piątek, 27 października 2017

Mężczyzna powinien w pełni zabezpieczyć kobietę materialnie - w przeciwnym wypadku się degeneruje.



źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/muzhchina-dolzhen-polnostyu-obespechivat-zhenschinu-inache-on-degeneriruet/

Psycholog Oleg Siliawski na temat prawidłowych ról mężczyzny i kobiety, niezmienności ludzkiej natury oraz o tym DLACZEGO ZAPŁACENIE ZA DAMĘ 40 BARANÓW jest rzeczą właściwą.

 Wiele par nie doświadcza żadnych radości płynących z ich związku. Zamiast cieszyć się życiem ludzie ci wyjaśniają między sobą kto, za co powinien płacić i dlaczego jedno z nich powinno zarabiać więcej. "Gdzie jest sprawiedliwość?" - pytają mężczyźni górnicy. "Prawdziwi bohaterowie dawno już wymarli", skarżą się przedstawicielki płci pięknej. Reporterzy porozmawiali z psychologiem -trenerem, nauczycielem prawdziwej istoty natury, dyrektorem firmy konsultingowej „Warsztat” Olegiem Siliawskim na temat właściwych ról mężczyzn i kobiet, niezmienność ludzkiej natury i dlaczego zapłacenie za żonę 40 owiec jest rzeczą właściwą.

Jakie powinny być idealne role mężczyzn i kobiet?


 - Na moich szkoleniach często sugeruję, aby ludzie wyobrazili sobie prosty model biologiczny. Na przykład, mały dom na skraju lasu, w nim mieszka mężczyzna, kobieta i pięcioro dzieci - tak jak to bywało kiedyś. A stąd wypływają wszystkie role, funkcje, następstwa, kto kogo i jak powinien traktować oraz kto ma co wykonywać.  
 Owszem, na płaszczyźnie materialnej i społecznej  wszystko się zmieniło: ludzie żyją w wygodnych mieszkaniach, nie jest konieczne rąbanie drewna, noszenie drewna na opał ale jednocześnie archetypowa natura człowieka pozostała taka sama. Jeśli ludzie nie podążają za nią to wtedy pojawiają się problemy- określone defekty psychologiczne, społeczne.Generalnie we współczesnym świecie istnieje wyraźne zniekształcenie ról kobiet i mężczyzn, to jest pewne. To jest bolesne dla ludzi - oderwali się od swojej prawdziwej natury i czynią dziś to co im się zachce. Mężczyźni zapominają o swoich rolach i funkcjach, kobiety zapominają swoje... W tym sensie teraz naprawdę panuje kompletny bałagan.

Jeśli stosować się do Pańskiego modelu to wychodzi na to, że mężczyzna powinien w pełni utrzymać kobietę?


 - Oczywiście, że powinien. To nie ulega wątpliwości. W przeciwnym razie traci swą męską istotę i degeneruje się. Istnieje coś takiego jak ścieżka duchowa i każdy nią podąża - czy wie o tym, czy też nie wie. Jeśli mężczyzna nie realizuje swojej prawdziwej funkcji biologicznej to jego droga, jego psychika są zniekształcane. To samo z kobietą.

Czy mężczyzna jest coś zobowiązany kobiecie?


- Jeśli jest mężczyzną, to przede wszystkim ma zobowiązanie wobec swojej męskiej natury i swojej duchowej ścieżki. Zadaniem mężczyzny, jego naturą jest bycie wojownikiem, protektorem, patronem. A jeśli tego nie czyni to nie jest mężczyzną. Oczywiście ktoś może czynić inaczej wszak nikomu nic nie zawdzięcza. Ale niech wtedy godzi się i przyjmuje konsekwencje tego co czyni, konsekwencje faktu, że nie wypełnia swojego konkretnego przeznaczenia. A konsekwencje będą smutne - zarówno dla mężczyzn jak i kobiet, które nie chcą podążać naturalną drogą.

Jakie konsekwencje?


 - Dla mężczyzny jest to zniszczenie biznesu, utrata sensu życia, depresja, alkoholizm, impotencja. Opcji, które natura przygotowała w takim wypadku jest masa. U kobiety naruszenie swojej natury i zejście z prawidłowej ścieżki duchowej prowadzi do utraty urody, przyrostu masy ciała, raka kobiecych narządów. Początkowo wszystko wydaje się radosne, szczególnie w młodym wieku. Te konsekwencje jeszcze nie dogoniły  ... W hinduizmie i buddyzmie wyznaje się istnienie takiego konceptu jak karma. Jest to w istocie piękne prawo - prawo karmy, lub jak to się inaczej mawia: prawo uniwersalnej sprawiedliwości. Ale nawet jeśli usuniemy mistyczną stronę tej kwestii to prawo karmy naprawdę istnieje. I tutaj nie jest nawet konieczne przytaczanie wszystkich tych buddyjskich historii o reinkarnacji. Prawo uniwersalnej sprawiedliwości działa już w tym życiu. Istota tej zasady jest bardzo prosta: wybory, które podjęliśmy wczoraj determinują nasze życie dzisiaj, wybory, które czynimy dzisiaj będą determinować nasze życie jutro. Dlatego też ci, którzy dziś dokonują wyboru przeciw swojej prawdziwej naturze, początkowo mogą doznawać radości, czerpią wiele przyjemności. Wydaje im się, że pozbyli się zbędnych obowiązków: zapewnienia utrzymania kobiecie, rodzinie lub, w przypadku kobiety służenia mężczyźnie, podtrzymania ogniska domowego, wychowywania dzieci. Ale człowiek może się radować przez rok, dwa, trzy, a po pięciu latach to wszystko go dogoni. W ciągu ośmiu lat dogoni go tak, że nie będzie mu do śmiechu. Praktykuję swój fach od dwudziestu lat i widziałem już wiele takich losów! To działa jak zegar, ale ludzie nawet tego nie podejrzewają. Myślą: ten świat jest taki: "czyń co chcesz". A to nie jest tak proste jak się wydaje.

Jaka jest prawdziwa droga prawdziwego mężczyzny?


