie nałożą, to otrzymujemy taką zwiększoną amplitudę. To znaczy, kiedy ktoś jest sam, to czuje jakiś ton, a kiedy jest ich dwóch, jest dwa razy silniejszy i nic przy tym nie traci. A jeśli jest wielu takich ludzi, to tak, jakby żołnierze przechodzący przez most - mogliby go nawet zawalić. Ale są tacy sami,  jest tam razem miło, ale >> [śmiech] >> gdzie takich znaleźć? I dlatego istnieje coś takiego jak miłość. A tak przy okazji, przyjaźń to rodzaj miłości. Cóż, wiemy, że, każdy jest inny, gusta się różnią. Nie można znaleźć nawet dwóch identycznych płatków śniegu, a reszta jest zupełnie inna.  

A Katerina napisała tu o różnych naturach - napisałaś, dzieci i rodzice mają różne natury. No cóż, oczywiście, różne natury. Dzieci mają jeden zestaw pojęć, rodzice mają inne, jakieś tam swoje problemy. Mąż, żona, po prostu mężczyzna, kobieta są pod każdym względem zupełnie inni. O tym się mówi wszędzie. Są dosłownie różnymi istotami - diametralnie różnymi. Żeńska natura, męska natura. I dlatego powinny się one uzupełniać. 

 I będą się uzupełniać, kiedy tworzą całość, to jak organizm, jak rodzina. Mówiliśmy tu przecież o rodzinie, prawda? Żyjemy w jednej rodzinie. Rodzina jest jak jedna dłoń. Wszystkie palce są różne. Możesz na przykład dłubać małym palcem w nosie, kciuk jest grubszy i nim możesz na przykład masować szyję - żaden z nich nie może zastąpić innego.  

Cóż, w zasadzie można by się nawet obejść bez dłoni i palców, ale taki jest standard stworzony do użytku dla jednego człowieka. Jest on po prostu dobry, a z tego wszystkiego co nas otacza można by stworzyć taki zestaw przy którym pojawi się takie zjawisko nazywane dziś synergią. 

Miłość jest wtedy, gdy mężczyzna i kobieta podążają w jednym kierunku, ona różni się od niego, ale kiedy są razem, to nie wzmacniają się nawzajem, lecz oboje się zmieniają. Następuje taka transformacja i powstaje coś trzeciego. Ale wiemy, że miłość jest bardzo potężna. Więc przyjaciele powinni być silniejsi. To jak taran. Dwóch przyjaciół podchodzi i... Ale miłość tego nie potrzebuje - to nie taran.

 W takim obszarze gdzie jest miłość, ona jest jak aureola - otacza dany obszar i wszystko natychmiast staje się dobre. Dlaczego? Bo ta jego natura kończy się natychmiast, jej natura również kończy się natychmiast. Rodzi się w nich jakieś trzecie pole energetyczne - trzecia przestrzeń, która absolutnie dokładnie odpowiada rzeczywistości tego miejsca i tego czasu. 

 I dlatego oboje oni po prostu suną, dosłownie ślizgają się wzdłuż tego kontinuum czasoprzestrzennego bez żadnych hamulców, bez żadnych przeszkód. Mają po prostu niewyobrażalne powodzenie - wszystko im się udaje. I co najważniejsze, czują się dobrze. A dlaczego im dobrze w tej miłości? Ponieważ oni całkowicie przestają czuć tę materialność. Dlaczego? Jak można jej nie czuć? Oni jej nie dotykają. A dlaczego? 

 Materialna rzeczywistość zaczyna stawiać mi przeszkody, gdy moje plany i plany Boga nie są zbieżne. A kiedy te plany się pokrywają, to znaczy, są tak blisko siebie, to ja nic nie czuję. Czuję się, jakbym był w stanie nieważkości. A miłość jest takim właśnie stanem nieważkości.

 I dlatego też jak to mówi nasz dzisiejszy temat rozmowy są te różne natury. Na przykład natura dziecięca - dlatego jeśli jestem nauczycielem to mogę się zachowywać odpowiednio do tej relacji. I dlatego miłość ma te 12 natur, 12 przejawów - wliczając w to również gniew. Mamy tam na przykład przyjaźń, no i tak dalej. To są osobne tematy, nie będę w to dzisiaj wnikać. 

