poniedziałek, 14 października 2019

Czy lepszy jest związek formalny czy nieformalny?

źródło tłumaczenia: https://vk.com/ypa144?w=wall2713826_2507%2Fall

Krótko mówiąc: ani jedno ani drugie, ale weźmy się za sprawy po kolei.

      Dziwna rzecz, ale dziś ludzie błędnie nazywają niezarejestrowane małżeństwo cywilnym pomimo, że małżeństwo cywilne to oficjalnie zarejestrowane w urzędzie stanu cywilnego. Ale w moim artykule będę mówił tak jak zwykle powiada większość ludzi, niezarejestrowane małżeństwo jest cywilne a zarejestrowane jest zalegalizowanym.

 (takie są realia rosyjskie - nie wiem jak to przełożyć na nasze więc tak zostawiam. U nas powiada się "ślub cywilny" i "życie na kocią łapę". Myślę, że rzecz jest oczywista a dla zrozumienia artykułu nie ma ten niuans większego znaczenia- przyp. tłumacza)
       Skoro to wyjaśniliśmy, idźmy dalej ...
Dziś dość często możesz znaleźć artykuły poświęcone temu tematowi i często pisze się w nich, że małżeństwo cywilne (związek nieformalny) jest złe, a legalne (stemplowane w dowodzie osobistym) jest dobre. Nadto często pisze się, że dla kobiety lepiej być w legalnym (sformalizowanym związku), ale w życiu nie wszystko jest tak proste jak piszą w tych artykułach. Obrączki na palcu to w ogóle osobny temat i tutaj nie będę o tym mówić.


Tak więc:
Po pierwsze, każdemu podoba się co innego i każdy ma swoje doświadczenie oraz wizję rzeczywistości.
Po drugie, wszędzie są wyjątki.
Dlatego nie będę wspominał o tych punktach w moim artykule, będę mówić jednocześnie szerzej i głębiej.

Legalne małżeństwo lub ślub cywilny jest tak czy siak "brakiem" (tu autor ma na myśli współczesne określenie i jego pejoratywne konotacje [wyjaśnienie na dole strony]. Starosłowiańska nazwa związku dwojga brzmiała inaczej), które jest już odpychające lub przynajmniej niepokojące.


Rozważymy obie opcje.

 
Zalegalizowane (sformalizowane) małżeństwo (ślub cywilny).
W większości przypadków, po wbiciu pieczątki w dowodzie osobistym nowożeńcy wydają się być zastąpieni przez jakieś inne osoby - nie obawiają się już o utratę wybranka bo pieczątka nie pozwoli mu tak łatwo odejść i dana osoba rozluźnia się, staje się sobą, zdejmuje maskę.
Po tym fakcie jedno z małżonków lub oboje po prostu zaczynają się tolerować, często nie rozwodzą się z powodu dzieci, ale w każdym razie związek się skończył.
Dlaczego tak się dzieje?
Weźmy tylko częste przypadki - tych rzadkich i wyjątków, tak jak już wspomniałem w tym tekście nie będę omawiał.
Najpowszechniejsze są relacje o niskiej częstotliwości od samego ich początku, które z upływem czasu nie były w stanie się podnieść na wyższy poziom. Zawierają się tu:
1. Wybór towarzysza życia według wyglądu zewnętrznego, statusu itp.
2. Hipokryzja. Na randkach taka osoba jest stale w masce, która opada po podstemplowaniu przez urząd stanu cywilnego
i co przeraża żonę (męża)
3. Wybór z miłości lub „miłości” - tak i tak obniża relacje do poziomu zera, a nawet niżej.
W drugim przypadku cudzysłowy nie mówią o miłości, ale o zakochaniu lub pożądaniu, namiętności - jasne jest, że to minie szybko, wystarczy maksimum kilka lat.
W pierwszym przypadku, bez cudzysłowu, ludzie często myślą: to mój mężczyzna, nikomu go nie dam, to moja kobieta, nie dam jej nikomu, co naturalnie nie ma nic wspólnego z miłością, ale to właśnie we współczesnym, wypaczonym świecie uważa się za miłość. Z biegiem czasu odgrywa to fatalną rolę w relacjach w postaci zazdrości lub poczucia własności.

Związek nieformalny.
Dziś ludzie traktują go jak grę, coś w rodzaju „spróbujemy się”. W istocie pojmowany jest w ten sposób, więc ludzie tak się do niego odnoszą (tak go traktują). Wszystko jest proste.
Pobawiliśmy się, nie podobało nam się, nikt i nic nas nie trzyma, więc pójdę pobawić się z kimś innym- może tam mi się spodoba. I tak to może trwać cały czas ...
Oznacza to, że od samego początku ludzie mają zniekształconą wizję związku.
Oczywiście mówi to również o relacjach niskiej częstotliwości od samego początku.
Najstraszniejsze w tym jest to, że człowiek zmieniający partnerów staje się brudny zarówno fizycznie, jak i energetycznie (mentalnie) i jest prawie niemożliwe zmycie tego brudu w przyszłości, więc musisz przeciągnąć go do następnego życia. Minus jedno życie.
O życiach (żywotach/wcieleniach najprawdopodobniej- przyp. michalxl600), ich cechach i ilościach jakoś innym razem.

Wysokim relacjom lub relacjom o wysokiej częstotliwości (jak tam się komu podoba) ani nieprawne, ani cywilne, ani nawet kościelne (ślubne) małżeństwo nie jest potrzebne i przeciwnie - zaszkodzić ani jedno, ani drugie, ani trzeci nie będzie w stanie, jeśli nagle tak się zdarzy i ludzie to podpiszą.
Jak odróżnić relacje o wysokiej częstotliwości, powiedziałem już tutaj: 

 https://michalxl600.blogspot.com/2019/08/prawidowy-wybor-zony.html

Chodzi o to, że im wyższa jest świadomość i zdrowie psychiczne ludzi, tym wyższa jest ich częstotliwość oraz relacje wyższego rzędu. Świadomi ludzie nie myślą ani o związku nieformalnym, ani o zalegalizowanym,  ani o małżeństwie kościelnym - myślą o życiu rodzinnym i korzyściach dla swojego wybranego, ale nie z samolubstwa, ale nie z egoizmu lecz w jaki sposób mogę być przydatny dla mojej żony (męża).
Innymi słowy, najsilniejsze relacje są z wyrachowania - wszak każda świadoma osoba przed utworzeniem rodziny kalkuluje w jaki sposób może być przydatna dla swojej bratniej duszy.

/ Ha /
Wszystkim życzę zdrowia i dobrobytu🔆



                  Napisy na obrazku:    "grażdanskij ili zakonnyj BRAK"

         "grażdanin" - OBYWATEL, Osoba należąca do stałej populacji danego państwa, korzystająca ze wszystkich praw zagwarantowanych w konstytucji i spełniająca wszystkie obowiązki określone w konstytucji.
           "zakon" -prawo, paragraf.
             "brak" - we współczesnym języku rosyjskim określenie związku dwojga ludzi odmiennej płci. (dawniej małżeństwo/ślub określano słowem "wieńczanie").  Trehlebov mawiał: "dobrej rzeczy nie nazwiesz brakiem". To słowo ma i u  nas czytelne przesłanie.

97 komentarzy:

  1. Sformalizowany związek, jak sama nazwa wskazuje, to tylko forma. Niesformalizowany, to taki... bez formy. Trzeba jeszcze rozróżnić treść od formy. Bo co z tego, że związek jest sformalizowany, jeśli brak w nim treści? Albo co z tego, że związek jest niesformalizowany, jeśli jest w nim treść? Treść jest dużo istotniejsza od formy. Natomiast co do samej treści, to interpretację znaczenia tego słowa pozostawiam już Wam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo ciekawe zagadnienie. Treść związku i jego powiązanie (lub brak powiązania) z formą związku. Czyli co tak naprawdę w związkach jest istotne.

      Jako refleksję mogę dorzucić, że obserwuję w otoczeniu takie dziwne, trwające w nieskończoność związki, które raczej nie mają szansy zostać kiedykolwiek sformalizowane - po prostu dwojgu ludziom jest łatwiej i wygodniej razem, seks ze sobą też im się podoba, może coś do siebie czują, może nie, ale nie wiedzą do końca "na czym stoją" i z jakiegoś powodu nie chcą zdecydować się na ślub, na rodzinę itp. Czegoś w ich związkach brakuje, choć oni sami nie do końca wiedzą czego. Tak jak by uważali, że ta druga osoba to nie jest "ta", ale z przyzwyczajenia trwają razem. Tak to przynajmniej wygląda, obserwując z boku.