- Musi on przede wszystkim mieć swoje Dzieło. Dla mężczyzny odgrywa ono zasadniczą rolę. Jeśli brak u niego tego Dzieła (zadania) to nie można go uważać za mężczyznę. Powiedzenie "zawód" (profesja) tutaj będzie niewłaściwe. Czy biznesmen to zawód? Albo artysta? 
 Ponownie weźmy nasz prosty model biologiczny: głowa rodziny powinna każdego dnia polować lub orać ziemię - dzięki temu przetrwa on i jego rodzina. Dlatego też główna męska droga, jego rozwój duchowy są połączone z tą właśnie sprawą. Jest to pierwszy priorytet. Drugim priorytetem jest kobieta. A to dlatego, że mężczyzna powinien - że tak to ujmę -"pozbyć się" owoców swojego działania. Jeśli mężczyzna nie ma kochającej kobiety to wtedy zaczyna wieść zupełnie nonsensowne życie. Na przykład, zaczyna on re-inwestować owoce swojej pracy. Tak czyni wielu przedsiębiorców, którzy mają zaburzenia w relacjach osobistych. To znaczy, stworzył jedną firmę i uzyskał masę pieniędzy. Gdzie je umieścić? Konieczne jest zainwestowanie w następny biznes. Włożył w następny biznes. A gdzie je dalej umieścić? Wszak jeśli mężczyzna odniósł sukces i stworzył jedną firmę to stworzy dwie i dziesięć. Myślał aby się pozbyć babek a ich przybyło dwukrotnie więcej - trzeba więc rozkręcić trzeci interes! On jest tak "wygięty", żyje w tych firmach przez całe życie, a potem mając lat 70 lat zda sobie sprawę, że wszystko go ominęło. Sukces był, ale szczęścia jak nie było tak i nie ma. Cały czas poświęcił dla kariery lub czynił jeszcze coś innego.Dlatego każdy mężczyzna powinien mieć kobietę, która by wydała jego pieniądze na siebie, na rodzinę, na dom,  dzieci, na psa, to nie ma znaczenia ....Tylko na początku mężczyzna musi zarobić i na to zawsze wskazywano w tradycyjnych kulturach. Niestety, we współczesnym świecie większość tradycyjnych praktyk została utracona ale tu i ówdzie nadal istnieją takie kultury. Na przykład na wschodzie nadal jest takie zjawisko jak Kałym. I to jest w porządku - już mówię o co chodzi. Jeśli nie możesz zapłacić 40 baranów to tobie nie można powierzyć kobiety.

A jeśli kobieta nie chce, abyś płacił za nią 40 owiec?


 - U nich nie ma takiego sformułowania, że: "​​kobieta nie chce."  Tam jest zupełnie inne wychowanie. I mężczyzna jest również przekonany: jeśli zapłaci 40 baranów to on wie na pewno, że kobieta chce jego,  chce dzieci i kuchnię. Widziałem to wszystko na własne oczy.

No i mężczyzna może być zadowolony z faktu, że kobieta powoduje u niego utratę pieniędzy?


- Oczywiście, jest to jasne jak słońce. Idealną rodziną jest ta, w której kobieta nie wie skąd pochodzą pieniądze, a mężczyzna nie wie dokąd zmierzają. Z punktu widzenia pieniędzy, jest to doskonały wzór pary. Kobieta zawsze ma wiele wspaniałych sposobów na wydawanie pieniędzy.Mężczyzna nie potrafi wydać gotówki ot- tak, on zawsze myśli, kombinuje, jak inwestować najlepiej. Staramy się cały czas aby zapewnić zysk od zainwestowanego kapitału. Kobieta natomiast łatwo wydaje.Pieniądze w tym przypadku to kontynuacja i uosobienie męskiej miłości. Prezenty, kwiaty, sukienki, domki, samochody, a konkretnie gotówka. Jeśli mężczyzna kocha to daje to wszystko kobiecie.


A do czego jeszcze mężczyzna potrzebuje kobiety, poza tym aby wydawała jego pieniądze?


- Ogólnie kobieta dla mężczyzny jest jednym z najlepszych źródeł inwestycji. Oczywiście pod warunkiem, że jest to prawdziwa kobieta. On zawsze wkłada w nią coś, a ona zawsze coś czyni. Zainwestował jakiś "wkład" pewnego razu i...urodziły się dzieci, innym razem zainwestował - powstał dom. Na poziomie materialnym jest to ważne.


 Na poziomie społecznym jest to jego status, -"mam kobietę, a przy tym najlepszą i najpiękniejszą". Ponadto daje poczucie niezawodnego wsparcia "na tyłach" życiowego frontu.

A co z poziomem duchowym?  


Jest to również bardzo ważne. Na poziomie duchowym kobieta pomaga mężczyźnie w jednej bardzo ważnej sprawie - w poszukiwaniu prawdy. Mężczyźni zawsze szukają prawdy. 

 Dlatego jest tak wielu mężczyzn w nauce, na przykład wśród laureatów nagrody Nobla?  

Ponieważ mają taką cechę: chcą wiedzieć, jak działa świat, chcą znaleźć prawdę. Naukowcy, działacze religijni, nawet niektórzy politycy chcą wiedzieć jak działa ten świat aby móc dowodzić. Ma to zasadnicze znaczenie dla mężczyzny - prawda.
   No i rzecz najważniejsza - prawda o sobie samym. Dowiedzieć się, kim jestem na tym świecie. I to może podpowiedzieć właśnie kobieta. Nie mówi tego "kim jesteś" bezpośrednio słowami. Na przykład tego, że jesteś osłem. I jeśli masz szczęście, mówi: "Jesteś moim bohaterem." I to już - mężczyzna natychmiast doznaje oświecenia. Tylko prawdziwa kobieta może dać mężczyźnie prawdziwy obraz, którego on szuka. Przy czym dać dokładnie "w tym kluczu", w który on chce: "jestem bohaterem, jestem zwycięzcą, jestem najlepszy na tym świecie, ponieważ taka kobieta kocha mnie, a ona mi to mówi".

 I jeszcze wiele więcej się dziś zmieniło . Dawniej panowie wstawali, gdy dama weszła do pokoju, a dziś nie ma zwyczaju ustąpić dziewczynie miejsca w komunikacji miejskiej.- Faktem jest, że poziomy znacznie się przesunęły. Kim byli prawdziwi mężczyźni w Rosji? Przeważnie oficerowie, szlachcice. To tak jak w powieści Cwietajewej: "jednym porywem woli zdobywałeś zarówno serce jak i skałę" ... I tak samo się zachowywali. Ale to byli prawdziwi mężczyźni! A potem na Rusi prawie wszyscy mężczyźni zostali wybici. Przez około sto lat nastąpiło całkowite ludobójstwo męskiej populacji. Proszę spojrzeć: Pierwsza wojna światowa, potem Rewolucja Październikowa i wojna domowa - zniszczenie całego kwiatu Białej Gwardii czyli szlachty. Ci, którzy nie zostali zabici zostali wygnani z terytorium Rosji. Ale byli to najlepsi mężczyźni nie tylko Rosji ale na świecie w ogóle! Następnie: "rozkułaczanie" - zniszczenie mężczyzn na wsi. Ci, którzy naprawdę potrafili coś zrobić, stworzyć produkt, utrzymać gospodarkę. Potem, poprzez czystki Stalina zniszczono Czerwonych Dowódców, inteligencję myślącą, a ogólnie wszystkich uzdolnionych. Wojna Ojczyźniana (2 Wojna światowa -przyp. tłumacza) wybiła wszystkich innych będących bohaterami - tych co poszli bronić swojej ojczyzny.

