oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=al4ADH7mjng
Istnieją relacje osobiste, relacje personalne i istnieją relacje interpersonalne. A wszystkie one są relacjami z Bogiem. Mówiąc prościej, jeśli masz relacje z Bogiem, to masz relacje ze wszystkimi ponieważ to są Jego relacje z tobą poprzez nich. Jeśli relacja jest zła, ty nie rozumiesz czego Bóg od ciebie chce poprzez tego człowieka. To nie jest tak, że to jest jakiś alkoholik, którego nie rozumiesz. Ty Boga nie rozumiesz. A dlaczego nie ma wzajemnego zrozumienia? Bo brak jest relacji. Ty nawet nie chcesz wdawać się w szczegóły. Patrzysz tylko, żeby to sobie zniknęło. A Bóg przez tego człowieka chce tobie coś zakomunikować.
Najciekawsze rzeczy, jakie do nas trafiają w życiu – w formie podarunków – trafiają do nas od zupełnie nieoczekiwanych ludzi. A najprawdopodobniej od tych ludzi, od których w żaden sposób nie chcemy być zależni. Czyli, że nie chcemy mieć relacji z tym człowiekiem, ale tak to właśnie bywa. To jak w tej przypowieści o „Synu marnotrawnym”. Pamiętacie jak to było? Był tam jakiś ojciec. On miał jednego syna, który był posłuszny. I był też drugi, który sobie gdzieś tam poszedł i się szlajał, wszystko rozpuścił, a potem wrócił i ojciec cieszył się z powrotu tego właśnie syna.
I tak samo jest z nami. Bóg tak samo cieszy się z powodu grzesznika, który sobie coś tam przemyślał, bo ten jest jak ta zagubiona owca - w Biblii występuje też takie porównanie. Bardziej się cieszył z tego co się odnalazło, niż z tego, który był na miejscu. Ten będący na miejscu był w porządku. U mnie jest na przykład tak – wiecie, że mam syna i córkę – i cieszę się z osiągnięć Alicji, że ona rozwiązuje jakieś tam skomplikowane, trygonometryczne funkcje. Ale ta moja radość jest taka umiarkowana, bo ja do tego przywykłem. U niej jest wszystko w porządku, ja się już uspokoiłem, ale u Władka – a on jest o dwa lata młodszy – jeśli nagle następuje jakieś olśnienie i on się tak cieszy, że coś nagle rozwiązał, to się cieszę, że on taki zuch, że stało się coś nowego. No i tak samo będzie z Alicją, jeśli ona zrobi jakiś nagły postęp, z tego się też bardzo ucieszę. Sprawia radość kiedy coś, co nie działało nagle wskakuje na miejsce i zaczyna być zdrowe.
Tak więc jeśli szanuję mamę, to wszystkie moje osobiste relacje będą w porządku. One zależą od mamy - ona jest niejako takim "zakładem produkcyjnym". Jeśli chcesz to ją szanuj, jak nie chcesz nie szanuj. Jeśli szanujesz matkę, to masz dobre relacje z mężem. Wszystkie dzieci są zdrowe i wszystkie są mądre. Wtedy masz prawdziwych przyjaciół, którzy są praktycznie jak krewni. To są te relacje osobiste.
Tutaj
zawiera się także to, że ludzie przychodzą się do ciebie uczyć. Sam
stajesz się nauczycielem i znajdujesz także jakiegoś swojego
nauczyciela. Wszystko to jest uważane za relacje osobiste. I za to
wszystko odpowiada mama. To są cztery rodzaje relacji. Tak w ogóle tych
typów relacji jest 12, ale te cztery są najważniejsze.
Jeśli tych czterech brak, to o tych drugorzędnych w ogóle nie ma co mówić. Ja je jeszcze wymienię. To są:
1.relacje małżeńskie,
2. relacje z rodzicami,
3. przyjaźnie oraz
4. relacje uczeń-nauczyciel.
To jest też konieczne i to są relacje osobiste, personalne, ponieważ przekazywana jest wiedza. W ten sposób przekazywane jest doświadczenie danego człowieka. I wtedy ma miejsce nauczanie.
