Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
poniedziałek, 19 października 2015
piątek, 16 października 2015
Odrobinka optymizmu
Naszło mnie w deszczowy poranek na taką amatorską "wyklejankę". Piosenka towarzyszy mi w myślach od jakiegoś czasu a że trudno ją znaleźć w sieci więc dodaję. Do tego garść fotek z mojego zbiorku.
Część z nich zacząłem szukać w necie i .... trafiłem tutaj
https://elims.org.ua/pritchi/pritcha-veter-i-cvetok/
Podkradłem tam obrazek ale tekst trzeba koniecznie przetłumaczyć:
A oto i piosenka będąca zaczynem niniejszego wpisu:
Część z nich zacząłem szukać w necie i .... trafiłem tutaj
https://elims.org.ua/pritchi/pritcha-veter-i-cvetok/
Podkradłem tam obrazek ale tekst trzeba koniecznie przetłumaczyć:
Wiatr napotkał przepiękny kwiat i się w nim zakochał. Póki czule głaskał kwiatek ten odwdzięczał mu się jeszcze większą miłością wyrażoną kolorem i aromatem.
Ale wiatrowi wydawało się to za mało i pomyślał sobie: "jeśli dam kwiatkowi całą swoją moc i siłę to on obdaruje mnie czymś jeszcze większym". I dmuchnął na kwiatek całą mocą swojej miłości. Ale kwiatek nie wytrzymał gwałtownej namiętności i się złamał.
Wiatr starał się go podnieść i ożywić ale nie dał rady. Wtedy ucichł i chuchnął na niego czułym oddechem miłości ale ten zaczął więdnąć w oczach.
Wtedy wiatr krzyknął: "oddałem ci całą moc swojej miłości a ty się złamałeś! Najwyraźniej nie było w tobie siły miłości do mnie. Nie kochałeś mnie!" lecz kwiatek nic nie odpowiedział. Umarł.
Ten kto kocha powinien pamiętać, że miłości nie mierzy się mocą i namiętnością lecz czułością i delikatnym traktowaniem.Nie wiem czy to całkiem tak- prawda chyba częściowa. Wszystkiego po trochu - miłość składająca się z samych delikatności to część obrazka. Jest taki film z Lewszunowem, długi godzinny wykład- najprawdopodobniej tutaj https://www.youtube.com/watch?v=RxJ7J9dyajM , ewentualnie to https://www.youtube.com/watch?v=vA7EAC5EULQ . Powiada on tam, że nasze kobiety wcale nie były takie kruche i wątłe (co nie oznacza, że były takie jak współczesne "kobiety- czołgi" - nie o to chodzi.). Były zgrabne ale silne i giętkie. Bohater wracając do domu ściskał żonę mocno i ona to wytrzymywała a nie łamała się w pół. Znajdę ten fragment bo to ważne i ładnie powiedziane.
A oto i piosenka będąca zaczynem niniejszego wpisu:
środa, 14 października 2015
O spódnicach - krótki filmik
Temat już poruszany nie raz. Mam w przygotowaniu 2 kolejne ( dłuższe) filmy. Niebawem się za nie wezmę. Zapraszam:
wtorek, 6 października 2015
Rodzić jak ludzie
Finiszuję ze swoją tegoroczną budową. Jutro przyjedzie kolega do pomocy przy dachu. Dzieło pochłania całe moje siły w tej chwili, pogoda sprzyja. Serce by chciało zanurzyć się w poszukiwania wiedzy ( są kolejne tropy) czy też relacje tutaj na blogu. Na razie nie jestem w stanie. A jeszcze jesienne prace rolne na polu.
Siadam do internetu czytać pocztę, odpowiadam krótko na niektóre listy i komentarze na You Tube. Właśnie podrzuciłem komuś link do filmu Eleny Lonetti. Zdaje się, że wspominałem o nim tu na blogu- chyba niemożliwe bym nie wspominał. Nie przypominam sobie jednak bym poświęcił temu jakiś określony wpis.
Zainteresujcie się bo warto. Jest fragmencik 10 minut z językiem polskim. https://www.youtube.com/watch?v=Htx2HudRp6s Wiem, że stowarzyszenie Shantala rozprowadza ten film z polskim tłumaczeniem - nawet mam gdzieś tutaj w dokumentach polski tekst. Film jest już chyba w całości dostępny na You Tube w wersji angielskiej i kilku innych.
Wiele razy te sceny oglądałem i zawsze pojawiają się w oczach łzy wzruszenia.
Czekam na ten czas i doczekać się nie mogę gdy nastanie nasza wiosna - normalne życie na łonie natury, normalne porody we własnych domach. Bez lęków i tej całej straszliwej oprawy jaka towarzyszy temu cudowi dzisiaj. Pasożyty społeczne ingerują ( jak dotąd skutecznie bazując na naszych lękach) we wszystkie zakamarki naszego ludzkiego życia plugawiąc je i wysysając życiową energię gdzie tylko się da - kłamiąc i oszukując, że bez nich żyć nie możemy. Możemy - zwierzęta (nawet część tych udomowionych) rodzą cichutko i bez bólu.
Film nosi tytuł "Birth as we know" czyli narodziny jakie znamy. Polecam gorąco!!
Siadam do internetu czytać pocztę, odpowiadam krótko na niektóre listy i komentarze na You Tube. Właśnie podrzuciłem komuś link do filmu Eleny Lonetti. Zdaje się, że wspominałem o nim tu na blogu- chyba niemożliwe bym nie wspominał. Nie przypominam sobie jednak bym poświęcił temu jakiś określony wpis.
Zainteresujcie się bo warto. Jest fragmencik 10 minut z językiem polskim. https://www.youtube.com/watch?v=Htx2HudRp6s Wiem, że stowarzyszenie Shantala rozprowadza ten film z polskim tłumaczeniem - nawet mam gdzieś tutaj w dokumentach polski tekst. Film jest już chyba w całości dostępny na You Tube w wersji angielskiej i kilku innych.
Wiele razy te sceny oglądałem i zawsze pojawiają się w oczach łzy wzruszenia.
Czekam na ten czas i doczekać się nie mogę gdy nastanie nasza wiosna - normalne życie na łonie natury, normalne porody we własnych domach. Bez lęków i tej całej straszliwej oprawy jaka towarzyszy temu cudowi dzisiaj. Pasożyty społeczne ingerują ( jak dotąd skutecznie bazując na naszych lękach) we wszystkie zakamarki naszego ludzkiego życia plugawiąc je i wysysając życiową energię gdzie tylko się da - kłamiąc i oszukując, że bez nich żyć nie możemy. Możemy - zwierzęta (nawet część tych udomowionych) rodzą cichutko i bez bólu.
Film nosi tytuł "Birth as we know" czyli narodziny jakie znamy. Polecam gorąco!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