W rezultacie nasze kobiety pozostały bez nikogo. Było dobrze jeśli po wojnie na wsi został choć jeden mężczyzna. Kobiety przywykły do robienia wszystkiego same. To tak jak w powojennym przysłowiu: "Jestem koniem, jestem bykiem, jestem kobietą i mężczyzną" ( ja łoszadź, ja byk, ja baba i mużyk). Po tym, następne pokolenie wychowane w zniekształconej -skażonej przestrzeni: chłopców wychowano infantylnie na kobiecy sposób (mężczyzn obok nie było), a dziewczęta -jako  konie pociągowe. A potem już ten scenariusz jest przekazywany z pokolenia na pokolenie i tak to działa aż po dzień dzisiejszy. Nasze kobiety dążą do niezależności. Ostatnio czytałem to na Facebooku: "jak znaleźć prawdziwą Ruską kobietę? Technika trójstopniowa: Podłóż ogień do chatki, wygoń konia i czekaj." (śmiech) 
 (przypis tłumacza: jedno ze współczesnych powiedzonek powiada: "taka baba co to wejdzie do płonącej izby i konia w biegu zatrzyma".  Powtarzał je kilka razy Iwan Carewicz w swoich pogadankach powiadając: "na jaką cholerę nam takie kobiety?" )
   Rosyjska kobieta nadal dąży do zdobycia wszystkiego sama. "Czy mogę ponieść pani torbę?" - "Nie, nie, ja sama." I nic, mężczyzna odszedł sobie, sama zarobi, sama wychowa dzieci. I uważa jeszcze, że ​​powinna za to dostać brawa. Dawniej owszem, kiedy nie było innego wyboru był to heroizm. A dziś sytuacja jest inna, wokół jest pełno mężczyzn. I tu nie wolno klaskać lecz obrzucić je pomidorami za to, że zniszczyły dzieciom życie, bo ci chłopcy wychowani bez ojca nie wiedzą jak być prawdziwym mężczyzną, a dziewczyny nie wiedzą jak radzić sobie z płcią przeciwną. Błędne koło. Nie trzeba jej przyklaskiwać tylko powiedzieć: „Słuchaj, jesteś chora, pozbądź się swojego idiotycznego programu, przyciągnij do swojego życia normalnego mężczyznę. Nie musisz "ciągnąć" trzech etatów i zajmować się dziećmi. Naucz się być kobietą, naucz się pokory, naucz się podporządkowywać, szanować mężczyznę, podziwiać go i wszystko będzie dobrze".


To znaczy, kobieta nie musi robić kariery w ogóle, a tylko zająć się gotowaniem przysłowiowego barszczu?

- Kobieta nie powinna robić kariery. To nie jest kobiece życie. Kobieta nie może pracować. Żeński organizm po prostu nie jest zaprojektowany do wysilonej pracy. Cóż, sprawdźmy to. Weźmy to pudło, które ma pani w redakcji i 20 razy przejdźmy z nim wzdłuż korytarza. Najpierw ja a potem pani i sprawdzimy co się stanie.Ciało kobiece nie zostało zaprojektowane do wysilonej pracy. Prawdziwa dama nie powinna pracować, powinna mieć zajęcie ale jej ulubione. Jeśli przyniesie jej dobry zysk, będę tylko "za". [Śmiech] Ale jeśli nie jest to opłacalne to nie ma znaczenia. Kobieta nie powinna zarabiać! Nie mówię, że kobieta nie może otrzymywać pieniędzy lub innych dywidend - sławy, szacunku, uznania - kosztem zasług społecznych. Proszę bardzo, "na chwalę Bożą", niech zrobi co tylko chce. Najważniejsze jest to, żeby nie stało się to dla niej pracą bo
naprawdę pracować mogą tylko mężczyźni. A kobiety nie są stworzone do tego zadania. Ich organizm i psychika są skonstruowane całkowicie  do innych zadań. Przede wszystkim, to jest barszcz - dobrze to pani ujęła. Tylko nie można podchodzić do tego tak sceptycznie: barszcz to wielkie dzieło. Ale tutaj trzeba szerzej na to spojrzeć: nie tylko barszcz. To tak samo jak mówienie, że mężczyzna jest zaprojektowany tylko do młotka. Tak mówią jedynie cynicy o wąskich horyzontach myślowych - zarówno ze strony mężczyzn jak i ze strony kobiet. Każdy ma swoją wielką rolę w tym świecie. Barszcz i młotek to tylko narzędzia tej największej roli. Najważniejsze funkcje kobiet do których zalicza się również i barszcz to kobiecość i macierzyństwo w jak najszerszym pojęciu tych słów. Najpierw musisz być kobietą, a jeśli potrafisz przyciągnąć i zatrzymać mężczyznę, stworzyć rodzinę to dojdzie do macierzyństwa. A jeśli jesteś słaba jako kobieta wtedy też nie staniesz się dobrą matką. A kobiecość to przede wszystkim piękno - to samo piękno, które uratuje świat. Innymi słowy, kobieta ma dwie główne funkcje: piękno i troskę, kobiecość i macierzyństwo.

EDYCJA 29 października godz 17,50:

może jeszcze taki:



31 komentarzy:

  1. To wkońcu za damę czy żone płaci się owcami czy baranami:)))napewno inna jest cena owcy i barana:))).I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z tej"I" materialistka pewnie wolałaby zeby zapłacono za nią owcami a moze nie, raczej baranami:)))))...I

      Usuń
    2. No, zna swoją wartość - to dobrze :)
      Jakże miałaby swobodnie prosić męża o nowe buty jakby nie uważała się za wartą i owcy i barana? ;)
      Wtedy mogłaby tylko "nie, nie, kochanie, mi nic nie trzeba..."

