środa, 25 lutego 2015

Kobiecego szczęścia zdolna jest doświadczyć wyłącznie kobieta.



  Często dostawałam listy i komentarze, że nie wszystkie kobiety lubią gotować i siedzieć w domu. Nie wszystkie chcą wychodzić za mąż. Nie wszystkie posiadają zdolności twórcze i cechy kobiece. Wiele kobiet idzie męską drogą. A te, które idą nią już dostatecznie długo sformułowały już cechy męskie, męskie dążenia, męski sposób bycia. Wiele z nas już od urodzenia wychowywane jest chłopcy. Stawiają przed nami cele, starają się nas zmienić, uczynić bardziej samodzielnymi.

   A jeśli tak- jeśli jest to i Twoja historia to opisy żeńskiej natury zbulwersują cię tak samo jak i mnie jeszcze 10 lat temu. Ja od dzieciństwa chciałam być chłopcem. Zazdrościłam chłopcom - grałam w chłopięce gry. Przez długi czas nie miałam koleżanek, nie umiałam szyć, szydełkować, los gospodyni domowej nie był dla mnie pociągający. Dlatego też gdy pierwszy raz usłyszałam o tym, że każde z nas ma swoja naturę i żeńskie ciało dane mi jest nie przypadkiem - to bardzo mocno mnie to zaniepokoiło. To powodowało we mnie burzę protestów. I dalej szłam inną drogą- z uporem i bezapelacyjnie. 3 etaty, studia, kariera.

  Do czego doszłam? Do rozchwiania równowagi hormonalnej, chorób kobiecych i guzów piersi w wieku 20 lat a to zmusiło mnie do zadumy czy dobrze postępuję i czy nie odrzucam tego co dano mi z niebios?
Czy to naprawdę mój charakter i moja istota? A może są to nabyte wzorce zachowań i myślenia?
Zawsze uważałam, że lepiej być mężczyzną. Wygodniej być mężczyzną. Miałam żal, że moje ciało jest kobiece. Tak naprawdę na tą walkę ze samą sobą, ze swoją naturą traciłam  ogrom sił.  

  Chcę wam przedstawić taka analogię. Wyobraźcie sobie, że kobiety to drzewa brzoskwiniowe a mężczyźni to na przykład kokosowe palmy.
Jeśli negujemy to, że dano nam kobiece ciało to staramy się na drzewie brzoskwiniowym wyhodować kokosy. Pewnie i to jest możliwe skoro nawet na Syberii hoduje się arbuzy ale ile wysiłku to kosztuje?.

  Cały czas mi mówią, że kobiety są różne. Oczywiście, że są -ja temu nie zaprzeczam. Istnieje wiele gatunków drzew brzoskwiniowych ale wszystkie one należą do jednej rodziny - do rodziny drzew brzoskwiniowych. Chwytacie o czym mówię? Jedno ma owoce większe a inne drobniejsze. Jakieś jest wyższe a jakieś niższe czy bardziej gęste. Jedne owoce są słodsze a inne bardziej soczyste. Każde drzewo jest wyjątkowe ale każde z nich jest brzoskwiniowym.

  Tak samo z kobietami- jesteśmy różne, mamy różne spojrzenia, różne charaktery i cechy indywidualne. Ale jednoczy nas to, że jesteśmy kobietami -to znaczy mamy pewne cechy wspólne nawet jeśli nie mamy ochoty tego przyznać. Można całe życie stracić na to żeby stać się palmą ale to jest niemożliwe. Można upodobnić się do palmy, dorobić sobie kokosowe gałązki i zachowywać się tak jak kokosowe drzewo ale tak czy siak we wnętrzu pozostaniesz brzoskwinią. Siły stracone na maskaradę mogły by zostać użyte na wyhodowanie smacznych brzoskwiń. A tak ostatecznie plon jaki otrzymujemy jest ubogi, niedojrzały i niesmaczny.

  Tak samo jest z naszą naturą. Można ile chcesz negować swoją kobiecość. Nawet płeć można dziś zmienić drogą chirurgii ale sedna istoty to nie zmieni. W każdym razie masz wolność wyboru i możesz spróbować jeśli chcesz.

  Ludzie często powiadają, że nie należy tak ściśle rozdzielać męskiego i kobiecego, że jest to zbyt kategoryczne i niewłaściwe. Ale przecież Bóg dla-czegoś stworzył nas takimi różnymi a to oznacza, że miał jakieś przyczyny do tego aby podkreślić fizjologicznie te różnice.

  Co czynić z męskimi cechami charakteru?

  Męskie cechy charakteru mają wszyscy. Kwestia tylko na ile one dominują w Twoim charakterze. Bez niektórych męskich cech jest bardzo trudno kobiecie przeżyć we współczesnym świecie. W każdym razie do czasu zanim nie wyjdzie za mąż.