Istnieje jeszcze piąty typ relacji - to są relacje interpersonalne. Tamtych poprzednich jest cztery, ale ludzi, którzy uczestniczą w tamtych relacjach nie ma wielu. Jeden ojciec, jedna matka. Wedy co prawda powiadają, że ma być siedem matek i siedmiu ojców, siedem pokoleń, ale nie będziemy w tej chwili w to wnikać. Spojrzymy na to wyłącznie ze względów biologii.
Prawdziwych przyjaciół też nie może być wielu. Znajomych możesz mieć tysiące, ale prawdziwych przyjaciół wielu nie ma. Dzieci też nie jest zbyt wiele. Był co prawda taki przykład, że pewien Włościanin miał 60 dzieci. On miał dwie żony i one mu rodziły dwojaczki, trojaczki, ale zazwyczaj jest 12 czy 16 dzieci na przykład w muzułmańskich rodzinach.
Takie same były rodziny rosyjskie przed rewolucją. Wtedy to uważano za normalną rodzinę. Oni stanowili klan. Tam nie potrzeba było przedszkola czy żłobka. Im nie była potrzebna żadna socjalizacja. Oni to wszystko doświadczali między sobą. Potem rozeszli się gdzieś do różnych korporacji i pomagają sobie wzajemnie. Wszystko jest w porządku. Na co im jakaś tam socjalizacja?
A jeśli urodziłeś się w rodzinie jeden, to musisz teraz nawiązywać jakieś relacje. Ale tak czy siak takich relacji krewnych, rodziny jest niewiele. A wszyscy pozostali stanowią większość. Stań sobie na zatłoczonym dworcu kolejowym i tam jest więcej ludzi niż cała twoja rodzina. Albo idź sobie gdzieś do teatru czy do kina. Tam jest podobnie. Patrzysz wokół i nie znasz tych ludzi. To są właśnie relacje interpersonalne. No i teraz to w jaki sposób ułożysz sobie relacje z nieznanymi ludźmi - jeśli na przykład na ciebie napadają jacyś bandyci albo ktoś ci zaczął ubliżać. Za to odpowiadają relacje z ojcem.
I jest tak, że ci różni nieznajomi niektórych ludzi w ogóle nie zauważają, ci są dla nich obojętni. A do innych są w stanie się doczepić, ograbić, rzucić klątwę itp.- za to wszystko odpowiedzialne są relacje z ojcem. I takich relacji jest więcej.
Mama natomiast uosabia pewnego rodzaju długoterminowe relacje, które ciężko jest uchwycić, to są relacje karmiczne, tam finansowe relacje są zakazane, będą tam jakieś podarunki, nikt tam niczego nie liczy, tego co kto komu jest winien.
A dlaczego? Bo tego się nie da wyliczyć.
Taki wokół mam krąg tych osobistych relacji. A tak nawiasem mówiąc to można stracić. Każdy ten krąg posiada, ale możemy go stracić.
No i tu jeszcze dodam, że przyjaciele są również zaliczani do krewnych. Przyjaciele to są krewni z dawnych wcieleń. Dobre przyjaźnie nie zawiązują się od tak. To są pewnego rodzaju głębokie relacje, gdy ktoś komuś coś był winien albo ktoś komuś coś oddał, coś tam już poprzednio między nimi było.
I to są tacy ludzie, że patrzysz na niego i jakbyś go znał 100 lat. Stwierdzasz, że można się z nim przyjaźnić. Takie głębokie przyjaźnie zależą od mamy i takich przyjaciół jest niewielu.
A od ojca zależą wszystkie pozostałe relacje. W ogóle tato odpowiada za to, abyś nie stał się sekciarzem osobistych relacji - relacji ze swoim klanem albo relacji ze swoim narodem. Żeby nie było takiego fanatyzmu, że my to jesteśmy w porządku a wszyscy inni nie.
Za to wszystko odpowiada tata. Tato odpowiada za ten rozum - za to że czasem się tam o kogoś otrzemy.
Jeśli relacje z tatą są złe, to chodzę i ciągle strachliwie rozglądam się wokół. Bo wtedy wszyscy wokół rozumieją, że albo nimi pogardzam albo ich nie doceniam, albo mam ich gdzieś. Rodzaje agresji są różnorakie i ona mnie wtedy dotyka według zasad karmy. Nawet jeśli się przeprowadzę do innego kraju to tam będzie to samo. Wszystko w tej sferze zależy od relacji z ojcem.