      Usuń
  2. Heh Pan Oleg może sobie pisać o tej straszliwej karmie i nazywać mnie „nieprawdziwym” mężczyzną, nic mnie to nie obchodzi. Nie przestraszy mnie ani nie zhańbi bym stał się mułem zaprzęgowym jakimi byliśmy dla kobiet od tysięcy lat. Ostatnio zrobiono badanie, które wykazało, że 8000 lat temu na każdego mężczyznę rozmnożyło się 17 kobiet. Tzn. istniały haremy, w których najlepszy samiec miał wszystkie samice a 16 pozostałych musiało harować, aby utrzymywać ten system wyzysku – orać pola, walczyć na wojnach, aby ten najbogatszy mógł bzykać. ALE ZARAZ! Przecież te kobiety były niewolnicami w tym haremie – zaraz wrzasną wszystkie Panie na blogu. Pewnie, że były, ale czy im to przeszkadzało? Miały święty spokój, nie musiały harować w polu czy ginąć gdzieś tam w jakichś „ważnych” sprawach, głodem nie przymierały i potomka miały. Tak naprawdę był to naturalny stan dla nich – miały najlepszy materiał genetyczny, podczas gdy ci ‘gorsi’ pracowali i zdychali, aby to utrzymać. A dlaczego naturalny? Bo teraz po rewolucji seksualnej, kiedy kobiety są wyzwolone to zmierza to wszystko w tym samym kierunku, czyli znowu tworzą się haremy dla najbogatszych a wielu mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci(nawet nie bezpośrednio np. przez podatki). A skąd to wiem, gdzie statystyki, że to tak? Otóż nie potrzeba statystyk, wystarczy spojrzeć na zachowanie Pań w dzisiejszym świecie – ciągle krzyczą pod jaką opresją się znajdowały od początku ludzkości, jakie uciśnione były. JASNE – w porównaniu do właściciela haremu (czyli co? jakieś 5% populacji mężczyzn?). Natomiast tych, którzy byli u spodu piramidy nawet nie dostrzegają – są dla nich NIEWIDOCZNI. NIE ISTNIEJĄ. Ich wzrok jest skierowany na szczyt. „Dlaczego jest tak mało kobiet prezesów, generałów, bla bla…” a żadna nie krzyczy „Dlaczego jest tak mało kobiet górników, śmieciarzy…” Pewnie z punktu widzenia ewolucji jest to najkorzystniejszy przebieg wydarzeń ale ja to zlewam, może to dla mnie wszystko upaść. Czy jestem samolubny? Pewnie tak, bo przedkładam swoje dobro nad dobro ogółu (znowu z pkt. widzenia czysto-biologicznego) ale nie chcę żyć jak w jakimś roju. Więc Panowie, zanim ktoś wam wmówi „bądźcie prawdziwymi mężczyznami i coś tam coś tam…” zastanówcie się czyją wolę wypełniacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. temteremte a ktoś Ci karze słuchać tego Pana. Chcesz mieć harem z 17 laskami to sobie załóż, tylko zbieraj siły fizyczne, psychiczne no i oczywiście zasoby finansowe. Powodzenia ��

      Usuń
    2. Dzięki "Dwupytajniku" za wyręczenie mnie w odpowiedzi.
      Od siebie dodam, że aspołeczni indywidualiści w naszym organizmie to nie kto inny jak komórki rakowe. Jakie postawy życiowe panują w makroskali tak i odzwierciedla się funkcjonowanie organizmu w mikroskali (narzędzia jakie mamy w darze od Natury/Boga/Przyrody/Przodków do działania w tym świecie). "jako na górze tak i na dole" - mówi stara zasada. Nie przypadkiem dziś lawina raków- przyroda pozbywa się tych "żyjących dla siebie". Równie dobrze nasza ręka mogłaby się zbuntować i przestać podawać pożywienie do ust- zacząć żyć dla siebie. Konsekwencje są oczywiste.
      Ludzie jednak "mają oczy a nie widzą". Nie widzą, że są listkami na drzewie życia - "a ja nie będę zasilać drzewa- ja będę sobie żyć sam dla siebie" powiedział ten i tamten listek. No to sobie żyj.
      O!!! fajnego mema właśnie zmajstrowałem- zaraz dodam do głównego wpisu!

      Usuń
    3. Ogólnie wszystko co wypunktował Temteremte to piramida pasożytnicza - zasada funkcjonowania Mrocznych. Tam obowiązuje "prawo kurnika": "patrz w d... tego kto jest grzędę nad tobą i fajdaj na tego kto jest pod tobą".
      Słowiańskie zasady są inne- my pomagamy słabszym bo widzimy, że są komórkami tego samego organizmu - są naszymi młodszymi braćmi. Równie dobrze można by lekceważyć własne dzieci bo mając 2 lata są zależne od dorosłych (pasożyty rzecz jasna tak czynią- są narody traktujące instrumentalnie nawet własne dzieci, potrafiące sprzedać córkę do domu publicznego itp.)
      Słowianin nie zazna szczęścia jeśli wokół niego będą ludzie nieszczęśliwi. Nie przypadkiem dawniej Słowiańskie Żony zwracały się do swoich mężów: "mój Ty Sokole". (Mężowie mawiali do Żon: "Duszo Moja"). Słowiański światopogląd to spojrzenie Sokoła - spojrzenie z wysoka. My ciekawimy się co się dzieje na świecie, co w Afryce a co gdzie indziej - to jest dla nas ważne. Pewien szanowany rosyjski autor tekstów powiedział: "nie żyjemy w państwach - żyjemy na planecie Ziemia". My zdajemy sobie sprawę, że Ziemia jest jednością - patrzymy holistyczne, wiatr okrąża Ziemie w 24 godziny. Nie da się zatruć atmosfery w Chinach i żyć "w czystym świecie" na innej części naszego Globu.

      Usuń
    4. Piękny wpis ,.Dziękuję, Ann

      Usuń
  3. "Idealną rodziną jest ta, w której kobieta nie wie skąd pochodzą pieniądze, a mężczyzna nie wie dokąd zmierzają."

    hahaha :)) Coś w tym jest ;)

    Wywiad daje do myślenia.
    Szkoda, że współczesne społeczeństwo tak bardzo się pogubiło. Kobiety chcą być bardzo samodzielne i wymagają tego od innych kobiet. Jeśli kobieta nie robi "kariery", nie jest niezależna finansowo to jest uważana za gorszą wśród innych kobiet.
    Tylko kobieta potrafi zapytać inną kobietę, jak długo planuje jeszcze siedzieć z dzieckiem w domu i stwierdzić, że może wypadałoby iść już do pracy :-(
    Jak czytam to, co te wszystkie współczesne kobiety wypisują na forach na temat rodzicielstwa, wolności i podobno koniecznej do tej wolności aborcji, to jestem szczerze załamana. Brak mi słów na te argumenty i na te wszystkie "modne, cywilizowane" poglądy.
    Ciężki temat i wiele wody jeszcze musi upłynąć, aby zaczęło się coś zmieniać.
    Z drugiej strony są mężczyźni, którzy potrafią zostawić żonę z malutkimi dziećmi, przepisać majątek na kochankę i w ten sposób unikać płacenia alimentów na własne dziecko i niepełnosprawną żonę (rozwód z winy męża, zdradzał żonę z kim popadło :-( ). Niestety, taki przykład z mojego rodzinnego podwórka.