  Oczywiście najlepiej jest nie nabywać takich nawyków jak upór, współzawodnictwo i brutalność. To właśnie dlatego dawniej dziewczynki od dnia urodzenia były przygotowywane do żeńskiej drogi życiowej. Nauczane były kobiecych rzemiosł, spotykały się w kobiecych zespołach, kobiecych szkołach. Od dzieciństwa uczone były być żonami i matkami. A już na pewno nie kończyły dwóch uniwersytetów, doktoratów itp. Nie uczyły się budowania kariery i bycia niezależnymi.

  Ale jeśli bierzemy za pewnik dzisiejszy dzień to nie ma sensu narzekanie na niesprawiedliwość. Nikt nie uczył? - naucz się sama. Nigdy nie jest za późno.
Jeśli masz 90% cech męskich to warto pomyśleć o tym by rozwijać w sobie kobiece. Krok za krokiem rozwijać kobiece nawyki, kobiecy sposób bycia. Jeśli nikt ci od dzieciństwa nie wyjaśniał sensu i celu Twoich narodzin w kobiecym ciele to możesz sama sobie wyjaśnić to teraz. Nawet mając 80 lat nie jest za późno zmienić bieg historii.

  Po co potrzebne?

  1.Po to by zbudować relacje z prawdziwym mężczyzną. Wiele - nawet bardzo silnych i upartych kobiet- pragnie mieć u boku prawdziwego mężczyznę. Aby był w stanie pokonać nie tylko wszystkie smoki ale i ją samą. Tylko że prawdziwych mężczyzn to nie pociąga - po co tak głupio pożytkować swoją energię? Przecież lepiej zmienić świat, pozabijać wszystkie smoki niż upokorzyć jednego mężczyznę w spódnicy. (wytłuszczenie tłumacza artykułu) Dlatego też najczęściej u boku męskiej kobiety jest zniewieściały mężczyzna. Inny po prostu nie wyżyje a ten w miły sposób ją dopełnia będąc jej wsparciem. Tylko że od tego nie przybędzie szczęścia w jej życiu. Wszak polegać na nim ona nie może. On jest zupełnie niepodobny do prawdziwego mężczyzny.

  2. Po to by być zdrową. Przecież nasz system hormonalny jest bardzo delikatny i jeśli idziemy nie tą drogą to doznajemy jego uszkodzenia. Kiedy zachowujemy się jak mężczyzna to w naszym organizmie zaczynają dominować męskie hormony. One być może czynią nas bardziej wytrzymałymi, silniejszymi i bardziej zdecydowanymi lecz dla naszej fizjologii dłuższe oddziaływanie takich hormonów kończy się smutno.

  3. Po to aby przekazać swojej córce inny scenariusz i inny model. Jesteś silna, samo-stanowiąca i masz silną wolę. Wszystko osiągnęłaś sama. Ale czy jesteś z tym wszystkim szczęśliwa? Czy nie zamieniłabyś tego wszystkiego na solidne męskie oparcie będące obok?  Jeśli Twoja córka będzie widzieć jak dobrze być kobietą to sama będzie tak chciała. W ten sposób uniknie ona wielu problemów i błędów.

  4. Po to aby rozkoszować się nieustannym kobiecym szczęściem, którego raczej nie doświadczasz wymachując swoją szabelką. Aby się do niego zbliżyć trzeba zejść z konia i odłożyć swój oręż bo szczęście to jest delikatne i bardzo kruche. Można je łatwo zniszczyć grubym słowem lub ostrym cięciem szabli. Doświadczyć kobiecego szczęścia jest w stanie wyłącznie kobieta i jest to jej osobisty wskaźnik tego, że porusza się ona w prawidłowym kierunku. 

  5. Działać już w inny sposób czyli "zatrzymać konia i gasić pożar w izbie" * już potrafisz. W razie czego nawyk w mig się w Tobie przebudzi ale póki jest czas pokoju to izby nie płoną i konie nie skaczą. A może tak nauczyć się nowego wzorca zachowań? Tak- z początku będzie trudno i jakby nieswojo. Czasem być może na siłę i bez entuzjazmu a potem stopniowo pojawi się ciekawość i inny smak szczęścia. To tak jak ze spódnicą - na początku trudno się zmusić do noszenia wyłącznie sukienek a po miesiącu rozumiesz, że nie masz ochoty ubierać spodni a odczucia w nich nie są zbyt przyjemne.