Słyszeliście o istnieniu takiego boga Shivy. On ma żonę Parvati. Sziwa i Parvatti mieli dzieci i jednym z nich był Ganesza, taki z głową słonia. To dziecko miało początkowo głowę normalną, tak jak u człowieka, a potem tata się zezłościł i mu ją odciął ( tak to opisują Wedy), bo syn w czymś tam mu przeszkadzał
A potem zmienił zdanie, i mówi, "no dobrze żyj", wziął inną głowę. No i tamten zaczął chodzić z głową słonia i jeszcze mu był za to wdzięczny. W ten sposób pojawił się pół - bóg Ganesza
Ten Shiva miał jeszcze drugiego syna, no wiecie - Shiva był taki wojowniczy gość, taki poważnej postury i pojawił się drugi syn Kartikeya. Ten Kartikeya jest uznawany za wojennego dowódcę całego wszechświata. Wszystko co się tyczyło wojny, tym zarządzał właśnie Kartikeya.
No i w pewnej chwili weszli w spór, ten Kartikeya z Ganessą. Zaczęli się spierać, który z nich szybciej obiegnie cały wszechświat. A ponieważ oni nie byli tacy jak ludzie, tylko byli półbogami, to potrafili przemieszczać się bardzo szybko w zupełnie inny sposób.
No i zabrzmiała komenda start i Kortikeya wystartował. Zadanie było takie, żeby okrążyć trzy światy. Ja już tu nie będę wdawał się w szczegóły, chodzi o to, że nasz wszechświat składa się z trzech podstawowych światów. Tak naprawdę jest wiele światów, ale te podstawowe są trzy.
Kartikeya ruszył, a Ganesza wstał, trochę się umył i trzy razy okrążył tatę z mamą zanim przybiegł jego brat.
Kartikeya wrócił i taki zasapany mówi: " Ty tu jeszcze siedzisz? A ja już obiegłem 3 światy". A Ganesza odpowiada: "a ja już tutaj dawno siedzę i czekam".
Wniosek jest taki: Jeśli
okrążysz mamę z tatą i okażesz im szacunek, to cały świat już
jest twój.
Tutaj jest mowa o paramparze, jedno wyjaśnienie powiada, że oznacza to "z rąk do rąk", ale istnieje także drugie objaśnienie: istnieje atma- czyli duch i istnieje param-atma, nad-duch
A więc jest wiedza o tym co najwyższe i ona jest przekazywana od taty z mamą - po prostu na poziomie jakichś instynktów. Rodzice są czystsi od nas.
Oni mogą nie mieć pojęcia jak działają jakieś tam gadżety, ale jacy oni są tacy są. Oni mogą nawet być alkoholikami, ale to są te wrota, przez które przyszliśmy na ten świat. Innej bramy nie ma.
Myśmy precyzyjnie wybrali sobie dokładnie takie wrota, Jeśli my tych wrót nie szanujemy, to nie szanujemy tego duchowego świata i zaczynamy popełniać różnorakie błędy.
No i co czynić jeśli z mamą mamy złe relacje?
Spróbujcie po prostu zrobić takie doświadczenie
Po pierwsze, mama czegoś od was oczekuje. Jeśli jesteś na przykład mężczyzną to czego będzie od ciebie oczekiwał ojciec?
Ojciec chce żebyś zaistniał w społeczeństwie, abyś tam na przykład uzyskał nagrodę Nobla, abyś zachowywał się jak mężczyzna, a jeśli jesteś kobietą, żebyś była piękna, abyś miała dobrego męża, który się tobą opiekuje i tato będzie z uwagą przyglądał się zięciowi, żeby ten był konkretnym mężczyzną.
Tata to jest wcielenie zasad, a mama, nie, mama nie stanowi zasad.
Jeśli na przykład po zajęciach szkolnych była jakaś tam potańcówka i córka wraca późno, to tata już czeka z paskiem i mówi: "a ty gdzie się szlajasz?, czy ty wiesz która jest godzina?"... i tak dalej.
A mama to chodząca miłość, ty możesz być kryminalistą, dostałeś wyrok a mama .. oj ty mój kochany.. bez względu na to co czynisz. A spojrzenie taty jest inne, to jest uosobienie praw,
Jest nawet taka tradycja, ja tu zaryzykuję stwierdzenie, że tata jest ucieleśnieniem materialnego świata, a mama świata duchowego.