      W dawnych czasach pewnie tacy ludzie by się pobrali przez naciski rodziny i środowiska, pewnie nawet założyli by rodzinę przez te same naciski. Dziś nie muszą i tak żyją sobie, czekając być może na jakąś zmianę w ich życiu.

      Bardzo ciekawe zjawisko. Skojarzyło mi się z zagadnieniem "związku bez treści", które poruszyłeś Damianie oraz co może ono oznaczać.

      Illuminati

      Usuń
    2. Bardzo ciekawa odpowiedź. Dużo się interesuje tematyka Energii męskiej i kobiecej i tak się składa, że forma przynależy do męskiej energii a treść do żeńskiej energii. Jeżeli wg.powyzszej odpowiedzi związek niesformalizowany to związek bez... formy, czyli bez energii męskiej, jest tylko treść, czyt. przyjemność i zabawa (energia kobieca) Pan (ogólnie, nie konkretny) się dobrze bawi, ale nie spieszy mu się do odpowiedzialności, czyli wkładu męskiej energii do związku.
      Pozdrawiam Anna

      Usuń
    3. "Jeżeli wg.powyzszej odpowiedzi związek niesformalizowany to związek bez... formy, czyli bez energii męskiej, jest tylko treść, czyt. przyjemność i zabawa (energia kobieca) Pan (ogólnie, nie konkretny) się dobrze bawi, ale nie spieszy mu się do odpowiedzialności, czyli wkładu męskiej energii do związku."

      Moja interpretacja różni się od twojej, ale tak jak napisałem, możecie sobie wszyscy przyjąć dowolną interpretację.

      Usuń
  2. Nie mam pojęcia jak jest w Rosji, ale generalnie na świecie nie jest prawdą, że w WIĘKSZOŚCI przypadków związek po ślubie się degraduje. To wcale nie są częste przypadki, miliony ludzi bierze ślub, który nie niszczy, a wzmacnia związek - dając większe poczucie bezpieczeństwa małżonkom, komfort psychiczny, dając im większe korzyści prawne, możliwość odwiedzania w szpitalach, zabezpieczenie majątkowe itd.

    Nie jest tak, że ludzie po ślubie automatycznie przestają się starać, prędzej można by było powiedzieć, że zmieniają im się wówczas priorytety, gdyż zwykle przechodzą do kolejnych etapów życia i zaczynają myśleć o założeniu rodziny.

    Jest tu wiele mężatek i żonatych mężczyzn, jakie są wasze refleksje na temat ślubu?

    Illuminati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na świecie jest coraz więcej rozwodów. W niektórych państwach jest to ponad 70%
      https://www.newsweek.pl/polska/rozwody-swiat-rozwodzi-sie-na-potege-a-polacy-mapa-newsweekpl/hfnj984

      Usuń
    2. "....Nie jest tak, że ludzie po ślubie automatycznie przestają się starać, prędzej można by było powiedzieć, że zmieniają im się wówczas priorytety, gdyż zwykle przechodzą do kolejnych etapów życia i zaczynają myśleć o założeniu rodziny.

      Illuminati"
      --------------------------

      Zakładam, że bliskość fizyczna w tym związku ma miejsce?
      hm... czyli, że wcześniej o założeniu rodziny nie myśleli? Dla mnie dziwne i kwalifikuje się dokładnie tak jak to zdefiniował autor tłumaczonego artykułu czyli "zabawa" i brak odpowiedzialności.

      Odwiedziła mnie znów mama i akurat dziś taka opowieść: u siebie w bloku piętro niżej mama ma sąsiadkę. Ta jej niedawno opowiadała o swoim wnuku. Chłopak na studiach 4 lata mieszkał w akademiku z dziewczyną w jednym pokoju, ona odwiedzała jego rodzinę, prosiła rodzeństwo by nazywali ją ciocią. Po studiach jesienią huczny ślub, jakiś specjalnie wydany album ze zdjęciami itp. W marcu czyli po około pół roku młoda żona wnosi o rozwód. Chłopak nawet na ten rozwód nie pojechał, ona mu jakieś listy z pretensjami, że powinien, że poszliby gdzieś do kina "na odchodne".
      To się chyba nadaje do psychiatryka. Czytam w necie, że to powszechne dziś traktowanie relacji- szczególnie przez rozpieszczone księżniczki.

      Usuń
    3. Ja zgadzam się z Illuminati, że po ślubie zmieniaja się priorytety.
      Myslenie i rodzinie przed ślubem a po ślubie zmienia się o 180 stopni. Co innego można planować przed założeniem rodziny, a w trakcie wychodzi co innego. Życie weryfikuje.
      U mnie ślub może nie tyle zmienił ile bardziej nakierował na pójście za mężem. Że od dziś nie ma mnie i jego- jesteśmy my.
      że bierzemy odpowuedzialnosc już na sto procent. Ja potrzebowałam takiego ślubowania, może nie każdy tego potrzebuje. Przed ślubem miałam jeszcze trochę "siana" w głowie. O teraz mi się jeszcze przypomniało ze po ślubie odcielam się od władania rodziców nade mną a oddałam pałeczkę Mężowi. Jak obchodziliśmy od ołtrza nawet nie myślałam o tym przeciaganiu się na swoją stronę po prostu poszłam za mężem.
      A propo ostatniego zdania i rozmieszczonych ksieżniczkach, to niestety tak jest, ale nie zapominajmy o ropieszczonych księciach..

      Usuń
    4. Dzięki "The Klamka" za wpis - mam o czym myśleć. Faktem jest, że rytuał w towarzystwie zebranych osób ma swoją moc w społeczeństwie.

      Usuń
    5. "Rozpieszczonych księżniczek" jest więcej, bo obecne środowisko sprzyja ich rozmnażaniu. Kobiety mają haka w postaci rozwodu i zabrania połowy majątku(jak nie lepiej) na który nawet nie pracowały. Nawet jeśli będziemy na tyle sprytni by zapewnić swój nietykalny status mężczyzny poprzez podpisanie intercyzy(co już podkopie zaufanie w związku) to prędzej czy później coś się sprzeda, gdzieś się przeprowadzi i na to samo wyjdzie. A kapitan na statku może być tylko jeden. Czyli z automatu prawie wszystkie rodziny, gdzie został zawarty ślub cywilny są matriarchalne. Prawie, bo niewiele jest tych świadomych. Niewolnice zawsze mogły pójść do Pana się poskarżyć na swojego męża - niewolnika.

      P.

      Usuń
    6. No i dzieci też zabierają.

      P.

      Usuń
    7. ".......Kobiety mają haka w postaci rozwodu i zabrania połowy majątku(jak nie lepiej) na który nawet nie pracowały.
      ..................
      P. "

      ----------------------

      Ja w tym miejscu zawsze bronię Kobiet (świadomie duża litera) podkreślając, że prowadzenie domu to jak najbardziej praca i OGROMNY wysiłek (jeśli jest oczywiście). Z tym, że jeśli by dana żona prowadziła faktycznie dom to o żadnym rozwodzie nie byłoby mowy (zakładam też oczywiście, że mężczyzna ma olej w głowie a nie sieczkę).
      Poza tym Słowiański obraz rodziny jest taki, że za materialne powodzenie rodziny odpowiada przede wszystkim mąż - było na ten temat wiele wpisów na tej stronie. Żona jak najbardziej może sobie dorabiać ale to nie może stanowić podstaw utrzymania domu.

      Z resztą Twojej wypowiedzi pełna zgoda. Mężczyzna pragnący rodziny zazwyczaj zmuszony jest dziś założyć chomąto (czasem mawiam "wejść do klatki" w której zamyka go urzędnik i zmanipulowana przez system żona). Jeśli nie będzie się prowadził tak jak ona sobie życzy to wszelakie instytucje łącznie z aparatem przymusu (komornik, Policja) doprowadzi nieszczęśnika do "porządku". Oj- długi i bolesny temat.
      Kobiecą lekcją w życiu jest władanie energiami żeńskimi a nie bezpośrednio materią. Ona jest od działań niewidzialnych - tak ustawia rzeczywistość, że materialne dobra spływają również i na nią jako twórcę i źródło ("bramę" w pewnym sensie) dla rodziny. Te współczesne księżniczki to takie nieszczęśliwe istoty - "niewiesty" (nic nie wiedzące) niosące wokół zniszczenie i śmierć. Powab naturalny dany jest jak "zaczyn" dla rozpalenia domowego ciepła.

      Usuń
    8. Z resztą Twojej wypowiedzi pełna zgoda. Mężczyzna pragnący rodziny zazwyczaj zmuszony jest dziś założyć chomąto (czasem mawiam "wejść do klatki" w której zamyka go urzędnik i zmanipulowana przez system żona).

