środa, 18 stycznia 2017

Święte choroby.

W poprzednim dziale - pod poprzednią publikacją niespodzianie pojawiła nam się inspirująca rozmowa i dyskusja na temat praw karmy:
https://michalxl600.blogspot.com/2017/01/pozbadz-sie-ego-nie-oceniaj.html

  Jak to zwykle u nas się zdarza wyższe siły od razu zsyłają kolejną podpowiedź i rozwinięcie poruszanych tam przez kilka osób zagadnień.
  Mam radość zaprezentować kolejne tłumaczenie wykładu z kanału Lory Szeremietiew. Dla mnie osobiście -mimo, że temat niby od lat znany- znów jakiś klocek puzzle do osobistej układanki i powód do głębokiej zadumy. Tym bardziej, że właśnie teraz- w tej chwili obserwuję wokół rozmaite "oczyszczające choroby".

   Jeśli ktoś dotychczas nie znał a zaciekawił się tym co prezentuje pani Lora -proszę kliknąć na link do You Tube. Tam połączyłem wszelkie dotychczasowe tłumaczenia tej osoby w jedną listę: https://www.youtube.com/watch?v=yTqY8pHaKS8&list=PL4EIv3WozjWCTvPRFJ3kjPmeU88F3fF7T&index=4

Komu mało tej inspiracji na temat praw karmy niech koniecznie obejrzy film jaki udało mi sie ostatnio wynaleźć. Przesłanie tego obrazu -jak już pisałem w komentarzach - może na początku zszokować bo z pozoru wyłamuje się konwencjom i zasadom tu głoszonym jednak postaci Kobiet z tego filmu są na swój sposób fascynujące. Kobiety nowej epoki. Początek(2014) 
  Tu link gdzie można film zobaczyć on line: http://www.cda.pl/video/54568016

p.s. Ania niedawno polecała film "Cuda z Nieba" (2016). Opowieść na faktach - -własnie obejrzałem i wydaje mi się, że warto tu dołaczyć bo koresponduje z opowieścią pani Szremietiew na temat dziecięcych chorób.  

21 komentarzy:

  1. U mnie akurat oczyszczanie duszy i ciała, z nosa fontanna. Nie pamiętam kiedy miałam katar, więc myślałam, że katar to pikuś....a to prawie horror. Od jakiegoś czasu paznokieć u kciuka lewego zrobił się w białe plamki. Zastanawiało mnie to, a tu Twój filmik dał mi odpowiedź.
    Pozdrawiam Cię serdecznie....
    mogę filmik wrzucić do mnie na bloga? oczywiście z linkami do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Krystyno! No jasne, że możesz film polecać! Co w necie to nasze wspólne.

      Mam od wczoraj podobnie- nagła "niby grypa" albo "niby katar". Czułem, że coś się zbliża, znam już siebie na tyle, że gdy tylko pojawiły sie symptomy osłabienia to nie działałem na siłę (kiedyś u mnie to było normą ale też żyłem inaczej- masa obowiązków "nie do odłożenia"). 3 dni temu nagle mnie wzięło po południu 'na spanie", kolejnego dnia również. Jako, że miałem taką możliwość to natychmiast gorący prysznic, zawinąłem sie w "bambetle" i ....według przysłowia mądrej prababci: "lepszy śpik niż miska ryb" (co się wykłada: "lepiej pospać niż sie dobrze najeść"). Prawdopodobnie dzięki temu refleksowi dziś już jestem "na wylocie" choroby a objawy symboliczne trwały jedna dobę. W necie czytam o fali grypy - moja mama się rozłożyła 2 dni temu i dziś ledwie ją było można zrozumieć przez telefon. Niech się czyści- zaczyna się ostro rok 2017. Dziś też info od kolegi, że żonę znów do szpitala zawiózł itp.

      Usuń
    2. Bardzo ciekawy temat. Dziękuję. 'Przyszedł' do mnie w samą porę :) Mnie również nie ominęło, jak sądzę 'oczyszczanie'.

      Dawno już tak nie chorowałam...dokładnie od 23 grudnia i trwało 3 tygodnie. Zaczęło się jak typowe przeziębienie - osłabienie, bóle mięśni i głowy, dreszcze, katar, po tygodniu zwykły wirusowy katar przeszedł już w ostre bakteryjne zapalenie zatok, które leczyłam kolejne 2 tygodnie. W trakcie choroby (jeszcze przed obejrzeniem filmu) poczułam, że to musi być jakiś rodzaj duchowego oczyszczania związanego z nowym okresem po przesileniu zimowym. Udało się wyleczyć bez antybiotyku, przy użyciu naturalnych metod ale było ciężko. Naturalne metody tylko delikatnie łagodziły objawy, jakoś czułam, że i tak nie da się zbytnio przyśpieszyć procesu leczenia...

      Niestety większość ludzi podchodzi do chorób w sposób bardzo prymitywny, np. ''a tam,, zaraziłam się od koleżanki w pracy, pójdę do lekarza po antybiotyk i po sprawie''. Zero refleksji na temat stanu swojego organizmu i trybu życia, nie wspominając o kwestiach duchowych.