Dlaczego tak jest? Bo w świecie duchowym ciężko jest cokolwiek policzyć.
A w materialnym świecie jest wszystko policzone, ile energii, ile pieniędzy i zasada jest świętością. Nie da się istnieć w świecie materialnym i niczego nie liczyć. Nawet Jezus powiedział, że to co cesarskie cesarzowi a to co boskie bogu.
I wszyscy ci ludzie, którzy tak zawisnęli na mamie, - a tak przy okazji kryminaliści, oni właśnie na mamie polegają, u nich jest kult mamy. Zajrzyjcie do jakiegokolwiek wiezienia i posłuchajcie tam piosenek, wszystkie są o mamie, a o tacie nie ma żadnej. A wiecie dlaczego?
Dlatego,
że to jest wynik braku ojca. Im nikt do głowy nie wbił zasad, bo była sama mama. Mama nie jest w stanie dać w tym zakresie nic, ani dziewczynce, ani chłopcu. Ona nie nauczy ich zasad, bo jest sama. I nawet nie powinna. Ona tego nie potrzebuje.
A ponieważ nie było taty, to syn trafił do kryminału. Dlatego u nich jest tam kult mamy, a tata to jest niegodziwiec, który gdzieś tam uciekł. Dlatego ojciec jest bardzo potrzebny.
Powiem nawet więcej – tutaj mamy wykład na temat roli mamy, ale w obecnych czasach tata jest bardziej potrzebny niż dawniej. Dzisiaj na Ukrainie zabija się ojców, a nie matki. A to dlatego, że mama nie weźmie do ręki broni. Ona nigdzie tam z bronią nie pójdzie. To ojciec stanowi tą decydującą moc, bo mama jest ogniskiem domowym. Ona zajmuje się relacjami osobistymi. A co nam z tych osobistych relacji, jeśli ta rodzina żyje w takim wrogim otoczeniu? Trzeba przecież, żeby te rodziny w jakiś sposób się łączyły. A myślicie, że kobiety będą jednoczyć rodziny? Nie będą. To jest zadanie męskie. Mężczyźni będą je jednoczyć.
Traktaty i pisma mówią, że jeśli kobieta zaczyna się zajmować różnymi zewnętrznymi sprawami, chodzić gdzieś tam do jakichś klubów, gdy zaczyna filozofować, zajmować się jakąś tam organizacją, to trafia do piekła.
Natomiast mężczyzna, jeśli całą swoją aktywność poświęcił wyłącznie sprawom domowym, to również trafia do piekła. Mężczyzna i kobieta nie mogą się wzajemnie zastąpić. Oczywiście kobieta może się zajmować czymś na zewnątrz, ale tylko wtedy, kiedy w domu już wszystko jest uporządkowane. Tak samo jest z mężczyzną. On też się może zająć w jakimś stopniu domem, jeśli wszystko na zewnątrz jest wykonane. Gdy upolował i przyniósł do domu tego przysłowiowego mamuta, wtedy może się zająć domem, poprawić gdzieś tam dach, czy werandę. Zająć się naprawą samochodu i podobne rzeczy.
I takie zachowania powinny być przekazane dzieciom. Wtedy dzieci będą normalne. Jeśli dzieci tego nie przejęły, a przejmą to tylko w tym wypadku, jeśli szanują matkę i ojca. A wtedy będą miały dobre relacje zarówno z nieznajomymi ludźmi oraz ze znajomymi, z którymi się często spotykają.
A co się dzieje, jeśli nie szanują matki i ojca? Jeśli brak jest szacunku do matki i ojca, to nie ma u mnie stabilnych partnerów życiowych. Brak jest u mnie przyjaciół, brak jest rodziny. Wtedy chodzę na jakieś imprezy, gdzie spotykają się nieznani ludzie. I brak jest wtedy u mnie bliskiego otoczenia. Oto za co odpowiada mama - za te właśnie bliskie relacje. Wtedy to bliskie otoczenie jest.
No i co czynić, kiedy brak jest mamy? Kiedy na przykład dawno temu już umarła? No i co teraz czynić? Ona wcale nie umarła. Otrząśnijcie się. Ona jest tutaj wokół, w naszym polu informacyjnym. Dobrzy psychologowie doskonale o tym wiedzą. Po prostu myślcie o mamie dobrze. Wszystko, co o mamie myśleliśmy źle, trzeba przetransformować na dobro. Trzeba zrozumieć, dlaczego ona tak postępowała. Dlaczego ona mnie na przykład tak krótko trzymała? Albo dlaczego zmuszała mnie do wykonywania czegoś? Można podać bardzo dużo przykładów.