      I na odwrót

      Kobieta pragnąca rodziny zazwyczaj zmuszona jest dziś założyć chomąto,(czasem mawiam "wejść do klatki"), w której zamyka ją urzędnik i zmanipulowany przez system mąż). I dopiero teraz pełna zgoda. Beata

      Usuń
    9. "Nawet jeśli będziemy na tyle sprytni by zapewnić swój nietykalny status mężczyzny poprzez podpisanie intercyzy(co już podkopie zaufanie w związku) to prędzej czy później coś się sprzeda, gdzieś się przeprowadzi i na to samo wyjdzie."

      Intercyza w dzisiejszych czasach powinna być zawierana w każdym małżeństwie. To nie ma nic wspólnego z podkopaniem zaufania w związku, to jest zabezpieczenie rodziny. Podam przykład. Wyobraźcie sobie sytuację, że jeden ze współmałżonków zaciąga jakiś kredyt (nieważne na co, może to być kupno jakiejś rzeczy, czy otwarcie własnego biznesu). Jeśli noga mu się powinie i nie będzie go stać na spłatę rat kredytu, to jeśli małżonkowie nie mają spisanej rozdzielności majątkowej, to pieniądze mogą być ściągnięte z dochodów współmałżonka. Ale jak jest rozdzielność majątkowa, to z dochodów współmałżonka nie można nic ściągać. Zawsze więc małżeństwo ma dochód tej drugiej osoby i finansowo jest w stanie przetrwać ten ciężki okres.

      Usuń
    10. "I na odwrót

      Kobieta pragnąca rodziny zazwyczaj zmuszona jest dziś założyć chomąto,(czasem mawiam "wejść do klatki"), w której zamyka ją urzędnik i zmanipulowany przez system mąż). I dopiero teraz pełna zgoda. Beata "

      A to mnie zaciekawiło? Możesz Beato rozwinąć swój punkt widzenia?

      Usuń
    11. Damianie, dla mnie w ogóle żenujące są konieczności takich rozważań. Wszędzie tu czai się strach przed tym drugim człowiekiem. Na straży "bezpieczeństwa" oboje ustawiają sekundanta czyli system. Najwyraźniej systemowi ufają bardziej niż sobie. Póki tak będzie póty system będzie się pasł naszą energią.

      Usuń
    12. Jędrzeju, dlatego uważam, że intercyza, choć jest narzędziem systemu, to jeśli uwzględnimy to, co napisałem wcześniej, działa trochę przeciw systemowi. System nie jest spójny, zawsze są w nim jakieś luki. To, że są w nim luki, może działać na naszą korzyść lub niekorzyść. Oczywiście są takie osoby, które wykorzystują luki w systemie w sposób nieetyczny i dla własnych korzyści, ale nie to mam na myśli.

      Kiedyś uważałem, że powinniśmy zwalczyć system. Teraz już tak nie uważam. Nawet jeśli zwalczylibyśmy obecny system, to zastąpiłby go inny system, bo jakiś system zawsze będzie. Więc zwalczanie go jest bez sensu. Zamiast tego powinniśmy system modyfikować, tak by nam służył.

      Usuń
    13. Ale przecież po ślubie (i wcześniej też, jeśli łączy dwie osoby prawdziwa miłość) - stanowią jedność, "co moje to i twoje", więc jaka rozdzielność podpisywana u progu wspólnego życia...?
      To chyba okrada związek z romantyzmu i oddania...

      Usuń
    14. Amelio, ze względów prawnych tak jest po prostu lepiej. Podałem konkretny przykład, dlaczego warto mieć rozdzielność majątkową. Obdarcie z romantyzmu i oddania może nastąpić, jak obu małżonkom wejdzie na wypłatę komornik, bo.... nie mieli spisanej rozdzielności. Wtedy będzie o wiele gorzej niż gdyby jednak zabezpieczyli się wcześniej i podpisali rozdzielność. "Co moje to i twoje" może cały czas obowiązywać w małżeństwie, nawet po podpisaniu rozdzielności-to jest kwestia wzajemnego zaufania, szacunku itp. Ale będzie też niestety obowiązywało w oczach prawa, jeśli rozdzielności nie będzie.

      Usuń
    15. Ale jeśli ta druga osoba w kłopotach finansowych odwróci się, aby ratować siebie - to co wtedy ? to może być miecz obosieczny. Taka rozdzielność wprowadza pewien zgrzyt - przecież wiemy jak energia działa :)
      Gdy jest prawdziwa jedność to jest i już - razem przechodzimy przez problemy.
      Prawdziwym uczuciem i oddaniem żaden komornik nie zachwieje.

      Ja mam u znajomych jeden taki przykład rozdzielności - że uciekali przed komornikiem w ten sposób, ale on prowadził "dziwne" interesy, tak to wszyscy sobie radzą z kredytami.
      No ale ja się nie znam na biznesowych sprawach, napisałam swój punkt widzenia - kobiecy.

      Usuń
    16. Moja siostra nie miała rozdzielności i spłaca długi po swoim byłym mężu. Druga osoba, nawet jeśli nie ma rozdzielności może się odwrócić. I co wtedy? Jak ktoś chce z kimś być, to będzie, a jak nie chce być, to nie będzie. Rozdzielność lub jej brak tego nie zmieni. A teraz pomyśl Amelio, że w przypadku mojej siostry podpisanie rozdzielności świadczyłoby o uczuciu jej męża, bo teraz nie musiałaby spłacać jego długów. Być może gdyby mieli rozdzielność, to ich małżeństwo by się nie rozpadło.

      Usuń
    17. Mężczyźni też potrafią trzymać kobiety w klatkach zabraniając tego czy tamtego w zależności od upodobań mężczyzny. Wystarczy spojrzeć wokoło choć one nie się skarżą na prawo i lewo, tylko prowadzą dom. Mężczyźni często "hulają"poza domem, a kobiety w domu z dziećmi. Kobiety moim zdaniem wiele więcej potrafią znieść dla rodziny na przykład mając zniewieściałego przez system mężczyznę trzeba zakasać rękawy i iść do pracy po pracy do domu dzieci, gotowanie, pranie. To wszystko jest dziełem tzw systemu. Beata

      Usuń
    18. Mam podobne spostrzeżenia co Annelia. Może dlatego ze też patrzę na sprawę z kobiecego punktu widzenia.
      Dla mnie rozdzielnosc jest jakby nie patrzeć zaprzeczeniem dzielenia( czyli małżeństwa czy też partnerstwa)
      Przecież łącząc się w pary mamy tworzyć wspólnotę. Rozumiem Damiana, bo patrzy przez pryzmat tego co stało się z jego siostrą. Ale wydaje mi się ze gdyby mój mąż na początku powiedział mi że chce rozdzielnosc to nie nie bylibyśmy razem. I nie chodzi o to ze jestem materialistką cwaniarą ktora mysli o tym co ugrać. Wlasnie nie. Chodzi o zaufanie, i o utworzenie wspólnoty. W rodzinie nie ma moje-twoje jest nasze. Tak ogólnie, bo wiadomo że są rzeczy bardziej moje i bardziej Męża. Ale Tu chodzi o ogół. Wspólnie decydujemy, wychowujemy, czasem upadamy, ale razem idziemy przez świat.

      Usuń
    19. Tak trochę obok tematu ale nie całkiem. Tu chłopcy sobie śmichy-chichy robią z polityki ale... Zobaczcie ile plusów dostał ten mem - ja sam od dawna obserwuję takie zachowania różnych pań z rodziny (bo te znam potem z drugiej strony i widywałem bez maski):

      https://www.wykop.pl/link/5174297/#comment-69915463

      ----------------------------------

      Beato- a gdzie była intuicja tej kobiety gdy wybierała męża i wybrała sobie tę zniewieściałą ofermę życiową zamiast prawdziwego oparcia? Ktoś tę dziewczynę przymuszał?

      Usuń
    20. "Rozumiem Damiana, bo patrzy przez pryzmat tego co stało się z jego siostrą."

      Nie patrzę przez pryzmat tego, co się stało z moją siostrą. Patrzę przez pryzmat systemu i przez pryzmat odpowiedzialności za rodzinę, co w obecnych czasach jest powodowane systemem.

      Wy dziewczyny piszecie o zaufaniu. Ok, to ja jako mężczyzna powiem, weź mi zaufaj i spiszemy intercyzę, a ja zaufam Tobie. Przecież nie wiem, czego może się dorobić kobieta, z którą będę. Może mieć znacznie więcej niż ja po iluś tam latach małżeństwa. I to jest właśnie zaufanie, bo ona ufa mnie, a ja ufam jej, a spisanie intercyzy to nasza WSPÓLNA obrona przed systemem w razie, gdyby coś poszło nie tak. Wciąż oboje stoimy po tej samej stronie barykady.