 Tak więc wszelkie relacje wzajemne jakie tylko mogą istnieć mogą być albo miłosne, albo przeciwnie. Albo zakochanie, albo na przykład nienawiść. Co to znaczy relacja w miłości? Jak można to wyjaśnić? 

 Na przykład, jest wiele takich zwrotów, takich sloganów, z którymi wszyscy się zgadzają, dopóki oni sami nie zostaną przyparci do muru - do czasu aż ich samych to nie dotknie. Na przykład: "nie ma przypadków". Aż potem nagle,bach! - "ach - co za pech! Trzeba było zrobić inaczej", ale to przecież nie jest przypadek. 

 Albo inna prawda życiowa: "nie ma kary bez winy". Wszyscy dobrze to rozumieją, prawda? To zdanie zazwyczaj dobrze ilustruje scena z serialu filmowego "Gdzie jest czarny kot". Tam spotykają się Szarapow i Żygłow i ten drugi mówi: „Szarapow, nie ma kary bez winy. Gdybyś nie wyrzucił pistoletów, gdyby na czas zrobił porządek ze swoimi kobietami to nie siedziałby tutaj". On na to mówi: „Ale ja jestem niewinny”. Na co pada odpowiedź: „Tak, w tej sprawie jesteś niewinny i przedstawiasz swoje alibi. Ale jesteś winny czegoś innego, i zostałeś ukarany w ten sposób i nie przyznajesz się do tej kary, ponieważ po prostu to ignorujesz jakiś tam swój rodzaj przestępstwa".

 Krótko mówiąc, niezależnie od tego, jak różne są ich natury, najważniejsze jest to, żeby to była relacja miłosna. Oni tworzą parę a wtedy powstaje organizm. Żywy  organizm, nerki, wątroba, serce, to różne narządy, prawda? One mają różną naturę, one pełnią różne funkcje. I tak samo jest w rodzinie, to jest tak samo jak te narządy, a wtedy otrzymujemy organizm. Jeśli tak się nie stanie, to rodzina zaczyna działać jak organizacja. Wtedy po prostu patrzymy, kto komu jest co winien. No i [śmiech] ja myślę, że jestem to winien, a ktoś inny myśli: "Nie, nie, przegapiłeś to, ja mam tu swoje zadania". 

No i wtedy każdy, z własnej perspektywy, przypisuje obowiązki innym. I tak próbują zmniejszyć ilość swoich zobowiązań uważając, że taki jest sprytny i tak dobrze sobie radzi. 

No cóż, nic z tego oczywiście nie wychodzi. A co się dzieje w takiej organizacji? W organizacji jest duża rotacja kadrowa. Jeśli rodzina jest taka, że się rozpada, a to uciekają od siebie - potem znów się schodzą, to jest to rotacja kadr. To jest ta wymienność - przekonanie, że kogoś można zastąpić kimś innym. Na przykład możesz adoptować kogoś innego, albo możesz go przekląć i zwolnić go. 

 Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w naszej organizacji on nie spełnia naszych kryteriów. W organizmie, w żywym ciele jest wręcz przeciwnie, nawet jeśli ktoś czuje się źle, po prostu nie może czegoś wykonać - nie może lub nie chce, bo może coś jest nie tak z jego mózgiem. W takim przypadku w organizmie wszyscy inni biorą to na siebie i starają się to skompensować, aż ten opóźniony nie dorośnie i nie zacznie tego wypełniać. Działanie w organizmie jest zupełnie inne. 

Na przykład, tu w Zaporożu były dwa kościoły - to taki wyrazisty przykład tego czym różni się organizm od organizacji. W tych kościołach przeciekały dachy. To są przypadki z życia - dach w każdym z kościołów naprawdę przeciekał.

 Zwołali więc zebranie, tak jak należy, umówili się. Rozdysponowali działania: "ty robisz to, ty robisz tamto a ty zadzwonisz tam i tam". Po tym wszystkim kładli ten dach i spędzili przy tym chyba ze sześć miesięcy. Naprawili go, a potem dach znowu przeciekał. No cóż, jakoś źle go zbudowali.

A w drugim kościele, dach też przeciekał. A jak to się stało, że przeciekał? To było tak, jakby użyto jakiejś broni klimatycznej czy czegoś takiego. Woda po prostu się lała, jak z wiadra. 