Weźmy przykład tej piosenkarki Ałły Pugaczowej. Czy ona zaistniała w społeczeństwie? No jeszcze jak. A czy ona zaistniała w rodzinie? Wcale nie. Jedna próba, druga, trzecia, czwarta, bo ona nienawidzi swojej matki. Ona sama to gdzieś powiedziała, że mama ją zmuszała do nauki. Już nie pamiętam, co tam jeszcze o tej swojej mamie mówiła. No i zaistniała w społeczeństwie. A tam od razu jeden mąż, drugi, trzeci. Ludzie z zadowoleniem słuchają tych jej pieśni. One często są takie dotykające głębokich uczuć. Ale w tym wszystkim jest jakiś ból. A wszystko dlatego, że ona z jakichś powodów nie zrozumiała swojej mamy - nie zrozumiała, że mama chciała dla niej jak najlepiej.
No, a już ta ostatnia sprawa z jej życia, o której głośno w niektórych mediach – mówię to w tej chwili tak, nie żeby osądzać - mam na myśli te jej dzieci z probówki. Wiadomo, że tam są teraz kłopoty zdrowotne, no i czy to jest życie osobiste? To jest nieszczęśliwa kobieta.
No nic, takich jak Ałła Pugaczowa jest bardzo wiele. Mam na myśli to, że ona na scenie już jest widoczna bardzo długo. Oczywiście to też zasługa jakichś tam jej układów, ale gdyby nie miała talentu, to żadna protekcja by jej nie pomogła. Nikt by tak długo na scenie nie przetrwał, wyłącznie z powodu układów. Ona musiała się w tym celu mocno potrudzić.
Opowiadali jej bliżsi znajomi – kompozytorzy i autorzy tekstów, że był taki czas, że we trójkę wynajmowali jedno mieszkanie. Jeden pisał dla niej słowa, drugi pisał muzykę i wypuszczali piosenkę za piosenką. Tam była taka mała fabryka piosenek. Świat się do niej dostosowywał, no a jej osobiste życie jest jakie jest.
Ktoś może powiedzieć: „No tak, jeśli kogoś za bardzo wciągnęło takie życie społeczne - zewnętrzne życie, to na pewno ucierpi życie osobiste.” To też prawda, tak może być.
Dlatego też rozróżniamy pięć rodzajów rodzin. I tylko jeden z tych typów przewiduje, że mężczyzna jest całkowicie w roli kobiety. No bo jeśli między dwojgiem jest miłość, to oni – mężczyzna i kobieta mogą zawsze zamieniać się miejscami.
W Mahabharacie były takie opisy, przykładem może być Bóg Indra i jego żona Śaći. To jest właśnie taki archetyp rodziny. A istnieje też inny archetyp, tu wzorem jest Parwati i Śiwa albo Brahma i Saraswati. Jest też przedstawiany wzór bogini Yami i Yamarage, czyli bóg śmierci. Wszyscy oni mają różne funkcje i tylko jeden z przedstawionych tutaj typów układów rodzinnych jest taki, że dzieła społeczne zajmują całe życie. To są bardzo rzadkie dusze, u których te zajęcia nie zabijają życia osobistego. Te dusze są tak naprawdę bardzo otwarte na otoczenie. Oni wszystko przeżywają tak jak swoje. A u wszystkich pozostałych jest inaczej. Wszyscy chcą być królami, a ty musisz pomieścić w swoim sercu cały ten otaczający ciebie naród.
I dlatego tutaj bardzo ważne jest istnienie ojca, żeby istniał ten szacunek dla taty. Jeśli ten tato u ciebie istnieje, to wtedy możesz i masz wszystko. A jeśli ty wszystko przekładasz na mamę, tylko od niej czerpiesz wzorce i z nią jesteś połączony, tylko mamę kochasz, to mało prawdopodobne, że będziesz miał rolę jakiegoś króla w społeczeństwie.