      Usuń
    21. "Przecież nie wiem, czego może się dorobić kobieta, z którą będę."Może mieć znacznie więcej niż ja po iluś tam latach małżeństwa. "

      To znaczy że zarabiacie i każdy swoje odkłada dla siebie, no dla mnie to trochę dziwne i takie egoistyczne (wybacz).
      Przez pierwsze lata związku -pracowałam, zarabiałam - ale to było później wspólne, nawet mi myśl nie powstała w głowie by dorabiać się dla siebie.
      Czasem niektóre kobiety gdy zarabiają więcej i "dorabiają się" potrafią poniżać mężczyznę, że jest nieudacznikiem i to dzięki niej mają wszystko - nawet w "rodzince.pl" była taka scena - babka darła się przy stole w towarzystwie, nie oglądam tego ogólnie ale dziecko włączyło więc zwróciłam uwagę. Tak właśnie się dzieje gdy nie ma jedności w związku i oddania. Ego od sukcesu i pieniędzy rośnie i ona nie panuje już nad sobą.

      Bogactwem kobiety jest intuicja, mądrość wewnętrzna - jeśli mężczyzna polega na niej to go w większości ominą kłopoty finansowe. UFA mądrości żony. Przecież na blogu tyle napisano na ten temat.
      A jeśli mimo to pojawią się kłopoty, jakaś lekcja od losu - to czemuś to służy - umocni albo osłabi związek, w zależności od siły uczucia. Tak mi się wydaje.

      Usuń
    22. michalxl600
      a gdzie była intuicja tej kobiety
      W obenym zachukaniu, zapędzeniu, braniu nas na zmęczenie, braku przekazu matka -córka Czy można mieć dobrą intuicję? I oto sysyemowi właśnie chodzi. Niestety w wielu przypadkach u młodych kobiet jest brak wiedzy i wiele naiwności i to je "skazuje" na życie a właściwie na zatracaniu siebie w życiu z niewłaściwym partnerem.
      J.Amelia
      Bogactwem kobiety jest intuicja, mądrość wewnętrzna -
      W obecnych czasach wielu kobietom brakuje tego bogactwa. Ktoś się postarał by je nam poprostu "ukraść" Beata

      Usuń
    23. Co do rozdzielności majątkowej to można na nią spojrzeć inaczej poprostu jako wzajemne zabezpieczenie się przed systemem, wszystko przecież można sobie wyjaśnić z partnerem. Czy narażanie partnera na długi gdy komuś się coś nie powiedzie to miłość? Partnerzy powinni być razem i razem działać dla siebie wzajemnie a nie dla systemu, który na nich żeruje. Beata

      Usuń
    24. "Co do rozdzielności majątkowej to można na nią spojrzeć inaczej poprostu jako wzajemne zabezpieczenie się przed systemem, wszystko przecież można sobie wyjaśnić z partnerem. Czy narażanie partnera na długi gdy komuś się coś nie powiedzie to miłość? Partnerzy powinni być razem i razem działać dla siebie wzajemnie a nie dla systemu, który na nich żeruje."

      Dokładnie tak. Cały czas staram się to uświadomić, a jak na razie jesteś pierwszą kobietą, która w pełni rozumie mój przekaz :)

      Usuń
    25. "To znaczy że zarabiacie i każdy swoje odkłada dla siebie, no dla mnie to trochę dziwne i takie egoistyczne (wybacz)."

      Wyżej Beata to fantastycznie wyjaśniła. Zarabiamy dla nas wspólnie, ale w razie problemów z systemem nie narażamy drugiej osoby na długi. Mamy też zawsze pensję drugiej osoby, gdy na pensję jednego z nas wejdzie komornik. Tu nie ma mowy o egoizmie tylko o zabezpieczeniu się przed systemem narzędziem, które daje sam system. A dziwne może być, dopóki Ciebie lub kogoś z twojego najbliższego otoczenia nie spotka coś, o czym cały czas tutaj piszę.

      Usuń
    26. "W obecnych czasach wielu kobietom brakuje tego bogactwa. Ktoś się postarał by je nam poprostu "ukraść" Beata"

      No to przecież nie usiądę i nie będę płakać że mi je ukradziono, tylko biorę się za pracę nad sobą i staram się je odbudować w sobie.
      Nie jest to może łatwe, wymaga czasu oraz samodyscypliny.

      Poza tym najłatwiej obarczyć winą kogoś, a przecież niektórzy sami wytrwale blokują intuicję w sobie.

      Usuń
    27. Damianie, ale dlaczego na samym wstępie małżeństwa - bo piszesz przecież że "wszystkie małżeństwa powinny podpisać intercyzę" - zakładasz od razu porażkę interesów i strach przed komornikiem.
      To jest decyzja oparta na strachu, a to czego się boimy przyciągamy najbardziej.
      Nie chciałabym takich podziałów w małżeństwie - dla mnie to jak niewidzialny mur. Ale ja Ciebie rozumiem - chcesz tak żyć i Tobie to nie przeszkadza...
      Zabezpieczasz się przed systemem -systemowym sposobem, a może systemowi o to właśnie chodzi - żeby ludzie ze strachu wprowadzili podział - jakiegoś rodzaju rozłam w relacji.
      To zawsze blokuje jedność bez względu na rozmowy z sobą.

      Usuń
    28. Do Damiana i Beaty:

      Stara zasada magii wszelakiej brzmi: "ENERGIA PŁYNIE ZA UWAGĄ". Jeśli zaczynacie bić się ze "złym" systemem to tak naprawdę ostatecznie go zasilacie. Ja rozumiem Wasz tok rozumowania ale TRWAŁĄ zmianą takie postępowanie nie jest. Vadim Zeland powiada, że wszędzie wokół nas działają rozmaite "wahadła" (egregory) systemu. Wygasić takie wahadło możemy tylko ignorując je a kombinacje i pogrywanie sobie ze systemem spowodują, że w końcu i tak wpadniecie w jego sidła bo przemyślany jest z diabelską chytrością. Zasada jak wyżej: jeśli z czymś walczysz to wpadasz z tym w rezonans.

      Samo rozważanie rozmaitych alternatyw i ZABEZPIECZANIE SIĘ już jest początkiem nieszczęścia. To tak jak z wykupywaniem ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków- tak naprawdę kupujemy sobie coraz bardziej realną perspektywę, że taki wypadek nam się przytrafi. Przypominam tu nie wiem który raz film Jegorowa o obrazowaniu:

      https://www.youtube.com/watch?v=EUfz00eBOnY

      Nasza podświadomość jak małe dziecko -działa na zasadzie obrazów. Wspomniany Zeland nazywa to "przestrzenią wariantów". Jeśli rodzi się obawa i zaczynasz "mantrować": "obym tylko nie wpadł do rowu" to zaczynasz przyciągać taką sytuację. Należy pielęgnować pozytywne obrazy a nie skupiać się na negatywach (patrz: "10 przykazań" będących tak naprawdę sugestiami).

      Tak jak w naszym artykule wiodącym: jest ślub czy go nie ma - wszystko jedno, dla nas nie to ma znaczenie. Nadajemy znaczenie (oddajemy swoją energię duchową) innym obrazom.

      Usuń
    29. J. Amelia 18 października 2019 18:07

      Damianie, ale dlaczego na samym wstępie małżeństwa - bo piszesz przecież że "wszystkie małżeństwa powinny podpisać intercyzę" - zakładasz od razu porażkę interesów i strach przed komornikiem.


      O właśnie! Dzięki, to chciałem opisać powyżej. Jeśli jest 100% wiary w pomyślność to ona będzie - NIE MA INNEJ OPCJI.

      Usuń
    30. Napisałem: ...Vadim Zeland powiada, że wszędzie wokół nas działają rozmaite "wahadła" (egregory) systemu. Wygasić takie wahadło możemy tylko ignorując je ".

      Błąd: sa wahadła, których wygasić nie jesteśmy w stanie (na przykład egregor Polaków) ale ... możemy wyjść z pod jego wpływu nie wpadając z nim więcej w rezonans. Po prostu następuje cisza.
      Jest taka przypowieść gdy młody mistrz wyzywa starego na pojedynek demonstrując swoje umiejętności. Wkłada miecz do wody (strumień) a tak każdy przepływający liść rozcina się na pół. Mistrz się uśmiecha- wkłada swój miecz do strumienia i wszystkie liście omijają ostrze jego miecza.