    Zarówno kobiety jak i mężczyźni mają dużo do przepracowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wytłuściłem w tekście na niebiesko zdanie: "..............Oczywiście pod warunkiem, że jest to prawdziwa kobieta......."
      To samo oczywiście dotyczy mężczyzn - w artykule mowa jest o prawdziwych mężczyznach - dojrzałych i odpowiedzialnych.
      Gdy usuniemy te założenia to zaczynają nam się różnorakie warianty patologii- kobieta wampir (żmija z niskiego poziomu) wyssie wszystko z najbogatszego mężczyzny, doprowadzi go do ruiny i pójdzie szukać następnej ofiary, To są żony z gatunku "demoniczne". Dawno temu zmajstrowałem taki filmik na podstawie artykułu pani Larisy Pustowit:

      https://www.youtube.com/watch?v=RJ_C3M5jhCo

      Istnieją też męskie odmiany tego demonicznego pasożyta. Opisuje go w swojej drugiej książce Paweł Śląski i nazywa "kurduplem".

      Usuń
  4. "Ponownie weźmy nasz prosty model biologiczny: głowa rodziny powinna każdego dnia polować lub orać ziemię"

    Każdego dnia orać ziemię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wyraźnie słowo "lub" i trudno tu w jednym zdaniu wymienić wszystkie obowiązki mężczyzny - gospodarza. Równie dobrze mógłbym sobie zakpić: "co? cały czas siedzisz w domu? I co ty tam robisz? Ile można gotować zupę czy siedzieć przed TV - wyjdź do ludzi! wyjdź do świata- przecież to musi być straszna nuda i więzienie".
      Człowiek, który choćby przez krótki czas starał się twórczo wykonywać obowiązki domowe wie doskonale ile tam jest zajęć (JEŚLI TYLKO MA SIĘ CHĘĆ - rzecz jasna).
      Tak samo z obowiązkami na zewnątrz domu (nie wiem wyszukiwarka blogowa da sobie radę z hasłem "miejsce kotki i kobiety jest w domu a miejsce psa i mężczyzny na podwórku" - był taki obszerny wpis na blogu). Jeśli tylko mężczyzna twórczo i z zapałem spojrzy na swoje dzieła to frontów robót jest wiele i każdy można nieustannie doskonalić. Są dni gdy idziesz i rąbiesz drewno na opał (szykujesz zapas na zimę- myślisz o rodzinie), zawsze też znajdzie się coś do poprawki- a to sztacheta z płotu odpadła, a to blacha na dachu się poluzowała, a to czas wreszcie wziąć się za konstrukcję pieca do sauny .... czas wyremontować to lub tamto, dawniej co roku poprawiano słomę na dachach itp. itd. Życie to taka troska - utrzymywanie w stanie użyteczności. Gdzieś Olga Waliajewa ładnie określiła czym jest porządek- że jest to pewna wartość "mniej więcej" - ona tam zobrazowała to w formie krzywej geometrycznej.

      Usuń
  5. Kobieta sluzy, kobieta wspomaga, kobieta towarzyszy.... jaki piekny wzor kobiecego zycia. Kobieta nie jest stworzona do ciezkiej, fizycznej pracy, jakie to piekne, zwlaszcza ta w chacie na skraju lasu, gdzie piecioro dzieci, drzewo do naniesienia, ziemniaki do nakopania, sterty prania to wyprania oczywiscie na tarze, woda do naniesienia, dzieci do noszenia i wykarmienia itd. Dawno nie czytalam takiego paszkwilu ubranego w pseudofilozoficzne wdzianko....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmień stronę a Twoje problemy znikną- jest taki magiczny guzik "enter" i przeniesiesz się do lepszej rzeczywistości. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Dziękuję...jak zwykle przyszło w samą porę...czytam i już mnie to nie rusza, tak jak wcześniej...zrobiłam sporą pracę i w końcu czuję, że wracam do natury :) pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oto prawdziwy psycholog z Dzikiego Wschodu. Z pewnością rozgryzł, jak ludzie mogą wypełnić swoje role biologiczne, ale... czy nasz gatunek nie ma czasem jakichś wyższych aspiracji? Odstający od tego modelu mają być rzekomo "rakiem"... A może być tak stworzyć na tyle elastyczny i tolerancyjny świat, żeby dobrze się w nim czuli zarówno ci, którym szczęście da powielanie tradycyjnych wzorców, jaki i "postępowcy" wolący się spotkać w tych rolach gdzieś pośrodku i w ten sposób budować męsko-żeńską bliskość; żeby tak nikt nikomu nie narzucał, jak ma żyć...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bredź ale przeczytaj więcej artykułów na blogu. Poleciałeś schematem ze swoje głowy. Nie o tym są tłumaczone tu artykuły.

      Usuń
    2. O, masz, napisałem o tym, o czym mówi TEN artykuł (bo zamieścił go na facebooku ktoś z moich znajomych) oraz komentarze pod nim - to o "raku" indywidualizmu to twoja wypowiedź. Nie twierdzę, że wszystko, co piszesz w tych komentarzach, a nawet wszystko w tym artykule jest bez sensu, ale ogólna jego wymowa, czyli pragnienie powrotu całego świata do przysłowiowej jaskini, to coś niedopuszczalnego, bo z wyjątkiem może paru procent was, duchowo pierwotnych ludzi (i nie jest to z mojej strony obelga - w końcu de gustibus non disputandum sunt), dla niemal wszystkich takie cofnięcie się w emocjonalnym, intelektualnym i duchowym właśnie rozwoju byłoby prawdziwym poniżeniem i nieszczęściem. Chyba nie chciałbym się w ten blog zagłebiać bardziej, jeśli takie postawy tu dominują. Jest to oczywiście interesujące jako swego rodzaju fantastyka; przypadkiem otworzył mi się tekst o złym wpływie metali na czakry (czy coś) i naturalnie, że czyta się to ciekawie, podobnie jak senniki czy podręcznik wicci, ale gdy wraca rozum, uświadamiamy sobie, że niestety obracamy się w sferze baśni. Rzeczywistość duchowa istnieje, ale brzytwa Ockhama każe nie mnożyć tych duchowych bytów ponad miarę, a na pewno skupić się przede wszystkim na Absolucie, a nie na "satelitach" i "dekoracjach" - wtedy mamy największą szansę na bycie po jasnej stronie mocy...