Chłopców powinni kształcić wyłącznie mężczyźni. W obecnym czasie rola mężczyzny sprowadzona jest do minimum. A dlaczego tak jest? Jeśli chcesz, żeby był bałagan w społeczeństwie, to zlikwiduj mężczyzn, albo przejmij ich funkcje. Rolą mężczyzny jest obrona swojego domu, kształcenie dzieci, w tym również wymierzanie kar i wiele innych.
A w obecnym czasie jest tak, że istnieje zewnętrzne kształcenie, które zajmuje się sprawą wychowania dzieci. I ono jeszcze ingeruje w rodzinę i sprawdza, czy wy ich dobrze tam wychowujecie. Czy czasem nie zakazujecie dzieciom uczestnictwa w lekcjach uświadamiania seksualnego? W Niemczech teraz tak jest – dwa razy dostaniecie mandat, a za trzecim razem wepchną was do więzienia. Wasze dzieci nie są wasze. Mężczyzna powinien wziąć kij i pognać to ze swojego domu.
Dzisiaj rodzinę broni policja, kształcą jacyś nauczyciele, a to jest funkcja mężczyzny. To on to powinien czynić. No i dlatego brak jest mężczyzn. Oni są po prostu usuwani i zostaje samotna mama. A ona sama nie jest w stanie nic uczynić. No i w ten sposób rosną przestępcy. Czyli w istocie egoiści, nie potrafiący kochać. W takie coś w tej chwili stacza się społeczeństwo.
Ten proces opisany jest w Bhagavad-gicie. Tam jest opis takiej sceny, gdzie Kriszna przyprowadził Arjunę przed dużą armię a Arjuna mówi: „I co - my mamy ich wszystkich zabić?” Tam nie było kobiet, tam byli sami mężczyźni. No i Arjuna mówi: „Jeśli my ich wszystkich zabijemy, to kobiety się zdegradują.”
Kobiety bez mężczyzn się psują. Wszystko dlatego, że taką mają naturę. A wiecie na czym polega zepsucie kobiety? To się dzieje wtedy, kiedy kobieta przejmuje rolę mężczyzny. A na czym polega zepsucie mężczyzn? Dzieje się tak wtedy, kiedy mężczyzna zaczyna wykonywać coś za kobietę. Oczywiście, jeśli brak kobiety, to on może to czynić, ale jeśli ona jest, to nie powinien. No, jeśli on przejmuję tę rolę, to następuje zepsucie. Jeśli u niej jest czas, żeby się tym zająć, no to następuje zepsucie. Pisma święte powiadają, że w następstwie tego urodzi się niewłaściwe potomstwo i w następstwie wszystko upadnie. Wszyscy wpadną w pustą religię. No i w tej scenie Arjuna pyta: „No i jak my mamy ich pozabijać?”
Na co Kriszna się uśmiechnął i mówi: "Tak, to jest złe, ale niech to ciebie nie przygnębia. Przecież wiesz, że wszystko jest w moich rekach. Ja to wszystko potem cofnę".
Tak więc uważa się, że jeśli kobieta z mężczyzną zamieniają się miejscami to jest to jest to rezultat tak zwanej "ugra karmy".
Po pierwsze dlaczego u nas jest teraz w zasadzie na całym świecie jest taka sytuacja? To nazywane jest niewybaczalnym przestępstwem wobec ducha świętego. Można nawet wykrzykiwać bluźnierstwa przeciw Bogu, można wykrzykiwać jakieś tam pretensje. Ja osobiście często się z Bogiem spieram. Średnio bywa to co najmniej raz w miesiącu.
Czasami wykrzykuję: "jak tak może być?!". Potem czasami go przepraszam i mówię: "wybacz - po prostu Ciebie nie zrozumiałem". Gdybym najpierw na niego nie nakrzyczał to w ogóle bym nie zrozumiał. Potem nagle pojawia się we mnie taka myśli i mówię: "wybacz - znów wpadłem w jakąś histerię".
Tak czy siak trzeba z nim rozmawiać będąc w każdym stanie a wtedy on ciebie poprawi. To jest najlepszy sposób na zrobienie porządku w głowie - on ciebie od razu pokieruje.
--------
No dobrze, o czym myśmy tutaj mówili? Aha, temat jest o mężczyznach i kobietach.
głos z sali: Jeśli mama nieustannie obraża dziecko, jeśli brak jest miłości, to jak zachować miłość do tego człowieka w tej relacji?