      Usuń
    31. "Stara zasada magii wszelakiej brzmi: "ENERGIA PŁYNIE ZA UWAGĄ"

      Tak to prawda. Energia płynie za uwagą, ale to nie oznacza, ze energia omija system i ze przestaje w nim działac, a niestety systemem jestesmy otoczeni.

      "Vadim Zeland powiada, że wszędzie wokół nas działają rozmaite "wahadła" (egregory) systemu."

      Ale nie mamy pewności jak to jest z tymi wahadłami. Zeland ma swoja teorię, Megre ma swoją, ktoś inny ma swoją... Może się pokrywają, ale np. Anastazja to tylko wymysł literacki Władimira. Byc moze Zeland tez sobie wymyslił pewne teorie. Zajmuje sie tą tematyką od 25 lat, to jakies tam pojęcie mam. Ja mam prostą zasade w życiu: jak cos działa to robie to, a jak nie działa lub przestaje działac, to tego nie robię.

      Usuń
    32. "Damianie, ale dlaczego na samym wstępie małżeństwa - bo piszesz przecież że "wszystkie małżeństwa powinny podpisać intercyzę" - zakładasz od razu porażkę interesów i strach przed komornikiem."

      Z prostego powodu: nigdy nie wiesz co się wydarzy. Ty jako Ty, możesz coś tam mysleć, ale nie wiesz do końca co mysli współmałżonek. Tu nie chodzi o zaufanie, ani jego brak. Intencje mogą byc szczytne, ale z jakiegos powodu coś może nie wypalic. Nawet siebie nie można byc do końca pewnym, bo KAŻDY ulega emocjom i podlega iluzji.

      A teraz od strony praktycznej. Znam bardzo wielu bogatych ludzi i to osbiście. I każdy z nich odnosił w życiu porażki. Porażka jest po prostu składową sukcesu. to tak jak z małym dizeckiem zanim zacznie chodzic, to przewróci sie setki lub tysiące razy. Znam nawet gościa, co od lat prowadzi biznes, ale miał sytuację, że mu się posypało wszystko. Miał kilkaset tysięcy długów. Wyszedł z tego, bo wiedział, ze porazka, to składowa jego sukcesu. Dzis ma 6 czy 7 firm. Znam tez gościa, co miał wszystko, potem został bezdomnym, a teraz zarabia więcej w miesiąc niż wiekszość osób w rok. Znam wiele takich osób. Ja sam też kilka lat temu zarabiałem 5 średnich krajowych, ale mój biznes sie rozleciał. Więc pisze z praktyki, bo wiem jak to jest z tą porazka i sukcesem. Każdy kogo znam i osiągnął sukces liczył się z porażka i kazdy z nich doswiadczył porazki. Tak więc praktyka kontra teoria 1:0.

      Usuń
    33. Damian 18 października 2019 19:31

      .............. Ja mam prostą zasade w życiu: jak cos działa to robie to, a jak nie działa lub przestaje działać, to tego nie robię.

      -------------------------

      Zasada dobra ale nieco bym ją skorygował: warto czasem sprawdzić czy to "coś" działa u innych. Jeśli działa to może ja coś czynię nie tak?

      Usuń
    34. "Zasada dobra ale nieco bym ją skorygował: warto czasem sprawdzić czy to "coś" działa u innych. Jeśli działa to może ja coś czynię nie tak?"

      Tu jest pewien problem. Jeśli coś działa u innych, to niekoniecznie będzie działać u mnie. Podam prosty przykład. Jest sobie gość, który jest ekstrawertykiem. Pracuje jako przedstawiciel handlowy i jest w tym świetny. Ma kumpla, który jest skrajnym, ale takim naprawdę skrajnym introwertykiem. Ten pierwszy mówi temu drugiemu, że praca przedstawiciela handlowego jest super, że zarobki są bardzo dobre. Więc ten drugi zaczyna pracować jako przedstawiciel handlowy. Ale on nie ma zasobów wewnętrznych. On nie osiągnie nawet 10% tego, co jego kolega. Szybko się wypali i zrezygnuje, bo po prostu nie nadaje się do tego typu pracy. Tu nie można powiedzieć, że on coś robi nie tak. On po prostu ma inne zasoby wewnętrzne. Gdyby został programistą, to mógłby w tym być świetny, bo ta praca nie wymaga kontaktu z ludźmi.

      Nie będę się rozpisywał na ten temat, ale jeśli kogoś to interesuje, to zapraszam do mojego wpisu tutaj: http://prawoprzyciagania.net/viewtopic.php?f=3&t=994
      Ten post jest bardzo długi, ale przekazuję w nim wiele wiedzy merytorycznej między innymi na temat tego, dlaczego ktoś osiąga sukcesy w jakiejś dziedzinie, a ktoś inny tego nie potrafi.

      Usuń
    35. To jest dla mnie oczywiste.
      Miałem na myśli sytuację zgodną z naturalnymi możliwościami danego człowieka (i z jego marzeniami rzecz jasna).

      p.s. nowy filmik z Piakinem właśnie wrzuciłem do sieci.
      Temat alkoholu tym razem:

      https://www.youtube.com/watch?time_continue=4&v=sxudFlnpEUg

      Usuń
    36. "To jest dla mnie oczywiste."

      Dla Ciebie jest oczywiste, ale ja nie wiem, kto to przeczyta, a dla tego kogoś, to może nie być takie oczywiste. Zauważ, że autorzy książek takich samorozwojowych i biznesowych często piszą w tych książkach, że jak ludzie zrobią to samo co oni, to osiągną to samo co oni. I co? To samo co oni osiąga niewielki odsetek, bo ma podobne do nich zasoby. A reszta siedzi i się zastanawia, dlaczego im nie wychodzi, pomimo że robią tak, jak pisze w książce. Ale autorzy książek prawdopodobnie nie mają pojęcie, że każdy ma inne zasoby. A jeśli mają pojęcie, to celowo to pomijają, bo wtedy ludzie osiągaliby sukces bez czytania tych książek, więc książki by się nie sprzedawały.

      Usuń
    37. ja nie żyję ze sprzedaży książek.

      Usuń
    38. Ja też nie żyje ze sprzedaży książek, ale być może będę współautorem jednej, bo mój przyjaciel mnie poprosił, bym mu pomógł napisać książkę. Jednak nie mam zamiaru (mój przyjaciel też nie, bo zna moje podejście do sprawy) pisać o czymś, co działa tylko dla mnie i wmawiać innym, że jak zrobią to, co ja, to będą mieć to, co ja. Mało tego, jestem w trakcie tworzenia własnego kanału na YT i chcę mówić wprost o rzeczach, o których prawie nikt nie mówi, bo... straciłby swoich klientów na książki, kursy, szkolenia itp. Znam ten rynek dość dobrze, ale także kilka innych. Z drugiej strony nie jestem przeciwnikiem szkoleń, bo można się z nich sporo nauczyć, tylko trzeba wiedzieć, że nie wszystko dla wszystkich działa, albo nie działa w ten sam sposób. Większość ludzi tego niestety nie rozumie. Są tacy, co się naoglądali filmów takich jak "Sekret" czy "Sekret kodu Mojżesza" i są zdziwieni, że im nie wychodzi, a miało być tak łatwo, prosto i przyjemnie. Długo temat....

      Usuń
  3. Ja wziąłem ślub. Naszymi świadkami były drzewa w lesie. Uważam to za świętość.
    /Arek

    OdpowiedzUsuń
  4. >> "brak" - we współczesnym języku rosyjskim określenie związku dwojga ludzi odmiennej płci. (dawniej małżeństwo/ślub określano słowem "wieńczanie"). Trehlebov mawiał: "dobrej rzeczy nie nazwiesz brakiem". To słowo ma i u nas czytelne przesłanie. >>

    Jakie przesłanie u nas ma słowo >Brak> ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jak to jakie? Niedostatek czegoś. Nie słyszałaś na przykład słowa "wybrakowany"?

      https://pl.wiktionary.org/wiki/wybrakowany

      Usuń
    2. Jak można związek nazwać brakiem? Dwie osoby, przeciwnej płci, razem, to jest brak?