Zmyła tam całą górę, zmyła sufit. I wszystko po prostu się zupełnie zawaliło. Kompletna katastrofa. Wszystko się rozsypało, sterczały jakiej kikuty krokwi, widać było dosłownie niebo. Pogoda była kiepska, cały ten brud na posadzce, słońce wtedy już świeciło nisko, szybko zapadała noc. Ludzie szybko zaczęli się rozglądać po sobie, żeby sprawdzić, kto co ścina, kto czym się zajmuje, kto układa gonty, kto przewozi jakiś tam potrzebny plastik. 

Przyszli na miejsce, i rach ciach postawili co trzeba. Dach do dzisiaj stoi i działa jak należy. Tak funkcjonuje organizm. W żywej strukturze jest tak, że nikt nikogo nie wyznacza, ale każdy najzwyczajniej w świecie postrzega jakiś ból lub jakiś niedobór, jako swój własny - nie czyjś, ale swój. 

 Bo organizacja jest taka, że ​​po prostu przychodzą, mówią sobie cześć i rozchodzą się do domów jak zwykle. Natomiast organizm jest zawsze razem. To jest zawsze jedna struktura - tam jest wspólnota. 

Tak więc wracamy do naszego tematu: co możemy zrobić, żyjąc w tej samej rodzinie, ale z różnymi naturami? No cóż, spójrzcie - to tak się wam tylko wydaje, że tam są różne natury.

 Jeśli chcesz żyć tak jak ty chcesz, to wtedy żyj sam. Jeśli masz dzieci..... bo ty narzekasz, że masz z dziećmi trudności w porozumieniu się, a niektórzy w ogóle nie mają dzieci i mieć nie będą. 

Niektórzy są w związkach małżeńskich, a inni w ogóle nie mogą znaleźć towarzysza życia. Jeśli już masz na przykład męża, ale coś tam nie do końca się układa to znaczy, że masz zadanie do rozwiązania, że trzeba nad czymś popracować.

 Jeśli masz na przykład dzieci to oznacza, że masz już relację rodzicielską z Bogiem. Trzeba ją tylko poprawić. Jeśli Bóg już ci te dzieci powierzył to oznacza, że On się z tobą komunikuje. Jeśli masz męża, żonę, to już masz relację małżeńską, ale trzeba ją tylko poprawić. 

 Jeśli masz przyjaciół to też można poprawić relacje z nimi. Takie relacje też muszą być udoskonalane. Niektórzy nawet tego nie mają. Bóg po prostu im nie ufa. Nie może być tam mowy o jakimkolwiek udoskonalaniu bo nie ma czego udoskonalać. 

No i żyje sobie człowiek sam jeden i mówi: "jestem tylko ja i Bóg". Nie, nie jesteś - z Bogiem jesteś wtedy gdy masz wszystkie osobiste relacje i  relacje dalsze. I to jest najlepsze oczyszczenie. 

 Ogólnie, mówi się, że w epoce Satia Juga najlepsze oczyszczenie jest wtedy, gdy jest niewygodnie, kiedy jest to niekomfortowe. No wiecie, kiedy obdzierają cię ze wszystkiego, co niepotrzebne.

 Uważa się, że w epoce Satia Yudze czyli podczas złotego wieku demoniczne natury i natury Boskie znajdowały się w różnych częściach Wszechświata. W następnej yudze, były już na jednej planecie, w następnej yudze, były już w jednym kraju, a w kolejnej yudze, w jednej rodzinie, prawda? 

 A teraz są one w jednym człowieku - dzisiaj jesteś taki, a jutro inny. Więc to normalne. To jest dla nas jak taki dopalacz - wzmocnienie tempa naszego rozwoju. Mało tego! Wedy mówią, że istoty, które są półbogami czy kimkolwiek innym, marzyły o odrodzeniu się jako ludzie, konkretnie w tym trudnym okresie Kali Jugi - w tej właśnie niedogodności, ponieważ tutaj można bardzo szybko się rozwijać dzięki tym niedogodnościom.

 Pytanie zadała Karma Katerina, bardzo dziękuję.

 https://www.youtube.com/watch?v=Eicl-PjBzWc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.