      Usuń
    3. "słyszeć" a "słuchać" to dwie różne rzeczy. Tak samo "przeczytać" a "Przeniknać treść" (nie znajduję na razie innego sformułowania) to tak samo dwie różne sprawy.
      Przeczytałeś zapisany tu tekst poprzez swoje nakładki programowe. napisałem, że piszesz brednie bo mam już dość tych zarzutów o "wracaniu do jaskini". Ludzkość dziś zaszła w "w czarną d...". Człowiek w miare przytomny widzi to gołym okiem - kobiety narzekają, że brak jest odpowiedzialnych i silnych mężczyzn (i mają rację), mężczyźni zauważają, że brak normalnych kobiet (i też mają rację). Na tego cywilizacyjnego raka już z zadowoleniem rozlewa się "pleśń" w postaci prynitywnych islamistow. Ma więcej pisać?
      Ludzkość się zagubiła i zmierza ku samozagładzie - w każdym razie tam dąży cywilizacja białego człowieka.
      Jeśli czytasz książkę i nagle odleciałeś myślą, przestałeś rozumiec tekst to wracasz do tego wiersza gdzie się zgubiłeś - NIC WIĘCEJ NIE OFERUJĘ TU NA BLOGU. To samo podpowiada autor artykułu powyżej - wielokroć omawialiśmy tu w komentarzach to spojrzenie, że nikt nie nawołuje do stania sie jakims Amiszem ale do powrotu do miejsca gdzie się zagubiliśmy. Technika nie jest złą rzeczą - JEŚLI SŁUŻY CZŁOWIEKOWI. Ja sam jestem pasjonatem rozmaitych motoryzacyjnych wynalazków (właśnie kupiłem kolejny w życiu motocykl).

      No w każdym razie Twoja wypowiedź zupełnie nietrafiona - do artykułu nie odnosi się a "calekosiężne" wnioski chybione i sa zwykłą nadinterpretacją poprzez Twoje własne uprzedzenia. Sklasyfikowałeś po prostu treść nie przenikając jej do końca.

      Usuń
    4. Dla pewności przeczytałem sobie raz jeszcze cały artyjuł.
      Twoją "najładką programową" jest to co ujawnia pierwsze zdanie pierwszego wpisu:
      "Oto prawdziwy psycholog z Dzikiego Wschodu."
      Pogarda dla ludzi ze wschodu- zachód jest lepszy itp. Przypomnę Tobie może, że gdy wschód się wyparzał co tydzień w baniach to w Luwrze załatwiało się potrzeby fizjologiczne za kotarami lub w kominkach (służba to ponoć potem wynosiła). Któraś królowa Hiszpańska kąpała się aż 4 razy w życiu a królwie francuscy mieli złote młoteczki do zabijania wszy. Istniały też specjalne talerzyki gdzie "kulturalnie" sie tych wszy pozbywano. Listę takich "osiągnięć" zachodu (wstydliwie dziś skrywaną) można by długo ciągnąć. Umiłowanie jedwabiów na dworze francuskim wynikało właśnie stąd, że tylko w tych materiałach nie gnieździły się wszy. Słynne perfumy francuskie wzięły się stąd, że oni zwyczajnie śmierdzieli - dowody na to są w niejednej korespondencji czy zapisów kronikarskich (także rycin, malarstwa) jakie zachowały się z tamtych czasów. W Anglii było nie lepiej. Też jest masa podobnych opisów.

      Usuń
    5. Nie jestem wrogiem Wschodu i nie pogardzam nim. Wszak, jak już wszyscy wiedzą, "uczyliśmy Francuzów jeść widelcem" ;)

      Jestem wrogiem dzikości (chciałem być zabawny - już wiem, że mi nie wyszło - i nawiązać do nazwy "Dziki Zachód"). Dzikością Zachodu (tego dawnego amerykańskiego) było fetyszyzowanie siły militarnej i pieniędzy. Dzikością Wschodu (jak widać dzisiejszego) jest fetyszyzowanie natury.

      Ponieważ lepszy przykład niż wykład, powiem tak:
      - Satyryczka Maria Czubaszek całe życie sobie mówiła: "Boże, jak to dobrze, że wykonałem tę aborcję!", a jednak stworzyła szczęśliwe małżeństwo ze swoim Karolakiem, muzykiem chyba.
      - Pisarz Henry James nigdy się nie ożenił, nie założył rodziny, a jednak dał światu piękne powieści i opowiadania, które każdego czytelnika muszą czynić lepszym.
      - Rzeźbiarka Maria Pinińska powiedziała 3-letniej córce: "Wychowywałam cię 3 lata. To były 3 lata zabrane sztuce." Oczywiście zachowała się jak suka mówiąc te słowa na głos, ale miała pełne prawo tak pomyśleć. Nigdy nie żałowała tych słów, tylko tych straconych lat. Córka też nie ma do niej żalu, sama została artystką, a najbardziej boi się, że nie zdoła zabezpieczyć wszystkich prac mamy przed zniszczeniem.

      Bo jest o wiele więcej rzeczy, do których człowiek może być powołany, niż tylko kapłaństwo i małżeństwo tudzież rodzicielstwo...

      Jedna kobieta chce "barbarzyńcy" i będzie narzekała, że za dużo się porobiło "czułych" (to chyba przypadek Catherine Deneuve), a druga wręcz przeciwnie - jeśli przyjdzie na świat w miejscu lub czasie, gdzie są sami "barbarzyńcy", całe jej życie będzie nieustannym pasmem cierpień. Wystarczy poczytać powieści Jane Austen, żeby dowiedzieć się, jak mężczyźni swoją konstrukcją świata mogą uprzykrzyć życie kobietom.

      A co do programowej pogardy, to zastanów się, co Ty piszesz (i myślisz) o muzułmanach (których, nota bene, spojrzenie na życie jest przecież całkiem bliskie temu, co wychwala pan Siliawski).

      Usuń
    6. Co do ostatniego zdania: jeśli tylko tyle widzisz to jest to Twój problem. Pan Siliawski wspaniale łączy "wysokie" z "przyziemnym". Moje słowa o Twojej pogardzie dla spraw "przyziemnych" (wschód) nadal podtrzymuję.
      Na zachodzie mieliśmy chory i wynaturzony "kult dziewic" (cywilizacja biblijna -oprta zresztą na kłamstwie Soboru Nicejskiego z 325 roku bo Jezus rodził się jak najbardziej naturalnie). Te wszelkie wzdychanie do "dam serca" a na co dzień spółkowanie z "pospolitymi"
      kobietami to zwykła obłuda i dwulicowość. Ot cała definicja zachodu.
      Na wschodzie czciło się Kobiecość w pełnej krasie jej misji życiowej- czciło się Kobiety- Matki a nie jakieś tam "dziewice" (choć oczywiście dziewictwo i czystość przedmałżeńska jak najbardziej była szanowana ).