      Usuń
    3. Większość współczesnych związków niestety jest brakiem. Dziś to jest w wielu wypadkach prawnie usankcjonowana prostytucja- wymiana usług. Ja tobie wypiorę spodnie a tymi coś tam innego. To nie ma nic wspólnego z miłością i całkowitym oddaniem. Winny tu jest jeszcze fakt, że ludzie nie mają UFNOŚCI DO BOGA (wiary Bogu). Nie wierzą, nie czują, że są cały czas w Boskich rękach i że cały czas mają opiekę sił wyższych, że człowiek pojawiający się na ich życiowej drodze jest Boskim posłańcem.
      Dziś ludzie żyją w strachu- sami nie wiedzą z jakiego powodu. Boją się umrzeć, "zabezpieczają się" na rozmaite absurdalne sposoby jakie podtyka im system a to przecież jedna wielka bzdura bo i tak umrzemy. Zamiast żyć w strachu lepiej każdy dzień przeżyć na 100%. W moim ukochanym filmie "Strictly Ballroom" (Roztańczony Buntownik) babcia Franceski powiada: "ŻYĆ W STRACHU TO ŻYĆ POŁOWICZNIE" (żyć "na pół gwizdka").

      Usuń
    4. Dziękuje za odpowiedź Michale

      Usuń
  5. Tylko Michale, życie to nie film.. Jak się boję, to nie będę zwłaszcza samej siebie oszukiwać, że tak nie jest...i zawsze mam tę świadomość, że.w każdym momencie dzieje się źle,np.- jakaś kobieta.jest zmuszana do pracy w Czerwonych Latarniach ( w tym czasie gdy turyści , zwiedzają,, to miejsce..( czytałam.historię Sarah Forsyth) i jak tu żyć w iluzji...? Nie da się..można próbować tworzyć atmosferę Miłości, szacunku i chronienia bliskich,, ale wszystkich nie uratujemy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmajaania 18 października 2019 23:22

      ....i zawsze mam tę świadomość, że.w każdym momencie dzieje się źle,np.-

      ale też w każdym momencie dzieje się też dobrze!
      Cóż- lekcja to lekcja, czasem bardzo bolesna dla kogoś. Tu już można mieć pretensje tylko do Boga a kimże ja jestem żeby go osądzać?
      Po sobie wiem, że wdepnąłem kilka razy w niezłe (piiiip) - bolało. Podoba mi się to co pisze Zeland bo to się ładnie pokrywa z moim doświadczeniem: mamy przestrzeń wariantów i KAŻDY (!) człowiek ma wybór. Wiem bo sprawdzałem podając innym dłoń gdy mieli kłopoty -niektórzy mnie w takiej sytuacji ugryźli i wciągnęli w problemy.
      W każdym razie wybór istnieje- jak to powiedział kiedyś pewien kolega: "spadłeś z życiowych schodów". Około 20 lat temu faktycznie spadłem tracąc niemal wszystko- przede wszystkim wiarę w ludzi. Może i dobrze - taka próba. Jednak mozolnie i wbrew ponurej rzeczywistości w jaką się wpakowałem zacząłem piąć się znów "ku Słońcu". Dziś jestem w miejscu diametralnie innym niż około 2000 roku, chyba nawet paru ludzi mi zazdrości, przyznają to oficjalnie. KAŻDY Z NICH MÓGŁ TO UCZYNIĆ! Brakło jednak wiary w powodzenie. Długa opowieść.

      https://www.youtube.com/watch?v=1GyFOk1N7Ik

      tu słowa piosenki:

      https://www.tekstowo.pl/piosenka,breakout,Sliska_dzisiaj_droga.html

      Usuń
    2. https://www.youtube.com/watch?v=l93abfW-Btk

      Usuń
  6. Michał tak , ja wybieram Dobro..Chodziło mi o krzywdę innych, niewinnych np zwierząt ( np los psów w Chinach) i przecież ...coś można robić, petycje, bojkot np., ich towarów ale i tak będzie Zło. No a ja się ,, katuję,, ? Może tak.jak mówisz Bóg dopuszcza, żeby to się działo więc nie mnie oceniać. Tylko ja też nie chcę cierpieć jeśli dla świadomości obejrzałam jak właściciel.zabił psa..udostępnianie ostatnio.. Nie powinnam bo mój umysł nie jest chyba w stanie już ,,przyjmować,, takich obrazów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmajaania 20 października 2019 10:54

      .Chodziło mi o krzywdę innych, niewinnych np zwierząt ( np los psów w Chinach) ...

      Dzieją się straszne rzeczy - na przykład ta rzeź delfinów (?) coroczna w jakiejś zatoce. Bywało przecież, że i ludzie w jednej chwili umierali tysiącami.
      Jeśli zauważyłaś to system podsyca takie emocje. Wszelkie "wiadomości" czy inne "serwisy informacyjne" propagują tylko złe wiadomości. Podczas wzbudzania w nas emocji (jeśli na to pozwolimy) oddajemy całe fale naszej energii...systemowi właśnie. Długa opowieść. Dziś czekając na mamę przed kościołem po raz kolejny poczytałem sobie fragment Zelanda "Transfering rzeczywistości- tom 1 strony 56- 60. Tam jest dokładnie o tym. On to wspaniale opisuje.

      Usuń
    2. Ania, zamiast skupiać się na negatywnych obrazach, na tym co złe, można iść np pokarmić wiewiórki do parku i wtedy nastrój Ci się poprawia, bo przyczyniasz się do dobra w świecie :)
      Każdy ma wybór co zasila - jak napisał Michał.

      Usuń
    3. J. Amelia
      z mojego parku znikneły wiewiórki, kosy i inne ptaki. Jest cisza i to bardzo smutna cisza. Gdy szłam tym parkiem jeszcze rok temu było słychać trele wielu ptaków, baśki- wiewiórki zbierały spod leszczyny orzechy. Jestem optymistką, cieszę się widokiem każdego niemal miłego obrazka.Teraz idąc parkiem wypatruję na próżno małych mieszkańców tego parku. Daria

      Usuń
    4. Daria, to przyjedź do mnie ;) W mojej okolicy pełno wiewiórek, w samym parku czasem widuję pana, po którym biegają wiewiórki :) , oswoił je przez częste dokarmianie orzeszkami.

      Usuń
    5. J. Amelia
      Dzięki za zaproszenie. Kto wie. :))Z pozdrowieniem Daria

      Usuń
  7. Podobno wiewiórek coraz mniej.My dziś w lesie dzięcioła napotkaliśmy :) :) dziękuję Wam. A Michał ,, nie czytałam.Transferingu, ale dawna znajoma też jakiś czas.temu zachwalała. Zobaczę, może będzie w bibliotece..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spotykam czasem liska w lesie - całkiem blisko podchodzi do mnie.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. tak- tomy od 1 do 8 są w sieci w wersji elektro. Ostatni 9 jest podobno streszczeniem wszystkich pozostałych i rok temu występował tylko w wersji książkowej. Wydawca się nawet gdzieś trochę żalił, że ludzie kupują tylko dziewiątkę i nic więcej- chyba niesłusznie. Ja poczytałem elektroniczną i wiosną tego roku kupiłem sobie 3 pierwsze książki bo warto do tego wracać. To jest esencja esencji- nie ma lania wody a każde zdanie ma sens i wynika z poprzedniego. Przy tym ogólnie praca napisana lekko - częste powtórzenia i podsumowania więc wyobraźnia układa sobie te klocki bardzo sprawnie.
      p.s. Aniu- spróbuj wciskać "odpowiedz" według instrukcji na dole strony to poszczególne rozmowy będą całością.

      Usuń
  9. O tej wronie krakającej...taki przykład daje...a niedawno w lesie doszłam do pięknej czystej rzeki , wśród ciszy, mchu i muchomorów czerwonych właśnie ptak zakrakał...

    OdpowiedzUsuń
  10. To te wahadła i ignorowanie ich , nie dawanie im energii , to tak jak przy nauce buddy o przeszkadzajacych emocjach, myślach.. zawsze przed medytacją skupiają się na oddechu i puszczają wolno myśli..nie zatrzymując na nich uwagi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to! W sumie Zeland nic odkrywczego tam nie pisze. Stare prawdy podane jego językiem (wprowadza pojęcie "wahadło" zamiast egregor czy "pole informacyjne", którego to używa na przykład W. Piakin).

      Usuń
    2. Sprawdzam teraz tę wersję elektroniczną jaką ja mam (nie wiem, może jest ich kilka w necie ale nie sądzę) i rozdziały jakie podałem to "walka wahadeł" (strona 15 w wersji elektronicznej) oraz "nitki marionetek" (strona 16).
      W książce to były tak jak podałem 56-60 ale papierowa książka ma stron wiele więcej.