      Ponadto uważam, że 'powierzchowne' analizowanie infekcji, czyli tylko pod kątem stanu układu odpornościowego jest niewystarczającym uproszczeniem sprawy. Jeśli bowiem przy moim sposobie odżywiania i trybie życia (nisko przetworzona dieta roślinna z dużym nastawieniem na koncepcję surojedzenia i 7 spasów o których mówi Lewszunow, czyli zielone koktajle, miód, pyłek kwiatowy, mniszek lekarski itd + spacery, gimnastyka) miałabym tak słabą odporność, że organizm potrzebuje aż 3 tygodnie na uporanie się z infekcją to co musieliby przeżywać ludzie, którzy plastikowe jedzenie, popijają colą, boją się zielonego koloru i nie stronią od używek a za sport ekstremalny uważają brak windy i wejście na 3 piętro ;) A tymczasem wcale nie chorują jakoś szczególnie często. Piszę tak na przykładzie wielu moich znajomych. Musi istnieć zatem głębsza przyczyna i podłoże chorób...zwłaszcza jeśli chodzi o poważne, tzw. nieuleczalne choroby. (choć wiadomo, że wiele tych oficjalnie 'nieuleczalnych' chorób to ściema...)
      Temat ten jest bardzo interesujący podobnie jak związany z tym temat karmy. Niestety jest wiele sprzeczności w dostępnej wiedzy na ten temat. Na przykład książki Łazariewa wiele tłumaczą ale moim zdaniem też niestety gmatwają. Pierwsza i druga część mi się podobała, a po przeczytaniu 3 następnych już kompletnie nie widziałam o co chodzi. Wiele rzeczy się wzajemnie wykluczało, więc zrezygnowałam z dotarcia do 10 części.

      Podczas choroby naszła mnie jeszcze jedna refleksja dotycząca kataru i zapalenia zatok. Ta z pozoru powszechna i niegroźna przypadłość jest w istocie dość poważna. Zgadzam się z Krystyną, że to horror (mówię oczywiście o porządnym katarze). Człowiek odczuwa dyskomfort i ból w okolicy 3 oka, zostaje zaburzony proces oddychania (sen z zatkanym nosem jest koszmarem), traci się powonienie, następuje zatem brak węchu i smaku (ja straciłam na 2,5 tygodnia ), no i ogólnie ciężko myśleć i cokolwiek zrobić, bo cały czas głowa pulsuje i jest się przyklejonym do papieru toaletowego ;)

      D.

      Usuń
    3. No tak - ludzie zamiast przyjąć chorobę jak dobrego przyjaciela, który przyszedł nam coś zakomunikować -traktują ją jak wroga przeszkadzającego w gonitwie codziennej- gonitwie za czym? "za czyms ważnym- wszyscy gonią to chyba ważne prawda?"

      Tak! sen z zatkanym nosem to umieranie - szczególnie dla ludzi z uruchomionym "odbiorem energetycznym" -jak ja to nazywam przez nozdrza. U wielu "normalnych" hamburgerowców i palaczy to nie działa ale ktoś przestawiony już częsciowo na pochłanianie prany (czuję to szczególnie gdy zdarzało się w czasie prac budowlanych nawdychać kurzu- momentalny spadek jasności myśli, przygnębienie, którkowzroczność i brak "polotu". W takich wypadkach dobrze jest natychmiast przemyć zatoki własnym moczem -ale najlepiej nie dopuszczac do tych stanów i dobrze chronić system oddechowy wszelakimi maskami.
      3 dni temu miałem w nocy apogeum - dosłownie jak w wykładzie pani Szeremietiew- kłucia w dziwnych miejscach, ból gdzieś w kościach. Leżę, liczę oddechy - latarka pod reką -włączam świecąc na zegarek 23 -cia , znów oddech za oddechem - ciężka praca ale staram sie już nie popadać w irytację jak wiele lat wcześniej. To taka próba była- dzieki temu nie straciłem sił, przyszła nagroda w postaci godziny snu, zegarek 2 -ga w nocy, potem podobnie 4- ta . W zatokach aż kłuło. ktoś mi pisał, że ropa z zatok. Może nasze szyszynki się szykują do działania i w głowach sa zaprowadzane porządki. Czas pokaże.

      Usuń
  2. Dzięki!!!
    Ja też od wczoraj.
    A tak poza tym to transformacja naszej świadomości daje się odczuć na wielu poziomach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od wczoraj- aha, czyli jednak jakaś fala.
      Prawda- postrzeganie się zmienia niemal z godziny na godzinę. Bywają poranki gdzie spogladam jakbym to wszystko pierwszy raz widział.

      Usuń
  3. Witam
    Szukałam w internecie informacji o tym, jak dbać o włosy i tym sposobem trafiłam na tego bloga. Zachwyciło mnie kilka wpisów, na które na pewno wcześniej, może nawet dwa miesiące temu, nie byłabym gotowa - zachwyciło mnie też, że trafiłam tu akurat teraz. Piszę komentarz pod tym wpisem, bo jest najnowszy, a chciałam dać znać, jak miło mi się czytało. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Najpoczytniejsze tematy (będę musiał zaktualizować) sa dostępne po prawej od góry przez linki o nazwie "abecadło".