  Tak samo jest z cechami kobiecymi. Zaczynając komunikację z dziewczynami w wielu miejscach musiałam się przemóc. Ale ile można gadać o bzdurach? - pora przejść do rzeczy i działać! Stopniowo zaczęłam się relaksować podczas babskich spotkań a dziś są to dla mnie najcenniejsze i najważniejsze rozmowy. Nie mogę zrozumieć jak dawniej żyłam bez przyjaciółek.

  I nie dąż do 100% kobiecości gdyż we współczesnym świecie dobrze by było rozsiewać dobroć i łagodność poprzez aktywność, entuzjazm i dążenie do celu.  

  Wystarczy zacząć zachowywać się inaczej, dodać do swojego życia nowe elementy - bądź to noszenie spódnic, rozmowy z przyjaciółkami, rękodzieło albo dbałość o siebie. A po jakimś czasie zauważysz zmiany w swoim charakterze, w samopoczuciu i w swoich relacjach.

  Wystarczy zacząć wypełniać kobiece powinności nawet jeśli one się Tobie nie podobają aby po pół roku ze zdziwieniem odkryć że mąż również zaczął wypełniać swoje męskie. I wraz z tym jak przeniosłaś się w stronę kobiecości w nim zaczęła przejawiać się męskość. A po jakimś czasie pojmiesz, że wreszcie możesz się oprzeć na jego mocnych plecach nawet jeśli wychodziłaś za mąż za maminsynka.

  Możesz też wybrać inny wariant i zostawić wszystko tak jak jest. Po to dano nam swobodę wyboru. Chcę po prostu powiedzieć Tobie dwie rzeczy:

   Jeśli dano Tobie kobiece ciało to nie jest to przypadek. Jest to punkt orientacyjny gdzie znajduje się Twoja główna nagroda, którędy biegnie Twoja ścieżka.
Jeśli nawet w tej chwili jest w Tobie więcej cech męskich to nie jest to wyrok. Stosunek procentowy zawsze można zmienić jeśli podejść do tego świadomie.  Główne jest życzenie i motywacja.

  Życzę Tobie znalezienia drogi do swoich źródeł.
Autor: Olga Waliajewa

* - jest to odniesienie do powiedzenia powszechnego dziś w kulturze rosyjskiej.
Opis stereotypu jakoby idealnej kobiety rosyjskiej "«коня на скаку остановит, в горящую избу войдёт».
"Konia w skoku zatrzyma i do płonącej izby wejdzie".


4 komentarze:

  1. Bardzo wartosciowy i instruktarzowy wpis.
    Dajacy nadzieje na zmiany i Kobietom i Mezczyznom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię Beato - z zaduma przeczytałem go w tej chwili jeszcze raz.

      Usuń
  2. Jędrzeju, ja na pewno bede jeszcze do niego wracac tak jak i do wpisu o chodzeniu w spodnicach i sukienkach.
    Czytajac Twoj komentarz zaczełąm zastanawiac i sprawdzac jak sie pisze instruktarz/ż okazuje sie ze i tak i tak. Ale w kazdej opcji co innego znaczy. Tu wlasciwiej/poprawniej bedzie jednak przez 'ż' czyli wpis jest instruktażowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe - nie zastanawiałem się nad pisownią tego słowa. Odnośnie "instrukcji obsługi" (he, he - wymknąłem się kłopotliwej końcówce) to blog nabiera nam życia i czasem żałuję, że nie ma formuły forum bo nie widać gdzie pojawiły się nowe dopiski. Bardzo mi się podoba Twoje spojrzenie - ja mam po dziurki w nosie rozmarzonych, bujających w obłokach fantastów. Sam siebie od dawna określam mianem "idealista praktyczny" - głowa w chmurach a nogi twardo na Ziemi. Wnerwia mnie wręcz bajanie wszelakie i brak przekuwania choćby małej krzynki w praktykę. Ty jak zdążyłem poznać należysz do grona ludzi potrafiących nadawać kształt realny swoim marzeniom. To dziś cecha bardzo rzadka. Oj - teraz nie dam rady ...zaraz do kielni biegnę ale może jesienią ( albo w dzień deszczowy) pokuszę się o wpis na podobne tematy. Dojrzewa kilka myśli między innymi w związku z nagłaśnianym niedawno zjazdem w Kruszwicy. Tam będzie ( sądzę po oganizatorach) takie właśnie wspólne "och!! ach !!" - ludzie rozjadą się do domów i zostanie wszystko jak było. Szkoda czasu. / Jeszcze odnośnie "zaczynów" do rozmowy - tak samo wiele emocji budzi sprawa genetyki ( że Słowianie to blondyni i takie tam bzdury) - przed chwilą dopisałem komentarz w odpowiedzi pod tematem "plaster Buddy". Serdeczności o dobrego dnia Beato !!!

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.