      Usuń
    3. aż to skopiuję bo czytam dziś po raz kolejny:

      Nitki marionetek.
      Zadajmy sobie pytanie: „Jak wahadła są w stanie zmusić swych popleczników do dobrowolnego oddawania energii?"
      Duże i potężne może zmusić swych popleczników do postępowania według określonych wytycznych. Ale jak robią to słabe wahadła? Gdy człowiekowi nie wystarcza władzy, by siłą zmusić innych do zrobienia czegoś, to wykorzystuje argumenty logiczne, przekonuje, namawia, obiecuje. Wszystkie te słabiutkie metody występują wyłącznie w ludzkim społeczeństwie, które oddaliło się od sił przyrody. Wahadła również korzystają niekiedy z takich metod, ale mają również o wiele silniejszą broń. Są tworami energoinformacyjnymi i dlatego postępują według potężnych i niewzruszonych praw tego świata.
      Człowiek oddaje swą energię wahadłu, kiedy emituje energię myśli na jego częstotliwości rezonansowej. W tym celu
      niekoniecznie musi świadomie kierować swe myśli w sposób korzystny dla wahadła. Jak zapewne rozumiesz, duża część myśli i czynów wynika z podświadomości. Właśnie tę cechę ludzkiej psychiki wykorzystują wahadła. Mogą one czerpać energię nie
      tylko od swych popleczników, ale i od swych zajadłych przeciwników. Pewnie już się domyślasz, w jaki sposób.
      Wyobraź sobie grupę staruszek siedzących na ławce, które złorzeczą na czym świat stoi na rząd. Nie są poplecznikami wahadła rządu - z różnych powodów go nienawidzą.
      Co się jednak dzieje? Staruszki krytykują rząd za to, że jest nieudolny, skorumpowany, cyniczny i głupi. W ten sposób intensywnie emitują energię myśli na częstotliwości tego wahadła. W rzeczy samej wahadłu nie robi różnicy, z której strony wprawiasz je w ruch.
      Zarówno pozytywna, jak i negatywna energia jest dla niego odpowiednia. Najważniejsze, by częstotliwość emisji była re-
      zonansowa.
      Tak więc najważniejsze zadanie wahadła polega na tym, by dotknąć człowieka do żywego. Nieważne, w jaki sposób - liczy
      się to, żeby zająć jego myśli. Wraz z pojawieniem się środków masowej informacji metody wahadeł stają się coraz bardziej wyrafinowane.

      Usuń
    4. Człowiek mocno się uzależnia. Czy zauważyłeś, że w programach informacyjnych zazwyczaj przeważają złe wieści?
      Wywołują one silne emocje, takie jak niepokój, strach, niezadowolenie, złość, nienawiść. Zadanie korespondentów polega na tym, by przykuć uwagę. Środki masowej informacji, same będąc wahadłami, pracują na rzecz silniejszych wahadeł. Celem przez nie proklamowanym jest wolny dostęp do dowolnej informacji. Faktycznym zaś celem jest nastrajanie nas wszystkimi dostępnymi środkami na pożądane częstotliwości.
      Jednym z ulubionych sposobów wahadła, pozwalającym uzyskać dostęp do Twojej energii, jest wyprowadzanie Cię z równowagi. Odchyliwszy się od równowagi zaczynasz „kołysać się" na częstotliwości wahadła i tym samym wprawiać je w ruch.
      Przypuśćmy, że wzrosły ceny. Reagujesz negatywnie - zaczynasz narzekać, żalić się, wymieniać poglądy ze znajomymi. Całkiem normalna i adekwatna do sytuacji reakcja. Ale to właśnie to, czego oczekuje wahadło. Emitujesz do otoczenia negatywną energię na częstotliwości wahadła, a ono otrzymuje energię i amplituda jego wychylenia wzrasta - sytuacja się pogłębia.
      Najmocniejszą nicią, za którą wahadło może Cię trzymać, jest strach - najstarsze i najsilniejsze uczucie. Bez znaczenia jest, czego się boisz, ale jeśli strach wiąże się z jakimś aspektem wahadła, otrzyma ono swoją porcję energii. Niepokój jest już słabszą, lecz wciąż jeszcze solidną nicią. Uczucia te bardzo dobrze utrwalają emisję energii myśli na częstotliwości wahadła. Jeśli coś Cię niepokoi, z trudem przychodzi Ci skupienie się na czymkolwiek innym.
      Poczucie winy stanowi jeden z najszerszych kanałów, przez który wahadło wypompowuje z Ciebie energię. Narzucają Ci
      to uczucie od dzieciństwa.To wygodny sposób manipulacji: „Jeśli jesteś winny, to musisz robić to, co ci każę". Z poczuciem winy czujesz się niezręcznie i dlatego chcesz się go pozbyć. Jak? Ponosząc karę lub czyniąc zadość. Jedno i drugie wiąże się z podporządkowaniem i poddaniem się komuś oraz z określonym ukierunkowaniem myśli. Poczucie obowiązku jest szczególnym rodzajem poczucia winy. Powinieneś - czyli jesteś do czegoś zobowiązany, coś musisz zrobić. W sumie „winni", niezależnie od tego, czy ich „winy" są prawdziwe czy wymyślone, wloką się z pochylonymi głowami i niosą wahadłu daninę w postaci energii.
      Sztucznie wzbudzane, wmawiane poczucie winy to ulubiona broń manipulatorów, do której jeszcze wrócimy.
      Na szczególną uwagę zasługują wszelkie kompleksy. Kompleks niższości: jestem nieatrakcyjny zewnętrznie, nie mam
      zdolności ani talentów, błyskotliwego umysłu, nie jestem dowcipny, nie umiem rozmawiać z ludźmi, jestem nic nie wart. Kompleks winy: zawiniłem, wszyscy mnie potępiają, muszę nieść swój krzyż. Kompleks krzyżowca: muszę być twardy, wypowiadam wojnę sobie i wszystkim wokół, będę walczyć o miejsce pod słońcem, będę siłą brać to, co mi się należy. Kompleks prymusa: Za wszelką cenę udowodnię swoją rację i dowiodę innym, że się mylą.Te i inne kompleksy to indywidualne klucze do zasobów energii określonych osobowości. Wahadło, dotykając człowieka do żywego, intensywnie wypompowuje z niego energię.

      Usuń
  11. Zgadzam się z.tym co pisze,, choć czasem już.mam dość książek, przeczytałam.tego Zelanda trochę i sny miałam nieciekawe , mówiąc łagodnie...takie jakieś ,, nie moje" Kiedy się obudziłam,.pomyślałam , o tych tomach T. I tak mi to trochę ezoteryką zajeżdża w.negatywnym znaczeniu. Choć oczywiście pisze znane już.prawdy w swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmajaania 21 października 2019 06:26

      ........... I tak mi to trochę ezoteryką zajeżdża w.negatywnym znaczeniu.

      Czyli czym? Naprawdę jestem ciekaw. Była już osoba, która mnie przestrzegała przed tymi zapiskami.

      Usuń
    2. Michał..nie wiem..Duchem nieokreślonym. Mój sen być może był oczyszczający, ale jakby lubię swoje sny, czekam na nie,, a dzisiejszy był straszny i jakby nie mój..Miałam też lęki i przebudzenia w.nocy i właśnie Lęk jakby obecności czyjejś kiedy słuchałam przed snem hipnozy w.jakiejś tej niby częstotliwości. Zeland pisał , o Aniele Stróżu,.że nawet jeśli nie istnieje to tworzymy wtedy i on potrzebuje naszej energii, żeby nam pomagać. Sen, zły sen. Po czytaniu. Tak jak w przypadku hipnozy ,.tylko wtedy było jeszcze gorzej bo jakby ktoś mnie obudził i energia , Tego nie dawała.ukojenia a jakby nakierowywała na złe czynienie,( zaczęłam bać się samej siebie). Po Grach Bogów nie mam takich jazd

      Usuń
    3. ..i czytanie Tego Transferingu bardzo pochłania,.absorbuje, wciąga, bardzo dużo treści. Niebezpieczne

      Usuń
    4. Rozumiem. Zatem polegaj na swoich odczuciach. Z tym Aniołem Stróżem też się nie zgadzam, pustka i nihilizm to nie moja bajka. Doświadczyłem opieki jakichś sił wyższych i trzymam się tego. Może to Przodkowie? Nie wiem- jak zwał tak zwał. Mam swój "kanał porozumienia", któremu dziś ufam.

      Usuń
    5. Ostatnio często dopada mnie.ten wgląd,.że najgorsza przemoc na.duszy naszej to zmuszanie nas.do tego w kogo,.co mamy wierzyć .....i wynoszenie dewocjonaliów KK wszędzie gdzie tylko się da :(

      Usuń
    6. ...i wynoszenie dewocjonaliów KK wszędzie gdzie tylko się da :(

      Ich czas sie kończy i z desperacji będą jeszcze różne głupstwa czynić. Ludzie się budzą.