Ja już kiedyś opowiadałem taką sytuację, która tutaj za-rezonuje z tym tematem. Przyszedł do mnie jeden z przyjaciół, z którym kiedyś dużo współpracowaliśmy. Był czas nawet, żeśmy obaj kierowali pewnym przedsiębiorstwem. To był Tartak - byłem ja, on i byli też właściciele całej tej fabryczki. To jest mój dobry przyjaciel.
No i on miał pewien taki problem. Wszystko w jego życiu szło dobrze. Koniec z końcem wiązał. Żonę miał mądrą. Miał jedno dziecko, dziewczynkę i ona była bardzo posłuszna. A gdy przyjeżdżała do niego mama, to wszystko się rozsypywało. Córka przestawała słuchać. Żona szuka gdzie się ukryć i mówi: "nie mogę znieść tej mojej teściowej. Ona zaczyna zaglądać do każdego kąta, rozrzuca wszędzie swoje rzeczy tak jakby była gospodynią. To ja bym chciała tu być gospodynią" .No i na tej bazie zaczynały się wszystkie spory.
Jemu przestawały iść interesy i wszystko wskazywało na złe relacje z mamą. Ja się za to wziąłem i zacząłem mu punktować. Obaj jesteśmy mężczyznami, więc mówię mu: "siadajmy sobie to wszystko wyliczymy". Siedliśmy nad kartką i mówię, przyjeżdża mama i ile procent czasu znajduje się pod twoją kontrolą?
Tak naprawdę to nie jesteśmy w stanie niczego kontrolować. Uważa się, że my wszystko kontrolujemy, jeśli dajemy radę zapisywać jakieś ubytki, jakieś straty. No a kiedy już nie dajesz rady tego wszystkiego zapisywać, to uważa się, że sytuacja wyszła spod kontroli. Wtedy wali ci się wszystko na głowę.
No i on się
dobrze temu wszystkiemu przyjrzał i mówi, "no może dwie i pół godziny", wszystko
pozostałe to kompletna mgła. Zupełnie nic nie wiadomo. Ja mu na to
odpowiadam: "dla biznesmena na twoim poziomie kontrolowanie wyłącznie dwóch godzin swojego czasu jest równoznaczna ze śmiercią. Dla
kogoś innego to może być norma".
- na przykład dla jakiegoś pierwszo- czy drugo klasisty, który tak jak to było dawniej sam chodził do szkoły, potem wracał, i żeby się nie bać, że ktoś cię wtedy okradnie. Idziesz do szkoły, potem wracasz, jakiś czas spędzasz z kolegami, a cały pozostały czas jest pod kontrolą nauczycieli, albo w domu.
To wszystko wskazuje, że w tym okresie gdy chodził do szkoły coś się stało z mamą. Jemu się nagle przypomniało i mówi: "tak, był taki moment, kiedy poszedłem do kina, film był bardzo dług i spóźniłem się do domu". Ojca (jej męża) wtedy nie było w domu, no i mama w tamtym momencie wzięła na siebie obowiązki ojca.
Zobaczcie, jak daleko może sięgać taki uraz. Jeśli tato uderzy paskiem córkę albo syna, to dziecko zrozumie i nawet się nie obrazi. Ponieważ poprzez karę tata daje jeszcze elementy ascezy. Ascetyzm jest dla mężczyzny rzeczą naturalną i daje go ojciec. U kobiety ascetyzmu brak zupełnie. Ona jest łagodna, a jeśli kobieta jest surowa, to nikt jej w ogóle nie uznaje za kobietę. Ona jest wtedy jak ta Margaret Thatcher, żelazna dama. Taka jest nikomu niepotrzebna.
A mama mu wtedy wymierzyła karę, ponieważ wtedy
ona obawiała się, bała się, że mu się coś stało. Gdyby to było jakieś
obce dziecko, to by się tak nie przejmowała. Nawet gdyby go potrącił
tramwaj. A tutaj rodzony syn. No i ja mu tutaj wyjaśniam: "zrozum, że za
tym paskiem była tak naprawdę miłość".
Ta miłość się tak przejawiła, bo ona wtedy bardzo się emocjonowała. Ona mu oprócz tego wymierzyła jakieś tam pranie, areszt domowy i podobne rzeczy.