      Na ukończeniu mam 8 minutowy film - monolog tej samej pani co powyżej. Myslę, że najdalej jutro będzie w sieci. Dam informację tu w komentarzach, żeby nie otwierac kolejnego wpisu na blogu.

      Usuń
    2. Gotowe - https://www.youtube.com/watch?v=9HsZUI1DgwI

      Usuń
  4. Bardzo się cieszę, że zaproponowany przeze mnie film trafił w temat :-)

    Ja się chyba nie oczyszczam, bo od 2013 roku nie chorowałam.
    Oczyściłam się po kilku latach od przejścia na wegetarianizm i mam spokój.

    Z obserwacji widzę, że sporo osób teraz choruje.
    Moja ciocia rozchorowała się w święta i do teraz ją trzyma. Żaden antybiotyk nie pomaga, w końcu 3 dni temu wylądowała w szpitalu.
    Teściowej też wiecznie coś dolega. Dzisiaj rozmawiałam z jej mamą i mówiła, że teściowa znowu jest na antybiotyku i nie jest lepiej.
    Nie chcę teraz opiniować współczesnych metod leczenia (uważam jednak, że antybiotyk na wszystko to gruba przesada i ludzie przez takie coś już praktycznie nie mają odporności), chcę tylko zaznaczyć, że również obserwuję ten problem w moim otoczeniu.
    O wiecznie przeziębionych i alergicznych dzieciach już nawet nie wspominam, bo to tutaj norma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak- te antybiotyki jedzone jak ....no jak śliwki na przykład to zguba. Kilka dni temu czytałem wiadomość z USA pełną trwogi- tam sieje właśnie spustoszenie jakaś bakteria odporna już na wszystko. Będzie pomór bo ludzie zamiast polegać na własnym systemie odpornosci zaczęli poloegać na "gotowcach z zewnątrz".

      Usuń
    2. Ania 21 stycznia 2017 22:42
      ......
      "Ja się chyba nie oczyszczam, bo od 2013 roku nie chorowałam.
      Oczyściłam się po kilku latach od przejścia na wegetarianizm i mam spokój."

      Jadasz nabiał- w sensie mleczne rzeczy? (bo od lat dziwnym trafem włącza sie do tego pojęcia tez jajka).
      Pytam, bo mnie jednak lekkie symptomy oczyszczenia trzymają- smarkam. Byc może to wynik takich własnie pokus niedawnym czasem. Raczyłem się twarogiem i śmietana kremówką z okolicznej mleczarni (albo z mleka jakie miałem kiedyś od Szymona- on ma te smieszna szwajcarskie krowy i wiem, że też karmi tylko trawą).

      Usuń
    3. A jeszcze odnośnie antybiotyków: ludzie spożywający mięso z przemysłowych hodowli oraz takie samo mleko i sery maja antybiotyki w tych produktach. One sa już automatycznie dodawane do pasz.

      Usuń
    4. Generalnie u mnie było tak, że najpierw zostałam wegetarianką, potem tak samo wyszło, że zostałam weganką. Po jakimś czasie zatęskniłam do odrobiny nabiału. Aktualnie, jeśli chodzi o nabiał, to jadam tylko masło i trochę żółtego sera.

      Po jogurtach (bez dodatków) i białym serze było mi zimno, więc bez żalu odstawiłam.
      Ogólnie jogurty i ser wyziębiają, więc myślę, że jak najbardziej mogą powodować katar, szczególnie zimą.
      Śmietana nie wyziębia organizmu (jest neutralna), więc u Ciebie stawiam bardziej na biały ser. ;-)

      Mleka nie ruszę. Nie dość, że mi nie smakuje to potem jeszcze długo czuję je w żołądku.
      Poza tym nie widzę sensu picia mleka jako napoju. Wolę sok.

      Usuń
  5. Niedawno przypomniałam sobie o świątecznym programie Rolnik szuka żony, obejrzałam i się zdziwiłam gdy zobaczyłam partnerkę Szymona, przypadków nie ma, cuda sie dzieją. Pozdrawiam I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, ciekawie. Byłem w odwiedzinach w drugi dzień swiąt- poznałem Agnieszkę. Była wtedy pierwszy raz z wizytą w domu Szymona. Znajomość z tego co mi wiadomo rozkwita- Aga sie jeszcze uczy, Szymon jeździ do niej w weekendy.

      Usuń
    2. Znajomość z tego co mi wiadomo rozkwita
      Cieszę się, niech Im się wiedzie jak najlepiej i niech miłość i szcęście w Nich kwitnie. I.

      Usuń
    3. hmmm.. chciałem zmienić post z powodu tych "weekendów" - przecież mogłem napisać "w soboty" albo "pod koniec tygodnia". Zły przykład daję zachwaszczając naszą piękną mowę obrazową. Nie wymazuję już bo rozmowa straci sens- będe się wstydził :).

      Usuń
  6. :))))) Wstydź się wstydź:)))))

    OdpowiedzUsuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.