      Usuń
  12. Witam:) Przeczytałam na blogu o oczyszczaniu limfy. Mam problem z zatokami i nic nie pomaga, co najwyżej lekko łagodzi ale nie leczy, dlatego postanowiłam spróbować oczyścić limfę sposobem przedstawionym w tym filmie https://michalxl600.blogspot.com/2015/11/oczyszczanie-limfy.html. czy ktoś może korzystał z tego sposobu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z zatokami miałem problem od dzieciństwa. Akurat dziś smarkam bo sie trochę przechłodziłem pracując w deszczu ale od lat już zapomniałem o problemie.
      Dziś moje podsumowanie jest takie, że miałem zwykłą, powszechną grzybicę jelit - jedzenie cukru, drożdżowych wyrobów, słodyczy, wszystko to co mówi na przykład dr. Morse. Uzbrój się w cierpliwość bo tych spraw nie leczy się w 3 dni. Spokojnie i metodycznie oczyszczaj organizm - sposobów jest wiele, ziółka przeróżne. Rośnie jeszcze jaskółcze ziele - polecam, młode roślinki właśnie wypuszczają listki. Ostrożnie bo działa silnie. Listek dziennie rano, do tego ogranicz nabiał albo jadaj go z jakimiś rozgrzewającymi (czosnek, pieprze, chili). Było już u nas kilka tematów o zdrowiu- poszukaj w spisie.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  13. Dzięki:) a z jak można by było stosować jaskółcze ziele suszone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem (i nie tylko moim) najlepiej działa na surowo czyli nie robić żadnych naparów. Jedz susz tak samo jakby to był żywy listek - dodaj do surówki na przykład, posyp sobie na potrawę jakąś (na kanapkę na przykład). Jednak najlepiej jest przyjmować zioło bez dodatków (mieszanki trzeba umieć robić- są zioła co się wspomagają i przeciwnie). Podobnie działa piołun albo wrotycz- z piołunem słabo ostatnio ale wrotyczu jest masa na łąkach więc nie powinno być problemu z zakupem (bo czas zbioru chyba już w tym roku minął).
      Jest oczywiście wiele innych ziół- wspomniałem o jaskółczym bo mam to w ogrodzie i bardzo mnie lubi :) = rozsiewa się już wszędzie, rośnie mi w sałacie i między czosnkiem.

      Usuń
    2. aha - jest jeszcze taka zasada, że pierwsze co zjemy rano na czczo działa najsilniej przez cały dzień. Jeśli nie chcesz ziół to owoce- chyba czas na winogrona ale trzeba dobre znaleźć, post na owocach, jeden dzień na jabłkach itp. Z nosa poleci jak z kranu ale potem lekkość i ulga. Jeśli nie obrzydza Ciebie uryna to wciągaj ciepły mocz do zatok - może piec i szczypać, popłyną łzy ale efekt jest prawie natychmiastowy. Ot- po prostu nasiusiać na dłoń i do nosa. Nie przypadkiem mamy mocz "pod ręką". :)

      Usuń
    3. "Jeśli nie obrzydza Ciebie uryna to wciągaj ciepły mocz do zatok - może piec i szczypać, popłyną łzy ale efekt jest prawie natychmiastowy. Ot- po prostu nasiusiać na dłoń i do nosa."

      Zamiast moczu może być woda. Wodę trzeba przegotować, ostudzić do temperatury pokojowej i dać łyżeczkę soli na pół litra wody. Wodę gotujemy, by ją wysterylizować. Sól jest po to, bo po pierwsze zabija bakterie przebywające w naszym układzie oddechowym, a po drugie bez soli niektóre osoby mogłyby mieć wrażenie, że im chcę głowę rozwalić (ja próbowałem bez soli i takiego wrażenia nie miałem). Oczywiście raz wlewamy wodę jedną dziurką, a wylewamy drugą, a potem robimy odwrotnie. Woda może się też wylewać przez gardło. Ten zabieg nie jest zbyt przyjemny, gdy się go robi pierwszy raz, ale już od pierwszego razu jest bardzo skuteczny. Po kilku razach nieprzyjemne uczucie powinno zniknąć.

      Tez zabieg stosowany jest w jodze i nosi nazwę jala neti-w google znajdziecie więcej na ten temat. Z tego, co wiem, to zestaw do takiej irygacji można kupić w aptece, ale ja stosowałem butelkę po szamponie familijnym-wystarczyło tylko zrobić dziurę w korku.

      Usuń
    4. Zapomniałem dodać. Jedyne przeciwskazanie to zapalenie ucha wewnętrznego.

      Tu macie jeszcze link do YT gdzie jest pokazany cały zabieg:
      https://www.youtube.com/watch?v=bg-w6zjZE9M

      Usuń
    5. I z pośpiechu napisałem trochę źle. Jedyna przeciwskazanie to zapalenie ucha środkowego. Teraz jest dobrze :))

      Usuń
    6. Solanka! Oczywiście!!! Dzięki Damianie.
      Są całe artykuły w necie na temat dobroczynnych skutków okładów z soli. Pewna pielęgniarka z 2 wojny światowej świadczyła, że lekarz z którym w wojnę pracowała uratował wiele nóg i rąk od amputacji (gangrena) zalecając okłady z soli kuchennej.

      Usuń
    7. Jestem wdzięczna za Wasze rady:)Dziękuję:)

      Usuń
    8. Na stronie Treboroka jest artykuł na temat okładów z soli:
      https://treborok.wordpress.com/czy-wiesz-ze-opaski-z-soli-czynia-cuda/

      Usuń
    9. Polecam zaciaganie sie pocieta cebula. Cebula czysci zatoki jak nic innego i odkaza gdy zaczyna sie jakies dranstwo, a w dzisiejszym chemtrailsowym szale i sztucznych mglach jak znalazl :)

      Usuń
    10. Do tych swoich rad o owocach dodam imbir- jeszcze niedawno jadałem same jabłka ale obecnie nie piję już czystej wody ale najpierw ucieram kawałek imbiru i zalewam ten miąższ wodą źródlaną. Często ucieram jabłka na papkę i wtedy też kawałek imbiru do składu (często też miód jeśli jabłko kwaśne). Imbir oczyszcza, rozgrzewa- USUWA ŚLUZ Z ORGANIZMU.

      Usuń
    11. Imbir powinien być dodany w małej ilości do gorącej herbaty (suszony), bo podobno surowy narusza śluzówkę jelit i szkodzi.
      Dobrze nie pamiętam, jutro sprawdzę...- tylko nie wiem gdzie to czytałam.
      W ogóle z tych wszystkich nowinek typu - rano woda z cytryną, to najlepsza jest czysta woda, ale ludziom się teraz różne kity wciska...

      Usuń
  14. Tak z innej beczki:
    Dostałem właśnie taki link- ktoś to zna?

    Pan Sławek od ojca Pio cz 1- 3

    https://www.youtube.com/watch?v=p1Zdq1zgcmI

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam się, ale nie chce mi się tego słuchać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha! zapomniałem dodać! Przyjaciel kiedyś podpowiedział kanał tego pana, chyba już coś zamieszczałem. Dziś wspaniała gra na fletach. Oglądajcie do końca- lubię takie subtelne poczucie humoru :

      https://www.youtube.com/watch?v=j8WQy4nReAM

      Usuń
  16. ​Synonimy do słowa „przedstawiciel”
    filtruj
    Poniżej znajduje się pełne zestawienie wszystkich synonimów do słowa przedstawiciel:

    aparatczyk, biurokrata, bonza, boss, decydent, dostojnik, figura, fisza, gość, gruba ryba, indywidualność, indywiduum, jednostka, kacyk, koryfeusz, król, ktoś, lepszy gość, magnat, nie byle kto, oficjel, oligarcha, osoba, osobistość, osobnik, panisko, partyjniak, persona, postać, potentat, prominent, rekin, sława, szef, szycha, szyszka, tuz, urzędas, urzędniczyna, urzędnik, VIP, ważna figura, ważna persona, ważniaczka, ważniak, wielkość, wybitna osoba, wysoko postawiona osoba, znakomitość, apologeta, apologetyk, eksponent, entuzjasta, głosiciel, kapłan, krzewiciel, lobbysta, miłośnik, nosiciel, orędownik, promotor, propagator, reprezentant, rzecznik, sympatyk, szermierz, szerzyciel, trybun, tuba, wyraziciel, zwolennik, popularyzator, siewca, delegat, namiestnik, parlamentariusz, wysłaniec, wysłannik, mandatariusz, pełnomocnik, plenipotent, prokurent, deputowany, posłaniec, agent, impresario, manager, menedżer, zastępca, hierarcha, oficjał, rejent, nuncjusz, przedstawiciel dyplomatyczny, https://synonim.net/synonim/przedstawiciel

    OdpowiedzUsuń

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.