No a potem w życiu dorosłym on stał się samodzielny i gdy mama do niego przyjeżdżała to cała sytuacja wokół zmieniała się na taką jak u tego drugoklasisty. Dla takiego początkującego ucznia to sytuacja normalna. A wszelkie takie stresujące rzeczy są niezrozumiałe. A to po prostu przyszedł Bóg i przyniósł coś nowego. Ty masz tutaj swoje plany. Ty je sobie uważnie przeglądasz a Bóg ciebie puka w ramię a ty mu odpowiadasz: "ja mam swoje plany na tą sytuację" Machasz ręką i mówisz mu: "odejdź".
Bóg się na to nie obraża ale od tego momentu zaczynasz buksować w miejscu. Wszyscy twoi rówieśnicy już odeszli daleko naprzód a ty drepczesz stojąc w miejscu. A to dlatego, że to nie zostało wybaczone. Bóg nieczęsto zwraca się do nas. Bywa, że nam coś podpowiada a bywa też tak, że w ogóle go nie wołałeś. I on przychodzi do ciebie osobiście i coś tam mówi. A ty machasz ręką. A gdy ta sytuacja się powtarza to w twoim życiu dzieje się zupełny armagedon.
No i on w tym momencie zrozumiał, że okazało się, że mama go kochała, ale po prostu się o niego bała. Bała się go stracić.
Kiedy on to zrozumiał, kiedy postawił się na jej miejscu to dotarł do niego ten cały horror, że ona tam czeka i syna nie ma. I od tego czasu, kiedy mama do nich przychodziła, żona przestała się chować gdzieś po kątach. Córka się słuchała i wszystko było jak trzeba. Interesy też szły bez przeszkód. A ten człowiek sprzedawał lokomotywy. Wyobrażacie sobie, jaki to poziom finansowy?
Oto dla was przykład roli mamy. I zauważcie, że obrażamy się na mamę, kiedy ona wypełnia męską rolę. Za żeńskie funkcje, które ona wypełnia, nie obrażamy się. Problem jest wtedy, kiedy czujemy, że coś jest nie do przetrawienia. No i przeciwnie. Powtórzę, że to w świętych pismach nazywane jest ugra karma. Groźna karma. Karma zagrożenia - kiedy mężczyzna z kobietą zamieniają się rolami.
Spójrzcie: w tamtej sytuacji mama była żywa, ale to nie ma znaczenia. Może być tak, że ona już odeszła do jakiegoś innego wymiaru, ale to nie zmienia istoty rzeczy. Jeśli rozumiemy co ona wtedy myślała i jakie towarzyszyły jej emocje to wtedy pomyślimy sobie: "jakże ja byłem niewdzięczny - i jeszcze miałem czelność się na nią obrazić. Wstyd mi za takie zachowanie".
A wtedy w mgnieniu oka następuje amnestia. To jest rodzaj cudu - tak samo jak natychmiastowe uzdrowienie. To nie trwa 10 lat, niepotrzebne są żadne treningi, żadne studia czy szkolenia. Jeśli tylko coś zrozumiałeś to zmiana następuje natychmiast - znikają choroby, wszystkie sprawy zaczynają się toczyć inaczej, kończą się wszelkie komplikacje.
Nagle dostajesz pracę, albo zwalniają cię z jednej ale znajdujesz od razu drugą, lepszą - taką którą uwielbiasz. Po prostu dzieją się cuda.
A wszystko dlatego, że gdy człowieka ogarnia poczucie wstydu to staje się on świętym. On zaczyna rozumieć, że wszystko to było tak jak należy, że Bóg nad tym wszystkim czuwał, a ten człowiek to niewłaściwie zrozumiał.
I rzecz nawet nie w tym, że go nie zrozumiałem lecz w tym, że mówię: "ta kwestia jest dla mnie zamknięta - nie chcę tego w ogóle rozumieć. Koniec z tym - ja chcę pozostać na tym stopniu swobody".
Potem dorastam, ale tej swobody życiowej mi brak i zaczynają się problemy - w danym przypadku są to problemy z mamą.
Zatem "szanuj ojca i matkę swoją" - bez tego nie uczynisz kroku naprzód. Oni są dla nas najlepsi i najbardziej kochani. Jeśli to zrozumiemy to pokochanie całego świata nie sprawi nam już żadnego problemu - czyli główną sprawą jest zrozumienie. Na tym dziś koniec.
wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=S3-N-SPxF2o