      Jeśli nie chcesz "fetyszyzować" natury to przestań się odżywiać - przecież można żyć "sztuką" (Twoja malarka niech sobie ugotuje zupę z obrazów).
      Czubaszek to dla mnie zawoalowana patologia (paliła jak komin całe życie więc do tego przykład samobójczyni) - typowy okaz współczesnego feminizmu i pasożytnictwa pod przykrywką "sztuki".
      Ta co to powiedziała córce o "zmarnowanych" 3 latach to też skrajna patologia ubrana w opary jakoby "artyzmu". Słuchowisk Czubaszek nigdy za bardzo nie lubiłem - nie wiem doprawdy czym się tu zachwycać. Jan Kaczmarek na przykład to był gość - jego felietony czy piosenki zmuszały do myślenia i miały BEZPOŚREDNIE powiązanie z życiem.

      Usuń
    7. aha- i nic mi nie wiadomo o uczeniu zachodu jadania widelcem. Widelce to ich pomysł - u nas się jadało rękami. To jest nasza KULTURA (nie mylić z cywilizacją) kULT-uRa to kult światła, mądrości, boskości (natury). Z szacunkiem sie odnoszono do darów natury, które żywią nasze ciała - zarówno to fizyczne jak i ciała duchowe (odsyłam do innych wpisów- głównie do filmów Iwana Carewicza czy Trehlebova).
      Widelec to symbol pogardy dla darów natury - na widły to się (za przeproszeniem) gnój kładzie a nie pożywienie. Być może te ich widelce były konsekwencją w/w braku higieny. Mieli brudne ręce to używali widelców.

      Usuń
    8. Dziekuję za odpowiedź i przepraszam za zwłokę. Z tym widelcem to była niedawna wypowiedź jakiegoś polityka, który akurat miał ochotę obrazić Francuzów. Nie wnikałem, czy to prawda. Ok, może zamiast widelców trzeba było wspomnieć o kanalizacji.

      Nie da się pogardzać sprawami przyziemnymi, bo bez nich nie sposób przetrwać jako gatunek. Jednak nie jest tak, że wszystkie osobniki muszą się zajmować tym samym. Część z nich (dowolnej płci) może się poświęcić w całości sprawom "wysokim". A cóż to jest to "wysokie" zdaniem bohatera wywiadu? Ja swoje przykłady podałem.

      Obłudą, dwulicowością i wynaturzeniem jest oczekiwanie od żony dziewictwa czy też wierności, nie mając jej do zaoferowania tego samego. I każda religia się z tym zgodzi. A że praktyka odbiega od teorii, to już wina "praktykantów", a nie błędnej teorii. Ale małżonkowie mogą się też przecież umówić - jak Polański z pierwszą żoną - na związek "otwarty". Wtedy przynajmniej nikt nikogo nie oszukuje. A jeśli kogoś to obrzydza, to znowuż: de gustibus etc.

      Mnie występy Czubaszek w "Szkle Kontaktowym" też nie porywały (w przeciwieństwie do np. Artura Andrusa). Ale moja ciotka ciągle się zaśmiewa z wymyślanych przez nią serialowych gagów językowych - czyli jednak jest ktoś, komu na coś jej twórczość się przydała. De gustibus...

      Co do papierosów, to Francuzka Jeanne Calment też paliła całe życie (aż przestała widzieć na tyle dobrze, żeby trafić płomieniem w papierosa), a mimo to jako jedyna w dziejach przekroczyła wiek zapisany ludziom w biblii, czyli 120 lat. Też była samobójczynią?

      No, i najważniejsze. Piszesz: patologia. A jak proponujesz z tą patologią walczyć? Bo ja widzę jeden sposób: sprawić, żeby ci, którzy nie czują się na siłach wychowywać dzieci lub po prostu nie chcą ich mieć, NIGDY ICH NIE MIELI. Oraz by nie byli z tego powodu piętnowani. Piętnowanie może bowiem sprawić, że ktoś się pod taką presją ugnie - na nieszczęście swoje i tych dzieci, które powoła do istnienia.

      Usuń
    9. Oj Bracie- masz głowę mocno spraną "kulturą" mijającej epoki kultu śmierci. Według nazw wschodnich była to epoka (kilka tysięcy lat) władania Bogini Kali czyli Bogini śmierci. U nas - u Słowian nazywaliśmy ją Bogini Mara (stąd na przykład współczesna religia i jej świątynie czyli superMARkety).
      - co do "palił/a i żył/a długo to sprawa całych Rodów. Jest o tym jeden z wpisów na blogu i wyjaśnienie tego fenomenu- jesienią zeszłego roku to tłumaczyłem. Nie jesteśmy "sami sobie" ale nasze aktualne wcielenie jest manifestacją zasług (lub błędów) szeregu pokoleń. Widocznie ta francuzka- palaczka miała zdrowe pokolenia przodków i długo jej zajęło trwonienie tego co poprzednicy zgromadzili w jej genach.
      - z niczym nie proponuję walczyć (patologia). "Każdy sobie rzepkę skrobie" - zwyczajnie ostaną się na Ziemi Rody ludzi, którzy w porę sie opamiętają - inni zostaną przez działania Bogini Mary wymazani z księgi żywych. Nikt tu nikogo nie piętnuje ale też nie zabraniaj wyrażania nikomu swojego zdania. Jeśli nie chcesz tego słyszeć (czytać) to zwyczajnie zmień sobie stronę internetową. Mamy prawo (ja i kilku podobnych) uważać, że dla dobra społeczeństwa jest właściwe kultywowanie życia rodzinnego. Ludzie bezdzietni - JEŚLI SA POŻYTECZNI A NIE WIODĄ PASOŻYTNICZEGO TRYBU ŻYCIA jak najbardziej mogą żyć i żyli w osadach Słowiańskich - to tak w skrócie.
      - co do Polańskiego i podobnych: ich sprawa. Jesteś jednak na stronie Słowiańskiej i - jak wyżej - nie podoba się to wciśnij sobie magiczny guzik "enter" wybierając uprzednio inną sferę informacyjną.
      U nas Żeńskość (żeńskie wcielenie) ma swoje wyzwania i powinności a Męskie swoje - pozdrawiam.

      Usuń
    10. Już tak sobie nie pochlebiaj, bo to żadna słowiańska specjalność. To samo głoszą co bardziej staroświeccy katoliccy biskupi, jak Hoser czy Jędraszewski ("mama zawsze w domu"), nie mówiąc o wspomnianym świecie islamu. O ile się nie mylę, to dalekowschodnie pojęcia "yin" i "yang" też oznaczają żeńskość i męskość (przy różnych cechach i powinościach każdego z nich). Właściwie można zarykować stwierdzenie, że był to porządek obowiązujący zawsze i wszędzie od zarania dziejów aż do XX wieku. Na jego początku bowiem kobiety wywalczyły prawo głosu (jakoś niedługo wcześniej prawo nauki na uczelniach), a w 1968 nastąpiło coś, co ciężko mi opisać, bo za mało wiem - grunt, że człowiek zrozumiał, że nie musi podążać za wzorcami płciowymi, które mu nie odpowiadają. W tym miejscu muszę Cię pochwalić za zdradzenie, że i w osadach słowiańskich żyli ludzie bezdzietni, bo w wywiadzie o tym ani słowa. Zechcesz sprecyzować, jak odróżnić "bezdzietnego pożytecznego" od "bezdzietnego pasożyta"?

      No, i bardzo ciekawa próba okrycia etymologii "marketu". Niestety językoznawcom nie udało się wyjść poza łacińskie "merx", czyli towary. Na powiązanie z praindoeuropejskim "mer", czyli śmierć, nikt chyba jeszcze nie wpadł ;) https://en.wiktionary.org/wiki/market#Etymology

      Usuń
    11. No niestety mam inne zdanie - w ostatnim 1000 leciu ten pradawny porządek był tylko z nazwy i był zwykłym wynaturzeniem. U nas Kobiecość była na piedestale i otaczana PRAWDZIWĄ czcią- katolicyzm wszystko przekłamał. Teoria rozmijała się z praktyką - zakony żeńskie gdzie siostry sprowadzono do roli podnóżków. W ogóle to wiele zakłamania przez te stulecia - jeszcze mądry biskup Krasicki opisywał pijaństwo kleru itp. No ale nie chcę się nad tym rozwodzić.

      "Prawo głosu kobiet"- cóż one sobie takiego wywalczyły? Nie będę się powtarzał bo zmuszasz mnie w tej rozmowie do streszczania artykułów z bloga. Zachęcam do oglądnięcia wykładu "Nieświęta kobiecość" Marka Passio - omawialiśmy sobie i tutaj ten cenny materiał:

      https://www.youtube.com/watch?v=tmhXw0LRkfo&t=48s

      U nas Żeńczyni (ta, która włada Żeńską Mocą) była prawdziwą Kapłanką domowego Ognia. To jest nasz Mistycyzm, wielka wiedza. Krzyżowcy mordowali nasze Wiedźmy (Wied-Ma = Wiedząca Matka) czyli mądre życiowo Kobiety, matki. Długi temat.
      Świat zewnętrzny to domena Męska - świat "Wewnętrzny" to domena (królestwo) Żeńskie. Tak jest skonstruowana Przyroda tego świata, wszystko wokół działa na tej zasadzie. Nawet narządy płciowe podpowiadają -męskie są na zewnątrz a kobiece wewnątrz. Plemnik jest wpuszczany do wnętrza komórki jajowej. Tak samo Kobieta -Kapłanka wpuszcza i wypuszcza w świat zewnętrzny swojego mężczyznę. To tylko hasłowe skróty Słowiańskiego światopoglądu. U nas "role płciowe" tak są pojmowane i nie ma tu żadnej ujmy czy dyskryminacji. Jeśli dodam do tego, że płeć w danym wcieleniu sami sobie wybieramy -jak skafander na misję kosmiczną to wszystko staje się jasne. Chcesz zdobyć dane doświadczenie i masz je.
      Oczywiście praktyka na dziś jest taka, że w schedzie po epoce bogini Kali (Mary) Kalijugi czy też epoki Lisicy (termin Słowiański) dostaliśmy zaburzenia ról płciowych - TO TEŻ JEST DOŚWIADCZENIE. Skoro urodzili sie tacy ludzie to widać tak ma być.
      Swego czasu zafascynowany byłem kulturą Indian Ameryki Północnej. Moją "biblią" niemal była wspaniała książka "Mały Wielki Człowiek"- jestem przekonany, że jest to prawdziwa biografia. Masz tam opisy zwyczajów. Gdy rodził się w plemieniu Himmaneh (innej orientacji płciowej) to sobie był. Zajmował się zajęciami kobiecymi i nie uczestniczył w życiu wojowników. Jak poznać kto jest pożyteczny? Jeśli stolarz wykonuje dobre szafy czy tkacz wykonuje piękne kilimy a ja szukam kilimu to nie obchodzą mnie intymne preferencje stolarza czy tkacza. Płacę za to czego szukam- chyba jasne? Oczywiście swoim dzieciom nie będę przedstawiał osobistych wyborów tego człowieka jako wzoru zachowań - to tez powinno być jasne i zrozumiałe.

      Usuń
    12. ALE!....: przyjąć stan obecny (homoseksualiści) a przyjąć wektor dążenia społeczeństwa to są 2 różne sprawy. W przyszłości wprowadzane będą takie zasady w których homoseksualiści rodzić się nie będą. W zdrowych rodzinach tak się nie zdarza. To w ogóle osobny temat i nie nasza (Słowiańska) specjalność. Homoseksualizm to przypadłość (takie geny po Praojcu) ludów Semickich. Żydzi otwarcie o tym piszą- tu masz próbkę:

      http://www.iwrit.pl/forum/viewtopic.php?f=20&t=478

      Tamże masz w pierwszym wpisie takie zdanie:
      " Nie od dziś wiadomo, że Izrael to raj homoseksualistów, przy czym bardzo wielu gejów i wiele lesbijek emigruje właśnie z tego powodu do Izraela ucząc się jednocześnie hebrajskiego."

      Opowieści o Sodomie i Gomorze itd. Taka genetyka- Biedroń i kilka znanych feministek jest tej narodowości, Jerzy Waldorff,
      Arabowie to też lud Semicki - tam też jest ten sam problem.

      Słowianie z tym problemu nie mieli i nie mają.

      Usuń
    13. "..... Zechcesz sprecyzować, jak odróżnić "bezdzietnego pożytecznego" od "bezdzietnego pasożyta"?"

      Jest gdzieś tu na blogu artykuł o bezdzietnej nauczycielce. Starsza pani- Kosmiczna Mama, tam nieustannie ktoś do jej domu przychodził- jej starzy uczniowie. Fizycznie swoich dzieci nie miała ale obdarowała Miłością swoich uczniów - człowiek z powołaniem. Jej byli uczniowie, dziś dorośli mężczyźni jak synowie pomagali jej w życiu, remontowali mieszkanie itp. Tak samo dawne uczennice -pomagały w czym mogły a mądra Staruszka (100-Ra czyli taka, która osiągnęła stan stukrotnego "Ra" -Ra to światło/mądrość/oświecenie) ... ta mądra pani cały czas służyła im radą życiową i nadal promieniowała ciepłem.

      Usuń

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.